czwartek, 19 maja 2016

Jak spowolnić czas

Mam wrażenie, że z roku na rok czas pędzi coraz szybciej. Dzisiaj wącham majowe kwiatki, jutro będę zbierała złote, jesienne liście. To istne szaleństwo, które ogarnia (prawie) wszystkich dookoła. Znam to z rozmów, które prowadzę z zaganianymi znajomymi, wiem z wpisów na odwiedzanych blogach.

Ziemia swoich obrotów nie przyspiesza, a wręcz przeciwnie, podobno nawet lekko zwalnia, jakim więc cudem z roku na rok mamy coraz mniej czasu? Czy to jakaś zbiorowa iluzja?

Na stronie Newsweeka natknęłam się na ciekawy artykuł, który przystępnie nam tę iluzję czasu rozwiewa (LINK). Okazuje się, że naszym wewnętrznym poczuciem czasu łatwo jest manipulować, wystarczy znać zasady i odrobinę sie wysilić...

"Jeżeli każdy dzień jest taki sam jak wszystkie, to wszystkie one są jak jeden dzień i przy zupełnej jednostajności, najdłuższe życie wydawałoby się całkiem krótkie i uleciałoby niepostrzeżenie. Przyzwyczajenie jest jakby uśpieniem albo przynajmniej osłabieniem zmysłu czasu i jeżeli lata młodości upływają wolno, a późniejsze życie coraz szybciej, to z pewnością polega to również na przyzwyczajeniu".
Tomasz Mann "Czarodziejska góra" 

A więc, jak spowolnić czas?
  1. Przede wszystkim ćwiczyć pamięć. Pomóc może rozwiazywanie krzyżówek, czytanie, nauka języków. Zaszkodzi oglądanie TV, a w szczególności seriali czy talk-show.
  2. Nie poddawanie się rutynie. Jak radził już w XIX w. francuski filozof Jean-Marie Guyau "Jeśli chcesz wydłużyć perspektywę czasu, to ją zapełnij, jeśli masz szansę, tysiącem nowych rzeczy. Jedź na ekscytującą wyprawę, odmłódź się, tchnij nowe życie w świat wokół siebie".

Wydaje się więc, że sprawienie, by czas nie przelatywał nam miedzy palcami to nic trudnego, wystarczy zejść ze ścieżki rutyny i wprowadzić w swój świat trochę nowości: potrawy, hobby, muzyka, meble czy kolor ścian itd. Szukajmy każdego dnia rzeczy, które możemy robić pierwszy raz, ta zabawa wpłynie na nasz mózg pozytywnie, bo pierwszy raz to emocje, pokonanie słabości i obaw oraz zastrzyk energii.

Prawda jest taka, że im jesteśmy starsi, tym bardziej nasz plan dnia zaczyna przypominać sztywny schemat. Budzimy się, robimy, co tam mamy do zrobienia, kładziemy się spać. W wolnych chwilach też robimy to, co zwykle: czytamy, spacerujemy utartymi ścieżkami, oglądamy telewizję w tym samym od lat fotelu.

Te same miejsca, czynności, ludzie, pośpiech i brak czasu, wypalenie, rezygnacja, a wreszcie pragnienie już tylko świętego spokoju - i tak właśnie się starzejemy. Niech wszyscy, których czas pędzi niczym pendolino, zastanowią się, kiedy ostatnio robili coś pierwszy raz i poczuli wyraźnie ten smak ekscytacji, powiew świeżości? A ci, którzy jeszcze mają przed sobą długie lata młodości, niech zapamiętają, że monotonia codzienności zabija, powoli ale skutecznie, tę młodość w nas i czyni nas starymi, zgryźliwymi tetrykami. 

78 komentarzy:

  1. Tekst o mnie, dosłownie. Moja codzienna rutyna zjada mnie po kawałku, każdy dzień jest podobny do innych, a najgorsze, że tracę siły i pomysły, żeby się z tego marazmu wydostać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam - dajcie więcej wolnego, a dam radę :-) W dzień roboczy naprawdę trudno jest uwolnić sieod rutyny, złapałam się na tym, że i prowadzenie bloga zaczyna mi pachnieć rutuną: siadam do kompa w określonym czasie, mam się zmieścić w określonym czasie, bo za chwilę muszę się przebrać i iść pobiegać, gdyż z wagą balansuję na ostrzu noża. Życie :-)

      Usuń
  2. A szkoda, bo ja lubie ta moja codziennosc I rutyne ... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niekoniecznie, czasami patrzę na kurz na meblach i myślę - "Boże, znowu?!"

      Usuń
  3. Też mam wrażenie, że świat czmycha jak szalony, w pędzie, z prędkością światła. Czas wolny to coś, czego mi baaardzo brak. Gdy już mam wolne chwile zwykle spędzam je z Rodziną i przyjaciółmi i wcale nie musimy robić nic szczególnego, razem zawsze jest super. Wypad do parku, do wesołego miasteczka albo po prostu do restauracji. Takie rozrywki zawsze spowalniają wolny czas. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na rodzinę i przyjaciół zawsze należy mieć czas :-) Człowiek jest zwierzęciem stadnym i ostatecznie źle się odbija na jego zdrowiu izolacja.

      Usuń
  4. Mi się na szczęście udało przełamać rutynę :) Mimo to i tak uważam, że czas za szybko leci. Matko, jeszcze niedawno z brzuchem chodziłam, a tu już 10 miesięcy ma mój szkrab. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie przeżywam ciekawe doświadczenie. Wziełam urlop i pojechałam na wieś, gdzie mam dom. Mój rytm dzienny od soboty zmienił się bardzo i okazuje się, ze dopiero wtorek, a mi sie wydaję, że tamto życie w blokach nie istnieje, ze to tylko odległe wspomnienie :-)

      Usuń
  5. Tak jest, niestety. Dzisiaj mamy piątek, a za chwilę będzie następny i czerwiec. A niedawno był Nowy Rok ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest właśnie okropne, i to staram się zmienić :-( Idąc tym tropem jestem bliska ujrzenia siebie u granic swego żywota, a wtedy to już pewnie stwierdzę, że po co się starać...

      Usuń
  6. Monotonia jest najgorsza. Ostatnio czas mija mi bardzo szybko, musi zwolnić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paradoksalnie, żeby zrobić coś więcej, coś inaczej - też potrzebujemy czasu ;-) Sztuką jest pogodzenie tego!

      Usuń
  7. A ja gdzieś słyszałam, że czas płynie nam coraz szybciej tylko dlatego, że z każdym rokiem jesteśmy coraz starsi i wiemy, ile trwa rok. Na przykład dzieciom, które nie ukończyły pierwszego roku życia te 365 dni "dłuży się w nieskończoność", ponieważ nie przeżyły jeszcze takiego okresu czasu. Tymczasem staruszek żyjący 70 lat będzie odczuwał o wiele szybszy upływ czasu, mimo że fizycznie będzie tak samo on biegł. Ale owy staruszek będzie już miał o wiele większy zakres horyzontalny tego co przeżył, a przez to pewne odniesienie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, też ciekawa teoria. Nie słyszałam wcześniej o niej. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  8. Wiele w tym prawdy, praca np. kojarzy się z rutyną, bo jednak podobne czynności się wykonuje, więc w pracy czas jakby spowalnia, wlecze się. W weekendy robimy na ogół same fajne rzeczy i nawet nie zauważmy, że czas relaksu już minął.Zalezy więc co i jak sie robi i w jakim towarzystwie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, w pracy to czas ciągnie się jak guma do żucia, ale jeśli jest jakaś akcja i coś trzeba zrobić na już, to czas śmiga. Ale jest to jakby zaprzeczenie teorii z posta... W każdym razie teraz jestem na wsi i od soboty żyję zupełnie inaczej, czas faktycznie upływa mi w innym, wolniejszym tempie. Ten nasz mózg wariuje, jak nad tym zapanować???

      Usuń
  9. Niestety ostatnio bardzo boleśnie zderzyłam się z pędzącym rytmem dnia i natłokiem spraw i zadań. Musiałam zwolnić...zatrzymać się. Za dużo było w moim życiu tej właśnie monotonii i rutyny, a za mało nowych miejsc, ludzi, wydarzeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, chciałoby się powiedzieć - życie! Ale własnie nie można tak mowić, trzeba walczyć o lepszą jakość ;-) Na pewno każdy może coś poprawić przy odrobinie wysiłku :-)

      Usuń
  10. Mi czas ucieka pomimo stosowania podobnych rad z posta. Mimo tego nie poddaję się- uczę się nowych rzeczy (jak np. makijażu), aktywowałam się społecznie, uczestniczę w wielu wydarzeniach w moim mieście... A czas i tak ucieka, tylko przed czym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Ty bardzo fajnie działasz :-) Ja teraz jestem na wsi, chociaż już ostatni dzień, jutro w drogę. No i nie powiem, całkiem inne doznania w temacie czasu :-) Czasami myślę, że praca zawodowa bywa paradoksalnie "gwoździem do trumny" ;-)

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. To prawda, a szczególnie, kiedy musimy wykonywać nielubiane czynność, a jest u mnie takich kilka, głównie związanych z prowdzeniem domu :-/

      Usuń
  12. Anna MAria Jopek tak śpiewa:
    iech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam
    Na pierwszej stacji, teraz, tu!
    Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat bo wysiadam
    Przez życie nie chce gnać bez tchu

    I co? Wysiąść?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysiąść, zakopać się w chałupince na wsi na koncu świata i odnaleźć sens i radość życia w prostych czynnościach. Żartowałam ;-) Chociaż niektórzy tak robią i ja podjęłam już pierwsze kroki do takiej przeprowadzki, ale wiadomo, nie każdego takie życie kręci, nie każdy ma ochotę (czy warunki) by skakać na tak głęboką wodę. Nie wiem jak inaczej można wysiąść... Po prostu trzeba żyć, jeść, wychowywać dzieci, pracować i zwykle trudno przy tym wszystkim dodatkowo jeszcze pisać wiersze :-(

      Usuń
  13. Po prostu korzystajmy z czasu, który jest nam dany:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno warto jest żyć tak, by na tym przysłowiowym łożu śmierci, o ile będziemy jeszcze w stanie myśleć - pomyśleć o swoim życiu i uśmiechnąć się, dostrzegając w nim sens :-)

      Usuń
  14. Rutyna bywa koszmarna, ja staram się często próbować nowych rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też staram sie próbować nowych rzeczy i zwracam większą uwagę na to co robię. Dało mi do myślenia, kiedy czytałam na blogach podsumowania roku czy miesięcy. Sama zwykle nie miałam pojecia co własciwie robiłam w miesiącu, który własnie upłynął. O poprzednich już nie wspominając. Wyszło na to, że przeważnie chodziłam w kieracie ;-)

      Usuń
  15. Mnie się wydaje, że z roku na rok czas przyspiesza. To jest straszne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się tak wydaje, stąd to szukanie sposobu jak zapanować nad czasem :-/

      Usuń
  16. Prawda, popada sie czasem w rutynę, dobry pomysł z tym czymś nowym każdego dnia
    PiS. Zaciekawilas mnie z tymi polskimi cykadami, jaki to region Polski jeśli można spytać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo chociaż tygodnia, bo na to nowe też trzeba znaleźć czas ;-)

      Usuń
  17. Odpowiedzi
    1. Szczególnie drażniące są te powtarzalne czynnoći, sytuacje, których nie lubię i tak sobie myślę, czy nie da się tego jakoś wyautować ze swego życia...? I znów wszystko rozbija się o kasę, hehehe :-D

      Usuń
  18. Osobiscie nic nie mam przeciwko szarej codziennosci, moja szarosc jest urocza, lubie ta codzienna rutyne, bo daje mi poczucie bezpieczenstwa, nawet picie herbaty mozna celebrowac. Ponad wszystko cenie sobie spokoj i wolnosc osobista, wiec ja codziennie od rana decyduje co zrobie z tym dniem (nie pracuje, caly czas jest moj). I nie ma znaczenia czy wybiore sie do parku, czy do kina, czy po prostu zostane w domu z ksiazka i nawet jak dzien po dniu czytam to i tak nie jest dzien po dniu taki sam, bo akcja ksiazki sie posuwa a ja razem z nia i przezywam, i wzruszam sie, zdobywam wiedze...Fajnie tez jest, tak jak piszesz, probowac nowe potrawy, owoce, warzywa, ciagle pojawia sie cos nowego.
    Ale tez prawda jest ze jak jestes mlody probuj zyc na calego, podrozuj, ucz sie od innych kultur, nie boj sie nowych wezwan, ja dawno juz to wszystko zaliczylam, dlatego wiem co jest teraz dla mnie najcenniejsze i nie boje sie czy zycie mi biegnie szybko, czy wolno. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też cenię sobie ponad wszystko spokój i wolność osobistą, niestety, jest jeszcze w moim życiu trochę do zmiany, liczę na to, że kiedyś uda mi się poczuć to w pełni, ale to jeszcze nie dzisiaj. Czy ja wiem, mnie chyba rutyna nie uspokaja, może i rzeczywiście, skoro każdy dzień wyglada tak samo, to czuję tę stabilność, ale nie znoszę ciągle robić tego samego. Tzn. jasne, ze mnóstwo czynności z pozoru są te same, np. spacer, ale jednak codziennie inną ścieżką czy głupie mielone - za każdym razem dorzucę czegoś nowego, żeby zmienić: jednego dnia słodkiej papryki, drugiego - ziół prowansalskich.

      Usuń
  19. Mnie nawet pasje, spotkania ze znajomymi i zmiany otoczenia nie pomagają :) Już prawie koniec maja, a dopiero był początek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest nas więcej - z kim nie rozmawiam na ten temat, każdy potwierdza, że czas pędzi jak szalony. Czy to już zbiorowe szaleństwo?! ;-)

      Usuń
  20. Ja mam wrażenie, że im jestem starsza to mi zajęć przybywa - takich pasjonujących i chciałabym wydłużyć dobę. Kiedyś miałam wrażenie, że to już wszystko i teraz tylko to - o czym piszesz - a tu " ZONK" nic z tego. I cieszę się z takiego obrotu sprawy niezmiernie. Nie ma czekania i rozważań co by było gdyby, bo nie ma na to czasu. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ujęłaś to w trochę inny sposób, ale to w dalszym ciągu, to co odczuwam: tyle tych zajęć. Myślałam, że kiedy dzieci się wyprowadzą, to nie będę wiedziała co z czasem zrobić, a tu ZONK ;-) Chyba za duzo srok za ogon łapię... Ale czy to dlatego ten czas tak ucieka? Czy może dlatego, że zajęć dużo, ale prawie co dzień to samo: sprzątanie, gotowanie, pranie - nie przepadam za czynnościami pani domu, co mnie dodatkowo dobija :-P

      Usuń
  21. Czas pędzi to fakt, spowolnić się go nie da, ale można wykorzystać na maksa. I dopiero jak się obrócimy za siebie i podsumujemy uznamy że to nie był czas stracony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie mam nadzieję, że da się chociaż troszkę oszukać mózg, żeby ten zauważył upływ czasu inaczej. Tyle sztuczek działa na mózg, może i na tą będzie podatny ;-)

      Usuń
  22. Nie znoszę rutyny! Dlatego robię wszystko by sobie czas urozmaicać. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są i miłośnicy rutyny, no może pewne czynności rutynowe lubię i ja, jak np. poranna niedzielna kawka z pysznym ciastkiem, ale bez przesady :-)

      Usuń
  23. Kiedyś napisałem na swoim blogu post o tym, że już ludzie przed trzydziestką prowadzą przeraźliwie nudne życie. Przeraźliwie.
    Praca, dom, dzieci. Aż można się porzygać.
    Ja nigdy nie byłem typem imprezowicza. Jestem raczej samotnikiem i domatorem, ale lubię wyjazdy w góry, lubię ćwiczenia, lubię spacery, zwiedzanie nowych miejsc.
    Nie wyobrażam sobie marnowania życia na oglądanie telewizji.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jestem takim typem jak Ty :-)

      Usuń
  24. Super temat! W dzisiejszych czasach - mega przydatny! Bo..mam wrażenie, że czas leci taaaaak szybko...! Nie wiadomo kiedy mijają dni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może to przez pory roku? Gdyby ciągle było takie samo lato, śmigający czas nie byłby taki odczuwalny...? :-)

      Usuń
  25. świetny temat, akurat rozmyślałam o tym dość intensywnie ostatnio... Masz rację, że to rutyna sprawia, że nasze dnie zlewają się w jeden. Dawno już nie robiłam niczego nowego - pora spróbować. :) Wydaje mi się też, że świadome przeżywanie dni, dokonywanie przemyślanych wyborów odnośnie tego, czym zechcemy się zająć oraz dbałość o to, aby codziennie wykonać coś choćby najmniejszego w tych obszarach, które są dla nas najważniejsze pomaga nam przeżywać życie jak najlepiej i uniknąć poczucia, że na nic nie mamy czasu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie. Zalewają się i miesiąc mija, a dla nas to jak jeden dzień. I po głowie krąży pytanie: co ja właściwie robiłam w tym miesiącu...?

      Usuń
  26. Bardzo mądry i prawdziwy wpis. Rutyna potrafi dać do wiwatu i w pewnym momencie człowiek ma po prostu dość. Czasem kiedy pomyślę sobie ile razy będę musiała zrobić jeszcze to, czy tam to np. odrobić pracę domową z matematyki, wstawić pranie i nawet nałożyć maskę na włosy za nim czeka mnie jakiś "ekstras" pokroju wyjazdu mam ochotę płakać... Tak więc co za dużo to niezdrowo, nawet z rutyną nie ma co przesadzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie też rutyna nie najlepiej działa. Właściwie to toleruję kilka rutynowych czynności, np. picie kawy ☀

      Usuń
  27. Czyli co? Od dziś przynajmniej jeden dzień w tygodniu należy przeorganizować poza utartym schematem? Podoba mi się ten pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie by się przydało. Robie co mogę ale bywa, że pracujacej kobiecie po prostu brakuje czasu 😎

      Usuń
  28. Gaju, tyle czasu mnie nie było, a tu wciąż tak pozytywnie. Dziękuję za tę garść promyków słońca w postaci słów. :) Przeogranizowuję swój czas i wracam z nowym blogiem. Nie wiem czy pamiętasz mnie z no-to-sie-wypowiem.blogspot.com. Dawna Inochi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam! I cieszę się, z Twego stwierdzenia, że moja twórczość jest pozytywna. O to tutaj chodzi, żeby ktoś czytajac to czasami się do siebie uśmiechnął 🔆

      Usuń
  29. U emerytów to chyba się nie da. Może dlatego, że spowolnieni, to wydaje im się, że czas pędzi. Ja myślałam, że będzie się czas wydłużał, a tu odwrotnie, pędzi jak szalony. Pozdrawiam. :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie pamiętam, ze babcia przestrzegała że tak będzie. Mam cichą nadzieję, że to nie jest reguła... A może właśnie emeryci żyją w rutynie....?

      Usuń
  30. Ojj tak, warto pozbyć się rutyny i codziennie uczyć się czegoś nowego. Nie ma nic bardziej rozwijającego, niż wyjście poza strefę własnego komfortu - zamiast telewizji jakiś sport, zamiast internetu dobra książka, zamiast alkoholowej libacji wyjście do muzeum... Sprawmy, żeby każdy dzień był wyjątkowy :) i wtedy przestaniemy odpowiadać "nudy" na pytanie "jak minął weekend?"/"co tam?"

    OdpowiedzUsuń
  31. Ostatni akapit - pięknie to wszystko podsumowałaś. Zdecydowanie monotonia sprawia, że tracimy radość życia, a i przez to nic się w nim nie dzieje. Podobają mi się te dwa sposoby na spowolnienie czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie! Na pewno każdy z nas zna chociaż jedną starszą osobę, po której nie widać lat. Starość drzemie w mózgu a dusza nie zna pesela ;-)

      Usuń
  32. Świetny post, daje do myślenia. Niestety czas ciągle ciekawa, warto wykorzystać go najlepiej jak się da. Często marnujemy cenne minuty, no i ta rutyna... Trzeba działać i przełamywać szarą codzienność, choć nie mówię, że jest ona zła. Złoty środek, to najlepsze rozwiązanie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zloty środek najlepszy na wszystko, ale lepiej powiedzieć niż zrobić 😜

      Usuń
  33. Chcialam i ja byc anty rutyna, ale jak tu nie pracowac, codziennie rano dzieciak do szkoly, a przy niemowlu ile mam rutyny. A najlepsza rutyna woda z cytryna codziennie rano i chcialabym spac 8 godzin, Kruszynka nie daje, hura! nie ma rutyny. Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, jak to dla Ciebie zabrzmi ale TO MINIE. Też tak mialam i minęło, a teraz w domu tylko ja i mąż. I dobrze, bo wszystko ma swoj czas 😉

      Usuń
  34. Wow ale ta brama jest cudna, mastersztyk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brama cudna ale zdziwilabys się jak obskurnie za bramą. Komus zapalu tylko na bramę wystarczyło 😉

      Usuń
  35. Świetny post. Ja sama mam wrażenie, że popadłam w rutynę. Ciągle mam wrażenie, że walczę z czasem, a on ucieka i ucieka. Staram się trochę go spowolnić, być bardziej uważną, nie poddawać się tak bardzo obowiązkom i utartym schematom, chociaż przyznam, że i tak czasem z nimi przegrywam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czesto łapię się na tym, że Twoje opinie są jak zywcem wyjete z mojej głowy 😊

      Usuń
  36. Telewizja i internet często "zjadają" nam czas.
    Rutynie trzeba jakoś zapobiegać. W końcu nie jest to trudne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy poszukac inspiracji, pomyśleć. Wydaje mi się, że ludzie wpadają w nawyki co do swoich zachowań. Jeśli dopuścimy sobie poszuliwania to juz tak zostanie. Ciekawość zycia trzeba w sobie kształcić 😀

      Usuń
  37. Może za kurzem na meblach nie przepadam, ale nauczyłam się cieszyć chwilą :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Hm, coś w tym jest, ale faktycznie można odczuć szybki czas :) Ja pamiętam, że dopiero co była wigilia i Nowy Rok oraz Wielkanoc, a teraz jest już maj i nie długo zaczną się wakacje, potem rozpoczyna się nowy rok szkolny, kolejne święta i tak w kółko Macieju :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, prawie jak na karuzeli :-) W końcu kręci się od tego w głowie.

      Usuń