poniedziałek, 7 grudnia 2015

Rozłóż porażkę na łopatki

Porażka nie kojarzy się dobre, a szkoda, bo wcale nie jest taka zła!

Fakt, kiedy porażka nawiedzi nasze życie czujemy się paskudnie, ale powinniśmy czuć się inaczej, ponieważ....

Porażka jest w rzeczywistości jednym z elementów, który składa się na nasz sukces. Wielu ludzi intuicyjnie to rozumie, np. naukowcy, którzy eksperymentują - dla nich nieudany eksperyment wskazuje drogę do sukcesu! Porażka to po prostu doświadczenie.

Zatem kiedy porażka nawiedzi nasze życie, nie rozpaczajmy i nie osądzajmy siebie źle. Spójrzmy jej prosto w oczy , a zniknie. Wg teorii prawa przyciągania: umacniamy to, przed czym się bronimy. 

Kiedy dopadnie nas znów przeświadczenie przegranej, natychmiast dajmy sobie pstryczka w nos: "Jaka porażka??? To po prostu kolejny szczebel do sukcesu."

(I na miłość Boską - nie zapomnijmy w to uwierzyć!)


40 komentarzy:

  1. Co Cię nie zabije to Cię wzmocni.Porażka nie jest przyjemna,ale czasami potrzebna,żeby nauczyć nas pokory i ciągłego samodoskonalenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdanie może kojarzyć się z wyświechtanym frazesem, jednak porażka wzmacnia naprawdę - silnych.

      Usuń
  2. Kochana, teoria teorią, ale tak naprawdę jaką trzeba mieć silną psychikę i determinację, aby porażki przekuwać w sukces. Myślę, że dlatego tak niewielu sportowców czy artystów osiąga sukcesy, porażki nie są miłe i jeśli ktoś nie ma oparcia to raczej popada w przygnębienie i zniechęca się. Gdyby było to tak proste, psychologowie nie mieliby co robić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dziedzinie rozwoju osobowego teoria zwykle wydaje się banalnie prosta, dopiero czas próby wszystko weryfikuje. Ale to nie oznacza, że mamy machnąć sobie na to ręką. Właśnie nie, mamy uparcie pielęgnować w umyśle takie przekonania. Tylko systematyczne ich powtarzanie może utrwalić w głowie nowy kierunek. Akurat wczoraj sama poniosłam dość istotną porażkę i nie czuję się z tym może fantastycznie, jeszcze nachodzą refleksje ale już szukam odbicia. Wiem, że wszystko co potrzebne mam w głowie (każdy ma czy może mieć) i sama kształtuję swoją postawę. Gdyby tego zabrakło, zniknęłaby cała siła. Jednym zdaniem: uważam, że swoją osobowość można ciągle doskonalić, tylko trzeba chcieć :-)

      Usuń
  3. Ja sobie zawsze powtarzam- nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. To daje mi inny ogląd na wydarzenia, m. in. na te, które czasami śmiem nazwać porażką. Wtedy okazuje się, ze wszystko jest po coś, porażka też. I choć na początku boli, potem jest coraz lepiej:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobre podejście! Ja zazwyczaj też zastanawiam się, czego mnie to nauczy, co o mnie mówi to zdarzenie :-)

      Usuń
  4. Żeby udało się w życiu zastosować to tak łatwo, jak się o tym mówi. Przy każdej porażce sobie to powtarzam, ale nie jestem osobą, która podniesie się szybko, otrzepie i idzie dalej. Wiem, powinno się nad tym ćwiczyć, człowiek jednak przypomina sobie o tym, kiedy już zdarzy się to najgorsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otzrzepanie sie zwykle trochę czasu zajmuje. Czasami dzień, czasami trzeba sie przespać z porażką noc albo dwie ;-)

      Usuń
  5. mnie urzekło zdanie, które kiedyś przeczytałam:

    traktuj niepowodzenia, jak błogosławieństwa w przebraniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądre, wpiszę sobie tę myśl w terminarz 2016, bo takie daje siłę :-)

      Usuń
  6. potrzebowałam tej podpowiedzi dziś akurat (!)
    dziekuje bardzo

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedy zdarzy się porażka ciężko jest od razu znaleźć w niej lekcje na przyszłość. Trzeba pamiętać, że nic nie dzieje się bez przyczyny, a każde niepowodzenie to szansa na nowy początek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, na początku trzeba trochę popłakać albo się powściekać - co kto woli, ale to przecież takie ludzkie i myślę, że nie ma potrzeby siebie za takie odruchy ganić :-)

      Usuń
  8. Porażki bywają trudne do przeżycia, no ale trzeba się pozbierać i za dużo nie rozpamiętywać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Byle nie wpaść w szambo rozpamiętywania :-) To bardzo ważne.

      Usuń
  9. Nie ma co się przejmować porażkami, nie ma ludzi, którzy by ich nie doświadczali. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością :-) I prawdą też jest, że porażki mogą zahartować nasz charakter. Mogą, bo jednak zdarzają się osoby, które nie wytrzymują napięcia i zaczynają pić wódę itp.

      Usuń
  10. W swoim życiu miałam sporo porażek - ale masz rację , zawsze są jakimś krokiem do sukcesu. Trzeba tylko cierpliwie dać im ptrzetrwać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotyka mnie niepowodzenie i myślę, co zrobiłam nie tak. Analizuję swoją postawę, myśli. Wierzę, że sama jestem odpowiedzialna za swoje porażki, ale gdyby nie one... kim dzisiaj bym była? ;-)

      Usuń
  11. Porażki wbrew pozorom mnie umacniają. Taki paradoks :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają naprawdę wiele zalet, ale i tak ich nie lubimy, coś jak tran? Albo kąpiel w zimnej wodzie,która hartuje?

      Usuń
  12. Upadnij aby się podnieść. Codziennie nas coś spotyka i całe życie się uczymy. Taki nasz los i droga do sukcesu :)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Pisałam kiedyś o tym u mnie na blogu, porażka jest dla mnie większą motywacją, niż drobne sukcesy w drodze do celu. Takie drobne zwycięstwa trochę mnie rozleniwiają, a porażki motywują, wtedy pojawia się taka chęć udowodnienia sobie i innym, że mimo wszystko dam radę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gorzej jak doświadczamy porażki za porażką...wtedy można się podłamać, na pewno takie postrzeganie, jak prezentujesz wiele ułatwia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ułatwia :-) Ja naprawdę tak myślę i wydaje mi się, że nie moge już myśleć inaczej, ponieważ doświadczyłam obu sposobów podejścia do porażki. Prezentowane tutaj podejście po prostu zdecydowanie szybciej otwiera nowe horyzonty.

      Usuń
  15. Jak zawsze Bożeno motywujesz. Czytałam swego czasu - tylko już nie pamiętam gdzie - że nie ma porażek są tylko informacje zwrotne. Czasami ciężko jest zrozumieć człowiekowi w emocjach, że ta porażka stała się po coś - dopiero ochłonięcie i chłodna racjonalna analiza wskazuje nam na to, że ta porażka była nam potrzebna by niekiedy przejrzeć na oczy i ruszyć we właściwym kierunku czy podjąć odpowiednie dla nas działania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, tak łatwo nie ma, żeby dostać po dziobie i jeszcze się tym cieszyć. Najpierw są łzy, później morał przychodzi do głowy, a owoce zdarzenia będziemy zbierać w przyszłości ;-)

      Usuń
  16. Podoba mi się stwierdzenie "dajmy jej pstryczka w nos" - świetne!!!
    Faktycznie porażki bolą, ale myślę, że każdy przeżywa je inaczej - na swój indywidualny sposób. Kiedy byłam młodsza wyolbrzymiałam wszelkiego rodzaju porażki, błędy, nie potrafiłam dostrzec w nich pozytywów. Teraz podchodzę do tych spraw zupełnie inaczej. Staram się też moim młodym dużo mówić na ten temat, żeby nie bali się życia, nauczyli się funkcjonować na próbach i błędach oraz potrafili wyciągać z tego wnioski. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba rzeczywiście, im człowiek starszy tym większy ma dystans do porażek. Patrzę na swoją młodzież - jakimiż pierdołami oni mogą się trapić. Nawet nieumiejętność skorzystania np. z biletomatu może stanowić okazję do wstydu. Ty byś pomyślała, żeby po prostu kogoś poprosić o pomoc. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  17. Porażki uświadamiają mi jak blisko jestem sukcesu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to jeszcze śmielsze stwierdzenie :-)

      Usuń
  18. Lubię doświadczać porażek i trudnych sytuacji, zawsze po, gdy już wychodzę na prostą czuje się szczęśliwa, silna i zmotywowana;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zwykle okazuje się, że tragedii nie było, a czasami nawet unikamy czegoś, co dopiero mogłoby nam wyjść "bokiem" :-)

      Usuń
  19. Zgadzam się porażka to kolejny krok do celu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że też tak ten świat jest urządzony... Musisz odebrać cięgi, żeby naprawdę rozwinąć skrzydła :-)

      Usuń
  20. Ja przy każdej porażce zastanawiam się, czego mnie życie przez to chciało nauczyć. No bo przecież wszystko jest po coś.

    OdpowiedzUsuń