poniedziałek, 25 stycznia 2016

Organizacyjnie

Teraz czuję moc, teraz czuję siłę
Pójdę własną drogą na sam szczyt
Tego chcę
"Mocna" - Marta Podulka

Słowa też mają moc zmieniania naszego życia. Słowa to wypowiedziane myśli, a od słów blisko bywa do czynów. Dlatego w minionym roku często ratowałam się podczas gorszych dni nuceniem fragmentów budujących piosenek. Spróbujcie choćby tylko wypowiedzieć na głos ten fragment "Mocnej" i zwróćcie uwagę jak się właśnie poczuliście.

Na wielu blogach ukazały się już podsumowania osiągnięć z 2015 r., zerknęłam i ja na swój ubiegłoroczny post z postanowieniami, by sprawdzić, czego to sobie naobiecywałam i jak to wygląda po upływie 12 miesięcy...

Ku mojej radości złożyłam tylko jedno postanowienie i to dość ostrożne, była to: próba pójścia inną drogą, która ma mnie zaprowadzić do 100% zgodności moich działań z moją wizją dobrego życia (link).

Rok 2015 był dla mnie łaskawy, uczył mnie lagodnie, o wiele łagodniej niż wszystkie poprzednie lata, za co jestem ogromnie wdzięczna. Okazuje się, że nie zawsze musi bardzo boleć. Mimo, że ciągle nie zmieniłam swojej pracy, to znalazłam sposób, by nie wpływała na mnie destrukcyjnie, a po pracy mam swoje życie, w którym rządzi pasja. Z radością konstatuję, że przytłaczające uczucie bycia ciagle do czegoś zmuszaną wreszcie się ulotniło. 

Jednak najważniejsze moje wewnętrzne postanowienie - praca nad ksiażką, ciągle jest aktualne. Niestety, nie udało mi się ukończyć tego przyjemnego zadania w rok, ale też czuję, że zawaliłam organizacyjnie. Co z tego, że wymądrzałam się publicznie w którymś z postów tu zamieszczonych, że jeśli na czymś naprawdę nam zależy, to sprawy związane z realizacją tego powinny stać się dla nas priorytetowymi. Ostatecznie pogubiłam się w swoich priorytetach, a w grudniu to już na poważnie zwariowałam na punkcie domu i rodziny i prawie nie pisałam. 

Wiem, że mogłam pisać więcej i wiem, że jednym z rywali mojej ksiażki była blogosfera oraz przymus codziennego gotowania (bo świeże jedzonko najlepsze).

Bez dwóch zdań - muszę skubnąć trochę czasu w jednym miejscu, by móc jednak więcej czasu poświęcić swojemu najważniejszemu postanowieniu. Między innymi skubnę trochę blogowaniu. Od początku tego roku posty publikowane są co cztery dni (wcześniej co trzy), a teksty tu zamieszczane będą krótsze, o ile uda mi się powsztrzymać gadulstwo... Też tak macie, że kiedy zaczniecie pisać to nie możecie skończyć?

W 2016 roku będę zatem więcej pisać, chociaż nie na blogu, co nie oznacza, ze pozwolę Plantacji zmarnieć, o nie! Mam też więcej planów, ale wolę się teraz rozpisywać, gdyż ich realizacja będzie zależała między innymi od tego jak będę stała z czasem. Pod koniec roku opowiem jak było. 

65 komentarzy:

  1. czekamy na kolejne notki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą, będą, jestem nałogowym pisaczem ;-)

      Usuń
  2. Tez tak robię, często , kiedy czuję, że już nie mogę, nucę piosenki, które w tekście mają wezanie do walki.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja również musze wrócić do regularneo pisania, bo coraz rzadziej pojawiają się posty u mnie na stronie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z blogiem mam w tym temacie najmniejszy problem, mam założenie, że publikuję co ileś tam dni i to robię. Ale na inną pisaninę nie wystarcza czasu... Tzn. można powiedzieć wprost - nie najlepiej jestem zorganizowana :-/ Kurczę - BYŁAM, a nie jestem!

      Usuń
  4. Najważniejsze to spełniać się i realizować założone cele :) Powodzenia w tym roku!

    OdpowiedzUsuń
  5. Blogujesz dla nas, ale książka też będzie dla nas. Czekam cierpliwie (i niecierpliwie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :-) Robię to z przyjemnością :-)

      Usuń
  6. Tak to już jest, że czasem sami rozdmuchujemy ten życiowy ból. A wystarczy w tym gorszym miejscu jakim jesteśmy znaleźć pozytywy, a zaraz nadejdzie znieczulenie. Nic nie jest aż tak złe, aby nie można było w tym doszukać się dobrych stron. A więc Bożenko znieczulaj się często i pisz dla nas jeszcze więcej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niczego nie zamierzam rozdmuchiwać, bo nie cierpię cierpieć, a wszak cierpienia rodzą się zwykle z nastawienia :-) I będę się znieczulać, od czasu do czasu lampką wina też ;-)

      Usuń
  7. Tak, również często tak mam, że jak już zacznę pisać, to nie potrafię przestać :) Żebym jeszcze pisała o czymś konkretnym! Ale nie, często łapię się na tym, że mogę nawijać dosłownie o wszystkim i o niczym.
    W takim razie mocno trzymam kciuki za książkę :) Mam ogromną nadzieję, że znajdziesz tyle czasu na pisanie, ile akurat będziesz chciała. Ciekawa też jestem bardzo, o czym tak zawzięcie tam skrobiesz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż nie wybrałam sobie wdzięcznego tematu na książkę, nie będzie to żaden romans ani spokojna, pozytywna w każdym celu powieść. Powiem tyle, że dość mroczne obrazy chodzą mi po głowie, z których dobro zakwitnie w końcu. Może nie aż "Ciemno, prawie noc" J. Bator, ale niestety coś lekko podobnego wylewa się ze mnie. Niestety? Stety? Kto to wie. Oby się wylało, sama jestem ciekawa, ale o tym już szaaa... ;-)

      Usuń
  8. No tak, mamy plany, postanowienia, niekoniecznie noworoczne, staramy się ich trzymać, a potem wydarza się coś, co te plany niweczy lub koryguje. Dlatego ostatnimi czasy nie robię planów, idę na żywioł, żeby było mniej rozczarowań, a więcej niespodzianek, nawet noclegi rezerwuję tuz przed wyjazdem, bo kto wie w marcu, co będzie w lipcu?
    Pozdrawiam organizacyjnie, bo całkowitego chaosu tez nie lubię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja bym chyba tak nie potrafiła... Myślę sobie, że chyba urodziłam się z terminarzem w dłoni. Od najmłodszych lat jest ze mną kalendarz, muszę mieć poukładane. Ale wiesz, sama nie wiem, czy to takie dobre... Tzn. jeśli mamy plany, coś konkretnego chcemy osiągnąć, to warto to sobie rozpisywać, bo weź ogarnij wszystko w głowie. A inne sprawy? Tylko, że to jest tak - przyzwyczaiłam swój mózg, że nie musi niczego pamiętać i teraz bez karteczek ginę ;-) Pozdrawiam :-)

      Usuń
  9. Słowa mają potężna moc. Gdy się czegoś nie lubi ,a nie można tego zmienić to lepiej znaleźć w tej sytuacji dobre strony, zawsze się coś znajdzie . Powodzenia w dalszym pisaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie mogą tego przekonaniach zaszczepić w dzieciach, im to się ze zwykłym czary-mary kojarzy. A to po prostu zwykłe prawo... natury?

      Usuń
  10. Ech, ta proza życia gubi nas bardziej niż wszystko inne - nagle priorytety same się dewaluują ;)
    Powodzenia w postanowieniach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Oj potrzeba silnej woli, żeby wytrwać przy priorytetach, nic poważnego bez wytrwałości nie powstanie.

      Usuń
  11. Uwielbiam Twoje wpisy, dają dużo motywacji i chęci do działania. Też muszę się ogarnąć z pisaniem, bo niestety zaniedbałam to. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, jeśli tak jest :-) Jeśli odpowiemy sobie na pytanie, co lubimy robić najbardziej na świecie, co robilibyśmy nawet za darmo (my piszemy nasze blogi), to po prostu powinniśmy dążyć do tego, żeby jednak to robić i rozwijać się w tym kierunku... Losowi trzeba pomóc :-)

      Usuń
  12. Ja obserwuję i czekam na Twoją książkę! Trzymam kciuki, żeby postanowienie się zrealizowało! :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Nie może być inaczej!

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Pracuję, pracuję, liczę, że będzie dobrze. Ale napisać to może nawet mniej niż połowa sukcesu :-)

      Usuń
  14. Damy radę, a Ty się nie martw i realizuj swój najważniejszy "projekt" :D
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Projekt - jak to poważnie brzmi :-)

      Usuń
  15. Uwielbiam piosenki, których tekst niesie za sobą jakieś przesłanie i zmusza mnie do zatrzymania się na chwilę i refleksji. Więc Twój sposób również stosuje i potwierdzam działa jak mało co ;) Na trochę wypadałam z blogosfery więc co nie co mnie ominęło ale to cudownie, że piszesz książkę!:) Fantastyczna wiadomość. Nie pozostaje życzyć nic innego, żeby udało się wszystko ze sobą pogodzić i działać produktywnie. I tego życzę - otwartej głowy i mnóstwa pomysłów!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :-) Podśpiewywanie pod nosem to też pomysł na uspokojenie myśli. No bo weź martw się, kiedy coś sobie nucisz - nikt chyba nie potrafi wykonywać tych dwóch czynności jednocześnie.

      Usuń
  16. Jak Ty wyciągasz te mądre słowa z piosenek :-). Mi nie jedna się podoba, ale trudno spamiętać słowa, a jeśli zagraniczna to już w ogóle. Życzę powodzenia w spełnianiu tegorocznych planów. Mam nadzieję, że faktycznie nie pozwolisz Plantacji uschnąć, bo ja dopiero Cię poznałam i nie mam zamiaru tracić kontaktu!
    Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejne notki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zamierzam pozwolić, zresztą krótkie posty coś mi nie wychodzą. Piszę zawsze na zapas i już kilka tasiemców zdążyło powstać :-/ ku memu niezadowoleniu. A wsłuchaj się w piosenki, za wyjątkiem disco polo oczywiście, artysta zwykle chce nam coś mądrego przekazać :-) Oczywiście różnie bywa, ale jest co poczytać. Polecam np. tekstowo.pl, jeśli coś konkretnego Cię interesuje.

      Usuń
  17. Życzę zatem powodzenia w realizacji planów. Jestem pewna, że Ci się uda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) Dziękuję! Aż poczułam energię tego stwierdzenia :-)

      Usuń
  18. Gaju, czekam na Twoją książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po tych wszystkich oświadczeniach, składanych przecież nie po raz pierwszy, to nie mam już innego wyjścia, jak brać się ostro do roboty :-)

      Usuń
  19. Życzę powodzenia w realizacji tych planów. Są bardzo konkretne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, są one już przemyślane i ocenione pod względem ewentualnych zagrożeń ;-) Pamiętam, że w pracy co roku musimy oceniam ryzyko zawodowe. Ten pomysł warto zastosować do niektórych prywatnych przedsięwzięć :-)

      Usuń
  20. Też tak mam! Nucę piosenkę i jej tekst dodaje mi sił. Kiedyś chodziłam przez kilka dni podśpiewując motyw z Krainy Lodu ,,Mam tę moc, mam tę moc...''

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to widzę, że mnie rozumiesz bardzo dobrze :-)

      Usuń
  21. Czasu brakuje mi na wszystko,wiec rozumiemy I czekamy... na twoja ksiazke :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas gna jak szalony, a może tak nam się wydaje? Może stworzyliśmy takie wrażenie w naszych zagonionych umysłach? Wiesz, niedawno musiałam poczekać na coś dosłownie minutę. Nie miałam nic do roboty, o niczym nie myślałam, po prostu stałam i gapiłam się na włączony stoper. I stał się cud - minuta zdawała się nigdy nie kończyć :-)

      Usuń
  22. Witaj Gaja :) Dziękuję Ci za wizytę na moim blogu. Bardzo się ucieszyłam. Zatem się rewanżuję. Wspaniale jest poznawać nowe osoby i miejsca. Radość jest tym większa , że mamy najwyraźniej podobne poglądy na życie. ,,Próba pójścia inną drogą,, jakże ciekawie, zwięźle i bez motania określiłaś swoje postanowienie noworoczne :) Doskonale również Cię rozumie w kwestii rozdysponowania własnego czasu :) Cały czas z tym się borykam, eksperymentuję i nie poddam się aż nie ,,ogarnę to,, wszystko :) Trzymam kciuki za Twoje plany i marzenia. Niech 2016 rok będzie dla Ciebie wspaniałym, dobrym, łagodnym czasem. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często błądzę po blogosferze i wpadam na zupełnie nieznane blogi, to dobra zabawa i przy okazji - tak jak piszesz - można poznać kogoś podobnego czy po prostu ciekawego :-) Wzajemnie, dziękuję!

      Usuń
    2. Też bardzo lubię "błądzić" po nieznanych blogach :-)). Czego przykładem jest to, że jestem częstym gościem u Gai :-)

      Usuń
    3. Mamy w sobie pasję odkrywcy ;-)

      Usuń
  23. Mamy tylko dwie ręce, nigdy nie zrobimy tyle, ile byśmy chcieli..
    Ja mam podobnie z pracą. Jeszcze jakieś dwa lata temu praca wypełniała moje myśli. W negatywnym sensie.
    Odkąd pogłębiłem swoje pasje (więcej czytam prozy i poezji, częściej komentuję różne blogi) i znalazłem nowe (ćwiczenia kilka razy w tygodniu), nie myślę prawie w ogóle o pracy:)
    Powodzenia z książką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z własnych doświadczeń wiem, że kiedy praca zawodowa wypełnia całe nasze myśli to dzieje się źle, dlatego, że w pracy dzieje się dużo i niekoniecznie wszystko jest cacy. Zwykle szef jest jakiś tam, koledzy też mają swoje za uszami, są absurdy biurowe i konflikty, ktoś jest niesłusznie faworyzowany, ktoś dyskryminowany. A jeśli po wyjściu z pracy nie umiemy przestawić się mentalnie na inny świat, to już, że się tak wyrażę - d..a blada. Wkrótce czeka nas postępująca nerwica i wypalenie. Dlatego warto mieć pasje. Dziękuję i pozdrawiam :-)

      Usuń
  24. oby ten był szczęśliwszy od poprzednich dla Ciebie i Twoich bliskich :*

    OdpowiedzUsuń
  25. To prawda, słowa mają wielką moc. Słyszałaś o eksperyymencie pana Emoto? W każdym razie wierzę w afirmację. Tak amo jak wierzę, że gdy człowiek sobie założy pewne rzeczy i naprawdę chce, może to osiągnać. Zatem, powodzenia w pisaniu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak słyszałam :-) A przecież człowiek to co najmniej 60% wody. Dziękuję...

      Usuń
  26. Najważniejsze, że nie porzuciłaś planów i nadal pracujesz nad realizacją! Powodzenia w dotrzymaniu postanowień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak twierdzę - najważniejsze, że ciągle jest chęć pracy. Dziękuję :-)

      Usuń
  27. Gaju, powodzenia w realizacji swoich planów! :)

    OdpowiedzUsuń
  28. W takim razie życzę powodzenia i zrealizowania wszystkich planów :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Pisz, pisz, ciekawa jestem tej książki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż powiedzieć... Leiej zamiast mówić, po prostu brać się do roboty :-/

      Usuń
  30. Pisanie... Wydaje się, że czasem tylko do szuflady i może dopiero następne pokolenia to docenią. Ile jest takich utworów, które nigdy nie ujrzały światła dziennego albo które zostały skazane na zapomnienie?
    Niedawno miałam w ręku książkę z 1942 roku. Z pięknymi ilustracjami jak na wojenne, ubogie warunki (okładka zrobiona z byle jakiej tektury, ale to właśnie nadaje jej uroku). Autorka tej książki po 1949 roku została uznana za "nieprawomyślną", przez co dziś jest kompletnie zapomniana. A szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo książek ma krótkie życie, o ile wogóle wyjdą z szuflady, a zarabianie na pisaniu to też sztuka. To profesja dla wytrwałych. Praca, którą ktoś tak kocha, że może ją wykonywać nawet za darmo - byle nie za długo ;-)

      Usuń