środa, 6 stycznia 2016

Jedzenie zimą



źródło obrazka
„Każda pora roku charakteryzuje się określoną energią. Wiosna (przemiana drzewa) to energia wznosząca, lato (ogień) – energia rozpraszająca i ekspansywna, babie lato (ziemia) – energia opadająca i zharmonizowana, jesień (metal) – skupiająca i opadająca, zima (woda) – skupiająca i stagnacja energii. Co to oznacza? Wiosna wskazuje, że odradzamy się razem z przyrodą, lato to czas słodkich szaleństw i wzmożonej aktywności, na przełomie lata i jesieni dojrzała przyroda sprzyja zadumie i równowadze, jesień to czas gromadzenia energii i przygotowania się do zimy, która jest porą odpoczynku w przyrodzie, jak również okresem większego wytchnienia dla nas. Kto zimą nie przestrzega tej zasady, naraża organizm na osłabienie wiosenne” – pisze Bożena Żak-Cyran, autorka  „Jedz i żyj zgodnie z porami roku”,  dietetyczka i dietoterapeutka  z ponad dwudziestopięcioletnim doświadczeniem w dziedzinie zdrowego odżywiania.

Zima jest uciążliwa  dla naszych organizmów. Brak słońca, mróz i dość ponura aura nie nastrajają zbyt pozytywnie. W tym czasie zwykle marzymy jedynie o kocu i dobrym jedzeniu  (te motywy często też przewijają się w naszych postach). A skoro mowa o jedzeniu...

          
Warzywa i owoce

Ustaliliśmy już, że zimą nasz organizm szczególnie domaga się ciepła, ale i witamin. Pożywne i rozgrzewające posiłki oraz witaminy wzmocnią nasz układ odpornościowy i ochronią przed infekcjami. Najlepiej sięgnąć po witaminy naturalne zawarte w owocach i warzywach sezonowych dostępnych zimą czyli wszystkich warzywach korzeniowych (pietruszka, marchew, ziemniaki, seler, seler naciowy, buraki) porach i cebuli, warzywach strączkowych oraz warzywach kapustnych.

Nie powinno się przygotować zbyt dużej ilości sałatek ze świeżych warzyw, ponieważ te będą wychładzać nasz organizm, działanie wychładzające mają także owoce cytrusowe i banany.

Soki czy konfitury z owoców uznawanych za naturalne lekarstwa (maliny, dzika róża czy czarny bez) rozgrzewają i wspomagają leczenie przeziębień, a dodatkowo przypominają letnie, pełne słońca dni. Bogate w witaminę C są także kiszone i marynowane warzywa takie jak ogórki czy kapusta. Na przykład górki kiszone mają prawie wszystkie te same wartości odżywcze, co świeże ogórki. Są one bogate przede wszystkim w kwas askorbinowy, dlatego wzmacniają naszą odporność. Mają też dużą zawartość minerałów, wliczając wapń, potas, magnez i krzemionkę. Dodatkowym ich atutem jest niska zawartość kalorii, są zatem idealne dla ludzi będących na diecie.

Warto też jeść mrożonki, bo są zdrowe, wartościowe i zawsze mogą pod ręką, jeśli o to zadbamy! Twierdzi się, że mrożonki właściwie przechowywane i rozmrażane, mogą zachowywać nawet więcej wartości odżywczych niż świeże warzywa i owoce dostępne obecnie na sklepowych półkach.


Również białko spełnia ważną rolę podczas zimowej diety, gdyż pełni rolę paliwa energetycznego i poprawia procesy metaboliczne. Szukajmy go między innymi w warzywach strączkowych (ciecierzyca, groch, soczewica, bób, soja, a także orzechy). Dla osób zwracających uwagę na problem zakwaszenia, szczególnie zimą ważne jest ograniczenie produktów spożywczych wzmagających ten problem (link), np. nabiału. Jego zbyt duża ilość może powodować powstawanie śluzu w jelitach, co nie służy zdrowiu.


Mięso i ryby

To dla wielu podstawowe produkty podczas zimowej diety, stanowiące doskonałe źródło białka oraz tłuszczu (chociaż są różne szkoły, jak zwykle). O tej porze roku możemy sobie pozwolić na większe ich spożycie, gdyż to one właśnie chronią nasz organizm przez niskimi temperaturami - oczywiście przesada, jak we wszystkim, nie jest wskazana gdyż zimą, ze względu na brak ruchu i niedobór tlenu, nasz metabolizm ulega spowolnieniu.

Najlepiej wybierać mięsa chude takie jak drób, jagnięcina, czy chude części wołowiny oraz ryby niezwykle bogate w tłuszcze nienasycone takie jak makrela, troć, jesiotr, dorsz, czy śledź. Ryby to także bogate źródło witaminy D, która również korzystnie wpływa na układ odpornościowy.


Oczywiście jest też inna opinia na temat spożywania mięsa, mówiąca o tym, że zimą powinniśmy ograniczyć jego spożycie, ponieważ bardzo zakwasza organizm, czego objawami jest między innymi obniżona odporność oraz ogólne zmęczenie. Zatem, zamiast kotleta z surówką można na obiad zjeść np. gulasz warzywny z kaszą, zupę z soczewicą.


Pieczywo pełnoziarniste oraz kasze

Węglowodany to nasze źródło energii, są one także potrzebne do prawidłowego przebiegu przemiany kwasów tłuszczowych i aminokwasów. Dobre węglowodany są zawarte w warzywach, w pieczywie pełnoziarnistym i kaszach. Te produkty poza potrzebną energią dostarczą organizmowi błonnik i nasycą.


Nalewki

Oprócz ciepłych potraw oraz użytych w nich przypraw, świetnie rozgrzeją nas również wszelkie alkohole takie jak nalewki czy miody pitne przyrządzane na bazie owoców czy miodu. Stosowane z umiarem poprawią krążenie krwi, a już na pewno wprowadzą w lepszy humor.

Zimą powinniśmy odżywiać się regularnie, przynajmniej 4 razy dziennie. Organizm, aby się nie wyziębiać i nie osłabiać, musi dostawać stałą dawkę energii. Oczywiście dzień zaczynajmy od pełnowartościowego śniadania. Stosujmy też w naszym codziennym menu naturalne lekarstwa tj.: napary z ziół, herbaty z owoców dzikiej róży czy czarnego bzu, miód, czosnek. Stosując przynajmniej kilka z zasad zdrowej zimowej diety zminimalizujemy „szanse” na złapanie przeziębienia. Naturalną reakcją na zimowe braki energii słonecznej jest zapotrzebowanie organizmu na sen i kaloryczne posiłki, jednak zamiast rzucać się na "coś słodkiego", bogatego jedynie w puste kalorie, jedzmy potrawy, które nas faktycznie odżywią. Tak najedzeni z pewnością utrzymamy dobry humor i wystarczającą dawkę energii. I oczywiście BYLE DO WIOSNY!

PS. Jednak przeziębienie może nas dopaść też wtedy, kiedy o siebie dbamy, dlatego warto mieć w apteczce chociażby rutinoscorbin. Pamiętam, że brałam kiedyś rutinoscorbin profilaktycznie i przede wszystkim systematycznie (miesiącami!), wtedy rzeczywiście nie łapałam nawet kataru. Zrezygnowałam z tej opcji, ale kiedy przytrafi mi się przeziębienie, wtedy włączam łykanie rutinoscorbinu, w dawce nawet większej niż zalecana. To pomaga wrócić do formy! Zainteresowanych odsyłam na tę stronę: http://drogadosiebie.pl/leki-nierefundowane/rutinoscrobin/



.

74 komentarze:

  1. Ja mam narobionych dużo dżemów z jagód i dyni :D...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagodowe bardzo mi smakują, a z dyni nigdy jeszcze nie jadłam, nawet nie wyobrażam sobie smaku :-)

      Usuń
    2. Zapraszam, poczęstuję :D

      Usuń
  2. Mój tata robi dobre nalewki. Najbardziej uwielbiam tę z pigwy, zimą jest niezastąpiona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piłam nalewkę z pigwy :-) To idealny owoc na nalewki czy przetwory. Do też herbaty pasuje.

      Usuń
  3. Jak zwykle bardzo dużo się dowiedziałam u Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiele razy czytałam, ze nasze swojskie kiszonki sa sto razy lepsze, niż cytrusy...mrożonki lubię, bo są wygodne, zachowują witaminy i jest teraz taki wybór, że można zrobić szybki posiłek. Oprócz tego łykam dodatkowo kompleks witamin i minerałów plus rutinoscorbin, bo w moim wieku już trzeba...
    Właśnie mąż postawił przede mną placek drożdżowy z czarna porzeczką - czyli pysznie i zdrowo:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię czytać o odżywianiu i też wyczytałam, że cytrusy wcale nie są u nas takie niezbędne, chyba, że ktoś za nimi przepada - ja akurat nie, więc mam z głowy. Też łykam witaminy z apteki, mimo, ze niektórzy na nie plują, bo podobno nie pomagają lecz szkodzą. Polubiłam profil na FB Tombaka i dzisiaj akurat napisał tyradę przeciwko syntetycznym witaminom. No nie wiem jak komu, ale mnie pomagają. Tej zimy kupiłam sobie witaminę C w proszku i jak nic postawiła mnie na nogi, kiedy dopadły mnie zatoki na wigilię.
      PS. Mąż marzenie :-)

      Usuń
  5. Nie wiedzialam, ze cytrusy wychladzaja ... zawsze mozna cos madrego u Ciebie wyczytac ! My witamine D pijemy w tranie z dorsza, a witaminki c zjadamy w owocach. Chlopcy nie moga przekonac sie do warzyw, (chociaz Mlody wcina buraki , a Starszak nie pogardzi marchewka) ale to I tak malo :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej zimy również rzuciłam się po raz pierwszy w życiu na tran. Słońca prawię nie da sie złapać, czuję, że powinnam to nadrobić w inny sposób. Zawsze mnie ciekawiło skąd ta niechęć do warzyw u dzieci... U mnie było to samo, zaczęły z chęcia jeść warzywa dopiero na studiach, chociaż córka i tak nieliczne jada. Wcześniej zawsze na siłę, jeśli w ogóle.

      Usuń
  6. U mnie w szafie własnie stoi kilka pięknych nalewek - kilkuletnich. Na pewno potrafią rozgrzać człowieka. ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie zrobiłam jedynie nalewkę ze szwedzkich ziół, niestety do smacznych nie należy, ale podobno zdrowa...

      Usuń
  7. Świetny post Gaju, Zawsze coś ciekawego napiszesz :) Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to żywienie przez cztery pory roku uparlam się szczególnie, tym samym porządkuję swoją wiedzę. Dziekuję i pozdrawiam :-)

      Usuń
  8. niestety słodycze to moja zmora cały rok, a kasze i pieczywo pełnoziarniste nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słodycze udało mi się opanować, chociaż kiedyś objadałam się nimi bez umiaru. Są też produkty do których nie mogę się na razie przekonać: brazowy ryż i makaron pełnoziarnisty. Wg mnie potrafią zepsuć smak każdej potrawy.

      Usuń
    2. ja już próbowałam się przekonać, ale jak coś mi nie podchodzi kilka razy pod rząd to niestety nie jestem w stanie i się nie zmuszam, wolę małą porcję, ale czegoś co lubię

      Usuń
  9. Uwielbiam kaszę i pieczywo pełnoziarniste :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie był taki czas, że tylko białe pieczywo jadłam, z ciemnym nic mi nie smakowało. Teraz odwrotnie, dla mnie to wniosek, że nawyki można zmieniać, tylko trzeba mieć cierpliwość by czas zmiany "przecierpieć" :-)

      Usuń
  10. Zima to w ogóle trudny czas. Ja tam czekam na lato i moje ulubione truskawki :-) pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie już marzec zadowoli, ale póki co, trzeba sobie jakoś ten styczeń umilać. Pozdrawiam również :-)

      Usuń
  11. Mrożonki to podstawa w zimie :-) Zawsze muszę mieć w zamrażarce szpinak, warzywa na patelnie, mieszanki warzyw na zupy, mrożoną natkę pietruszki czy selera.
    I sok malinowy :-) ubolewam, że w tym roku był u nas nieurodzaj tych owoców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Soku nie mam, ale soki to też nie moje smaki, jestem chyba wyjątkiem... Już kiedyś nawet wspominalam, że warzywa u mnie na tak, a owoce tylko nieliczne zjadam, ale maliny są akurat na tak :-)

      Usuń
  12. Ja od paru dni zaczęłam dietę bezglutenową. Podobno pomaga w chorobach autoimmunologicznych. Zobaczymy. Wczoraj upiekłam chleb bezglutenowy i mogę służyć przepisem. Pyszniutki i mało pracy wymagający. Nie jest łatwo z tą dietą, ale przynajmniej ograniczę gluten...w miarę możliwości. Tez wspomagam się suplementami ale wybieram te, które mają jak najbardziej naturalne pochodzenie i dobrą wchłanialność. Tombak świetny. Polecam jeszcze książkę " Od lekarza do grabarza". Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ostatnich dniach intensywnie myślę nad pewnymi wyłączeniami z diety, właśnie z powodu puchnącego nochala, co też może zależeć od alergii pokarmowych. Niestety, na własnoręczne pieczenie chleba jeszcze nie mogę się zdobyć. A Tombaka nawet kiedyś czytałam. Jego założenia są dla mnie w porządku, jednak te wszystkie sposoby na oczyszczanie poszczególnych części ciała - zbyt skomplikowane, to nie może być prostsze??? Pozdrawiam :-)

      Usuń
    2. Proponuję kurację probiotykami przez jakiś czas. Uszczelnione jelito zapobiega przedostawaniu się alergenów do krwi. Jelita mamy zniszczone chemią i konserwantami. Probiotyki trochę je podreperują. Conajmniej trzy miesiące dzień w dzień -jakiś probiotyk ( można zmieniać). Na prawdę polecam

      Usuń
    3. Dziekuję, spróbuję :-)

      Usuń
  13. Bardzo przydatne wskazówki. Ja ostatnio uświadomiłam sobie, że bardzo lubię zimowe dania, zwłaszcza pożywne, rozgrzewające zupy i kapustę kiszoną - ale nie ze sklepu tylko tą domową, swojską. To najlepsze co może być :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I rzeczywiście, jeśli wschluchamy się w siebie, to wiosna z kolei przychodzi apetyt na coś innego, kapusta kiszona przestaje nęcić :-)

      Usuń
  14. Ooo KPP , zgadza się każda pora inna i czego innego nam trzeba. Pozdrawiam Bożenko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KPP haha :-) A ja sie zakręciłam i już myślałam, że to jakiś "żarcik" :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  15. Dużo cennych informacji! Dzięki! :) :) :) Nabrałam ochotę na jakąś owocową mrożonkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owocowych mrożonek właśnie zimą używam do owsianki albo platków jaglanych :-)

      Usuń
  16. hitem tegorocznej zimy jest u mnie kompot(!) gotuję codziennie.

    a warzywa sezonowe: w postaci sałatki jarzynowej (uwielbiam) i nie tylko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z mrożonek? Chociaż można jeszcze z jabłek, gruszek. Muszę spróbować dla odmiany od zielonej herbaty :-)

      Usuń
  17. Ech, ostatnimi czasy odżywiam się zdecydowanie nieregularnie, aczkolwiek plus jest taki, że po warzywa sięgam nader chętnie :) Nie umiem się jedynie przełamać do jabłek, które trzymają z dala od doktora, a które jadłam w dużych ilosciach kilka miesięcy temu :3
    Szczęśliwego Nowego Roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często tutaj wspominam, że za owowcami nie przepadam, jest dosłownie kilka rodzajów, po które siegam chętniej. Jednym z nich są jabłka. Kiedyś uparłam się, żeby się do nich przyzwyczaić, bo takie zdrowe i udało się! Dzisiaj już się nie zmuszam, naprawdę je polubiłam jakimś cudem... Wzajemnie :-)

      Usuń
  18. Fajny i ciekawy wpis. A w nim wiele dobrych i przydatnych informacji :)
    Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak przychylą ocenę :-)

      Usuń
  19. w zasadzie te zasady wyczuwam intuicyjnie, choć akrurat lubię zimą też tzw. potrawy wychładzające-cytrusy, zimne sałatki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie, cytrysy wcale mnie nie kręcą, tylko cytryny wyciskam. Właśnie też intuicyjnie wybieram ciepłe, gęste zupy :-)

      Usuń
  20. Ostatnio, ze względu na mój uprzywilejowany stan, zaczęłam słuchać swojego organizmu i jeść to, na co mam ochotę. Jak tylko zrobiło się zimno, moje ulubione produkty to kasza jaglana, kiszona kapusta i ogórki kiszone (oczywiście nie spożywane razem;)Poza tym jabłka, marchewki, buraczki... wychodzi na to, że mój organizm wstrzelił się w Twoje zalecenia idealnie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobiety w ciąży to chyba mają w ogóle wyostrzony instynkt :-)

      Usuń
  21. Kiszonki czy przetwory niestety często w polskich domach już nie istnieją, a szkoda bo są bardzo wartościowe. U nas pełna piwnica wszystkiego co urosło w naszym otoczeniu z naszego warzywnika i sadu. Są takie opinie, że żywność jest najlepsza wyhodowana w naszym klimacie . Dlatego u nas cytrusy tak jak bywało kiedyś od święta. Wiele rzeczy było ograniczonych również mięso i ludzie byli zdrowsi.Temat rzeka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba instynktownie omijam cytrusy, wcale nie mam na nie apetytu. Trudno mi jest robić kiszonki, nie mamy w naszym bloku piwnicy, a w mieszkaniu brak miejsca na wieksze zapasy. Na szczęście w sklepach można dostać też produkty kiszone, a nie tylko kwaszone. Rzadko, ale można trafić :-)

      Usuń
  22. Nie lubię mrożonek, ale coż... zima mnie do nich zmusza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet lubię, za oszczędnosć czasu ;-) Wystarczy rozciąć torebkę.

      Usuń
  23. Bardzo fajny wpis, z pewnością wezmę go sobie do serducha :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak już pewnie pisałam uwielbiam zimę, mrozy i śnieg. To wtedy najwięcej spaceruję, choć przyznam, że w zimie lubię jeść takie sycące i rozgrzewające potrawy, ziółka i herbata z cytryną też muszą być :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brrr... To pewnie masz dobrą odporność. Zimno hartuje. Ja zdecydowanie nie przepadam, ale cóż począć, trzeba jakoś to przetrwać...

      Usuń
  25. Dokładnie- byle do wiosny. A ja Gaju liczę, że w 2016 r. w końcu doczekam się Twojej książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, na pewno nie. Nie dlatago, ze planuje lenistwo, ale po prostu wiedząć jakim czasem codziennie dysponuję, będę już zadowolona, jeśli uda mi się zamknąć pisanie, a gdzie reszta? Chyba, że dostanę kopa energetycznego tylko w tym kierunku i rzucę wszystko inne :-/

      Usuń
  26. Bardzo przydatny post.
    Byle do wiosny!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Uwielbiam pieczywo pełnoziarniste i staram się aby nie zabrakło go w moim jadłospisie. Owoce i warzywa też sobie "pochrupuję". Zainteresowałaś mnie nalewkami - bo ich nie pijam a widzę, że warto chociaż spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nalewek nie robię, ale gotowca zawsze chętnie wypiję :-)

      Usuń
  28. Ostatnio mój organizm domaga się alkoholu - na co dzień go nie piję, poza spotkaniami towarzyskimi- teraz przynajmniej wiem dlaczego... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To możliwe, przecież im dalej na północ, tym więcej ludzie piją alkoholu ;-)

      Usuń
  29. Ostatnio sama piekę chleby, pijam naturalne soki, zwariowałam na punkcie kasz i sałatek, więc chyba jestem na dobrej drodze;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jesteś :-) Może i ja kiedyś przełamamię się i upiekę chleb. Ale muszę się wynieść ze służbowego mieszkania, gdzie zamontowano mi piekarnik chyba najtańszy na rynku i tylko ciasteczka owsiane jako tako w nim wychodzą.

      Usuń
  30. Dużo dobrego słyszałam o kiszonkach. Ja osobiście je uwielbiam!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! Kiedy już przeprowadzę się na wieś i będę miała spiżarnię, to na pewno zajmę się kiszeniem. Na razie poszukuję najlepszych takich produktów w sklepach :-)

      Usuń
  31. Co roku obiecuję sobie, że zrobię nalewki i coś mi nie idzie. Będę więc korzystać z pozostałych dobrodziejstw. Ciekawe, że cytrusy mają działanie wychładzające, a my w Polsce korzystamy z nich przede wszystkim zimą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas zimą cytrusy najlepsze :-) Z końcem zimy do sklepu trafiają egzemplarze, któe tylko na sok można przeznaczyć. A przynajmniej ja mam takie wrażenie...

      Usuń
  32. W tym roku po raz pierwszy zrobiliśmy z mężem nalewki i wiem, że stanie się to już tradycją. Nie wiem, która jest lepsza, z żurawiny, pigwy, róży czy aronii?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dotychczas piłam tylko z pigwy, a nawet nie wiedziałam, że z róży też można zrobić... Żywię jakiś niewyjaśniony sentyment do wszystkiego, co z różą się kojarzy :-)

      Usuń
  33. Haha, ja zimą często jem sałatki ze świeżych owoców. Dziwię się, że jest mi zimno później ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem wyjątkowym egzemplarzem - prawie nie jadam owoców, za wyjatkiem codziennego jabłka, więc ten problem mam z głowy ;-)

      Usuń
  34. Jem mnóstwo drobiu i teraz, zimą dodaje mi mnóstwo energii i ciepła. ;]

    OdpowiedzUsuń