niedziela, 6 marca 2016

Poszukiwania snu doskonałego



Temat snu często pojawia się w blogosferze. Przeważnie twierdzimy, że za mało śpimy i chcemy to zmienić, chcemy też wprowadzić nawyk wczesnego wstawania. Myślę, że piszemy o tym, bo faktycznie czujemy, że gdybyśmy coś w tej sferze dali radę poprawić, to może czulibyśmy się bardziej zadbani, wypoczęci, energiczni.  I jest to myślenie jak najbardziej poprawne - sen to najlepszy z naturalnych kosmetyków! Każdy to potwierdzi. Kiedy śpimy nasza skóra regeneruje się po całym dniu i pozbywa się zanieczyszczeń. Chroniczne niewysypianie się będzie skutkowało także pogorszeniem zdrowia, zmniejszeniem odporności organizmu a czasami wystąpieniem otyłości.

Tyle wiemy wszyscy, ale mnie ciągle było mało i szukałam dalej. No i dokopałam się do kilku ciekawych faktów na temat snu, zobaczcie jakich:

Dobowe zapotrzebowanie na sen jest cechą indywidualną i wrodzoną. Thomas Edison spał 10 godzin, a jeśli spał choćby godzinę krócej, był nieprzytomny. Połowę mniej snu potrzebowali Winston Churchill czy Napoleon Bonaparte. Leonardo da Vinci spał po kwadransie co kilka godzin. Ważne jest, by nie walczyć ze swoim zegarem biologicznym. Jesteśmy typem skowronka lub sowy, jednak nie możemy tego zmienić, więc spróbujmy dostosować się do rytmu naszego organizmu pamiętając, że najlepsza regeneracja organizmu odbywa się w godz. 21.00 – 1.00 w nocy, z kolei w godz. 1.00 – 3.00 oczyszcza się nasza wątroba, ale pod warunkiem, że jesteśmy już w fazie głębokiego snu. Dlatego też pora kładzenia się do łóżka ma istotne znaczenie. Jeśli pójdziemy spać o godz. 2.00 w nocy i wstaniemy o 10.00 rano to sen taki będzie mniej wartościowy niż sen od godz. 22.00 – 6.00. Zatem zdecydowanie zalecane jest uśniecie przed godz. 23.00 - jeśli wątroba nie oczyści się w nocy, to nie pozbędziemy się odpowiedniej ilości toksyn z naszego organizmu, co odbije się na wyglądzie naszej skóry. (źródło: https://www.nona-polska.pl/terapie-naturalne-2/uroda/sen-najlepszym-kosmetykiem/)

Wg prof. Daniela F. Kripke z University of California w San Diego, który badał zależność między długością snu a długością życia, możemy bez obawy przeznaczyć na sen sześć i pół godziny, to wystarczy, by utrzymać organizm w dobrej kondycji. Nawet ludzie śpiący pięć godzin na dobę nie muszą się martwić, jeśli po przebudzeniu czują się wyspani. W Europie i Stanach Zjednoczonych większość badań nad zaburzeniami snu finansują producenci środków nasennych, a im większy strach przed bezsennością, tym większy popyt na ich produkty. Dlatego większość badań koncentruje się na zagrożeniach wynikających ze zbyt krótkiego snu - przekonuje prof. Kripke. Uczony przeanalizował długość snu u ponad miliona osób w wieku od 30 lat do 102 lat. Z jego ustaleń wynika, że najdłużej żyją ci, którzy śpią siedem godzin na dobę. U ludzi pozostających w łóżku osiem godzin i dłużej ryzyko zgonu w ciągu sześciu lat jest dwunastokrotnie większe niż u osób śpiących siedem godzin. Nawet ci, którzy w ciągu doby przesypiają zaledwie pięć godzin, najczęściej żyją dłużej niż ludzie pozostający w objęciach Morfeusza osiem i więcej godzin. (źródło: http://www.wprost.pl/ar/58845/W-pizamie-do-trumny/?I=1116)


Sama przytakuję powyższym informacjom – rzeczywiście, najlepiej wysypiam się i wypoczywam śpiąc w godzinach od około 22-giej do 6-stej rano, a kiedy rozleniwię się i spędzę w łóżku więcej niż 8 - 9 godzin, to zwykle potem jestem rozmemłana przez resztę dnia. Cóż, zawsze to jakiś trop. Do tej pory myślałam, że za dużo snu nie niesie za sobą poważniejszych konsekwencji niż przeciekający przez palce dzień, lecz jak widać, wszystko w nadmiarze może nam zaszkodzić, a Arystotelesowska zasada „złotego środka” doskonale sprawdza się w każdym temacie.  

71 komentarzy:

  1. Jak śpię za długo to często boli mnie głowa :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też, ale też brakuje mi wtedy energii, nie mogą się za nic wziąć, czas przecieka między palcami. W końcu łapę się na tym, że południe, a ja ciągle w piżamie :-)

      Usuń
  2. ja sypiam osiem. dla mnie to idealna długość snu ☺

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja śpię od 24tej do 7mej rano, ale i tak mam ciężkie wstawanie. Może dlatego, że w nocy budzę się kilka razy. Sama nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te pobudki na pewno nie są bez wpływu. Kiedy miałam problem z alergią i puchła mi śluzówka to często wybudzaląm się nie mogąc oddychać. Każdy poranek był dla mnie wtedy koszmarem.

      Usuń
  4. Ostatnio sypiam bardzo dużo choć do niedawna wystarczyło mi 5-6h. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno na starość ludziom zwykle wystarcza 5 godzin snu. Znam różne starsze panie, które opowiadają, że przed pójściem do pracy zrobiły pranie i obiad ugotowały. Tzn. jeszcze starsze niż ja!

      Usuń
  5. Dokładnie tak. Ja nie mogę za dużo spać, bo jestem potem nie do życia. 5-6 godzin snu mi zupełnie wystarcza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, dla mnie to zdecydowanie za mało :-(

      Usuń
  6. Co do optymalnych godzin snu to mamy podobnie. Chociaż czasem zdarzają mi się odstępstwa od tych pór. Jednak czasem po stresującym tygodniu dobrze jest móc sobie dłużej pospać (poleżeć) w weekend. Organizm się regeneruje, nie chodzimy jak zombie i mamy więcej sił na wszystko :) Jednak bardzo lubię być wypoczęta i wtedy najlepiej mi się pracuje, jestem najbardziej wydajna. Od zawsze też byłam raczej rannym ptaszkiem ;) Pozdrowionka serdeczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę tego rannoptaszkowania! Ja bardzo lubię poranki, ale bez przymusu wstaję około 7 rano. Nie wiem, czy jestem rannym ptaszkiem? Chciałabym jeszcze wcześniej...

      Usuń
  7. Ja właśnie źle robię bo wolę dużej pospać niż wcześniej się położyć. Chciałabym to kiedyś zmienić ale na razie będę zasypiać koło 2 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg powyższej teorii nie jest to dobre rozwiązanie, ale do pewnego czasu po buzi tego nie widać. Tak będzie do około 40-stki :-)

      Usuń
  8. ja muszę iść spać koło 21 30 a wstaję zaraz po 6 tej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odliczając czas na uśnięcie, zostaje Ci kllasyczne 8 godzin snu. Dla mnie to też ideał, ale zwykle przeciągam lekko strunę :-)

      Usuń
  9. Doskonale zgadzam się z ta złotą zasadą :) ja z kolei zasypiam po 22. Staram się tak zorganizować wieczór by nie kłaść się później. W przeciwnym razie następny dzień będzie pod znakiem totalnego niewyspania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ mam zwykle pobudkę o 5:30, więc staram się nie przekraczać granicy jaką jest 22:30, jednak bywa, że się zaczytam i wtedy lekko nie jest :-)

      Usuń
  10. Jeszcze 10 lat temu nie miewałam problemów ze snem, teraz hormony i stresy w pracy robią swoje.
    Najgorsze jednak zasypiać nad ranem, nie wróży to nic dobrego, lepiej wstać wcześnie i zdrzemnąć się po południu (o ile to możliwe). Każdy zresztą pewnie ma swój sposób...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstyd się przyznać, ale już całe lata świetlne nie zasypiałam nad ranem ;-) Chociaż raz miałam noc w kratkę, kilka razy budziłam się, w końcu wybiłam się ze snu i gdzieś około 3 nad ranem usnęłam. Następnego dnia w pracy dosłownie waliłam głową w biurko, odlatywałam. Bałam się, że w końcu usnę tam ku uciesze reszty, więc poprosiłam, zeby mnie gdzieś posłali z dokumentami. I to mnie trochę ożywiło.

      Usuń
  11. Sen to podstawa ja po 22 już padam na twarz, ale za to przed 6 jestem gotowa do życia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz jestem na swojej wsi i zauważyłam, że łatwiej mi tu przychodzi sen w godzinach 22-06, tym bardziej, że u nas na wschodzie widnieje teraz już o 5:30 i od razu z tym rozwidnianiem się i ja otwieram oczy. Kiedy mieszkam w bloku to zupełnie nie odczuwam tego naturalnego rytmu :-)

      Usuń
  12. Oj, ostatnio trochę nawalam z snem, ale taki widać żywot studenta. Ale ogólnie staram się kłaść przed 23, tylko wtedy się wysypiam. Temat ciekawy, sama już dawno chciałam poruszyć go na swoim blogu, więc pewnie i w najbliższym czasie pojawi się coś na ten temat u mnie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawy i przez wielu poruszany, widać jak wiele osób chętnie by coś zmieniło u siebie w tym temacie :-)

      Usuń
  13. Jak mogę sobie na to pozwolić, to śpię do oporu. Zdarzało się nawet po 10 godzin. Przez obowiązki bardzo często ten czas muszę skrócić o połowę, a niestety nie zaliczam się do tego grona ludzi, którzy w 5 godzin potrafią się wyspać. Smuteczek :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pięć to i ja sie nie wyśpię, chociaż bym chciała :-)

      Usuń
  14. Ja jestem zdecydowanie typem sowy. Śpię przeważnie od 6 do 7 godzin, czyli prawie idealnie.
    Już po północy, a rano trzeba wstać do pracy, dlatego idę spać;)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama już nie wiem jakim jestem typem... Zdecydowanie nie lubie kłaść sie po północy, wtedy zwyczajnie nie odpocznę, ale tak do północy to lubię sobie posiedzieć, chociaż rzadko sobi na to pozwalam. Znam ludzi, którzy o 20-stej już śpią - wyobrażasz sobie? O 20-stej :-o

      Usuń
    2. Dla mnie najwcześniejsza pora snu to 23. Nawet gdy jestem po kilku piwach albo potężnie zmęczony to nigdy nie zasnę wcześniej. Musi być ciemno, cicho i późno. Wtedy dopiero mogę spać:)

      Usuń
  15. Ja klade sie kolo 10.30 I wstaje po 7 - zawsze niewyspana. Moze dlatego, ze w nocy przebudzam sie kilka razy.Uwielbiam spac. Jak bylam panienka to spalam 12 h . Teraz niestety sie nie da ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewnoprzez te przebudzenia. Ja wstaję niewyspana, kiedy mam zatkany nos (alergia) i oddycham na pół gwizdka. Wtedy mogę spać 8 godzin, a i tak budzę się jak po kopaniu rowów.

      Usuń
  16. Bardzo ciekawe informacje. W szczególności dla mnie nowe odkrycie to badania nad długością snu i jego wpływem na nasz zgon. Muszę przyznać, że nie miałam o tym pojęcia. Zdecydowanie muszę popracować nad godzinami mojego snu, jak i jego długością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak widać,wszędzie interesy - badań i wiekszego zainteresowania nie ma w tym kierunku, bo koncerny farmaceutyczne chcą udowodnić coś innego. Trudno sie wypowiadać nie będąc naukowcem. Zawsze twierdzę, że chyba na każdy temat mamy biegunowe opinie i dlatego zamiast ślepo wierzyć którejś ze stron, raczej wybierajmy intuicyjnie co dl nas dobre :-)

      Usuń
  17. Tak to jest idealnie isc spac o godz.22 i wstawac o 6 rano, ale czesto jest mi trudno rozstac sie z ksiazka i w koncu jestem zadowolona jak zasne o 23, niestety nie zasypiam latwo, czasami wracam znowu do ksiazki i jest juz polnoc, a rano moj psiak budzi mnie o 6 z minutami. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To z ksiażkami mamy tak samo, wszystko przez te książki :-)

      Usuń
  18. Przypominając sobie ostatnie kilka lat wstecz, nie pamiętam nocy, aby zasnęła przed 24, a nawet 1 w nocy. O 22? Chyba mi się jeszcze nigdy nie zdarzyło. Miałam tylko, może rok, kiedy się wysypiałam. &, 8 godzin snu mi wystarczało i nie chodziłam senna. Obecnie choroba daje mi się tak we znaki, że nie dość, że spać nie mogę, cały czas się budzę, bez względu na długość snu chodzę niewyspana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, kiedy gnębi nas choroba albo stres to wszelkie normy w łeb biorą. Ja wtedy na okrągło jestem senna.

      Usuń
  19. A ja miałam dziś zamiar przedłużyć solidnie pracę z racji ich natłoku...to ja się jednak jeszcze dobrze nad tym zastanowię ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, jeśli dajesz rady, to naprawdę gratuluję:-) Dopóki tak mogłam, to za nic miałam "złote rady", jakoś nie mieściło mi się w głowie, że będzie kiedyś inaczej. Ciekawa jestem tylko, w jakim stopniu mój poprzedni styl życia wpłynął na to jak czuję sie dzisiaj...

      Usuń
  20. A ja miewam okresy, kiedy sypiam po 3-4 godziny, chociaż chciałabym dłużej. Prawie nigdy nie zasypiam przed pierwszą, zwykle później, A może to już wcześniej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj nie wyobrażam sobie takiego trybu zycia. Serio, nie dałabym rady funkcjonować normalnie już po pierwszej takiej nocy.

      Usuń
  21. Nie wiem jak to jest z tym rytmem biologicznym, bo kiedyś byłam sową, teraz zdecydowanie jestem skowronkiem - padam na twarz z młodym o 21.00 i wstaję wyspana o 5.00. To niestety daje 8 godzin snu, co mnie martwi. Muszę wstawać godzinę wcześniej w takim razie, to może dłużej pożyję ;) A tak poważnie, to muszę zrobić jakieś badania, bo ostatnio się dobudzić nie mogę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do czasu wygrzebania tej ciekawostki byłam przzekonana, że 8 godzin to ideał, zresztą kiedy nie używam budzika, to tyle właśnie śpię w normolanych warunkach...

      Usuń
  22. Bardzo interesujące informacje na temat snu. Ja nigdy nie kładę się spać o 22.00 ale często o północy, a wstaję o siódmej i zazwyczaj jestem niewyspana. Natomiast weekendy śpię do godziny dziewiątej i wtedy się wysypiam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dni robocze też się niestety nie wysypiam jak należy, każda pobudka to właściwie ból. Żebym mogła się wyspać, musiałabym usypiać już 0 9:30, a tak nie potrafię, a szczerze,to nawet nie chce mi się próbować :-)

      Usuń
  23. Myślę, że każdy z nas powinien słuchać swojego organizmu i spać tyle, ile organizm potrzebuje. Mnie sen regeneruje cały organizm dlatego staram się nie spać krócej niż 8 godzin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem za intuicyjnym działaniem, a nowinki naukowe można brać pod uwagę, ale nie od razu sztywno się do ich stosować, tym bardziej, że za 3 lata ktoś może odkryje coś zupełnie przeciwnego. Sama zazwyczaj czuje, że przesadne wylegiwanie się w łózku mi nie służy, odbiera energię, wiec tego nie robię. Jednak kiedy muszę odreagować stres czy chorobę to czuję, że właśnie tego długiego snu mi potrzeba. W takich sytuacjach sen działa jak lekarstwo :-)

      Usuń
  24. Zgadzam się w 200 %, że sen to najlepszy kosmetyk ! Uważam, że należy iść spać ok. 22 - dla mnie to najlepsza pora i z naukowego punktu widzenia, tak jak przedstawiłaś, jest to optymalna godzina. I mam tak samo - gdy za długo leżę w łóżku mam znacznie mniej energii, a gdy wstaję po ok. 8 godzinach snu i to wcześnie rano mogę góry przenosić. Tak, czy owak trzeba słuchać swojego organizmu i kierować się rozsądkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z pewnością nasze organizmy się różnią. Mój lubi tak samo jak piszesz :-) Chyba, że jestem chora, wtedy śpię i śpię :-)

      Usuń
  25. Mi zupełnie wystarcza 5-7 godzin snu. Każda godzina przespana dłużej powoduje u mnie zmęczenie i brak energii. Szkoda tylko, że nie potrafię zasnąć przed 2.00 w nocy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taki jesteś nocny Marek :-) Ale w sumie sama cieszyłabym się, gdybym mogła tak funkcjonować, niestety, jestem zmuszona przesypiać więcej czasu.

      Usuń
  26. Biorąc pod uwagę, że jest już po 1 w nocy, moja wątroba ma ze mną ciężki żywot. Chodzenie spać przed 23 udaje mi się tylko i wyłącznie jak wracam do domu. Wynika to z prostego faktu - nie biorę ze sobą żadnych notatek i zadań domowych, wychodząc z założenia, że dany weekend jest dla rodziny. Natomiast to, co się dzieje u mnie od początku stycznie tego roku to jakieś pomieszanie i poplątanie - nie jest to mój styl życia i wcale go nie preferuję, ale obecny tryb życia (studia i zajęcia dodatkowe) nie pozwalają mi się wyrobić przed północą z listą zadań. Cudownie liczę, że może to tylko do Świąt Wielkanocnych, a potem już się wszystko przewali... na moją korzyść i zacznę chodzić spać w dniu, w którym wstaję a nie w kolejnym.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Student potrafi wiele wytrzymać, jeszcze pamiętam te czasy, chociaż coraz bardziej odległe :-)

      Usuń
  27. Zgadzam się sen to najlepszy lek ;) Gdzieś czytałam, że wystarczy przez 2-3 dni położyć się przed 21 to człowiek nabiera energii i zupełnie inaczej funkcjonuje ;) Coś w tym może być;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ciekawe, spróbuję się w ten sposób zregenerować, bo ostatnio coś energia spada, pewnie przesilenie wiosenne (na coś trzeba zwalić) :-)

      Usuń
  28. O tak, im więcej śpię tym bardziej czuję się niewyspana. Ostatnio wstaję jednak nieco za wcześnie, brakuje mi z godzinki na pełen wypoczynek. Przez co bywam rozdrażniona za dnia, sen to potęga.
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, sen to potęga. Mnie też w dni robocze tej godzinki brakuje, aż w piątek po pracy często mam dość i robię sobie drzemkę po pracy, żeby trochę się odświeżyć po całym nużącym tygodniu :-)

      Usuń
  29. Z tym rozleniwieniem powyżej 8h snu to czytałam kiedyś inne wytłumaczenie tego. Chodzi o następujące po sobie fazy snu - jeśli przegapimy koniec fazy rem i przejdziemy znów do snu głębokiego, i wtedy zadzwoni budzik, to jest rozmemłanie :) Ja lubię spać i śpię codziennie 8 godzin. Nie wiem, czy będę krócej żyła, ale przynajmniej będzie to żywot człowieka szczęśliwego ;) Choć ostatnio wewnętrzny skowronek chyba poczuł wiosnę, bo wstaję o świcie i nic nie mogę na to poradzić.. dzień wzywa! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też z tych ośmiogodzinnych spaczy :-) Na szczęście nie wierę ślepo nauce, tylko też słucham swego ciała. Już wyżej wspominałam, że kiedy wyjeżdżam na wieś, to tam bez problemu wstaję ok. 6 rano, a w mieszkaniu w bloku potrzebuję dłużej pospać i w ogóle ten rytm dobowy słabo wyczuwam.

      Usuń
  30. Och ja jestem sową i cała moja rodzina to sowy. Chodzimy spać koło pierwszej w nocy i długo śpimy. Czyli moja wątroba nie oczyszcza się od czterdziestu lat! Jej! Czyzbym była chora? Ale jest mi z tym dobrze:)
    Pozdrawiam serdecznie, ciekawy post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wdać człowieka nie da się wpisać w szablon, każdy z nas ma swoje charakterystyczne zachowania, które mu służą. Z tego mądrego tekstu o śnie wynkia, że niedomagająca wątroba powoduje, ze na buzi wyglądamy nieświeżo po nocy. Zdarza się każdemu poranek, kiedy spogląda w lustro i widzi tam zmęczoną twarz - o to chyba chodziło naukowcom ;-)

      Usuń
  31. Bardzo ciekawe informacje:) Jeszcze godzinka zatem i zmykam do spania:) To prawda, niestety nie zawsze mamy możliwość, by podążać za własnym zegarem biologicznym:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest smutne :-( Ale też czasami wmawiamy sobie, że nie mamy możliwości, co akurat mi się zdarza...

      Usuń
  32. No, patrz, a ja myslalam, ze jak bede spac wiecej to lepiej zregeneruje swoj organizm. A tak po prawdzie zauwazylam, ze mam okresy, kiedy spokojnie wystarcza mi 6 -7 godzin snu (glownie latem), a zima z kolei potrzeba mi wiecej snu. Troche mnie przestraszyly te statysyki, bo ostatnio potrzebuje wiecej niz 7 godzin snu i wciaz mi malo. Ale moze z nastaniem slonecznych dni to sie zmieni. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy czytałam po raz pierwszy te niusy o śnie, to pomyślałam, ze chodzi na pewno o to, żeby nie spać na siłę. Czasami budzę się po 8 godzinach i czuję lenia, więc dalej ucinam drzemkę, jednak to powoduje, ze coraz mi słabiej i wstaję w końcu zupełnie bez energii. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  33. U mnie nieważne o której się położę, ważne jest, żeby wcześnie wstać;) A co do podziału sowa/skowronek- podchodzę do niego sceptycznie, bo kiedyś niby byłam sową, a teraz jestem skowronkiem? Jak dla mnie, to niepotrzebne podziały, które tylko mieszają nam w głowie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może lubimy mieć wszystko poszufladkowane...? ;-) Faktycznie, czasami tego za dużo, ale jednak pewne tendencje da się chyba u siebie zauważyć, choćby to, że np. za nic nie usnę przed 22-gą, chyba, że będąc chora.

      Usuń
  34. Jak tylko przeczytałam Twój post to już mi smutno, że si nie wyspałam minionej nocy. Tak mało mam okazji, by się porządnie wyspać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ostatniej nocy cierpiałam na bezsenność. Ja z kolei okazję miałam, ale nie wykorzystałam. Staram się nie łykać prochów na sen :-)

      Usuń
  35. A ja jestem rannym ptaszkiem i dobrze mi z tym!
    Siedem godzin snu to u mnie norma i raczej staram się tego trzymać.
    Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie Ci, zazdroszczę takim ludziom, ja z gatunku rozmemłańców - rano bez kija nie podchodź. Zanim naprawdę się obudzę ze dwie godziny może minąć, oczywiście jeśli wstanę za wcześnie, a w dzień roboczy to zawsze wydaje mi się za wcześnie :-)

      Usuń