sobota, 16 lipca 2016

Pieprz cayenne na ból głowy i zatkany nos

Jestem człowiekiem, którego trapią drobne, aczkolwiek upierdliwe dolegliwości: migrena i zatkany nos. Być może jedno z drugim powiązane. Oczywiście oszczędzę Wam historii choroby, a jedynie przedstawię moje majowe odkrycie, które pozwoliło mi w dużej mierze nad nią zapanować. Jest nim pieprz cayenne .

Jestem bardzo przychylnie nastawiona do naturalnych metod leczenia i zanim sięgnę po typową pigułkę, zawsze najpierw sprawdzam, czy nie pomoże mi jakieś ziółko, czosnek czy olejek eteryczny. O pieprzu cayenne przeczytałam na tipach interia i postanowiłam wypróbować pomysł przy pierwsze nadarzającej się okazji. 

A więc, kiedy tylko poczułam znajomy, ale jeszcze lekki ból głowy, natychmiast rozmieszałam pół łyżeczki chili (inna nazwa pieprzu cayenne) ze szklanką letniej wody (woda może być też ciepła, albo zimna - jak kto woli) i wypiłam drobnymi łyczkami. Ból ustąpił po około 20 minutach. 

Poczytałam sobie wiecej o tej cudownej przyprawie i zaczęłam eksperymentować z chili na zatkany nos, co również przyniosło pozytywne efekty. W tym przypadku również piłam chili rozmieszane z wodą. Generalnie po chili czułam się dobrze, zmęczenie jakby się ulatnialo i lepiej znosiłam upały.

Jest jeden minus - to nie pomaga przyjęte zbyt późno, a więc kiedy migrena już się zdążyła rozszaleć, albo kiedy nos jest dosłownie zamurowany na amen (co mi się niestety zdarza). U mnie chili działa na zwykły ból głowy i przyjęte na początku migreny oraz przy lekko zapchanym nosie. Tak więc, przy łagodniejszych objawach, jeśli nie ma przeciwwskazań, zamiast łykać pigułki przeciwbólowe z pseudoefedryną, zachęcam do picia wody z chili.


A oto kilka przeciwwskazań do picia wody z chili:
  • przyjmowanie ACE inhibitorów i i leków hamujących wydzielanie kwasu żołądkowego;
  • chili może wchodzić w interreakcję z aspiryną, zmniejszajac jej skuteczność i zwiększając ryzyko krwawienia;
  • przyjmowanie preparatów z miłorzębem, imbirem, żeń-szeniem i leków rozrzedzających krew - zwiększenie ryzyka krwawienia;
  • przyjmowanie leków na cukrzycę - kapsaicyna zawata w chili, obniża poziom cukru we krwi, zwiekszając ryzyko hipoglikemii;
  • przyjmowanie teofiliny stosowanej w leczeniu astmy.
Uwaga! Chili przyjmowane w większych dawkach może powodować uszkodzenia wątroby, przewodu pokarmowego lub błon śluzowych. Bezpieczna dawka, o której możemy przeczytać w wielu artykułach na ten temat, to 1 - 2 łyżeczki dziennie. Należy słuchać objawów płynących z ciała i reagowac na nie.

INNE KORZYŚCI PŁYNĄCE Z PICIA CHILI, albo jedzenia potraw z tą przyprawą:
  • poprawa krążenia, natychmiastowa regulacja ciśnienia krwi;
  • chili wspomaga odporność i działa bakteriobójczo;
  • reguluje zaburzenia trawienne;
  • przyspiesza przemianę materii i zwiększenie termogenezy;
  • działanie przeciwrakowe - chociaż to akurat dyskusyjne...
Na zakończenie dwie ciekawostki: 

Przyjmowanie chili regularnie w wiekszych ilościach może zakłócić proces odchudzania.

Przeszukując internet spotkałam się na kilku stronach z ciekawą informacją, że chili z powodzeniem może być podawane podczas ataku serca. Oczywiście chory powinien być przytomny. Zaleca się wtedy wypicie szklanki gorącej wody z łyżeczką chili. W razie potrzeby powtórzyć to po 15 minutach. Można o tym przeczytać na przykład tutaj: http://www.fronda.pl/a/jak-zatrzymac-atak-serca-w-1-minute-przeczytaj,60140.html.

Znacie ten przepis na zlikwidowanie bólu głowy? A może znacie inne działające naturalne metody na różne dolegliwości zdrowotne? Zapraszam do dzielania się swoją wiedzą w komentarzach :-)

Aktualizacja (17.07.2016.): Odpowiadając dzisiaj na komentarze coś mi się przypomniało. Ostatnio piję chili w ten sposób, że dodaję łyżeczkę do szklanki wody z rozpuszczonym wcześniej miodem (dużo wcześniej - taki miód lepiej działa) i sokiem wyciśniętym z pomarańczy. To jest nawet pyszne.


58 komentarzy:

  1. A to ci ciekawostka z tym atakiem serca. Ja boli glowy nie mam, ale chore zatoki juz czesciej. Mi pomaga picie czystka ( tyle,ze musi byc to robione codziennie).
    Teraz testuje inne ziolko : aswagandha na nerwy. Poki co lekko wycisza I dobrze sie po niej spi. Dobrze rokuje :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie czystek okazał się niewypałem :-( Zaczęłam go pić już ponad rok temu, na początku doświadczyłam pięknego efektu placebo i byłam w eforii, nawet artykuł na blogu napisałam. Niestety, na dłuższą metę to nie zadziałało. W końcu wszystko wróciło do normy, a nawet, mam wrażenie, zatoki zaczęły bardziej fiksować. A może tyle mam w sobie toksyn, że organizm oczyszcza się na potęgę? Nie wiem, ale kończę to opakowanie czystka i tym samym kończę przygodę z czystkiem. Aswagandha? Ktoś kiedyś to testował, pamietam, że też sobie chwalił :-)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawe odkrycie. Kiedyś pisałam chyba juz u Ciebie, że ja będąc dzieckiem zatkany nos miałam - prawie cały czas. Krople do nosa - to był mój nieodłączny „przyjaciel” . Nie wykryto przyczyny, znam to uczucie zamurowanego nosa - dokładnie. Minęło samo - chyba w średniej szkole. Nieraz zastanawiam się co to było i czy w obecnych czasach znaleziono by tego przyczynę. Głowa boli mnie rzadko, ale jak już boli to dwa miesiące i kończy się zastrzykami i zabiegami ( kręgosłup szyjny) . Mam nadzieję, że po tej rabczańskiej kuracji będzie na jakiś czas spokój. Mam sporo znajomych, które cierpią na migreny, spróbuję polecić im Twoje odkrycie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z nosem były problemy od zawsze, każdy katar to była męka. Wydzielina nie spływała, a wiec siegałam po kropelki i wchodziłam w uzależnienia. Pierwsze uzaleznienie już jako nastolatka, później jeszcze dwa w dorosłym życiu. Dzisiaj nie popełniam już tego błędu, szukam innych sposobów na uroznienie, ale co z tego, kiedy śluzówka już widać bardzo doświadczona :-/ Cierpię na takie dziwne choroby. Inni mają nadciśnienie, wrzody żołądka, chorą wątrobę itd. A u mnie? Głupi zatkany nos a ile problemów. Może i mnie sanatorium by sie przydało, tylko jeszcze nie wiem, z mężem czy bez... ;-)

      Usuń
    2. Zdecydowanie , z mężem :)Da jego bezpieczeństwa i Twojego :) Pewnie - składaj wniosek , może dostaniesz szybciej, niż my po trzech latach. Solanki, inhalacje , lampy - czekają. Po takich „kroplowych” doświadczeniach, faktycznie mało co już działa - wiem. W mojej torebce krople są i tak - zawsze, bo w nowych miejscach, nie raz w nocy budzę się z zapchanym nosem.

      Usuń
    3. Jeśli tak, to polecam Acatar Fast z olejkami eterycznymi, działają na innej zasadzie niż zwykłe krople od kataru :-)

      Usuń
  3. Chili kojarzy mi sie z jedzeniem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym liczyła na chili w jedzeniu, pewnie przez tydzien nie uzbierałaby pół łyżeczki ;-)

      Usuń
  4. Nie słyszałam nigdy o takich właściwościach chili. Ekstra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kiedy mieszam chili z wodą z miodem, to wychodzi nawet smaczny napój. Zapomniałam o tym dodać w artykule.

      Usuń
  5. Trochę pamiętam z przepisów naszych babć, np.liście kapusty na bóle stawów, nagietek na rany, orzechówka na bóle żołądka itd.
    Sama wypróbowałam wiele domowych sposobów na migreny, ale nie dość, że obrzydliwie smakowały, to były nieskuteczne. Chilli nie wypróbowałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O orzechówce słyszałam, a na rany liście babki :-)

      Usuń
  6. Też zwracam się do naturalnych metod zanim zwrócę się w innym kierunku. Nie słyszałam wcześniej o takim zastosowaniu pieprzu cayenne i jestem pod wrażeniem jego działania :)
    bardzo ciekawy tekst :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez oslabione zatoki jestem zmuszona do ciągłych poszukiwań. Wiele naturalnych środków zupełnie na mnie nie działa, a tutaj sama byłam zaskoczona efektem. A śluzówkę mam porządnie zjechaną, ale to długa historia :-)

      Usuń
  7. A to ciekawostka, nie znałam tej strony chilli. Zwykle pomaga mi banalny ibuprom, i tylko on...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście ibuprom mi pomaga, ale staram się go brać jak najrzadziej, bo przecież są skutki uboczne. Może nie od razu wystąpią, ale kiedyś dadzą o sobie znać. Nawet oficjalnie nie zaleca się długotrwałego stosowania, ze względu na serce i układ krążenia (zakrzepy, zawał, udar).

      Usuń
  8. Chili jest rzeczywiście dobre i godne polecenia, sprawdza sie tez na wirusowy katar miód z octem

    OdpowiedzUsuń
  9. Chili nie próbowałam, za to w momentach kryzysowych stosuję inhalację ziołową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ukażdego sprawdza sie co innego, trzeba szukać i znaleźć :-) Inhalacji też próbowałam ale nie zadziałały. U mnie jeszcze olejki eteryczne dobrze działają.

      Usuń
  10. Ja też wiem, co znaczy ból migrenowy. Chociaż w zasadzie całe życie nie wiedziałam o bólu głowy, to kilka lat temu dopadła mnie migrena i utrzymywała się jakiś czas. Po zdiagnozowaniu migreny, dostałam tabletki - pomagają, ale czuję jakie są silne, więc pewnie mają skutki uboczne. Od kilku miesięcy jest spokój, ale w razie czego, wypróbuję Twój sposób Gaju. Dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko pamiętaj, chili należy wypić zaraz na samym początku migreny, kiedy ból dopiero zaczyna łaskotać, jeszcze nie męczy. Zresztą z lekami jest podobnie, najlepiej reagować na początku. Pamietam, że kiedyś myślałam "przeczekam to", a potem okazało się, że nie mogę podnieść się z łóżka, nie mogę pić, jeść i walczę z torsjami. Mąż chciał dzwonić na pogotowie, a i mnie już taka myśl zdążyła przelecieć przez głowę :-)

      Usuń
    2. Teraz wiem o tym, wcześniej też myślałam - przeczekam, jak ból będzie mocniejszy, to wezmę tabletkę. A przy migrenie chodzi o to, żeby nie dać mu się rozwinąć, bo potem już jedna tabletka nie pomoże, bywało, że nie byłam w stanie wcale funkcjonować przez dwa dni.

      Usuń
  11. Dobrze wiedzieć, ja ten pieprz wykorzystywałam tylko do robienia stripsów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak to si dzieje, ale podczas gotowania zdecydowanie mniejsza ilość chili powoduje, że potrawa pai ogniem, a w szklance z wodą - sypię pół łyżeczki i wypijam bez żadnych takich :-)

      Usuń
  12. Cayenne pochodzi od nazwy stolicy Gujany Francuskiej .To ostra papryka, najostrzejsza jakie są bliska kuzynka jalapeño. Co do właściwosci masz całkowitą rację. Dlaczego kuchnia meksykańska jest tak ostra? Ponieważ pomaga ludziom przetrwać upały. Miłej niedzieli:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę pomaga podczas upałów - kolejny plus dla chili. Jakby nie było, nasze lato też potrafi przypalić :-)

      Usuń
  13. Do wszystkiego mogłabym używać pieprz cayenne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bardzo lubię tę przyprawę, już wcześniej pisałam na jej temat pochwalne posty :-)

      Usuń
  14. muszę spróbować, ja zawsze np. na ból głowy sięgam po amol, kiedy boli brzuch robię amol z łyżeczką cukru
    bardzo mi pomaga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam amol w domu :-) Olejki eteryczne dziłają u mnie cuda, a amol to mieszanina wielu olejków. Właściwie to zamierzam w tym roku przetestowac go na komary. Przecież skoro citronella i kilka innych olejków je odstrasza, to amol powinien być idealny.

      Usuń
  15. Ja na zatkany nos stosuję ostry chrzan. :)Podejrzewam, że chodzi tu przede wszystkim o ostrość przyprawy, aby ułatwić sobie oddychanie, prawda? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We właścwościach chili jest napisane, że zmniejsza obrzęk błon śluzowych, rozszerza naczynia krwionośne. To działanie kapsaicyny. :-) Ale faktycznie, ostre przyprawy sprawiają, że z nosa kapie, rozrzedzają śluz.

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. Może i nie pyszne, ale też nie odrażające czy nawet niesmaczne :-)

      Usuń
  17. O chilli wiele dobrego słyszałam ;)
    Jeszcze chyba nigdy nie bolała mnie głowa, nos też mi się raczej nie zapycha, ale będę pamiętać może kiedyś przydadzą się takie informacje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogą się przydać np. podczas upału :-)

      Usuń
  18. Nie odważyłabym się użyć chilli do potrawy jakiejkolwiek a co dopiero jej pić. Powód jest jeden jestem na nią uczulona, co objawia się wysypką. Też wolę naturalne metody, niż łykać chemię tak samo jak miałam problem z cerą. Wszyscy idź do dermatologa, ale zaraz on będzie leczyć tak długo jak się do niego będzie chodzić. Tak więc wolę łykać bratek i mam problem z głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem uczulona na chili, ale tylko świeże. Jeśli używam takiego w kuchni, to kroję w rękawiczkach. Kiedyś zdarzyło mi się, że kroiłam bez, to skóra długo mnie piekła, jak po oparzeniu.

      Usuń
  19. Ooo, nie słyszałam o takim sposobie na zatkany nos, a nienawidzę mieć kataru. Akurat głowa to rzadko mnie boli. Niektóre domowe sposoby są bardzo fajne i chyba lepiej tak niż wpychać w siebie tabletki. Zapraszam tutaj: http://realnie-lb.blog.pl/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko czasami trzeba mieć cierpliwość, bo naturalne środki zwykle nie działają tak błyskawicznie jak tabletki, a chili tak działa!

      Usuń
  20. Coś tam słyszałam o leczniczych właściwościach pieprzu cayenne, ale nie miałam pojęcia, że jest taki świetny. Teraz spojrzę na niego łaskawszym okiem ;) Wiadomo, ilość to też kluczowa sprawa, trzeba jak najbardziej zachować umiar. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie koniecznie papryka chili może zakłócić proces odchudzania, jeżeli dodajemy do w małych ilościach do potrawy. Kapsaicyna zawarta w papryce przyspiesza przemianę materii, co powoduje, że wpłynie korzystnie na proces odchudzania, kiedy mamy dobrą zbilansowaną dietę i regularnie ćwiczymy :) W przypadku zawału serca nie podaje się nic do jedzenia ani do picia. W przypadku zawału serca, zaleca się ułożyć poszkodowanego w pozycji siedzącej oraz zapewnić możliwość dostępu do powietrza, oraz zawiadomić pogotowie ratunkowe. Jedynie można podać lek, który zawiera kwas acetylosalicylowy, o ile poszkodowany nie jest na to uczulony :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślałam sobie/uwierzyłam w tę informację, że dlatego chili na zawał, gdyż podobnie jak kwas acetylosalicylowy rozrzedza krew...

      Usuń
  22. O kurczę, już zaczęłam się cieszyć, że coś nowego odkryłam a tu chyba jednak nie będę mogła tego stosować - mam zdiagnozowany refluks :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, komu dzisiaj nic nie dolega... :-/ A przynajmniej po przekroczeniu pewnej granicy wieku.

      Usuń
  23. Z pewnością wypróbuję przy okazji bólu głowy. Jestem ciekawa czy zadziała, bo tabletki u mnie działają tylko gdy głowa boli od dnia poprzedniego i nie przeszło podczas snu. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mały eksperyment nie zaszkodzi :-) Chyba, że są jakieś przeciwwskazania.

      Usuń
  24. Mojego brata jak boli głowa to robi taka kulkę z folii aluminiowej wkłada do woreczka foliowego i to przykłada do czoła. Mówi, że na prawdę pomaga. Ja nie próbowałam, więc nie dam sobie za to ręki uciąć, ale może coś w tym jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... Brzmi to jak żart... Albo czary, albo cud :-) Bo w jaki sposób to miałoby działać? Ale na tyle mnie zaciekawiłaś, że sprawdzę, czy o tym sposobie mówi się w internecie.

      Usuń
  25. Należę do tych szczęśliwców, których praktycznie nigdy nie boli głowa (chyba, że jestem chora i mam zawalone zatoki, ale i to rzadko się zdarza). Ciekawy pomysł z tym chili.
    Zapewne osoby, które mają problemy z cerą (trądzik, cera naczyniowa) mają zakaz stosowania ostrych przypraw ;)

    Pozdrowienia ślę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozazdrościć :-) Ja z kolei nie borykam się z trądzikiem i (egoistycznie) nie zwróciłam uwagi na takie przeciwwskazania, ale faktycznie, pamiętam, że tak się twierdzi.

      Usuń
  26. O! Na ból głowy chętnie przetestuję. Lepsze to niż kolejna tabletka :)

    OdpowiedzUsuń
  27. uwielbiam pieprz cayenne, ale tych trików nie znałam - muszę sobie zapisać :)

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja również należę do migrenowców. To już 19 rok jak cierpię na masakryczne bóle głowy. Teraz jest trochę inne podejście nawet samych lekarzy do tego zagadnienia, bo wcześniej to było, że księżniczka przyszła i narzeka, że ją główka boli.
    O chili bardziej słyszałam z punktu widzenia kataru i jest to naukowo udowodnione. Nie stosowałam nigdy na migrenę, choć chili ma możliwość łagodzenia bólu.
    Ja od pewnego czasu pije napój z imbiru. Imbir podobnie działa jak chili, jednak ma jeszcze jedną właściwość, łagodzi mdłości a niektórzy przy migrenach nawet wymiotują.
    Oczywiście zrezygnowałam ze wszystkich rzeczy, które mogą powodować migrenę typu: czosnek, owoce cytrusowe, sery pleśniowe, daktyle, czekolada, glutaminian sodu.
    Z innych dość przydatnych mi rzeczy to stosuje zimne okłady z amolem i głęboko oddycham, żeby się dotlenić.
    Wiem, że picie wody jest również bardzo ważne, bo odwodniony organizm ma większe tendencje do zapadania na migreny. Poza tym pilnuje godzin swoich posiłków. Duże wahania glukozy w organizmie, a raczej jej spadek może spowodować migrenę. I jak jestem zmęczona to przymusowo idę odpocząć. Zauważyłam, że przy nadmiarze obowiązków i zmęczeniu szybciej mnie łapią ataki.
    Słyszałam również, że witamina B może spowodować mniejsze bóle głowy i są wyprodukowane specjalne tabletki dla migrenowców o wolnym uwalnianiu witaminy B. Moja siostra je bierze.

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo lubię wszelakie przyprawy.Jednak wszystkie stosuję z umiarem :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Koniecznie muszę polecić mojej mamie, która również cierpi na migrenę i już żadne leki nie chcą działać :/ Spróbować nie zaszkodzi, a może akurat pomoże! :)

    OdpowiedzUsuń