wtorek, 11 października 2016

Mądrzy po szkodzie

Niedługo skończę 44 lata - to jednocześnie i mało, i dużo. Mało, bo daleko mi jeszcze do wiekowego mędrca, chociaż starość nie dla wszystkich bywa łaskawa i wiek nie jest gwarantem życiowej mądrości. Dużo, bo jednak posiadam już dość pokaźny bagaż doświadczeń życiowych, co sprawia, że niekiedy myślę: ach, gdybym była taka mądra 20  lat temu...

No właśnie, "mądry Polak po szkodzie". Na pewno niemądrze jest żałować przeszłych decyzji, ponieważ na tym właśnie polega urok życia, że zawsze podejmujemy decyzje w oparciu o bieżące zasoby. Źle zdecydowaliśmy? Trudno - tacy właśnie wtedy byliśmy i basta. Nie potrzeba ronić łez na rozlanym mlekiem.

Tak więc nie z żalu, a wyłącznie z pragmatyzmu, pokusiłam się o zrobienie listy spraw, do których - gdybym dzisiaj miała 24 lata - podeszłabym inaczej niż kiedyś. Dzisiaj, z perspektywy czasu, mogę ocenić skutki swojego postępowania w przeszłości, ale czy wtedy zechciałabym posłuchać rad starszych i mądrzejszych ode mnie? Hmmm... W każdym razie, może ktoś dzisiaj zechce mnie posłuchać, albo przynajmniej przeczytać i zapomnieć. Oto moja lista, co Wy na to?:

1. Pomyśl o swojej twarzy już dzisiaj, przecież dobrze jest starzeć się pięknie.
Lepiej jest uważać czym smarujemy twarz. Dzisiaj wybierając kosmetyki czytałabym ich składy - wcześniej nigdy o tym nie myślałam, kładłam na twarz co popadnie, byle nie kosztowało zbyt drogo. Stosowałabym regularnie serum z witaminą C, kremy z retinolem, oleje, masło shea (np. z kilkoma kroplami olejku różanego, lawendowego...), hydrolaty. Na pewno byłaby to pielegnacja przemyślana, a nie byle jakie wklepywanie rano i wieczorem byle jakiego kremu.
Nie paliłabym papierosów, bo to prawdziwa masakra dla naszej buzi (i nie tylko dla buzi). Dobrze, że ten nałóg to już przeszłość, ale był ze mną i tak za długo. 

2. Nie spaliłabym dziesiatki razy swojej skóry na słońcu, przez co mam mnóstwo brązowych kropek na ciele i ciemniejszych plamek na twarzy, które postarzają i które do dzisiaj je wybielam. To było bezmyślne również z innego powodu: poparzenia słoneczne mogą być przyczyną zmian nowotworowych.  Z tych samych powodów nie korzystałbym również z solarium, a smażyłam się tam regularnie, aż zaczęły mi wychodzić na skórze takie białe wysepki - zupełnie bez barwnika. Koleżanka przestrzegła mnie, że takie plamy mają tendencję do powiekszania się i leczy się je długo (sama to już miała). Dopiero to mnie przestraszyło i skończyłam z solarium. 

3. Uważałabym na to, co jem i piję. Zaczęłam do tego przykładać wagę dopiero po czterdziestce, co przyniosło negatywne skutki dla mojej figury, kiedyś idealnie zgrabnej - dzisiaj takiej sobie :-/. Za późno poszłam po rozum do głowy, gdyż naiwnie myślalam, że takie problemy mi nie grożą. Nie wiadomo dlaczego, nie dotarła do mojego mózgu informacja, że skutki przeciążenia organizmu rafinowanym cukrem są bardzo poważne, a cukru to ja sobie nigdy nie żałowałam, prawdopodobnie byłam od niego po prostu uzależniona.
Jesteśmy tym, co jemy, ja jadłam z rozmachem i niezdrowo, miałam okropne nawyki żywieniowe i nie przyszło mi do głowy, żeby je zmieniać. W tym czasie wychowywałam dzieci, przez co nie nauczyłam ich w porę zdrowego odżywiania. Kiedy po swoim oświeceniu chciałam im również coś mądrego przekazać, to zwyczajnie się na mnie wypieły. Dzisiaj jadłabym zdrowo - dla siebie i dla dzieci, żeby nie musiały uczyć się prawidłowego odżywiania na własnych błędach.

4. Byłabym asertywna, nie pozwoliłabym, żeby moim życiem kierowali inni ludzie, chociaż zostałam karnie wychowana na osobę słuchającą się bezwzględnie starszych, bo tak trzeba. W domu nauczyłam się też, że mąż to pan i władca. Te dwa przekonania spowodowały, że przez całe lata uczyłam się asertywności już jako dorosła, ukształtowana osoba, były również źródłem wielu moich problemów. Ponadto, kiedy wreszcie zaczęłam ludziom pokazywać swoją prawdziwą twarz, niektórzy długo nie mogli pogodzić się z tą zmianą, gdyż nagle nie mieli kim pomiatać. I nie dziwię się im - w ich oczach byłam zwyczajną oszustką. Dzisiaj byłabym sobą i przede wszystkim swoje dobro miałabym na uwadze, nie pozwoliłabym, żeby ktoś układał mi życie wg swoich upodobań. Nie uśmiechałabym się pokornie, gdyby ktoś mnie obrażał i przede wszystkim wyrzuciłabym wszystkie kompleksy za drzwi (o jaka ja byłam zakompleksiona, głównie z powodu ojca, który potrafił sobie popić jak należy, przy czym stronił od kościoła, więc jego pijaństwo nigdy nie zostało przez wiejską katolicką społeczność przemilczane, nie tak jak pijaństwo pozostałych, którzy w niedzielę i święta grzecznie korzyli się przed ołtarzem). Dzisiaj wiem, że wstyd to kraść, wstyd być nikczemnym człowiekiem i tego się trzymam.

5. Walczyłabym o marzenia, nie mówiła sobie, że to nic nie znacząca bzdura, że prawdziwe życie do wyłącznie rodzina, że moja jedyna rola, to rola matki, żony i pani domu. Przecież można mieć coś więcej z życia, a ja z tym czekałam do osiągnięcia przez dzieci pełnoletności, wcześniej nic wiecej się nie liczyło oprócz domu i rodziny. W prawidłości i konieczności takiego postępowania skutecznie utwierdzali mnie moi bliscy (np. wiecznie krytykowanomnie za czytanie książek, ponieważ to - zdaniem bliskich - było marnowoaniem czasu, który mogłam poświęcić obowiązkom domowym i to wcale nie jest żart!). Tymczasem liczne przykłady dowodzą, że rodzina to niekoniecznie bariera oddzielająca nas od realizacji marzeń, można mieć i rodzinę i wszystko inne po drodze, tylko trzeba wziąć męża na stronę i obgadać z nim podział ról w domu. Ja swego czasu tego nie zrobiłam. 

Cóż, to nie powieść, czas przystopować chociaż mogłabym na podstawie swego życia napisać dość wstrząsającą - i jak myślę - "egzotyczną" powieść. Może opisane powyżej moje błędy wywołają u kogoś refleksję nad własnym życiem, a może też ktoś czytając to dowartościuje się myśląc, że na szczęście nie był nigdy taki głupi. W sumie, nie dbam o to, gdybym dbała, nie pisałabym bloga. Jest wiele dróg i jeden szczyt, gdzie wszyscy się kiedyś spotkamy. Na resztę życia, życzę sobie, by nie stało sie ze mną tak, jak pisze Jan Kochanowski w Pieśni 5:

Cieszy mnie ten rym: "Polak mądr po szkodzie",
Lecz jesli prawda i z tego nas zbodzie,
Nową przypowieść Polak sobie kupi,
Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.



46 komentarzy:

  1. Z tą asertywnością to się zgodzę w zupełności. Ja co prawda lat 29, a nie 24 ale też dopiero się uczę..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. zapraszma do siebie http://granica-istnienia.blogspot.co.uk/

      Usuń
    2. W sumie mówi się, że człowiek uczy się przez całe życie.

      Usuń
  2. Jaka jestes młoda... z większością twoich myśli się zgadzam, chociaż sama nigdy nie paliłam, nigdy w zyciu nie byłam w solarium i właściwie się nie opalałam. Kiedy miałam 4 lata kremy z retinolem zwyczajnie nie istniały, zresztą 20 lat temu tez chyba nie - nie czyń więc sobie wyrzutów:). Co do jedzenia, asertywności, i marzeń - to tez ie jest takie jednoznaczne... ale fajnie jest podsumowywać siebie co jakiś czas. Powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i nie istniały, wtedy było mi to obojętne. Zupełnie się tym tematem nie interesowałam. Ale w kontekscie "złotych rad", jak najbardziej można polecać ;-)

      Usuń
  3. Ja w te wakacje przesadziłam ze słońcem i już widzę tego skutki. A co do zdrowszego odżywiania, właśnie włączam w życie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcześniej się ogarniesz, później będzie łatwiej. Dzisiaj tyle inspiracji, kiedyś można było liczyć na dobry przykład otoczenia albo na prasę - oba źródła takie sobie ;-)

      Usuń
  4. Kurczę to ja bym nie mogła z domu wychodzić, tylko słońce zaświeci to pełno piegów mam :P...muszę sobie zakodować, że kremy trzeba wsmarowywać dziennie, a nie jak mi się przypomni :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto dbać o buzię stosując dobre kosmetyki, nawilżać i... może tutaj będę kontrowersyjna - trochę ograniczać "tapetowanie się". Wyniki widoczne za długie lata, ale w końcu te lata dla każdego miną ;-)

      Usuń
  5. Ja właśnie pracuję na zdrowszym jedzeniem w swoim codziennym życiu. Nie jest łatwo zapomnieć o słodyczach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cukier naprawdę uzależnia, potwierdza to chociazby fakt, że jak alkoholik do końca życia musi uważać na alkohol, tak samo u mnie z cukrem - wystarczy, że z okazji świąt pojem trochę ciasta i znów potem trudno wyhamować.

      Usuń
  6. Czy zrobiłabym coś inaczej dwadzieścia lat temu? Nie mam czego żałować nie było tak źle. Nigdy nie jest za późno żeby coś zmienić w swoim życiu lub charakterze. Myślę że się zmieniłam i to bardzo , począwszy od odżywiania, a kończąc na nauce asertywności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z drugiej strony to budujące, móc przyglądać się swojej drodze przez życie i widzieć takie zmiany :-)

      Usuń
  7. Jaka ty jesteś młoda i piękna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj chyba trochę kadzisz ;-), ale dziękuję, bardzo mi miło!

      Usuń
  8. 44 lata, kiedy to było? We wszystkim masz rację, ale gdyby to było takie proste! Oprócz zdrowego rozsądku rządzą nami namiętności, przyzwyczajenia i inne takie...
    Nie bez przyczyny powstała ta rymowanka, ale gdyby wszyscy byli tacy akuratni, byłoby nudno :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, to jest właśnie to - nuda by była po prostu :-) I o czym ludzie by rozmawiali, o czym pisali artykuły?

      Usuń
  9. W 44. urodziny dokładnie miałam operację ginekologiczną, brrrrr, już minęłam 55 teraz będę czekać na 66:-)
    Dużo zdrówka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wzajemnie dużo zdrówka! To dopiero prawdziwy skarb.

      Usuń
  10. Rzeczywiście przywołałaś wspomnienia. Mnie też ganiono za czytanie książek. Teraz jestem panią samej siebie i aż trudno mi uwierzyć, że kiedyś mogło tak być. Co prawda i tak robiłam swoje, ale to nie to samo.
    Wydaje mi się też, że nie wystarczy dogadać się w sprawie podziału obowiązków. moim zdaniem chodzi o jednomyślność w tej sprawie. Co z tego, że prace domowe były rozłożone równo, mnie po prostu nie odpowiadał fakt, że w ogóle był mus robienia czegoś takiego. Gdybym mogła cofnąć czas, nigdy nie związałabym się z kimś takim.

    OdpowiedzUsuń
  11. Skorzystam sobie na pewno z twoich rad tutaj, bo mam 21 lat dopiero i wiem, ze jeśli czegoś nie pozmieniam, to będę mocno żałowac, np. tego z jedzeniem i piciem. Wiadomo, że jak ktoś nam coś radzi, to raczej wlatuje nam to jednym uchem, a wylatuje drugim, bo lubimy się uczyć na błędach, ale niektóre rady można wziąć do serca póki mamy czas zrobić w życiu różnice :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Błędy młodości! Niestety, każdy w wieku 20 lat myśli, że pozostanie nieomylny, niezniszczalny i wiecznie młody... A potem żałuje wielu rzeczy... Pod chyba wszystkimi punktami mogłabym się podpisać, a 44 lata skończę w maju przyszłego roku ;) Z błędami młodości musimy żyć, ale damy radę! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. u nas mówią "dwa krzesła" na te urodziny.... :)


    Alis niezalogowana (niestety)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jesteś ciągle młoda Gaju;) Czy ja wiem..., jakbyśmy tak wszystko robili przepisowo i prawidłowo, to byłoby nudno i nie byłoby porównania. Młodość ma swoje prawa i różnych rzeczy trzeba spróbować, potem i tak życie skorektuje i wyhamuje. Słodkości zawsze lubiłam i lubię nadal, ale włączył mi się naturalny hamulec, więc je ograniczam. Kiedyś paliłam krótko, a rzuciłam ze względu na ciążę, nie na cerę. Poza tym w solarium nigdy nie byłam, chociaż słońce w młodości jak najbardziej. Do kosmetyków nigdy specjalnej wagi nie przywiązywałam, ale myślę, że na swój wiek wyglądam nieźle. Pogoda ducha jest najważniejsza;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Na szczęście nigdy nie paliłem papierosów, nigdy też nie ćpałem. Był czas, że sporo piłem, ale to było tylko podczas studiów;)
    Nigdy też nie chodziłem na solarium.

    Żałuję wielu spraw z przeszłości. Żałuję, że dałem się skrzywdzić albo oszukać wielu osobom. Żałuję, że byłem zbyt nieśmiały w stosunku do dziewczyn, że nie zdobyłem wielu szczytów dosłownie i w przenośni, że nie znalazłem lepiej płatnej pracy. Sporo tego jest.
    Ale też z wielu osiągnięć jestem zadowolony.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zgadzam się w 100 procentach, zmieniałbym to samo, co Ty i jeszcze parę spraw. Życzę wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj tak - sama mam dopiero (a może aż?) 22 lata i też już w życiu popełniłam kilka błędów, choćby głupie odchudzanie się, które nie przyniosło mojemu organizmowi zdrowych korzyści. Owszem schudłam, ale kosztem problemów zdrowotnych. Teraz bym tak nie robiła, ale wtedy - cóż - brakowało mi wiedzy, świadomości, rady.
    Musimy jednak patrzeć w przyszłość. Dobrze, że ze swoich błędów wyciągnęłaś wnioski. Nikt nie jest nieomylny. Każdy z nas ma na swoim koncie większe lub mniejsze błędy.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wszystkiego co najlepsze na urodziny :)
    Zastosuję się do rad:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. zacznę od tego, że przepraszam za moją nieobecność,
    wiedziałam, że zapomniałam dodać bloga do listy czytelniczej ( zwyczajnie zapomniałam )
    zaraz to nadrobię
    nie wiem czy wiesz, ale zmieniłam adres na
    kobiecefascynacje.blogspot.com
    jeśli chcesz widzieć moje posty musisz odobserwować i na nowo dodać blog do obserwowanych

    przechodząc do rzeczy, przeczytałam od A do Z i tak sobie pomyślałam, że ja mimo tego, że jestem młodsza również mogłabym zrobić sobie listę, wiem, że dużo bym pozmieniała, ale takie życie uczymy się cały czas:):):)
    pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo madre jest to, co napisalas. Z opalaniem mam podobnie. Za kazdym razem jak ide prywatnie na wizyte do Dermatologa to place "wiecej", bo znamion mam tyle, ze lekarz 15 minut mnie oglada :-/ solarium uzywalam kiedys tez za czesto, od kilku lat w ogole nie chodze,
    Jesc zaczelismy lepiej dopiero gdzies od roku, ale bynajmniej wykonalismy krok w tym kierunku.
    Ja gdybym mogla cofnac czas to zadbalabym o moj spokoj psychiczny. Zapisala sie na joge czy medytowala, odnalazla czas na relaksm- to niby nic, a jednak bardzo wazne.
    No I zaluje, ze palilam ....

    OdpowiedzUsuń
  21. Kochana wszystkiego najlepszego :*
    A wracając do tematu....gdybym mogła cofnąć czas już bym nie pozwoliła się skrzywdzić tylu osobom, nie łudziłabym sie, tak byłam głupia i naiwna, łudząc się , że mnie będą traktować jak kogoś kto jest dla nich ważny. Dziś bym takich złudzeń nie miała, a co za tym idzie, oszczędziłabym sobie wiele cierpienia i nieprzespanych nocy. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam wrażenie, że do wszystkiego trzeba dojść samemu. Dopiero, kiedy zaczynamy widzieć negatywne skutki swojego stylu życia, zaczynamy mieć też motywację do tego, żeby to zmienić. I to jest właśnie piękne, że z wiekiem nabieramy świadomości i potrafimy dokonywać bardziej słusznych wyborów :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Po latach zdecydowanie nam łatwiej oceniać siebie samych - z perspektywy czasu. Co zrobiliśmy dobrze, a co zrobilibyśmy inaczej. Czasu niestety się już nie da cofnąć, ale przynajmniej wiemy, czego nie robić/lub co zmienić w przyszłości, która nas czeka. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. U mnie asertywności brak do dzisiaj. chociaż czasami potrafię, w każdym razie ćwiczę. Tak sobie myślę, że za młodu, do pewnych spraw podeszłabym inaczej. W każdym razie na słoneczku też leżałam. Dzisiaj staram się unikać słońca ale pozostałości na twarzy widać :)
    Nawet nie wiem, czy chciałabym znowu być młoda. Dobrze mi tak, jak jest. Z upływem czasu zmienia się postrzeganie wszystkiego, inaczej się myśli, no i mam nadzieję, że jesteśmy mądrzejsze dzięki wszelakim doświadczeniom, które nas po drodze spotkały.
    Wszystkiego dobrego w dniu urodzin :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja tez bym się nie opalała no i wciąż żal mi na drogi krem a na inne kosmetyczne głupoty tak

    OdpowiedzUsuń
  26. Dziękuję za ten post, przyjemnie tak poczytać refleksje osoby po 40 stce i samemu skłonić się do refleksji czy rzeczywiście prowadzi się życie w odpowiedni sposób. Uważam jednak, że nie powinnaś być dla siebie zbyt surowa. Zdziwiłabym się gdybyś 20 lat temu w latach 90 tych mogła się zdrowo odżywiać, bo kto w tamtych czasach myślał o tym co je i co nakłada na twarz. Tu nie ma porównania z 2016 r.- dostępem do internetu, większej wiedzy, tyloma przepisami na zdrowe posiłki czy kosmetyki... Natomiast brawa dla Ciebie, że pomimo tylu lat swoich przyzwyczajeń potrafiłaś zmienić swoje życie i zacząć dbać o siebie no i zmienić swój charakter. A z okazji zbliżających się urodzin życzę Ci kolejnych cudownych i bardziej świadomych lat życia, dużo miłości, nadziei i koncentracji na tym co tu i teraz :*

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie ma co wracać do przeszłości. Było i minęło. Patrzmy teraz, co będzie :) Nie ma co myśleć nad tym, co kiedyś było ;)
    Sam spożywany cukier w umiarkowanych ilościach nie wyrządzi szkody dla naszego organizmu, chyba że jemy go w dużych ilościach. Wszystko jedzmy w umiarkowanych ilościach, dbając jednocześnie o dobrą dietę :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  28. A może to nie były takie znowu błędy, skoro ostatecznie doprowadziły do tych przemyśleń. Albo były od początku wpisane w koszta tego dochodzenia do mądrości. A być może gdyby scenariusz nie był akurat taki, to byłby inny i wcale nie lepszy, z innymi błędami. Kto wie :) Istnieją w ogóle takie osoby, które od urodzenia żyją jakimś cudownym życiem bez potknięć?
    Sporo błędów popełniamy z młodzieńczej naiwności, ufając, że jak zostaliśmy wychowani, tak ma być - albo marnując sporo energii na bunt, zamiast od razu szukać w sobie siły, sposobu na wyrażenie prawdziwego siebie. To też wina poprzednich pokoleń, które same to otrzymały w spadku i nie mogły nam dać niczego innego... Wina kultury naszej po prostu, nie wiadomo jak daleko sięgająca.
    Można to naprawić przekazując dalej już bardziej budujące wzorce, nie powielając schematów - niech te nasze trudy chociaż posłużą innym :) choć chyba widać po młodym pokoleniu, jak często sami muszą dojść do swoich wniosków :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Dałaś do myślenia :) Pewnie bym się więcej uśmiechała - ale wtedy nie było mi to dane - za to teraz nadrabiam

    OdpowiedzUsuń
  30. Uwierz, każdy myśli o sobie tak samo: gdybym miał/a ten rozum co dziś, nie doprowadziłabym do..., byłabym inna, bardziej asertywna, stawiająca na swoim. W zależności od charakteru osoby można wymienić różne "gdyby czas się cofnął, to...". Czasu jednak cofnąć się nie da, więc pozostaje żyć na bieżąco tak, żeby być z siebie zadowolonym :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Jeszcze wiele wspaniałych chwil przed Tobą uwierz mi:)
    a czasu cofnąć się nie da, niestety, albo stety...

    OdpowiedzUsuń
  32. Jeszcze wiele wspaniałych chwil przed Tobą uwierz mi:)
    a czasu cofnąć się nie da, niestety, albo stety...

    OdpowiedzUsuń
  33. Mam 26 lat i poczułam się, jakby ten post był trochę do mnie. Być może sama mogłabym sobie coś takiego powiedzieć za dwadzieścia lat, jeśli nie zmienię swoich dzisiejszych nawyków. Daje do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  34. Szkoda że przeszłości nie można zmienić z tymi kremami, masz rację z innymi sprawami również. Ja dodałabym jeszcze przestać martwić się na zapas bo rzeczywistość jest często lepsza niż my sobie wyobrażamy....
    pozdrawiam ciepło
    dobrycoach.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  35. Do czterdziestki brakuje mi czterech wiosen, ale myślę, że ten post idealnie trafia do mnie, będąc w tym akurat wieku :). Nie smaruję buzi byle czym, czytam składy i ćwiczę face fitness. Spełniam wszystkie marzenia po kolei. Zdrowo jem, unikam białej mąki, cukru, przetworzonej żywności i alkoholu. Pracuję nad dobrymi relacjami. Ciągle się uczę i rozwijam. Moja koleżanka (50+) powtarza, że życie zaczyna się po 40-stce i to nie prawda, że menopauza to koniec życia dla kobiety. Jej życie zaczęło się właśnie wtedy, rozwinęła skrzydła i zaczęła wreszcie robić to, co kocha. Także już nie mogę się doczekać :).

    OdpowiedzUsuń
  36. Któż tak nie ma i nie myśli jak fajnie byłoby cofnąć czas. Bo obecne życie kształtują decyzje jakie podejmowaliśmy w przeszłości. Też się zastanawiam np. czy gdyby 15 lat temu wybrała inne studia to czy nie miałabym lepszego życia. Racja co do asertywności. Też nie godziłabym się na sterowanie ze strony innych i miałabym więcej odwagi podejmować decyzje sama. Nie słuchać komentarzy bym sobie z czymś dała spokój, które nieświadomie wypowiadali rodzice. Albo wręcz przeciwnie - iść za tym co proponują w zamiany, bo wiele ich ponysłów nie było takich złych. Nie dawać się fałszywym znajomym wykorzystującym wrażliwość i naiwność. Ale wtedy nie mieliśmy na to zasobów. Teraz je mamy bo pewności siebie i asertywności uczymy się z czasem. Ale cóż teraz trzeba starać się nie być głupim po szkodzie. Zauważać, że jeśli robimy coś nie tak np. mamy nawyk co szkodzi naszemu zdrowiu to starać się z nim zerwać kiedy tylko możemy. Ale bez poczucia winy, że za późno, bo to powoduje w nas żal. By coś zmienić trzeba mieć zasoby, siłę i odwagę które nie każdy ma dane od razu. Pozdrawiam gorąco.

    OdpowiedzUsuń