poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Wiosna w kwietniu zbudziła się z rana

Wiosna w kwietniu zbudziła się z rana,
wyszła wprawdzie troszeczkę zaspana,
Lecz zajrzała we wszystkie zakątki:
- zaczynamy wiosenne porządki...
fragment wiersza "Wiosna" J. Brzechwy


Kwiecień - zwykle - ostatecznie rozprawia się z zimą, może i w tym roku sobie dobrze poradzi, bo śniegu już nie chcemy. 

W kwietniu pomysłów na spędzenie czasu już nikomu nie powinno zabraknąć, więc ja przekornie rzucam garść prostych radości, które być może wniosą powiew odmienności w nasze życie albo staną się dla kogoś inspiracją.

Proste radości kwietnia

1. Odwiedźmy sklep z kapeluszami i przymierz te, które nam się tylko spodobają. Możliwości jest wiele, być może, będąc w którymś kapeluszu, zobaczymy w lustrze odbicie swojego prawdziwego ja? Ciągle nie znalazłam kapelusza dla siebie i żyję w przekonaniu, że w tym nakryciu głowy wyjątkowo mi nie do twarzy, tak więc w moim przypadku skończy się pewnie na przymierzaniu.

2. Na wiosnę przejrzyjmy szuflady z bielizną. Wyrzućmy stare, wyciuchane biustonosze i majtki, niech każda sztuka bielizny będąca w naszym posiadaniu będzie piękna, w każdej też powinnyśmy się czuć piękne i seksowne. Wiem, że część z nas może mieć problem z wyrzucaniem - zaraz ważymy rzecz w ręku, przyglądamy się jej z uwagą "przecież jest jeszcze dobrym stanie...". Może w takim wypadku należy sobie zadać pytanie: czy pokazałabym się w takiej bieliźnie w przed nowo poznanym mężczyzną, albo chociaż u lekarza? Do szuflady z bielizną możemy wrzucić pachnące saszetki, np. z lawendą.

3. Nazbierajmy wody deszczowej do mycia włosów. W deszczówce można też włosy po prostu wypłukać albo używać jej w formie mgiełki. Podobno tak potraktowane włosy są miękkie, gładkie i podatne na układanie, ale uwaga - podobno trudno je rozczesać. Ten zabieg niestety jest polecany dla mieszkańców mniej cywilizowanych rejonów, leżących z dala od ruchliwych szos i dymiacych kominów. Deszczówki nie powinno się zbierać z rynny.

4. Przestańmy być ciągle tak bardzo zajęci. To, bardziej niż o produktywności, świadczy o braku zorganizowania! Człowiek wypoczęty jest bardziej energiczny, kreatywny i zadowolony z życia. Przecież jeśli nie spasujemy chociaż trochę, to cały urok wczesnej wiosny, kiedy to roślinność pokrywa się delikatną jak mgła zielenią, przeleci nam jak błyskawica przed nosem i znów na ten jedyny w swoim rodzaju widok, będziemy musieli czekać kolejne 12 miesięcy!

55 komentarzy:

  1. Ostatnia rada jest wprost stworzona dla mnie ! Bez przerwy mam jakieś wymówki- a to na spacer, czy też jazdę na rowerze (sezon już dawno rozpoczęty ;-) ). Mam dość tych wymówek i przy świadkach (co najmniej jednym) postanawiam je wyrzucić do kosza :-)
    I koniecznie muszę wymienić bieliznę..;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie zaczyna się kwitnienie drzewek i krzewów, szkoda przegapić :-)

      Usuń
  2. Zgadzam się z Tobą, musimy zrobić wszystko co się da aby jak najwięcej skorzystać z tej, najpiękniejszej pory roku, dlatego zaraz ruszamy z córką w plener ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj wieczorem byłam świadkiem czegoś dla mnie nowego, ale brzmiało i wyglądało tak, że nie chciało mi się ruszać z miejsca. Szpaki urządziły sobie zjazd na przydrożnej topoli. Gałęzie były nimi oblepione i wszystkie na raz śpiewały :-) Mieszkając na wsi zawsze można natknąć się na coś ciekawego, tym razem miałam ze sobą aparat :-)

      Usuń
  3. Najbardziej podoba mi się pomysł odnowienia bielizny, gdy kupuję czasami drogie majtki lub stanik ulubionej firmy czuję się wyjątkowa. A ciepło na dworze samo wymusza tęsknotę za opuszczeniem zajęć obowiązkowych na rzecz błogiego lenistwa w parku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z bielizną właśnie tak jest, mimo, że jej nie widać, ale kiedy ładna, to od razu samopoczucie rośnie :-)

      Usuń
  4. Z kapeluszami mam podobnie - w zadnym sie sobie nie podobam. Az musze przejrzec bielizne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś nawet miałam kapelusz i szczerze próbowałam go nosić, czułam się jakoś tak...może staro... Sama nie umiem tego określić :-)

      Usuń
  5. Mam ochotę na coś szalonego, dziecinnego - wziąć torbę, spakować picie i ciastka i iść na spacer w jakieś miejsce, którego nigdy nie widziałam. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajna sprawa tak spędzić popołudnie.Próbowałam! Kiedy dzień długi to czasami zaraz po pracy idę powylegiwać się na trawce w ustronnym miejscu w parku :-)

      Usuń
  6. Świetny pomysł z wodą deszczową Gaju, muszę koniecznie wypróbować a jeśli chodzi o bieliznę - to często miewam problem z jej wyrzuceniem, za mocno się przywiązuję - chociaż patrząc z boku aż się o to prosi. Uwielbiam wiosnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie u siebie też takie przywiązanie widzę - skąd się to bierze??? Normalnie jestem chyba chomikiem, przynajmniej w 1/5!

      Usuń
  7. o tak ja ostatnio przejrzałam nie tylko bieliznę, ale i wszystkie ciuchy - wiosna to czas na odświeżenie szafy, pozbycie się starych rzeczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i ciężko zdobyć się niektórym na wyrzucanie (ja!), ale kiedy już się to zrobi, to wyraźnie można wyczuć taką lekkość duszy, przynajmniej przez chwilę :-)

      Usuń
  8. Ja tak żałuję, że jestem niska i kapelusze to nie moja bajka :D. Świat by mnie nie widział zza ronda - a w kapeluszach naprawdę mi do twarzy ;).
    Woda deszczowa do włosów, to w Krakowie chyba tylko odległe marzenie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, rada z deszczówką nie dla Krakowa, ale nie wiadomo czy i dla Bydgoszczy...

      Usuń
  9. Muszę popróbować takich małych rzeczy na poprawę humoru. Dawno nie mierzyłam żadnych kapeluszy. Jako dziecko uwielbiałam to robić (pomimo, że wpadałam w nie bez mała cała ;)) Porządki w bieliźnie już zrobione, tylko muszę się wybrać po kilka sztuk nowości - nie tylko wygodnych, ale i ładnych. Włosy deszczówką myję zwykle latem, ale czemu by nie zacząć i teraz? ;) Tylko z czasem będzie problem, bo jestem maksymalnie zabiegana i nie widzę szans poprawy w tej kwestii póki co :(
    Pozdrowionka cieplutkie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo na te wszystkie małe rzeczy potrzebny czas, ale może nie będzie tak źle :-)Moja mama mieszka w domku i zbiera deszczówkę, ja niby też na wsi, ale zaraz na granicy miasta i w bloku, mi się raczej nie uda, ale będąc u niej skorzystam. Pozdrawiam!

      Usuń
  10. Szuflady już uprzątnięte. Teraz zabieram się za garderobę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawdziwe czystki się zapowiadają :-) Też czyszczę i walczę z wewnętrznym chomikiem.

      Usuń
  11. Ja garderobę mam przejrzaną, bieliznę właśnie niedawno kupiłam. O wodzie deszczowej też słyszałam ale nie praktykuję jej i tak leci...a przede wszystkim tak bardzo się cieszę z tej pięknej pogody!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie kwiecień upływa zadowalająco :-) Pomysł z deszczówką bardziej pasuje na wieś... Moja mama łapie deszczówkę do beczki.

      Usuń
  12. Dobre i ważne rady, ja jeszcze dodałabym otaczanie się barwą zieloną - czy to patrzenie na zieleń czy to zieleń w ubraniach, działa to wspaniale na psychikę
    LUBIĘ BARDZO TWÓJ BLOG !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miód na moją duszę :-D Tęskniłam już za zielenią i wypatrywałam jej śladów na gałęziach, aż wreszcie pierwsze ślady są!

      Usuń
  13. Podoba mi się pomysł z bielizna:) Ale w moim wypadku to raczej w maju, po pierwszej wypłacie;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinna być ładna ale i... po prostu wygodna :-) Coraz bardziej kocham wygodę, żadnego męczenia się, żeby dobrze wyglądać.

      Usuń
  14. W dzieciństwie bardzo często myłam włosy właśnie w wodzie deszczowej, może dlatego miałam takie piękne. :) .
    Pozdrawiam Gaju. :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też pamiętam jakąś próbę sprzed lat i miękkość włosów. Jeszcze mieszkałam na wsi. Pozdrawiam Teresko :-)

      Usuń
  15. Ostatni punkt głęboko wezmę sobie do serca :)
    O wodzie deszczowej jako "zmiękczaczu" do włosów jeszcze nie słyszałam i w sumie chętnie bym spróbowała, ale jak ja ją nałapię? ;) A porządki na wiosnę to dla mnie punkt obowiązkowy i nie tylko w wypadu bielizny, ale całej garderoby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamietam swoją dawną próbę z deszczówką, cóż, włosy nie były takie jak po dobrze dobranej odżywce, myślę, że każdy sam musi ocenić efekty :-) Trudno łapać deszczówkę mieszkając w bloku, sama tego nie robię, może kiedy przeprowadzę sie w przyszłości na wieś...

      Usuń
  16. Wiosnę lubię bardziej niż lato. Te kwiaty, zapachy, zieleń i przypływ energii! I nawet jakoś tak bardziej chce się sprzątać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dodam jeszcze: świeże, rzeźkie powietrze!

      Usuń
  17. Bożenko pozdrawiam wiosennie po wiosennych porządkach na skalniakach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja zrobiłam porządek na balkonie, bo wreszcie wyszłam i nie przewiało mnie, nawet w koszulce pracowałam! Pozdrawiam :-)

      Usuń
  18. Jak ja uwielbiam wiosnę!! Ptaki śpiewają, słoneczko przygrzewa, ciepły witar smyra po policzku :) Faktycznie czas na porządki w szufladzie, zawsze przyda się coś sexy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami zdarza się zapomnieć, że ma też być sexy, a jednak nasza kobieca natura potrzebuje takiego atutu :-)

      Usuń
  19. Nie wiedziałam, że deszczówka dobrze działa na włosy, a to ciekawe. :) Jest to chyba kolejny punkt, dla którego kiedyś wyrwę się z miasta i zamieszkam na wsi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sensie, że na ich wygląd, bo raczej nie na porost. Deszczówka w sprayu - to mi się podoba i to może sobie zorganizować nawet kobieta z bloku, o ile zechce jej się zawracać sobie głowę, bo w naszym przypadku naprawdę prostsze wydaje się kupienie w sklepie odżywki ;-)

      Usuń
  20. Podoba mi się punkt 2. Ostatnio sama przeżyłam go na własnej skórze. Myślałam, że aby poczuć się lepiej, przede wszystkim powinnam skupić się na ubraniu. Jednak nabyłam nowy komplet: koronkowe majtki i stanik. Spojrzałam na siebie w lustrze i poczułam się prawdziwie kobieco. Także kobietki! Ruszajmy do sklepów z bielizną, wyrzućmy te które są już zużyte i cieszmy się swoją sensualnością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest, precz z bylejakością!

      Usuń
  21. A ja w kwietniu obserwuję przyrodę. Tyle się w niej dzieje! Wczoraj odkryłam, że kwitną magnolię, dziś rano, że zazieleniło się drzewo widoczne z mojego okna. Nastraja mnie to pozytywnie, mam dzięki temu dużo radości w sercu. I te słońce, które u nas świeci od tygodnia- napawam się nim, nasycam, coby baterie naładować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jeszcze magnolie nie kwitną. Wczoraj byłam w pobliskim parku, pod koniec dnia, a wiec panowała idealna cisza cywilizacyjna, tylko ptaki wyśpiewywały. I ten zapach kwiatów... Naprawdę, gdyby nie poczucie obowiązku, to mogłabym tam siedzieć i siedzieć :-)

      Usuń
  22. Kwiecień to moment na cieszenie się zielenią i zapachami. Lato już tak nie pachnie. Zamierzam biegać i podziwiać okoliczną przyrodę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwalę się po cichu, ze ruszyłam wreszcie z bieganiem - od soboty. Na razie, co prawda, wiecej szybko chodzę niż biegam, ale z dnia na dziń jest coraz lepiej. To bieganie to świetna okazja, żeby co drugi dzień wyjść z domu. Dzięki temu wiosna nie umknie niezauważona :-)

      Usuń
  23. Każdej wiosny robię jakieś porządki. I ruszam się odrobinę poprzez wypady rowerowe do okolicznych wiosek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bieganie (czy jeżdżenie) po wioskach ma jeden minus, dla mnie poważny - P S Y. Albo łażą nie pilnowane, albo nagle rzucaja się do płotu z głośnym ujadaniem, że zawału można dostać :-/

      Usuń
  24. Drugi punkt mam już zaliczony tej wiosny, a nad czwartym pracuję:) Taka piękna pogoda zachęca do tego, żeby sobie odpuścić i więcej czasu spędzać na świeżym powietrzu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz częściej myślę: "Dlaczego nie traktować siebie lepiej, mniej się spinać, więcej cieszyć się życiem?" Za dużo bywa tego "musze", po latach prób różnych metod, myślę, że nadeszła pora na więcej luzu :-)

      Usuń
  25. wiosna to najcudowniejsza pora roku a tak szybko nam ucieka, i masz rację, trzeba się zatrzymać i poczuć ją :) a z tymi kapeluszami to dobry pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem przekonana, ze Tobie w każdym do twarzy :-)

      Usuń
  26. Zauważyłam, że początek kwietnia był dla mnie fatalny. Zero siły, senność...dobrze, że dzisiaj jest już lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słońce było nam wszystkim już bardzo potrzebne :-)

      Usuń
  27. Przestańmy być ciągle tak bardzo zajęci. To, bardziej niż o produktywności, świadczy o braku zorganizowania! Musze sobie to wynotowac. Gaju, a woda z deszczowki z wielkich aglomeracji, myslisz, ze to tez robi dobrze wlosom. Ja czasami lapie wode z deszczu bezposrednio na glowe, bo znowu zapomnialam wziac ze soba parasol. A teraz widze tego choc jedna dobra strone. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z aglomeracji to nie sądzę, można sobie wyobrazić, co spada wraz z nią ;-) Ale że ze mnie taki trochę filozof, to myślę sobie, że przecież chmury wędrują kilometrami i skąd pewność, że na wsi spada z nich idealna woda... No tak, filozof ze mnie, a nie naukowiec, musiałabym bardziej opanować temat ;-) Pozdrawiam :-)

      Usuń
  28. U nas woda jest trująca jak arsen w powietrzu, gdzie stężenie jest 200% ponad normę. Ale ten punkt z bielizną i ten ostatni przemyślę :D

    OdpowiedzUsuń