czwartek, 28 kwietnia 2016

Dyskusyjne kluby książki

Wreszcie stało się coś, o czym myślałam od kilku miesięcy: wypożyczyłam zwykłą powieść, tak zwaną książkę dla kobiet. I dobrze, bo zaczynałam już odczuwać przesyt kryminałami, thrillerami i każdą inną mroczną twórczością. Oczywiście nie wybrałam niczego znanego czy polecanego. Swoją książkę znalazłam w bibliotece wśród tytułów, które zupełnie nic mi nie mówiły. Mój wybór padł na "Razem będzie lepiej" Jojo Moyes. Mimo, że dawno nie czytałam tego rodzaju książek, przekonałam się, że historia Jess ledwie wiążącej koniec z końcem uspokaja mnie i łagodnie zasysa w swój wir. Książka świetna na dobranoc. 

Krótkie streszczenie tej banalnej historii. Ona - kobieta na skraju wytrzymałości. Wszystko jej się sypie: mąż odszedł, ona sama ma na utrzymaniu dwójkę dzieci i ogromnego psa, zarabia sprzątając i sprzedając piwo w barze, a pieniędzy ciągle brakuje. On - mężczyzna po przejściach, bogaty, ale perfidnie wkręcony przez kobietę, zostaje posądzony o zdradę tajemnicy służbowej i zawieszony w swoich zawodowych obowiązkach do czasu wyjaśnienia sprawy. Ich losy splatają się i wyruszają we wspólną podróż - on, ona, dzieci i pies. Czy wspólna podróż pokaże im, że razem będzie lepiej? Sami znajdźcie odpowiedź.

Na ostatniej stronie książki znalazłam Pytania do dyskusji dla klubów czytelniczych i uśmiechnęłam się do siebie. Na pewno super byłoby należeć do takiego klubu, niestety wymaga to zaangażowania i czasu, na co w tej chwili mnie nie stać. Przede wszystkim, jeśli już wyrabiałabym się z czytaniem określonych książek, to nie starczałoby już czasu na moje własne wybory, a wtedy czułabym dyskomfort. Tak więc lepiej będzie jeśli poczekam z decyzją o przystąpieniu do takiego klubu na lepsze czasy.

Dyskusyjne kluby książki czy inaczej kluby czytelnicze to grupy osób, które spotykają się, by porozmawiać o ksiażkach. Uczestnicy nie muszą prowadzić poważnych dyskusji, ani znać się na literaturze. Mogą je zakładać bibliotekarze, ale i zwykli czytelnicy, wystarczy zebrać grupę klubowiczów (optymalnie 2-12 osób). Klub można zgłosić do koordynatora wojewódzkiego na formularzu zgłoszeniowym dostępnym w bibliotece wojewodzkiej. 

Później odbywają się spotkania grupy - wg wspólnych ustaleń. Myślę, że na spotkaniach mile widziane będą: kawa, herbata, ciasteczka czy inne napoje i przekąski.

Na pierwszym spotkaniu ustala się sprawy organizacyjne, poznaje czytelnicze nawyki poszczególnych członków grupy oraz określa się, co grupa będzie czytać.

Zasady dyskusji
  • szanowanie opinii innych,
  • nie oceniamy gustów,
  • nie wszystkie lektury się spodobają, ale należy próbować je przeczytać,
  • przychodzimy na spotkanie nawet jeśli nie udało się przeczytać książki,
  • każdy jest mile widziany, 
  • panuje zasada otwartości na ludzi i ksiażki,
  • przede wszystkim mamy się dobrze bawić!
Warto promować swój klub poprzez ulotki, plakaty czy stronę internetową.

Sama znam jeden taki klub internetowy, przez moment do niego należałam, ale tylko umownie - nie nadążałam za innymi. W końcu, żeby nie siać żenady, wystąpiłam z niego. Ten klub to BookAThon Polska (link). Macie jakieś doświadczenia z klubami czytelniczymi albo uważacie, że to dobry (albo słaby) pomysł? Podzielcie się uwagami w komentarzach!





59 komentarzy:

  1. Ja do żadnego nie należałem, ale to pewnie też dlatego, że większość książek, które czytam, to lumpeksowe znaleziska w języku angielskim :) Rzadko są to popularne tytuły i trudno mi znaleźć kogoś, kto by akurat to czytał :P lub nie ma polskiego przekładu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No włąśnie, będąc w klubie, trzeba podporządkować się reżimowi i czytać to co wsyscy klubowicze, czy sie podoba czy nie :-)

      Usuń
  2. ja należę do Bookathon, uwielbiam dyskutować o książkach. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że tam tempo czytania było duże, za duże :-)

      Usuń
  3. Kluby dyskusyjne nie są w moim stylu, zwykle mam takie coś, że jak ktoś coś pochwali, to mnie się włącza wyszukiwanie wad. jak ktoś coś zgani, szukam dobrych stron - i zupełnie zapominam, co sama o tym sądziłam:):):):). A co do babskich czytadeł - co jakiś czas po prostu muszę, bo się uduszę. Jak już nic nie ma, to czytam Dume i uprzedzenie.
    No i chyba najważniejsze - nie znoszę bibliotek, bo książkę musze po prostu mieć. A tam trzeba oddać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z kolei występuje silny opór przed czytaniem bestsellerów czy książek szeroko chwalonych. Uwielbiam sama coś wygrzebać, kierując się wyłącznie recenzją, brzmieniem fragmentów czy wygladem okładki :-) A biblioteki lubię i korzystam, bo nie mam zbyt wiele miejsca w mieszkaniu na książki :-( Zresztą, kupuję takie, do których wracam, a powieści drugi raz raczej nie przeczytam i później już tylko stoi na półce bezużytecznie...

      Usuń
  4. Ja nie należę do żadnego takiego klubu. Ale to na pewno świetna sprawa, trzeba mieć tylko czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, czas! Bo chciałabym też jeszcze czytać coś, co sama wybrałam :-)

      Usuń
  5. Chyba mogłabym należeć ale do jakiegoś do wieku 5 lat, bo na razie na tym poziomie czytania jestem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że w ogóle udaje Ci się coś przeczytać przy tylu obowiązkach...

      Usuń
  6. Nie mam doświadczenia ale myśle ze byłoby to cos dla mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też, ale może innym razem...

      Usuń
  7. Do klubu nigdy nie należałam, czasem z koleżankami wymieniamy się książkami i rozmawiamy o wrażeniach po przeczytaniu, podobnie z filmami. Myślę, ze jest to dobra inicjatywa zwłaszcza dla osób samotnych i emerytów, jest powód do wyjścia z domu i poszerzenia horyzontów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze mówisz! Jeszcze nadejdzie mój czas :-D

      Usuń
  8. Ja kiedyś chodziłam do takiego klubu i wspominam go bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wyobrażam sobie, że to fajna sprawa. Ten internetowy klub to jednak nie to samo... Co innego przecież spotkanie twarzą w twarz z ludźmi i "żywa" dyskusja, co innego wystukiwanie swoich opinii na klawiaturze, siedząc samotnie w swoim fotelu :-)

      Usuń
  9. Ja mam trochę zabawne doświadczenie. Moje drugie w życiu spotkanie autorskie miało odbyć się w ramach DKK. Pierwsza część była poświęcona pewnej książce, a potem byłam w programie ja i moja „Pogodna dojrzałość” . Pani prowadząca niestety nie zgrała nastrojowo, bo z tego co usłyszałam pod koniec dyskusji - książka trudna ciężka, mroczna i w ogóle jakaś dziwna. No i nagle pojawiam się ja i wszyscy czekają, kiedy zacznę o mrocznym obliczu i kryzysie egzystencjalnym... a jaka jest „Pogodna..” to wiesz... :) No ale pod koniec spotkania już się rozpogodzili :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przynajmniej z dobrymi emocjami do domu wrócili. Ja ostatnio jakoś tak bardzo nasiąkam emocjami, że nawet spasowałam trochę z ulubionymi kryminałami :-)

      Usuń
  10. Czasami lubię książki, które nie są konkretnie z działu o duchowym rozwoju, psychologii itd. Wiele razy przy książkach, które przypadkowo wypożyczyłam w bibliotece, relaksowałam się, odkrywałam coś nowego i nauczyłam się nowego spojrzenia na świat.
    Klub czytelniczy to byłoby coś dla mnie - miałabym komu się wygadać, wymienić spostrzeżeniami... Dla mnie to świetny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo dobrze jest mieć z kim o książce porozmawiać, a najlepiej z osobami, które to w ogóle interesują. Zresztą mnie pociąga ta zabawa z interpretacją, pamietam, ze na polskim też lubiłam interpretować lektury, tyle, że wtedy ciążyły nade mną pewne ograniczenia :-)

      Usuń
  11. Na razie nie mam czasu na kluby dyskusyjne, chociaż książki a i owszem, lubię poczytać. Może jak ukończę studia zdecyduję się na należenie do jakiegoś z nich. Pozdrawiam, a w wolnych chwilach zapraszam ponownie w moje skromne progi - http://na-sciezkach-codziennosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byle by do emerytury nie doczekać z tymi planami :-) U mnie raczej właśnie tak sie skończy ;-)

      Usuń
  12. Nie należałam, ale pewnie to bardzo fajna sprawa. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy ma sie czas, to pewnie fajna :-)

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. W sumie to ja też, bo myślę, że internetowy to jednak nie to samo...

      Usuń
  14. Takie kluby pewnie są bardzo fajne, nie miałabym czasu jednak. Szkoda, ale za to rozmawiamy sobie w rodzinie o książkach bo często czytamy te same. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie rodzinne dyskusje o ksiażkach nie wchcodzą póki co w grę :-)

      Usuń
  15. Milo mi bylo zobaczyc ksiazke Jojo Moyes "Razem bedzie lepiej", bo jakis czas temu czytalam inna powiesc tej pisarki i ciagle mam w pamieci mimo ze od tamtego czasu przeczytalam wiele innych ksiazek, ktore mi zupelnie powylatywaly z glowy.
    Ksiazka, o ktorej pisze to "Zanim sie pojawisz" J. Moyes, czyta sie wspaniale, jest wszystko, do smiechu i do placzu, wzruszala mnie bardzo, nie bede wiecej pisac, bo po prostu polecam, wiem ze bedziesz miala przyjemnosc czytania, a ja przeczytam "Razem bedzie lepiej", bo znam juz autorke i wiem ze pisze dla mnie.
    W zwiazku z klubami ksiazki to przypomniala mi sie powiesc K.J. Fowler "Klub Milosnikow Jane Austen", tam szesc osob spotyka sie raz w miesiacu i dyskutuja J. Austen powiesci, czyli maja miesiac na przeczytanie danej pozycji. Nie jest to zadna naukowa dyskusja, dzieja sie poza tym inne rzeczy dotyczace tych ludzi, wiec ksiazka jest lekka, taka na wakacje. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdzę, czy jest w bibliotece, ta o której wspominasz. Ksiażkę czytało się fantastycznie, a na końcu nawet się popłakałam :-)

      Usuń
  16. Z wielką chęcią wzięłabym udział w takim czytelniczym klubie. Mam niedosyt ostatnio spotkań ze znajomymi i przyjaciółmi, ciągły bieg, wszyscy zapracowani, mnóstwo obowiązków. A jak już nawet się spotkamy to ciężko pogadać o tych samych książkach, bo czytamy zupełnie co innego akurat i ciężko się zgrać. A co do książek typowo kobiecych - na dłuższą metę mnie nużą, ale jako fajna odskocznia od poważnych tematów, relaks i oderwanie od rzeczywistości - jak najbardziej :) Pozdrowionka cieplutkie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jako odskocznia ta książka dobrze się sprawdziła :-) Nie wiem, jak będzie u mnie dalej z literaturą kobiecą, to była pierwsza pozycja od wielu lat... Szkoda, ze wszyscy mamy tak mało czasu :-(

      Usuń
  17. Słyszałam, że są takie kluby, ale nigdy do żadnego nie należałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak Ty, ale ja duże nadzieje w tym zakresie wiążę z emeryturą ;-)

      Usuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytam za malo ksiazek azeby zapisac sie do takiego klubu. Mam natomiast w moich ulubionych zapisany jeden blog ksiazkowy,ktory skradl moje serce.
      Ta ksiazka.ktora przedstawilas zapowiada sie bardzo ciekawie...

      Usuń
    2. Też zagladam na dwa blogi ksiażkowe i nie mogę wyjść z podziwu w jakim tempie dziewczyny prowadzące te blogi czytają książki... Niemal codziennie nowe posty, ja nie nadążam z czytaniem ich postów, a co dopiero książek!

      Usuń
  19. Nie należałem nigdy do klubu książki i chyba nigdy nie będę należał.
    Czytam sporo książek, ale rzadko są to rynkowe hity, przeważnie szukam w bibliotece takich, które mnie interesują. Niektórych nikt nie wypożyczał od kilku lat.
    Ale pochwalam takie inicjatywy. Ważne, by robić coś pozytywnego.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nawet mogłabym należeć, a co do książek, to też wygrzebuje takie niepopularne :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  20. Klub czytelniczy to świetna sprawa, przynajmniej tak to wygląda na amerykańskich filmach i serialach. Sama z przyjemnością bym do takiego klubu wstąpiła, ale niestety podobnie czasu mam zbyt mało na czytanie własnych pozycji i lektur, a co dopiero jeszcze tytuły narzucone przez klub... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To z tym czasem może się szybko nie zmienić, niestety :-/

      Usuń
  21. Moim zdaniem takie kluby czytelnicze to naprawde bardzo fajny pomysł. Można dzielić się wrażeniami, opiniami itp.
    Miłego weekendu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno byłby to dobrze i miło spędzony czas, a jesli dodatkowo kawa i ciastko znalazłyby się na stole... :-)

      Usuń
  22. Świetny pomysł, uwielbiam czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś będzie osiągalny :-) Tak naprawdę, to na razie nawet nie znam żadnego klubu, sama musiałabym taki założyć, hehe :-)

      Usuń
  23. Nigdy nie należałam do klubu czytelniczego. Będąc młodszą z dużą ilością czasu i dużą liczbą przeczytanych książek na koncie, załowałam. Obecna ja, z małą ilością czasu i jeszcze mniejszą liczbą książek na koncie (od początku roku to może z 4 sztuki!!!) przestałam żałować, skupiając się na życiu. Czasem jest tak, że wiecej dzieje się w rzeczywistości. Kiedy indziej mamy więcej czasu dla siebie i dobrze go przeznaczyć na książki (zaskakująco dużo czeka na mnie, leżąc grzecznie na domowej półeczce). Chwilowo nie mam czasu na czytanie, ale pewnie w wakacje nadrobię to z nawiązką ;-)
    Ostatni moja refleksja, trochę oderwana od kontekstu - zastanawiałaś się kiedyś nad tym dlaczego to zawsze kobieta zostaje porzucona z dziećmi? Przeczytałam bardzo dużo powieści opartych na tym motywie,ale za to chyba nigdy nie trafiłam na sytuację, kiedy to mężczyzna został z dwójką dzieci i szuka szczęścia w miłości. Ewentualnie może to było następstwem śmierci żony - kobieta rzadko kiedy zostaje przedstawiona jako ta pozbawiona instynktu macierzyńskiego, a przecież są takie osoby! Sama ostatnio poznałam taką, więc dlaczego nie ma przedstawicieli w literaturze? Ale to już taka luźna refleksja ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie czekam, kiedy nadejdzie ten moment odpowiedni na czytanie książek, bo dzisiaj to kradnę czas, by trochę poczytać na koniec dnia. A refleksja... tak, jak najbardziej, matki też czasami zawodzą. Znam nawet taką sytuacje. Dziewczyna z jednym partnerem miała dwie córeczki. Najpierw partner zaczął pić, potem ona dołączyła, a w końcu go zostawiła z tymi córeczkami pod opieką, a sama odeszła do innego i z tym innym zaszła w ciążę kolejną. To bardzo barwna historia, oczywiście też dramatyczna, ciągnęła się latami. Ale to jedyna taka historia jaką znam - z wyrodną matką w tle, w zdecydowanej wiekszości pozostają te z wyrodnymi ojcami, jednak :-(

      Usuń
  24. Ja ostatnio dołączyłam do internetowego klubu dyskusyjnego, w którym skupiamy się na kryminałach. Jest to raczej luźny klub, a tempo też jest dość spokojne, dzięki czemu każdy jest w stanie się wyrobić.

    Kiedy wciągałam książki jak makaron spaghetti, zawsze chciałam należeć do takiego klubu, ale w realnym świecie z prawdziwymi spotkaniami. Szkoda, że nigdy nie miałam możliwości wziąć w takim czymś udziału :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, że internetowe kluby dyskusyjne to nie to samo, co spotkania w realu, ale z drugiej strony, to nawet nie wiem, czy w mojej miejscowości taki klub istnieje. Musi być u mnie we wsi, bo jeździć gdziekolwiek dalej, to już w ogóle nie wchodzi w rachubę. Przy najbliższej okazji zapytam w swojej bibliotece, ale wątpię, czy tam coś takiego zorganizowano, byłoby przecież jakieś ogłoszenie...

      Usuń
  25. Nigdy nie należałam do takiego klubu ani właściwie nie słyszałam, ale nie dziwi mnie, że coś takiego jest, po prostu nigdy się nad tym nie zastanawiałam :> czytam dosyć sporo, ale ostatnio mam na to mniej czasu, gdyż preferuję bardziej aktywny tryb życia, który zajmuje mi większość czasu. Kiedy już siądę na tyłku to muszę się zabrać za "uczelniane" sprawy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś, kiedy już tempo życia naturalnie zwolni... :-)

      Usuń
  26. Nigdy nie należałam do takiego klubu, ale uważam, że to fajny pomysł, aby móc porozmawiać i podzielić się opinią na temat książek. No i oczywiście miłe towarzystwo i kulturalna rozmowa to dodatkowe plusy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Same plusy, może kiedyś nam sie uda :-)

      Usuń
  27. U mnie w mieście jest taki klub, myślałam nad tym by do niego dołączyć jak będę miała więcej czasu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, przynajmniej Ty coś realnego namierzyłaś! Jak będę w swojej bibliotece, to też zapytam, czy coś takiego istnieje :-) Przynajmniej tyle ;-)

      Usuń
  28. W moim mieście takie kluby powstają przy szkołach i mają zarażać czytaniem młodych ludzi. Sama podobnie jak Ty, chętnie bym w czymś takim uczestniczyła, ale obawiam się, że mogłabym odstawać od reszty z braku czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, co z tego, że pełno dobrych chęci i zapału, kiedy wiem, w jakim tempie idzie mi dzisiaj czytanie :-(

      Usuń
  29. a ja jakoś wolę czytać i rozmawiać tylko z moim partnerem o książce :) A potem przekazać ją dalej w świat!

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, ze też nie mam oporów, przed oddawaniem przeczytanych powieści? Jak na razie oddaje wszystkie po przeczytaniu, niech jeszcze komuś się przydadzą :-) W swojej biblioteczce mam tylko książki z gatunku rozwoju osobistego, do któych wracam.

      Usuń