czwartek, 9 czerwca 2016

Czas na słońce

Stare powiedzenie mówi: "Tam gdzie nie zagląda słońce, tam musi przychodzić lekarz". 

Zawsze wierzyłam, że słońce jest naszym sprzymierzeńcem, a nie wrogiem,  należy tylko znać umiar (jak zwykle, bez umiaru ani rusz!). Wierzyłam, mimo, że był taki okres, kiedy mówiło się wyłącznie o niebezpieczeństwie wystawiania się na słońce bez filtrów, nadmiar tej informacji powodował, że ludzie chyba w końcu zaczęli się tego słońca bać. Dodatkowo dramatyzm sytuacji był pogłębiany przez niepokojące wieści o powiększającej się dziurze ozonowej. 

W ostatnich latach zauważyłam delikatny odwrót. Oczywiście dalej podkreśla się konieczność nakładania filtrów, bo rak i starzenie skóry, ale coraz głośniej też o tym, że słońce jest nam niezbędne dla utrzymania dobrego zdrowia. Tak w skrócie, promienie słoneczne odgrywają korzystną rolę w regulacji wielu funkcji organimu:
  • pobudzają wytwarzanie białych i czerwonych krwinek;
  • wzmagają procesy oddychania komórkowego i przemiany materii;
  • pod wpływem słońca wydziela się serotonina - hormon szczęścia - która sprzyja leczeniu depresji;
  • regulują wydzielanie melatoniny, odpowiedzialnej za prawidłowy rytm dobowy (sen i czuwanie);
  • organizm nie może absorbować wapnia bez pomocy witaminy D, a jej aktywna postać powstaje w naszej skórze właśnie pod wpływem promieni słonecznych;
  • witamina D wzmacnia naszą odporność.

Niektórzy uczeni uważają, że do wyprodukowania u zdrowego człowieka odpowiedniej ilości witaminy D wystarczy codzienne 15 minut kąpieli słonecznej całego ciała. W ubraniu powinna wystarczyć 1 godzina na słońcu. Inni znowu twierdzą, że to próg rumieniowy oznacza nieprzekraczalna granicę ekpozycji na słońce - jest to czas wystarczający na wyprodukowanie swojej dawki witaminy D. Próg rumieniowy, to dawka słońca, która wywoła u nas zaróżowienie skóry, widoczne po 24 godzinach od ekspozycji na słońce.

Niestety, filtry to psują - twierdzi się, że już krem o SPF 8 hamuje produkcję witaminy D w skórze o około 90%! Tymczasem, powstająca pod wpływem opalania melanina jest naszym naturalnym filtrem, a więc pod koniec słonecznego sezonu produkcja witaminy D będzie wolniejsza niż na początku, gdy tej melaniny jeszcze w skórze nie mamy.

Nadmierna ekspozycja na słońce bez zabezpieczenia na pewno jest szkodliwa, jak wszystko, co nadmierne, ale chyba jeszcze nikomu nie zaszkodził krótki, powiedzmy półgodzinny spacer po nasłonecznionej ścieżce - nawet jeśli w tym czasie niczym nie zabezpieczymy skóry, ta sama powinna dać rady się obronić (mam tu na myśli osoby, które nie mają uczulenia na słońce! - dopisek po lekturze komentarzy). Robię tak od kiedy dotarło do mnie, że należy jak najwięcej z tego lata wyciągnąć, bo od listopada do lutego słońca bywa u nas jak na lekarstwo i wtedy pozostaje nam łykanie tranu albo kapsułek z witaminą D (twierdzi się, że suplementacja D jest zalecana, gdyż trudno pokryć 100% minimalnego zapotrzebowania wyłącznie pożywieniem - źródło chociażby TUTAJ). 

A Wy - czerpiecie śmiało z dobrodziejstwa słońca czy raczej podchodzicie do niego nieufnie, nie ruszając się z domu bez filtrów i okularów słonecznych? (Okulary słoneczne to kolejny ciekawy temat,  ale ja już nie przedłużam, dla zainteresowanych proponuję doczytać np. TUTAJ.)



74 komentarze:

  1. Ja korzystam jak mogę, na całego, ale z filtrem 50 na buzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na buzię zakładam filtr,kiedy planuję dłuższe posiedzenie na słońcu, ale tak na codzień nie stosuję jednak kremów z filtrem.

      Usuń
  2. Witamina D na szczęście może być przyjmowana nie tylko w tranie, w kapsułkach czy podczas ekspozycji na słońcu. Ale fakt - to ostatnie jest najfajniejsze. Uwielbiam słoneczko. Chmury - precz! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem, że występuje w pożywieniu, ale wszędzie pełno opinii, że trudno samym pożywieniem zapewnić sobie właściwy poziom D, stąd suplementacja ponoć niezbędna. Sama zauważyłam u siebie poprawę stanu ogólnego po jesienno-zimowym piciu tranu

      Usuń
  3. Czytalam gdzies,ze pierwsze pol godziny na sloncu bez zadnych filtrow jest jak najbardziej wskazane I zdrowe. Slonka u Nas malo,wiec kiedy tylko wychodzi - korzystamy z jego dobroci na calego. Okularow przeciwslonecznych nie posiadam, chlopcom zakladam czapeczki z daszkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Przez pół godzinki chodzenia po słońcu, zwykle przeplatane z cieniem, na pewno nie zaszkodzi. Sama kładę na twarz filtry tylko wtedy, kiedy ulegom prośbom mojego M. i jadę z nim na plażę. Tam wiadomo patelnia i łatwo można sobie zrobić krzywdę. Łapiemy oparzenie zupełnie niespodziewanie.

      Usuń
  4. kocham słońce a filtrów nie używam nigdy (chyba że naturalne oleje z filtrami na twarz )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pestek malin najlepszy. Myślę, że masz rację, sama używam kremów z filtrem od święta. Gdzieś kiedyś czytałam, nie wiem, czy nie na Akademii Witalności.pl, że więcej mamy chorób przez składniki kremów z filtrami niż przez słońce.

      Usuń
  5. Ja pół tak pół tak :D Raz mam wielką fazę na filtry a innym razem w ogóle ich nie używam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz bardziej skłaniam się w stronę filtrów naturalnych, chociaż jeszcze nie mam ich na swojej półce :-)

      Usuń
  6. u syna stosuję filtry, sama bardzo sporadycznie, wręcz wcale, nie dość, że mnie zapychają to jakoś nie przepadam za tymi kosmetykami, nie mam strasznie wrażliwej skóry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie używam kremów z filtrami w codziennej pielęgnacji, wydaje mi się to bez sensu... Jeszcze nie zdarzyło mi sie poparzynie buzi podczas drogi do pracy czy popołudniowego spaceru :-)

      Usuń
    2. dokładnie mi też się nie zdarzyło, zresztą podkłady też mają filtry

      Usuń
  7. Uwielbiam ten czas, gdy mogę wygrzewać się na słonku, dzień jest długi, a pogoda dopisuje. Od razu człowiekowi lżej na duszy, a wszelkie negatywne myśli uciekają daleko. Staram się używać delikatnych, naturalnych filtrów jak na przykład masło shea. Chyba, że jest wybitny upał albo jadę w cieplejsze klimaty - to wtedy już sięgam po kremy z wyższym filtrem. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podobnie :-) W ten sposób też dbamy o swoje zdrowie, bo te kremiki z SPF to zdrowe na pewno nie są.

      Usuń
  8. korzystam ze słońca bez filtrów ale nie leżę w południe w pełnym.
    a zamiast okularów noszę kapelusz ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kapelusz! Zapomniałam, że go mam :-) Leży sobie w szafie, bo nikogo na zewnątrz w kapeluszu nie widzę, więc nie przypominam sobie o jego istnieniu.

      Usuń
  9. Ja czerpię pełnymi garściami, ale po swojemu. Plażować nie lubię, ale dużo chodzę, gdy mam dość, siedzę w cieniu lub szukam zacienionych ulic.
    Latem i zawsze gdy dużo słońca czuję świetnie, źle robią mi tylko skrajne upały i duszne powietrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aktualnie chęć na plażowanie minęła mi, nie wiem, czy nie bezpowrotnie. Jeśli mam trochę czasu, który mogę spędzić na dworze, to decydowanie wolę sobie książkę w półcieniu poczytać :-) Poparzenia raczej nam nie grożą :-)

      Usuń
  10. Mam w rodzinie lekarza, który twierdzi, że należy wyrzucić filtry i okulary słoneczne! Trochę też poczytałam o tym i jak zwykle piłka jest okrągła a bramki są dwie- raz piszą tak, raz tak.
    Od zeszłego roku nie smaruję się filtrem tylko naturalnymi olejkami (np. kokosowym) i nie dość, że mnie nie poparzyło (a słońce i upał był mocny) to miałam najładniejszą opaleniznę od lat!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, jak zwykle opinie biegunowe, ale ja intuicyjnie wybieram tę, która twierdzi, że kremy z filtrami to nic dobrego. Sama używam ich w szczególnych przypadkach, na codzień wcale nie używam filtrów (twarzy przez to nie spaliłam, nie jest też wcale nie piegowata). Ale te oleje z filtrami - mimo, że wcześniej o nich czytałam, to jakoś tak przeleciało mimo uszu - muszę mieć :-)

      Usuń
  11. Z tego co wiem, to liczba przy SPF nie oznacza siły kremu z filtrem, tylko to jak długo on działa, więc każde SPF będzie hamowało syntezę wit. D, tylko niektóre przez krótszy czas, inne dłuższy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację, że SPF to czas działania, ale podobno właśnie skala działanie cyt. "nie jest linearna" i im większy SPF tym bardziej blokuje syntezę. Można to sprawdzić w źródłach w sieci, akurat nie mam chwili, żeby to prześledzić dokładnie, ale natknęłam się na artykuł o filtrach np. tutaj: http://dziecisawazne.pl/naturalne-opalanie-oleje-z-filtrem-przeciwslonecznym/

      Usuń
  12. "ale chyba jeszcze nikomu nie zaszkodził krótki, powiedzmy półgodzinny spacer po nasłonecznionej ścieżce - nawet jeśli w tym czasie niczym nie zabezpieczymy skóry" - to ja się zgłaszam jako pierwsza ;) A tak na poważnie. U mnie w rodzinie - mama, siostra i ja, mamy bardzo wrażliwą skórę na promienie słoneczne. Każde wyjście na słońce bez zabezpieczenia w postaci kremu z filtrem kończy się "poparzeniem" w postaci swędzących i piekących krostek. Nawet takie wyjście na 5 minut.
    P.S. Stąd właśnie moja niechęć do lata i wielka nieskończona miłość do zimy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet na 5 minut? Nie mialam pojęcia, że coś takiego może się przytrafić... O uczuleniu na słońce słyszałam, ale takiego przypadku jak wasz nie znam nawet ze słyszenia stąd nie pomyślałam po prostu. Przepraszam ☺

      Usuń
  13. Trochę słońca nikomu nie zaszkodzi, zauważam ze zwłaszcza dzieci są gonione z najdrobniejszego nasłonecznienia a potem mamy braki w witaminie d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chyba, że ma miejsce taka sytuacja jak u komentujacej Agnieszki Wieczorek, ale to są sytacje szczególne.

      Usuń
  14. Mnie już nieźle opaliło ! Ale żeby było śmiesznie, mam czarne ręce a nogi blade haha :P Przyznam się bez bicia że dopiero od 2 tygodni stosuje kremy z filtrami. Smaruje się raz dziennie i myślę że to wystarczy, nie ma co przesadzać !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w tygodniu to nawet nie mam szansy sobie zaszkodzić słonkiem, a w weeekend może i bym miała, ale jakoś strasznie sie nudzę tym opalaniem no i mnie mdli. Tak wiec jestem stosunkowo bezpieczna :-)

      Usuń
  15. Ja uwielbiam słońce i korzystam z jego dobroci, kiedy tylko się da.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie trzeba narzekać, że za gorąco, bo od listopada znów zgrzytanie zębów na zimno i chmury ;-)

      Usuń
  16. Jeżeli chodzi o spacery to nie używam filtrów, ale jeżeli spacer się przedłuża albo mam leniuchować na świeżym powietrzu albo np. grabić przy sianie to już stosuję filtry. Moja skóra jest bardzo wrażliwa na promieniowanie słoneczne i często ulegam poparzeniom słonecznym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dokładnie tak jak ja. Podczas chodzenia tu i tam, jeszcze nie zdarzyło mi się poparzyć :-)

      Usuń
  17. Szczerze to nie stosuję żadnych filtrów ani tym podobnych dobrodziejstw, chociaż mam skórę bardzo podatną na oparzenia, w dodatku muszę wybrać się do dermatologa, bo podejrzewam u siebie AZS. Okularów też mało kiedy używam. Jakoś nigdy specjalnie ich nie lubiłam. Za to za nic na świecie nie ruszam się w słoneczne dni bez nakrycia głowy. Mam taki nawyk i już. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja wit D dawkuje w kroplach- nie mam czasu na takie porcje słońca na jakie miałabym ochotę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jednak warto suplementować D, kiedyś czytałam, że z pokarmem niemożliwe jest dostarczenie D na właściwym poziomie :-)

      Usuń
  19. Filtry używam tylko nad wodą, szczególnie nad morzem. Nie lubię się opalać, staram się siedzieć w cieniu gdy to możliwe, jednak prace ogrodowe, spacerowanie z wnuczkiem i inne konieczne sytuacje, gdy trzeba wyjść na powietrze, sprawiły, że jestem już opalona.
    Nie da się ukryć, że po lecie skóra jest w gorszym stanie, ale to też i z racji wieku tak się dzieje. Się wysuszam :) Bezkarnie mogę siedzieć na słońcu wcześnie rano, nie daje mi się we znaki gorąco. W środku dnia tylko cień o ile jest ku temu sposobność.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, nad wodą słońe szybciej bierze! No i jak wspomniałaś - należy mieć na uwagę, że taki słoneczny wietrzyk powoli dodaje nam lat... :-)

      Usuń
  20. Jak wszystko w nadmiarze szkodzi. Tak samo i słońce, bez niego ani rusz, ale jak za dużo to źle. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, wiadomo! Ale wyglada na to, że trudno zachować czasami rozsądek człowiekowi ;-)

      Usuń
  21. Uwielbiam słońce tak bardzo że nawet odrobinę przedawkowania jestem w stanie znieść :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze twierdzę - byle się zanadto nie poparzyć, a i to kiedyś się zdarzało, w latach głupawych :-)

      Usuń
  22. Staram się wychodzić jak najczęściej i przebywać w miarę długo, stosuję filtry ale czasem o nich zapominam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Latem to najchetniej więcej czasu spędzałabym na dworze niż teraz spędzam. Kiedy przyjeżdżam na wieś, to dzień zaczynam od kawy w ogrodzie i w ogóle o wiele więcej jest okazji do wyjścia, ot tak, wyskoczyć kiedy się da. A w bloku żyjąc wiadomo - wyjście to cała wyprawa ;-)

      Usuń
  23. Za tradycyjnie rozumianym opalaniem czyli "leżę bezczynnie kilka godzin na słońcu" nie przepadam, ale z przyjemnością czerpię słonko przy okazji czytania, nauki czy spotkań ze znajomymi na powietrzu. Zdecydowanie nie jestem jedną z uciekinierów, którrzy muszą chować się w cieniu ;) Słońce jest nam niezbędne do życia, w końcu nie bez powodu narody z południa mają więcej optymizmu niż te z północy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to widać co z tym optymizmem się dzieje, kiedy nadchodzą długie, ciemne miesiące. W styczniu już zaczynamy świrować na punkcie słońca ;-)

      Usuń
  24. Ja rozumiem dobroczynny wpływ słońca, ale niech to się dzieje wyłącznie w cieniu. Nie toleruję upału ( to dla mnie od jakiś 23 stopni), słońca świecącego mi na głowę, przebywanie na słońcu wszystko mnie męczy i cierpię. Lato wyłącznie wSkandynawii, albo w pomieszczeniu z klimatyzacją...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten post, to jedyne miejsce, kiedy pozwolę sobie pokazać prawdziwą twarz malkontenta pogodowego i zaraz potem o tym zapomnę: dla mnie maksymalna znośna temperatura to też jakieś 23 - 24 stopnie C, a 25 to już gruba przesada :-) Ale z drugiej strony, mrozu też nie trawię, więc mój komfortowy przedział to 0 - 24 stopni.

      Usuń
  25. Nie lubię się opalać i tego nie robię. Leżenie plackiem na ręczniku bezczynnie nie jest dla mnie. Jak mnie słońce złapie to złapie, jak nie to nie ubolewam i nie latam na solaria byle tylko być brązowa. To szaleństwo jakieś non stop się opalać. Słońce ma dobry wpływ na człowieka, na jego samopoczucie, no i jest potrzebne do wytworzenia w organizmie wit. D, jak napisałaś, ale właśnie zgadzam się, że we wszystkim jest potrzebny umiar. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnóstwo ludzi jednak kocha opaleniznę. Sama robie wielkie oczy, kiedy moja mama i teściowa zwracają mi uwagę, że jestem taka nieopalona ;-) A solarium to już w ogóle koszmar - wiesz, że kiedyś (kiedy namietnie z solarium korzystałam) zaczęły mi się robić takie białe plamki na skórze, coś jak bielactwo? Pokazuję koleżance, a ta od razu: to od solarium! Okazało się, że sama miała z tym bardzo poważny problem, musiała sie leczyć.

      Usuń
  26. Dużo tutaj ciekawostek zawarłaś, co bardzo przypadło mi do gustu. :) Słyszałam wcześniej już jedynie jedną rzecz, mianowicie, iż filtry nie utrudniają produkcji witaminy D w ciele. U Ciebie się dowiaduję, że jest odwrotnie. Nie jestem pewna, czy to nie wpływ koncernów sprzedających filtry tak nas mami i podaje sprzeczne informacje. Dochodzę do wniosku, że czasem czytając gazety już nie wiadomo w co wierzyć, a w co nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie nie jestem naukowcem a jedynie pasjonatką takich nowinek o zdrowiu, ale tę informację o blokowaniu produkcji D przez filtry możesz też odnaleźć w wielu innych miejscach w sieci :-) A niektóe źródła twierdzą nawet, że same kremy z filtrami robią nam więcej krzywdy niż słońce. Jest takjak piszesz - totalny misz-masz informacyjny, moc opinii biegunowych. Sama wybieram to, w co jestem w stanie bardziej uwierzyć, co do mnie przemawia, co mi podpowiada intuicja ;-)

      Usuń
  27. Niestety farmaceutyczna nagonka zrobiła wiele złego, zresztą nie tylko w tym temacie. A co do leżakowania, oj lubiłam ja, lubiłam... lecz moja tarczyca mnie skutecznie zniechęciła a raczej moje samopoczucie podczas przebywania na słońcu. teraz muszę uważać, niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz mnie od opalania i długiego przebywania na słońcu po prostu mdli, szybko się odwadniam, mam nadzieje, że to nic z układem krążenia...

      Usuń
  28. U mnie jest tak, że niby nie lubię upałów ale jak długo nie ma słońca to od razu mi humor siada. Nigdy świadomie nie planowałam korzystania ze słońca, bo dopóki mieszkałam na wsi spędzałam na dworze mnóstwo czasu. Teraz chyba pora zacząć korzystać z lata nieco bardziej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to w ogóle jestem takim hmmm... malkontentem pogodowym, ale staram sie maskować przed otoczeniem, a nawet dla własnego dobra wypieram z głowy tę myśl ;-)

      Usuń
  29. Kocham słońce i wyciągam z jego promieni wysokoprocentowy hormon szczęścia:)Za młodu to było opalanie-leżenie plackiem na słońcu, teraz raczej spacerki,ale nie mniej szczęśliwe:) Pozdrawiam,Maria:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I u mnie podobnie. Zresztą nie bawi mnie już takie smażenie się. Pozdrawiam!

      Usuń
  30. Tak sie zastanawiam, czy za ta nagonka na slonce nie stoi kosmetyczne lobby?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że za wieloma innymi nagonkami stoi jakieś lobby... ;-)

      Usuń
  31. Z wiosennego słońca korzystam, ale z umiarem. Powodem jest to, że mam po nim wysypkę,skóra jest czerwona - jakby poparzona. I wystarczy doslownie kilkanaście minut na słońcu. Dlatego muszę stosować filtry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, kiedyś miałam taki okres w życiu (może z 15 lat temu...). Dużo sie wtedy opalałam, zależało mi na byciu "czekoladką". I zrobiło mi się właśnie tak jak piszesz - po krótkim pobycie na słońcu pojawiało się zaczerwienienie i pęcherzyki z płynem. Pomagały wysokie filtry. Aktualnie wszystko mi się unormowało ale też skończyłam z drastycznym opalaniem :-)

      Usuń
  32. Oczywiście, że korzystam ze słonecznych promieni, w końcu nazwa blogu zobowiązuje;)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Doskonały wpis. Proszę pamiętać, że witamina D dostarczana od słońca jest syntetyzowana, więc zawsze powinniśmy korzystać ze słońca punki jest. Niestety, wiele osób ma niedobory tejże witaminy. Witamina D. Witamina D jest podzielona na witaminę D1, D2 i D3, stąd też jedzenie z pewnością dostarcza nam dużo witaminy, o ile nasza dieta jest wzbogacona w wiele różnych produktów, szczególnie tłuszcze, tłuste ryby, jajka, czy też nabiał. Witamina D wpływa również korzystnie na lepsze przyswajanie wapnia - to bardzo ważne, kiedy mamy niedobory wapnia w naszym organizmie. Niedobór witaminy D spowoduje rozwój krzywicy (odkrycie leczenia krzywicy witaminą D zapoczątkowano już w XIX wieku, dlatego też należy wzbogacić dietę produkty spożywcze, które są doskonałym źródłem witaminy D, jak i korzystać ze słońca, które również dostarcza nam witaminę D. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonałe uzupełnienie wpisu :-)

      Usuń
  34. Ostatnio coraz częściej mówi się też o tym, że filtry bardziej nam szkodzą niż pomagają. I jak tam czytam niektóre argumenty, to trochę to do mnie trafia. Ale tak jak mówisz, najważniejszy jest umiar. Skrajności nigdy nie są zdrowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mnie w sumi trafia argument o szkodliwości filtrów, swego czasu przeczytałam od deski do deski Akademię Witalności :-) Jedynie, kiedy mąż wyciaga mnie na plażę, używam kremu z filtrem, ale po przeczytaniu wszystkich komentarzy, coraz bardziej skłaniam się do kupienia olejku z pestek malin.

      Usuń
  35. Czyli umiar wskazany we wszystkim , w stosowaniu kremów też

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umiar zawsze i wszędzie, ale gdyby to było takie proste, jak prosto jest powiedzieć :-)

      Usuń
  36. bardzo długo nie miałam umiaru, nie stpsowałam filtrów i nie uważałam na słońce. jakiś czas temu to się zmieniło i wystrzegam się go jak tylko mogę :-)

    OdpowiedzUsuń
  37. Też uważam, że w ciemności czai się choroba, a tam gdzie dociera słońce jest zdrowie, pozdrawiam Gaju serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń