niedziela, 24 kwietnia 2016

Dieta niełączenia czyli kolejny pomysł na dobre zdrowie

Dieta niełączenia (inaczej rozdzielna) opiera się na założeniu, że choroby biorą się z nagromadzonych w organizmie toksyn. Trawienie niewłaściwie zestawionych produktów obciąża układ pokarmowy, osłabia organizm i spowalnia metabolizm. Powoduje też odkładanie się w naszych organizmach toksycznych związków, które wywołują stan zapalny, co z kolei jest punktem wyjścia dla wielu chorób.

Spoglądam przychylnym okiem w kierunku diety niełączenia. Chciałabym, ale czy dam radę pokonać swoje wszystkie nawyki żywieniowe gromadzone przez lata? Gdybym chociaż miała pewność, że to jedyna słuszna metoda, a nie kolejny wspaniały pomysł na zdrowie, bez którego mogę się spokojnie obejść i oszczędzić sobie trudu zmiany nawyków, niektórych dopiero co ugruntowanych. Od momentu powstania bloga dużo zmieniłam w swojej kuchni i już prawie jestem z siebie zadowolona - prawie, bo jednak coś jest nie tak... Mój metabolizm wyraźnie zwolnił i szukam skutecznych sposobów na jego podkręcenie. 

Więc może jednak dieta rozdzielna? Rozważam i ciekawa jestem, co Wy o tym sądzicie. A oto krótka i treściwa charakterystyka założeń powyższej diety:

1. Mamy dwie główne grupy produktów: białka (np. nabiał, mięso) - powodują zakwaszanie organizmu, węglowodany (np. pieczywo, kasze) - powodują reakcję zasadową. Łączenie tego, co zakwasza, z tym, co zasadowe, wydłuża czas trawienia, gdyż węglowodany i białko trawione są w różnym tempie (mięso - ok. 4 godzin, węglowodany - ok. 2).

2. Istnieje też grupa neutralna, do której zaliczamy: oliwy, oleje, masło, nasiona dyni i słonecznika, większość warzyw, owoce cytrusowe, herbata, kawa, soki warzywne.

3. Należy unikać łączeniu w jednym posiłku białka i węglowodanów, np.jeśli kanapka, to z masłem i z pomidorem.

4. Białka należy jeść z sałatą i warzywami niskoskrobiowymi.

5. Z produktami neutralnymi możemy łączyć węglowodany.

6. Należy spożywać pięć posiłków dziennie - trzy większe i dwa w formie niewielkich przekąsek, najlepiej z warzyw lub owoców.

7. Należy ograniczyć alkohol, kawę i herbatę.

8. Potrawy powinno się raczej gotować niż smażyć.

9. Na kolację spożywać wyłącznie węglowodany (są krócej trawione).

10. Owoce jedzmy zawsze oddzielnie, przynajmniej pół godziny przed albo po innym posiłku, w przeciwnym razie wchodzą w reakcję z niestrawionymi jeszcze produktami z innych grup, fermentują i powodują wzdęcia.

11. Należy robić przerwy pomiędzy posiłkami węglowodanowymi i białkowymi: po zjedzeniu węglowodanów odczekać dwie godziny, zanim zjemy białko, po białkowym posiłku - trzy, zanim zjemy węglowodany.

12. Jedzmy powoli.

13. Ponadto należy do zasad podchodzić praktycznie, tzn. układając posiłki, koncentrować się na głónych produktach, a nie na odrobinach, które mogą wkraść się do potrawy. Fanatyzm nigdy i nigdzie nie jest dobrym rozwiązaniem. 


Żeby się nie rozpisywać i nie przynudzać, podałam ogólne zasady. Istnieje mnóstwo portali zajmujących się zdrowym odżywianiem profesjonalnie i tam zainteresowanych szczegółami diety rozdzielnej odsyłam. Np. TUTAJ znalazłam ciekawy artykuł.

Jak zestawiać produkty? Udane połączenia to:
ziarna + warzywa
makaron + warzywa
nasiona roślin strączkowych + warzywa
nasiona roślin strączkowych (poza soją i białą fasolą) + ziarna
ryby lub mięso + warzywa
owoce + inne owoce, melon wyłącznie w swoim towarzystwie!
orzechy + kwaśne owoce
zboża + tłuszcze
jogurt + niekwaśne owoce

Złe połączenia, które większość z nas jada co dzień:
mięso z pieczywem
mięso z kaszą / ziemniakami
chleb z twarogiem / miodem / owocami

Dieta niełączenia pozwala łatwiej strawić pokarm i przyswoić więcej zawartych w nim minerałów i witamin, w przewodzie pokarmowym nie zalegają trudniej trawione składniki. Energia zaoszczędzona na trawieniu, poprawia metabolizm i samopoczucie.

Całość brzmi kusząco, ale nie urodziłam się wczoraj i wiem, ile wysiłku trzeba włożyć w zmianę nawyków. Zresztą, kiedyś już próbowałam tak jeść i bardzo szybko się wyłożyłam, ponieważ gotując to co zwykle dla rodziny, którą guzik obchodzi nasz kolejny fantastyczny pomysł, nabieramy przekonania, że trudzić się nie ma sensu. Pamiętam, że moim problemem było jedzenie mięsa w zupełnie innych zestawieniach niż dotychczas. Miałam wrażenie, że wcale się nie najadam. Inne zalecenia nie sprawiały większej trudności, ale tradycyjne, jedzone od lat kanapki z wędliną i obiady, wiadomo, jak to w polskiej kuchni... A obiad to jak wiadomo główny posiłek.

Sprawę jeszcze przemyślę, bo co nagle, to po diable. Zresztą wg mnie, zmiany najlepiej wprowadza się małymi kroczkami, nie od razu rezygnując z wszystkiego co ulubione. A tak... "Powolutku, po cichutku, aż do skutku", dzisiaj to, jutro tamto i ani się obejrzę, a dobra zmiana wejdzie w życie (hehe).


67 komentarzy:

  1. hmm bardzo ciekawy wpis, ja jestem od jakiegoś czasu na "diecie" a raczej dietetyk układa mi posiłki specjalnie dobrane pode mnie i jestem bardzo zadowolona z takiego sposobu, bo wszystko jest pyszne i nie muszę martwić się o przepisy :)

    zaczarowana-oczarowana.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dietetyk właśnie zawsze wydawał mi się zbyt uciążliwy. Dostaję jadłospis, którego muszę się ściśle trzymać, a więc konieczna jest wzmożona dyscyplina, żeby pod ręką zawsze były właściwe produkty, a potem przygotować każdy posiłek z aptekarska dokładnością... Może sie mylę, ale tak właśnie to sobie wyobrażam ;-)

      Usuń
  2. Znam ją doskonale. Człowiek po takim posiłku nie czuje się ciężko i kiedyś na serio schudłam. problemem są jednak niektóre posiłki jak gołąbki, które kocham, a zawierają i białko i węglowodan....Wracam do rozdzielnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli u Ciebie sie sprawdziła :-)

      Usuń
  3. To dobra dieta, tyle że spektakularnych efektów nie zauwazyłam - no i, jak każda dieta, wymaga pewnych wyrzeczeń, patrze wspomniane wyżej gołąbki. Metoda małych kroczków to chyba dobry plan.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, nie wszystko na raz :-) Powiem więcej - nie na 100% musimy się w dietę angazować, a raczej wybrać to, co możemy zaakceptować dzisiaj. Później może przyjdzie czas na więcej.

      Usuń
  4. Staram sie gotowac rozdzielnie. Jednak czesto pierwsza zawsze przeszkodą są protesty rodziny. Wtedy podaję tradycyjnie , a sobie np mięsko bez ziemniakow. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie pojawił się taki problem, że bez tych tradycyjnych połączeń czułam pustkę w żołądku, za chwilę znów czułam się głodna. Coś jakby głód węglowodanowy :-)

      Usuń
    2. Możliwe, że to brak węglowodanów albo ich objętości . Osobiście lubię to uczucie jakby niedojedzenia się. Czuję się lżejsza i bardziej energiczna. Ziemniaczki polecam na kolację:)))

      Usuń
  5. Znam te zasady od dawna, a nawyki złe!!! wygrywają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może za długą z nami są te złe nawyki...? ;-)

      Usuń
  6. Hmm bardzo dobra dieta moim zdaniem. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorac to na logikę - wszystko idealnie pasuje i na pewno nie szkodzi :-) Nie tak jak inne diety.

      Usuń
  7. Dużo pisałam na temat tej diety na moim blogu i uważam ją za słuszną i bardzo efektywną dietę, a tak naprawdę sposób żywienia na całe życie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też - tak na zdrowy rozum - wydaje się, że to dobra dieta :-)

      Usuń
  8. Powiem Ci, że nie mam zapału do niczego, co muszę ciągle liczyć, rozważać, kombinować. Staram się jeść to, co mi nie szkodzi, gdy źle się czuję, nie jem, proste.
    Ostatnio odstawiłam ziemniaki, bo zalegają mi długo w żołądku, mało mięsa, bo długo się trawi,kilka razy dziennie i mało jadam od dawna, bo tak lżej się czuję.
    Gdybym miała się zastanawiać co, kiedy i z czym mogę zjeść, to chyba nie jadłabym wcale lub chleb popity wodą....bardziej przejmowałabym się szkodliwymi dodatkami w żywności i suplementach, poza tym każdy trawi inaczej, do tego dochodzą różne schorzenia nie pozwalające na jedzenie np. nasion lub roślin strączkowych i co wtedy?
    Gdy dużo się ruszasz lub zajmujesz tym, co kochasz - spalisz wszystko.
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - dużo ruszasz :-/ Nie zawsze tryb życia na to pozwala. W pracy 8 godzin przed kompem, a to już bezpieczne nie jest. W domu, ledwie znajduję czas na bieganie co drugi dzień przez godzinę, zresztą codziennie chyba bym nie dała rady (ani fizycznie, ani organizacyjnie). Ja zdecydowanie wykluczam dietę opartą na liczeniu kalorii :-)

      Usuń
  9. Ciekawa dieta, słyszałam o niej kiedyś ale nigdy nie stosowałam. Ciekawe co by mój mąż powiedział na taką zmianę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, co powiedziałby mój! A że u nas to ja zajmuję sie gotowaniem, jakoś nie miałabym serca kazać mu jeść tak zupełnie inaczej. Myślę, że można uważać na łączenie pokarmów, ale bez ortodoksji, a tak bardziej elastycznie :-)

      Usuń
  10. Chleb bez twarożku? Mięso bez kaszy? :D raz na jakiś czas się nie obędzie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak twierdzę. Bardzo weszło mi to w krew :-)

      Usuń
  11. Choroby biorą się z nagromadzonych w organizmie mutacji genetycznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem... Tyle tych teorii. Bardziej przekonuje mnie chyba teoria, że choroby to skutek diety złożonej z wysoko przetworzonych produktów oraz naszprycowanych chemią warzyw i owoców. Albo złego łączenia produktów.

      Usuń
  12. Nie potrafiłabym nie łączyć nabiału z węglowodanami, musiałabym zrezygnować z tylu ulubionych potraw.

    OdpowiedzUsuń
  13. Staram się unikać łączenia mięsa z ziemniakami, nad resztą szczerze mówiąc się nie zastanawiam. Uważam, że podstawa to warzywa, trochę owoców, produktów pełnoziarnistych i orzechów, szczególnie tych eko nie że sklepu. Plus aktywny tryb życia i umiejętne radzenie sobie ze stresem jest kluczem do sukcesu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli sie sprawdza, to faktycznie, nie ma potrzeby komplikować. Ja jestem aktualnie w ślepym zaułku, próbuję trochę rozruszać metabolizm, a ten uparcie ani drgnie :-/

      Usuń
  14. Pewnie wiele w tym zbawiennych rad, ale tak już jakoś mam, że białko i węglowodany najlepiej mi smakują i nie wiem czy potrafiłabym zrezygnować z takiego połączenia. Ale może spróbuję, a nóż weszłoby mi to w nawyk żywieniowy? Swoją drogą fajnie zgłębić temat, dotychczas o diecie niełączenia słyszałam jedynie dość pobieżnie. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, białko i węglowodany to smaczne zestawienie, do którego i ja jestem przyzwyczajona :-)

      Usuń
  15. Bożenko już Hipokrates powiedział Niech pożywienie będzie lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem. I to prawda że większość naszych chorób bierze się z naszego talerza, ale są też inne ich źródła. Takie jak geny, środowisko, a największym kumplem wszelakich chorób jest stres.
    Kiedyś próbowałam wiele diet, rozłącznej również i ciężko tak zmienić nawyki aby najpierw zjeść chlebek z pomidorkiem, a później popchnąć masełkiem z twarożkiem.
    To siedzi za głęboko w nas i mnie np bardzo szybko zniechęciło. Jedno co stosowałam dłużej to rozdzielność w obiedzie. Było jeszcze wiele, wiele różnych diet i dopiero dieta z umiarem ta na mnie podziałała. Wolno schudłam, poprawiłam wyniki, a co najciekawsze mój straszny okres który mnie rozwalał co miesiąc i miałam trzy dni wycięte z życiorysu, zrobił sie łagodny jak baranek. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz, jedyna słuszna dieta to MŻ? Na pewno mogłabym jeszcze mniej jeść, to dałoby się zrobić :-)

      Usuń
  16. Hmm muszę przyznać, że od lat stosuję taką dietę, a dopiero dzięki temu wpisowi dowiaduję się, że moje smakowe fanaberie są całkiem zdrowym wymysłem i mają nazwę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Powolne jedzenie to jedna z naczelnych zasad, jakie stosuję. Bardzo ciekawe informacje przedstawiłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jem wolno i było to zmartwieniem mojej, nieżyjącej już, babci. Powtarzała: "kiedyś, jak wynajmowano ludzi do pracy, to najpierw dawano im jeść". Od razu odpadał, ten, kto wolno je ;-)

      Usuń
  18. Dla mnie jedna z najcięższych diet :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Wg mnie prawie całkiem w porządku (z pewnymi wyjątkami, o których wspominam). Pamiętam, że kiedyś interesowałam się dietą South Beach, która wydała mi się bardziej upierdliwa...

      Usuń
  19. Ja od początku roku staram się jeść PALEO. Nie jem przetworzonych rzeczy, mąki i kasz. Jem dużo ryb i mięsa, warzywa z dodatkiem oleju kokosowego i dużo jajek. Czuję się znacznie lepiej, odkąd ograniczylam gluten i węglowodany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ograniczenie produktów z białej mąki i węglowodanów spowodowało, że brzuch przestał wyglądać jak balonik.

      Usuń
  20. Niektórych punktów, o dziwo przestrzegam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórych przestrzegam, ale nawyk tradycyjnych kanapek i obiadów mocno się we mnie zakorzenił. Po takie kanapki sięgam wręcz bez namysłu, odruchowo. I lubię je, co gorsze ;-)

      Usuń
  21. Jedyną zasadową kaszą jest jaglanka, zboża należą do silnie kwasowych, a nie powinno się łączyć białek z węglowodanami z powodu enzymu trawiennego dla każdej z tych grup.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaglanka powoli wchodzi do mojego menu, na razie korzystam z niewielu przepisów.

      Usuń
  22. Odpowiedzi
    1. Też jadłam, dopóki byłam zadowolona ze swojego odbicia w lustrze...

      Usuń
  23. Dla mnie największym problemem jest ilośc posiłków w ciągu dnia. NIgdy tego nie przestrzegam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeee, nie widać, żeby Ci to szkodziło, więc chyba nie ma problemu :-)

      Usuń
  24. Nie słyszałam wcześniej o tej diecie, ale no nie bardzo mi się podoba. Nie łączenie pieczywa i twarogu albo pieczywa i mięsa? Nie wyobrażam sobie, aż takich zmian.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i moje najwieksze zastrzeżenia :-)

      Usuń
  25. Niby wszystko wiadomo, ale na co dzień, raczej nie łatwo o tym pamiętać. Może gdybym robiła posiłki tylko dla siebie, mogłabym to ogarnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno. U mnie w domu wszyscy mają gdzieś dietę rozdzielną :-)

      Usuń
  26. Słyszałam o tej diecie wiele razy i nieraz zastanawiałam się nad takim sposobem odżywiania. Jednak, podobnie jak Ty nie wiem, czy jestem w stanie wprowadzić aż tak duże zmiany w swoich nawykach żywieniowych. Jak na razie staram się nie łączyć ze sobą produktów, które spożywane razem mają negatywne skutki dla organizmu, np. pomidora z twarogiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego też powiedziałam sobie, że nic na huraaa. Na pewno zmiana nie może być dla mnie dokuczliwa, muszę się z nią w pełni zgadzać. A tutaj... Niby wszystko logiczne, ale jednak mnóstwo ludzi wygląda i czuje się dobrze nie stosując rzadnych "udziwnień". Zbyt dużo dzisiaj obserwujemy cudownych odkryć, które w rzeczywistości ani parzą, ani grzeją. Może po prostu wystarczy jeszcze bardziej uważać na przetworzone jedzenie, słodycze, wielkość posiłków. Na pewno więcej ruchu też by nie zaszkodziło.

      Usuń
  27. jak dla mnie cenne rady! cały czas walczę z sylwetką :-)

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie wszystkie, to może po prostu wziąć tyle ile się da...

      Usuń
  28. niby nie jest to odkrycie koła od nowa ale tak nawet jakby się chciało byłoby trudno, ale przejście w pełni na dietę roślinną rozwiązuje problem? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni na roślinną? Dla mnie to problem, nawet nie myślę o takim przejściu. Kiedy przez całą dobę nie zjem ani grama mięsa, to wyraźnie czuję, że MUSZĘ. Aktualnie jeden dzień w tygodniu nie jem mięsa.

      Usuń
  29. kawy nie piję już chyba 2 lata, herbatę zieloną, a alkohol wyeliminowałam całkiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio przeczytałam coś co mi pasuje: kawa nie tylko nie szkodzi (chyba, że cierpi się na określone schorzenia), ale wręcz pomaga nam zachować zdrowie. Nie rzucam kawy :-)

      Usuń
  30. Nie słyszałam o takiej diecie, wygląda na dosyć wymagającą,. Taką to trzeba porządnie przygotować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wymagająca, chyba nieee... Ja tego aż tak nie odbieram, tylko te kilka nawyków mi brużdżą :-) O, na przykład to: bardzo lubię smażone jedzonko, chociaż już dawno słyszałam, że to najgorsza forma przygotowywania posiłków :-( Rozumiem wszystko, ale nie zdobywam sie na zmianę.

      Usuń
  31. znam takie zasady, ale jakże trudno ich przestrzegać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że gdyby (nie daj Bóg!) jakaś choroba przycisnęła nas do ściany, to inaczej byśmy śpiewały ;-)

      Usuń
  32. U nas o zmiany trudno, a w żywieniu najtrudniej. Mąż tradycjonalista nie cierpi zmian. Ugotuję coś nowego, zdrowszego , potem słyszę - nie mogłaś zrobić normalnego obiadu? Sniadania? Się odechciewa :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż kropka w kropkę to samo!

      Usuń
  33. Odnosząc się do tej diety, ta dieta nie wpłynie na schudnięcie, gdyż nie ma żadnych potwierdzonych badań naukowych odnoszących się do diety rozdzielnej. Nasza dieta powinna być odpowiednio zbilansowana wraz z aktywnością fizyczną. Ta dieta nie wpłynie na schudnięcie, gdyż tylko zmiana nawyków żywieniowych i aktywność fizyczna wpłynie na schudnięcie. Po za tym spożywanie oddzielnych produktów nie ma żadnego sensu, gdyż białka, tłuszcze i węglowodany to składniki pokarmowe, które są wszechobecne w różnych produktach spożywczych, a po za tym nasz organizm i tak przyswaja wszystkie składniki pokarmowe, nie ważne, w jaki sposób zjemy posiłki. Nawet jadając w taki sposób, jaki jest podany u góry, przemiany składników pokarmowych w naszym organizmie są takie same. Tak więc ta dieta nie ma żadnego działania na nasz organizm, tym bardziej, że nie ma żadnych potwierdzonych badań nad skutecznością tej diety. Nawiasem mówiąc, nasza dieta powinna być urozmaicona, składająca się z różnych produktów spożywczych wraz z aktywnością fizyczną, bez dziwnych dziwactw i wymyślonych diet, które nie mają żadnego działania. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mi trochę namieszałeś swoim komentarzem, przyznaję, że przychylałam się do założeń diety rozdzielnej, trafiały do mnie, a teraz Twoje wyjaśnienia też wydają się logiczne... Póki co, rygorystycznie nie przestrzegam założeń diety rozdzielnej, czasami tak, czasami nie :-)

      Usuń