piątek, 1 kwietnia 2016

Przeprogramuj się na wiosnę



W ubiegłym roku podjęłam się napisania cyklu czterech artykułów na temat diety dostosowanej do pory roku oraz klimatu, w którym żyjemy. Dzisiaj zamieszczam ostatni artykuł z tego cyklu – o odżywianiu wiosennym. Wcześniejsze znajdziecie klikając w link: lato (link), jesień (link), zima (link).

Wiosna to piękny czas, do życia budzi się przyroda, w pewnym sensie budzimy się i my. Wymieniamy garderobę na lżejszą, sami też pragniemy poczuć się lżej (niejednemu przez zimę przybyło zbędnych kilogramów). Wraz z wiosną chcemy też odświeżyć i wywietrzyć swoje otoczenie i nieraz zmienić na lepsze coś w sobie. Tyle planów, a do tego jeszcze to przesilenie wiosenne. Dlatego, aby w pełni cieszyć się z budzącej się do życia przyrody, powinniśmy jak najszybciej zmienić styl życia i sposób odżywiania.

Czym jest to osławione przesilenie? Najprościej rzecz ujmując oznacza to, że nasz organizm jest bardzo zmęczony po zimie. Przesilenie wiosenne nie jest jednostką chorobową, tylko zbiorem objawów (senność, rozdrażnienie i problemy z koncentracją) nasilających się wraz ze zmianą okresu jesienno – zimowego na wiosenno - letni. Podobno mieszkańcy wsi łatwiej przechodzą przesilenie niż mieszczuchy, które zimą  zażywają zdecydowanie mniej ruchu na świeżym powietrzu. Pamiętam, że kiedy nadeszła późna jesień, mnóstwo blogerów (w tym roku i ja!) oświadczało, że uroków nadchodzących miesięcy będziemy szukać w domu, pod ciepłym kocykiem. Dzisiaj nadeszła ostateczna pora by przeciągnąć się i wyjść na dwór - by dodać sobie energii po zimie i poprawić kondycję naszego organizmu, ważne jest nie tylko odżywianie, ale też codzienne bywanie na świeżym powietrzu, aktywność fizyczna i wysypianie się. 

Ponieważ potrzebujemy energii chociażby do walki z wyżej wspomnianym przesileniem, to mimo wałeczków czy boczków, wiosenna dieta w żadnym wypadku nie powinna być restrykcyjna. Musimy pamiętać, aby nie zatracić się w odchudzaniu i dostarczać wraz z dietą składników odżywczych, które pozwolą nam wrócić do formy po zimie. Jednak aby nie pogłębiać efektów przesilenia, dobrze jest zrezygnować z pożywienia, które w czasie zimowych miesięcy miało nas ogrzewać. Zimą najczęściej jemy ciepłe potrawy gotowane, które ogrzewają od środka, wiosną powinniśmy postawić na zwiększoną dawkę witamin i mikroelementów.

Wiosna oferuje nam nowalijki, na widok których już cieknie nam ślinka, zaleca się jednak poczekanie z ich konsumpcją do połowy maja, kiedy to pokażą się pierwsze „prawdziwe” warzywa. Póki co, możemy posadzić w skrzynkach np. szczypiorek, pietruszkę, rzeżuchę czy kiełki.

Właśnie, kiełki. Wiosna to odpowiednia pora na dodawanie do potraw kiełków, ponieważ zawierają one wartościowe białko, są również bardzo ważnym źródłem substancji mineralnych takich jak: żelazo, fosfor, wapń, magnez, chrom, lit, selen, i cynk oraz dużo witamin m.in. A, B, C, E i H. Zamiast łykać garściami witaminy albo jeść sztuczne o tej porze roku pomidory, lepiej sięgnąć po kiełki – te przewyższą wartościami odżywczymi każde owoce i warzywa dostępne na przednówku.

Dietę wiosenną należy zacząć od oczyszczania organizmu, a najlepszym sposobem na odtrucie i wypłukanie z organizmu czego trzeba, jest woda. Woda wspomaga odchudzanie i oczyszcza organizm z toksyn, specjaliści zalecają wypijanie jej co najmniej 1,5 litra dziennie - w tym mogą znaleźć się zioła (np. pokrzywa świetnie nadaje się na wiosenną kurację oczyszczającą). Rano, zaraz po przebudzeniu dobrze jest napić się ciepłej wody z cytryną albo spróbować czegoś innego - Chińczycy piją gorącą wodę, prawie wrzącą i uważają, że jest to bardzo dobre dla zdrowia. „Wrzątek” należy pić małymi łyczkami również (najlepiej) na czczo, ma on działanie rozgrzewające, wspomaga oczyszczanie organizmu i trawienie, usuwa nadmiar wilgoci, dodaje energii oraz redukuje nadwagę. Dla ciekawskich więcej chociażby tutaj: http://medycynaenergetyczna.blogspot.com/2013/09/wschodnia-sztuka-odchudzania.html


I takim sposobem zeszliśmy na pełną ciekawostek chińską medycynę,  która ma o pozornie prostszą (?) receptę na postawienie nas na nogi. Uważa się tam, że podstawą dobrego systemu odpornościowego jest zdrowa wątroba i pęcherzyk żółciowy i to o te narządy przede wszystkim należy zadbać wiosną

„Właśnie wtedy (wiosną - moja uwaga) wątroba zasilana jest najwyższą ilością energii i jest najbardziej podatna na uzdrawianie (w tym okresie najlepsze efekty przynosi detoks, głodówki i oczyszczanie całego organizmu). Element DRZEWA (przypisany wiośnie – moja uwaga) to kolor zielony, który dominuje w przyrodzie wiosną. Dlatego zielone i kwaśne owoce i warzywa wzmacniają wątrobę.”

„Wiosną przyroda znów się ożywia, następuje wielkie przebudzenie. Człowiek powinien dostosować do tej sytuacji swoje nawyki: późno chodzić spać, a wcześnie wstawać, zażywać ruchu na świeżym powietrzu oraz nosić luźne, wygodne ubrania.

Odżywianie Na Wiosnę.
Bardzo ważne jest dobieranie lekkich i łagodnych pokarmów wzmacniających wątrobę i śledzionę. Zaliczają się do nich ziemniaki, jajka, mięso kurze (ale z naturalnego chowu), wołowina (tatar ma najwięcej enzymów), chuda wieprzowina, ryby, orzeszki ziemne, sezam, miód. Wzmacniające działanie na YIN mają: marchewka, kiełki soi i fasoli mung, tofu, białe grzyby mu-er oraz mięso kacze i królicze. W tym okresie organizm potrzebuje pożywienia o małej zawartości tłuszczu, a bogatego w witaminy i substancje mineralne.

Pokarmy Uzdrawiające Wątrobę
  • Pełne ziarna zbóż (najlepsza jest pszenica (??? – moja uwaga) i orkisz)
  • Rośliny strączkowe w niewielkich ilościach (zielona soczewica, groch, fasola mung i azuki)
  • Zielone warzywa liściaste (szczególnie brokuły, pietruszka, sałata kapusta) które stymulują wątrobę do otwarcia się na przepływ krwi oraz tlenu
  • Marchewka, buraki i dynia (w tym również soki z tych warzyw)
  • Wodorosty morskie
  • Kiełki
  • Niewielkie ilości kiszonek (mięso, kiszona kapusta, ogórki i inne warzywa)
  • Czarna rzepa, biała rzodkiew i inne rzodkwie
  • Cytryna i grejpfrut
  • Zielone jabłka, wiśnie i pomarańcze
  • Małe ilości olejów tłoczonych na zimno (oliwa z oliwek, olej sezamowy, ostropestowy) 
  • Niskotłuszczowe ryby (2 razy w tygodniu)
  • Czosnek – działanie przeciwgrzybiczne, antybakteryjne i wzmacniające odporność
  • Herbatka z mniszku lekarskiego (liście zbierane wiosną) – neutralizuje kwasy i pobudza wątrobę do oczyszczania krwi i usuwania odpadów wraz z żółcią
  • Herbatka z korzenia mniszka i korzenia łopianu (fantastyczne działanie odtruwające)
  • Inne zioła: gorzknik kanadyjski, rozmaryn, tysięcznik pospolity, cykoria, podróżnik, kurkuma, bobrek trójlistny, mięta pieprzowa, karczoch, ostropest!!” 


 
I tak oto, zamiast przedstawienia rzetelnego spisu zasad wiosennego odżywiania, zabrnęłam w egzotyczne, ale jakże ciekawe rejony. Pomysł na tego posta pierwotnie był całkiem inny, ale niestety, brzmiał jak nudny podręcznik, a od „przynudzania” są portale naukowe, a nie Plantacja. Pod powyższym linkiem znajdziecie dużą dawkę takiej ciekawej wiedzy. Czytajcie i odradzajcie się na wiosnę, bo…
„Jak zaczniesz wiosnę, taki będzie rok

Jak zaczniesz poranek, taki będzie dzień”.

85 komentarzy:

  1. Bardzo przydatny wpis,
    faktycznie ciężko jest przestawić się po zimie i wyjść spod kocyka...
    pozdrawiam MARCELKA ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od tego kocykowania chyba lekko osłabliśmy ;-) Ale, jak to się dzisiaj mówi - damy radę ;-) Pozdrawiam :-)

      Usuń
  2. Trzeba mi wprowadzić systematyczne spacery, no i może zacznę od herbatek ziołowych i wody:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień mamy nareszcie dość długi, więc można spacerować, biegać, nawet po powrocie z pracy. Nie cierpię robić tego w ciemnościach.

      Usuń
  3. Choć za oknem dziś jakby mniej wiosennie, to już mi się zachciało wiosennego oczyszczania i odnawiania. Zaczynam od...fryzjera ;) właśnie wychodzę. A potem wdrożę kolejne punkty. Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nowa fryzura to doskonały początek zmian :-) Pozdrawiam :-)

      Usuń
  4. Moją pietą achillesową jeśli chodzi o zdrowe odżywianie jest picie zbyt małej ilości wody w ciągu dnia. I o ile staram się zdrowo odżywiać to picie wody mocno kuleje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piję wodę, bo piję błonnik witalny - bez wody zrobiłabym sobie krzywdę tym błonnikiem. Myślę, że właśnie przez błonnik wyrobiłam sobie nawyk popijania wody w trakcie dnia.

      Usuń
  5. powiem tak krótko i na temat - kiszonki tak, kiełki nie:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, dlaczego? Nie smakują Ci? Ja też nie wszystkie lubię, ale te z rzodkiewki wg mnie są pyszne :-)

      Usuń
  6. Jaki obszerny post, dziękuję za tyle informacji, już wiem dlaczego lubiępić wrzątek:):)
    Tyle wrzucamy róznych śmieci w siebie....
    Ach...idę na przedwiosenny spacer:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcześniej, zaraz po przebudzeniu piłam lekko podgrzaną wodę z cytryną, potem wpadł mi w oko artykuł o gorącej wodzie i przestawiłam się. Może nie wrzątek, ale taka porządnie ciepła, czuję wtedy, że mój żołądek/brzuch pozytywnie reaguje, mam większy apetyt na śniadanie, które przeciez zwyle jadam bardzo wcześnie, bo o 6:30. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  7. Jestem zagorzala fanka akupunktury I uwielbiam czytac wszystkie nowinki dotyczace chinskiej medycyny.
    Czas na ozywienie, czas na wiecej slonca I ruchu. Witaj wiosno - Nareszcie !! :-) I to nic, ze dzisiaj z rana byly u Nas tylko 2'C :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas wiosna zaczyna się właśnie rozkręcać :-) Szkoda, że u nas akupunktura wydaje mi się droga... Komplet 10 zabiegów 700 zł. Sama miałam tylko jeden zabieg, jak się dowiedziałam, że właśnie 10 zabiegów potrzeba dla uzyskania efektów, to zwątpiłam, tym bardziej, że nie byłam pewna, czego sie spodziewać...

      Usuń
  8. Medycyna chińska ma bardzo ciekawą filozofię...np. bardzo ważny jest też proces przygotowania posiłku ...t.zw obieg pięciu przemian a nawet emocje jakie temu towarzyszą...kucharz przelewa swą energię na potrawy...Tu wszystko jest istotne...i siłą rzeczy człowiek spowalnia ...dostosowuje się do przyrody...
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W energię kucharza to akurat bardo wierzę. Zresztą też nigdy nie wyszedł mi dobry posiłek, kiedy gotowałam nabuzowana negatywnymi emocjami :-)

      Usuń
  9. Kocham wiosnę, niech już będzie piękna pogoda to i humor lepszy! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie już piękna pogoda jest :-)

      Usuń
  10. Kurcze, dziwne bo nigdy nie mam oznak przesilenia wiosennego(ani żadnego innego). Jedyne co mi w tej porze roku doskwiera to nasilone objawy alergii. Ale do tego po latach idzie przywyknąć. Diety też jakiejś nie stosuję - po prostu jem to, czego domaga się mój organizm, korzystając oczywiście z jak największej ilości naturalnych produktów. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety zaliczam zjazdy energetyczne i to nie koniecznie w związku z przesileniem. Stąd pomysł na wcześniejszego posta ;-) Wydaje mi się, ze niektórzy wysysają taką energiczność z mlekiem matki, sama znam parę osób, co ciagle się kręcą i nigdy nie mają dość. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  11. Kiełki, szczypiorek i rzeżucha własnoręcznie wyhodowane, to moje ulubione dodatki do kanapek i sałatek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i ja niedługo posieję coś w skrzynkach na balkonie, słońce zaczyna przygrzewać to czas najwyższy pogrzebać trochę w ziemi :-)

      Usuń
  12. Bardzo przydatny artykuł. Tak ogromny wpływ na nasze odżywianie, zapotrzebowanie i pragnienia ma pora roku. Mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że ludzie mieszkający na wsi jakoś lepiej przeżywają to przesilenie. Byłam ok. dwa tygodnie temu na wsi i ja czułam się bardzo źle, nagle musiałam więcej się ruszać, uderzyło mnie mocniejsze powietrze...a ludzie z tamtych okolic nie odczuli znaczącej różnicy i czuli się znacznie lepiej.
    Ciekawe porady i dużo wiedzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję :-) Wydaje mi się, że siłą rzeczy mają czystsze powietrze, no i pewnie więcej na świeżym powietrzu przebywają... Natomiast co do odżywiania - mam rodzinę na wsi i nie uważam, żeby jedli zdrowiej. Może niektórzy są bardziej świadomi, ale większość wrzuca w siebie śmieci z pierwszego lepszego sklepu, a w ich diecie wcale nie ma tak dużo własnych produktów. Oczywiście, nie ma co wrzucać ludzi do jednego worka, ale kiedy czytam różne blogi prowadzone przez kobiety mieszkające na wsi, to myślę sobie "jaka różnica, na żywo widzę coś innego" :-)

      Usuń
  13. Kochana, wynika z tego, że ja oczyszczam się cały rok! A poważnie, to z wiekiem wiele pokarmów już mi nie służy, więc je wykluczam, proste i skuteczne...
    Pozdrawiam lekko i wiosennie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda to prawda, ja też zauważyłam już, że jedzenie powinnam wybierać rozsądniej, wątroba się burzy ;-) Więc własne rady zadbania o nią biorę jak najbardziej na poważnie!

      Usuń
  14. mi się też przyda zdrowe odżywanie, po ciąży, wiecznie zmęczona i niewyspana a do tego jeszcze owe przesilenie wiosenne...

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja co roku mam problem z nastawieniem się na wiosnę. Dzięki twojemu wpisowi będzie mi łatwiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) Jeśli mogłam sie na coś przydać, to super ;-)

      Usuń
  16. Z przybyciem wiosny mamy zawsze ochotę na zmiany :) Może się na coś skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie wiosna też tak działa - milion nowych pomysłów :-)

      Usuń
  17. Póki co wiosna mi nie doskwiera, na razie żadnych dolegliwości. Choć na początku marca czułam się sfrustrowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super, tym bardziej, że wiosna już się rozkręca i słońce dołąduje nas witaminą D wreszcie :-) A powiem Ci, że tej zimy łykałam tran i zresztą ciągle łykam, widzę "gołym" okiem zmianę na plus.

      Usuń
  18. Z tymi nowalijkami to jest różnie, bo są naszprycowane chemią niestety. Ja zazwyczaj początkiem wiosny mam sporo energii, ale później rzeczywiście dopada mnie przesilenie i staram się go zwyczajnie przeczekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wszyscy ostrzegaja więc to pewnie prawda... Ech, mieć własny ogródek! Na razie tylko pozostaje marzenie :-)

      Usuń
  19. Ach, świetny artykuł! Zapisuję i wykorzystuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie bardzo mi miło i dziękuję :-)

      Usuń
  20. Piękny Park, zdjecia sa super

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ten park w sąsiedztwie :-) Szczęściara ze mnie. Już przyzwyczaiłam się do jego widoku, ale kiedy przyjechałam tu 9 lat temu, to chodziłam po parku z otwartym dziobem - z wrażenia!

      Usuń
  21. Ja jestem już w 100% zaprogramowana na wiosnę. O dziwo, przesilenie mnie w tym roku nie dopadło. Cieszę się jak głupia z każdej, nawet najmniejszej wiosennej oznaki i tego powietrza, niesamowitego zapachu wiosny! :) Dzień jest dłuższy, już nie wychodzę i nie wracam nocą. Z chęcią sięgnę po kiełki i pomogę swojej wątrobie. Na co dzień o tym się nie myśli, a to bardzo ważne, żeby właściwie dbać o każdy organ, jeśli tylko się da. Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też za bardzo nie męczy w tym roku, myślę, że to zasługa tranu, po który po raz pierwszy w życiu siegnęłam, nasłuchawszy sie o niedoborach witaminy D. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  22. Uwielbiam kiełki, rzeżuchę, nowalijki, ale spokojnie, nie jem tych pierwszych z dużą ilością chemii w sobie :-). Czosnek - bardzo lubię, ale niestety nie mogę. I to jest ból, ale wszędzie gdzie mogę jakiś jogurt, sos to przemycam odrobinę :-).
    A teraz to już truskawek tych prawdziwych nie mogę się doczekać.
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na prawdziwe truskawki to jeszcze trochę trzeba poczekać... Ale przyznaje się, że przechodze obok tych wystawionych na sprzedarz w Lidlu czy Biedronce z cieknącą ślinką i... nie wiem, czy długo wytrzymam ;-)

      Usuń
  23. Ja zajadam się rzeżuchą:) Muszę posiać nową;p
    Sporo rzeczy z tej listy lubię, a bez czosnku sobie kuchennego życia nie wyobrażam;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, do rzeżuchy wcale nie jestem przekonana. Raz spróbowałam i nie zasmakowała. Ale kiedyś spróbuję jeszcze, bo pamiętam, że podobnie wyglądało moje pierwsze spotkanie z rukolą. Na początku błeee, a teraz ulubione zielone listki :-)

      Usuń
  24. A dla wątroby najlepszy dodatkowo jest..ostropest plamisty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A przewija się nawet w tym zestawieniu. Właśnie łykam tabletki z ostropestem, już musiałam się wspomóc, bo za często wyglądałam jak balonik. Łykam od tygodnia i widzę wyraźną poprawę. Najpierw myślałam o zakupie zwykłego ostropestu w ziarenkach, ale gdzieś wyczytałam, że to nie zadziała, że tylko ekstrakt działa.

      Usuń
  25. Tej wiosny jem wyjątkowo dużo szpinaku, brokuł czy czosnek i odpukać czuje się świetnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak dalej trzymać :-) U mnie też nieźle, a bywało gorzej.

      Usuń
  26. Mnie każdej wiosny ucieka apetyt, ale to wina przesilenia. Zmiany zaczęłam od czyszczenia szaf, później był fryzjer a teraz myślę jak sobie odnowić korytarz w ogóle całą klatkę schodową. Marzą mi się naklejki ogromne drzewa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie wczoraj był dzień balkonowy. Wykorzystałam pierwszy, naprawdę ciepły dzień, do tej pory na moim wietrznym balkonie nie szło wytrzymać. W przedpokoju mam zrobioną gałąź z szablonu. To bardzo pracochłonne było i nie wyszło mi idealnie, bo szablon odstawał. Teraz myślę, że naklejki to lepszy pomysł, tylko jak później z ich usuwaniem...

      Usuń
  27. Zawsze byłam zdania, że warto spożywać produkty sezonowe, ale o diecie stricte związanej z porą roku nie słyszałam. Bardzo ciekawy temat. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjmując, że dieta, to sposób odżywiania, a tak się przecież przyjmuje :-) Jeśli chcesz więcej o tym poczytać to polecam książkę Bożeny Żak Cyran https://oct-opus.net/product-pol-655-Jedz-i-zyj-zgodnie-z-porami-roku-Bozena-Zak-Cyran.html

      Usuń
  28. Bardzo fajny wpis :)
    Nowalijki <3 Nie mogę się już ich doczekać, ale masz rację lepiej poczekać do maja. Kiełki także bardzo lubię. Odtruwanie organizmu również bardzo ważna rzecz. Z ziół najczęściej piję czystek, krwawnik i pokrzywę :) I ten przypływ energii na wiosnę - bezcenny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czekam z nowalijkami, a zioła ostatnio wyparły u mnie herbatę :-) Zimą odkryłam lipę, ma kwiatowy smak, melisę też piję, ale z dodatkami, np. pomarańczy.

      Usuń
  29. Polecam codzienne kijkowanie i rzeżuchę z okiennego parapetu. :) . Kiedyś słyszałam, żeby nie wybierać nowalijek, np. pomidorów czy ogórków, dużych, bo wtedy istnieje ryzyko, że są bardzo pędzone chemikaliami. Ostatnio polubiłam czystek.
    Pozdrawiam Gaju. :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piję czystek, w czerwcu minie rok, ale nie smakuje mi i nie zauważyłam też jakiegoś po nim efektu "wow!", a wręcz przeciwnie, od kiedy piję mam wrażenie, że mam większe problemy ze śluzówką nosa :-( Czyżbym była aż tak podtruta...?

      Usuń
  30. Zdecydowanie zgadzam się z Twoimi słowami. Wiosna to idealny moment na kuracje oczyszczające. Picie dużych ilości wody to u mnie norma, ale właśnie na początku wiosny stawiam na kurację oczyszczającą z młodą pokrzywą. Wystarczą dwa tygodnie, a zmiany naprawdę są zauważalne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, ze suszona z apteki działa podobnie, bo na zieloną nie mam szans :-)

      Usuń
  31. Przesilenie wiosenne to strasznie paskudne zjawisko, zwykle w tym okresie jestem nie do życia, a jak na złość marzec-kweicień to najbardziej wariackie miesiące w szkole kiedy nauki jest co nie miara, a koncentracja sięga zera... Z przyjemnością przeprowadziłabym podobne oczyszczanie organizmu u siebie, ale mam wielki problem z doborem składników - po porostu nie lubię jeść i wiele rzeczy mi nie smakuje. Na szczęście jestem fanką lekkich sałatek, więc będę się ratować nimi co właściwie wydaje się rozsądne zważywszy, że jak zostało wspomniane nie powinniśmy się za nadto ogrzewać od środka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też sztuką jest tak się oczyszczać, żeby się zanadto nie osłabić :-)

      Usuń
  32. A ja sobie te pokarmy wzmacniające wątrobę wydrukuję i przykleję na lodówkę.
    Przesilenie wiosenne to fatalny czas. Mi na przykład strasznie teraz wypadają włosy. Ale rzeczywiście dużo spacerów pomaga na przebudzenie, więc spacerujemy z juniorem kiedy tylko się da.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku poszło mi lepiej i zastanawiam się czy to nie zasługa kilkumiesięcznego już łykania tranu, może przerwę to, kiedy słońce rozświeci się na dobre. Do mnie przemówił ten wątek z wątrobą i zaczęłam ją wspomagać, też widzę różnicę na plus. Czyli jakieś dwa klucze już mam, wcześniej jakimś cudem o tym nie myślałam, a szkoda :-)

      Usuń
  33. Wodę i kiełki już od jakiegoś czasu są na stałe w moim menu, a grejpfruty uwielbiam ! Podobnie jak marchewki ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważa się, że jeśli coś nam nie smakuje, to nie powinniśmy się do tego zmuszać, a mnie właśnie marchewka wyraźnie nie pasuje, wprost nie znoszę. Dziwne... bo co może być nie tak z marchwią, chyba że intuicyjnie wyczuwam, że jest przenawożona ;-)

      Usuń
  34. Uwielbiam wiosnę - czas i mi wrócić do życia, bo dała mi się grypa ostatnio we znaki i powikłania po niej. Myślę, że i mi lista produktów wzmacniających wątrobę się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, też miałam w ostatnich miesiącach załamanie zdrowia i to kilkumiesięczne: październik - pierwsza dekada stycznia, potem powoli zaczęło się poprawiać. I po co ja ten czystek piję??? Chyba, że to właśnie przez czystek - robię coś nie tak i osłabiłam organizm...

      Usuń
  35. Gorąca woda z cytryną to u mnie od wielu, wielu lat. Jedynie w upały piję wodę w temperaturze pokojowej, nigdy zimnej!!!
    Dla odciążenia wątroby ważny jest również sen i to taki zaczynający się ok 22:00- należy przespać przyjemniej do 3 w nocy, wtedy nasza wątroba porządnie odpocznie, dzięki czemu w ciągu dnia będzie miała energię do czynienia swojej powinności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że posiadasz dużą wiedzę na takie tematy, ja dopiero to powoli odkrywam, przez te wszystkie lata, powiedzmy do 2014, zajmowałam się raczej rujnowaniem siebie :-)a racze :-/

      Usuń
  36. Hoduję dzielnie kiełki, piję wodę z miodem i cytryną i cóż, czekam na koniec mojej diety by bardziej zaszaleć:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Narzucona dieta to na pewno nic miłego, sama nie musiałam na szczęście przez to przechodzić, a wiem, że to byłoby ciężkie. A ja próbowałam hodować kiełki i mi spleśniały. Nie powiem, są to wymagające stworzonka, trzeba codziennie naglądać :-)

      Usuń
  37. Tego właśnie mi było trzeba! Dziękuję za ten artykuł! Chyba faktycznie obudziłam się z zimowego snu, bo nabieram coraz większej ochoty do życia. Nie przypuszczałam, że to właśnie na wiosnę nasza wątroba się regeneruje. Czytałam, że odpowiednie nawadnianie organizmu pomaga utrzymać pęcherzyk żółciowy w dobrej formie - nie powodując odkładania się kamieni żółciowych. W ogrodzie zaczął wychodzić szczypiorek i pietruszka gdzieniegdzie się zazielenia - masz rację, dosłownie cieknie mi ślinka na ich widok i bardzo często lądują na kanapkach :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę ogrodu, ja wczoraj przekopałam skrzynki i niedługo posieję jakieś zioła :-)

      Usuń
  38. Coś w tym jest, bo własnie takich pkarmów domaga się ostatnimi dniami mój organizm!
    Co do pszenicy, to jest ona na prawdę dobra dla wątroby i żołądka, ale lepiej wybierać orkisz, czyli odmiane pszenicy zblizoną do dawnych odmian, przed modyfikacjami genetycznymi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, bo u mnie po zwykłym pszenicznym pieczywie z brzucha robi się balonik, aż skóra trzeszczy ;-)

      Usuń
  39. 1,5 litra dziennie wody? A inne płyny się nie liczą? np. mleko. Uwielbiam mleko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, o mleku się nie wypowiem, bo nie piję, nie trawię go najlepiej, ale inne płyny jak najbardziej się liczą, nawet zupa :-) Tylko z tymi uznanymi za odwadniające trzeba uważać, np. o kawie mówi się, że po wypiciu filiżanki, trzeba wypić trochę wody.

      Usuń
  40. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że kiełki są aż tak zdrowe. Zazwyczaj o nich nie pamiętam, a chyba warto to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pamiętam, to wrzucę do koszyka, ech, ten przyjaciel alzheimer...

      Usuń