wtorek, 15 marca 2016

Z prądem czy pod prąd?



Przyglądałam się recenzji książki „Wu wei. Płyń z prądem życia.” Theo Fischera, zaciekawiła mnie i pobudziła do myślenia. Książka stanowi wprowadzenie do praktycznego zastosowania filozofii tao. Znajdziemy w niej wskazówki i ćwiczenia do stosowania na co dzień. 

Tytułowa wu wei to droga do opanowania i szczęścia - tajemnica sztuki życia tao. Dosłownie tłumaczone oznacza „bezczynność”, „niedziałanie”, jednak nie chodzi w tym o typowe lenistwo czy niedbałość, a o umiejętność robienia właściwych rzeczy we właściwym czasie. Według tej pradawnej chińskiej sztuki wszelkie zdarzenia i rzeczy powinny biec własnym torem bez żadnej ingerencji i narzucania czegokolwiek. Praktyka wu wej, czyli życie i działanie zgodnie ze swoim rytmem spowoduje, że przestaniemy rozmyślać o naszych problemach, a także zauważymy, że genialne rozwiązania cechuje zwykle prostota.

Nie musimy zmieniać swojego dotychczasowego życia, niczemu się podporządkowywać i w nic wierzyć. W gruncie rzeczy nasze oceny może cechować brak obiektywizmu i wadliwe założenia, może więc wystarczy cieszyć się chwilą i nie zaprzątać myśli zbędnymi rzeczami?


12 rad jak płynąć z prądem życia - przełożenie zasad wu wej na naszą codzienność może odbywać się właśnie tak:

1. Decyzje podejmuj spontanicznie. Nie analizuj drobiazgowo sytuacji, zaufaj swojej intuicji. Każdy ją ma, ale nie każdy z niej korzysta, myśląc, że wyłącznie poznanie wszystkich za i przeciw pomoże w podjęciu prawidłowej decyzji.

2. Żyj tu i teraz. Nie oddawaj się zbyt często wspomnieniom, nawet tym najpiękniejszym. Pozwalaj myślom przychodzić do siebie i odchodzić. „Nie istnieje przeszłość, nie istnieje przyszłość. To tylko wyobrażenia odmiennej wersji teraźniejszości. Poświęcając zbyt wiele uwagi przeszłości lub przyszłości, odrywamy się od teraźniejszości, a co za tym idzie – od rzeczywistości.” (cytat ze strony http://8segment.pl/przeszlosc-terazniejszosc-przyszlosc/ ).

3. Bądź cierpliwa(y). Nie czekaj na nadchodzące wydarzenia przebierając w miejscu nogami, a raczej przyjmuj to co się zdarza ze spokojem i absolutną akceptacją. Pamiętaj, że „to czemu się opierasz napiera” - Carl Jung.

4. Nie walcz ze swoimi wadami. Postrzegaj je jako część siebie i obserwuj, bo stanowią cenne źródło wiedzy o sobie samej. W ten sposób buduje się swój wewnętrzny autorytet. Kiedy już będzie on ukształtowany, inni ludzie nie będą musieli ci mówić, co masz robić.

5. Przestań się zamartwiać. Jeśli do tej pory radziłaś sobie z trudami życia, to znaczy, że i teraz dasz radę. Martwienie się w niczym nie pomaga, a jedynie mąci obraz sytuacji, stresuje i odbiera uśmiech.

6. Nie przywiązuj wagi do rzeczy, które nie są od ciebie zależne. Ciesz się z piękna i dobra, które cię otacza, ale zbytnio się do nich nie przywiązuj. Po prostu ufaj, że zawsze będziesz tego doświadczać. W takich wypadkach odpuść sobie kontrolę.

7. Bądź pracowita, ale nie rzucaj się w wir pracy. Pracuj dla przyjemności, nie dla rezultatów, a już na pewno nie tak, by zrekompensować swoje własne słabości – w sensie „ja wam jeszcze pokażę!”. "Pracuj tak, jakbyś nie potrzebował pieniędzy. Kochaj tak, jakby nikt nigdy ciebie nie zranił. Tańcz tak, jakby nikt na ciebie nie patrzył. Śpiewaj, jakby nikt cię nie słuchał. Żyj, jakby był raj na ziemi."

8. Bądź twórcza(y) i otwarta(y) na świat. Wypowiadaj głośno swoje zdanie, ale dopuszczaj również inny punkt widzenia. Jasno wyrażaj swoje poglądu, ale bez uciekania się do agresji”.

9. Nie bądź uzależniona(y) od przyjemności, ale pełna(y) radości. Nie chowaj się za przyzwyczajeniami, które dają radość, ale oddalają od prozy życia.

10. Nie przejmuj się zbytnio swoimi uczuciami. Zwyczajnie je przeżywaj i akceptuj – niech radość będzie radością, a smutek smutkiem. Nigdy nie wstydź się ich i nie wypieraj.

11. Odpuść sobie dążenie do władzy, zwycięstwa czy bogactwa. Wtedy naprawdę przestaniesz być niewolnikiem, a jeśli przyjdą, przyjmiesz je ze spokojem.

12. W związku staraj się zachować wewnętrzną wolność. Kochaj bez chęci posiadania, respektuj potrzeby swojego partnera i własne.

(12 rad znalezione w SENSIE maj 2014 i rozwinięte na potrzeby niniejszego tematu).
 
Podsumowując: zaprzestańmy walki z własnymi niedoskonałościami, nieszczęściami i dziejową niesprawiedliwością – to jedynie marnowanie siły. Wszystkie rzeczy, których pragniemy, a pragnienie to wysłaliśmy w świat, przyjdą do nas same, kiedy tylko przestaniemy walczyć.


Przesłanie tchnące spokojem, ale raczej trudne do zrealizowania w naszym świecie, gdzie na czasie zdaje się być raczej cytat z Herberta "Płynie się zawsze do źródeł, pod prąd, z prądem płyną śmiecie. I czy się dopłynie, czy nie dopłynie, kształci to, wyrabia mięśnie.”. Co prawda w oryginale dotyczył on czegoś innego, ale i tak wokół niego rozgorzała dyskusja zwolenników siłowania się z życiem, mierzenia swoich sił, walki o sukces. Daleko nie muszę szukać, wystarczy, że rozejrzę się po miejscu pracy – z całą pewnością nie widzę tam nikogo, kto kierowałby się wu wej. Jednak mimo to 12 rad podoba mi się i staram się o nich pamiętać chociaż oczywiście z różnym skutkiem.

Czas na wątpliwości. Wu wei nie jest złe, ale co, kiedy świat dookoła żyje innym życiem? Przecież wtedy będziemy wyraźnie odstawać, zyskamy miano dziwaka, przebiegną po nas i zostawią w tyle. Hmmm… Jak żyć? I jeszcze jedna refleksja – w historii pełno przykładów, że walka często zmienia świat na lepsze. To dzięki wytrwałości i uporowi emancypantek i sufrażystek dożyliśmy czasów, w których kobieta ma prawo spełniać się zawodowo i dbać o swój rozwój intelektualny. Życie kobiet przed emancypacją ograniczało się jedynie do prowadzenia domu, rodzenia i wychowywania dzieci, wykonywania poleceń męża. Nie miały one żadnych praw i jedynie z powodu płci były traktowane gorzej niż mężczyźni. I co, tak miałoby pozostać? Wyobrażacie sobie? Zadaję sobie pytanie, czy życie na 100% zgodnie z tao na pewno sprawdza się w naszym drapieżnym świecie…? 

73 komentarze:

  1. Wydaje mi sie to dalece odbiegające od europejskiego stylu życia i filozofii samodoskonalenia sie:) ale nie wiem sama, czy tak wygodniej i spokojniej by sie nam nie zylo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała filozofia wydaje mi się odlegla, ale jeśli spróbujemy częściowo przeszczepić ją na nasz grunt, to czemy nie?... Ktoś w Sensie (nie pamiętam nazwiska) świetnie to pokazał :-)

      Usuń
  2. Chińczycy mają swoją filozofię, a my swoją, oni nie stosują naszej, my też nie za bardzo możemy zastosować tę ich.
    Z tych wszystkich punktów stosuję w życiu chyba tylko 11, nie dążę do władzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem z Tobą, jeśli chodzi o 11 :-) Naprawdę nie nęci mnie władza, czasami wydaje mi się,że nad sobą nie panuję, a co mówić o wiekszym obszarze ;-) Wschód - zachód, faktycznie, trudno by było żyć tak jak oni, chociaż są tacy, co próbują i podobno im wychodzi. Myślę, że dobrze jest przyjrzeć się tej drodze i zapożyczyć sobie, to, co nam pasuje, co damy rady do swojego życia przeszczepić :-)

      Usuń
  3. Ciezkie czasy nastaly.
    Podoba mi sie punkt 4 I 5. Zamartwianie to ostatnio moj nieodlaczny kompan, ktorego nie moge sie pozbyc, a starego drzewa sie nie przesadzi, wiec powinnam zaakceptowac moja wrazliwa nature ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z naturą trudno walczyć, sama w gruncie rzeczy jestem wrażliwcem. Twierdzi się, że wrażliwcy widzą wiecej, co ma swoje plusy, ale też i minusy :-)

      Usuń
  4. Lubię czytać takie rzeczy, ale uważam, że czasami powinniśmy je traktować z przymrużeniem oka. Żyć tu i teraz to bardzo ważna rada i powinniśmy się do niej stosować, bo rzeczywiście często jesteśmy pochłonięci rozpamiętywaniem przeszłości albo pogonią za czymś lepszym w przyszłości, a przecież najbardziej liczy się to, co jest tu i teraz. Jednak tak jak napisałaś- bierna postawa nie zawsze się sprawdza, w końcu naszą cywilizacja nigdzie by nie zaszła gdyby nie było żadnej rewolucji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, te emancypantki tak mi się od razu na myśl nasunęły. Przecież mężczyźni nie oddali by pola bez walki. W wielu krajach nie oddaja, bo kobiety nie chcą walczyć, oddaja sie bezmyślnie (?) tradycji. Zasady mi się podobają, ale obecnie hołduję filozofii pasującej do stwierdzenia "Panu Bogu świeczka, a diabłu ogarek" ;-)

      Usuń
  5. A ja mysle ze ktos kto zyje wedlug tych 12 zasad jest naprawde szczesliwy i ma ten spokoj w zyciu, bez tej pogoni, zapracowywania sie, walki o coraz wiecej, sciganiu sie z innymi o lepszy, nowszy, drozszy np. samochod.
    Pierwsza zasada, wierze ze intuicja jest b. wazna i lepiej posluchac sie jej. Dalej-zyj tu i teraz, badz cierpliwy- zgadzam sie z tym, dla mnie piata zasada trudna, ale dobrze by bylo nie zamartwiac sie. I wszystkie nastepne zasady sa bardzo dobre. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 4,6 i 9 wydają mi się najtrudniejsze, dla niektórych ostatnia wydaje sie nie do przejścia, uważają, że partner do nich należy, mogą mu dyktować swoje widzimisie. Ale rzeczywiście, życie byłoby łatwiejsze, gdyby tak nauczyc się żyć. I wiesz, co, jeszcze gdyby mniej zwracać uwagę, na to jak żyją inni. Bo sama napisałam - jeśli ja będe taka, a inni zachowają drapieżność, to przecież mnie zadepczą. Pozdrawiam Teresko :-)

      Usuń
  6. Warto stosować te wszystkie rady,życie byłoby prostsze i milsze. Muszę je wszystkie zapamiętać:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby się udało! Ja mam tak, że niby wszystko wiem, a i tak bywa, że postepuję zupełnie odwrotnie. Szkoła kształcenia osobowości jest trudna ;-)

      Usuń
  7. całkowicie się pod tym podpisuje, a rady z pewnością pozwolą na odnalezienie siebie i wyznaczanie celów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też bardzo się spodobały, a że bloga traktuję trochę jak swój "pamietnik", to i ku swojej pamięci je tutaj dodałam :-)

      Usuń
  8. Piękne... znów książka do zdobycia :) Staram się... wieczorem kiedy zaczyna się karuzela myśli, o tym co było co będzie, jak będzie czy będzie - mówię - "stop.- jestem tutaj, żyję - słyszę chrapanie mojego męża i tylko to się liczy.
    Pracuję nad tym :) Pozdrawiam Gaju - Bożenko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracujmy, pracujmy :-) Ja właśnie przed chwilą dostałam szału i skrzyczałam mojego biedaka. I widzisz, niby człowiek wszystko wie i rozumie, a emocje robią swoje i w jednej chwili wszystkie nasze mądrości gdzieś się chowają.

      Usuń
  9. A u Ciebie jak zwykle mądre rady, które warto przyswoić. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo wiesz, mądrzyć się to każdy potrafi, gorzej bywa praktyką ;-)

      Usuń
  10. ja tak nie umiem bez stresu, nie ten rodzaj pracy, niestety!!! :(

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praca biurowa też niestety wyzwala we mnie różne instynkty :-/

      Usuń
  11. Moim zdaniem, porady pożyteczne ale w obecnym świecie nie możliwe do wdrożenia w życie. Zbyt to piękne i proste aby było prawdziwe, niestety, pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, może nie w stu procentach da sie je wdrożyć, ale coś tam można jednak próbować z życiem robić, żeby osiągnąć choć trochę spokoju. Przecież ten wszechobecny stres, którego nie zawsze jesteśmy świadomi, zjada nas kawałku :-(

      Usuń
  12. Według mnie te rady są świetne. Co prawda z tym wirem pracy będzie ciężko ale kurcze... Życie mamy tylko jedno i nie można spędzić większej jego części zarabiając i nie wiedząc czy w ogóle skorzystamy z tego, na co tak długo pracowaliśmy :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, niektórzy to tak mają poustawianą pracę, że z małżonkiem mijają się w progu. Ona pracuje w dzień, on w nocy, albo na odwrót, ponieważ tak łatwiej i taniej opiekować się dziećmi.

      Usuń
  13. W moim ostatnim gąszczu nieuporządkowania wewnętrznego i trudnych decyzji, jakie przynosi mi los do podejmowania przydałaby mi się taka książka, aby wszystko powróciło na właściwe tory spokoju. Rady niby proste i uniwersalne, ale tak naprawdę ciężko je wcielać w życie na co dzień, tym bardziej w pędzie, jaki oferują nam obecne czasy. Ciekawa propozycja, godna uwagi, muszę się rozejrzeć za tą książką. Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest właśnie to, rady wydają sie oczywiste, ale ich zastosowanie w praktyce nie jest już takie oczywiste. Trzeba się bardzo pilnować, żeby nie skusić. Lata spędzone w szalonym pędzie zrobiły swoje, szkodliwe nawyki wyrobione, trzeba by je zastąpić nowymi, a to znowu nie jest tak pstryk i już. Mimo wszystko i tak będę się starać, tym bardziej, ze coraz częściej przychodzi mi na myśl popularne wołanie: "królestwo za spokój" :-)

      Usuń
  14. Dobre, przydatne rady. Tylko mam wrażenie, że wprowadzenie ich wszystkich w życie w dzisiejszym świecie jest trochę niemożliwe. Ale mozna się postarać ze wszystkich sił i sprawdzić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można i nawet należy - mówię za siebie, bo różne są podejścia. Nie wszystko na raz, bo świat jest jaki jest, ale powolutku zdobywać coraz wiecej tych umiejętności gwarantujących spokój :-)

      Usuń
    2. To prawda. Małymi kroczkami do przodu. :)

      Usuń
  15. Ja z wu wej jestem bardzo na bakier, ale ja walkę mam we krwi. Jedyne z powyższych punktów, które wychodzi mi bardzo dobrze, to spontaniczne podejmowanie decyzji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pisałam, uważam, że czasami trzeba i powalczyć, a jakby co, to pierwszy punkt już masz opanowany :-)

      Usuń
  16. Rad zawsze warto słuchać, sztuka polega na tym, jak z nich korzystać, co wybrać rozsądnie dla siebie.
    Pozdrawiam Gaju. :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ot i cała filozofia :-) Słuszne stwierdzenie.

      Usuń
  17. Bardzo fajne rady :) wprowadzenie ich w życie na pewno uczyniłoby je bardziej przyjemnym, tylko jak to zrobić? Może chociaż niektóre punkty wprowadzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba jest to, co możemy zrobić żyjąc tu i teraz. Wszystkiego na raz, bez przygotowania moglibyśmy nie unieść - w zależności od tego, jak właśnie żyjemy :-) A słyszę, że mnóstwo osób żyje w ciągu biegu...

      Usuń
  18. Najtrudniej zmienić samego siebie i postrzeganie świata. Pozdrawiam z grypowego domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A najłatwiej doradzać ;-) Pozdrawiam, nie dajcie się wirusom!

      Usuń
  19. Bardzo podoba mi się 12 rad, które są bardzo bliskie mojej filozofii życia. Jak we wszystkim tak i tu ważna jest rownowaga i podniesione przez Ciebie wątpliwości są na to przykładem. Tak czy owak myślę, że jest to dobry kierunek w życiowej podróży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze to ujęłaś :-) Wątpliwości wg mnie są uzasadnione, przykładów można znaleźć wiecej. Jak ich nie mieć? Trzeba by sie wyprowadzić na prawdziwą wieś, zamieszkać w chatce pod lasem, nie dbając o dobra materialne - jest, to jest, nie ma, to nie ma.

      Usuń
  20. A ja nie widzę tu sprzeczności i wszystko co widzę teraz, z doświadczenia mówi wyraźnie, że można to realizować, wybór należy do nas, nie musimy dopasowywać się do świata...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że masz rację, ale to nie zawsze bywa łatwe. Mimo, że szczerze się staram, to w każdym punkcie zdarza mi się popełnić błąd, wystarczy chwila nieuwagi. Ale może właśnie o to staranie się chodzi...?

      Usuń
  21. Hej, ta książka, a dokładniej rady w niej zawarte są bardzo ciekawe, i cudownie byłoby tak właśnie żyć jak tu autor nakazuje. Jednak czy jest to możliwe ? - ja nawet nie próbuję, nie potrafię (śmiech). Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak wyżej wspomniałam - chyba po prostu trzeba upierdliwie próbować codziennie od nowa. Zresztą, doskonali i tak nigdy pewnie nie będziemy - chociaż w pewnym sensie już jesteśmy ;-) Taki paradoks :-)

      Usuń
  22. O kurcze, właśnie sobie uświadomiłam, że nieświadomie żyję stosując niektóre z przytoczonych przez Ciebie rad? Czy jestem przez to szczęśliwsza? Nie wiem, ale na pewno nie mam a tyle stresów. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, na pewno jesteś spokojniejsza. Kiedy uda mi sie tak spędzić dzień, też to czuję :-)

      Usuń
  23. Chciałbym stosować się do tej filozofii. Oprócz punktu 4, bo chcę walczyć i walczę ze swoimi wadami.
    Lubię poezję Herberta. A co do roli kobiet, to dobrze, że w ostatnich latach coraz więcej kobiet robi karierę, a faceci coraz częściej angażują się w wychowanie dzieci.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A przecież nie byłyby te kariery możliwe, gdyby nie czyjaś wcześniejsza walka. Tak, z potrzebą walki - w niektórych przypadkach, bo przecież nie z każdym i nie o wszystko należy się szarpać - zgadzam się. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  24. Myślę że przede wszystkim należy być sobą...każdy z nas jest inny - jest taki cytat : "(...)jeśli ocenisz rybę po jej zdolności do wspinania się po drzewie, całe życie będzie wierzyła, że jest głupia" - są osoby które mają predyspozycje, energię do działania...i męczą się przy spokojnym trybie życia a inne na odwrót ...rzucić myśliciela, poetę, artystę w wir wydarzeń które wymagają podejmowania decyzji...działania...nie jest dobrym pomysłem . A niejednokrotnie niestety tak bywa że jest nam narzucany styl bycia...bo jak zauważyłaś "zyskamy miano dziwaka, przebiegną po nas i zostawią w tyle" . Tylko co jest ważniejsze ? my jako jednostka - nasze JA i bycie w zgodzie z samym sobą czy "płynięcie wciąż pod prąd " aby nie odstawać i sie dostosować ? Tylko jak długo można tak płynąć...kiedy mięśnie odmówią współpracy...a wycieczenie dokona reszty ? Jest jeszcze jeden cytat, bardzo podobny "Tylko martwe ryby płyną z prądem" - który wzbudził we mnie emocje - kolejny stereotyp - walcz, walcz do upadłego ...jak nie walczysz , nie zmagasz się z życiem to nie ma cię...nie zasługujesz na szacunek ...a niby dlaczego ? dlaczego harmonijne życie zarezerwowane jest tylko dla zakonnic czy mnichów żyjących w odosobnieniu ? Wolę jednak z prądem ....o ileż to przyjemniejsze :))))choć faktycznie bardzo trudne , żyjąc w dzisiejszym szybkim tempie , jesteśmy czasem wbrew sobie wrzucani w ten wir szalony :)
    Tych 12 zasad powtarza się ciągle w słowach myślicieli już od starożytności...może to jest celem ludzkości ? która w swej niedoskonałości wciąż się buntuje ?
    Zakończę cytatami Osho : " Nie walcz - po prostu unoś się wraz z prądem "...i Oscara Wilda " Bądź sobą. Wszyscy inni są już zajęci" :)))))
    Rozpisałam się :)))
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałąś dużo ale naprawdę same mądre przemyślenia, wg mnie nie sposób się z nimi nie zgodzić. Jeśli mamy wątpliwości czy żyć tak, czy też to nie ma sensu - wynikają one głównie - jak myślę - z potrzeby wpasowania się w społeczeństwo, nie bardzo chce nam się odstawać, nie zawsze jesteśmy na to gotowi. Tak własnie jest. Jesteśmy czasami jak stado owiec - pilnujemy sie wzajemnie i oglądamy się na siebie. Jednak ciagle obstację przy potrzebie walki (w pewnych sytuacjach, oczywiście!). Pozdrawiam :-)

      Usuń
  25. Ja muszę się nauczyć żyć...poprostu. Gdy wejdziesz na mego bloga - zobaczysz dlaczego. Gratuluję optymizmu :) Będę tu zaglądąć by sobie pomóc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, pamiętam, że mój blog powstał, bo też musiałam odbić sie od swego dna :-) Trzymaj się!

      Usuń
  26. Och, jaki kojący spokój bije Bożeno z tych zdjęć - cudownie koją zmysły te widoki. Piękne porady - gdyby chociaż część z nich na trwałe wkomponowało się w moje życie - byłabym szczęśliwsza i to spokojnie szczęliwsza. Ostatnio musiałam przystanąć i ochłonąć bo dałam się zbyt mocno wciągnąć w pędzący wir życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdy od czasu do czasu daje się tak wessać ;-) A te zdjęcia to właśnie moja wieś, gdzie mam domek i gdzie planuję się za 3-4 lata przeprowadzić na stałe. Ta wieś jest naprawdę bardzo s p o k o j n a. Na zdjęciach widać te przestrzenie albo pustki - jak kto woli ;-)

      Usuń
  27. przestań się zamartwiać - oj czy tak się da:) jeśli się da poproszę o przepis:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może aż tak bardzo się nie zamartwiam, co próbuję sobie pofilozofować :-P Przepis to najlepiej jak sobie każdy sam na siebie wymyśli, bo tak jak Dalia zauważyła, ryba na drzewo nie będzie się wspinać... :-)

      Usuń
  28. Te rady są takie proste:) Szkoda, że niektóre trudniej wprowadzić w życie, ale warto próbować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tzn. ulatuje wiedza z głowy pod wpływem emocji. Zdenerwujesz się i po ptakach :-)

      Usuń
  29. Proste, a jak trudne w zastosowaniu na co dzień.... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, twierdzi się, że najprostsze bywa zarazem najtrudniejsze (znów paradoks!), ale tak jest, ze ludzie szukają karkołomnych metod na poprawę jakości życia, a tymczasem pod ręką niezauważone czekają proste i darmowe metody :-)

      Usuń
  30. Trawiłaś sedno sprawy tego mi było potrzeba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami człowiek szukając podpowiedzi, nagle trafia na jakiś tekst i od razu wiadomo o co chodzi. Znam to :-)

      Usuń
  31. Genialne!:) Filozofia wschodu zawsze bardzo mnie fascynowała i cieszę się, że trafiłam na Twój tekst, bo sobie o niej (filozofii) przypomniałam. Wiele z tych 12 zasad jest bliskich mojemu sercu i przekonaniom. Zwłaszcza 1, 2 i 5. Staram się żyć teraźniejszością, nie lubię rozgrzebywania przeszłości i wspominek. Dla mnie to strata czasu. Wiele decyzji nie analizuje na chłodno tylko podejmuje "na czuja" i w większości przypadków ta metoda doskonale się sprawdza. Staram się też nie przejmować problemami. jest to niezmiernie trudne, ale wiadomo, że zamartwianie sie problemu nie rozwiąże, a tylko negatywnie na nas wpłynie. A jeśli chodzi o punkt 7, to jest odpowiedzią na coś, co mnie gnębi od kilku dni. Po przeniesieniu się z blogiem straszliwie spadły moje statystyki czym się frustrowałam od kilku dni. Wczoraj wieczorem postanowiłam wyluzować, stwierdziłam, że tak ma widocznie być i proszę bardzo dzisaj od samego rana mam odpowiedź. Pracuj dla przyjemności, a nie rezultatów. No po prostu genialne! Mam zamiar druknąć sobie te 12 zasad i codziennie poczytać sobie do śniadanka, żeby się fajnie nastroić na nadchodzący dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie wydrukowanie i powieszenie sobie przed oczami to dobry pomysł! Ja zwykle wpisuję takie "odkrywcze" rzeczy w terminarzu, do którego zagladam codziennie. Jedno przeczytanie nic nie da, trzeba czasami coś sobie "wyżobić w mózgu" ;-) Nie cierpie wspominać swoich przeszłych dramatów, bo kiedy to robię to czuję jak mnie dopadają od nowa i zwykle coś podobnego się wydarza. Jeśli przelecą mi przez myśl, to staram sie, żeby nie poruszyły mnie zanadto, już na pewno nie odtwarzam w sobie tamtych emocji. To naprawdę bywa szkodliwe!

      Usuń
  32. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem byłoby odnalezienie złotego środka. Pracować i biec-nie zapominając jednocześnie o niezbędnym czasie na spokój i odseparowanie. Oj wielu w tym pędzącym świecie marzy o tym złotym środku..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Sama twierdzę, że złoty środek to najlepsza recepta na każdy problem, ale nie wiadomo dlaczego tak trudno go zdobyć... :-)

      Usuń
  33. gdyby to było takie proste z tymi radami....

    OdpowiedzUsuń
  34. Tak myślę, że ja chyba wolę pracować nad własnymi wadami, zmieniać je, ale to prawda. Wady to cenne źródło informacji o nas samych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście musimy być na tyle siebie świadomi, by zrozumieć tę informację... I wtedy rzeczywiście nie ma potrzeby walczyć. Jeśli udało Ci się w taki sposób dojść do jakiegoś źródła Twoich zachowań, to czujesz o czym tu próbuję powiedzieć :-)

      Usuń
  35. Nie przywiązuj wagi do rzeczy, które nie są od ciebie zależne - oj... sporo czasu zajęło mi wypracowanie sobie tego... a i taak bywa że sie łapie na tym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę tak: przez cały czas będziemy się na czymś łapać, ale to oznacza przecież, że jesteśmy w jakimś stopniu świadomi tego co robimy. Z pewnością są i tacy, dla których nie istnieje żadna z wymienionych w tekście zasad. Nigdy nawet nie pomyśleli, że tak można żyć.

      Usuń
  36. A jeśli dążenie do zwycięstwa jest czyjąś pasją, w tej określonej, jego dziedzinie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i mamy kolejną, trzecia już wątpliwość... Rozumiem co masz na myśli i też mam w na ten temat w głowie jedynie znak zapytania. Może wyznacznikiem tego co dla nas dobre ma być reakcja naszego ciała? Jeśli dobrze i zdrowo się czujemy, jesteśmy wyluzowani i zadowoleni z życia, to chyba wszystko gra? :-)

      Usuń