niedziela, 19 czerwca 2016

Dziewczyna w błękitnej sukience i lekko smutne refleksje

"Dziewczyna w błękitnej sukience" Gaynor Arnold rozpoczyna się od pogrzebu Alfreda Gibsona, światowej sławy pisarza, bożyszcza tłumów. Jednak wdowa po nim - Dorothea - tego dnia została w domu. Dlaczego? 

Dorothea snuje wspomnienia swojego życia ze sławnym mężem, w którym kiedyś była zakochana bez pamięci i myślała, że on w niej też. Dlaczego więc, po 22 latach małżeństwa i urodzeniu mu dziesięcioro dzieci, została zmuszona do podpisania separacji i odprawiona z domu, z pensją pozwalającą na zaledwie skromną egzystencję, podczas gdy sławny mąż pławił się w luksusach, rozdając nieznajomym ludziom mnóstwo pieniedzy? Dlaczego na wiele lat musiała odseparować się od dzieci? Czy po śmierci męża wszystko między nią a dziećmi jakoś się ułoży? 

Na te pytania znajdziecie odpowiedź w książce. Mnie w końcu pochłonęła ona bez reszty i nasunęła kilka refleksji, ale zanim o nich napiszę, dodam, że "Dziewczyna w błękitnej sukience" to powieść napisana w oparciu o biografię Charlesa Dickensa. Kiedy zainteresowana tym szczegółem, zaczęłam przeglądać życiorys Dickensa, stwierdziłam, że faktycznie - główne punkty się zgadzają, a osnowa ich pewnie pozostaje fikcją literacką.

Charles Dickens to angielski powieściopisarz, żyjący w latach 1812 - 1870. W dzieciństwie czy młodości zaczytywałam się niektórymi jego książkami, takimi jak: "Oliver Twist", "David Copperfield". "Opowieść wigilijną" oglądałam. Otóż pan Dickens miał żonę Catherine, która w ciągu 16 lat urodzila mu 10-cioro dzieci (nie licząc poronień). Właściwie, to przez 22 lata małżeństwa, prawie przez cały była w ciąży i połogu. Trudno się dziwić, że w tej sytuacji była marnym kompanem do zabawy dla energicznego pisarza, który narzekał na wieczne zmęczenie i depresję żony oraz na każdą kolejną ciążę i nową gębę do wykarmienia, zupełnie jakby nie widział w tej sytuacji swojego udziału. 

Przytłaczająca codzienność zamieniła zalotną i seksowną dziewczynę w zgorzkniałą i otyłą matronę, wiecznie przysypiającą. W 22-gim roku małżeństwa wychodzi na jaw, że mąż ma kochankę o rok młodszą od najstarszej córki. W tej sytuacji małżonkowie podpisują separację, a Catherine musi opuścić domu i dzieci. Dickens przyznaje jej niewielką pensję oraz ogłasza, że żona nie była w stanie dziećmi się opiekować (sugerowana choroba psychiczna).


I co, zaciekawiłam Was chociaż trochę tematem? A oto jakie refleksje przyszły mi do głowy w trakcie lektury...

1. Sytuacja, kiedy kobieta zatraca się bez reszty w roli przypisywanej sobie przez społeczeństwo - roli matki i pani domu - często kończy się tym, że nie zostaje jej już czasu i siły by odpowiednio o siebie zadbać. Odpowiednio oznacza tak, by znaleźć czas dla swojej kobiecości. Kiedy ona już nie czuje się seksowna, on z czasem zaczyna w niej dostrzegać wyłącznie obsługę i oczywiście stwierdza, że jest to dla niego bardzo wygodna sytuacja, a jednocześnie zaczyna rozglądać się za kochanką będącą przeciwieństwem stłamszonej żony.

Dlatego nigdy nie możemy w natłoku obowiązków zgubić swej kobiecości! Podzielić z panem obowiązki na pół, oświadczyć, że nie damy rady i koniec, broń Boże nie unosić się honorem i nie pokazywać, jakie to z nas siłaczki, bo jeszcze więcej na nas zrzucą roboty. A dobrze zachowana kobiecość zawsze się przyda, paradoksalnie - najbardziej nam samym.

2. Pomyślałam też o prawach kobiet, o tym ile osiagnęłyśmy i jak wspaniale nam się żyje. Uczymy się, uczestniczymy w wyborach, decydujemy o macierzyństwie. Wydaje nam się to dzisiaj oczywistością. Słyszę jak młode dziewczyny mówią: "co może się stać?". Tymczasem błędem jest ślepe zawierzenie, że coś dane jest nam raz na zawsze. Miłość kończy się niespodziewanie i jedno z zakochanych przeżywa dramat pod tytułem "jak to mogło się stać???". Nagle wybucha wojna i uświadamia nam, po jak kruchym lodzie stąpamy. Nasz majatek w jednej chwili może zostać strawiony przez pożar, w jednej chwili może runąć nasz świat, gdy dowiemy się, że jesteśmy nieuleczalnie chorzy. Tak samo może stać się z prawami kobiet. Też wątpię, by nagle odebrano nam je wszystkie na raz, ale ostatnio coraz więcej niepokojących dyskusji o tym, co powinna kobieta i nieukrywam, że to mnie martwi i drażni - tym bardziej, że same kobiety przyjaznym wzrokiem patrzą na rysujące się ograniczenia.

To nie jest blog traktujacy o polityce, więc na tym poprzestanę, kto interesuje się światem, ten będzie wiedział, o co mi chodzi. Kiedy rozejrzymy się z uwagą, to w otoczeniu na pewno znajdziemy więcej takich "kwiatków", jak chociażby ten artykuł z 15.08.2015 r.: http://wolna-polska.pl/wiadomosci/noszenie-spodni-przez-kobiety-jest-ciezkim-grzechem-2015-09 (LINK). Mnie osobiście niepokoi, że są ludzie, którzy wypisują takie bzdury (wg mnie!). Nigdy nie wiadomo co w obecnych okolicznościach z takiego "nasionka" może wyrosnąć, dlatego nie wyśmiewam się Marszów Kobiet i tym podobnych zdarzeń.

My kobiety musimy o siebie zadbać w każdym wymiarze.

63 komentarze:

  1. Ależ koszmarne brednie w tej Wolnej Polsce wypisują. Człek po przeczytaniu czuje się niczym pomyjami oblany. Boże uchowaj nas od takich "bliźnich".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to całkiem świeży artykuł. A ilu nas Polaków z takimi poglądami żyje za pan-brat?

      Usuń
  2. Muszę zdobyć tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam tej książki. Prawda jest taka, że jak same nie zadbamy o siebie, to nikt tego nie zrobi za nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest - umiesz liczyć, licz na siebie. W tej kwestii nie ma co czekać, aż ktoś się zlituje.

      Usuń
  4. zaciekawiłaś mnie owszem tą książką i pewnie sięgnę po nią w przyszłości :)

    zaczarowana-oczarowana.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Intrygująca książka, warto po nią sięgnąć. :) Pozdrawiam Bożenko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka, która wzbudza emocje i zmusza do myślenia, to jest to! Pozdrawiam :-)

      Usuń
  6. Nie doczytałam w całości tego artykułu na wolnej Polsce, ale napisze przewrotnie, ze latem przy tylu pięknych sukienkach noszenie spodni jest rzeczywiście grzechem estetycznym 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ci, którym to przeszkadza niech sobie w kaloryfer włożą, hehehe ;-)

      Usuń
  7. Zaciekawiłaś mnie tą książką. Myślę, że kiedyś po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz :-)

      Usuń
  8. Oj, zaciekawiłaś bardzo!Twoje przemyślenia są równie ciekawe i sprawdzają sie w życiu, znam kilka kobiet, które poświęciły wszystko jeśli nie dla dla dzieci, to dla męża i dostały podobną odprawę, co bohaterka książki.
    Podzielam Twój niepokój w stosunku do osób, które rozpowszechniają takie bzdury o kobietach, co tacy ludzie maja w głowach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są niebezpieczne jednostki, oby nigdy nie doszły do władzy!

      Usuń
  9. Jak to mówią ,,nie wszystko złoto co się świeci,, :))) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przysłowia mądrością narodów :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  10. Mam tę książkę na liście do przeczytania:)
    Jeżeli kobieta chce nosić spodnie, niech nosi, wybiera sukienki-jej wybór. Chce zająć się jedynie domem i dziećmi, albo odwrotnie, poświęcić pasjom i karierze, jej wola. Każda z nas powinna mieć wybór i robić to co jej w duszy gra:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie, żeby mężczyźni lepiej wiedzieli, co dla nas dobre czy właściwe!

      Usuń
  11. Chociaż akurat Dickens nigdy mi za bardzo nie wchodził - czytałam, bo to klasyka, ale bez sympatii szczególnej - to już adaptacje filmowe jego dzieł i owszem. Natomiast nie wiedziałam nic o jego życiu... i chetnie przeczytam.
    I tak, dla nas, kobiet, sporo się zmieniło, ale niestety nie wszędzie, i jeszcze nie wszystko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie że nie należy odpuszczać. Nigdy. Szczególnie ze kościół ma obecnie wiele do powiedzania, a dla kościoła kobieta zawsze była gleboko w tyle za mężczyzną.

      Usuń
  12. Zachęciłaś mnie kochana do przeczytania tej książki!
    I walczmy walczy o siebie dziewczyny!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest! Walka zamiast przytakiwania ludziom o ograniczonych pogladach.

      Usuń
  13. świetna pozycja, zgodzę się z Tobą, że musimy o siebie dbać - najlepiej same dla siebie, by czuć się dobrze we własnej skórze
    jeśli chodzi o podział obowiązków różnie z tym bywa, czasem trzeba spasować jeśli nie ma wyboru - przecież nie wezmę rozwodu, bo mąż nie pomaga w domu
    wiadomo jakieś koszenie trawy, naprawy wykona, ale niestety typowo codzienne sprawy to nie bardzo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. To na pewno nie jest powod do rozwodu, a takich trudno jest wychować. Zresztą, widziałam mem na fb: żona nie jest od wychowywania męża! Mój też ni rwie się do pomocy 😉

      Usuń
  14. Otóż to. Raczej nie wypowiadam się w kwestiach światopoglądowych, religijnych, ideologicznych. Ale na pewne sprawy nie można przymknąć oka. Trzeba głośno mówić o prawach kobiet i zwracać uwagę na ich rolę, która jest trudna i bardzo ważna, nie wolno jej umniejszać. Często kobiety podporządkowują się Rodzinie, życiu w domu, a potem słyszą, że "nic nie robią". No nie mogę!
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja znajoma powiedziała ze złością, że ta cała emancypacja to była głupota. I tak robi wszysko w domu, a na dodatek musi pracować hehe ;-)

      Usuń
  15. Super napisany post :) Widziałem tą stronę, gdzie pani podała link. Faktycznie, moim zdanie to stek bzdur, a szczególnie autor nie powinien wypowiadać się w kwestii chorób, a szczególnie niepłodności, gdyż niepłodność ma wiele różnych przyczyn. Kobieta jak najbardziej ma prawo do noszenia spodni i nie rozumiem. Bardzo nie lubię, jak ktoś ma mówić, jak ma się ubierać. To samo z tymi tzw. rurkami u mężczyzn, co tak tego krytykują. Niech każdy ubiera się jak chce. Ubieramy się dla siebie, nie dla kogoś. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również nie znoszę, kiedy ktoś orzeka, jaki ubiór czy wygląd jest jedyny właściwy. Miałam nadzieję, że te czasy już za nami, ale jak widać, zawsze znajdzie się ktoś bardziej święty od papieża ☺

      Usuń
  16. Ksiazka, jak dobrze ze jest, ze pobudza do przemyslen, rozszerza nasze horyzonty myslenia i dzialania, bo jak mozna byc tak ograniczonym zeby widziec w noszeniu spodni przez kobiety ciezki grzech. Jakie to smutne ze sa osoby, ktore nawet w ubieraniu sie chca zabrac kobietom wolnosc, czy trzeba tlumaczyc dlaczego lubimy spodnie, bo czesto wygodniej, czy to w podrozy, czy w wspinaczce po gorach, czy do jazdy na rowerze, no i chyba sa miejsca pracy gdzie spodnie sa wymagane. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg mnie, noszenie niewygodnych ubrań, nawet jesli nikt nam nie każe, a sami chcemy (np. strój kobiet islamu, te okutane ściśle głowy) też jest forma zniwolenia - umysłu.

      Usuń
    2. Formą zniewolenia. Przepraszam za błędy, ale na telefonie ciężko się pisze ☺

      Usuń
  17. Niezwykle przykre jak mimo postępu czasowego sytuacja kobiet wciąż jest niepewna...
    Muszę przyznać, że straciłam szacunek do Dickensa, ileż hipokryzji w jego zachowaniu jeśli by spojrzeć na "Opowieść Wigilijną"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzadko wnikamy w życie pisarzy, a ci nieraz swoim życiem piszą ciekawe albo szokujące historie 😉

      Usuń
  18. Brzmi zachęcająco. Myślę, że warto przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto! Chociaż też zależy kto co lubi 😉

      Usuń
  19. Bardzo mnie zachęciłaś:)))masz rację to my kobiety musimy o siebie zdbać:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Dziękuję i pozdrawiam :-)

      Usuń
  20. Tak to niestety faceci spijają śmietankę .
    Oglądałam film o tej historii widzianej oczami tej młodszej kochanki...
    Obie kobiety były wykorzystane przez tego pisarza!
    Każda na inny sposób. Tą gorzej potraktował.
    To my kobiety najczęściej ten krzyż nosimy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. W tamtych czasach bycie czyjąś kochanką to był tylko pozornie łatwy chleb. Ona musiała pozostawać w zupełnym ukryciu przed światem.

      Usuń
  21. Zainteresowała mnie ta książka. Nigdy nie słyszałam o małżeństwie i rodzinie Charlesa Dickensa. W sumie szkoda, bo to jedna z najbardziej znanych postaci literatury. Mam wprawdzie miliard książek do przeczytania, ale jedna więcej nie zaszkodzi :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Listy książek do przeczytania rosną w zatrważającym tempie :-)

      Usuń
  22. Czytałabym ją z zapartym tchem i zapewne ze łami w oczach. Chyba się starzeję, bo coraz bardziej chwytają mnie za serce takie kobiece lektury. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bez przerwy zmieniają się gusta czytelnicze. 😀

      Usuń
  23. Też zaczytywałam się w Dickensie swego czasu :) A co do pozycji kobiet- myślę, że miałyśmy dużo szczęścia urodzić się w Europie w XX w. i móc decydować o swoim losie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak myślę i pilnuje zdobytej pozycji 😉

      Usuń
  24. Witam serdecznie, właśnie kupiłam cztery nowe pary spodni: dwie na rower ze specjalną wkładką, jedne fioletowe do biegania po lesie i jedne z odpinanymi nogawkami do chodzenia po górach. Niestety to smutna prawda, nie można się poświęcić dla nikogo, a szczególnie dla mężczyzny, bo na pewno tego nie doceni, a tylko pomyśli, że to normalne jest. Niestety wiem to z doświadczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam wychowywana w duchu takiego poświęcenia i roli służebnej. Potem latami odzyskiwalam swoja wolność osobistą. Dlatego smuci mnie że część z nas nie widzi nic złego we wpisywaniu nas w schemat społeczny.

      Usuń
  25. Nie znam tej książki, ale wydaje się interesująca.
    Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. To prawda, że często najbardziej nieszczęśliwe kobiety to te, które są w pełni samowystarczalne. Niby niezależne, niewymagające pomocy. A ostatecznie osamotnione nawet wtedy, gdy wcale nie są same.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, często się zdarza, że mężczyźni wykorzystują zaradność kobiet, by robić w domu jak najmniej :-( Może to i robienie cyrku, ale lepiej jest zagrać kogoś, kto potrzebuje pomocy, facet wtedy może poczuć się taki ważny i męski ;-)

      Usuń
  26. Każda z nas powinna mieć możliwość, spełniać się w tym, co sprawia jej przyjemność. Lubię domowe obowiązki, czy wolę się spełniać na innym polu...moja sprawa. Jeżeli mam ochotę na kawę w ulubionej kawiarni, idziemy na kawę itd. Ważne jaki wypracujemy model w związku, jakiego mamy partnera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie o to chodzi w tym całym feminizmie - mamy wolny wybór :-)

      Usuń
  27. Kiedy czytałam Twoje wnioski, uśmiechałam się sama do siebie - bo tak łatwo jest się zaszufladkować, a co za tym idzie, gdzieś zgubić część swojej kobiecości. Myślę, że ja do niej wracam - a może inaczej - odkrywam tę część siebie, która była przykryta lekkim kurzem... I uśmiecham się znowu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, pewnie wiekszość z nas czasami w tym życiu się zagubi :-)

      Usuń
  28. Dokładnie! ...o kobiecości zapominać nie wolno... :) Super jeśli partner jest partnerem...a nie panem i władcą ;] nie mogłabym być w takim związku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz za żadne skarby świata nie mogłabym żyć w takim związku (i na szczęście mam super związek), ale był czas, że żyłam :-/

      Usuń
  29. Znam kilka powieści Dickensa, ale jakoś mnie nie zachęciły do czytania następnych. Większość jego powieści jest przepełniona biedą, przynależnością społeczną i konwenansami. Cóż .. wiktorianizm się kłania - czasy królowej Wiktorii. Ktoś kto zna dobrze ten czas w historii to wie, że wtedy tzw. Angel in the House panował. Kobieta w domu, mąż na zewnątrz - zdradzając. Pikanterii do tego dodał Lawerence, który w Kochanicy Francuza napisał, że w czasach wiktoriańskich w Londynie było najwięcej domów publicznych w historii i to pod okiem królowej Wiktorii, która znana była z pruderyjności.
    Z wiktorianizmu lubię Thackeray'a i Hardego (choć to już trochę naturalizm). Polecam książki Steinbecka - moje ulubione to Na wschód od edenu i Grona Gniewu. Fajnie też pisze Henry James - Parter Damy, jest trochę zaprzeczeniem wpisywania się w konwenanse społeczne a Plac Waszyngtona - to swoista ucieczka przed dopasowaniem się do norm społecznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda z ta biedą w powieściach Dickensa, w sumie sam nie miał łatwego dzieciństwa. Mnie te klimaty akurat nie przeszkadzały, chociaż dzisiaj już bym po te książki nie sięgnęła:-)

      Usuń
  30. Zgadzam się, kobietą zawsze powinna znaleźć czas dla siebie. Bo nawet nie chodzi o to, żeby podobać się innym tylko sobie samej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami wręcz o ten czas należy walczyć, to może zniechęcać, ale co to za życie bez chwili oddechu :-)

      Usuń
  31. Zdecydowanie popieram Twoje zdanie. My kobiety musimy dbać i walczyć o siebie bo niestety nikt za nas tego nie zrobi. Co do polecanej pozycji to bardzo mnie ta tematyka zaintrygowała więc mam nadzieję, że w najbliższym czasie książka trafi w moje ręce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle, że to książka tak zwana "z epoki", sama już wieki temu podobne czytałam :-)

      Usuń