sobota, 1 października 2016

Optymizmu można się nauczyć

Ponad wszelką wątpliwość - optymistom żyje się łatwiej i przyjemniej. Optymista ma też większą szansę na bycie szczęśliwym. I chociaż to, czy jesteśmy optymistami jest w pewnym stopniu uwarunkowane genetycznie, to na naszą postawę życiową wpływają również wszystkie doświadczenia życiowe, sobie też nie możemy odmówić wpływu na to, jak postrzegamy rzeczywistość, a to oznacza, że 
OPTYMIZMU MOŻNA SIĘ NAUCZYĆ!

1. Kiedy czujemy się zdołowani, najlepiej od razu skoncentrować się na monologu, który toczymy w myślach i spróbować - nie, spróbować to złe słowo - nie ma potrzeby bawić się w próby! My po prostu, dla własnego dobra, powinniśmy szybko ten monolog tak zmienić, żeby zwykłe trudności nie urosły do rangi katastrofy.

2. W momencie przypływu czarnych myśli dobrze działa powtarzanie twierdzenia: "to tylko moja myśl, która nie musi mieć nic wspólnego z rzeczywistością, co by się stało, gdyby ta myśl zniknęła z mojej głowy?" Mnie to pomaga, zresztą rzeczywistość zwykle okazuje się bardziej przyjazna, niż przypuszczaliśmy. "Problemem nie jest problem, problemem jest twoje podejście do problemu" (jak mawiał Jack Sparrow!). 

3. Kolejny aspekt sprawy, to sprawdzenie w jakim czasie - przeszłym, teraźniejszym czy przyszłym - najczęściej przebywamy myślami. Nawiększymi optymistami są osoby żyjące TU i TERAZ, ponieważ czują one instyktownie, bądź też życie ich nauczyło, że "przeszłość minęła, przyszłość jeszcze nie nadeszła, liczy się tylko ta chwila". Ta chwila, kiedy możemy działać i w ten sposób wpływać na rzeczywistość. Natomiast, jeśli wydarzenia z przeszłości ciągle wydają nam się niemiłe i negatywnie wpływające na teraźniejszość, należy im się przyjrzeć i dosłownie "na siłę" w odmętach minionych lat znaleźć coś dobrego i budującego. (Sama kiedyś przerabiałam to zadanie z psychologiem i dla mnie okazało się to punktem przełomowym w terapii.)

4. Wystrzeganie się twierdzeń:
  • "Wszystko co mnie złego w życiu spotkało, to wina innych" - wtedy rezygnujemy z odpowiedzialności za swoje życie, co jednocześnie powoduje niekończąca się litanię złorzeczeń na swoich domniemanych winowajców).
  • "Co nas nie zabije, to nas wzmocni" - lepiej dobrowolnie nie godzić się na sytuacje, które prawdopodobnie odcisną na nas piętno, gdyż to może stać się kolejnym raniącym nas doświadczeniem, wpływającym negatywnie na naszą postawę życiową.

Optymistyczne też jest to, że nasza reakcja na konkretną sytuację (każdą sytuację!) zawsze zależy od nas samych, chociaż czasami wymaga od nas większej niż zazwyczaj odwagi. 
......................................................................................................................................
(Halo! Czy są tu jeszcze jacyś pesymiści? Jeśli tak, to napiszcie, dlaczego ciągle jesteście pesymistami?)

53 komentarze:

  1. Coś o tym wiem, kiedy czarne myśli przychodzą do głowy toczy się w mojej głowie taki monolog - to mnie jeszcze bardziej nakręca i pogarsza sprawę :( Racja, im szybciej się go przerwie tym lepiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo kiedy sie już człowiek nakręci, to naprawdę trudno jest mu sie zatrzymać.

      Usuń
  2. Kiedyś byłam totalną pesymistką ale powoli wszystko się zmienia :) Życie ma się tylko jedno i nie warto się smucić, złościć tylko iść do przodu i pokonywać trudności.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na mały konkurs :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że się zmienia. Zawsze zaczyna sie od małej zmiany, a potem to już kaskada :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Zdecydowanie się z tym zgadzam. zawsez byłam optymistka, potem nadszedł czas w życiu gdy to się zmieniło. Teraz wszystko wraca do normy, a ja wierzę, że nasze odczucia to głównie nasza nad nimi praca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, trzeba pracować zamiast mówić "nie da się, taka już jestem".

      Usuń
  4. Przydadzą mi się te rady, ostatnio jestem pesymistką :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie poddawaj się łatwo! To pewnie tylko zmęczenie, kiedyś na pewno uda się odpocząć :-)

      Usuń
  5. Pierwszy punkt kapitalny. Z doświadczenia wiem, że gdy coś jest nie tak, nie po mojej myśli- zaczynam jakiś monolog, który nie tak łatwo zakończyć. Dobrze jest potrafić się przestawić i rozpocząć nieco bardziej pozytywne, optymistyczne myślenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś myślałam, że to tylko ja gadam do siebie w myślach i że to na pewno chore ;-) Chore jest na pewno nieustanne czarnowidztwo.

      Usuń
  6. Optymizm to bardzo ważna sprawa. Trzeba odnajdywać pozytywne akcenty każdego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda - tzw. małe szczęścia to podstawa :-)

      Usuń
  7. Ostatnio stosuję się do bardzo fajnej, gwarowej maksymy - za brzydko by cytować hahaha, ale pomaga, na 100% albo i więcej. Po za tym pesymizm, odbiera chęci do życia i dobrą energię.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja słyszałam od znajomego "miej w....e, a będzie ci dane"!

      Usuń
  8. Z natury jestem optymistką, ale czasem dopadają mnie jakieś pesymistyczne myśli. A kiedy przychodzą jesienne szarugi, pochmurne dni, dopada mnie jesienna chandra. Wystarczy, że na niebie pojawi się słońce i wraca optymizm.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak łapię taki smuteczek pod koniec zimy, kiedy mam już dość pochmurnych, krótkich dni. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  9. Optymizm jest bardzo potrzebny, zawsze staram się szukać jakiegoś światełka w tunelu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby jak najrzadziej okazywało się lokomotywą ;-)

      Usuń
  10. Mnie czasami przytłacza moje czarnowidztwo. Wydaje mi się, że z czymś sobie nie poradzę. Zamartwiam się na zapas. Czasem nawet boję się podjąć jakieś wyzwanie, bo wydaje mi się, że nie dam rady. Ale to tylko dzieje się w mojej głowie. Czasem wkręcę się w wir działania i żadne z moich obaw się nie potwierdzają. Trzeba było się tak martwić na zapas bez sensu? Nie... Ale powiedzieć to sobie jest ciężej... Pozdrowionka cieplutkie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto się martwi, cierpi podwójnie, a co dopiero, kiedy martwimy się z powodów wydumanych. Bez sensu. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Przeżyłam tam potworny lęk wysokości :-)

      Usuń
  12. Z natury rzeczy jestem pesymistką - le to dobrze, bo o tym wiem. I wcale nie zalezy mi na nieustannym optymiźmie, zdrowy pesymizm jest fajny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, szczerze, trudno mi to ocenić, bo ja z kolei od zawsze każdą sytuację wyobrażam sobie w pozytywach. To chyba pozwoliło mi pozostać przy zdrowych zmysłach, kiedy moja rodzina przeżywała cieżkie chwile. Wtedy kilka osób powiedziało mi prosto w oczy, że jest coś ze mną nie tak, bo jak można uśmiechać się w mojej sytuacji. A ten uśmiech to było moje koło ratunkowe.

      Usuń
  13. Ja odkąd zaczęłam się otaczać ludźmi pozytywnymi, od razu zaprosiłam do swojego życia więcej optymizmu, i wszystkim to polecam, bo często to ludzie wokół nas przynoszą nam najwięcej szkód.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem jakie to ważne, żeby przebywać wśród przyjaznych dla nas ludzi (i optymistów najlepiej!). Zresztą - nie wiem czy zauważyłaś- mamy chyba wbudowany jakiś wzór w umyśle, bo automatycznie odsuwamy się od ponuraków, jakby w obronie własnej.

      Usuń
  14. Podobno optymiści żyją dłużej, dlatego jestem niepoprawną optymistką i pozytywnymi ludźmi staram się też otaczać

    OdpowiedzUsuń
  15. Pesymizmem można się zarazić, optymizmu można sie nauczyć- sami musimy wybrać, co nam bardziej pasuje...niektórzy urodzili sie pesymistami i niewiele można na to poradzić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tacy urodzeni pesymiści chyba nie chcą się nauczyć, nie widzą potrzeby, zresztą pewnie takie wzrorce towarzyszyły im od zawsze...

      Usuń
  16. Najwazniejsze, ze optymizmu mozna sie nauczyc. Staram sie kazdego dnia I coraz lepiej mi to wychodzi :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To najważniejsze - że to widzisz :-)

      Usuń
  17. Kiedy przerzucamy odpowiedzialnosc na innych, tylko z pozoru pozbywamy sie poczucia winy i robimy sobie dobrze. W rzeczywistosci stajemy sie ofiarami, a z takiej perspektywy zycie jest jeszcze trudniejsze do zniesienia. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrozumienie tego mechanizmu ułatwia życia, kamień spada z serca. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  18. Jakoś nie bardzo w to wierzę. Pozdrawiam. :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ??? Piszę wyłącznie z własnego doświadczenia, zapewniam :-)

      Usuń
  19. Pesymizmu jest się łatwo nauczyć jeszcze bardziej :D Kiedyś byłam mega optymistką, ale gdzieś mi się ubzdurało, że to kijowe podejście i je zmieniłam w wieku dorastania - niestety, chyba mi zostało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek w życiu zmienia sie nie raz :-)

      Usuń
  20. Są takie dni w miesiącu kiedy jestem pesymistycznie nastawiona do świata i nic tego nie zmieni ;) Ale na ogół jestem optymistką :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Oby jak najwięcej ludzi to zrozumiało Gaju, wtedy będzie wszystkim żyło się łatwiej i przyjemniej.Są też ludzie, którzy dzisiejsze słońce potrafią zasłonić jutrzejszymi chmurami, na szczęście ja raczej do nich nie należę i wokół siebie już nie mam takich osób. Ps. W Inowrocławiu będę w dniach 19 - 22. 10 Jest szansa na spotkanie?

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja myślę, że "Co nas nie zabije, to nas wzmocni" też niesie w sobie dawkę optymizmu. Ja sobie to powtarzam, jak już wiem, że nie uniknę "zderzenia z rozpędzonym pociągiem".

    OdpowiedzUsuń
  23. Całe szczęście, optymistką jestem . Co nie znaczy, że czasami nie mam doła , czy gorszych dni. Zawsze jednak szukam plusików nawet tam, gdzie ich nie widać. Nie jest to jakie szukanie plusów na siłę, z premedytacją. To takie dobre podpowiedzi, które same pojawiają się w głowie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Wychodzę z założenia, że lepiej być optymistą niż pesymistą - przynajmniej się nie denerwuję i zamartwiam;) Masz rację - optymizmu naprawdę można się nauczyć - a gdy to już wejdzie w nawyk - człowiek jakoś łatwiej pochłania tą pełną niespodzianek prozę życia;) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja lubię myśleć o sobie jako realistce, ale do pesymistki na pewno mi bardzo daleko:)

    OdpowiedzUsuń
  26. To prawda, optymizmu można się nauczyć, wystarczy trochę poćwiczyć umysł:) To, jak odbieramy wszystko, co się dzieje zależy od tego, jakie nadajemy temu znaczenie. Ja jestem zdania, że zawsze warto doszukiwać się pozytywnych stron. Warto też próbować zmieniać perspektywę, ponieważ zazwyczaj patrzymy na to co nas spotyka jednostronnie.

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie ma ludzi, którzy są tylko optymistami albo tylko pesymistami.
    Mnie kiedyś w testach psychologicznych wyszło, że jestem nieśmiały, ale jednocześnie pewny siebie. Ktoś powie, że to niemożliwe, a jednak to prawda.
    Podobnie mam z optymizmem i pesymizmem. Z jednej strony często narzekam na różne pierdoły i wkurzam się, gdy coś nieważnego mi nie wyjdzie. A z drugiej zawsze doceniam to, że jestem zdrowy, mieszkam w kraju, gdzie nie ma wojny, nie jestem bezrobotny, mam rodzinę itd.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jestem szczęściarą, bo jestem urodzoną optymistką. Ale masz rację, nie można dopuszczać do siebie złych myśli, trzeba je świadomie kontrolować. Jeśli w moim życiu pojawiały się jakieś problemy, to po prostu szukałam wyjścia z zaistniałej sytuacji, bo wyjście jest zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie umiem być pesymistką, ale nie jestem też optymistką, czyli pozostaje bycie realistką i z tym mi dobrze:)

    OdpowiedzUsuń