sobota, 27 sierpnia 2016

I znowu Francuzki

Jak pewnie zdążyliście zauważyć, w księgarniach roi się od poradników z Francuzkami w roli głównej, sama już raz poświęciłam im miejsce na Plantacji (TUTAJ), a w lipcu br. wpadła mi w ręce kolejna książka o tych - jeśli wierzyć obiegowym opiniom - cudownych kobietach.

Książkę "Bądź Paryżanką, gdziekolwiek jesteś" można z latwością przeczytać w jeden wieczór. Napisały ją cztery przebojowe Francuzki w sposób bardzo przystępny, można powiedzieć, że ta książka to Paryżanka w pigułce. Oczywiście, jak we wszędzie, tak i tutaj, Francuzka (ściślej rzecz ujmując Paryżanka) ukazana jest jako istota wyjątkowo ponętna, aczkolwiek nieprzewidywalna, a może nawet trochę szalona w sensie pozytywnym. Szaleją za nimi mężczyźni, a one same, nawet w starszym wieku sa jak kolorowe ptaki, do końca emanują kobiecością. 

Skoro to takie chodzące cuda, nie zawadzi przyjrzeć im się bliżej, prawda? ;-) Cóż, kiedy czytam takie słowa, to mimowoli trochę żałuje, że brakuje mi tej dozy szaleństwa. Może i kiedyś ją miałam, ale życie całkiem mnie wyprostowało, chyba nawet za bardzo...



W książce mnóstwo opisów, jak żyje na codzień i jak zachowuje się Paryżanka, ja jednak wybrałam kilka sprytnych rad, których stosowanie ma nam ułatwić życie:

  • nie wyrzucaj fusów z kawy do śmieci, tylko do zlewu, likwidują tłusty osad w rurach i brzydkie zapachy,
  • trochę aspiryny dodanej do wody w wazonie wydłuża życie róż,
  • na połysk włosów: dodaj do ostatniego płukania białego octu,
  • skóra, włosy i paznokcie lubią piwo, a ściślej - drożdże piwne, którymi należy posypywać sałatki, warzywa, mięso, doskonale zastępują sól,
  • rum, miód, dwa żółtka i sok z cytryny to składniki doskonałej maseczki na włosy,
  • co najmniej raz w tygodniu przecieraj stopy pumeksem, zawsze będą gładkie,
  • do nawilżania skóry ciała i rąk doskonale nadaje się oliwka dla dzieci z olejkiem ze słodkich migdałów,
  • po wzięciu prysznica puść na biust strumień zimnej wody,
  • po wyciśnieciu soku z cytryny, przed wyrzuceniem jej do śmieci, przetrzyj nią paznokcie, wzmacnia je i wybiela,
  • raz w tygodniu szoruj zęby sodą oczyszczoną, efekt bieli muurowany,
  • gazety to świetna szmatka do mycia szyb, bardziej ekologiczna niż ręczniki papierowe,
  • rano zamiast chleba jedz sucharki, żeby nie łamały się przy smarowaniu masłem, kładź je jeden na drugim.

Nic odkrywczego, prawda? Wszycy je chyba znamy, może za wyjątkiem fusów wylewanych do zlewu. Mnie zawsze uczono, że to zapycha rury, jednak jeszcze na długo przed przeczytaniem tej książki sama odkryłam ten numer z fusami i jak dotąd nie przytrafiła się awaria. 

Książkę polecam zamiast prasówki do kawy, na jedno niedzielne popołudnie.

61 komentarzy:

  1. A ja swoje fusy wyrzucam pod...różanecznik.
    One to lubią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć na przyszłość :-)

      Usuń
  2. Nie dawniej, niż tydzień temu kategorycznie mnie ostrzegano przed zapychaniem odpływu fusami. Miałam awarię pomimo, iż kawy nie pijam, zatem daje do myślenia:)
    O Francuzkach i o Paryżankach krążą całe legendy. Ciekawe, jak wiele z nich to tylko mity. Choć pewnie coś jest na rzeczy i dlatego warto do śniadania sobie poczytać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze mam nadzieję na znalezienia w tych książkach czegoś inspirującego :-)

      Usuń
  3. Fusy z ekspresu to mocno ściśnięte pastylki - czy Paryżanki pijają kawę parzoną???? Nie wierzę....Pomalowane paznokcie ( a chyba takie mają Paryżanki) też tą cytryną??? Dlaczego stopy pumeksem tylko raz w tygodniu??? To one rano chleb, a nie jakies musli czy po prostu jogurt jedzą??? A co z farbą drukarską z tych gazet, taka ekologiczna jest?

    Ok, czepiam się specjalnie, dla żartu, ale te rady to bardzo przedpotopowe, można poczytać, ale ze stosowaniem to bym uważała:). A Paryżanki w realu to normalne kobiety, ani lepsze, ani gorsze od Warszawianek, Wrocławianek, czy Pcimianek. Zupełnie nie rozumiem, czemu sie ich tak uczepiono...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się - rady babuni - też tak pomyślałam. I z tego powodu właśnie je zacytowałam, żeby przypomnieć sobie "ludowe" mądrości, bo może znajdziemy w nich coś już dzisiaj zapomnianego :-)

      Usuń
  4. Gazety stosowala moja mama do mycia okien. Z fusami slyszalam podobnie, ze zatykaja rury. Ciekawostka z tym zimnym prysznicem na piersi :-) chociaz ja zimnej wody nie znosze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja do okien kupuję specjalne ściereczki do mycia okien bez detergentów i też się sprawdzają. Zimna woda na biust na pewno nie zaszkodzi, pod warunkiem, ze chociaż trochę jesteśmy zahartowani, bo inaczej to tylko szczękanie zębami i katar ;-)

      Usuń
  5. W każdej legendzie jest coś z prawdy. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No niektóre pomysły fajne. Pomysł na tytuł książki chyba też.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałam swego czasu z przyjemnością 😀

    OdpowiedzUsuń
  8. Gazetami mylam okna za moich mlodych lat. Teraz wole reczniki papierowe, glownie dlatego zegazet juz nie kupuje. Natomiast szorowanie paznokci cytryna to dla mnie nowosc :)
    Pozdrwaiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie kupuję gazet, prasa to chyba niedługo zniknie z półek...

      Usuń
  9. :) Gaju droga - całkowicie podzielam Twoją „fascynację” :) Madame Chic jest u mnie na porządku dziennym. Chociaż musiała poczekać na swój czas. Kiedy kupiłam tę książkę, stwierdziłam, że to nie dla mnie i leżała. Potem kupiłam drugą część o domu i tak mnie wciągnęła, że wtedy dopiero odkryłam piękno części pierwszej. Mam parę pozycji z serii o Francuzkach. Ostatnio „przerabiam” Francuzki nie potrzebują liftingu”. Ach po lekturze takiej książki - aż chce się być kobietą - taką bardziej kobiecą. Chętnie wracam do tych książek. Tytuły, które wymieniłaś od razu sobie spisuję, bo tych nie posiadam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie przypomnienie, by pomyśleć o swojej kobiecości, bo czasami człowiek tak gania z kąta w kąt i niby paznokcie umalowane, rzęsy też, ale to nie to. W tych książkach tak ciekawie pisze się o kobiecości :-)

      Usuń
  10. Osobiście uwielbiam tę książkę i traktuję jako zamiennik magazynu. Ma w sobie coś czego brakuje wielu babskim czasopismom, ambitna literatura to na pewno nie jest, ale czy wszystko w życiu musi być ambitne? ;) Grunt, że można miło przy niej spędzić czas :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie nie wszystko musi być ambitne! Bywa, że dla rozrywki potrzebuję czegoś o lżejszej wadze :-)

      Usuń
  11. Kiedyś przeczytałam, że Francuzki polecają drzemkę po obiedzie dla urody i kiedy tylko mogę staram sie stosować, nie wiem czy na urodę pomagają, ale na lepsze samopoczucie na pewno :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że i dla urody drzemka dobrze robi, a już na pewno wysypianie się. Nie stronię od drzemki, ale latem mniej mi się chce drzemać. Jednak długie wieczory powoli nadciągają... :-)

      Usuń
  12. Nie miałam tej książki w swoich łapkach. W ogóle o niej nie słyszałam. Wiele ciekawych, cennych rad można tam znaleźć. Może niektóre faktycznie są nieco oklepane, ale warto sobie przypomnieć :) Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo niby wszystko wiemy, ale siedzi to gdzieś głęboko w mózgu zaszyte. Dopiero przeczytamy coś i DYNG!

      Usuń
  13. Oj te Francuzki to ostatnio jakiś niedościgniony wzór...:) Ale fakt, o tej aspirynie dodawanej do wazonu nie miałam pojęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O aspirynie wiedziałam - dodajemy to po to, żeby składnik aspiryny zabił drobnoustroje mnożące się w wodzie.

      Usuń
  14. Ciekawe, czy ja bym odnalazła w niej coś odkrywczego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niczego odkrywczego w niej nie znalazłam, ot, przypomniałam sobie to i owo :-) No i miło spędziłam czas.

      Usuń
  15. Raz wrzuciłam fusy z kawy do zlewu, to przy okazji zatkałam rury z trzech pięter, więc może w Paryżu/Francji piją kawę z innych fusów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę... To już nie wiem... To na pewno przez fusy?

      Usuń
  16. Niby znane rady, ale czasem fajne je sobie przypomnieć, bo często o niektórych zapominamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomnienie, inspiracja, rozrywka. To wszystko, czego po tej książce możemy się spodziewać :-)

      Usuń
  17. U mnie się wrzuca fusy z kawy do zlewu. Jakoś nigdy się nic nie zapchało - już wiem dlaczego ;D. Wszędzie Francuzki, ja za Francją i tym co francuskie nie przepadam, także nawet nie zwracam zbytnio uwagi. A wiele z podanych rad znałam. Choć czytałam, że stosowanie sody na zęby owszem wybiela je, ale uszkadza szkliwo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wrzucam do zlewu fusy i rzeczywiście nic złego się nie dzieje. A z sodą na zęby to lepiej nie przesadzać, na pewno trzeba wypłukać usta, tak jak po soku z cytryny.

      Usuń
  18. Ja fusy z kawy wrzucam pod pomidory na balkonie;) Fajna ta książka - właśnie na jedno nudne popołudnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I takie książki też są potrzebne ;-)

      Usuń
  19. Książka ciekawa, wiele ciekawych pomysłów - o dziwo większość z nich stosuje :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytałam i mogę szczerze każdemu polecić.

    OdpowiedzUsuń
  21. Wyżej wymienione sposoby znam i stosuję, no prócz sody na zęby i maski z rumem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maski na włosy to w ogóle mój problem - tak mi się nie chce tego robić ;-)

      Usuń
  22. U mnie w domu od zawsze się wylewało te fusy do zlewu. :D
    Większość porad jest dość znana, ale na mycie zębów sodą bym nie wpadła chyba nigdy. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Soda jest w składzie niektórych past do zębów, jak zauważyłam :-) A fusy do zlewu też wylewam.

      Usuń
  23. Ja akurat wylewam fusy po kawie zawsze do z zlewu z wygody. Nie wiedziałam, że mogą korzystnie wpływać na rury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście świeżej w rurach. Słyszałam też, że dobrze jest wlać do zlewu po prostu gorącą wodę :-)

      Usuń
  24. Ja też wylewam fusy do zlewu i faktycznie nic się nie dzieje. Gdzieś już nawet czytałam, że tak powinno się robić, chociaż nie wiedziałam dlaczego. Teraz będę mogła to uzasadnić tacie, którego to irytuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę, że nas, wylewających jest coraz więcej :-)

      Usuń
  25. No właśnie, pamiętam jak sprzątaczki w przychodni zawsze krzyczały o tą kawę :) Piwo do włosów używała moja mama, babcia i teściowa :) Oliwkę do ciała nawet lubię, ale na mnie coś słabo czasem działa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, bo dla nas to już potrzeba czegoś konkretnego, na oliwkę pewnie już za późno ;-)

      Usuń
  26. Świetny pomysł na maseczkę Gaju a fusów do zlewu nie wylewałam jeszcze z obawy przed zatkaniem a tu ... proszę :)

    Korzystając z okazji chcę Ci złożyć najlepsze życzenia z okazji Międzynarodowego Dnia Blogera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczęłam wylewać z powodu zapachów z rur. Pomyślałam, że to zawsze lepiej, niż wlewać tam hektolitrami kreta. U mnie na razie nic się nie dzieje z rurami. Dziękuję za życzenia - wzajemnie!

      Usuń
  27. Rady ciekawe - zawsze coś się nowego człowiek dowie z takich książek. Dla relaksu jak najbardziej ciekawa pozycja :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ciekawe rady, zawsze można dowiedzieć się czegoś nowego :)
    Ten rum w masce do włosów mnie zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie rozumiem - rum to przecież alkohol... Osobiście bym ten składnik z ostrożności pominęła.

      Usuń
  29. Ja własnie słyszałam że fusy są ciężkie i osadzają się w rurach - dlatego trzeba je wyrzucać a nie wylewać - a teraz sama nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wylewam... I zrobię eksperyment - będę wylewać dalej. Jeśli dojdzie co do czego - dam znać ;-)

      Usuń
  30. Hm, ciekawe to, o czym Pani pisze. Odnośnie fusów od kawy to błędnie mówi się, że one zatykają. Nic bardziej mylnego. Fusy od kawy mają multum zastosowań. Odnośnie rur, fusy od kawy nie zatykają zlewu a wręcz przeciwnie, fusy niwelują zapach tzw. gnilny zapach, jaki wydziela się z instalacji kanalizacyjnej. Wlewanie do zlewu tłuszczy bardziej zatykają instalację kanalizacyjną, bo one się osadzają w rurach. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też u siebie wylewam te fusy do zlewu i nic się nie dzieje, a jak widać po komentarzach, ludzie mają różne doświadczenia, więc już nie wiem o co chodzi, czy ty na pewno fusy zatykają... (?)

      Usuń
    2. Nie, nie zatykają :) Fusy nie są w stanie zatkać rur. Zazwyczaj rury się zatykają, bo nie usuną dobrze resztek z jedzenia, dlatego też dobrze jest, by używać specjalne sitko. Zlew często się zatyka, bo ludzie nie dbają o odpowiednią drożność rur w zlewach. Warto okresowo sprawdzać, czy nie czasem rury nie są zatkane czymś. W gastronomii bardzo ważne jest, aby instalacja kanalizacyjna była sprawna i nie może być tak, że z instalacji kanalizacyjnej na kilometr czuć gnilny zapach. W gastronomii szczególnie należy zadbać o odpowiedni stan instalacji kanalizacyjnej, szczególnie tzw. kanalizacyjnych wpustów podłogowych.
      Pozdrawiam.

      Usuń