czwartek, 1 września 2016

Jak spowolnić czas - ciąg dalszy


Takie obrazki jak ten wyżej mogę oglądać na żywo, jeśli tylko zechce mi się zwlec tyłek z drugiego piętra. Wtedy, w ciągu 3 minut, znajdę się poza osiedlem, a tam - cicha wieś z nieutwardzanymi drogami. Jeśli mi się zechce oznacza tak naprawdę: jeśli uznam, że mam na to czas.

Tak, czas pędzi, a ja ciągle rozmyślam "dlaczego???". W maju przedstawiłam TUTAJ jedną z teorii na ten temat, dzisiaj mam do zaprezentowania kolejną, a brzmi ona:
wszystkiemu winna jest technologia! I to też by mi się zgadzało.

To technologia sprawia, że czas się kurczy, a życie przyspiesza. Technologia sprawia, że przyzwyczajamy do odbierania ogromu bodźców, a jednocześnie zapominamy co to prawdziwy odpoczynek, milczenie, podziw czy rozmyślania.

Czy nie jest tak, że im bardziej rozbudowana technologia nas otacza, tym bardziej skarżymy się na brak czasu? Wystarczy pozbawić się na jeden dzień dostępu do internetu i telewizora (a co, jeśli będzie to dodatkowo dzień wolny od pracy zawodowej!) - prędko okaże się, że czas płynie wolniej niż zazwyczaj.

Ha! łatwo powiedzieć, ale trudniej wykonać, kiedy bez jednego i drugiego czujemy sie jak bez ręki. Sama nie raz myślałam o tzw. poście internetowym, nie raz próbowałam dnia on-line, ale zaraz potem odzywał się bunt: po co się tak ograniczać??? Przecież mam bloga, mam e-mail, mam dziesiątki kont na różnych portalach i w sklepach internetowych. Będę on-line to dużo mnie ominie. Tylko co mnie ominie?

Jeszcze byłaby usprawiedliwiona taka postawa u osoby, która w sieci zarabia pieniądze, a u pozostałych, którzy wyłącznie karmią się satysfakcją z istnienia w przestrzeni wirtualnej, jest po prostu marnowaniem czasu, a szczególnie w sytuacji, kiedy tego czasu brakuje na prawdziwe życie.

Jak dobrze mieć czas:

  • na pogawędkę z sąsiadką,
  • na czytanie książek,
  • na to, by pójść na spacer, zobaczyć sarenkę,
  • na weekendowy wyjazd,
  • na codzienną medytację,
  • na zmiany,
  • na milczenie,
  • by zająć się swoim ciałem,
  • by dobrze zjeść,
  • by zastanowić się nad tym, kim jestem i czego chcę,
  • by zadzwonić do mamy,
  • by spłukać sobie włosy zimną wodą,
  • by głęboko pooddychać,
  • by wycisnąć pomarańczę do śniadanie,
  • by oddać się w wannie marzeniom...

Prawda brzmi brutalnie - znikniemy z przestrzeni wirualnej i nic szczególnego się nie wydarzy, nikt za nami nie zatęskni, wirtualny świat będzie trwał dalej, zasilany kolejnymi, entuzjastycznie nastawionymi użytkownikami.

Ten post nie oznacza, że zamierzam stąd zniknąć. Nie, nie zamierzam, ale niedługo minie trzecia rocznica powstania Plantacji, którą pielęgnuję z pasji pisania i pozytywnego myślenia, stąd napływ tego rodzaju refleksji. Pewnie jak każdy z Was, kradnę czas na pisanie bloga, a tyle innych ważnych spraw codziennie puka do drzwi. Pewnie też jak część z Was, na początku zachłysnęłam się tym wszystki, by w końcu dojść do wniosku, że mam większy apetyt niż możliwości.

Chcąc pogodzić pracę zawodową z prowadzeniem domu, dbaniem o stosunki międzyludzkie oraz dbaniem o siebie (a tutaj wiele rzeczy mam na myśli, jedną z nich, szalenie ważną, jest wysypianie się!), każdego wieczora idę spać zbyt późno, przez co rano wstaję niewyspana.

Z okazji zbliżającej się trzeciej rocznicy powstania Plantacji pozytywnych myśli (02.09.), muszę te sprawy ponownie przemyśleć i poukładać, bo niewątpliwie są to ważne sprawy. Jednocześnie, jestem ciekawa, jak Wy sobie radzicie z czasem w obliczu wewnętrznego obowiązku prowadzenia bloga... Bardzo proszę o podzielenie się swoimi sekretami :-)

Mimo tych przemyśleń, nawet jeśli dotąd źle gospodarowałam swoim czasem, to uważam, że było to pouczające doświadczenie.


36 komentarzy:

  1. Wiesz, to jest straszne. Ja nie pracuję zawodowo a doszłam do tego samego wniosku. Zastanawiam się, co by było gdyby mi ten świat wirtualny zniknął. Nie, żebym za nim przepadała ale mam tu kontakt z rodziną, która jest daleko, czasem oddalona o tysiące km. Co do bloga, cieszę się że znalazłam swoje miejsce, dużo dzięki niemu się nauczyłam i ciężko mi się rozstać nawet na kilka dni. Czas na spacer i przemyślenia jednak musi być, inaczej człowiek się dusi we własnym towarzystwie. No i koty, które ciągle mam na kolanach :)) Te 3 lata bardzo szybko minęły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na początku wystąpiło takie zachłyśnięcie blogosferą - wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik, codziennie wkładałam w blog pracę, pisałam długaśne artykuły. Po roku zaczęło do mnie docierać, że chyba za dużo czasu poświęcam wirtualnemu światu. Zlikwidowałam kilka kont w mediach społecznościowych, ustaliłam sobie czasowe ramy pracy na blogu, ale dzisiaj czuję, że to ciągle za mało, że powinnam znów się przeorganizować. Jednak, kiedy niektórzy narzekają na internet w ogóle, że to samo zło, że kiedyś było lepiej - protestuję. Internet to nie zło, tylko trzeba znać swoje możliwości :-)

      Usuń
  2. Gratulacje! 3 rocznica! Super :) Oby blogowanie ciągle sprawiało dużo radości, przyjemności :)
    Dla mnie blog to właśnie taka przyjemność, ale gdy swego czasu pisałam często i dużo też był nieco takim wewnętrznym obowiązkiem. Po wakacjach i krótkiej blogowej przerwie zatęskniłam jednak mocno za tą moją blogową codziennością i wróciłam z nową energią :)
    A jak spowalniam czas? Mam wiele pasji, mało wolnego czasu, żyję intensywnie. W weekendy jednak łapię oddech. Od października jednak nieco te weekendy okroją mi studia mgr zaoczne, zobaczymy jak to będzie.
    Pozdrowionka cieplutkie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Prowadzenie bloga to sama radość i szkoda, żeby ją coś mąciło. Tak to muszę poustawiać, żeby znów czerpać pełną satysfakcję z tego :-) Oddech jest niezbędny. Pilnuję, żeby w tygodniu przeżyć jeden dzień bez listy zadań, to poczucie "nic nie muszę" naprawdę pozwala wypocząć.

      Usuń
  3. Tak jak Ty to piszesz. Ja też na początku zachłysnęłam się pisaniem bloga a potem stopniowo brakowało tematów.Na siłę chciałam coś pisać a tu pustka. Więc na jakiś czas dałam spokój.Po jakimś czasie wróciłam i cieszę się, że Ci, którzy ze mną zostali są do dziś. Nie jest ich wielu ale cenię sobie każdy komentarz, który dostanę, chyba bardziej niż miałabym 1000 obserwujących. Dzisiaj staram się napisać coś raz w tygodniu, tak, żeby była jakaś regularność.Nie piszę już jednak nic na siłę, nie wymyślam. Kiedy nie mam pomysłu po prostu nie piszę. Idę na spacer albo odwiedzam znajomych itp. Ostatnio też trochę się posypało, tato choruje i kursujemy z rodziną do szpitala i z powrotem. W związku z tym nie poświęcam na bloga wiele czasu ale to po prostu jest życie i tyle. Tak już jest a zauważyłam, że kiedy nie myślę o tym jaki temat by tu na bloga wsadzić, to ten sam przychodzi do głowy albo po prostu życie pisze scenariusz. W końcu pisanie bloga to ma być przyjemnosć dla autora. dla obserwujących też a jeśli blog będzie "wymuszony" to i ludzie , którzy go czytają odczują.Takie jest moje zdanie, nie wiem czy dobrze myślę ale tak czuje. Gaju, Twojego bloga lubię czytać a jeśli nawet nie skomentuję, to wiedz, że czytam. Pozdrowienia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Na komentarze nie zawsze jest czas, albo bywa, że temat tak ujęty, że nic dodać, nic ująć. Komentarze są miłe, ale - tak jak piszesz - nic na siłę. Pewnie zauważyłaś, że są i tacy odwiedzający, którzy wpisują "fajny post" i pędzą dalej, tylko co ten komentarz wnosi do dyskusji? Bo komentarze, to przecież dyskusja pod artykułem. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  4. Tez przeraża mnie to w jaki sposób wszystkie "dobrodziejstwa" XXI w kradną moj czas. A ja z tym nic nie robię :(
    Teraz na pomoc zaopatrzyłam sie w notesy Pani Swojego Czasu i w książkę Slow Life (Slow Fashion okazało sie dla mnie hitem). Mam nadzieje, ze to bedzie dla mnie dodatkowa motywacja zeby odskoczyć trochę od tego marnowania czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A miałam i ja notesy Pani swojego czasu :-) Niedawno wpadłam na coś innego: http://projektegoistka.pl/sklep/rok-pozytywnej-zmiany-dagmara-skalska-przedsprzedaz/
      Wydaje się ciekawe, tylko poluję na niższą cenę. Trafiają się książki tej pani w Biedronce i wtedy z ceną jest lepiej :-)

      Usuń
  5. Ja bedac w Polsce tak naprawde inernetu nie potrzebuje, bo mam bliski wokol. Odcielam sie od fb rok temu, bo to byl zjadac czasu I wcale, ale to wcale mi go nie brakuje.
    Lubie zrobic sobie czasami detox. Nie ogladac pudla, nie sprawdzac poczty.
    Przedwczoraj np przeczytalam ksiazke w 3 dni taka byla interesujaca "Basniarz" - polecam!
    A blog? To moja mala przyjemnosc, odskocznia, miejsce na wylanie smutkow, na wznoszenie toastow, to takie male ja na stronie .. lubie to!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj ostatni dzień mego urlopu, postanowiłam, że odpocznę naprawdę, żadnego: muszę to czy tamto zrobić. I na blogu było mnie mniej, bo przecież nie po to odwiedzam rodzinę, by siedzieć w internecie, nie po to jadę w góry, by siedzieć w internecie. Stronę bloga na FB już dawno zlikwidowałam, bo musiałam przestać marnować czas. Prywatną stronę na FB też mocno zaniedbuję i mam to w nosie :-)

      Usuń
  6. Serdeczności z okazji trzeciej rocznicy !
    Ja czasami mam wrażenie, że właśnie gdy wybywam z domu to czas pędzi niemiłosiernie i już muszę wracać, bo wszystko, co miłe szybciej się kończy...za to w pracy czasem wlecze się niemiłosiernie - chociaż ostatnio nie mogę narzekać na brak zajęcia ...w pracy ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Ja to chyba nawet wolę, żeby w pracy szybciej mi mijał :-)

      Usuń
  7. No fakt, że czas szybko leci :) W pracy to się wlecze i wlecze ;) Niedługo zaraz będzie październik, listopad i ... znowu grudzień ;) A dopiero co był Nowy Rok, Wielkanoc i zakończenie roku szk. a już rozpoczyna się nowy ;) Ja tak naprawdę nie nadążam za tym czasem. Ledwo co była 9.00 a już jest 18:05. Jeżeli chodzi o blog to ja mam zaplanowane tematy i publikacje. Ponapisuję wiele postów i zaznaczam planowany termin publikacji postów. Nie chce mi się nom stop pisać. Ja zawszę mam co pisać, bo tak jest wiele tematów związanych z żywieniem w gastronomii i żywnością, że sam już nie wiem co mam pisać ;) Tak się składa, że jest już nowa zmiana w prawie żywnościowym w placówkach oświaty, że można będzie sprzedawać jedynie drożdżówki i kawę, dlatego też muszę znowu poświęcić czas, aby coś o tym napisać. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o posty na bloga i tematy na nie, to mam tak samo jak Ty, jednak czas na ich pisanie to już inna bajka :-) No i w ogóle nie zajmuję się takimi sprawami jak promocja bloga, pozyskiwanie czytelników. Uważam, że takie profesjonalne blogowanie zajmuje tyle czasu, co przynajmniej 1/2 etatu w firmie. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  8. Bożenko bardzo bardzo gratuluję i życzę dużo satysfakcji w tej dziedzinie. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję 3 lat blogu i życzę wielu kolejnych:)
    Czas strasznie szybko leci. Na pewno warto czasami się zatrzymać i mieć czas na drobne przyjemności i kontakt z innymi. Prawdziwy, a nie tylko wirtualny.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to - prawdziwe życie, bez tego trudno ruszyć dalej. Samym blogowaniem, bez planu działania na prawdziwe życie, nie ruszymy z miejsca. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  10. rozmowa to ważna sprawa:) dla mnie czasami coś na co mam ogromną ochotę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też, jednak na co dzień, kiedy spędzam osiem godzin w pracy z czterema osobami w pokoju, wracam do domu i już mówić mi się nie chce ;-) Ale na urlopie wszystko wróciło do normy.

      Usuń
  11. Kilka dni temu dopadło mnie przeziębienie. Musiałam chodzić do pracy, ale gdy z niej wracałam kładłam się do łóżka pochorować. I tak przez cztery dni. Nic w tym czasie nie stało się z domem, mężem, światem prawdziwym i wirtualnym, a ja wyzdrowiałam.
    Czas jest i będzie, to z samym sobą trzeba się dogadać- ustalić priorytety, niekoniecznie na całe życie ale na tu i teraz.

    Gratuluję 3 rocznicy i wytrwałości życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i wzajemnie :-) To może i trochę smutna prawda, ale bywa, że nasza nieobecność czasami niewiele zmienia...

      Usuń
  12. Ja odkąd robię sobie wolne niedziele od neta mam więcej czasu :) To naprawdę dużo pomaga, sama nie wiem jak tera będzie u mnie też z blogowaniem - przybywa obowiązków i coraz mniej czasu na to. Nie jest to jednak dla mnie priorytetem i zrezygnuje w razie czego. Przyznam szczerze, gdyby nie pisanie postów na zapas - teraz bym nie miała bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze staram się mieć kilka postów na zapas, ale podobnie jak Ty uważam, że priorytety trzeba mieć odpowiednio poustawiane :-)

      Usuń
  13. Gratulacje z okazji rocznicy. Powiem Ci Gaju, że to Twoje miejsce dla mnie jest magiczne. Bardzo lubię czytać Twoje wpisy, bo myślę podobnie, czuję podobnie i pewnie napisałabym podobnie na niektóre tematy. Wpadam tu - jak do siebie :) Tak mało jest takich pozytywnych miejsc i za to że je stworzyłaś bardzo Ci dziękuję. Musze Ci się przyznać do jednej rzeczy. Ostatnio z Jotką rozmawiałyśmy o Tobie :) Mówiłam jej że jesteś taka osobą, którą koniecznie chciałabym poznać osobiście. A że w miejsce całkiem niedaleko Ciebie znów zostałam zaproszona - to może ... chyba że wcześniej uciekniesz na Wschód :) A co do czasu, masz rację. Kiedyś przez jeden dzień nie było prądu. To był na prawdę długi dzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wróciłam ze Wschodu ;-) Bardzo, bardzo dziekuję!

      Usuń
  14. Wiecznie brakuje mi na wszystko czasu i co do stwierdzenia, że technologia ma na to wpływ, całkowicie się z Tobą zgadzam. Ale prawdę powiedziawszy lubię tempo swojego życia. Próbowałam już kiedyś być offline, ale nudziłam się niemiłosiernie. Wyciszenie i lekkie zwolnienie od czasu do czasu jest ok, ale nie potrafiłabym tak bez internetu, smartfona, bloga i wszystkich portali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak całkiem być offline, też nie dla mnie, nie wyznaję zasady, że internet to samo zło a kiedyś to było super :-) Jedynie staram się trochę więcej czasu spędzać w realu.

      Usuń
  15. Zgadzam się w zupełności. Dlatego właśnie czasami sobie robię taki dzień bez telefonu i internetu. Faktycznie dzień się dłuży i wracam do poprzednich nawyków, czyli przeglądania tego samego dziesiąty raz. Ciężko znaleźć dobre wyjście z takiej sytuacji. Za bardzo się wszystko mechanizuje, żebyśmy się odcięli od tej technologii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest ten ból - tak łatwo "zagubić się" w sieci ;-)

      Usuń
  16. Od czasu, gdy zaczęłam pracować, mam wrażenie , że , brakuje mi czasu. Ale staram się w wolnym czasie wszystko nadrobić. Spotkania z koleżankami, odwiedziny na blogach, oraz pisanie swojego.
    Dochodzą do tego obowiązki domowe, zakupy itp. Muszę przyjąć jakąś strategię, bo na pewno jest sposob na pogodzenie wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praca zajmuje nam 8 godzin plus czas na przygotowanie się i dojazdy. Rachunek jest prosty. Z czegoś trzeba zwykle rezygnować:-)

      Usuń
  17. Gratuluję Ci już trzeciej rocznicy. Ja niebawem będę obchodzić drugą :)
    Doskonale Cię rozumiem. Ja też czuję wewnętrzny obowiązek prowadzenia bloga i daje mi on dużo satysfakcji, z drugiej strony nieraz czuję, że zaniedbuję swoje życie poza nim. Od kilku miesięcy szukam równowagi w swoim życiu i udało mi się ograniczyć czas spędzany online, na korzyść czasu dla siebie i innych. I przyznam, że czuję się o wiele bardziej spokojna i szczęśliwa niż wcześniej. Blogowanie jest fantastyczne, jednak życie blogera to nie tylko blog i warto o tym pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak :-) trzeba pójść pobiegać, spotkać się z przyjaciółmi, utrzymywać swoj dom w porzadku. Co innego, gdyby blog był źródłem utrzymania...

      Usuń
  18. Brawo! Trzy lata to już naprawdę dużo :) i pięknie masz, jak już zwleczesz ten tyłeczek swój z drugiego piętra ;) chociaż jak się tak zastanowić to... ja też tak mam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak, technologia...dlatego czesto nie ma mnie przez dluzszy czas na blogu, czy fb, bo tak podoba mi sie rzeczywistosc, wolnosc i brak przywiazania do czegokolwiek, co nierealne, ze przepadam w swiecie realnym. Jednak potem przypomina mi sie, ze w dzisiejszym swiecie musze zaprzyjaznic sie z wirtualnym swiatem zeby nie oszalec. Dlatego zrezygnowalam z tych wirtualnych czynnosci, ktorych naprawde nie musze robic. Bloguje tez mniej, ale wiem, ze trzeba cos poswiecic.

    OdpowiedzUsuń