czwartek, 4 lutego 2016

Zwyczajne radości lutego

W książce "Jak czerpać radość z każdego dnia" Sarach Ban Breathnach, luty jest określony bardzo subtelnie: "Luty przybywa zimny, mokry i szary. Jego dobrze ukryte dary dostrzegają tylko najbardziej bystre umysły". Mnie dość trudno jest dostrzec piękno w tym surowym miesiącu, a przynajmniej będąc na zewnątrz. Cóż, trzeba poszukać gdzie indziej...

1. Jeśli zima to i świece. Sarah proponuje zapalić świece w całym domu i rozkoszować się ich blaskiem. Można się odprężyć i obserwować jak wygląda świat bez elektryczności, jak zacierają się różnice między dniem i nocą. Najlepiej niech to będą świece woskowe. Podobno trzymane w zamrażalniku, będą spalały się dwa razy wolniej. Świece woskowe kupiłam i zapalam je wieczorami, jednak przyznaję - nie zamiast światła elektrycznego, lecz obok. Myślę sobie, że któregoś wieczora zrobię jak pisze Sarah, tylko czy faktycznie się na to zdobędę? Wieczór bez elektryczności - brzmi tak sobie...

2. Jeśli luty to i Walentynki, które mają tyle samo zwolenników co i przeciwników. Najpopularniejszy argument tych ostatnich brzmi: "miłość należy sobie okazywać codziennie, a nie tylko od święta". Idąc tym tropem można stwierdzić, że zbędne jest każde święto, a przecież święta w jakiś sposób rozświetlają naszą codzienność, sprawiają, że wysilamy się, by dać z siebie więcej, łączą ludzi. Warto świętować jak najczęściej, także swoje małe prywatne zwyciestwa i ważne daty. A Walentynki ze swoimi wszędobylskimi serduchami pomogą przeczekać luty - zajmą naszą głowę może nawet na trzy dni ;-)

3. Skoro jesteśmy przy miłości, to może i sami siebie potraktujmy z wyjątkową uwagą i miłością: napiszmy wspaniały list miłosny do siebie od swojego prawdziwego ja, chwaląc wszystko co robimy teraz oraz siebie takimi, jakimi jesteśmy. Dodajmy sobie odwagi, tak jak zrobilibyśmy to z dzieckiem. Autorka proponuje nawet byśmy wysłali do siebie ten list pocztą i zachowali go na chwile, kiedy poczujemy się zniechęceni.

4. Znajdźmy swoje zdjęcie z okresu, kiedy mieliśmy 10 lat, oprawmy je w ramkę i postawmy na swoim biurku czy szafce nocnej.

5. Używajmy ulubionych perfum każdego dnia, czerwonej pomadki do ust czy może kupmy sobie piękną różę. Zróbmy cokolwiek, co podbuduje, odświeży naszą kobiecość, może trochę styraną przez brak słońca, może trochę przysypaną kurzem codzienności. Niech rozkwitnie mimo surowej pory roku, a zima stanie się bardziej znośna ;-) a my - zdecydowanie piękniejsze!



83 komentarze:

  1. 3 i 4 punkt to nie dla mnie, bo zdjęcie z dziecięcych lat przypomina mi o upływającym czasie, a pisanie do siebie...hmmm, wolałabym jakby mąż napisał do mnie ;) Za to walentynki i świece jak najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo lubię swoje zdjęcia z dawnych lat, jakoś nie myślę wtedy o swoim wieku - o tym znacznie skutecznej przypominają mi moje dzieci- studenci ;-) I to dosłownie przypominają! Natomiast pisanie do siebie - wydaje mi sie fajnym pomysłem, ale tak do poczytania, często mozna spotkać takie propozycie ćwiczenia i generalnie głupie to nie jest (swoje działanie terapeutyczne ma!), tylko jakoś ciężko się za to zabrać...

      Usuń
  2. Oj tak, luty to surowy miesiąc, zupełnie nie sprzyja dobrej energii. Chyba też nie jestem za bystrym umysłem, bo z trudem odnajduję superlatywy tego czasu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zewnątrz trudno mi dostrzec urodę lutego. Może śnieg i mróz dodałby mu urody, ale z kolei wtedy bym marzła. To już chyba lepiej niech będzie tak jak jest, a u mnie ani śladu zimy! No może jakieś minimalne, znikające po godzinie...

      Usuń
  3. Gaja, czytam, jak o sobie :-)
    postanowiłam, że tegoroczny luty będzie miły :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MUSI BYĆ! Nie ma innej opcji :-) U nas ktoś już widział klucz ptaków. Przyleciały...?

      Usuń
  4. Kochana Gaju :) od kiedy za Twoją namową zdobyłam cytowaną książkę, leży ona na moim stoliku nocnym i każdy dzień kończy się czytaniem - co tam na dzień następny .... Wczoraj to nawet przeczytałam dni pięć... bo lutty opisany ze szczególną „troskliwością".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę sie, że ksiażka trafiła w Twój gust :-) Mam jeszczę jedną ksiażkę tej autorki: "Coś więcej" :-)

      Usuń
  5. Kochana. Świetny wpis
    muszę się zastosować do tych rad ;))
    Pozdrawiam MARCELKA Fashion♡♥

    OdpowiedzUsuń
  6. dobre pomysły, bez takich umilaczy życia cieżko byłoby luty przetrwać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jeszcze nakręca nadzieja na szybką wiosnę :-) Może w tym roku przyjdzie wcześniej... Znaki już są.

      Usuń
  7. Ja właśnie mam na ścianie kolaż ze zdjęć całej rodzinki ,czarno-białych . Jeden teraz na czasie a jeden z trochę dawniejszych czasów. Prawdę mówiąc oba nasuwają fajne wspomnienia i zaraz człowiekowi się gęba uśmiecha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinnam jak najszybciej się za to zabrać, też marzy mi się ściana ze zdjeciam :-)

      Usuń
  8. Świec mam sporo, pachnących wanilią, kokosem, karmelem, bo takie zapachy dają mi wypocząć:) Ale Walentynek nie obchodzę, za nic!:D
    Dla mnie luty do oddech po ciężkim styczniu jakoś, wiesz?Może dlatego, że 2 lutego obchodzę Imbolc, święto powrotu światła:) I w tym roku już jakoś...czuję wiosnę w kościach. Jeszcze trochę, ale już się zbliża:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie z kolei nie przeszkadzają Walentynki, kiedyś obchodziłam, później nie obchodziłam, a teraz myślę, że to nic nie szkodzi, jeśli ktoś lubi. Nie musimy do tego dorabiać filozofii, po prostu bawmy się i już, ale nic na siłę. Mnie z kolei Dzień kobiet wnerwia, ale to pewnie przez pracę: tego dnia kierownictwo ściąga wszystkie kobiety na dużą salę, każe nam się ustawić w rzędach, a przedstawiciele kierownictwa chodzą z naręczami róż i każdej z urzędu wręczają kwiaty. Może i to z założenia ma być miłe, ale mnie jakoś odstręcza...

      Usuń
  9. O! punkt piąty w sam raz dla mnie- codziennie się maluję, stroję, skrapiam pięknymi śliwkowymi perfumami:)
    Ale póki co luty wcale nie jest taki szary i ponury, przynajmniej tu u mnie- teraz na przykład świeci słońce, choć przed chwilą padał śnieg! Tyle pór roku w jednej godzinie, to jest dopiero piękne!!!
    I jeszcze jedną rzecz robię codziennie, gdy już siedzę sobie w domku z mężem i nic nie robię- zapalam domek zapachowy i wlewam po kilka kropel różnych olejków- codziennie inny zapach mnie otula i daje mi to mnóstwo przyjemności:)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śliwkowe perfumy? Hmmm... u mnie zimowym hitem były malinowe, a teraz z kolei ciągnie mnie do nut piżmowych. Fakt, jak na razie na luty nie narzekam, chociaż niektórym dał popalić, choćby przez wichury, ale ja jestem ciepłolubna i cieszę się na każdy dzień z temperatura powyżej 0 stopni C ;-) U mnie też olejki eteryczne królują! Z tym, że ja nie lubię ich mieszać. Jeśli lawenda, to lawenda, cynamon - to cynamon itd.

      Usuń
  10. Fakt, luty jest beznadziejny, ale pójdę sobie kwiaty kupić :) W Biedronce mają pełno takich bidoków, męczących się w wiadrach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo i kwitnących doniczkowych - ostatnio takie kupuję i wstawiam w ładną osłonkę :-) A'propos kwiatów - moje doniczkowe zaczynają szaleć, chyba wiosnę poczuły. Wypuszczają nowe pędy, listki, kwitną :-)

      Usuń
  11. Wielu Walentinki ani grzeją ani ziębią - jak to się mówi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli "druga połowa" też tak ma, to zero problemu ;-) Walentynki na pewno nie są wyznaczkiem uczucia, to wg mnie po prostu zabawa. Kto chce ten się bawi.

      Usuń
    2. Ani ziębią ani grzeją ale do kardiologa warto się przy okazji zapisać :)

      Usuń
  12. ja od lutego zaczęłam intensywnie ćwiczyć i być aktywna więc codziennie mam dobry humor i dobre nastawienie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, przez niedomagania zdrowotne musiałam w ostatnich miesiącach zrezygnować z aktywności na dworze i już nie mogę sie doczekać ponownego wyjścia z kokonu na swiat :-)

      Usuń
  13. Świece taką porą roku to podstawa. Uwielbiam je palić wieczorami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! A kiedy drzewa zrobią sie zielone, to zapominam o świecach.

      Usuń
    2. OCH NIE, tylko nie świece. Ostatnio sobie zapaliłam wieczorem i do rana siedziałam z nożyczkami przycinając knoty. Nie tyle z oszczędności, ale bez tego płomień się robił niebezpiecznie półmetrowy.
      Zatem romantyczny nastrój okej ale jednak przed wszystkim zasady BHP.

      Usuń
    3. Czasami trafiają się takie niewydarzone egzemplarze, ale nie z każdą świecą tak się dzieje :-)

      Usuń
  14. Świece, oglądanie swoich zdjęć, do tego kubek kakao-i lutowy wieczór jest piękny :)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ciagle jeszcze długi :-) Długie wieczory nie są takie złe, a jeśli mamy swoje zajęcia to i tak mijają jak mgnienie.

      Usuń
  15. Pomysł listu do samej siebie naprawdę intrygujący :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, kiedyś coś tam do siebie bazgrałam, do tej chwili to mam, aczkolwiek nigdy nie bawiłam się w wysyłanie tego pocztą. Wysublimowany eksperyment ;-)

      Usuń
  16. Punkt pierwszy zawsze wykonuję :) Wieczorem oczywiście. Uwielbiam kominki i zapach olejków eterycznych. Co wieczór zapalam i chłonę - magię z kubkiem zielonej herbatki i książką w dłoni :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej zimy na początku rzuciłam się na woskowe świece, a potem właśnie na olejki eteryczne i ciągle z nich korzystam. W ubiegłym roku z kolei były woski YC. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  17. Właśnie odebrałam od mojej krawcowej dwie sukienki uszyte wg mojego pomysłu i bardzo się cieszę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to gratuluję! Mnie też takie rzeczy zawsze sprawiały i sprawiają radość, chociaż niektórzy określiliby to mianem próżności, ale co tam, nie muszę robić niczego pod szablon. Lubię ubrania i mogłabym prowadzić nawet sklep internetowy z ciuchami :-)

      Usuń
  18. Kwiaty kupilam, pomadke rozowa nalozylam i od razu lepsze samopoczucie. Gdyby tylko jeszcze troszke wiecej slonka bylo :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak u Ciebie, ale tutaj jest go coraz więcej, tylko na razie nie korzystam, bo świeci, kiedy jestem w pracy :-) A w weekendy, oczywiście pech - słońce nie wychodzi zza chmur.

      Usuń
  19. Ja w lutym czaruję, żeby przyspieszyć wiosnę, kupuję kwiaty, nawet tulipany sa teraz niemal cały rok,zaczynam zmieniać dietę na lżejszą, poszukuję w sklepach wiosennych ubrań, robię porządki w szafach, wyrzucam zmechlone swetry i od razu mi lepiej....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też w wazonie są tulipany. A co, choć trochę wiosnę przyspieszę :-)

      Usuń
    2. Też stosuję pewne wiosenne czary, od lutego myślę o swoim skrawku zieleni czyli o balkonie :-) Kwiaty mam na okrągło w wazonie, chociaż ostatnio z cietych przerzuciłam się na kwitnącą doniczkę. Tulipany piękne, ale najrzadziej kupuję - zraziłam się, bo bardzo szybko więdną, a moze trafiam na nieświeże w sklepie...

      Usuń
  20. Czy ja wiem, czy ten luty jest taki niedobry? Uważam wprost przeciwnie....dzień dłuższy, więcej mamy dziennego światła, a to plus. Słonko jak jest to już wyraźnie czuć jego ciepło, to nie to co w grudniu. Wróble zaczynają się wydzierać a to znak, że wiosna niebawem. Niebawem marzec, a z nim pierwsze skowronki i jeszcze więcej dnia...
    Kochana same plusy jak dla mnie :) Pozdrawiam serdecznie Bożenko :)
    Dziękuję za udział w konkursie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nazywam go niedobrym w całej rozciągłości, po prostu wyjście na dwór nie kusi, nie jest przyjemne samo w sobie, aczkolwiek przeczucie wiosny już powoli się budzi... Pozdrawiam! Nie ma sprawy, postanowiłam zawalczyć ;-)

      Usuń
  21. Luty-miesiąc jak każdy inny.
    Czasami lipiec jest zimny i deszczowy, a luty słoneczny. Każdy miesiąc jest fajny.
    Co do walentynek, to wiadomo, że chodzi o komercję i nakręcenie sprzedaży, ale jeśli niesie to za sobą dobre emocje międzyludzkie, to dobrze, że są takie święta.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie Walentynki to żaden symbol, a co najwyżej okazja do uśmiechu. Do tego święta podchodzę na takiej samej zasadzie jak do dnia drzemki w pracy itp. dni :-) Każdy miesiac jest fajny, kiedy wszystko w głowie poukładane, jeśli luty może być niefajny, to wyłącznie przez pogodę, ale wtedy szukamy innych plusów. Ja niestety jeszcze nie należę do grona osób zachwycających się każdą pogodą. Są dni, kiedy nie mam ochoty wyjść z domu, a w lutym zwykle było ich więcej. W tym roku na razie słońce i wiosna - nawet dzisiaj:-)

      Usuń
  22. Ja wciąż czekam na śnieg i wierzę, że jeszcze tej zimy posypie, taka pogoda jaką mamy obecnie zupełnie zniechęca mnie do wszystkiego i jakoś trudno mi ostatnio odnaleźć małe radości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mamy zupełnie odwrotne oczekiwania :-) Ja właśnie teraz zaczynam odżywać po zimie - w skrytości ducha mam nadzieję, że jej srogiego oblicza już w tym roku nie zobaczę, co najwyżej jakieś -5 ;-)

      Usuń
  23. Świetna notka! Ja luty nawet lubię, bo co raz bliżej do wiosny! Te porady bardzo ciekawe. Świece bardzo lubię i chyba znów zacznę je zapalać.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapalac, zapalać, bo zaraz wiosna i świece odejdą w niepamięć :-)

      Usuń
  24. Masz rację Gaju - najważniejsze to cieszyć się z rzeczy małych :) One stanowią później całość - lubię sobie od czasu do czasu sprawić sobie przyjemność i kupić jakiś drobiazg :)

    Fajny pomysł ze zdjęciem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z książki o której mowa na wstępie zwykle wybieram coś wg mnie życiowego, coś co sama bym zrobiła - z stu innych propozycji. Takie zdjęcie i sobie muszę załatwić od mamy, bo w moich zbiorach brak. W ogóle mam małe zbiory. Przez lata miałam w nosie zdjęcia.

      Usuń
  25. Luty faktycznie nie jest miłym miesiącem i mija mi w oczekiwaniu na cieplejsze dni, które uraczą nas większą ilością słońca. Warto jednak zauważyć, że już teraz dni stają się coraz dłuższe i o 15 wciąż jest jasno :) Moja mama stosuje zabieg ze świecami, a że jest rannym ptaszkiem, to przeważnie otacza się nimi przy porannej kawie, kiedy jest jeszcze ciemno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje ranki nie sprzyjają relaksowi. Jakoś nie umiem tak od rana zwalniać :-/ I może trochę szkoda, bo dokąd tak pędzę...

      Usuń
  26. Punkt 1 właśnie dziś wcielam w życie! Choć puki co za oknem jeszcze widno - i super! bo mam niedobór słońca - to i tal dla umilenia czterech ścian świeczka się pali. Ale wieczorową porą ma to zupełnie inny klimat. Uwielbiam.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogień coś w sobie ma :-) Oczywiście nie w sensie nieokiełznanego żywiołu.

      Usuń
  27. Odpowiedzi
    1. Tak w końcu wyszło, chociaż zaczynając go pisać myślałam o smętnej aurze, czego dowodem jest zdjęcie łysych drzew :-)

      Usuń
  28. Kochana ! Dziękuję Ci za komentarz na moim blogu, dał mi dużo do myślenia. Potrzebuje nieco wyleczyć się z ,,blogowania" i ograniczyć pisanie bo za bardzo ostatnio przesadzam. Sama nie wiem czemu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ograniczam pisanie tutaj, już staram sie trzymać limitów czasowych. Co najwyżej kwadrans przedobrzę. Chyba poukładałam sobie wreszcie priorytety. Dobrze jest ułożyć swoje sprawy wg ich wagi :-)

      Usuń
  29. Ja tam lubię luty - przynajmniej nie ma tyle pyłków w powietrzu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na razie nie wiadomo z jakiego tytułu puchnie mi nos, ale zakładam, że nie o pyłki chodzi :-/ Coraz więcej alergików...

      Usuń
  30. Luty to cudowny miesiąc i już niebawem będę się cieszyć z wiosny i swoich urodzin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku pogodowo nawet mi pasuje. Nie cierpię tylko wysokich mrozów i śnieżycy, a taki wiosenny luty to nic "strasznego" :-)

      Usuń
  31. mam nadzieje że uda nam sie wypad jakiś uskutecznić w okolicach walentynek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej, że to w niedzielę :-)

      Usuń
  32. W każdym miesiącu, dniu, porze roku można znaleźć coś pozytywnego, wystarczy tylko chcieć. Fajnie, że tak zarażasz ludzi optymizmem :). Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, ze właśnie optymizmem zarażam... Pozdrawiam :-)

      Usuń
  33. Oj kocham luty. Z resztą trzeba kochać każdy dzień, każdy miesiąc. Nigdy nie wiemy, kiedy będzie tym ostatnim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobitne podsumowanie, ale prawdziwe :-)

      Usuń
  34. Punkt ze zdjęciem podoba mi się najbardziej. Uwielbiam wracać do starych zdjęć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zawsze zdjęcia z dzieciństwa rozczulają :-) Mówi się też, ze dobrze jest odnaleźć dziecko w sobie, może zdjęcie pomoże?

      Usuń
  35. Każdy miesiąc ma w sobie coś fajnego albo z czymś przyjemnym się wiąże. ;)
    Luty to zima, w zasadzie to powinien być snieg. Luty to święto zakochanych. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, w każdym coś jest, chociaż styczeń taki długi, bez przerywnika, a w dodatku u mnie nikt w styczniu nieświętuje... Zaraz, zaraz - babcie i dziadkowie są (u niektórych)!

      Usuń
  36. A mnie się podoba ostatni punkt - zamierzam wdrożyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, czas się otrząsnąć po zimie - to do siebie kieruję, oczywiście!

      Usuń
  37. ja ostatnio oglądałam zdjecia z dzieciństwa, muszę kupić fajne ramki do nich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy patrzę na swoje zdjęcia z dzieciństwa to od razu myślę, żeby być dla siebie lepszą :-)

      Usuń
  38. Mnie luty kojarzy się raczej pozytywnie, bo wyczekuję juz wtedy pierwszych oznak przedwiośnia ;)
    A walentynki lubię, choć jestem zwolenniczką wykorzystania ich jako pretekstu do spędzenia ciekawego czasu razem, nie zaś do kupowania kolejnych, komercyjnych prezentów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też w lutym czekam na wiosnę, a w tym roku jesteśmy przez aurę rozpieszczani i już pełno oznak wiosny widać, łącznie z kluczami ptaków :-)

      Usuń
  39. Sama często przeglądam swoje zdjęcia z dzieciństwa kiedy uśmiech nie schodził mi z twarzy i biła ode mnie cudowna beztroska, ufność i szczęście i to zawsze dodaje mi motywacji i budzi we mnie na nowo radość bycia :)

    OdpowiedzUsuń