poniedziałek, 4 lipca 2016

Coś na kształt karmy

Piszę: "coś na kształt karmy" zamiast "karma", ponieważ z filozofiami wschodu nie jestem za pan brat. Z biegiem lat, na podstawie obserwacji i doświadczeń, wyrobiłam sobie własną filozofię życia, stanowiącą zlepek twierdzeń czy teorii, w które wierzę lub uznaję za prawdopodobne. Nie na wszystkie pytania umiem sobie odpowiedzieć, nie wiem czy tak właśnie powinno być, w każdym razie, dramatu z takiej niewiedzy nie robię.

Mówimy "jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz" i w to wierzę w całej rozciągłości. Po prostu wiem, że nie jest tak, że w moim życiu dzieje się coś przez kogoś czy przez pecha. Mam świadomość, że wszystko, co mnie spotkało i spotyka, wydarzyło się, ponieważ osobiście maczałam w tym palce. Przemyślałam swoje życie i przyznaję uczciwie: zasłużyłam na każdego kopniaka.

Patrząc pobieżnie, bez tego przemyślenia, być może w pierwszej kolejności przyjdzie nam na myśl, że oto padliśmy ofiarą, doznaliśmy krzywdy od życia, ale czy na pewno? A co z naszą decyzyjnością? Przecież za każdym wydarzeniem stoi nasza decyzja lub jej brak (bo np. oddaliśmy głos komuś z rodziny), co na jedno wychodzi.

Przyjęcie odpowiedzialności za swoje życie uwalnia nas od myślenia o sobie w kategorii "jestem skrzywdzona", a o innych "on / ona mi to zrobiła". Pozbycie się tych trujacych myśli od razu zaaowocuje poprawą samopoczucia. Już nie będzie nam nieustannie stawała przed oczami (przykładowo) ta wredna teściowa, bo zrozumiemy, że to my sami daliśmy jej przyzwolenie na takie a nie inne zachowanie.


Tak więc, bądźmy świadomi, że cokolwiek robimy, mówimy, myślimy, prędzej czy później przyjdzie nam zebrać swój plon. "Karma" oznacza "działanie", a  w szerszym znaczeniu, zasadę przyczyny i skutku. Nie posuwam się w swych rozważaniach do istnienia karmy z poprzednich wcieleń, nie mam pojęcia, czy reinkarnacja naprawdę istnieje, stwierdzam tylko, że nie dostajemy nic innego, niż sami dajemy.

Chcemy być szczęśliwi - uśmiechajmy się i bądźmy szczęśliwi, bez wahania uszczęśliwiajmy innych, niech ludzie w naszym towarzystwie czują się wspaniale.

Chcemy miłości - kochajmy.

Chcemy być bogaci - bądźmy hojni

WSZYSTKO WRACA. Uśmiech wraca, życzliwość wraca, ale i pycha wraca, zazdrość wraca i złe myśli też. W ciągu dnia jak najwiecej zwracajmy uwagę na rzeczy czy sprawy piękne i dobre, a nie zatrzymujmy wzroku i myśli na tym, co złe i brzydkie - różnica w samopoczucie będzie zauważalna niemal natychmiast! Kto nie próbował, niech spróbuje i poczuje różnicę.

Morał tego bajania jest taki: swoim nastawieniem i myślami kreujemy swój świat.
Wiem, że ktoś w odpowiedzi na to stwierdzenie może napisze o strasznej chorobie, na którą nie zasłużył, o wypadku, który zrójnował jego życie. Bywa i tak, niech każdy sam rozważa takie sytuacje i szuka na nie odpowiedzi w swoim umyśle - jak wspomniałam na wstępie, nie na wszystkie pytania znajdziemy ją od razu. Ale bywa, że odpowiedź pojawi nam się nagle i wtedy każdy element układanki naszego życia znajdzie swoje miejsce.



54 komentarze:

  1. Piękny post kochana, to prawda to co dajemy od siebie zawsze wraca <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę że wiele zależy od samego nastawienia. Ktoś, kto jest nastawiony na dobro, częściej je widzi i łatwiej je przyjmuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo - właściwe nastawienie to połowa sukcesu! Tak samo możemy się nastawić pozytywnie do dosłownie wszystkiego :-)

      Usuń
  3. Znów przypomniał mi się człowiek- Anioł o którym kiedyś już u Ciebie pisałam. Gdyby nie on, pewnie zadręczyłabym siebie rozpatrując przeszłość. Przestraszył mnie - że zawału dostanę i wtedy - nic nie zmieniło się - tylko ja. Moje nastawienie. I popatrz jak pięknie poszło :) Tego czego nie dam rady - nie zmienię, ale siebie mogę i robię to nieustannie. Pozdrawiam uzdrowiskowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo z nerwicą. Możesz brać leki do końca życia i ta będzie wracała, dopóki nie zmienimy naszego nastawienia. Na szczęście można się przeprogramować, gdybyś znała mnie sprzed 2013 roku... Ale nie ma co rozdrapywać, każda przeszła chwila nas kształtuje i nie ma czego żałować :-)

      Usuń
  4. Jaką energię wysyłamy, taką też do siebie przyciągamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwo tego doświadczyć przy odrobinie skupienia :-)

      Usuń
  5. Bardzo trafnie to opisałaś Gaju, wszystko wraca jak bumerang. Zauważyłam, że mam potrzebę zrobienia przynajmniej jednego dobrego uczynku, co jest trochę z pobudek egoistycznych, bo wiem że to wróci :) Im więcej się uśmiechamy, tym więcej wokół nas życzliwych ludzi :) Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam kiedyś taki tekst: wszyscy jesteśmy egoistami. Chodziło w nim o to, że robimy dobro dla poprawy własnego samopoczucia, że czujemy się wtedy tacy wspaniali - oto własnie rzuciliśmy 10 zł biedakowi. Wydaje mi się, że chodzi tu właśnie o te emocje - wiem, że napisałaś ten komentarz z przymrużeniem oka, ale mimo wszystko podsunęłaś mi myś. Tak, chodzi właśnie o rodzaj emocji, jeśli dajemy z z tzw. czystego serca, dobro wraca, inaczej wróci obłuda, albo co gorszego ;-)

      Usuń
  6. zgadzam się, że wiele w tym prawdy i dobro wraca
    choć czasem się zastanawiam co zrobiło małe dziecko np. kiedy traci rodziców, życie każdemu rysuje inny scenariusz i tu akurat w takich przypadkach losu wpływu nie mamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może należy wierzyć w reinkarnację....

      Usuń
  7. Bardzo interesujący tekst i przesłanie bardzo mi bliskie. Wszystko, co wyślemy w świat, wróci do nas... Tak, zauważam to nawet po dłuższym czasie, bo przecież czasem potrzeba czasu i wtedy nagle pojawia się takie uczucie, że przecież to się zdarzyło dlatego, że ja coś kiedyś zrobiłam, powiedziałam itd. Myślę, że bardzo ważne jest to przejęcie odpowiedzialności za swoje życie. To uczucie tak uwalnia i daje w środku taką przestrzeń, że mam poczucie, że mogę wszystko i naprawdę wiele zależy ode mnie samej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki mi sięprzykład nasuwa: spotkałam w swoim życiu trzy matki, których dzieci zeszły na "złą drogę", a wcześniej matki chełpiły się jakie to wspaniałe dzieci im rosną. Wiesz, opowiadały o tym w taki sposób, że wszyscy obok czuli się gorsi.

      Usuń
  8. Zgadzam się- gromadzenie w sobie negatywnych emocji, żalu i nienawiści skutkuje pogorszeniem samopoczucia i stanu zdrowia. Kiedyś uczyłam się, że nawet rak jest chorobą psychosomatyczną, która rodzi się w głowie karmiona ciągłym poczuciem winy, złością i innymi negatywnymi uczuciami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czytałam to o raku. I że ludzie, któym udało się diametralnie zmienić swoje życie, potrafią z raka wyjść.

      Usuń
  9. Karma wraca - to jest fakt. Czasami jednak nie można odpłacać pięknym za złe. Ewentualnie obojętnością jestem w stanie odpłacić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filozofia nastawiania drugiego policzka też jest mi obca. Mścić się nie myślę, ale osoba, która coś wywinęła, powinna być uświadomiona, że swoim zachowaniem kogoś zraniła. Dla jej dobra. Są ludzie tak niewrażliwi, że przejdą po tobie i nawet tego nie zauważą.

      Usuń
  10. Wszystko wraca. To sama prawda. Bardzo mi blisko do Twojej filozofii życiowej.

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetnie napisane, wszystko co dajemy do nas wraca i trzeba o tym pamiętać :)

    zaczarowana-oczarowana.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Gaju, podpisuję się pod tym, co napisałaś. Wszystko to prawda, co wysyłasz, to otrzymujesz. Należy zwracać uwagę na to, co się mówi, czy myśli, bo "wszystkie życzenia" zostają spełnione. Nigdy nie życzmy innym źle, bo to obróci się przeciw nam. Wypełniajmy się piękną, wewnętrzną energią. Im więcej będzie takich pozytywnych ludzi, tym świat będzie lepszy. I wybaczajmy ludziom, bo wybaczając im, tak naprawdę wybaczamy sobie, uwalniamy się od cierpienia. Ład i porządek wewnątrz i na zewnątrz - harmonia, wznosi nas na wyższy poziom:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak trudno zrozumieć, że wybaczenie uwalnia. Pomstujemy bez końca, przeżywamy w myślach po tysiąckroć wydumane sceny, w których niszczymy naszego wroga - a w tym samym czasie niszczymy siebie.

      Usuń
  13. Podpisuję się pod tym rękami i nogami! Tak właśnie to działa - a wszystko tak naprawdę zaczyna się w naszych pięknych głowach... więc myślmy pozytywnie i...do przodu!

    OdpowiedzUsuń
  14. Też lubię takie podejście - rzeczowe i zrozumiałe. Nie zrzucajmy winy na innych, weźmy swój los w swoje ręce. To mi się podoba. Jakkolwiek filozoficznie ktoś by to definiował - ważne jest, żebyśmy mieli świadomość swoich decyzji i tego, że to właśnie my mamy na nie wpływ. A to, że dobro wraca widać na każdym kroku... Trzeba tylko umieć patrzeć :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zawsze jest decyzja albo jej brak. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  15. Nie zawsze to myślenie łatwo przychodzi ale jak sie ćwiczy to czasem się udaje:)))mądrze piszesz:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie łatwo, ale można się przyzwyczaić i później idzie lepiej :-) Pozdrawiam :-)

      Usuń
  16. Prawda, mogę sie pod tym podpisać!

    OdpowiedzUsuń
  17. Wszystko się zgadza,dobrze i wprost to ujęłaś. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Prawda, dlatego również będąc w innym kraju trzymajmy fason, bo nigdy nie wiadomo, czy jednak nie spotkamy pewnych ludzi drugi raz. Zresztą po co się wygłupiać, jeśli można miło spędzić czas?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zresztą, normalny, dojrzały człowiek zwykle trzyma fason bez myślenia o tym :-)

      Usuń
  19. Kiedyś przeczytałam mądre zdanie: nie każdy chce wziąć swoje życie we własne ręce, bo wtedy nie miałby na kogo zrzucić winę za niepowodzenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ludzie naprawdę tak działają, tak samo jak wytykanie wad u innych ma pokazać nam i naszym rozmówcom, że jesteśmy jednak fajniejsi.

      Usuń
  20. Tego, o czym piszesz doświadczyłam osobiście- zrozumiałam, że nic nie dzieje się bez przyczyny, a plony zbieramy z tego, co posialiśmy. Dzięki temu dzisiaj na każdą rzecz czy sytuację patrzę już innymi oczami- dzięki temu jestem szczęśliwsza, bo wiem, że tak widocznie miało być.
    Wiele ludzi nie może mnie zrozumieć i wkurza się na mnie, ze nie jęczę, nie narzekam i że i tak pozytywnie do wszystkiego podchodzę. Nawet mi czasami nie wierzą, ale to już ich problem...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że kiedy miałam poważne życiowe problemy i mimo wszystko starałam się uśmiechać i patrzeć w przyszłość bez strachu, wielu znajomych, w tym rodzina, na mój widok pukała się w czoło i źle o mnie mówiła. Ale mam tę satysfakcję, że wszystko skończyło się tak jak sobie zaplanowałam, a oni... udają, że nic się nie stało :-)

      Usuń
  21. Przez cały czas wierzyłam w karmę i w to, że to co nas spotka zależy wyłącznie od nas, ale w skutek ostatnich moich wydarzeń, moje podejście się zmieniło. Nie wiem jak będę na to patrzeć później, ale obecnie uważam, że istnieje coś takiego jak szczęścia albo jesteśmy zależni od innych osób, dlatego według mnie nie na wszystko mamy wpływ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, każda sytuacja jest inna... Każdej należy przyglądać się oddzielnie. Czasami trzeba przyjreć się wszystkim swoim decyzjom, aby ocenić to co nas spotkało. Np. kobieta żyje z pijakiem przez 10 lat i twierdzi, że spotkało ją nieszczęście, że pijak ją krzywdzi. A czy to nie do niej należy decyzja o przerwaniu tej sytuacji i opuszczeniu toksycznego związku?

      Usuń
  22. A ja obecnie jestem na etapie klątw... bo czuje się jakby ktoś zaklął jeden z aspektów mojego życia...

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie cierpie się tak czuć, ale to może spotkać każdego, nawet osobę, która wydaje się nam dojrzała. Ech, każdy czasami przeżywa ciemną noc swego życia. A potem na niebie rysuje się świt... ;-)

      Usuń
  23. Bozenko świetny post, optymizm , radość, dobro to się w życiu bardzo opłaca. :) Buziole

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję :-) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  24. Też mocno wierzę, że dobro do nas wraca, a wyrządzone zło nawet potrójnie. Wierzę, że wszystko w życiu dzieje się po coś, choć odpowiedzi czasem przychodzą później. Wierzę, że moje życie zależy tylko ode mnie. Nie wiem czy to jest karma, ale w to wszystko właśnie wierzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :-) Tez nie lubię sporów o definicje. Zawsze powtarzam: nie ważne jak to zwał, ważne, że u mnie działa!

      Usuń
  25. Bardzo ciekawy i wartościowy wpis. Zdecydowanie się z Tobą zgadzam. Według mnie w naszym życiu nic nie dzieje się przez przypadek i tak naprawdę to my mamy ogromny wpływ na to jak to nasze życie wygląda. Wszystko zależy od naszych czynów i nastawienia. Od zawsze powtarzano mi, że dobro dane drugiemu człowiekowi prędzej czy później do nas wraca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A uśmiech jest dobrym początkiem na drodze do zmiany na lepsze :-)

      Usuń
  26. Dokładnie tak!
    masz rację :)
    Najpierw musisz coś mieć aby dać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdy coś ma, chociaż wydaje mu się, że nie, ale jak dobrze poszuka...

      Usuń
  27. Doskonały wpis :) Zgadzam się w 100%. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń