środa, 24 lutego 2016

Uśmiech codzienności

Lubicie wiersze? Ja do końca ubiegłego roku nigdy nawet nie pochyliłam się nad żadnym, nie czytając ich byłam przekonana, że to nuda. Nie mogłam pojąć jak wiersze mogą komuś zaprzątać umysł. Ale że lubię zabłądzić w blogosferze, to kiedyś mój nos zaprowadził mnie na bloga Gabrieli Kotas, autorki wierszy zebranych w tomiki "Pogodna dojrzałość" oraz "Uśmiech codzienności". Gabriela właśnie cieszyła sie z ukazania się drukiem "Uśmiechu codzienności", a ja - nie wiem jak to sie stało - poczułam bardzo wyraźnie, że muszę go mieć. No i kupiłam pierwsze wiersze w wieku 43 lat, ja miłośniczka thrillera i kryminału.

To takie typowe, nie spróbować, a twierdzić, że się nie lubi. Można też spojrzeć na sprawę inaczej: wcześniej potrzeby czytania poezji nie czułam, a teraz wreszcie poczułam. "Wszystko ma swój czas" jak mówi poeta. Tak po prostu.


POMARAŃCZOWA MIŁOŚĆ 

Pokrojona pomarańcza
na małym talerzyku
Tak samo jak dawno temu
- od Mamy
Kiedy gorączka trawiła moje
małe ciało
Ten sam zapach, ten sam smak
tak samo przynosi ulgę,
spierzchniętym ustom
jak wtedy...
Miłość schowana w pomarańczy...

Gabriela Kotas


Pomarańczowa miłość wyciska mi łzy, sama nie wiem dlaczego, przecież moja mama jeszcze jest prawie obok mnie, a łzy płyną same. Widać wiersz porusza jakąś zapomnianą strunę w mojej duszy. Pozostałe wiersze są równie poruszające, chociaż nie wszystkie do łez (na szczęście!), ale czytajac je przystaję na chwilę w tym codziennym galopie i odrywam się ciałem i myślami od kolejnych spraw do zrobienia, żeby odlecieć myslami w inne rejony, poczuć piękne i spokojne emocje.


Na stronie autorki dojrzalosc-gabi.blogspot.com zostawiłam swoją recenzję "Uśmiechu codzienności", używam tam sformułowań, które i tu powtórzę - każdy wiersz to pigułka ponadczasowej wiedzy albo mała codzienna modlitwa. Tomik inspirujący i tchnący optymizmem, jeśli szukacie nowych wierszy do poczytania, to ja ze swojej strony bardzo polecam! Do wielokrotnego użytku :-)



Zastanawiam się co sprawiło, że przez tyle lat źle myślałam o poezji, ba uciekałam do niej jak diabeł od świeconej wody, uważałam, że szkoda na nią czasu... Może nasza szkolna edukacja i rozbieranie poezji na czynniki pierwsze zgodnie z jedynym właściwym szablonem? Może autosabotaż, żeby za dużo nie dumać nad życiem, nie wzruszać się, bo znajdę coś, czego nie chciałabym zobaczyć? U mnie dzisiaj pierwsze koty za płoty, a u Was? Znajdujecie czas i ochotę na czytanie wierszy?



82 komentarze:

  1. Ja na razie chyba nadal jestem za mało dojrzała do poezji, ale z czasem gusta się zmieniają i kto wie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie wie, ja też do niedawna nie przypuszczałam, że mogę czytać wiersze :-)

      Usuń
  2. Kochana, mam oba tomiki Gabrysi, teraz powstają opowiadania dla dzieci, ale myślę, że dorosłym też się spodobają, bo czytałam już 3 i mają chyba uniwersalne przesłanie.
    Poezję w szkole (jak i większość lektur)zabija rozbieranie ich na czynniki pierwsze, poezję powinno się czuć a nie rozumieć...
    Witam w klubie gabrysiooczarowanych :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też przymierzam się do zakupu drugiego tomiku. Tak, to chyba przez szkołę, zresztą z lekcji zapamietałam że poezja jest wzniosła, patetyczna i nudna, no i jeszcze należy ją jakoś rozumieć. Później przez lata nie mogłam patrzeć na słowa pisane wierszem.

      Usuń
  3. Kochana Gaju - Bożenko. Wsiadłam właśnie do pociągu, którym wracam w ramiona mojego Anioła po dosyć długim pobycie w Lublinie. Nie wiem co waży więcej czy mój bagaż, czy słowa jakimi zostałam obdarowana na spotkaniach - jak zwykle w Lublinie - cudnych. Teraz jeszcze Twoja recenzja ... Wiesz że na jednym ze spotkań pani organizująca spotkanie czytał Twoje słowa zamieszczone na blogu? Dziękuję serce chyba z radości zaraz zwiększy swoją objętość.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że mogłam wywołać uśmiech na Twojej twarzy :-) Napisałam co czuję, widać masz dar trafiania do ludzkich serc. Basia Wójcik niżej ładnie napisała o poezji, i mądrze. Widać znalazłam swego poetę :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Lubię poezję, lubię sobie poczytać ot tak, czasami, nawet specjalnie nie wybierając, bo w każdym wierszu można znaleźć coś dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytanie wierszy nazwałabym w skrócie terapią duszy...

      Usuń
  5. No, dobrze, że się " nawróciłaś" na poezję, bo poezja to wspaniały lek na choroby duszy i serca. Trzeba tylko odnaleźć poetę, który trąca te same struny codzienności...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo trafnie to określiłaś i przy okazji - brzmi jak poezja ;-)

      Usuń
  6. Na poezje przyjdzke u mnie jeszcze czas. Nie wiem czemu, ale omawianie wierszy zawsze kojarzy mi sie ze szkola. A co autor chcial przekazac? Co mial na mysli? Chyba musze dojrzec ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać szkoła wielu zraziła do poezji, ale fakt - to było tam dość słabe.

      Usuń
  7. Dawno nie czytałam, a chętnie bym sięgnęła po poezje. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłąm, że to nie jest tak jak z prozą - siadam i czytam godzinami. Z wierszem wystarczy mi 10 minut, że tak powiem kilka chwil refleksji dziennie :-)

      Usuń
  8. Jestem stałą czytelniczką Jej bloga właśnie dzięki zamieszczanym tam wierszom, zawsze czekam na kolejny wpis i utwór! Urzekają swoją prostotą, mówią często o prozaicznych wręcz sytuacjach, a równocześnie dotykają naszej wrażliwości, myśli, wspomnień, przeżyć. Właśnie moja córka jest chora i wczoraj zaniosłam jej do łóżka obraną i podzieloną na cząstki pomarańczę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale sie złożyło z tą pomarańczą :-) Tak, też tak myślę o tych wierszach, ale prawdą też jest, że musiały być dla mnie, idealnie zgrały się z moimi aktualnymi potrzebami :-)

      Usuń
  9. Zawsze myslalam ze poezje zaczynasz kochac jak masz te ..nascie lat i te pierwsze milosci, zakochania. Mialam to szczescie w liceum miec wspaniala polonistke, ona sprawila ze pokochalam poezje, mimo studiow technicznych czytalam ciagle wiersze i jeszcze do tego mialam przyjaciolke, ktorej ojciec pisal wiersze. Dopiero teraz na stare lata uciekam od poezji, za bardzo boli, nie chce juz tak bardzo wzruszac sie. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać nie ma reguły :-) U mnie dokładnie na odwrót. Fakt, wzruszenia bywaja wyczerpujące, ale i potrzebne. Otwierają w nas niewidzialną furtkę, jakby zaczynamy inaczej rozumować...

      Usuń
  10. Powyższe wiersze są bardzo.. przyjemne. Taki leczniczy okład na duszę. Ja również stroniłam od poezji, ale zmieniłam zdanie gdy dotarłam do wierszy ks.Twardowskiego :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W swoim życiu miałam krótki epizod z wierszami ks. Twardowskiego, miałam nawet w domu jakiś tomik, może ciągle mam...? Nie mogłam uwierzyć, ze ksiądz pisze takie proste i jednocześnie pełne miłości do świata i Boga wiersze. Z "autopsji" znałam inne oblicza księży. Pewnie miałam taki niefart, że spotykałam samych wyrodnych pasterzy :-)

      Usuń
  11. Hm, ja lubię poezję naszych dawnych, rodzimych poetów, Staffa, Tuwima, nawet Mickiewicza:) Ale teraz jakoś mało jej czytuje, za to lubię wsłuchiwać się w polskie piosenki- bardzo dużo teraz fajnej polskiej muzyki "z tekstem":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wsłuchuję się w piosenki, rzeczywiście to nie tylko muzyka, ale coś wiecej, tylko trzeba posłuchać. A rodzimymi poetami to u mnie wyjatkowo ciężko. U Mickiewicza tylko utwory typu Ballady i Romanse polubiłam, były takie lekko mroczne, budziły wyobraźnię. To było jeszcze w podstawówce, widać już wtedy miałam zacięcie w kierunku kryminałów i thrillerów ;-) A "Pan Tadeusz"... Wstyd i lipa, ale nie przebrnęłam, dopiero dzięki ekranizacji poznałam pełną historię.

      Usuń
  12. Kiedyś sama pisałam wiersze. Myślę, że potrzebę czytania poezji tworzą okoliczności.
    Czasem naprawdę tego potrzebujemy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że też tak zaczynam myśleć :-)

      Usuń
  13. Ja od czasu do czasu czytam poezję. Naprawdę dużo mi daje dobrego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, u mnie też nie występuje taka potrzeba, żeby zaraz w poezji się zatopić. Również traktuję to jako chwilę refleksji, bardzo przydatną :-)

      Usuń
  14. Lubię poezję, choć jest ona jakby zaprzeczeniem dzisiejszego tempa życia - nad wierszem trzeba w spokoju "usiąść", dać sobie czas na przemyślenie, pozwolić, by wyzwolił w nas emocje, refleksje... Cztanie w biegu, np. w zatłoczonym autobusie, nie ma sensu. Potrzebny jest spokój i otwartość na dzieło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafne spostrzeżenia! Widać dokuczyło mi już to tempo, coraz częściej marzę, by dać sobie prawo, by czasami po prostu być, z niczym się nie zmagać, nigdzie nie spieszyć... Wiele lat same obowiązki, a właściwie to od momentu urodzenia pierwszego dziecka. Tak sobie myślę, że gdzieś są jakieś granice. Każdy z nas codziennie rozpoczyna pęd od nowa, a w gruncie rzeczy, wszyscy zmierzamy w to samo miejsce ;-) Broń Boże nie odmawiam tutaj prawa do starania, ambicji, ale równowagę jednak trzeba znaleźć.

      Usuń
  15. ja z poezją zawsze nie możemy się zgrać, choć mam znajomego poetę i uwielbiam słuchać jego wierszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to w ogóle mam tylko jedną poetkę, ale czuję, że to na razie wystarczy :-)

      Usuń
  16. Może do poezji trzeba dojrzeć? Albo po prostu ona dociera do nas, gdy tego najbardziej potrzebujemy ale nie zdajemy sobie z tego sprawy... Ja też się powoli przebudzam, też czuję, że mnie to coraz częściej "bierze" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, pierwsze i drugie może być prawdą. Dużo nastolatków interesuje się poezją, może to potrzeba duszy? Na pewno czytanie powieści, a czytanie poezji wg mnie różnią się od siebie. Czego innego szukamy w każdym z tych gatunków :-)

      Usuń
  17. Coś musi drgnąć, poruszyć . U mnie prym wiedzie Wisława Szymborska i to też od niedawna - Na wszystko przychodzi odpowiednia chwila :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, toteż "nigdy nie mów nigdy" :-)

      Usuń
  18. Cieszę się, że o tym napisałaś.
    Ja czytam sporo poezji, trochę też piszę (chociaż na razie bez sukcesów).
    Myślę, że dlatego niewiele osób czyta poezję, bo ona skłania do myślenia, a myślenie boli..
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, szczególnie kiedy skłania do myślenia o tym, co chcielibyśmy zepchnąć tak głęboko, aby zapomnieć. Może fragmenty swojej poezji zamieszczaj na blogu?... Pozdrawiam :-)

      Usuń
    2. Kiedyś zamieszczałem swoje wiersze na blogu. Od jakiegoś czasu tego nie robię z kilku powodów. Jednym z powodów jest to, że przez te kilka, kilkanaście miesięcy poprawiłem swój warsztat i gdy je teraz czytam, to myślę, że były słabe albo co najwyżej przeciętne.

      Usuń
    3. Czy nie każdy tak właśnie myśli o swojej radosnej twórczości?... ;-)

      Usuń
    4. Wiesz, kiedyś tak właśnie myślałem. A później miałem taki etat, że 80% swoich wierszy wyrzuciłem do kosza (a miałem ich sporo), a większość pozostałych poprawiłem.
      A teraz nawet o tych poprawionych myślę, że można je ulepszyć.
      Może po prostu jestem zbyt krytyczny wobec swojego pisania. Ale prawdą jest też, że sporo mogę jeszcze poprawić.

      Usuń
  19. Ja akurat mam trochę odwrotnie, z wiekiem coraz mniej czytam poezji. Coraz mniej z słów pisanych duszą do mnie trafia....ale nadal, nadal jej potrzebuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoje już pewnie przeczytałaś :-) Jak widać każdy ma swój czas.

      Usuń
  20. U mnie z poezją zawsze było pod górkę. W szczególności w czasach szkolnych, chociaż język polski jako przedmiot uwielbiałam to gdy tylko pojawiała się interpretacja wierszy cała lekcję potrafiłam przesiedzieć i nie odezwać się ani słowem. Z wiekiem troszkę się to zmieniło, ale nadal dużo bardziej ciągnie mnie do prozy i dłuższych powieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie też bardziej ciągnie do powieści, ale zrobiło się trochę miejsca i na rymy :-) Bardzo długo poezja po prostu mnie nudziła tak bardzo, że nawet nie chciało mi się trudzić, by szukać tam jakichś wartości. Chciałam wiekszego tempa w życiu. Dzisiaj zauważyłam, że coraz częściej zwalniam.

      Usuń
  21. Ja na razie nie czuję pociągu do poezji. Z tą edukacją masz zupełną rację. Po skończeniu szkoły nie mogłam patrzeć na żadne książki. Te które były lekturami do dziś mi się źle kojarzą. Takie rozbieranie wierszy i książek na czynniki pierwsze nic dobrego nie robi, a wręcz odstrasza ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie było i ze mną. Później miałąm już taką awersję do lektur, że wszystko, co tak było tak okreslone, omijałam szerokim łukiem. Rozbieranie wierszy i powieści na czynniki pierwsze drażniło wyjątkowo też dlatego, że isniała jedyna słuszna interpretacja, a jeśli ktoś widział tam coś innego, to "siadaj pała". Ostatnio śmiali się, że nawet śp. Szymborska źle napisała na udawanej maturze interpretację swojego wiersza ;-)

      Usuń
    2. Haha :) To znaczy, że nie wiedziała "co autorka miała na myśli" pisząc wiersz ;P

      Usuń
    3. Właśnie, oto do czego doszliśmy (w tej całej edukacji).Córka pisała rok temu maturę, to wiem jaki to obecnie horror - jeśli chodzi o polski (jakieś klucze w tabelkach...). Ale młodzież w końcu jakoś sobie radzi.

      Usuń
  22. Rzadko kiedy czytam poezję, ale lubię, a już wiersz, który Ty tutaj przytoczyłaś jest po prostu piękny. Muszę wejść na stronę tej poetki i poczytać.
    A u mnie jakoś nastrój na minusie, ale myślę że szybko minie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie i mnie szczególnie wzruszył. Trzymaj się :-)

      Usuń
  23. Heh, co dziwne, do poezji przekonuje w "Rozplataniu tęczy" R. Dawkins.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzałam obie na Lubimy czytać, bo nie znam książki. Oczywiście, cisną mi sie na usta słowa "muszę to przeczytać", tyle, że mam za duży apetyt chyba, bo coraz wiecej tych "muszę"... ;-)

      Usuń
  24. Ja sama nie przepadam za poezją. Może właśnie dlatego, że w szkole zawsze taki sam schemat analizy wiersza odbierał mu uroku? Może dlatego, że nie mogła sama zdecydować, "co autor miał na myśli", nie mogłam odnieść tego do siebie tylko musiałam śpiewająco wiedzieć dlaczego tak, a nie inaczej? Czytając poezję w dorosłym życiu nie jesteśmy skazani na jedyną właściwą i poprawną interpretację :) Możemy za to wyciągnąć z wiersza to, co dla nas cenne i ważne.
    Póki co, do poezji mnie nie ciągnie. Ale może kiedyś...? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz jeszcze dużo czasu do namysłu :-) Spójrz na mnie ;-)

      Usuń
  25. Mam kilka ulubionych wierszy z czasów szkolnych, ale jakoś nie wracam do nich na co dzień, a szkoda. Trochę smaczku w codzienności. Polecam W. Szymborskiej "Nic dwa razy," oraz Gałczyński "Rozmowa liryczna" :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się sięgnąć też po innych autorów. Właśnie przez szkołę chyba, takie klasyczne nazwiska lekko mnie odpychają... Ale może warto się przełamać (?) :-)

      Usuń
  26. Rzadko czytam. Chociaż jak myślę o wierszach, to od razu przychodzą mi na myśl te ks. Twardowskiego. Lubię je :)
    Kiedyś nawet sama próbowałam coś tam pisać, ale.. ciężka sprawa ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiersze ks. Twardowskiego kiedyś próbowałam czytać. Podobały mi się, jednak nie aż tak, żeby wciagnąć się na amen :-)

      Usuń
    2. Oj ja bardzo lubię wiersze ks. Jana. Co do pisania, to miałam okres w życiu kiedy próbowałam, ale marne me wysiłki były :-)

      Usuń
  27. Na poezję nigdy nie jest za późno dobrze, że trafiłaś na wiersze który rozpaliły ogień w twojej duszy, teraz szukaj, czytaj, delektuj się aby ten płomień podtrzymać!
    Pamiętaj, że w poezji każdy może znaleźć coś dla siebie i to, to właśnie jest w niej tak niezwykłe, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, ze zaznaczyłaś to, że ten "płomień" należy podtrzymywać :-)

      Usuń
  28. Ja nie przepadam za wierszami. Jak byłam młodsza to lubiłam czytać wiersze Ignacego Krasickiego. Teraz wolę książki, opowiadania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wyszłam jeszcze poza jedną pisarkę :-) Jestem bardzo "młodą" wielbicielką i nie wiem, czy kiedykolwiek dorosnę w tym temacie. Ale dzisiaj obcuję z poezją w tym niewielkim zakresie.

      Usuń
  29. Kiedyś bardzo namiętnie pisałam wiersze, brałam nawet udział w konkursach...ale ten duch poezji w efekcie źle wpłynął na moją psychikę i oddaliłam się od wierszy i poezji najdalej jak tylko mogłam. Teraz w ogóle ich nie czytam. Może jeszcze kiedyś wrócę do wierszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli - przedobrzyłaś... Pewnie za dużo było tych emocji, bo jak zauważyłam, poezja potrafi budzić je wyjatkowo łatwo :-)

      Usuń
  30. Pięknie napisane ;) w szkole uwielbiałam interpretować wiersze - gorzej wychodziło mi ich pisanie ;o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję :-) Interpretacja wierszy jakoś mi wychodziła, ale o pisaniu ich w moim przypadku nie było i pewnie nie będzie mowy.

      Usuń
  31. Lubię czytać wiersze. Zawsze lubiłam. Świetna recenzja Gaju. Chętnie zobaczę blog Gabrieli. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  32. A ja poezję bardzo lubię, choć faktem jest, że w szkole robią wszystko, żeby nam ją obrzydzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to też trochę od wrażliwości człowieka zależy...?

      Usuń
  33. Kiedyś czytałam i to dużo. A potem...potem chyba stałam się za bardzo racjonalna i daleko mi do prawdziwej poezji... zapewne kiedyś do niej wrócę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak jak "piętro wyżej" wspomniałam - też byłam mocno stąpajaca po ziemi, zresztą życie mi nieczego nie ułatwiało, nie miałam ochoty na ponadprogramowe wzruszenia. Co ciekawe, kiedy to się ustabilizowało, ja też zaczęłam się powoli zmieniać :-)

      Usuń
  34. Czytając te wiersze, coś mnie tknęło. Mam wrażenie, że po prostu się już gdzieś się z nimi spotkałam. To chyba ten rodzaj słów, które potrafią się dosłownie wryć w pamięć, tudzież poruszyć serce. Bo i ja przy "pomarańczy" miałam łzy w oczach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie wiersze Gabrysi takie są - jakby tu określić... trafiają prosto w serce, o!

      Usuń
  35. Ja bardzo lubię :) Lubie też cytaty, mam wrażenie że trafiają do mnie w 100%. Często zamiast typowych życzeń piszę komuś ładny wiersz np: na kartkę urodzinową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja lubię cytaty :-) Sama zawsze chciałabym wysyłać niebanalne życzenia, ale zwykle szukam natchnienia w internecie...

      Usuń
  36. Wiersze są piękne, dają pole do popisu kreatywności. Można je zinterpretować na sto różnych sposobów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie to jest dobre - żadnych ograniczeń :-)

      Usuń
  37. Czy lubię wiersze? Jestem w nich zakochana odkąd w III klasie liceum uczęszczałam na wspaniały fakultet z języka polskiego. To tak zapałałam do nich miłością. No i szkoda, że moje studia są takie bardziej ścisłe, choć i po części humanistyczne, jednak o wzlotach artystycznych to raczej nie ma na nich mowy, a w czasie wolnym niestety ciężko znaleźć chwilę na wiersz. A "uśmiech codzienności" to taki optymistyczny akcent w czasem niedocenianych codziennych zmaganiach z rzeczywistością, gdy nie dostrzegamy małych rzeczy.
    Pamiętasz jeszcze starą, blogową znajomą? :) Wróciłam na dobre do blogowego świata, bardzo stęskniłam się za wszystkimi Twoimi wpisami, które skłaniały mnie niejednokrotnie do refleksji, zadumy, podzielenia się swoją opinią. Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, ja w III liceum z pewnością nie byłam istotą tak refleksyjną. Zresztą sama widzisz w jakim wieku zatrzymałam się nad wierszem. Krótki epizod z wierszami Twardowskiego nie liczą się, nawet nie przeczytałam tomiku do końca. Od zawsze wolałam, żeby książka była mocna, o czymś. Nawet do szuflady piszę ten swój kryminał ;-) Więc sama sobie się dziwiłam, że nagle kupuję wiersze, to był przebłysk intuicji, którego jednak posłuchałam i dobrze :-) Dziękuję za miłe slowa, oczywiście, że pamiętam :-)

      Usuń
  38. W szkole zawsze miałam problem z interpretacją wierszy, nigdy nie wiedziałam co poeta ma na myśli. Jednak mam bardziej ścisły niż humanistyczny umysł ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To u mnie odwrotnie, ścisłym umysłem z pewnościa nie jestem, interpretacja przychodziła mi łatwo, ale czasami czulam, że sztywne ramy mnie ograniczają, a co najważniejsze, nie daja przyjemnosci z czytania :-)

      Usuń