piątek, 15 stycznia 2016

Problemy z pasją blogowania



źródło obrazka

Internet odgrywa wielką rolę w naszym życiu, podobno coraz częstszym problem staje się uzależnienie od sieci, tylko gdzie leży ta cienka granica pomiędzy normalnością a uzależnieniem? Czy jeśli prowadzę bloga i poświęcam 1 - 3 godziny dziennie na pisanie tekstów, odpowiadanie na komentarze i czytanie innych blogów, to można mi zarzucić, że jestem uzależniona, gdyż praktycznie codziennie korzystam z internetu?
  
Tak się składa, że korzystam też z wirtualnych przepisów kulinarnych, sklepów internetowych, wirtualnej bankowości, poczty oraz oprócz blogów, czytam w sieci różne inspirujące artykuły. W sumie spędzam trochę czasu przed laptopem, aczkolwiek uzależniona się nie czuję (hehe, tak twierdzi każdy uzależniony), co niekiedy członkowie rodziny usiłują mi zarzucać. Taką mamy rzeczywistość, przez internet szybciej i łatwiej, więc dlaczego nie korzystać? 

Bardziej złożone wydaje się szeroko pojmowane blogowanie, które w przypadku wielu z nas (także w moim przypadku) można nazwać pasją blogowania. Tutaj niektórzy twierdzą, że zbyt wiele czasu spędzają w sieci i dlatego ustanawiają dni bycia poza siecią – sama też ustanawiałam. Czy potrzebnie? Jako dzień odpoczynku od blogowania, uważam, że taki dzień jest absolutnie potrzebny dla higieny umysłu. Przerwa musi być, odpoczywać warto też od pasji, żeby później wrócić ze świeżym umysłem. Poza tym, taki dzień wydaje mi się równie przydatny jak dzień robienia sobie tzw. „święta lasu” czyli postanowieniem, że dzisiaj się nie kąpiemy. Przykładowo: jeśli w trakcie takiego dnia będę musiała wykonać przelew, to co? Muszę drałować na pocztę, bo akurat mam postanowienie?

Warto też uzmysłowić sobie, że każda pasja ma to do siebie, że zajmuje nam czas - pochłonięci ukochanymi czynnościami zapominamy na moment o istnieniu obowiązków czy innych ludzi.  Czy pasja blogowania jest w czymś gorsza od pasji wędkowania czy robienia zdjęć ? Czy tylko dlatego mam sobie robić wyrzuty, bo moja pasja wiąże się z korzystaniem z sieci?

źródło obrazka
Mamy więc za sobą szereg podchwytliwych pytań, jednak zanim zaczniemy wyrzucać sobie nadmierne bycie online, warto zastanowić się czy pojawiły się u nas może takie objawy jak m.in. irytacja, gdy ktoś przeszkadza nam w korzystaniu z internetu, poczucie winy, gdy spędzamy w sieci zbyt wiele czasu, izolacja od rodziny i znajomych, do jakiej prowadzi intensywna aktywność online oraz poczucie spełnienia, gdy jesteśmy online i paniki gdy jesteśmy poza zasięgiem sieci,  które mogą świadczyć o uzależnieniu. A bardziej profesjonalnie: 

„Kimberly Young z University of Pittsburgh (USA), pionierka badań nad uzależnieniem od komputera i sieci internetowej, stwierdziła, że osoby uzależnione spędzają przy komputerze średnio 35 godzin tygodniowo (poza obowiązkami wynikającymi z zatrudnienia). Wyróżniła też pięć podtypów uzależnienia związanego z komputerem, tj.:

  • erotomanię internetową (cybersexual addiction) – np. oglądanie filmów i zdjęć o charakterze pornograficznym, uczestniczenie w czatach o tematyce seksualnej itp. (zob. Cyberseks),
  • socjomanię internetową, czyli uzależnienie od internetowych kontaktów społecznych (cyber-relationship addiction) – np. korzystanie z chat-roomów i poczty elektronicznej, uczestniczenie w grupach dyskusyjnych, które zastępują kontakty z rodziną i przyjaciółmi, a nawet „wirtualne zdrady”,
  • uzależnienie od sieci internetowej (net compulsions) – np. uzależnienie od gier hazardowych (internetowy patologiczny hazard w kasynach sieciowych), od gier sieciowych (przeciwnik jest żywym człowiekiem, który również siedzi w tym momencie przy monitorze), od operacji giełdowych poprzez internet, od aukcji czy zakupów online,
  • przeciążenie informacyjne – czyli przymus pobierania informacji (information overload) – np. poszukiwanie nowych informacji, przeszukiwanie baz danych,
  • uzależnienie od komputera (computer addicion) – np. uzależnienie od gier komputerowych.

Do tych podtypów można dodać jeszcze uzależnienie od blogów polegające na śledzeniu cudzych historii życia opisywanych na stronach internetowych lub opisywaniu własnych historii. Jako formę uzależnienia od Internetu można także traktować hakerstwo. Specyficzną formą uzależnienia od Internetu jest coraz bardziej popularny wirtualny świat – Second Life

Kimberly Young, psycholog z University of Pittsbourgh (USA), w 1996 r. jako pierwsza zaproponowała, aby uzależnienie od Internetu potraktować jako chorobę, czym naraziła się zwolennikom poglądu, że uzależnić się można tylko od substancji chemicznych. Badaczka ta przedstawiła propozycję pytań ułatwiających postawienie diagnozy uzależnienia od Internetu (Internet addiction disorder). Zdaniem autorki, udzielenie twierdzącej odpowiedzi na pięć spośród ośmiu pytań przemawia za istnieniem patologicznego uzależnienia od Internetu. Oto pytania:

  1. Czy czuje się Pan/i zaabsorbowana/y Internetem do tego stopnia, że ciągle rozmyśla o odbytych sesjach internetowych i/lub nie może doczekać się kolejnych sesji?
  2. Czy odczuwa Pan/i potrzebę zwiększenia ilości czasu spędzanego w Internecie, aby uzyskać większe zadowolenie (mieć więcej satysfakcji)?
  3. Czy podejmował/a Pan/i wielokrotnie nieudane próby kontrolowania, ograniczania lub zaprzestania korzystania z Internetu?
  4. Czy odczuwał/a Pan/i wewnętrzny niepokój, miał/a nastrój depresyjny albo był/a rozdrażniona/y wówczas, kiedy próbował/a Pan/i ograniczać lub przerwać korzystanie z Internetu?
  5. Czy zdarza się Pani/Panu spędzać e Internecie więcej czasu niż było pierwotnie zaplanowane?
  6. Czy kiedykolwiek ryzykował/a Pan/i utratą bliskiej osoby, ważnych relacji z innymi ludźmi, pracy, nauki albo kariery zawodowej w związku ze spędzaniem zbyt dużej ilości czasu w Internecie?
  7. Czy kiedykolwiek skłamał/a Pan/i swoim bliskim, terapeutom albo komuś innemu w celu ukrycia swojego nadmiernego zainteresowania Internetem?
  8. Czy używa Pan/i Internetu w celu ucieczki od problemów, albo w celu uniknięcia nieprzyjemnych uczuć (np. poczucia bezradności, poczucia winy, niepokoju lub depresji)?

Osoby, u których spędzanie czasu przed komputerem lub w sieci stało się problemem, bardzo często mają za sobą nieudane próby kontrolowania swoich zachowań związanych z tą czynnością, odczuwają podniecenie podczas korzystania z tych urządzeń lub usług, zaniedbują rodzinę, przyjaciół, naukę, pracę itp., ograniczają sen, przeżywają uczucie wstydu, lęku, niepokoju, wycofują się z innych aktywności życiowych i przyjemności oraz odczuwają różne dolegliwości fizyczne spowodowane np. przyrostem lub utratą masy ciała, bólami głowy, bólami pleców wynikającymi ze zmian w kręgosłupie, tzw. zespołem cieśni nadgarstka itp.”

Te i inne ciekawe informacje na temat uzależnienia od komputera i sieci znajdziecie na stronie: http://psychiatria.mp.pl/uzaleznienia/show.html?id=74360

U mnie w tym temacie na razie w porządku, ale w razie czego będę się pilnować. U Was – mam nadzieję – również!

93 komentarze:

  1. Ja od jedenastu lat jestem w środowisku "nowa" i dziwna :) Mieszkańców jest ok 800 a ja jestem jedna. Wszyscy mnie znają,a ja do tej pory mam problemy. Znajomości z życia "starego" częściowo się wykruszyły, przetrwały tylko te prawdziwe. Internetowi tak na prawdę zawdzięczam nowe przyjaźnie i to co teraz robię. To było moje okienko na świat przez długi czas. Nie wiem czy jestem uzależniona, ale bez tego ani rusz. :) Przyjaźnie w większości juz zdążyły przerodzić się w realne, ale blog pozostał i inne zaprzyjaźnione - tak jak Twój ;) Jak się ma w okolicy jeden sklep w którym patrzą na mnie jakbym z księżyca spadła gdy pytam o coś co nie jest piwem Tyskim:) to zakupy przez internet w pakiecie z miłym panem, który wszystko wniesie i rozpakuje w kuchni na stole są nie raz jedynym wyjściem. "Agresywność - zero" jak mawiał klasyk, więc to chyba jest u mnie potrzeba a nie uzależnienie. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za 2-3-4 lata (trudno dokładnie określić) i ja może będę w takiej sytuacji. Miło mi, że tak piszesz o moim blogu :-). Kto wie, może kiedyś spotkamy się rzeczywiście. Kiedyś wspominałaś, że jeździsz na wschód...

      Usuń
    2. Muszę przeczekać zimę a wiosną znów pojadę. Ten „mój” Wschód to okolice Dorohuska a Twój?

      Usuń
    3. Mój to okolice Włodawy, sprawdzałam na mapie - to ok. 60 km :-) To ju dalej mam do swojego ulubionego Lublina.

      Usuń
  2. Niczego niepokojącego w tej kwestii u siebie nie zauważyłam. Co więcej- uważam, że zarządzony odgórnie dzień wolny od świata wirtualnego to naprawdę dobry i zdrowy pomysł :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podtrzymuję, to co napisałam w artykule - dzień wolny od blogowania jest u mnie na TAK, dla higieny umysłu. Do pracy też codziennie nie chodzimy, bo to zdrowe nie jest. Ale wolny od internetu... po co? Jeśli akurat będę chciała coś załatwić, to muszę przeczekać, bo sobie ustaliłam wolne?

      Usuń
  3. Ja też nie uważam siebie za uzależnioną, nie robię swoim blogowaniem nikomu krzywdy, w przeciwieństwie baboli, które potrafią godzinami siedzieć w oknie czy na ławkach. Nie raz się spotykam ze stwierdzeniem, że się uzależniłam, ale czy ten ktoś co prawi farmazony nie jest uzależniony od gderania, oceniania innych? Na drzewo z nimi, ja robię dalej swoje :) Pozdrawiam Gaju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, też spotkałaś się z takimi zarzutami! Przyznaję, że są one drażniące, bo mam wrażenie, że osoby, które je wypowiadają, same nie wiedzą co mają zrobić ze sobą i swoim czasem. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  4. Ja czasami mam wyrzut sumienia, że siedzę na blogu jak mogłabym spędzić ten czas inaczej, ale daje mi to też przyjemność :) W dodatku mój TŻ zajmuje się wtedy swoimi sprawami więc wszyscy zadowoleni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, żeby blog nie stał się całym naszym życiem, bo w życiu musi być miejsce na różne sprawy: aktywność fizyczną, innych ludzi, sen itd. Sama staram się tego pilnować :-)

      Usuń
    2. Jestem spokojna, bo zachowuję równowagę, nie mam problemu nie wejść na blogosferę przez np. 5 dni kiedy wyjeżdżam z powodu szkoły :) Ufff ! :D

      Usuń
  5. To mamy wiele wspólnego, bo myślę podobnie. Bardzo spodobało mi się porównanie wędkowania do blogowania, wędkowanie jest pochwalane i podziwiane, a dla niektórych osób to zwyczajne sterczenie z kijem nad wodą, skoro rybę można kupić w sklepie...
    Niepokojących objawów u siebie nie zauważyłam, oprócz p.5, ale jest to związane z moją pracą, gdyż współtworzę stronę internetową i muszę wprowadzać do sieci informacje i zdjęcia nadsyłane przez inne osoby z pracy. Traktuję to jak zawodowy obowiązek, ale muszę robić to w domu, w ciszy i spokoju.
    Pisanie na blogu i blogowe rozmowy traktuję jako przyjemność i relaks.
    Pozdrawiam serdecznie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też 5 jeśli już, ale czasami tematy tak mi podejdą, że trudno się wyłączyć. Czy jednak nie zdarzylo się nikomu "zagadać" z koleżanką, bo rozmowa byla tak emocjonująca? Wędkowanie to już w ogóle wg mnie bez sensu. Jeszcze latem, niech będzie, ale to siedzenie na lodzie, brrr... I w dotatku łowią jakieś badziewne mułem smakujące, ościste rybki. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  6. Wydaje mi się, że uzależnieniem można nazwać stan, gdy rezygnujemy z normalnego życia na rzecz tego wirtualnego. Zamykamy się na ludzi, ograniczamy kontakt z rodziną i mało co nas obchodzi poza komputerem. Do wszystkiego trzeba podchodzić z umiarem :), blogowanie jest raczej niegroźne, ale można też i z tym przesadzić. Generalnie, trudno nie być online, gdy większość spraw można załatwić przez internet :O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, skoro tyle spraw można załatwić online, to szkoda jeździć po mieście i stać w tych wszystkich kolejkach. Jednak dobrze mieć rękę na pulsie, bo internet rzeczywiście może stać się uzależnieniem.

      Usuń
  7. Ja może się internetem i blogami nie podniecam, ale faktycznie czasem bloguję kosztem snu. Czy jestem uzależniona? Może trochę tak, ale czy każda pasja w pewnym stopniu nie uzależnia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to właśnie chciałam pokazać - że każda pasja działa podobnie, a jednak nie każda jest objęta taka troską przez obserwatorów.

      Usuń
  8. Jeszcze podczas studiów bardzo interesowałam się testem uzależnienia od Internetu. Nawet przeprowadzałam podobny test w jednej ze szkół gimnazjalnych. Wyniki były niestety bardzo niepokojące. Wydawać by się mogło, że wśród dorosłych jest to mniejszy problem, że mamy większą kontrolę nad sobą i swoim czasem w sieci, ale obawiam się, że niestety jest to bardzo mylny pogląd. Dlatego bardzo popieram ciągłe powracanie i naświetlanie tego problemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno warto się obserwować, bo w którymś momencie może być za późno.

      Usuń
  9. nie ma co demonizować, świat się zmienia i w każdym okresie było coś uznawane za pożeracza czasu, coś, co miało niszczyć zdrowie i uzależniać i jakoś nie wyginęliśmy. Dla mnie internet jest dobrodziejstwem, płacę rachunki, robię zakupy, załatwiam swoje sprawy, pracuję!
    A pamiętam wprowadzenie elektryfikacji (tak tak, byłam dzieckiem ale pamiętam doskonale) jak korzystanie z prądu miało niszczyć zdrowie, psuć wzrok i promieniować na człowieka! Potem telewizja i telewizor, potem gaz, o Boże, jak możesz gotować na gazie! Potem pralka automatyczna - jak to drze odzież a nie wypierze tak doskonale. No i jakoś to wszystko przeżyłam nie przeobraziłam się w zmutowanego potwora wiec i Internetu się nie ma co bać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znam te strachy z opowieści rodziców:-) Rzeczywiście, zawsze jest to straszenie. Fakt, internet uzależnia, ale w praktyce, różni mądralińscy lubią szafować słowem "uzależnienie". Jeśli spędzam godzinę z tabletem, to zaczynają się o mnie martwić, ale przez trzy godziny w kuchni mogę spędzić na różnych czynnościach i nikogo to nie obejdzie, a nawet wszyscy są ucieszeni. Czy tu przypadkiem nie chodzi o to, że kogoś boli to, że robimy coś wyłącznie dla siebie...

      Usuń
  10. Dla mnie czytanie, bądź pisanie bloga nie jest uzależnieniem..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też, ale pewnie dla kogoś może nim być...

      Usuń
  11. Kiedyś byłam potwornie uzależniona od blogowania. Co drugi dzień nowy post, setki (!) komentarzy w dyskusjach... Było tego mnóstwo. I mnóstwo czasu na to poświęcałam. Teraz zdecydowanie mniej, głównie dlatego, że mam więcej zajęć poza siedzeniem w internecie :) Nieraz zdarza się, że komputer leży trzaśnięty w kącie z cztery, pięć dni, a ja jakoś specjalnie nie odczuwam nawet jego braku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na początku było takie zachłyśniecie, ale szybko wróciła równowaga, bo musiła wrócić ;-) Jeśli ktoś ma coś do zrobienia w ciągu dnia, to inaczej się nie da. Teraz bywa, że tylko godzinkę poświęcam na blog, a w piątek wcale nie zaglądam na bloga. Bez przesady, co innego, gdybo to było moje narzędzie zarabiania :-)

      Usuń
  12. Ja nie czuję się uzależniona. Najlepszym dowodem na to jest to, że gdy mam możliwość spędzić czas z bliskimi/wyjść gdzieś/wyjechać to bez problemu rezygnuję z Internetu. On jest dla mnie jedynie dodatkiem a blogowanie nabiera postać pasji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ze mną gorzej, nie lubie jeśli coś krzyżuje mi szyki i uniemożliwia planowaną pracę na blogu. Aczkolwiek nie jest to tak, że dostaję szału czy coś w tym rodzaju, ale zawiedzona trochę jestem ;-) Może za bardzo żyję z kalendarzem w dłoni, tak, to chyba to!

      Usuń
  13. Podniecenie...hmmm nie jest chyba ze mną tak źle. Myślę, że nie jestem uzależniona od blogowania.

    OdpowiedzUsuń
  14. Żyjemy w takich czasach że bez internetu ani rusz, pomaga w wielu sprawach, ale także może być zgubny. Ja nie wiem czy jestem uzależniona, raz spędzam więcej czasu, raz mniej streszczam się do minimum. Takie czasy, takie potrzeby, takie wymagania rynku. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, internet stał się czymś oczywistym, jak energia elektryczna w domach. A tak na marginesie, z energii też nie wszyscy umieją korzystać z umiarem. Nadużycia zdażają się w każdej dziedzinie :-) Pozdrawiam :-)

      Usuń
  15. We wszystkim trzeba znaleźć jakieś optimum - mnie samej zdarzało się, że nie otwierałam laptopa przez kilka dni, bo nie miałam takiej potrzeby, a potem wracałam do blogowania z nową energią. Również korzystam z dobroci Internetu, ale mam wrażenie, że póki co, jeszcze "z głową":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei bloguję bardzo regularnie, bo w ogóle jestem - jak wcześniej napisałam - bardzo przywiazana do realizowania założonych planów. Zawsze planuję, co "dzisiaj" robię i potem skreślam. Dlatego faktycznie bloguję prawie codziennie, ale za to z zegarkiem w ręku ;-)

      Usuń
  16. Ciekawe pytania, które dały mi trochę do myślenia. Ale artykuł i badania dały mi jeszcze więcej do myślenia, bo chyba zbliżam się do granicy uzależnienia... Z drugiej strony, tak jak piszesz jak mam liczyć czas potrzebny na blogowanie? A czas, kiedy robię zadania online na uczelnię? Na przykład dzisiaj spędziłam cały dzień przed laptopem (za wyjątkiem posiłków), bo musiałam zrobić zadania na uczelnianej platformie, żeby dostać zaliczenie... Pociesza mnie tylko myśl, że gdyby dano mi wybór, to z chęcią spędziłabym ten dzień na spacerowaniu w lesie niż siedzeniu w mieszkaniu... to może nie jest ze mną aż tak źle?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno, skoro czujesz zew natury ;-) Ten artykuł napisałam trochę pod wpływem złośliwych komentarzy ze strony mojego M. czy nawet dzieci - "jesteś uzależniona", wiem, że inne blogujące osoby też słyszą takie teksty. Dzisiaj często słyszymy o uzależnieniu od tego czy tamtego, a tymczasem uzależnienie czymś konkretnym się charakteryzuje i nie pozwólmy sobie wmówić, że robimy coś nie tak, dlatego że robimy to, co sprawia nam przyjemność! Dlaczego na tego, wspomnianego w pierwszych komentarzach wędkarza, nikt nie rzuca takich "oskarżeń"? Przecież jego zachowanie jest równie (jak nie bardziej) absurdalne? ;-)

      Usuń
  17. Oj dla mnie tez blogowanie stalo sie pasja, ktora czasami wywoluje problemy w postaci bolu glowy. Dlatego ostatnio staram sie to ograniczac. Siadam do komputera tylko rano i nauczylam sie wylaczac telefon i komputera przez reszte dnia. Teraz jeszcze musialabym wprowadzic sobie dzien bez blogowania. Dla higieny ducha i ciala hi hi hi Pozdrawiam serdecznie beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potrzebny jest taki dzień :-) Teraz nie poświęcam już tyle czasu na blogowanie, co na początku, kiedy zachłysnęłam się nowo narodzoną pasją i zachowywałam się, jakby mnie blogger miała z pracy wyrzucić, a ja zostanę bez grosza przy duszy. Mimo wszystko, taki dzień to prawdziwy odpoczynek, nie myślę wtedy, że mam wejść tutaj i coś zrobić. Po prostu mam wolne i to jest cudowne! Pozdrawiam :-)

      Usuń
  18. hmm nie oszukując dużo czasu spędzam przy komputerze, rano muszę zajrzeć, potem też doglądam, nie wiem wydaje mi się, że niczego nie zaniedbuję, choć czasem złapię się na tym, że najpierw zamiast coś ogarnąć to jestem na kompie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zawsze zaczynam od komputera, taki mały przegląd na początek. Co kto woli, ja wolę tak jak Ty, robota nie zając - nie ucieknie ;-)

      Usuń
  19. Z wszystkim trzeba uważać, bo praktycznie od wszystkiego można się uzależnić. Spędzam dużo czasu przed komputerem, ale zawsze lubię się od tego oderwać, więc chyba nie jest jeszcze tragicznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, od wszystkiego można się uzależnić czy to tylko takie gadanie? Uzależnienie jest destrukcyjne. A może po prostu coś tak bardzo lubimy, że chcemy robić tego więcej, ale wszystko mamy pod kontrolą... Dlatego ważne są te symptomy uzależnienia, tylko czy ktoś uzależniony potrafi obiektywnie na siebie spojrzeć? :-)

      Usuń
  20. Wszytko jest dla ludzi tylko z umiarem. Tak naprawdę teraz prawie wszyscy spędzają dużo czasu przed komputerem. Mi pomogło dokładne przemyślenie tego co chcę robić w internecie a co uważam za zbędne. I tak oto już od pół roku nie siedzę na ogłupiających stronach typu Demotywatory. One o dziwo bardzo dużo czasu mi zabierały a ja zauważyłam że naprawdę głupieje ! Problemy z pamięcią, trudności z zapamiętywaniem innych rzeczy.... No ale to mam już za sobą. Kolejnym krokiem jest pozbycie się mani kupowania przez neta. Wiem, że marnuje na to czas i przeglądam sklepy w których i tak nic nie kupuje. Muszę zmobilizować się by temu praktyką zaprzestać. A co dotyczy blogowania jest to coś z czego nie umiałam bym całkowicie zrezygnować. I nie wiem czy to dobrze czy nie, jest to moje hobby jak każdej blogerki i pisanie sprawia mi radość. Daje mi dużo mobilizacji do zmian na lepsze i myślę że tutaj akurat mi służy. Przestałam już zabiegać o popularność i nie czuje presji by zdobyć to czy tamto i jest mi z tym lepiej. Jak ma przyjść, to samo przyjdzie :) Ach no tak... zapomniałam dodać od kilku dni żyje zorganizowana :) Mam plan dnia na każdy dzień tygodnia w tym wydzielony na bloga i to mi jak na razie bardzo dużo daje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też mam zorganizowany swój czas i wiem, że każdego dnia spędzam określoną ilość czasu na komentowaniu, pisaniu artykułów, czasami na innych czynnościach. Sklepy - tak samo. Nie chodzę po sklepach w poszukiwaniu wiatru w polu, tylko w poszukiwaniu konkretnej rzeczy, której potrzebuję. W moim przypadku organizacja czasu naprawdę się sprawdziła :-)

      Usuń
  21. Najlepiej znaleźć złoty środek. Jeśli ktoś pije codziennie, to znaczy, że jest alkoholikiem albo przynajmniej ma problem z alkoholem. Ale jeśli ktoś pije kilka razy w miesiącu ze znajomymi, to nie ma żadnego problemu.
    Tak samo jest z seksem czy ze słodyczami (cukier też uzależnia).
    Myślę, że ważne jest to, by mieć różne pasje. Jeśli kogoś jedyną pasją jest blog, to jest bardzo ograniczony i ma smutne życie.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepsza jedna pasja niż życie bez pasji w ogóle. Nie uwierzysz, ale znam ludzi, których nie bawi nic. Jedna z moich znajomych twierdzi, że owszem, codziennie pije piwo, ale to już ostatnia przyjemność jaka jej została... Smutne, prawda? Znam ludzi, którzy po powrocie z pracy po prostu zajmują się domem i idą spać. Pozdrawiam :-)

      Usuń
    2. Wiesz, najśmieszniejsze jest to, że w liceum czy na studiach uchodziłem za nudziarza, bo nie imprezowałem jak niektórzy.
      A teraz okazuje się, że pracuję, ćwiczę, czytam książki, piszę blog i mam jeszcze inne pasje, a dawni imprezowicze spędzają każdy wieczór przed TV;)
      Codzienne picie to już uzależnienie. Smutne.

      Usuń
  22. Uff... Według tych pytań wychodzi na to, że uzależniona nie jestem. Choć patrząc na kwestie blogowania, w zeszłym roku tak się czułam. Odwiedzanie innych, komentowanie, odpowiadanie na komentarze stawiałam sobie za przymus. Patrząc na to z perspektywy pracy i przyjemności okazuje się, że spędzam nawet mniej czasu na to, a robię znacznie więcej. Poza tym pomagają mi też próby organizowania się, nawet zaczyna mi to wychodzić. Czas offline jest dla mnie czymś naturalnym i wynika znowu z racji pracy, a nie tego, że za dużo siedzę przy laptopie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam taki okres, wtedy jeszcze wydawało mi się nie wiem co... Pozakładałam konta na wszystkich możliwych portalach społecznościowych i wszędzie chciałam mieć perfekcyjny profil. Po jakimś czasie - na szczęście - puknęłam się w czoło. Dotarło do mnie jak bardzo jestem zmęczona tym nieustannym obmyślaniem, co i gdzie wpisać. Do dzisiaj nie rozumiem, jak niektóre dziewczyny radzą sobie z uczestnictwem w kilku portalach (i wszędzie mają zadbane!).

      Usuń
  23. Trzeba zachować stosowną równowagę jak we wszystkim. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Równowaga to zawsze ponadczasowe rozwiązanie i prawie zawsze się sprawdza! (Bo są też wyjątki, czasami trzeba przegiąć, by coś osiągnąć...)

      Usuń
  24. Chyba nie jestem uzależniona, choć pewnie balansuje na cienkiej granicy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż chciałoby się zacytować klasyka, czyli "taki mamy klimat" :-)

      Usuń
  25. Ja chyba nie jestem uzależniona. Ostatnimi czasy mam problemy ze skupieniem się przy laptopie. Chyba miesiąc nie włączałam komputera,tylko fb od czasu do czasy w telefonie a i to tylko wtedy , gdy ktoś coś do mnie na czacie napisał. Od dziś właśnie postanowiłam sobie zaglądać na bloga swojego i inne raz w tygodniu. Zobaczymy...:) Mam wyrzuty sumienia, że zaniedbałam inne blogi. Teraz mam spore zaległości. Cóż , czasem człowiek przechodzi dziwne "stany" w swoim życiu i na nic nie ma chęci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rzeczywiście się zdystansowałaś. Wyrzuty sumienia, albo po prostu za nami zatęskniłaś ;-) Blogosfera jest jak rwąca rzeka, cały czas płynie. Dużo blogów, które obserwowałam, a które wydawały mi się prężne, w ciągu dwóch lat przestały istnieć, nowe powstają jak grzyby po deszczu. Podstawa istnienia jest nasza aktywność. Wierny czytelnik zajrzy kilka razy, jeśli nic nowego nie zobaczy, z czasem znajdzie inny ciekawy blog. Z drugiej strony, to ważne, jeśli zależy nam na statystykach, a przecież nie każdemu zależy, mi na przykład nie :-) Mam rozumieć,że jesteś z powrotem? Super:-)

      Usuń
  26. Kiedyś byłam uzależniona. Wstawałam i pierwsze co robiłam to odpalałam komputer. Przy nim jadłam posiłki, odrabiałam lekcje itp. A teraz sama mam czasami dość Internetu, chyba wyrosłam z tej manii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też przechodziłam etap zachłysnięcia się internetem :-)

      Usuń
  27. Do wszystkiego trzeba mieć umiar, żeby nie popaść w całkowite uzależnienie. Na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie, abym miała zostawić blogowanie - za dużo przyjaźni,za dużo interesujących osób, ale trzeba rozsądnie ze wszystkiego korzystać, bo realny świat mimo wszystko jest ważniejszy. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko nie zgadzam się z głosami, które twierdzą, że kontakt online są bezwartościowe. Moim zdaniem to całkiem pożyteczna wymiana zdań i również rodzi emocje czy stymluje myślenie. Tak już się na swiecie porobiło, że nie tylko twarzą w twarz możemy rozmawiać. Poprzez sieć też mozemy sobie dodawać wzajemnie otuchy :-)

      Usuń
  28. Dobre pytanie :) Blogowanie zajmuje dość dużo czasu i co tu dużo pisać ... uzależnia :) Pozdrawiam Gaju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pewnym sensie uzależnia :-) Pozdrawiam :-)

      Usuń
  29. Blogowanie to dla mnie dobry sposób na relaks, ale nie mam problemu z odejściem do komputera-na szczęście:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też o to chodzi, nie trakuję blogowania śmierrtelnie poważnie, bo nie zarabiam tutaj :-) Ale mimo wszystko poważnie ;-)

      Usuń
  30. Myślałam, że też jestem uzależniona, bo spędzam więcej czasu niż znajomi przed komp. Jednak uświadomiłam sobie, że oni po 1 nie piszą bloga po 2 nie prowadzą fanpage na facebooku, instagrama itd czyli wszystkich socjalmed. powiązanych z blogiem. W tym roku świadomie ograniczyłam czas na internet, na korzyść czytania książek i angielski, którego obiecałam sobie nie odpuszczać. Także nie jest tak źle z moim uzależnieniem, choć wiele osób oto mnie osądza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, my robimy coś konkretnego. To tak jakby powiedzieć, że kiper jest uzależniony ponieważ ciągle pije wino :-)

      Usuń
  31. Pytania nie są wcale takie proste ;) Ja zrobiłam sobie lepszy test :P Na miesiąc z hakiem miałam przerwę od blogowania i się okazało, że żyję i to całkiem nieźle ;p Zatęskniłam jedynie za bloggerami, chęcią wypisywania się i chociaż powrót do najłatwiejszych nie należał to dziś wiem, że blog to moja pasja nie uzależnienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, pamiętam to! A myślałam wtedy, że zamknęłaś bloga dla ogółu i wysłałaś zaproszenia dla wybranych :-)

      Usuń
  32. Powiem tak, wszystko jest dla ludzi ale z umiarem. Ja kocham przebywać w necie, pisać czytać, poznawać poglądy innych ale czasem nie mam pomysłu co ze sobą zrobić, bo coś bym poczytała, coś porobiła ale nie wiem co. I mam prośbę, może znacie jakieś ciekawe strony fora...zapodajcie linki:-) możecie u mnie w komentarzach czy też w e-mailu.
    Bardzo podoba mi się Twój blog, wchodzę tutaj zawsze z przyjemnością.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umiar to uniwersalna recepta :-) Bardzo mi miło :-) Mogę polecić, cemu nie, ale co Cię interesuje konkretnie? Jeden lubi szydełkowanie, drugi ogród, trzeci rozwój osobisty itd ;-) A na forach nie działam, jakoś mnie to nie wciągnęło - próbowałam nawet!

      Usuń
    2. Wiele rzeczy mnie interesuje - książki, psychologia, życie w społeczeństwie problemy ludzkie, niepełnosprawność. Jak coś
      Ci wpadnie w oko to pisz e-maila. Pozdrawiam zimowo!

      Usuń
  33. Praca w sieci i prowadzenie bloga powodują, że spędzam przed komputerem dużo czasu. Nawet 8 godzin dziennie. Pewnie ktoś pomyśli, że jestem uzależniona. Może i tak jest, bo nie wyobrażam sobie nie sprawdzić codziennie poczty, bloga itd. Ale nie mam problemu z tym jeśli danego dnia akurat spędzę przed komputerem tylko 30 minut na sprawdzeniu wszystkiego, bo mam inne plany, które wymagają ode mnie wyjścia z domu i bycia offline :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest odpowiedź / podsumowanie! Czasami wychodzi nam tego czasu online dużo, ale poza tym, wiedziemy normalne, zrównoważone życie. Mamy normalnie funkcjonujący dom, rodzinę i przyjaciół :-)

      Usuń
  34. Chyba nie jestem uzależniona, ale w dzisiejszym świecie każda informacja jest na facebook'u, a jeśli nie masz konta, nie wiesz co się dzieje np. na uczelni. Ironia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poniekąd wszystko jest dla ludzi, tylko mądry wyjdzie z tego bez szwanku :-) A głupi się zachłyśnie - wszystkim.

      Usuń
  35. Miałam taki czas, kiedy nawet podczas zabawy z dzieckiem zerkałam co chwila na laptopa lub telefon, bo może ktoś polubił lub napisał komentarz, nie mogłam przestać o tym myśleć. Teraz już potrafię, bo wiem, że nawet jeżeli nie odpiszę w tej sekundzie to moi czytelnicy i tak są :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja uzależniona na pewno nie jestem bo mój blog to tylko i wyłącznie maly motywator a podczytujw inne blogi tylko i wyłącznie wtedy kiedy dzieci śpią i mam chwile dla siebie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli taka odskocznia od codzienności - oby tylko nie zwariować ;-)

      Usuń
  37. Od internetu bardzo łatwo się uzależnić a zwłaszcza tego w telefonie, na bloga poświęcam ostatnio mniej czasu przez naukę i czasem czuję że powinnam poświęcic więcej czasu mojej pasji - blogowaniu, jednak nauka wazniejsza :) planuję zrobić sobie kiedyś tydzień bez internetu - zobaczymy czy wytrwam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tydzień zupełnie bez internetu? Bo widzisz, ja myślę, że tak zupełnie-zupełnie to chyba, że tak na próbę, żeby sprawdzić słabą silną wolę. Blog wciąga, ale priorytety należy mieć :-)

      Usuń
  38. Ja myślę Gaju - że od każdej pasję idzie pokochać ale też ... idzie się uzależnić o ile pochłonie nas tak bardzo, że świata po za nią nie będziemy widzieć w myśl maksymy : "Znajdź to co Kochasz później pozwól aby Cię zabiło. I podobnie jak Ty uważam, że niesprawiedliwe jest nazywać uzależnionymi osobami te mające na co dzień styczność z komputerem. Idąc tym tropem dalej to uzależniony może być także i grafik komputerowy i programista i specjalista od sieci ...Dlaczego ? Bo spędzają dużo czasu przy komputerze a tak naprawdę to każda nasza pasja może przerodzić się w nałóg - nieistotne czy związana jest z komputerem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta prawda, i o to mi chodziło :-)

      Usuń
  39. Zgadzam się, bardzo ładno wpaść w nałóg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Małgorzata Wrzesińska słusznie zauważyła - od każdej pasji krok do uzależnienia...

      Usuń
  40. Myślę że takiego nałogu nie mam:)))nie pasuję do żadnego pytania:))z internetu korzystam tylko do blogowania i to też w niedużym czasie:)))muszę też uważać ze względów zdrowotnych:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak, wspominałaś kiedyś. No to masz "pas bezpieczeństwa". Pozdrawiam :-)

      Usuń
  41. We wszystkim ważny jest umiar i równowaga. Ja np. piszę post i odwiedzam inne blogi zazwyczaj wieczorem, jak teraz, kiedy dzieci już śpią i mam czas taki dla siebie. W dzień sprawdzam pocztę i odpisuję na maile w wolnej chwili. Mam w miarę wszystko rozplanowane i myślę, mam taką nadzieję, że blogowanie nie koliduje z moimi zajęciami, obowiązkami i życiem w realu.

    pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to chodzi, bo przecież u kogoś ogarniętego nałogiem, nic więcej się nie liczy, tylko jedno zawsze w głowie. Mam małe doświadczenie, bo kiedyś byłam nałogowym palaczem. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  42. ciezko znalezc czas na wszystko, ja musze ograniczyc neta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też w tym roku obcinam, a właściwie już obcięłam godziny w necie. Koniec z zarywaniem nocy, bo MUSZĘ zrobić coś na blogu. Są sprawy ważne i ważniejsze.

      Usuń
  43. Po odpowiedzeniu na pytania stwierdzam, że jest w porządku! :) Zawsze potrafię ustalić, co jest ważne, a co nie i Internet nigdy nie był dla mnie ważniejszy niż np. nauka na egzamin czy spotkania z bliskimi. Cieszę się, że nie wpadłam w pułapkę sieci i nic nie wskazuje na to, bym miała w nią wpaść :) Chociaż jeśli dobrze się nad tym zastanowić, to w dzisiejszych czasach bardzo trudno jest być offline. Mamy telefony, które już dawno stały się czymś więcej, niż tylko telefonami, a w nich stały dostęp do sieci. W związku z tym nie wystarczy tylko i wyłącznie wyłączyć komputera. Trzeba też trzymać rękę daleko od telefonu, ponieważ czasem kusi, żeby coś szybciutko sprawdzić. Łapałam się na czymś podobnym w czasie nauki. Kiedy już uczyłam się od dłuższego czasu i siłą rzeczy coraz trudniej było mi się skupić, a to sprawdzałam Instagrama, a to zaglądałam na Messengera, a może na facebook'u na grupie ze studiów wrzucili coś ważnego? Wtedy telefon lądował z wyłączonym przesyłem danych jak najdalej ode mnie. Całe szczęście, na co dzień tak nie mam no i przerwa od nauki skutecznie pomagała zapomnieć o telefonie :)
    W przypadku blogowania... Ono zajmuje naprawdę dużo czasu. Dobrego posta nie napisze się w pięć minut. Również odwiedzenie innych blogów staje się czasochłonne. Uważam więc, że i od blogowania warto czasem zrobić sobie przerwę :) Chociaż jednodniową, nie zaglądać do siebie ani do innych. W końcu przez tej jeden dzień aż tak wiele nie może się wydarzyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie ja mam taką jednodniową przerwę od blogowania - w piątki nie zaglądam tutaj, ani na inne blogi. Ale i codziennie muszę się ograniczać. Sama widzisz ile blogowanie zajmuje czasu, a przecież każdy ma też coś innego do roboty (chyba, że żyje z bloga). Trzeba poćwiczyć, poszlfować język, gotować,sprzątać, jeździć do pracy, niektórzy jeszcze starają się coś pisać poza blogiem... ITD.

      Usuń