czwartek, 10 listopada 2016

Czy jestem patriotką czyli refleksje przed 11.11.

"…Płacę abonament
i za bilet płacę
Chodzę na wybory
Nie jeżdżę na gapę
Tylko nie każ mi umierać
tylko nie każ, nie każ mi
Nie każ walczyć, nie każ ginąć,
nie chciej Polsko mojej krwi
Tylko nie każ mi wybierać
tylko nie każ, nie każ mi,
nie każ walczyć, nie każ ginąć
Nie chciej Polsko mojej krwi
Sorry Polsko,…

…Lepszy żywy obywatel, niż martwy bohater…"

śpiewa Maria Peszek, a ja słucham tego i myślę, że w głębi duszy, chyba jakaś część nas tak myśli, bo co jest cenniejszego niż życie, niż pokój. 


I bardzo nie podoba mi się to nasze polskie potrząsanie szabelką, deklarowanie i manifestowanie swojej woli walki za ojczyznę chociaż wróg u bram nie stoi,  te marsze pełne pogróżek dla wszystkich myślących inaczej, a więc nie-patriotów, nie-Polaków. To jak modlitwa o wojnę. Boję się tego.


Szanuję naszych walecznych dziadków, oni jednak byli w innej sytuacji niż my teraz, ich wróg był realny, namacalny. My swojego tak naprawdę sobie wymyślamy. Dzisiaj, kiedy mamy pokój, powinniśmy to szanować i - mam tu głównie na myśli naszą klasę polityczną - prowadzić politykę z klasą, tak by ten pokój, który jest wartością najwyższą, zapewnić krajowi jak najdłużej. 

Jak powszechnie wiadomo, źródła wojen tkwią również w polityce, a wojny bywają narzędziem rządów, wykorzystywanym do własnych interesów. Wojny są też świetnym biznesem - broń dobrze się sprzedaje. Na wojnach korzysta wielu, ale nie zwykli obywatele. Kiedy wybuchnie wojna, to my będziemy mięsem armatnim, będziemy cierpieć strach, głód i niewygody, a politycy? Zakładam, że bardzo szybko poszukają sobie ciepłego i bezpiecznego schronienia, bo przecież elitę kraju należy zachować - po wojnie ktoś musi zaprowadzić nowy porządek. Za coś takiego nie chciałabym przelewać krwi!



Tymczasem tu i teraz nasze codzienne, bardzo małe decyzje mogą powodować wielkie skutki, np. taka popularna jazda na gapę, która jest przecież zwykłą kradzieżą, przyczynia się do likwidacji "niepotrzebnych" linii, zwolnienia pracowników, wzrostu bezrobocia. Przykłady takich decyzji można mnożyć, każdemu pewnie szybko przyjdzie na myśl, jak można być patriotą na co dzień, nie trąbiąc o tym na prawo i lewo, nie prężąc muskułów. 



Jak twierdził nieżyjący już W. Bartoszewski, patriotyzm to interes ogółu, który trzeba rozumieć jako wspólny (również naszej rodziny). To wspólne dobro i nie ma potrzeby, by ciągle zapewniać otoczenie o swoim patriotyzmie, bo patriotą się jest, a nie gada się o tym.


Zresztą do takich, bez przerwy coś deklarujących ludzi, też mam ograniczone zaufanie. Ileż to razy już zdarzyło mi się obserwować, jak ci afiszujący się swoją religijnością i moralnością, okazują się hipokrytami z całkowitym brakiem zrozumienia i empatii, zaś ci, którzy podkreślają, jak ważna jest dla nich uczciwość i prawda, okazują się kłamcami. Tymczasem osoby prawdomówne i uczciwe, o dobrym sercu, uznają swoje cechy za coś naturalnego i nie widzą potrzeby, by się tym chwalić.




A jeśli dla kogoś wojna to nic wielkiego i przerażającego, to niech obejrzy kilka dokumentów w tym temacie, poczyta wspomnienia osób, którzy przeszli przez to piekło i spróbuje się postawić w centrum podobnej historii. Wystarczy odrobina wyobraźni. Bo tylko ludzie bez wyobraźni mogą tak beztrosko chwalić się swoim bohaterstwem w czasie pokoju. Innych na to nie stać i moim zdaniem, nie ma to nic wspólnego z tchórzostwem i brakiem patriotyzmu.


Zbliża się 11 listopada, święto, w czasie którego nie zabraknie na ulicach patriotów - różnej maści...

48 komentarzy:

  1. Ciężko mówić nam o zagrożeniu i naszych postawach, jakie przyjęlibyśmy w obliczu niebezpieczeństwa, wojny, gdy panuje pokój (względny). Nie wiemy jakby było. Czy znaleźliby się prawdziwi patrioci? Co to w ogóle znaczy w dzisiejszych czasach? Czy ktokolwiek ma prawo wymagać od nas oddawania życia w jakimkolwiek - choćby najszczytniejszym - celu?
    Żyjemy teraz bezpiecznie, beztrosko. Tymczasem na tej samej ziemi ginęli niewinni ludzie, przelewali krew. Niedawno. Czasem ta myśl mnie przeraża. Nic nie dane jest nam na stałe, na pewno, na zawsze.
    Pozdrawiam, również pogrążona w refleksji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie gdyby coś się stało zadziałałby mechanizm typu mobilizacja, później ludzie by się nakręcili, wojna wyzwala w nas podobno złe instynkty, wszyscy zaczynają miec w nosie prawo. Aktualnie pracuję sferze MON, to co nieco potrafię sobie wyobrazić...

      Usuń
  2. Mój Połówek powiedział, ze pod szyldem "Polski Walczącej" i "Kościoła" nie walczyłby. Piosenkę znam i też się zastanawiam nie raz, czy jestem prawdziwą patriotką. Ciężka sprawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężka, tym bardziej, że agresji we mnie za grosz nie ma chyba ;-)

      Usuń
  3. Boję się w ogóle o tym mówić. Swój patriotyzm wyrażam tak samo, płacę za bilety, ale do kościoła nie chodzę od pewnego czasu i pod ich szyldem na pewno nie walczyłabym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie stanęłabym pod szyldem Kościoła, mogłoby się wydawać, że to już nieaktualne, czasy krucjat minęły, lecz ostatecznie wiele rzeczy wraca, co do których myślałam, że minęły bezpowrotnie :-)

      Usuń
  4. Bardzo wiernie oddałaś i moje przemyślenia. Tak, patriotyzm to nie jest machanie szabelką, bo to takie śmieszne, patriotyzm to codzienne przestrzeganie prawa i szacunek do współobywateli. No własnie, szacunek. Do niektórych naszych krajan mam go coraz mniej, albo już wcale, więc może mój patriotyzm poszedł spać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aktualnie również znajduję się w takiej samej (niekomfortowej) sytuacji ;-)

      Usuń
  5. Od zawsze bałam się wojny. Pragnę pokoju dla siebie, dla swoich bliskich. Lepsza jest wytrwała sumienna praca niż przelewanie niepotrzebnej krwi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wojnę znam tylko z filmów i książek, ale mam bujną wyobraźnię i dlatego nie śmiałabym zgrywać bohatera, jak niektórzy. Tylko ciekawo, co z tymi "bohaterami stanie się w razie potrzeby...

      Usuń
  6. wojnę znamy z opowieści, na przykład babć. nie rozumiem tych, którzy mówią, że to nic strasznego, to prawda, że na wojnie tracą najwięcej zwykli ludzie. mam nadzieję, że nigdy więcej. zgadzam się również co do tego, że patriotyzm ukazuje się w codziennych, prostych decyzjach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zresztą każda wojna cofa kraj na długie lata w rozwoju. Wystarczy zaobserwować, co dzieje się dzisiaj na terenach objętych wojną. Szkoda czasu i energii. Szkoda każdego ludzkiego życia, domów i zabytków, psów, kotów i innych zwierzątek. SZKODA DZIECI.

      Usuń
  7. Masz rację, patriotyzm to nie wymachiwanie szabelką i wielkie słowa, to np. uczciwa codzienna praca, płacenie rachunków. O wojnach nasłuchałam się tyle, że nie wyobrażam sobie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie wyobrażajmy sobie nawet, pomyślmy o czymś przyjemniejszym. Energia podąża za uwagą...

      Usuń
  8. Polska straciła podczas II wojny światowej prawie 6 milionów obywateli, czyli około 25% ludności!!!!
    Żaden inny naród nie poniósł takich strat, żadne inne miasto nie było zrównane z ziemią przez Niemców jak Warszawa..
    Od wojny minęło 71 lat, a traumy pozostały dalej w naszych rodzinach. W każdej rodzinie kogoś zabito, ktoś był w obozie niemieckim, ktoś był w łagrze rosyjskim, ktoś był na robotach przymusowych w Niemczech.
    Dalej aktualny jest wiersz Tuwima "Do prostego człowieka", który napisał przed wojną i został za niego zaatakowany przez "patriotów"..
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać u niektórych obywateli pamięć się już zatarła, skoro tacy waleczni się wydają :-/

      Usuń
  9. Patriotyzm - słowo wyświechtane ostatnio do granic. Prawdziwy patriota nosi koszulkę z orłem i wykrzykuje "śmierć wrogom ojczyzny!"...tylko czy aby na pewno to PRAWDZIWY patriota? Czy on wie w ogóle co to słowo oznacza? Czy zna przynajmniej podstawowe fakty z naszej historii, nie koniecznie tej odległej? No cóż...najczęściej to zwyczajny pieniacz, który poczuł okazję do bezkarnego wyładowania mniejszych i większych frustracji pod przykrywką patriotyzmu.
    A klasa polityczna...tym brak klasy. Wykorzystują takich "znerwicowanych", aby mieć kim manipulować. Ręce opadają na taki patriotyzm...
    Boję się, że gdyby wojna wybuchła, to nie bardzo byłoby komu walczyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, mięso armatnie na pewno się znajdzie. Sama mam przydział mobilizacyjny :-/

      Usuń
    2. Gaju, nie chodzi mi o mięso armatnie, ale właśnie o patriotów, którzy świadomie pójdą walczyć :(

      Usuń
  10. Wybacz, że tak egoistycznie ale ja sobie na jutro zaplanowałam własnie odzyskanei wlasnej niepodleglosci..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ oczywiście, że wybaczam ;-)

      Usuń
  11. Czy naprawdę jest jakieś zagrożenie, czy jest aż tak źle... Czytając, ciarki mnie przeszły.
    Jeśli Polak stoi przeciw Polakowi, to gdzie jest ten patriotyzm...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce to chyba od zawsze podziały. Kiedyś spotkałam się z teorią, że to dlatego, że na terytorium Polski zamieszkiwały różne plemiona.

      Usuń
  12. Mam nadzieję, że do wojny nie dojdzie. Myślę, że współczesne społeczeństwo, a przynajmniej moi rówieśnicy mają gdzieś losy Polski i patriotyzm. Wstydzą się swojego kraju, kultury i marzą o idealnym życiu za granicą. Przez erę internetu i mediów społecznościowych niektórzy zapominają o prawdziwych wartościach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie nie dojdzie, ale w mediach co chwila ktoś nas straszy, najczęściej Rosją. Ile w tym manipulacji, ile prawdy... Skąd nam to wiedzieć? Wiem, lepiej nie słuchac wiadomości, niestety, w domu mam fana TVN 24 ;-)

      Usuń
  13. Niech coś zrobią z uchodźcami, bo oni też są zagrożeniem. Pozdrawiam. :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Niech coś zrobią"- jakże to głębokie...

      Usuń
    2. Do nas nie chcą przyjeżdżać ;-)

      Usuń
  14. Zgadzam się z tym co piszesz :) Dla mnie patriotyzm to żadne tam maszerowanie łysych chłopaczków w koszulce Powstańca. To codzienna praca dla ogółu, cicha, a nie wykrzyczana raz do roku.
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A takie marsze to mi się osobiscie kojarzą z narodzinami faszyzmu przed drugą wojną światową.

      Usuń
  15. Tak bardzo masz rację. Mnie też przeraża ta niefrasobliwość w stosunkach zagranicznych - to rzeczywiście jest niczym modlitwa o wojnę. Tymczasem kiedy dochodzi do konfliktu, cierpią na tym zwykli obywatele, a przede wszystkim młodzi ludzie. Nie chciałabym przelewać krwi z powodu źle rozumianego honoru naszej klasy politycznej. Nie chciałabym oglądać, jak robi to mój ukochany czy moi koledzy.
    Profesor Bartoszewski napisał to pięknie. Myślę, że trudno jest dbać o kraj latami, budować go powoli i systematycznie, a to jest patriotyzm, który rozumiem i w który wierzę. Dlatego nigdy nie chciałam wyjeżdżać z tego kraju i płacę za ten przysłowiowy bilet w tramwaju. Dlatego nie mam nic przeciwko ludziom z innych państw, którzy chcieliby ten dobry kraj budować razem z nami, a przy okazji znaleźć w nim dla siebie miejsce.
    Mam nadzieję, że czasy się zmienią i my, Polacy, przestaniemy kiedyś toczyć dawno już rozstrzygnięte wojny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Profesor Bartoszewski widział wojnę na własne oczy. Mnie też drażni to zamknięcie na innych, hasła: "Polak-katolik", "Polska dla Polaków". Skoro Polska dla Polaków, to niech nie jadą do np. Anglii, bo wygląda na to, że Anglia dla Anglików.

      Usuń
  16. Dlatego ja nie oglądam wiadomości a tym bardziej Polityki. To co się teraz dzieje mnie coraz bardziej przeraża, a moje nerwy tutaj nic nie pomogą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, wygląda na to, że coś się ostatnio zepsuło, a jeszcze jakiś czas temu, nie myślałam nawet, że tak może być. Czy rzeczywiście wszystko kołem się toczy...?

      Usuń
  17. Strasznie mnie denerwuje, jak ludzie twierdzą, że jedyny słuszny patriotyzm to pójście na wojnę, żeby kraju bronić. Większość z tych, co tak twierdzą jeździ bez biletu czy pomija jakieś dochody przy rozliczeniach i cieszą się, bo przecież "oszukali system". Dla mnie płacenie za bilet czy płacenie podatków, wyrzucanie śmieci do kosza, a nie na ulicę czy codzienne staranie się o to, żeby innym żyło się lepiej to dużo lepsza forma patriotyzmu niż kupienie t'shirta z Polską Walczącą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, to ten nasz patriotyzm. Mówi się, że to socjalizm tak nas zepsuł - mówię tu o nie szanowaniu dóbr publicznych, cwaniactwie i wandalizmie, drobnych kradzieżach nazywanych załatwianiem czegoś.

      Usuń
  18. Owszem, patriotą się jest, a nie o tym gada. Nie chodzi też o pokazywanie na ciuchach, ze się jest patriotami. Nie rozumiem celu noszenia bluz czy koszulek z napisem o patriotyzmie. Po co? To tak jakby mieć potrzebę pokazania ludziom, kim się jest, ale tylko na ubraniach, nie w sercu.

    OdpowiedzUsuń
  19. Muszę przyznać, że nie uczestniczę za bardzo w narodowych wydarzeniach, nie oglądam telewizji, nie czytam gazet... Czuję dziwną energię od tego wszystkiego i wolę się nie mieszać.

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo mnie drażni epatowanie jakimś fanatycznym patriotyzmem, który przejawia się na koszulkach, kubkach i papierze toaletowym, wstyd mi za tych młodych ludzi, którzy nigdy nie pokusili się by przeczytać bądź obejrzeć świadectwo jakiegoś człowieka, który wie coś o wojnie, ale wydaje im się, że są patriotami, bo nie znoszą czarnych, żydów i pedałów. To smutne

    OdpowiedzUsuń
  21. Właśnie nigdy nie rozumiem dlaczego nie potrafimy docenić tego, że mamy pokój w naszym kraju, że nie prowadzimy wojny, że nawet nie jesteśmy z żadnym państwem skonfliktowani. Patriotyzm to bardzo trudne i delikatne pojęcie i dla każdego będzie oznaczał coś innego. Myślę, że każdy z nas czuje w głębi czy jest patriotą czy nie. I chyba to wystarczy. Chociaż ostatnio spotkałam się z zarzutem, że oglądając zagraniczne filmy i słuchając zagranicznych wykonawców zdradza się Polskę. Śmieszne, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie tak dawno temu poinformowano mnie, ze Wielka Brytania ma do swojej dyspozycji bardzo precyzyjna bron. Szczegoly techniczne mi umknely ale wiem ze rozstawia sie przenosne dzialo, namierza sie cel, wystrzeliwuje sie pocisk, sklada sie dzialo i opuszcza mejsce zanim pocisk dotrze do celu. Pocisk tafia w cel z dokladnoscia co do centrymetra i po sprawie. Jak mialyby wygladac wspolczesne wojny kiedy mamy do dyspozycji taka bron? Mam nadzieje ze nigdy sie nie dowiemy.

    OdpowiedzUsuń
  23. Andrzej Rosiewicz śpiewa....Pytasz mnie, co właściwie cię tu trzyma....
    I tego co trzyma jest bardzo wiele, od mgły, deszczu i paskudnego listopada, po maj i mój własny skrawek nieba nad głową. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam takie samo zdanie w tym temacie :/

    OdpowiedzUsuń
  25. Broń? Głównie umarza się w ten sposób niespłacalny dług publiczny

    OdpowiedzUsuń
  26. Masz rację, patriotą się jest, a nie tylko gada o tym. I nie musi to dotyczyć rzeczy bardzo wzniosłych czy walki o kraj. Nawet te małe codzienne decyzje, o których piszesz świadczą o naszym patriotyzmie lub jego braku.

    OdpowiedzUsuń
  27. Nigdy nie myślałam o tym jak o wywoływaniu wilka z lasu, ale powiem Ci, że teraz ciarki mnie przeszły. Z tego co wiem o historii Polacy od zawsze mieli taką mentalność, że byli co to nie oni...
    Jedno wiem na pewno... historia lubi się powtarzać.

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo mądrze napisane - my, szaracy, boimy się wojny. Nie boi się tylko ten, kto rządzi - on na wojnę się nie wybierze...

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo ciekawie napisane. Te kilka słow nakręca ogrom myśli, które kręcą się w mojej glowie. Ja od wielu lat mieszkam za ganicą i wielokrotnie słyszę oskarżenia, że nie jestem patriotka..... To nie miejsce ani nazewnictwo mianuje nas patriota, tylko stan naszego umysłu. Takie jest moje zdanie, ale dla ludzi i tak jestem przegrana bo wyjechałam z kraju. A temat wojen jest bardzo rozlegly... ale prawda jest jedna.... Tylko my szaraki ucierpimy najmocniej. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń