wtorek, 14 czerwca 2016

Wyzwanie "Przytul drzewo"

Rzadko biorę udział w wyzwaniach, mimo iż uważam, że to całkiem pożyteczna zabawa. Nie biorę, bo w końcu zawsze nawalam - nie potrafię tak zorganizować czasu, żeby wystarczyło na coś extra. Tym razem jednak skusiłam się na jedno, całkiem bliskie memu sercu: PRZYTUL DRZEWO.

Wyzwanie to możemy znaleźć na blogu Witaj Słońce. Polega ono na tym, że codziennie przez 30 dni będziemy przytulać się do drzewa oraz prowadzić "dziennik drzewny" w którym będziemy zapisywać swoje doznania z tym związane. 4 lipca Dotee wylosuje szczęśliwca, który zgarnie książkę Dagmary i Tomka Skalskich "Egoizm to nie grzech - kurs na miłość" (niestety, zostało już mniej niż 30 dni, sama podjęłam się wyzwania w ostatnim możliwym terminie). 

Podjęłam się wyzwania, ponieważ znałam ten temat od dawna i już kiedyś myślałam o codziennej medytacji pod drzewem. Nie da się nie zauważyć pozytywnej zmiany, która się w nas dzieje po spędzeniu choćby pół godziny wśród drzew, ale bezpośredniego - że się tak wyrażę - kontaktu z drzewem wcześniej nie próbowałam.

Uważam się za szczęściarę, bo mam wspaniałe, zdrowe drzewa na wyciągnięcie ręki, wystarczy, że zbiegnę z drugiego piętra i w ciągu dwóch minut jestem przy którymś z nich. Medytacje też uważam za pożytecznie spędzony czas, więc połączenie jej z sąsiedztwem - powiedzmy - brzozy, będzie ideałem. Moje dotychczasowe doświadczenia z wyzwania to idealne wyciszenie. Kiedy siedzę sobie pod wybraną brzozą myśli przestają płynąć, co trudno jest mi osiągnąć medytując w domu. Zresztą, zawsze łażenie wśród drzew bardzo mnie uspokajało, jednak nie robiłam tego zbyt często, więc teraz mam szansę. Owszem, czuję też inne oznaki działania tej medytacji, ale uważam, że jeszcze za wcześnie by o tym pisać. Wytrwam 30 dni, to sobie te odczucia uporządkuję. 

Dotee w swoim konkursowym poście dość szczegółowo omawia ten temat, zachęcam zainteresowanych na wycieczkę w stronę Słońca, od siebie dodam jedynie krótkie charakterystyki działania najczęściej spotykanych w naszym otoczeniu drzew, wyszperane w archiwalnym numerze Wróżki.

To właśnie "moja" brzoza, wygląda na zdrową i jest potrójna!
Brzoza - twierdzi się, że oparcie się o jej pień powoduje, że problemy rozwiązują się same, a częste kontakty z brzozą pozwalają na bezbłędne wyczuwanie innych osób. Dodaje sił życiowych i polepsza koncentrację, łagodzi napięcia mięśni spowodowane stresem i dolegliwości kobiece. Spotkałam się z opinią, że brzoza to jedno z najbardziej przyjaznych człowiekowi drzew (w pierwszej trójce znajdują się też: lipa i sosna). Zwykla przesiaduję pod brzozą, bo mam do niej najbliżej.

Buk - kojący wpływ tego drzewa odczujemy znajdując się nawet w odległości 15 merów od niego. Wzmaga pozytywne nastawienie, poprawia zdolność koncentracji i dodaje zapału do pracy. Łagodzi stres i poprawia krążenie. W pobliskim Myślęcinku mam do dyspozycji mały lasek bukowy i przyznaję, czuję się w nim świetnie, aż nie chce się z niego wychodzić.

Czarny bez - kiedy nie kwitnie, to właściwie go nie zauważam, ale teraz akurat kwitnie, a w okresie kwitnienia drzewa podobno pomagają nam najsilniej. Możemy więc korzystać z okazji, bo bez poprawia samopoczucie, a przy okazji skubniemy sobie trochę jego kwiatów. Przydadzą się do usmażenia w cieście naleśnikowym albo na syrop.

Dąb - poprawia kondycję, dodaje energii, pobudza krążenie krwi. Jeśli jesteśmy wyczerpani, oprzyjmy się o jego pień na 4-7 minut. Podobno najpóźniej po tygodniu odczujemy poprawę swego stanu.

Jarzębina - wzmocni siłę woli, pomoże do końca doprowadzić plany, ułatwi komunikację między naszą pod i nadświadomością.

Olcha - umacnia duchowo ale i posiada moc otwierania "trzeciego oka" przy pomocy którego można nawiązać kontakt z zaświatami.

Jodła - pomaga przezwyciężyć negatywne uczucia.

Wiśnia - dodaje seksapilu, działa jak afrodyzjak.

Kasztanowiec - pomaga odnaleźć siłę i wiarę w siebie.

Lipa - wzmacnia umys i uczucia, poprawia intuicję, wprowadza harmonię pomiędzy głową a sercem.

Sosna - wspomaga drogi oddechowe.

Wierzba - potęguje nastrój w jakim się znajdujemy, dlatego ma opinię rośliny niebezpiecznej.

Topole, olchy (wyżej wymieniona!), cis, wiąz, osika, dziki bez uważane są za złe drzewa, ich energia zakóca funkcjonowanie organizmu, dlatego w ich otoczeniu tracimy energię do działania i łatwo popadamy w smutek. Nie wybierajmy też drzew rosnących przy ciekach wodnych, transformatorach czy trakcjach elektrycznych oraz drzew chorych.

Jak to działa? Poprzez ujemną jonizację powietrza, natlenienie dolnych warstw atmosfery, wydzielanie bakteriobójczych fitoncydów i lotnych związków eterycznych. Funkcjonuje też tajemniczo brzmiące pojęcie "energia drzew" (czy chodzi właśnie o jonizację???), chociaż nie obejmę tego umysłem, nie zamierzam jednak negować - istnieją na tym swiecie rzeczy, które się filozofom nie śniły!





69 komentarzy:

  1. moja babcia jak byłam mniejsza często na spacerze "pchała mnie" w objęcia brzozy :)

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babcie znały dużo tajemnic, o których my już pojęcia nie mamy. Moja przesiadywała w piaskownicy, twierdząc, że piasek wyciąga z niej chorobę :-)

      Usuń
  2. Bardzo lubię kasztanowce. To drzewo bardzo pozytywnie wpływa na mój nastrój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych niestety blisko nie mam, a też bardzo lubię. Stare kasztanowce są takie ogromne, majestatyczne :-)

      Usuń
  3. Kiedyś, lata temu przytuliłam się do drzewa, poczułam wtedy coś w rodzaju dużego zastrzyku pozytywnej energii. Ogólnie kocham naturę i drzewa. W moim mieście w latach 60- tych, była wielka akcja sadzenia drzew. Dzisiaj to nieprzeciętnie zielone miasto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tę energię naprawdę da sie wyczuć, to nie żart :-) Cieszę sie, że też tego doświadczyłaś.

      Usuń
  4. Do tej pory wiedziałem, że brzoza wytwarza pozytywną energię (chociaż kojarzy się z katastrofą smoleńską), a topole - negatywną (ciekawe, dlaczego sadzili je koło dróg i stadionów?).
    Dzięki Twojemu postowi dużo się dowiedziałem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamietam, że kiedyś drogi na mojej wsi też były topolami obsadzone. Dzisiaj już wycięte. Stadion w mojej miejscowości też chyba... Coś mi się kojarzą stare topole... Ale wiesz, to była władza ludowa, ona w nic nie wierzyła (a już na pewno nie w takie "zabobony"), no może w jednego człowieka ;-)

      Usuń
  5. Lubię drzewa... i mam ich wokół siebie sporo: brzozy, dęby, jarzębiny, wierzbę, klon, wiąz, mnóstwo iglastych, czeremchy. Mój dąb jest piękny, ale chyba najwięcej miłego mają w sobie brzozy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę jeszcze o lipach :-)

      Usuń
    2. No popatrz, zapomniałam o lipie... nie mam w najbliższej okolicy, ale może sobie posadzę:)

      Usuń
  6. Zawsze wydawało mi się, że wszystkie drzewa działają pozytywnie, dopiero w Twoim wpisie dowiedziałam się, że niektóre z nich mają ujemną energię.
    Ja osobiście uwielbiam las i drzewa. Być może niekoniecznie się do nich przytulam, ale lubię przebywać w ich otoczeniu. Mam to szczęście, że wokół siebie mam mnóstwo drzew i piękne lasy, więc często spaceruję, biegam czy jeżdżę na rowerze w otoczeniu drzew :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też zawsze ciągnie do lasu, szkoda tylko, że komarzyska tam grasują :-) Chociaż przyznaję, u mnie teraz komarów zero. Nie rozumiem dlaczego, kiedy byłam na wsi (na wschodzie) to do dzisiaj mam blizny po drapaniu się.

      Usuń
  7. Słyszałam właśnie, że topola jest negatywnie odbieranym drzewem; że jest swego rodzaju "chwastem". Widać tutaj się to powtórzyło. Kocham drzewa. W pobliżu mam brzozy, lipy i kasztanowce. Przyznam, że niektórych drzew nie potrafię zidentyfikować. Mam jednak też blisko siebie wierzby płaczące, bo mieszkam blisko jeziora i bagien. Piszesz, że to podobno drzewa niebezpieczne, a ja je bardzo lubię. ;) Podoba mi się ich morfologia. Ponieważ jestem raczej osobą o pozytywnym nastawieniu, więc wierzba może potęguje u mnie te dobre uczucia. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, musisz być wesołą, pozytywną osobą :-)

      Usuń
  8. W ostatniej klasie gimnazjum miałam cudowną matematyczkę, która powiedziała nam by przed egzaminem gimnazjalnym przytulić brzozę. Pani B. miała wielki autorytet, a że tonący brzytwy się chwytają - wszyscy poszli przytulać brzozy (nawet mam takie zdjęcie! :D). Muszę przyznać, że miało to swój urok. Człowiek powinien żyć blisko natury, kochać ją i dbać o nią często zapominamy jak bardzo jest to istotne. Piękne wyzwanie muszę przyznać i trzymam kciuki za powodzenie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :-) Tonący brzytwy się chwyta - musieliście być bardzo zdesperowanymi, młodymi ludźmi ;-) Moje dzieci, to by mnie po prostu wyśmiały za taką poradę, niestety...

      Usuń
  9. Faktycznie przebywanie wśród zieleni, zwłaszcza wśród drzew wycisza i uspokaja, kiedyś przytulałam sie do drzew, ale tak okazyjnie, nigdy medytacyjnie. Do takich drzew, do których można sie przytulic mam trochę daleko, ale staram sie często wracać z pracy przez park i rozmyślać. Jak powiedział poeta: cóż piękniejszego nad wysokie drzewa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz szczęście z tą swoją potrójną, ogromną brzozą na osiedlu :-D

      Usuń
  10. Z początku pomyślałam "po co?". Nie miałam pojęcia, że tak bliski kontakt z drzewami jest aż tak zbawienny dla nas. Muszę koniecznie wypróbować tę "energię drzew". Kto wie... może mi się spodoba i podejmę wyzwanie. Lubię przebywać na łonie natury :) Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestemjak to odbierzesz :-) Najważniejsze, żeby nie musieć się podczas tego przytulania spinać ze strachu, ze ktoś nas zobaczy i weźmie za wariata. Jak się będziemy spinać, to nic nie poczujemy :-)

      Usuń
  11. Drzewa są cudowne, a spacer do lasu zawsze mnie uspokaja! Wiedziałam że mają pozytywną energię, ale zdziwiło mnie to, że niektórych lepiej unikać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mimo całego sceptycyzmu jaki ogarnął mnie, gdy przeczytałam "przytul drzewo", muszę przyznać Ci rację -na spacery z Małą chodzę do parku, gdzie jest dużo kasztanowców. I po takim spacerze faktycznie jakoś humor mi jeszcze bardziej dopisuje i czuję że sprostam wszystkim wyzwaniom. Coś w tym musi być... chociaż...gdybym zaczęła przytulać się do drzew, zapewne odebrano by mnie jako nieco szaloną... a może się mylę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku wyzwania bardzo się wstydziłam i chodziłam do pobliskiego lasku. Teraz już trochę okrzepłam i jakby co - to czytam sobie książkę oparta o brzozę rosnącą na moim osiedlu ;-)

      Usuń
  13. Zawsze uważałam, że w drzewach jest pełno pozytywnej energii. Twój post jest potwierdzeniem, że się nie myliłam.
    Mam nadzieję, że nie zrezygnujesz z wyzwania, jakiego się podjęłaś. Trzymam kciuki.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rezygniuję, myślę nawet, żeby to kontynuować, no może już nie codziennie, ale kiedy się tylko da. Aha, drzewa najlepiej działają, kiedy soki żywiej w nich krążą. Liściaste emanują energią od wiosny do jesieni :-)

      Usuń
  14. U Nas brzoz nie ma, drzew iglastych co kot naplakal.. gdy Republika Irlandii odzyskala niepodleglosc , zalesienie wynosi tylko 1 % powierzchni kraju. Teraz jest ok 5%, ale to I tak masakrycznie malo.
    Postaram sie poszukac daba albo kasztanowca. Moze mi sie uda ;-)
    Powodzenia w wyzwaniu. Brzozki masz pieknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam pojęcia... Ile ja sie z Waszych komentarzy uczę :-) Naprawdę! A mówi się "zielona wyspa". Od razu obejrzałam sobie Wasze krajobrazy i rzeczywiście, zielono, pagórkowato nawet, ale drzew niewiele. Chyba, że takie zdjęcia mi się trafiły :-)

      Usuń
  15. Ja kocham 'mój' brzozowy lasek i 'moje' brzozy;) często się do nich przytulam... jak nikt nie patrzy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toteż ja ostatnio zabieram ze sobą książkę, opieram się o lekko pochyły pień i czytam. O ile - dla osób postronnych - przylepianie się do brzozy może wydawać się zakręcone, to czytać już chyba każdy może, gdzie chce ;-)

      Usuń
  16. Brzoza nieraz wyleczyła mnie z migreny- poszłam do zagajnika, poprzytulałam się chwile i ból głowy minął! Poważnie!
    Dziś mam na balkonie brzozę, a za balkonem lipy- samo zdrowie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz brzozę w donicy? Zawsze to jakiś pomysł, może i ja tak zrobię. Ale korzenie się nie duszą? Nie mam pojęcia jakie brzoza ma korzenie...

      Usuń
    2. Pół godziny czytałam o brzozach na balkonie (tak mnie zainteresowałaś!). Nie miałam pojęcia, że to możliwe :-) No to będę miała brzozę też :-)

      Usuń
  17. Czytałam już kiedyś o tym przytulaniu drzew i to na paru blogach. Ciekawa jestem czy faktycznie coś to daje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja polecam! Tylko wiesz, chciałabym, żeby zapał pozostał mi na dłużej, niż trwa wyzwanie, żeby leń mnie nie zjadł...

      Usuń
  18. Więc chyba jestem ignorantką w tym temacie, bo myślałam, że tylko brzoza pomaga. Świetnie podeszłaś do tematu. Dobrze, że uświadamiasz ludziom, że kontakt z naturą jest ważny. Szkoda tylko, że cześć ludzi żyje w blokowiskach, gdzie znaleźć kawałek zieleni graniczy z cudem. Ja akurat nie mam tego problemu, mieszkam na przedmieściach dość zielonych, szkoda tylko,że część ludzi tego nie docenia i śmieci niesamowicie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na moim osiedlu jest dość czysto, jednak kiedy na początku wyzwania chodziłam do lasu, to w końcu zaczęłam dookoła siebie zbierać puszki i przynosić do śmietnika. Kiedyś idę sobie z dwoma puszkami po piwie i myślę: "no tak, zaraz ludzie powiedzą, że strzeliłam sobie piwko w lesie" ;-)

      Usuń
  19. Zawsze jak się złościłam, to mama mi powtarzała - idź się przytul do brzozy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli, jak zauważyłam po treści komentarzy, mnóstwo osób w tę metodę wierzy :-)

      Usuń
  20. Właśnie miałam przeczucie, że chodzi o jakieś związki, które wydzielają, ale najbardziej zaciekawiła mnie jarzębina i jak to jest możliwe, że wzmocni siłę woli, pomoże do końca doprowadzić plany, ułatwi komunikację między naszą pod i nadświadomością. Bardzo jestem ciekawa, jak pomiarowo i badawczo dowiedziono takich rzeczy :)
    Ha, gdyby mi ktoś powiedział, że kiedyś sama z siebie zainteresuję się metodologią jakiś badań to wyśmiałabym tą osobę ;)
    Bardzo ciekawy wpis i czekam na opinię po 30 dniach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie tylko "szkiełko i oko" ma na tym świecie znaczenie... ;-)

      Usuń
  21. Bardzo mnie zaciekawił Twój post. Wokół rośnie mnóstwo drzew,tylko jak to zrobić, żeby ludzie nie uznali mnie za stukniętą, już i tak jestem dziwna bo nie szukam chłopa ;) Idę jutro poszukać brzozy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja też zrezyggnowałam z brania brzozy "na misia" - mieszkam w dość zaludnionym miejscu, a na opinii jednak trochę mi zależy, jeśli nie ze względu na siebie, to z uwagi na męża i dzieci ;-) Sama biorę książkę, opieram się o lekko pochyły pień (nawet wygodnie) i czytam. Mogę czytać gdzie chcę, czytanie chyba jeszcze nie jest dziwne, hehe :-)

      Usuń
  22. Coś w tym na pewno jest. Już samo zatrzymanie się daje coś pozytywnego, a jeszcze przytulenie do pięknego drzewa...... Słyszałam, że dobrze jest się do brzozy przytulić.
    Pozdrawiam Gaju. :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Da się wyczuć w sobie taki sposób, ład, harmonię, wszystkie sprawy wydają się proste. Dzisiaj koniecznie powinnam przytulić się do brzozy, bo w pracy było zbyt emocjonalnie, tylko czekam, aż ten huragan trochę ustanie, inaczej to bez sensu :-(

      Usuń
  23. Bardzo ciekawa i niezwykle pożyteczna akcja. Pamiętam jak w dzieciństwie babcia kazała nam się przytulać do brzozy. Z czasem z bratem wyrobiliśmy w sobie taki nawyk, że za każdym razem gdy widzieliśmy brzozę chcieliśmy się do niej przytulać. Wtedy w ogóle nieświadomi czemu to właściwie ma służyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale też zdaję sobie sprawę, że mieszkając w bardziej zaludnionej okolicy, trzeba się przełamać, zeby robić coś takiego. Zupełnie co innego jest mieć brzozę w prywatnym ogrodzie :-)

      Usuń
  24. Bardzo ciekawy wpis ;) chętnie przytulę się do brzozy, czemu nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak na minimum 10 minut najlepiej :-)

      Usuń
  25. Odpowiedzi
    1. Zatem masz to jeszcze przed sobą :-) To jak przekroczenie granicy komfortu (w pewnym sensie) :-)

      Usuń
  26. Nie wiedziałam, że brzozy mają tak pozytywną moc. Muszę zacząć z tego korzystać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do jesieni, a potem znów czekamy na wiosnę :-)

      Usuń
  27. przytuliłam sie do wisni... mrówki mnie oblazły, gapa ze mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do wiśni ;-) Ja też bym się przytuliła, ale wiśnie bardzo trudno znaleźć poza ogrodami.

      Usuń
  28. Gdzieś już czytałam o pozytywnym wpływie przytulania się do drzew, ale sama nie próbowałam jego robić.

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie wiedziałam,że drzewa mają tyle mocy w sobie. O brzozie słyszałam,ale o innych nie.Czas na spacer do parku:)

    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja lubię kontakt z naturą :) Szkoda tylko, że ludzie niszczą środowisko, wycinają las, czy zanieczyszczają środowisko. Las jest wyśmienitym miejscem do spacerów, ale należy ubrać się odpowiednio, bo w lasach grasują kleszcze :D. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bardzo natura wycisza i uspokaja, a ruch uliczny i stres w pracy, sprawia, ze jestem rozedrgana i nie czuję sie sobą ;-)

      Usuń
  31. Słyszałam, że najlepiej się przytulać do brzozy - ja lubię każde drzewo do przytulania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno za pewnymi wyjątkami - o któych wspominam - drzewa dobre dla nas są, ale to może i prawda... Jakoś nigdy nie miałam ochoty posiedzieć pod topolą, a pod brzozą i owszem :-)

      Usuń
  32. Jeszcze nie próbowałam przytulać się do żadnego drzewa, jednak sam pobyt w lesie działa na mnie kojąco. Parę lat wstecz, przechodząc jednak obok jednego z bloków zauważyłam pewnego jegomościa, który "leżał" wręcz oparty na brzozie. Zdziwiło mnie to bardzo a tu proszę :) jak wiele pozytywów może mieć takie obcowanie z drzewami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, dzisiaj mogę powiedzieć, że to działa - jakoś tak od środka porządkuje, uspokaja, daje energię. No chyba, że to sobie wmawiam, ale jeśli i wmawiam to i tak liczy się efekt końcowy, nieprawdaż? ;-)

      Usuń