poniedziałek, 2 grudnia 2019

Odporność wzmacniajmy z głową

źródło
Nadciąga zima, więc coraz częściej będziemy bombardowani informacjami o bakteriach nie dających się zabić czy nowych zmutowanych wirusach. W przychodniach utworzą się kaszlące i smarkające kolejki do lekarzy pierwszego kontaktu, jednocześnie reklama podpowie nam, co powinniśmy kupić w aptece, by poradzić sobie z chorobą. 

Oczywiście, jak większość, nie znoszę chorować - w mniejszości pewnie znajdą się uczniowie chcący zrobić sobie dodatkowe ferie w łóżku. Ponieważ od lat moją zmorą były zatoki, a właściwie to już nie wiem co, ponieważ ilu lekarzy odwiedziłam tyle diagnoz padło (od krzywej przegrody nosowej po obrzęk naczynioruchowy), zęby zjadłam na wspomaganiu odporności i poczyniłam ciekawe spostrzeżenia. Pokrywają się one z tym, co wyczytałam w jednym z archiwalnych numerów Be active, więc podzielę się nimi, może kogoś zainspirują w walce o odporność. Zaznaczam, że pisze na skróty, pomijając naukowy bełkot.

Wyróżniamy odporność nieswoistą (wrodzoną) i swoistą (nabytą), która od pierwszych dni życia nakłada się na odporność nieswoistą i ją uzupełnia. Odporność swoista to odpowiedź organizmu skierowana przeciw konkretnym wirusom i bakteriom istniejąca dzięki tzw. pamięci immunologicznej (zwiększają ją przebyte infekcje i szczepionki). Odporność nieswoista zależy od odziedziczonych po przodkach genów. My też możemy na nią wpływać i jest to zazwyczaj wpływ destrukcyjny. W jaki sposób możemy wspomóc swoją wrodzoną odporność? Po prostu jej nie szkodzić, czyli  prowadzić zdrowy styl życia, a wtedy jest szansa, że nasze pieniądze nie zasilą aptek.

Czyli, wzmacniajmy z głową:
  • wysypiajmy się - 7 godzin snu to minimum, 
  • nie przemęczajmy organizmu,
  • pamiętajmy o zdrowej dawce ruchu - 30 minut 3 razy w tygodniu, najlepiej na świeżym powietrzu,
  • dbajmy o to, by nie stresować się za bardzo, dla przeciwwagi wygospodarujmy czas na relaks,
  • nie przegrzewajmy się, niech nasze ciało ma kontakt z chłodem, wietrzmy mieszkania,
  • odstawmy albo chociaż ograniczmy używki (papierosy, kofeina), w to miejsce możemy wprowadzić adaptogeny (np. żeń-szeń),
  • zdrowo się odżywiajmy - nie pomijajmy posiłków, a w szczególności śniadań, jedzmy dobrze zbilansowane posiłki.
Podobno wiarygodne naukowe badania potwierdziły, że tylko trzy substancje mogą pobudzić naturalne mechanizmy odpornościowe ludzkiego organizmu:
1. Witamina D3 - organizm wytwarza ją sam pod wpływem promieni słonecznych. Jako, że Polacy mają sezonowe niedobory tej witaminy, od września do maja warto przyjmować ją w kapsułkach.
2. Beta-glukany
3. Probiotyki.
W tym przypadku nie istnieje suplementacja na zapas - pobudzacze odporności działają, gdy są przyjmowane. Natomiast szeroko zachwalane: czosnek, cebula, aronia, czarny bez, pestki grejpfruta, dzikie oregano, korzeń imbiru, miód i inne, nie pobudzają naturalnych mechanizmów odpornościowych. Mogą jedynie wesprzeć organizm w walce z rozwijającym się zakażeniem, bo działają wirusowo- i bakteriobójczo oraz przeciwzapalne.

Dodaj napis

Tyle Be active, teraz krótko moja praktyka z ostatnich dwóch lat (wcześniej najwyraźniej błądziłam):

W ubiegłym roku, chyba po raz pierwszy w życiu łykałam witaminę D3 (taką z witaminą K) i to był pierwszy sezon od lat, kiedy nie poszłam na zwolnienie lekarskie w związku ze swoim nosem.
Jako, że większość "zimowych" chorób zaczyna się od zapalenia błony śluzowej nosa, dodatkowo wspomagam się płukaniem nosa sola fizjologiczną z płynem Lugola, co też znacznie poprawia moją jakość oddychania.
Naturalne olejki eteryczne zawsze mam pod ręką i stosuję niemal codziennie w różnej formie. Na mojej szafce nocnej stoi lampa solna, na która po włączeniu wlewam kilka kropli olejku (lawenda, sosna czy co tam akurat mam w użyciu). Po chwili sypialnia wypełnia się ulubionym zapachem. Współczesne badania potwierdzają m.in. antyseptyczne i bakteriobójcze właściwości olejków eterycznych.

Te trzy sposoby postawiły mnie nogi mimo stresującego życia, które wiodłam. Może ratowało mnie to, że lubię o siebie dbać i każde obciążenie psychiczne starałam się przeciwważyć byciem dobrą dla siebie... 

Ponieważ przeprowadziłam się na wieś, od lipca spędzam bardzo  dużo czasu na świeżym powietrzu, w każdych warunkach pogodowych. Kiedy tylko miałam wolna chwilę, ściągałam buty i spacerowałam boso. Odeszło też z mego życia wiele czynników stresujących i odpoczęłam jak chyba nigdy wcześniej. Od listopada zaczęłam brać żeń-szeń z witaminami, jeszcze tylko o D3 nie pomyślałam i po prostu muszę to jak najszybciej nadrobić. Nie palę, staram się zdrowo odżywiać, piję ziołowe herbaty. 
Cóż, to się się okaże jak przetrwam ten sezon zimowy, mam nadzieję, że w dobrym zdrowiu, czego i Wam serdecznie życzę! 

Każda choroba to strata czasu, energii i pieniędzy, a nawet drobna dolegliwość odbiera nam radość życia, więc dbajmy o siebie mądrze i stawiajmy swoje zdrowie na pierwszym miejscu wśród innych priorytetów. 



34 komentarze:

  1. "Odporność wzmacniajmy z głową" - podpisuję się pod tym zdaniem. :)
    Życzę, żeby sezon zimowy minął bez niespodzianek. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wzajemnie! Zresztą to już było w treści :-D

      Usuń
  2. Bardzo ważne porady, witaminę D3 muszę sobie kupić. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, staram się jak mogę, ale najgorszy jest stres!
    Brałam sam magnez, ale teraz zamierzam kupić taki z vit.D3 właśnie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, ze stresem to mam takie ciekawe spostrzeżenie, nie chciałam dodawać do posta, wpisze w komentarzu... Zauważyłam, kiedy w pracy otrzymywałam bardzo duże dawki stresu mój organizm prawie natychmiast przechodził w stan choroby. Tak jakby sobie kombinował: jestem teraz chory więc nie mogę tego dłużej znosić.

      Usuń
    2. Dokładnie tak, gdy coś mi się piętrzy, do tego jakieś przykrości, to czuję się chora, nie wiem na co, ale właśnie chora, by poleżeć, zwolnic...

      Usuń
    3. Może pójść na zwolnienie i naprawdę odpocząć... Hehe ;-) Teraz zwolnienia nie dla mnie, ale jeszcze może gdzieś się zatrudnię, do emerytury daleko.

      Usuń
  4. Witamina d tylko z k7 A jeśli witamina d to musi być magnez inaczej witamina d nie ma sensu. Pozdrawiam już grudniowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja była zdaje się D3 + K2 MK7, taką akurat zachwalano i kupiłam, ale ta K, to bardziej dla wzmocnienie kości chyba... Trudno mi się połapać w medycznych doniesieniach, czasami działam po prostu intuicyjnie :-/

      Usuń
    2. tak D z D3 + K2 MK7 - tu nie chodzi tylko o wzmocnienie kości...To jest długi temat ;)

      Usuń
    3. Wiem... Tutaj nawet nie chciałam zagłębiać się w zawiłości, od tego są bardziej profesjonalne źródła. Jeszcze bym coś przekręciła i tylko by mi błędy wytykano. A nawet już nie chodzi o przekręcenie, zdarza się, że różne źródła - różnie podają.

      Usuń
  5. Stres niszczy największą nawet odporność.
    Ale staram się wysypiać, zdrowo odzywiać, ruszać jak najwięcej, nie denerwować...
    Dziękuję Bożenko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest, dlatego jest mi bardzo bliskie holistyczne podejście do zdrowia - wszystko jest ważne: ciało, psychika, emocje. Czasami stres może powodować naprawdę dziwne stany chorobowe, które niby przypominają zwyczajną chorobę ale za nic nie dają się wyleczyć. Każdy pewnie zna takie przypadki.

      Usuń
  6. W trakcie czytania natychmiast otworzyłam okno, żeby przewietrzyć pokój, zgodnie z zaleceniem. Skoro się nie wysypiam i nie byłam dzisiaj z dzieckiem na spacerze (wyjątkowo!) to chociaż tyle zrobię dla zdrowia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, zapomniałam, że młode matki matki są jakby wyjęte spod prawa. Bo kiedy to ja byłam młodą matką...? Dawno! Jak sobie pomyślę, chociażby o tym braku snu, to czuję, że dzisiaj nie podołałabym chyba temu wyzwaniu.

      Usuń
  7. Podpisuję się pod słowami umieszczonymi na końcu wpisu (tzw. tłustym drukiem napisane). Tylko... wiedzieć to jedno, a stosować - drugie. Stres rzeczywiście jest zabójczy, zaś walka z nim to często walka z wiatrakami.
    Pozdrowienia, Gaju, ślę serdeczne :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Aniu, miałam to szczęście, że mogłam zmienić swoje życie i dobrze, bo dzisiaj myślę, że wtedy żyłam już właściwie na krawędzi. Tyle tego stresu było i to mieszkanie w bloku gdzie czułam się jak w klatce. Niektórzy lubią mieszkanie w bloku, ja dusiłam się w swoim. W ogóle chyba miasto nie dla mnie, za dużo bodźców, za szybko, za dużo kabli, smrodu, hałasu i ludzi dookoła.

      Usuń
    2. Gaju, przychodzą takie chwile w życiu, że bez zmiany ani rusz, musi nastąpić. Gromadzi się w nas i wokół nas coś w rodzaju smogu: szaro, ciemno, nic nie widać, nic nie słychać, nie docierają żadne pozytywne cząsteczki energii i jeśli się tego "czegoś" nie poruszy - zostanie na zawsze, zaś my w środku znikniemy/zaschniemy/rozpłyniemy się w nicości itp. i ślad po nas nie zostanie. Cudnie, że udało Ci się zmienić życie, spełnić, marzenie i wynieść się z bloku. Kiedy byłam młoda uwielbiałam ruch, gwar, każde okienko w zajęciach to była przebieżka po centrum, gdzie hałas i mnóstwo ludzi. Potem przyszedł czas Ursynowa, tylko tu było mi dobrze,po chaszczach na metrze (które było dopiero w planie) biegały zające, puste pola i resztki sadów kusiły na spacery z dziećmi. Było cudownie. Wtedy z miasta wracałam z bólem głowy i oddychałam pełną piersią dopiero gdy wysiadłam z autobusu. O matko, ale się rozgadałam, a chciałam tylko powiedzieć, że w pełni Cię rozumiem :)))

      Usuń
    3. A ja własnie miałam tak samo jak napisałaś. W każdym słowie to znajduję :-)

      Usuń
  8. Podpisuję się pod tym, co napisałaś, ale dorzuciłabym do tego zestawu jeszcze szczyptę szczęścia! Nie zapominajmy też o psyche! Ona i ciało to sprężenie zwrotne. Kiedy nasz duch się zbuntuje, to nie ma wyjścia, musi zaaplikować nam terapię szokową...Odniesie skutek, bo sami wiemy najlepiej, co nas bolało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na plantacji magicznej szykuję właśnie takiego posta, bo to mi bardziej pod magiczne życie podciągnęło. Nawet trudno mi powiedzieć, co lekarze sądzą o holistycznym podejściu do zdrowia, słyszałam opinię, że nie wszyscy pozytywnie się do tego odnoszą. A więc będzie na magicznej. Sama myślę jak Ty, wszystko jest ważne, nasze myśli mogą dużo zdrowia zepsuć, co gorsze, powtarzające się myśli tworzą schematy, a im schemat starszy tym trwalszy. Przerabiałam to i przerabiam ciągle na własnej skórze. Co nie oznacza, że nie szanuje myśli naukowej. I z jednego i z drugiego należy korzystać zachowując zdrowe proporcje.

      Usuń
  9. Ja mimo, że się pilnuje to ostatnio i tak dwa razy zachorowałam. Niestety stres u mnie potrafi płatać figle, muszę też pilnować się pod względem diety

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stresujący też jest codzienny pęd ze wszystkim. Jakby od tego miało zależeć nasze życie. Bardzo często muszę hamować mojego M. bo ma tendencje do gonitwy i ciągnięcia mnie ze sobą. To taki na czasie komentarz, bo akurat ni to dopiekło haha :-D Nie pracujemy a i tak ciągle czuję pęd, bezsens.

      Usuń
  10. Podobno na odporność dobry jest tran.

    OdpowiedzUsuń
  11. ...czyż nie najlepsze z tych przepisów jest dotykanie ziemi bosymi stopami , ile tylko to możliwe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dobre! Kiedyś miałam ambicje, żeby chodzić codziennie i o każdej porze roku, myślałam, żeby również po śniegu. Ale wtedy mieszkałam w bloku i oczywiście mi nie wyszło. Pewnie znów spróbuję tego od wiosny :-)

      Usuń
  12. Tak, chodzenie boso jest niewiarygodnie zdrowe! Też wiem o tym i stosuje! Także mieszkam na wsi, więc to nie problem :) A poza tym cały post na wagę złota!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, na wsi łatwiej. Kiedy mieszkałam w bloku to po pierwsze, ludzie naprawdę się dziwnie gapili i zrezygnowałam, kiedy mąż zaczął rzucać krzywe uwagi o ośmieszaniu się. Po drugie: wszędzie pełno szkła, to jakiś horror.

      Usuń
  13. Ja nie mam męża więc zdarzyło mi się całe lato biegać boso. 2,3,5,8 w końcu dziesięć kilometrów codziennie i spotykałam wciąż pewnego pana ale nawet się nie uśmiechał. Mówię o tym by ...się zmotywować do powrotu do biegania ale ...tymczasem jestem lepsza w wymówkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twarda jesteś, tyle kilometrów biegiem na bosaka?... A pan powinien się uśmiechnąć chociażby na ten rzadki widok :-D

      Usuń