czwartek, 15 grudnia 2016

Co robić, by dobrze przetrwać zimę

I znów mamy okres najkrótszych dni w roku, kiedy na zewnątrz przeważnie panuje ziąb i mrok. Owszem, zdarzyło mi się widzieć słońce za oknem, niestety wtedy byłam w pracy i nie mogłam wyjść na zewnątrz, by jego promienie padły bezpośrednio na moją skórę. Tylko wzrok nacieszyłam.

W sumie, nie pamiętam już wyraźnie, kiedy ostatnio spacerowałam w pełnym słońcu, może na Święta się uda... Kiedy brakuje nam słońca, a my dodatkowo przebywamy przez większość czasu w zamkniętych pomieszczeniach i jemy byle co, wtedy odporność zaczyna nam szwankować, łapiemy infekcje. 

Myślę, że zimą dobre odżywianie powinno stać się naszym priorytetem. Nie uważam suplementacji diety za samo zło - dobrze dobrane witaminy i minerały na pewno nam pomogą, jednak stawiam na naturę i dostarczanie istotnych dla zdrowia składników wraz z pożywieniem. To nie zadziała błyskawicznie, ale już po 2 - 3 miesiącach jedzenia zdrowych pokarmów i eliminacji tych śmieciowych, powinniśmy odczuć poprawę odporności.

A oto moja aktualna lista wybranych produktów żywnościowych (a dodatkowo zdrowych praktyk), która powstała w oparciu o codzienne doświadczenia. Jest tego więcej, jednak te wymienione ostatnio najchętniej stosuję. Również chętnie poznam Wasze sposoby na dobre zdrowie zimą.

1. Miód. W mojej kuchni jest jednym z zamienników cukru i używam go przez okrągły rok. Przez pewien czas jadłam też pyłek kwiatowy, ale ten okazał się w pewnych okresach roku trudno dostępny, zresztą nie powinno się spożywać go przez okrągły rok, a jedynie przez jakiś czas wiosną i jesienią (właśnie na wzmocnienie odporności). Wracając do miodu: Nigdy nie rozpuszczam go w gorącej wodzie. Twierdzi się, że granicą jest 40 stopni C, jako że nie używam w kuchni termometru,  wodę do której wrzucam miód przezornie zawsze dość mocno przestudzam. Ponadto zostawiam ten miód w wodzie przez kilka godzin, dzięki czemu zwiększa się aktywność jego enzymów. Po pewnym czasie dodaję do miodu np. sok z cytrusowych owoców, miętę albo przyprawy korzenne i mam gotowy pyszny i zdrowy napój.

2. Czosnek. Bardzo zdrowy, niestety przez intensywny zapach musi być dozowany oszczędnie... Z doświadczenia wiem, że kiedy nie zjem czosnku na ostatni posiłek, do następnego dnia nie zostanie po nim śladu  w moim oddechu. Zresztą smrodek jest minimalny, kiedy czosnek dodam do jakiejś potrawy (zupa, warzywa, sałatka - obecność zieleniny zmniejsza jego zapach). Oczywiście najbardziej waniajet jedzony jak pigułki - ząbek z solą czy na kanapce - bo zdrowo. Zdrowo, ale waniajet. Czosnek pasuje do tak wielu potraw, że codziennie znajdzie się pretekst, by coś nim przyprawić. Tutaj też uważamy na temperaturę potrawy, do której go wrzucamy, sama zwykle doprawiam czosnkiem, kiedy potrawa już ugotowana, a gaz pod nią wyłączony.

3. Kiszone ogórki, kiszona kapusta. Codzienna porcja probiotyku dla utrzymania dobrej flory bakteryjnej w jelitach, oczywiście jeśli zależy nam na przyjaznych bakteriach, to również nie gotujemy tych produktów. Ponadto, kiszona kapusta i sok z niej zawiera dużo witaminy C, która działa wzmacniająco na organizm. Podobnie jest z ogórkami, w czasie kiszenia podwaja się w nich zwartość witaminy C. Oczywiście, najlepiej jeśli warzywa są kiszone, a nie kwaszone.

4. Ryby. Zauważyłam, że wraz z nadejściem mrocznych dni, rośnie u mnie apetyt na bardziej tłuste ryby. Jesienią i zimą w mojej lodówce zawsze są śledzie, które przygotowuję na różne sposoby, mimo tego, dodatkowo wspomagam się tranem z apteki. Łosoś, makrela i śledź są łatwo dostępne i bogate w kwasy omega-3, które likwidują stany zapalne w organizmie oraz chronią przed przeziębieniami i chorobami dróg oddechowych.


5. Olej kokosowy tłoczony na zimno. W jego skład wchodzi kwas laurynowy, który podnosi odporność. Olej ten nie powoduje przyrostu tkanki tłuszczowej, a nawet pomaga modelować naszą sylwetkę. Dorośli mogą spożywać 3 - 4 łyżki oleju kokosowego dziennie, najlepiej w trakcie posiłku. Olej kokosowy wprowadziłam do swojej diety w tym roku, polubiłam ten pachnący kokoskiem i często robię z nim kanapki na drugie śniadanie jedzone w pracy: chleb razowy na zakwasie smaruję olejem i dodaję warzywa i przyprawy. Od listopada, za namową koleżanki, zaczęłam używać oleju kokosowego również do płukania ust (niektórzy nazywają to ssaniem oleju). Po miesiącu używania mogę się podpisać pod skutecznością tej metody! Na swoje zatoki próbowałam już różnych środków, ostatnio eksperymentowałam z chili, niestety, mój organizm chyba się do tego chili przyzwyczaił, bo w końcu przestał reagować pozytywnie. Po ssaniu oleju kokosowego zatoki wreszcie zaczęły się oczyszczać i czuję się lepiej. Wcześniej dużo pozytywnych opinii przeczytałam na temat ssania oleju, jednak nie mogłam się do tej czynności  przyzwyczaić. Dzisiaj, kiedy działam systematycznie, efekty wreszcie się pojawiły. Olej w jamie ustnej zabija bakterie, przez co nasz układ odpornościowy zostaje odciążony i następuje poprawa stanu zdrowia i samopoczucia.

6. Dodatkowo, staram się w miarę możliwości wychodzić na sześciokilometrowy spacer do pobliskiego parku co drugi dzień. Nie zawsze jest na to czas, nie wychodzę też z domu, kiedy pogoda jest wściekle zimna, wietrzna czy deszczowa - z moimi zatokami wolę nie ryzykować. Chociaż dużo  mówi się o wychodzeniu na dwór bez względu na pogodę, to jednak uważam, że pewne warunki atmosferyczne są dla  trochę większych twardzieli niż ja. 

7. Co prawda nie biorę zimnego prysznica, to jednak uważam by na zakończenie woda była letnia. Staram się też hartować, wychodząc spod prysznica bez okrywania się ręcznikiem, dopiero po chwili zaczynam się wycierać.

8. Wietrzenie mieszkania, olejki eteryczne i żucie goździków. Do wietrzenia pomieszczeń nikogo chyba nie muszę namawiać. Olejki eteryczne naprawdę pomagają w utrzymaniu zdrowia górnych dróg oddechowych, aktualnie stosuję w tym celu sosnę i grapefruit, ale mam też w domu cynamonowy, różany i ylang-ylang. Lawenda wyszła, ale też była świetna! Miętę też miałam. O goździkach na pewno nie raz wspominałam na blogu - noszę je w torebce zamiast gumy do żucia.

Zapraszam do dzielenia się swoimi sposobami na dobrą odporność :-)

49 komentarzy:

  1. Miód zdecydowanie popieram :) ostatnio dopadło mnie choróbsko, wypiłam prawie cały słoik miodu z herbatą, z letnią wodą, syropem z cebuli i czosnku, ciepłym mlekiem i po czterech dniach nie było śladu po przeziębieniu, a nie wzięłam ani jednej tabletki :)
    a co do wody z miodem, to prababcia zawsze dodawała miód do wody wieczorem i odstawiała na całą noc, potem piła na czczo, mówiła że właśnie wtedy najlepiej działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też staram się tak robić - najlepiej odstawić na noc. Ale na czczo dla mnie za słodko... Robię z tego później napój.

      Usuń
  2. Zdrowe odżywianie weszło mi w krew i teraz nie wyobrażam sobie jak można by inaczej. Uwielbiam zdrowe jedzonko. Ostatnio bez przerwy mogłabym jeść miód. Z twarożkiem smakuje mi najbardziej. Kiedyś moja alergia została błędnie zdiagnozowana i zabroniono mi jeść miodu, a tak go uwielbiałam. Nie jadłam całe lata. Jednak okazało się, że wcale nie miałam na niego uczulenia. Dziś cieszę się, że mogłam do niego powrócić :)
    Do tego higieniczny tryb życia, ruch i te najkrótsze dni nie będą nam straszne.
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię miód z twarożkiem, z serkiem wiejskim :-) Dzisiaj mamy taki własnie dzień, kiedy słońce ani na moment nie przebilo sie przez mgłę w moich stronach. Ale idziemy mimo wszystko na spacer. Pozdrawiam :-))

      Usuń
  3. O ssaniu oleju kiedyś czytałam. Jak piszesz, że jest skuteczne, to rewelacja, bo naturalnie i bez kosztów. Miód uwielbiam - do herbatki lub wody, a także na kanapkę z masłem orzechowym. Zima tak się właśnie kojarzy - herbatka z cytryną i miodem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dużo sposobów na to, by zima była znośna :-) Oprócz jedzonka, grzańców, herbatek, optymizmu i ruchu na świeżym powietrzu, jeszcze palenia świeczek uwielbiam - a ogień ujemnie jonizuje powietrze.

      Usuń
  4. Miód, cebula i czosnek idą u nas ostatnio jak woda ;D Co do pory roku to wolałabym by zima była zimą a nie wieczną jesienią...pewnie znów święta będą z deszczem :/
    Ps. Geranium masz super! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to ja lubię taką jesienna zimę :-) Ale kazdy ma swoje. A geranium w trakcie jednego roku tak mi wystrzeliło, sama jestem w szoku.

      Usuń
  5. Zdecydowanie wolę letnie klimaty :) ale do zimy pasuje mi jeszcze imbir

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się i mam w lodówce! Kiedyś więcej go używałam, dzisiaj trochę odszedł wzapomnienie, ale czasami herbatkę sobie zrobię, albo starty imbir dodam do wody z miodem.

      Usuń
  6. Z doświadczenia wiem, że dobry nastrój, to połowa sukcesu. Sfrustrowany, niezadowolony z życia człowiek częściej łapie choroby. I...nie wolno się przegrzewać, trzeba jak najczęściej wietrzyć otoczenie, w którym się przebywa.
    To tyle oprócz jadłospisu, który ujęłaś tak, że lepiej bym nie mogła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dobry nastrój, brak większych stresów to podstawa według mnie. Np. mnie opryszczka atakuje zawsze po większej nerwówce.

      Usuń
  7. Do ssania oleju wiele razy podchodziłam, ale nie jestem wytrwała. Miodzik na czczo piliśmy dosyć długo, a teraz koleżanka przekonała mnie żeby pic rano na ciepło, wodę z sokiem z cytryny, miodem i kurkumą. Dobrze, że mi przypomniałaś o ssaniu goździków, bo mam strasznie suchy gardłowy kaszel i chrypię jak stare drzwi. A tu spotkanie za spotkaniem z dzieciakami. Cieszę się, że Twoje zatoki w końcu na coś zareagowały. A wiesz Gaju, że ostatnio miałam przykry incydent z bardzo wysokim ciśnieniem. zastanawiałam się dlaczego zawsze podczas infekcji mam problem z ciśnieniem. Musieliśmy na dyżur pojechać bo nie dało się go zbić. Była pani pediatra, która zapytała mnie co stosuje na ten zapchany nos. A ja , że od dzieciństwa ciągle te same krople. Powiedziała tylko, że po powrocie mam je wyrzucić i nigdy już do nich nie wracać. Jak przeczytałam ulotkę - dopiero wiedziałam dlaczego. Ponad 50 lat stosowałam coś co podnosiło ciśnienie, powodowało kołatania serca ... im większy katar - więcej kropli i wyższe ciśnienie... człowiek na stare lata czasem musi iść do... pediatry :) ( dzięki niej odkryłam krople VICKS - rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Goździki są super! Naprawdę ratują gardło i w ogóle chronią przed przeziębieniami. A ja z nieinwazyjnych kropelek lubię Acatar Fast z olejkami eterycznymi - możemy je kupić w Rossmannie :-)

      Usuń
  8. Przymierzam się do tego żeby spróbować ssania oleju bo słyszałam wiele dobrego o tym. Nie mogę się jednak zdecydować jakiego oleju użyć bo kokosowy u mnie odpada ze względu na uczulenie. Mogłabyć coś doradzić? Nie słyszałam natomiast o ssaniu goździków. Czy pisałaś o tym szerzej w jakimś konkretnym poście?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama używam kokosowego, ale to nie jest konieczność - nada się też olej sezamowy (ten olej był na samym początku używany do ssania), ale też słonecznikowy i podobno każdy inny... I wcale nie musi być z pierwszego tłoczenia. Olej wychwytuje bakterie przyciągając je do siebie, więc nie ma znaczenia jaki to olej, chociaż różne opinie sie słyszy. To o czym piszę w tym komentarzu przeczytałam po prostu przeczytałam w książce pt. "Płukanie ust olejem" dr Bruce Fife, w ubiegłym tygodniu skończyłam czytać :-) O goździkach specjalnego posta nie robiłam, wspominałam jedynie w kilku. Proszę wpisz w wyszukiwarkę pod komentarzami "goździki", to wyskoczą te posty... Pamiętam, że informacja, jakoby goździki niszczyły pasożyty żerujące na nas (np. jaja tasiemca!). Świetnie odświeżają oddech i wiele razy uratowały mnie od bólu gardła, chronią przed katarem. Naprawdę są świetne, polecam! Może już ze trzy lata są ze mną zamiast gumy do żucia :-)

      Usuń
  9. Oprócz wymienionych przez ciebie produktów zimą jem dużo więcej cytrusów, wyciskam z nich sok - zawierają sporo wit. C. Dzięki za informacje o goździkach - nie słyszałam, zacznę stosować. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę spróbować oleju kokosowego. Goździki dodaję do kawy, oczywiście wcześniej zmielone w młynku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czasami robię tak kawę - dodatkowo z kardamonem, chociaż nie jest to mój ulubiony sposób :-)

      Usuń
  11. Niby dużo chodzę w każdą pogodę, wiele wymienionych zdrowych rzeczy jadam, uważam, a jak ma mnie coś dopaść, to i tak dopada, przynajmniej raz w roku...no i co zrobisz, jak nic nie zrobisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami jeszcze dochodzi czynnik stresu, przemęczenia ponad miarę. Wtedy tak czy inaczej odcierpimy swoje, mimo dobrego odżywiania. Są takie sytuacje, po których dłużej wracamy do równowagi - głębokie oddychanie nie wystarczy ;-)

      Usuń
  12. Dobre rady, jednak z realizacją bywa gorzej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lżej jest, kiedy wynka to z przekonania.

      Usuń
  13. 6 kilometrowy spacer robi wrażenie :) wszystkie wspomniane przez Ciebie składniki znam i stosuję :) z suplementów stosuję witaminę D i okresowo C.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie dalabym rady, ale idąc z kimś, 6 km szybko mija :-)

      Usuń
  14. Ja właśnie też zaczęłam stosować miód, ale niestety choróbsko i tak mnie dopadło. Po kuracji antybiootykami i tak wrócę do picia wody z jego dodatkiem. Spacery to też świetny pomysł, bo co jak co, ale ruch jest potrzebny, a i witaminy D zimą mniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze efekty po jakimś czasie. Miesiąc to mało. Może po trzech miesiącach stosowania zdrowej diety coś pozytywnego zauwazymy...

      Usuń
  15. Wow, daleko spacerujesz. Ja pokonuje 1 km co drugi dzien, chociaz teraz mam przerwe, bo bardzo obtarlam sobie kostke.
    U Nas na odpornosc miod oraz czystek, dodatkowo priobiotyki z 14 roznymi bakterami I syrop sosnowy z dodatkiem witaminy c.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzę z mężem, a więc jest wieksza motywacja. Bardzo lubię olejek sosnowy, a sosna to drzewo, które pomaga również zimą (w przeciwieństwie do liściastych). A z czystkiem mi nie poszło... Piłam około roku i żadnego wow, a wszyscy chwalą... Moze nawet gorzej się czułam.

      Usuń
  16. Praktycznie wymieniłaś produkty, które u mnie teraz królują i czynności, które wykonuję. Zdrowe, wzmacniające jedzenie, ruch i optymizm to moje wspomagacze w obecnym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest, optymizm bardzo istotny :-)

      Usuń
  17. ja jem zieloną pietruszkę do każdej kanapki, nie wiedziałam nawet,że ma tyle witaminy C :) Miód, czosnek, spacery-obowiązkowe :)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jem codziennie pietruszkę albo koperek albo szczypiorek i nie myślałam, że to ma większy wpływ. Bo wiesz, garstka zieleniny...

      Usuń
  18. Gaju droga, Ty jak zwykle ciocia dobra rada ;-) Z tym wszystkim się oczywiście zgadzam, może poza woda, bo u mojego taty w lazience jest taaaaaak zimno ze letnia woda to nie za bardzo do mnie przemawia :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha widzisz, taka mania gromadzenia doświadczeń a liefy juz są to korci żeby się podzielić ;-)

      Usuń
  19. Same dobre rzeczy:) U mnie teraz miód i czosnek są na okrągło, ale jednak na letnią wodę pod prysznicem się nie skuszę- lubię się wygrzać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wodą nie szaleje. Trochę umiarkowanego chłodu na koniec i to wszystko. Aczkolwiek "morsów" podziwiam ;-)

      Usuń
  20. Z doświadczenia wiem, że spacery i aktywność fizyczna (oczywiście przemyślana, w końcu to zima) jest bardzo dobra dla organizmu. Przez ostatnie 4 lata najczęściej poruszałam się pieszo - spacery na uczelnię, do sklepu itp., dziennie pokonując nawet 7-8 km i było warto, bo chorowałam może raz w roku :) Ale mimo wszystko brakuje mi słońca, jak jest ciemno narzekam na deficyt energii :/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już niedługo przesilenie zimowe i będzie coraz jaśniej:-)))

      Usuń
  21. Muszę wrócić do ssania oleju kokosowego, faktycznie jest rewelacyjny na zatoki. Od siebie dodałabym jeszcze sok z imbiru - ścieramy imbir na tarce i wyciskamy sok. Można go dodawać do herbaty albo do mikstury z miodem i cytryną. Dodatkowo jest bardzo smaczny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też używam imbiru, kiedyś więcej, dzisiaj bardziej o nim zapominam - jak mi się przypomni to zjem :-)

      Usuń
  22. U mnie miód ma powodzenie właśnie zimą, ale nade wszystko króluje czosnek. Uwielbiam kanapki z białym serem i czosnkiem, choć staram się nimi raczyć, gdy wiem, że następnego dnia od rana nigdzie nie będę wychodzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ubolewam, że musi tak bardzo capić ten czosnek, bo jest całkiem smaczny :-(

      Usuń
  23. Szkoda, że ostatnio jest tak mało słońca. Marzę o zimie gdzie będzie śnieg, mróz i właśnie piękne słońce. Czy tak będzie na Święta? Wątpię.
    Dbanie o zdrowie i odporność to podstawa. A w zimie trzeba na to zwrócić szczególną uwagę, bo o chorobę nietrudno. Bardzo dobre wskazówki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakładam, że Słońce to dopiero może w drugiej połowie lutego muśnie moją twarz ;-) Cóż, albo praca, albo opalanie...

      Usuń
  24. Moje ostatnie odkrycie to mgiełka solankowa. W trzy dni wyleczyłam się z zapalenia oskrzeli. Teraz robię profilaktyczne inhalacje i nawilżam nią powietrze w mieszkaniu. Niestety z powodu nawału pracy i smogu w mieście o spacerach i wietrzeniu mieszkania mogę zapomnieć. Mam jeszcze jeden sekret prozdrowotny, idealny na zimę: rosołek mocy z kaszą jaglaną i czarnuszką :). Świetnie rozgrzewa i ekspresowo leczy z początków przeziębień.

    OdpowiedzUsuń