wtorek, 15 grudnia 2015

Miara dorosłości

Jak łatwo można zauważyć miarą dorosłości nie jest wiek ani stanowisko, ale raczej sposób w jaki traktujemy siebie i innych, czyli tzw. dojrzałość.

Możemy powiedzieć, że ktoś jest dojrzały jeśli:
  • jest świadomy siebie - swoich pasji, marzeń, wie kim nie jest;
  • ma ukształtowane poczucie odpowiedzialności za siebie i innych, co oznacza na przykład, że opiekując się dzieckiem nie będzie spożywał alkoholu (o czym niemal codziennie  trąbią w TV);
  • jest gotowy do życia w związku;
  • posiada umiejętności społeczne;
  • posiada zdolność do przewidywania następstw swoich czynów;
  • umie rozsądnie myśleć i czerpać z doświadczeń;
  • ponosi konsekwencje za swoje czyny.
Dorosłość rzadko idzie w parze z dojrzałością, gdyż ta druga to proces, często trwający przez całe życie. Nieskończoną ilość razy wydawało mi się, że jestem już na 100% dojrzała, a jednak chwilę później musiałam zweryfikować swoje przekonanie i dzisiaj wiem, że ciągle jeszcze mogę nad czymś popracować. 

Dojrzałość to też bycie autentycznym, a to wynika z samoświadomości. W relacjach z ludźmi najlepiej sprawdza się właśnie autentyczność, ponieważ jeśli udajemy kogoś, kim nie jesteśmy, osoby z naszego otoczenia zaraz wychwycą rozdźwięk pomiędzy prezentowanym wizerunkiem a stanem wewnętrznym i zareagują nieufnością.


W życiu każdego z nas pojawiają się sytuacje, które mogą stać się nowym początkiem, a dzięki którym możemy się rozwijać, a twierdzi się, że rozwój zwykle zaczyna się poza strefą komfortu. To właśnie dzięki tzw. szkole życia weryfikujemy swoje poglądy i postawę życiową, dojrzewamy. Czy jednak zawsze musimy sięgnąć przysłowiowego "dna" by stać się dojrzałym człowiekiem? Inaczej - czy możliwy jest rozwój bez bólu? Czy urodzenie się, dorastanie i dalsze życie w cieplarnianych warunkach zamyka nam drogę do wiedzy o życiu? Odwieczna zagadka...

68 komentarzy:

  1. Poruszyłas bardzo interesujący i ważny temat. Zgadzam się z tym, jak określasz osobę dojrzałą, a także z tym, że stawanie się dojrzałym to pewien proces. Mam podobnie do Ciebie, tzn.gdy myślę, że już osiagnelam pewien stopień dojrzałości przychodzi coś, co skłania do ponownej weryfikacji siebie, swojego życia.
    Myślę, że aby być dojrzałym trzeba poznać siebie - całkowicie oraz wiedzieć, że nie jest się na świecie samym, co oznacza dbałość o siebie, ale także o drugiego człowieka.
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak widać chociażby na moim przykładzie, to może być naprawdę dłuuugi proces ;-) A może po prostu rozkładam to na zbyt małe części, za dużo myślę i analizuję...?

      Usuń
    2. Ja mam właśnie problem z tym, że za dużo myślę o tym, co pochłania moją energię i nie pcha mnie do przodu. Czasami mam dosyć tej wewnętrznej gadaniny i analizy zachowań, uczuć, emocji i myślę sobie, że może po prostu powinnam płynąć i że wcale nie brakuje mi tego, co wydaje mi się, że potrzebuję, aby rozpocząć nowy etap...

      Usuń
  2. Czasami łapię się, ze do pewnych sytuacji nie dorosłam, w niektórych jestem za poważna. Człowiek się uczy całe życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do większości spraw nie dorosłam :)

      Usuń
    2. Haha, w moim przypadku też tak jest :-D

      Usuń
  3. no to chyba jestem dorosła:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda tylko ,że niektórzy przez całe życie nie są dorośli,zwłaszcza jeżeli to dotyczy przewidywania konsekwencji własnych czynów. Całe szczęście,że ja już dorosłam,chociaż powiem szczerze,czasem chciałabym być takim nieświadomym"niedorosłym".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tylko pomyśleć, do czego te dzieciaki tak się wyrywają ???

      Usuń
  5. Do wszystkiego trzeba dojrzeć i dorosnąć, wszystko dzieje się z czasem... :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. w życiu jest wiele sytuacji gdzie zbieramy nowe doświadczenia i stajemy się bardziej świadomi więc ciężko określić czas dojrzałości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to przez te nowe - czasami ciężkie - doświadczenia człowiek traci na moment orientację i musi definiować siebie na nowo.

      Usuń
  7. dorastanie bez bólu? Tak to się nie da...

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami z boku czyjś ból wcale wygląda na ból, trudno nam się wczuć w sytuację bliźniego, wydaje nam się, że ten to ma klawe życie, ale każdy ma swoje problemy.

      Usuń
  8. Mi ciężko określić czy jestem dojrzała czy nie. W głębi serca chcę żeby coś we mnie z dziecka pozostało na zawsze. Taka poważna dorosłość dla mnie nie do końca jest dobra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, dziecko musi zostać! Bez tego życie jest zbyt poważne :-)

      Usuń
  9. Ja cały czas dojrzewam, cały czas odkrywam siebie :) Jestem też świadoma swojej niedojrzałości w pewnych kwestiach ale chcę nad sobą pracować i się rozwijać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest - że się tak wyrażę - wzorowa postawa :-)

      Usuń
  10. Są ludzie którzy nigdy nie dojrzeją. Niestety. Poza tym do pewnych rzeczy dojrzewa się dłużej lub krócej np. związek małżeński, rodzicielstwo, a nawet praca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też prawda, niektórym nie dane jest - mimo problemów. To też ciekawe...

      Usuń
  11. Poruszyłaś bardzo ciekawy temat, zgadzam się z Tobą, dojrzewanie to często długotrwały proces i moim zdaniem najważniejsze w nim jest stałe kształtowanie swojej osobowości, poznawanie siebie samego, budowanie charakteru, bo to ma potem wpływ na wszystkie pozostałe zachowania społeczne. Myślę też, że osoba dojrzała to taka, która nie ma klapek na oczach i potrafi patrzeć szeroko na świat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedziałabym: proces długotrwały i wielowymiarowy :-)

      Usuń
  12. Na pewno trudniej jest ludziom chowanym w cieplarnianych warunkach, którym dorośli starali się zaoszczędzić problemów najdłużej jak to możliwe i wyręczając w ich rozwiązywaniu. Potem następowało zderzenie z rzeczywistością i tym większy szok. Sama cały czas uczę się tego, aby nie ułatwiać synowi podejmowania decyzji lub co gorsza nie narzucać swojego zdania.Uczymy się wszak na swoich błędach, nie na cudzych. Co innego, jeśli poprosi ktoś o rade lub opinie na jakiś temat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo - jeśli chodzi o dzieci - ważne jest pozwalanie, by dzieci ponosiły konsekwencje swoich czynów. Nie możemy chodzić przy nich z parasolem ochronnym. Na własne życzenie dostało po łapkach od losu i boli? Ma boleć.

      Usuń
  13. Postawiono mi ultimatum, że włączę się do życia dopiero jak wybiorę sobie jeden z zegarów a wybór ma być prawdziwy to na długo przestałabym istnieć :/
    Autentyczność... powiadasz... nie zgodzę się, chyba po raz pierwszy, w dzisiejszym świecie pozerstwo i gra jest drugą skórą niejednej osoby, a stare powiedzenie i jego metamorfozy ,,jak cię widzą tak cię piszą" wciąż obowiązują i cieszą się wielkim praktycznym sukcesem.
    Miłego wieczoru życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zjadło mi... brakuje na początku słowa - Gdyby :)
      Gdyby postawiono mi ultimatum :)

      Usuń
    2. Nie mów tak! Autentyczność jest ważna, musimy w to wierzyć i chcieć być autentycznymi, inaczej to wszystko nie miałoby sensu... Niech sobie inni udają kogoś innego, niech zyskują, ja i tak będę sobą! Taki ze mnie chojrak ;-)

      Usuń
  14. Miarą dorosłości jest też umiejętność zrozumienia drugiego człowieka. Wyjście poza swoje "ja",. Myślę, że ból pomógł mi dojrzeć do niektórych spraw

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórym ból pomaga, innych niszczy...

      Usuń
  15. Zgadzam się z Gabrielą, że dorosłość to też drugi człowiek, a nie tylko ja. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to będzie podpadało pod ten punkt o związku, bo związki można szeroko rozumieć, albo pod umiejętności społeczne... Pozdrawiam :-)

      Usuń
  16. Ja wiem, że człowiek uczy się cały czas. Dzień do dnia niepodobny...a człowiek się zmienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to dobrze, niepokojące by było gdyby się ludzie nie zmieniali :-)

      Usuń
  17. "Przecież masz już 18 lat, jesteś już dorosły", tylko czy dojrzały? Trudno o to w tak młodym wieku. Jak wspomniałaś - dojrzałość to nabywanie doświadczenia życiowego, a sam proces trwa dziesiątki lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nawet dobrze, że mimo słusznego wieku potrafimy spojrzeć na siebie "z boku" i stwierdzić, że ciągle mamy nad czym pracować :-)

      Usuń
  18. Czytając to widziałam przed oczami nastolatkowie, którzy uparcie twierdzą że są dorośli. Zdecydowanie powinni przeczytać ten post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedzą, ile jeszcze przed nimi...

      Usuń
  19. Ja również nadal pracuję nad własną dojrzałością i wcale się tego nie wstydzę pomimo wieku... Chociaż ubolewam często, że presja otoczenia powoduje często, że nie możemy tak naprawdę do końca być sobą. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, presja jest - głównie w pracy zdarza się, że wymuszane są na nas różne zachowania, które nie do końca do nas pasują i przez co później jest nam niedobrze. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  20. Żeby dojrzeć potrzeba czasu, licznych potknięć, czasem szkoły życia by wyciągnąć z tego jakieś wartości, ukształtować nasz mózg i wreszcie nauczyć się rozróżniać co jest dobre, a co złe. Myślę jednak, że najlepiej uczyć się na własnych błędach i trzeba doświadczyć licznych niepowodzeń aby ukształtować własny obraz siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ZA. Nic tak nie kształtuje charakteru jak lekcja pokory od życia :-)

      Usuń
  21. A mi się czasem wydaje, że tak do końca nikt z Nas nie osiąga pełni dojrzałości... są ludzie, którzy ambitnie uczą się do końca życia, zbierają doświadczenia, kreują swoją rzeczywistość i Ci są zwycięzcami, ale są i tacy, którym się nie chce, których nie miał kto pchnąć do tej mozolnej nauki i Ci stanowią wyzwanie zarówno dla siebie jak i społeczeństwa... Dojrzewanie to trudny, bolesny, skomplikowany, ale inspirujący proces... warto uczyć się nawet upadając 100 razy by móc wstać 101... pozdrawiam już świątecznie i życzę magicznych świąt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrząc w głąb siebie, mogę z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że ze mną właśnie tak będzie. Zawsze będę widziała coś, co mogłabym jeszcze poprawić ;-) Aczkolwiek, przyznaję, nie wiem, czy to słuszna postawa. Może powinnam zaufać swemu Stwórcy (który przecież fuszerki nie odwala)i zaakceptować własną doskonałość... Prawdziwe meandry życia wyszły mi w tym poście - jednym zdaniem: wiem, że nic nie wiem!

      Usuń
  22. A ja czasem mam wrażenie, że zbyt bardzo dojrzałam w niektórych kwestiach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale dziecko w sobie jeszcze masz? ;-)

      Usuń
  23. A ja chciałabym właśnie być mniej dojrzała i odpowiedzialna. Jestem bardzo zmęczona swoją odpowiedzialnością, wiem, że przeginam, ale tak jest i w życiu prywatnym i zawodowym. Jestem niewolnikiem własnej odpowiedzialności. Myślałam nawet żeby skorzystać terapii. Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczynając wątek, nie sądziłam, że będzie on aż tak skomplikowany. Kwestii dojrzałości nie da się jednak łatwo podsumować :-) Na razie ustaliłam tyle: uczymy się przez całe życie, a dojrzałość to na pewno nie zamartwianie i śmiertelna powaga. Można być dojrzałym, ale jednocześnie dziecko w sobie należy pielęgnować. Brzmi skomplikowanie...

      Usuń
  24. Z tą dojrzałością to dziwna sprawa jest! Ja nigdy nie dojrzałem, a teraz już jestem przejrzały...

    OdpowiedzUsuń
  25. Wiesz co Ci odpowiem ??? Nie daj mi Boże spróbować tak zwanej życiowej mądrości. Słowa - Agnieszka Osiecka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, A.O. z pewnością nie chciała próbować, może była z tym szczęśliwa... Kiedyś słyszałam jakąś smutną wypowiedź Agaty Passent o związku z matką, aczkolwiek teraz Agata udziela raczej pozytywnych wywiadów. Generalnie nie ważne jaką definicję przyjmiemy, każdemu ma być ze sobą dobrze, chodzi też o to, by ludzie obok nie cierpieli. Myślę, że to dobre podsumowanie...

      Usuń
  26. Czy możliwy jest rozwój bez bólu? dobre pytanie, wydaje się, że właśnie ból o dziwo pomaga w dojrzewaniu. Ale nie trzeba sięgać dna, bo każdego prędzej czy później on dopadnie, nawet tych, którzy się unoszą elegancko na powierzchni. Po prostu osoby dorastające w cieplarnianych warunkach będą miały okazję poznać smak życia nieco później, bo przecież nic nie trwa wiecznie.
    Zresztą dojrzałość to nie ciąża, są różne jej stopnie, kolejne życiowe etapy, można być dojrzałym jako 30latek, ale nie ma porównania z dojrzałością i mądrością osoby np 70letniej. W końcu uczymy się całe życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A są tacy, którym i całe życie to zbyt mało.

      Usuń
  27. ''Posiada umiejętności społeczne'' - ja bym chętnie przeczytał rozszerzenie tego w osobnym wpisie :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem... to też dość szeroki temat i na pewno nie prosty. Bo kiedy umiejętności społeczne przesuwają się w kierunku opurtonizmu, albo sprytnej manipulacjii.

      Usuń
  28. Jestem dorosła, ale czy jestem dojrzała? Myślę, że przede mną jeszcze daleka droga. Oczywiście, że tak powiem, tragedii nie ma, ale bez wątpienia istnieją takie aspekty życia, w których wciąż mogę nad sobą pracować, a w niektórych jeszcze nawet tej pracy nie zaczęłam. Wydaje mi się, że moją dojrzałość najbardziej zweryfikuje samodzielne życie, kiedy już wyfrunę z gniazdka rodziców i zacznę żyć na własną rękę. Dopiero wtedy dowiem się o sobie najwięcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli potrafimy o tym myśleć, rozmawiać, to na pewno tragedii nie ma :-)

      Usuń
  29. Masz rację dorosłość i dojrzałość to dwie różne kwestie i nie zawsze idą one w parze. Ja co prawda jestem dorosła, ale z tą dojrzałością to bym nie przesadzała jednak... ;) A szczególnie mam problem z umiejętnością czerpania z doświadczeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak wyżej napisałam, grunt, że mamy rozeznanie, że bierzemy odpowiedzialność za życie. Mnie dużo czasu zajęło nauczenie się, że sama swoimi decyzjami zaprowadziłam się w miejsce, w którym własnie jestem :-)

      Usuń
  30. Racja, to trudna zagadka...Mówi się, że konflikty są rozwojowe, że osiąganie tego dna..jest rozwojowe...bo człowiek zmienia się..i...właśnie dojrzewa...ale...czy bez tego też można dojrzeć? Dla mnie to też odwieczna zagadka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję, że do napisania tego tekstu skłoniło mnie też obserwacja blogosfery. Tyle młodych osób w swoich wpisach emanuje ogromną dojrzałością. Zaczęłam się zastanawiać, czy to tylko słowa, czy coś więcej...

      Usuń
  31. znam takich co nigdy do nich nic nie dotrze...widziałam kiedyś film z Jandą: "kochankowie mojej memy" i ilekroć widziałam heroiczną postać jej synka to miałam ciarki na plecach...niby film ale czy takich postaci nie znajdzie sie w społeczeństwie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, nie brakuje takich, na widok ich poczynań mam w głowie znak zapytania "?" Jedne wielkie chodzące JA.

      Usuń
  32. ja również tak mam - kiedy wydaje mi się, że jestem dojrzała zdaję sobie sprawę, że jednak nie i mam nad czym pracować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tym samym mamy cel życia :-D

      Usuń
    2. heh ładnie powiedziane:) cel życia

      Usuń