sobota, 8 lutego 2020

Pory roku

Wędrowanie wzdłuż bibliotecznych półek, przyglądanie się książkom i wybieranie tych do przeczytania, to dla mnie wielka przyjemność i dlatego w każdym miejscu zamieszkania, zaraz po tym jak się urządziłam w nowym mieszkaniu, biegłam do najbliższej biblioteki. Z tych powodów nie lubiłam, kiedy znajome próbowały wciskać mi do przeczytania książki, które sobie kupiły, przecież wtedy siłą rzeczy rzadziej chodziłam wypożyczać!

Ostatnio wypatrzyłam "Pory roku" Borisa Akunina (jako Anny Borisowej), chętnych do przeczytania profesjonalnych recenzji zapraszam do kliknięcia w tytuł. 

Książkę wypożyczyłam tylko dlatego, że zapragnęłam przypomnieć sobie niepowtarzalny klimat literatury rosyjskiej, o której zapomniałam na długie lata. Ależ trudno mi nazwać te cechy, które ją wyróżniają, myślę że miłośnicy tej literatury będą wiedzieli o co mi chodzi...

W każdym razie "Pory roku" to niezwykle plastyczne opisy sytuacji i poruszające dialogi. Czytając te książkę miałam wrażenie, jakbym odkrywała po kolei jakieś niezbadane cząstki swojej duszy. 

Oto opis z okładki:
"Jest koniec marca 1918 roku. Aleksandryna ma dopiero trzynaście lat, jednak ten rok zapamięta na zawsze. To czas jej pierwszej miłości, ale i politycznej inicjacji – Rosją targają niepokoje, rozpoczyna się wojna domowa, która odmieni wszystko, na zawsze.

Inny obraz z pamięci: Mandżuria, Harbin. Aleksandryna w łódce z Dawidem. To dzień jego urodzin, zaraz mu powie, co do niego czuje, zaraz postawi wszystko na jedną kartę. Z ciemności prosto na nich płynie długa chińska łódka, ma wygaszone latarnie. Uderzenie. Szamotanina. Także ten wieczór odmieni wszystko.

I jeszcze inne wspomnienie: spotkanie, które sprawiło, że Aleksandryna stała się dojrzałą kobietą. Jadą z mistrzem Wan Inem pociągiem w stronę Amurskiej Kalifornii. Niewidomy mędrzec opowiada jej o gorączce złota i o skarbie, który jest od złota cenniejszy. Opowiada jej o sekrecie długowieczności.

"Pory roku" to napisana z rozmachem i misternie skonstruowana rosyjska powieść w najlepszym wydaniu. To historia pięknej miłości, połączona z fascynującą opowieścią o kruchości życia i o tęsknocie za wieczną młodością."


Tytułowe Pory roku to nazwa pensjonatu z obsługą dla emerytowanych rosyjskich emigrantów, założonego przez kobietę nazywaną po prostu Madam, Rosjankę z pochodzenia, słynną gerontolog i geriatrę z własnym kapitałem. Opowieść toczy się dwutorowo. Pierwszy tor to życie Aleksandryny - Madam, która znajduje się w stanie fachowo nazywanym "zespołem zamknięcia", zachowała ona funkcje myślowe i emocjonalne, czego jej otoczenie nie dostrzega (oficjalna diagnoza brzmi "śpiączka"). Drugi tor opowieści koncentruje się wokół Weroniki Korobiejszczykowej, która przyjechała do Pór roku z Moskwy na staż.  Obie kobiety coś łączy, ale o tym może zechcecie przeczytać sami. 

W treści można znaleźć też inne nawiązanie do tytułu książki, otóż pory roku pokazane są jako okresy rozwoju człowieka, a ponadto pory roku to cztery główne rozdziały książki mówiące o poszczególnych okresach życia Aleksandryny.

źródło
Z książki wybrałam dwa fragmenty. Pierwszy jest opisuje Aleksandrynę:

"Niby niczego mi nie brakowało: prawie klasyczne rysy twarzy, piękne włosy, figura – uczta dla oczu, ale z jakichś powodów nikt na studiach nawet nie próbował mnie podrywać. Mama czasem zauważała nieśmiało: „Saszeńka, nie ma w tobie za grosz kobiecości. Może byś trochę złagodniała”, ale ja tylko parskałam z lekceważeniem. (Naturalnie mama miała słuszność: odstraszałam młodych ludzi swoją obcesowością, która wydawała mi się oryginalna i stylowa, ale jak wiadomo, mężczyźni zawsze wolą płoche sarny od królewskich lwic).".


Mężczyźni zawsze wolą płoche sarny od królewskich lwic? Z moich obserwacji wynika, że ta prawda dotyczy głównie słabych mężczyzn, a pisząc "słabych" nie mam na myśli siły mięśni. Silny mężczyzna raczej nie będzie bał się "lwicy", innymi słowy, nie ma potrzeby na siłę robić z siebie mimozy, bo coś takiego może  ściągnąć na kobietę jedynie kłopoty. Chyba, że ta szuka mężczyzny za wszelką cenę. A Wy jak uważacie?

Ponieważ akcja książki w gruncie rzeczy toczy się wokół sekretu długowieczności, to drugi fragment mówi o starości:

"– ... To, co nazywają „starością”, tak naprawdę jest dojrzałością – to najlepszy i najdłuższy okres w życiu, ale ludzie tego nie rozumieją, boją się starzeć, dlatego że starość oznacza dla nich choroby, osłabienie ciała i przygasanie umysłu, ale taką starość mają tylko ludzie, którzy niewłaściwie przeżyli swoje życie. Powiesz pewnie, że wszyscy starzy ludzie są tacy, i prawie będziesz mieć rację, ale tylko w sensie, że większość ludzi żyje w niewłaściwy sposób. Choroby przychodzą z wiekiem przez złe obchodzenie się z własnym ciałem; niedołęstwo jest skutkiem tego, że człowiek osłabia, zamiast umacniać swoje życioświatło; rozum zamiera u tych, którzy go mało używali i żle się z nim obchodzili. Tego wszystkiego można uniknąć... – Zwraca ku mnie głowę, jakby próbował rozpoznać, czy nie usnęłam.".


Nic dodać, nic ująć - żyjmy tak, żeby starość była dla nas najlepszym i najdłuższym okresem w naszym życiu. Recepty na takie życie dzisiaj nie są już tajemnicą, wystarczy obudzić się i chcieć tak żyć, dokonywać właściwych wyborów każdego dnia. TYLKO TYLE I AŻ TYLE.

49 komentarzy:

  1. Nie czytałam tej książki, ale na pewno zachęca mnie jej główna myśl.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawie opisałaś tę książkę, muszę przeczytać, tym bardziej że zaczyna się w okresie dzieciństwa mojej babci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja urodziła się w 1918 r. żyła 90 lat :-)

      Usuń
  3. Książka może być ciekawa, zapamiętam.
    A co do bibliotek, uwielbiam, nie z racji zawodu, sama tez korzystam i każda wizyta jest jak święto, tylko czasami nie mam kiedy oddać...wyręczam się mężem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że bibliotekarz to fajny zawód. Szkoda, że tak późno pomyślałam, ponieważ teraz brak mi wykształcenia, chociaż - czy wymagane jest specjalistyczne?...

      Usuń
    2. Jest wymagane, bo raczej nie satysfakcjonuje Cię praca pomocy bibliotekarza?
      W szkolnych trzeba mieć też przygotowanie pedagogiczne.

      Usuń
    3. Tak podejrzewałam, dzięki :-)

      Usuń
  4. Do biblioteki przekonałam się kilka lat temu. Rzeczywiście można tam znaleźć fajne pozycje, jak i prawdziwe perełki. W moim przyszłym miejscu biblioteka też będzie niedaleko, co mnie cieszy nie ukrywam :).
    Z tymi silnymi lwicami, to mam dodatkowe obserwacje: że często na takie silne, sensowne, zaradne kobiety polują typy "przygarnij kropka, rozwiąż mi problemy, a najlepiej jeszcze mnie utrzymuj." Tak że różnie to bywa ;) Osobiście często zastanawiałam się, czy nie powinnam udawać głupiutkiej gąski, ale nieeee...to nie dla mnie. Nie umiem być słodką idiotką tylko po to, by podbudowywać ego jakiegoś pana. Szybciej niż później by wyszło, że myślę logicznie i twardo stoję na ziemi. Cały dowcip polega na tym, że panowie i tak próbują kobietę traktować jak idiotkę, niezależnie od zawartości rozumku w niewiaście ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie potrafię udawać gąski, ale też i nie chcę, bo to męczące. Jednak w pracy na swojej postawie zwykle traciłam, szefami z reguły byli mężczyźni i faworyzowali wyraźnie takie delikatniejsze, ćwierkające panie. Miałam nieodparte wrażenie, że przeciwko silniejszym paniom zawsze wytaczali ostre działa, jakby chcieli nam pokazać, że oni rządzą, co i tak było oczywiste. Biblioteki to także praktyczność, bo nie kupuje książek, do których nie zamierzam wracać. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  5. Ksiazka troszkę inna. Na pewno się skuszę. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idąc za ciosem, dzisiaj wypożyczyłam "Mistrza i Małgorzatę" - toż to skandal, że dotychczas nie przeczytałam ;-)

      Usuń
  6. Książka wydaje się bardzo ciekawa, zawarte jest w niej wszystko co powinna zawierać dobra książka, czy powieść.
    Ostatnio przez moje Stany depresyjne było mi ciężko skupić się dłużej na jakiejś książce. Teraz już wszystko wraca do normy i muszę też właśnie zerknąć do biblioteki. Kiedyś bardzo dużo czytałam książek z biblioteki właśnie.
    I o tej starości też bardzo dobrze napisane, cały czas trzeba nad sobą pracować i rozwijać się :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, o starości mądrze napisane. To jest książka, która oprócz ciekawej historii, podaje nam wiedzę, bo i ciekawie opisany kawał czasu, z podaniem smaczków historycznych z tamtego okresu i miejsca. A z drugiej strony możemy przeczytać o ciekawym spojrzeniu na życie, a właściwie to jest nawet filozofia życiowa.

      Usuń
    2. Tak, bardzo mnie zaciekawiła ta książka. Zmobilizuje się i wybiorę do tej biblioteki :).

      Usuń
  7. Ciekawa książka. Będę musiała zobaczyć czy u nas w bibliotece jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czystym sumieniem polecam :-) Nie poruszyłam innych wątków z tej książki, ponieważ post byłby jednak za długi.

      Usuń
  8. Żeby jeszcze tylko mieć pewność, że ten a nie inny wybór jest właściwy... ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewność w tej dziedzinie pewnie nie istnieje...

      Usuń
  9. Ten post wręcz do mnie krzyczy: Przeczytaj tę książkę!!!! :)
    Biblioteki uwielbiam. Tęsknię za czytelnią... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za czytelnią? Nie korzystałam z czytelni, zawsze wydawało mi się, że przyjemniej czyta się w domu, w ulubionym fotelu, czy gdzie tam kto lubi. Ale trudno się wypowiadać, skoro nie bywam w czytelniach, może tam też są fotele :-)

      Usuń
    2. Bardzo lubię atmosferę czytelni. W szkole podstawowej po lekcjach często wędrowałam sobie do Biblioteki Miejskiej, żeby właśnie poczytać w czytelni. Nic ani nikt mi nie przeszkadzał w czytaniu :) W szkole średniej czy na studiach niemalże wszystkie referaty pisałam w czytelni. No uwielbiałam przebywać w czytelni. A fotele też już są. Przynajmniej w niektórych :)

      Usuń
    3. O, dzięki za odpowiedź, tak się złożyło, że zapamiętałam jedynie ponurą czytelnię z biblioteki w technikum i źle mi się skojarzyło. W innych odwiedzanych przeze mnie bibliotekach nie było takiego miejsca :-)

      Usuń
  10. Zainteresowała mnie ta książka
    Z pewnością ją przeczytam.
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz, bo z gustami różnie bywa - nie wszystkim jedno się podoba :-)

      Usuń
  11. Akunina uwielbiam, choć też mija ładnych parę lat od kiedy po niego przestałam sięgać regularnie, dziękuję za przypomnienie autora!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że w mojej malutkiej gminnej bibliotece nie mam za dużego wyboru literatury rosyjskiej :-/

      Usuń
  12. Bardzo ciekawą książkę wybrałaś do zrecenzowania, a cytaty tak trafnie dobrane, że na pewno zachęcają. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Cieszę się, że wróciłaś do blogowania, bo zawsze coś wartościowego tutaj podrzucisz... A co do starzenia, zawsze mówię, że ludzie, którzy pięknie żyją, pięknie też się starzeją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W każdym powiedzeniu można znaleźć ziarno prawdy. Dzięki za pokrzepiający komentarz :-)

      Usuń
  14. Tytuł mi się podoba bo ja jestem fanką pór roku. Znakomicie można porównać pory roku do wielu życiowych spraw... Pory roku są zawsze na czasie ;) pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie w książce tak ładnie wszystko się plącze wokół pór roku. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  15. Lubię czytać i dużo czytam. Mam listę 'książek do przeczytania', na której szybciej tytułów przybywa niż z niej ubywa:-) A teraz- przez ciebie- wydłuży się dodatkowo o kolejną pozycję;-) bo zachęciłaś mnie do przeczytania 'Pór roku'.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miało być 'Ciebie' oczywiście z dużej litery:-) coś mi się nie docisnęło;-)

      Usuń
    2. A więc w tej kwestii jesteśmy bardzo podobne :-) Od kiedy jestem na "Lubimy czytać" jest mi łatwiej uchwycić wszystkie przeczytane książki i te, które zamierzam przeczytać. Czasami siadam przed laptopem i przez godzinę buszuję po różnych blogach i vlogach książkowych, a to co znajdę, dodaję na półkę "chcę przeczytać". Aktualnie mam na półce 1516 książek. Wiem, że to odchyły, ale każdy przecież jakieś ma ;-)

      Usuń
  16. Uwielbiam zapach biblioteki. Te wszystkie książki, które kiedyś ktoś trzymał w swoich rękach. Książka którą zrecenzowałaś wydaje się być bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc jest nas więcej :-) Bo książki to nie tylko treść, nie tylko opowiedziana historia. Prawdziwy miłośnik właśnie kocha ważyć je w ręku, bez końca podziwiać okładkę czy wąchać. Ja też lubię przeglądać tytuły w bibliotece. Na początku bibliotekarka myślała, że nie mogę znaleźć książki i oferowała pomoc, teraz już nie zwraca na mnie uwagi.

      Usuń
    2. Teraz nie mam jak zawitać do biblioteki, ale będąc w galerii zachodzę do księgarni i po prostu przeglądam, patrzę, obserwuję :) Nie kupuję, bo jeszcze nie znam na tyle języka, ale... Już znalazłam bibliotekę, do której się zapiszę :D

      Usuń
  17. Lubię książki osadzone na początku XX wieku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również, jeśli są dobrze osadzone w realiach tamtych czasów. Tak, żeby nie tylko bawić się samą historią, ale też poznać smaczki czasu i miejsca :)

      Usuń
  18. Klimacik jak dla mnie! Pozdrawiam!^^

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam chodzić do biblioteki.
    Poznałam dzięki temu wielu wspaniałych autorów.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Odkąd mieszkam w UK niezmiernie rzadko chodzę do bibliotek.
    A co do starzenia się i zachowania zdrowia i młodego umysłu, to nie do końca się z tym mogę zgodzić. Owszem - dużo zależy od nas ale nie wszystko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei coraz bardziej jestem przekonana, że prawie wszystko (bo oprócz nieszczęśliwych wypadków) jest w naszych rękach. Problem wydaje się złożony, ale odpowiedzmy sobie na pytanie, ilu znamy ludzi, którzy pozostają w idealnej harmonii. Każdy z nas ma coś "za uszami". Większość jest opanowana przez natręctwo myśli i zmaga się z nieprzyjemnymi emocjami. Doświadczamy bólu, traumy, siedzą w nas często nieuświadomione lęki, nie dbamy jak należy o ciało, o jego energetykę, nie dbamy o sen i odpoczynek, przepracowujemy się i niedbale odżywiamy. Naprawdę dużo osób nie wie nawet co to znaczy rozwój osobisty czy duchowy, a sensem ich istnienia jest kasa i kupowanie kolejnych przedmiotów. temat rzeka...

      Usuń
  21. Nie pamiętam kiedy ostatnio byłam w bibliotece. Odkąd mam legimi w telefonie to tam czytam ksiązki. Ale kiedyś muszę się wybrać.
    Bardzo ciekawa książka i porusza ważne tematy.

    OdpowiedzUsuń
  22. Zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki. Uśmiecham się do Ciebie słonecznie. Maria.

    OdpowiedzUsuń