poniedziałek, 11 stycznia 2016

Niezdrowa pogoda



źródło obrazka
Na pogodę niektórzy narzekają bez przerwy: za gorąco, spada ciśnienie, wieje wiatr, nadchodzi burza, leje deszcz. Aż ciśnie się na usta stwierdzenie, że to tylko wymówka przed byciem szczęśliwym albo usprawiedliwienie na lenistwo – jednak nie zawsze tak to działa. Nasz organizm faktycznie reaguje na niewidzialne ruchy prądów powietrznych, zmian ciśnienia i frontów atmosferycznych, taką cenę płacimy za oddalenie natury.


Mieszkamy w blokowiskach, oddychamy przesuszonym przez kaloryfery powietrzem, przebywamy w sztucznie oświetlonych pomieszczeniach (często klimatyzowanych), jeździmy klimatyzowanymi samochodami. Powietrze, którym oddychamy również jest zanieczyszczone w większym bądź mniejszym stopniu. To wszystko nie pozostaje bez wpływu na nasz organizm, według danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej na zmiany atmosferyczne reaguje od 50 do 70 proc. Polaków, naukowcy powołali nawet do życia specjalną gałąź wiedzy – biometeorologię, która obejmuje badanie wpływu typów pogody na człowieka.


Każdy z nas odczuwa zmęczenie podczas upału czy lekki niepokój przed nadejściem burzy, natomiast meteoropata jest nadmiernie wrażliwy nawet na niewielkie wahania pogody, co przejawia się nieprawidłowymi reakcjami w jego sferze fizycznej i psychicznej. Utrudnia to m.in. prowadzenie samochodu, obsługę urządzeń, zaliczanie ważnych egzaminów.  


Meteoropata pod wpływem pewnych sytuacji pogodowych może mieć zły nastrój, brak chęci do pracy czy nauki, nadmierną nerwowość, ogólnie złe nastawienie do całego świata czy zaburzenia snu, nie wspominając już o całym szeregu dolegliwości fizycznych, które pojawią się, kiedy biedak dodatkowo jest już na coś chory (nadciśnienie, schorzenia serca, reumatyzm).


Na meteoropatię nie ma leków, sami musimy sobie radzić, przede wszystkim starając się  zbliżyć do natury (hartując się, jedząc dużo owoców i warzyw). Zalecenia są identyczne z tymi dla chcących prowadzić zdrowy tryb życia:


1. Unikanie stresujących sytuacji. Rozdrażnienie i podenerwowanie powodują nasilenie bólu głowy.
2. Długie spacery.
3. Zdrowe odżywianie się i unikanie odżywek.
4. Odpowiednie uzupełnienie diety w witaminy i substancje mineralne. Uzupełnijmy dietę w witaminę B i magnez (kasza, nabiał, warzywa strączkowe, orzechy, czekolada), cynk i selen (płatki owsiane, ciemne pieczywo, banany, otręby, cebula i pomidory).
5. Stosowanie różnych technik relaksacyjnych (joga, medytacja, słuchanie muzyki relaksacyjnej, prawidłowe oddychanie, wdychanie oparów olejków eterycznych).
6. Naprzemienny ciepły i chłodny prysznic, oraz wykonywanie delikatnego masażu okolic oczu i czoła.
7. Śmiejmy się jak najwięcej, to rozluźnia mięśnie, przywraca obiektywizm, ożywia umysł i ciało.
8. Śpijmy odpowiednio długo, zaplanujmy czas na rozrywkę, a także starajmy się unikać hałasu.
9. Odpowiednio nawadniajmy organizm.
10. Jeśli nie ma przeciwwskazań można stosować krioterapię lub saunę.


źródło obrazka

Najkorzystniejsze dla ludzkiego ustroju jest uspokojenie pogody po przejściu frontu, bez mgły i parności oraz średnio nasilona słoneczna pogoda. W Polsce okres od grudnia do marca faktycznie wpływa na nas wyjątkowo niekorzystnie, tak więc dochodzące w tym czasie ze wszystkich stron skargi na pogodę są w pewnym sensie usprawiedliwione.


Zwykle najbardziej dokuczliwe są tzw. fronty atmosferyczne  czyli efekt spotkania dwóch różnych mas powietrza. Chłodnym frontom towarzyszą zmiany ciśnienia, często powyżej bezpiecznej wartości 8 hPa /dobę, a także spadek temperatury czy wzrost prędkości wiatru. Największą liczbę wypadków drogowych czy wypadków przy pracy na dużych wysokościach obserwuje się na 24 godziny przed nadejściem frontu. Fronty atmosferyczne przemieszczają się nad Polską przez około 140 dni w roku. Podobnie niekorzystne są również wiatry fenowe (halny). W czasie ich występowania obserwuje się u ludzi wrażliwych zespół reakcji zwanych „chorobą fenową”. Przejawia się ona wzmożoną pobudliwością fizyczną i psychiczną, zaburzeniami układu krążenia, niepokojem, ogólnym osłabieniem, uczuciem lęku, depresją, bólami głowy. W czasie wiatru halnego obserwuje się również wzrost liczby samobójstw, bójek, wypadków drogowych. W krajach arabskich zwyczajowe prawo mówi o tym, że przestępstwa dokonane podczas Chamsinu (odpowiednik naszego halnego) nie podlegają karze.


Zatem chociaż może sami nie odczuwamy podobnych dolegliwości, to nie traktujmy narzekających jak hipochondryków, którym przeszkadza taka drobnostka jak gorsza pogoda, a raczej im współczujmy. I niech to będzie dla nas przestrogą, by zanadto nie oddalać się od „matki natury” - postęp cywilizacyjny swoją cenę ma.

71 komentarzy:

  1. Duża część moich uczniów reaguje wielką nadpobudliwością na zmianę pogody. Mam więc swoją bezpłatną pogodynkę. A jedna z nauczycielek:-) lepiej nie mówić. Mnie TYLKO łamie w kościach:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie głównie spać się chce. Serio. To bywa nie do zniesienia :-)

      Usuń
  2. Na szczęście nie jestem aż tak podatna na zmianę pogody. Wiadomo czasami jestem śpiąca lub bardziej zmęczona, ale nie za każdym razem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie jestem typową meteoropatką, może po prostu jestem zwykłym śpiochem ;-)

      Usuń
  3. ja odczuwam niepokój jak są ogromne wiatry, strasznie się ich boję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, silne wiatry faktycznie wnoszą niepokój i to chyba nawet jest normalne dla większości. Pamietam taki bardzo silny wiatr na Chorwacji, aż okiennice musieliśmy pozamykać - czegoś takiego wcześniej raczej nie doświadczyłam. Odczuwałam ogromny lęk, można powiedzieć, że bez udziału mózgu. Nie myślałam o tym, że coś złego nam się stanie, a w środku wszystko mi dygotało i nie mogłam spać.

      Usuń
  4. Ja straaaasznie reaguje na pogodę niestety. :< Ból głowy, rozdrażnienie. Dlatego potrzebuję dużo słonka! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję :-( Kiedy to słoneczko nas oświeci... Już na wszystkich monitorach mam tapety ze słońcem, tak tęsknię.

      Usuń
  5. ja jeśli chodzi o zmianę pogody to odczuwam w stawie skokowym po kontuzjach, ale w sumie się przyzwyczaiłam do tego więc nie narzekam już na pogodę. I tak nie ma się na nią wpływu więc nie ma co się denerwować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre podejście :-) A świeże kontuzje, albo słabsze stawy rzeczywiście dopiekają w takim czasie.

      Usuń
  6. Pogoda jako tako na mnie nie wpływa, aczkolwiek podczas upałów nie czuję się zbyt komfortowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie mogłoby upałów nie być, wystarczy max +26 i ani stopnia więcej!

      Usuń
  7. Ja też odczuwam. I to bardzo! Szczególnie, jak spada ciśnienie. Jestem wtedy nie do życia.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak u mnie - taka ogromna senność, że wszystko sprawia problem i w końcu idę się zdrzemnąć. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  8. Trochę jestem podatna na zmianę pogody, z zwłaszcza miejsca, w których miałam poważniejsze urazy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie dużo ludzi coś tam odczuwa, część na pewno wyłącznie niechęć :-) Z urazami to prawda, mnie dokuczała świeża blizna po operacji.

      Usuń
  9. W ogóle gdzieś mi się obiło o uszy, że tylko w Polsce i paru innych krajach...jesteśmy tak wrażliwi na pogodę, że nazwaliśmy zjawisko meteropatii czy meteopatii, jak kto woli. Ale, nie da się zaprzeczyć, pogoda na nas wpływa. Widzę to szczególnie w swojej pracy, jak starsi czy chorzy ludzie reagują na zmiany ciśnienia, mrozy, deszcze...jak nieraz chorzy psychicznie naprawdę mają częstsze ataki swoich paranoi. W końcu, jesteśmy związani ze światem, jesteśmy częścią przyrody, więc jak inna część miałaby na nas nie wpływać? To tak samo jak z fazami księżyca, na której a osobiście jestem wyjątkowo wyczulona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno. Na szczęście mi osobiście pogoda praktycznie nie dokucza, czasami w wyniku spadku ciśnienia pójdę sie zdrzemnąć i to wszystko. A na pełnię nie reaguję, wcale mnie nie budzi. Zauważyłam, że ludzie najczęściej z wiekiem zaczynają narzekać na bardziej złożone objawy. Ale meteoropatia też się pisze. Sama pisząc ten tekst czułam, że sie gubię i sprawdzałam :-)

      Usuń
  10. Ze mną jest dokładnie tak jak napisałaś, a w najgorszą pogodę z chandry wyciąga fajne towarzystwo i śmiech. Pewnie na dolegliwości fizyczne już tak łatwo nie pomoże, ale jak będzie potrzeba, to zastosuję się do wszystkich punktów. (Wystarczyło, że przeczytałam i już mi weselej, poza tym do maja coraz bliżej...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do maja coraz bliżej :-) Ja wiosnę zaczynam czuć już od stycznia, wystarczy, że dzień zamiast kurczyć się - zaczyna się wydłużać, a ja już jej wyglądam ;-) Swoją drogą, tzw. meteoropatia chyba postępuje wraz z wiekiem człowieka...

      Usuń
  11. Halny powoduje u mnie przyśpieszone tętno i bóle głowy. Lekarstwo jest - a jakże . Wśród licznych reklam, na pigułki które powinniśmy łykać co 5 min - na wszystko usłyszałam kiedyś reklamę środka dla meteopatów. Przemysł farmaceutyczny przecież musi zarabiać...A druga książka która już jest w moim posiadaniu dzięki Tobie skutecznie oddala wszelkie niedogodności związane z nie taką aurą jaką by się chciało miec o tej porze roku. Pozdrawiam i czekam na dalsze polecenia. Biblioteczkę mam pojemną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomniało mi się jeszcze coś:) słyszałam kiedyś takie pytanie " po co Pan Bóg stworzył pogodę? Po to by ludzie mieli z sobą o czym rozmawiać" Przyznasz że coś w tym jest :)

      Usuń
    2. Oj tak, pogoda często przejawia się w rozmowach i szczególnie wtedy, kiedy nie mamy nic szczególnego do powiedzenia danej osobie, a przecież dzicy nie jesteśmy i trzeba jakoś przemówić ;-)

      Usuń
  12. Oj tak, jesteśmy częścią natury, czy się to nam podoba czy nie. Dobrze napisane. Ja z kolei przed burzą, podczas burzy i w pochmurne, szare dni czuję się najlepiej. Najgorsze chandry dopadają mnie kiedy jest gorąco i słonecznie o.O Słyszałam, że meteopatia to mit i że nie ma związku między barometrem a ludzkim samopoczuciem, ale jestem przekonana, że taki związek jest. Kto nie wierzy, może po prostu jest mniej wrażliwy na zmiany ciśnienia.
    Uściski!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteśmy trochę podobne. U siebie też zauważyłam wzmożoną energię właśnie w takie zgniłe dni, a najgorzej, kiedy słońce bez przerwy operuje i jeszcze na dodatek jest gorąco. A gorąco to u mnie 25 i więcej :-)

      Usuń
  13. Jakoś bardzo lubimy narzekać a na pogodę szczególnie:)))sami musimy zadbać o to żeby dzień był dobry a pogoda niech będzie jaka jest:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze powtarzam, ze kiedy byliśmy nastolatkami (czy dziećmi) to nie istniało coś takiego jak zła pogoda. Rodzice nam coś w tym temacie próbowali perswadować, a my nie wiedzieliśmy o co im chodzi. Pozdrawiam!

      Usuń
  14. Oj tak, coś o tym wiem! Staram się radzić sobie, ale pracując w szkole trudno unikać hałasu i stresów...faktycznie przed burza dzieci są jak OBCY, zachowują się inaczej i są bardzo krzykliwe! na mnie najbardziej działają zmiany frontów, a latem nadchodząca burza...kiedyś chciałam policzyć dni, kiedy czuję się dobrze, w miesiącu jest ich bardzo mało :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy odwiedzałam szkołę na przerwie, żeby coś załatwić, to halas tam zawsze wydawał mi się tak ogromny, że wręcz bił po głowie. Nie rozumiałam, jak tam wytrzymujecie ;-) To współczuję :-(

      Usuń
  15. Długie spacery i unikanie hałasu, wyciszenie się - to na pewno pomaga. Jak wracam z pracy, z miasta do domu, czyi na wieś, od razu lepiej się czuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że również mieszkam na wsi, co prawda bardzo podmiejskiej, ale pewne oznaki wsi zachowała :-)

      Usuń
  16. U mnie większość rodziny to meteopaci, tzn. żeńska część rodziny. Gwałtowne zmiany pogody zawsze skutkują u mnie potężnym bólem głowy. Staram się stosować do tych rad, które umieściłaś już od jakiegoś czasu i widzę poprawę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, trzeba o siebie dbać, nie jesteśmy ze stali, mamy swoje granice...

      Usuń
  17. Z pewnością jestem meteopatką, ale daję słowo da się z tym żyć. Pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
  18. Meteopatą nie jestem, ale o wiele bardziej wolę lato, czy też w ogóle słoneczną pogodę. Kiedy pada często nie mam zbyt dobrego nastroju (no chyba, że jest to deszczyk wiosenny i ciepły) - jedno wiem - dobrze, że my nie mamy wpływu na pogodę :-). Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie że dobrze, co to by było! Każdy chciałby co innego, a deszcze to raczej jeszcze rzadziej by padały i wszystko by w końcu wyschło ;-) Pozdrawiam!

      Usuń
  19. Nie wiem, czy jestem meteopatą, ale głowa zawsze boli mnie dzień przed gwałtowną zmianą pogody. Gdy boli mnie wieczór, to wiem, że jutro będzie deszcz albo gwałtowne ocieplenie, nie muszę oglądać prognozy pogody;)
    Z Twoich rad stosuję spacery, picie dużej ilości wody, odpowiednie jedzenie itd.
    Zawsze też wietrzę mieszkanie przed snem, nawet w zimie.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie w pewnym stopniu jesteś meteopatą, u mnie tylko senność podczas zmiany frontów, do snu zawsze miałam natchnienie i nawet moja meteopatia tak wygląda :-) Pozdrawiam :-)

      Usuń
  20. Ja chyba przez tą ciążę stałam się bardziej wrażliwa - może nie tak jak meteopaci, ale jednak odczuwam w dosadny sposób, gdy ciśnienie leci na łeb na szyję. Mam nadzieję, że mi to przejdzie;]
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ciąży kobiety zawsze są bardziej wrażliwe, może i na pogodę :-)

      Usuń
  21. Jesteśmy narodem, który lubi narzekać na pogodę. Ale spójrzmy prawdzie w oczy - jest na co, przynajmniej w ostatnich latach. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, robi się coraz dziwniej, a te letnie huragany to już prawdziwa zmora.

      Usuń
  22. Nie wiem, czy jestem meteopatą, ale często boli mnie głowa przy zmianie ciśnienia/pogody nawet przez kilkanaście godzin ehh

    OdpowiedzUsuń
  23. No to niezłe, 140 dni frontów w roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo tego. Nie mamy łatwego życia, ale na pewno są gorsze miejsca na ziemi :-)

      Usuń
  24. Ja mam wrażenie, że z wiekiem staję się coraz bardziej podatna na wpływ pogody. Mimo to staram się nie narzekać, przyjmuję, że tak jest i niebawem mi to przejdzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno z biegiem lat zaczynamy częściej marudzić z powodu pogody :-)

      Usuń
  25. Na mnie pogoda ma bardzo duży wpływ - chce wreszcie wiosnę i normalnie funkcjonować w pełni życia w słońcu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co można trochę tranu połykać ;-)

      Usuń
  26. Witamina B i magnez to bardzo przydatny zestaw:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I chociaż wiele osób twierdzi, że to wszystko powinno trafiać do nas z jedzeniem, sama nie gardzę suplementami z apteki, bo widzę na własnym przykładzie, że naprawę działają.

      Usuń
  27. No wlasnie, nawet w najgorszy mroz trzeba zebrac sie na odwage i wywietrzy mieszkanie. Mysle, ze kazda pora roku podswiadomie wymusza w nas pewne zachowania. Zauwazylam, ze np zima potrzebuje wiecej snu. Kiedy zaniedbywalam sen w ubieglym roku trapily mnie problemy z zoladkiem, teraz wysypiam sie i te problemy przeszly. Po prostu w kazdej porze roku powinnismy wsluchac sie w nasz organizm, bo o kazdej porze roku on reaguje inaczej. Pogoda oddzialywyje na nas wszystkich. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z wietrzeniem wielki problem, mąż za każdym razem wykłóca sie ze mną, twierdząc, że skoro okna mają wywietrzniki to nie muszę wyziebiać mu mieszkania w ten sposób, tylko mogę po prostu zakręcić kaloryfery. Nie może do niego dotrzeć, że nie o temperaturę tu chodzi :-/ Też poduszka mi pachnie w tych miesiącach, a często sobie odmawiam, bo jeszcze to i tamto jest do zrobienia. Aż mi żal, że jestem dla siebie taka niedobra. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  28. A mnie właśnie dało do myślenia to.. że te wymienione przez Ciebie punkty, te zalecenia są uniwersalne i wpływają pozytywnie na rozmaite dolegliwości, bolączki oraz problemy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak chyba powinno wyglądać nasze życie, a jak często wygląda? Każdy niech sobie odpowie sam. Sama nie mogę do końca dać sobie rady z pewnego rodzaju szaleństwem. Chciałabym, ale ciągle coś MUSZĘ zrobić ;-)

      Usuń
  29. Staram się trzymać blisko matki natury ;) Stosuję się też do tych rad, ale mimo wszystko ten okres daje mi się we znaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chce się już słońca i ciepłego wiaterku i zieleni... :-)

      Usuń
    2. Dokładnie! Strasznie mi tego brakuje.

      Usuń
  30. znam takich co ich w kościach łamie jak deszcz ma przyjść - i przychodzi:) ze mnie to kiepska pogodynka aleeee... na zmianę pogody reaguję, niestety ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze mnie też marna pogodynka i bardzo dobrze :-)

      Usuń
  31. Ja musialam przyzwyczaic sie do bardzo mokrego klimatu z 100 % wilgotnoscia. Nie ma prawdziwego lata ani mroznej zimy. Ale lubie te swieze powietrze, lubie nasze 19'c w domu I 17'c w nocy.
    Kiedy wracam do Polski w kazdym mieszkaniu mi duszno, a kiedy otwieramy okno to krzycza, ze przeciag jest :)
    Wiec mozna sie przyzwyczaic do innego klimatu - chcac nie chcac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim mieszkaniu też nie za wesoło. Mamy temperatury 21 w dzień i 18 w nocy, a elektroniczna stacja pogody ciągle pokazuje 20% wilgotności. Nie rozumiem, przecież to są właściwe temperatury... Wreszcie kupie ten nawilżacz powietrza. Niestety, mój M. zimą boi sie otwierania okna jak diabeł święconej wody, dobrze, że okna mają wywietrzniki. A najbardziej cierpi mój nos. 100% wilgotności? Nieźle :-)

      Usuń
  32. Bardzo fajnie napisane. Ja jestem typem osoby, który bardzo przywiązuje się do pogody. Tzn jak jest jesień, bo więcej śpię, jak zima to choruję, jak są nagłe zmiany to słabnę. Bardzo spodobał mi się ten post, jest taki oryginalny :) Miłego dnia! Obserwujemy?

    Komentarz u mnie = Komentarz u Ciebie
    http://bieganiejestspoko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Ale ja już Cię obserwuję i to od jakiegoś czasu... ;-)

      Usuń
  33. masz racje dlatego staram sie szanowac srodowisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteśmy częścią natury, a wydaje się, że część z nas chciałaby o tym zapomnieć :-)

      Usuń
  34. Często myślałam, że marudzenie na pogodę to właśnie usprawiedliwianie się lub szukanie wymówek, ale kiedy sama kiedyś poczułam silny związek między moim samopoczuciem, a zmianą pogody zrozumiałam, że to wcale nie jest bez znaczenia.
    Bardzo mi się podoba w jaki sposób wyjaśniłaś ten problem, zjawisko, ukazując je w innym świetle i popierając wynikami analiz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Ja też tak właśnie myślałam, że ktoś jest po rostu rozlazły i szuka wymówki.

      Usuń