czwartek, 19 listopada 2015

Nie przejmuj się, najważniejsze, że sobie się podobasz!

http://2.bp.blogspot.com/-IV1lt6QtX3Q/VCE5MdxGhxI/AAAAAAAAAbY/97Boayaga9o/s1600/otylosc_infografika.jpeg
Źródło obrazka
"Dla mnie najważniejsze, że podobam się sobie i akceptuję siebie, a to, że mam za dużo kilogramów jest nieistotne, nie będę głodzić się, żeby wyglądać jak szkapa". Usłyszałam już nie raz, i nie od jednej osoby, kiedy rozmowa zeszła na temat utrzymania przyzwoitej figury, co wcale nie jest rzeczą prostą, kiedy metabolizm zwalnia.

Nie mogę wyjść z podziwu, jak wiele ludzi kojarzy posiadanie nadprogramowych kilogramów wyłącznie z wyglądem fizycznym, a chęć ich zrzucenia ocenia jako fanaberię - "ona chce wyglądać jak modelka!". A przecież otyłość to choroba (o numerze ewidencyjnym obesitas E66) i nieważne, że dzisiaj mamy zaledwie o 10 kg więcej - jeśli nic z tym nie zrobimy, to wkrótce będzie nas za dużo o 12, 15, 20 kg itd.

Czasami chęci i starania nie zawsze wystarczają, prowadzimy zdrowy styl życia, a kilogramy w najlepszym przypadku stoją w miejscu. Przyczyną takiego stanu rzeczy może być stan naszego metabolizmu lub też choroba, ale nawet taka sytuacja nie może usprawiedliwiać "nicnierobienia". 

Bo otyłość to podstępna bestia, jest jak palenie papierosów - nie niszczy od razu, nie zabija bezpośrednio, ale za pomocą swoich "towarzyszy", którzy zawsze się pojawiają: cukrzyca typu II, nowotwory, nadciśnienie tętnicze, miażdżyca naczyń, choroba wieńcowa i... zawał serca.

Oprócz w/w poważnych problemów zdrowotnych, człowieka z nadwagą trapi mnóstwo codziennych utrudnień, do których zwykle się przyzwyczaja: ciężkość w poruszaniu, problemy ze schylaniem, kupowanie coraz większych ubrań, zacieranie się ud latem. Kto doświadczył, ten wie, jaki to dyskomfort, jednak - co dziwne - jakże łatwy do zaakceptowania. 

Patrzymy codziennie w lustro i nie zauważamy jak nasze ciało się zmienia, dopiero niedopinające się spodnie i żakiety zapalają nam lampkę w głowie, bywa, że tylko na moment - zaraz machamy ręką i lecimy do sklepu po większe ubrania. Bo przecież nie ma po co włosów rwać z głowy - wielkie rzeczy takie małe fałdki tu czy tam. "Nie dajmy się zwariować". 

W moim przekonaniu, wagę należy kontrolować od dzieciństwa. Tłuste dziecko wcale nie wygląda uroczo i zdrowo! Nikt tłusty nie wygląda tak naprawdę uroczo i zdrowo, a raz "wyhodowane" komórki tłuszczowe nie znikną nigdy, a ponadto mogą zwiększać się pod względem wielkości i ilości w określonych sytuacjach życiowych, takich jak:
- późne dzieciństwo, wczesne dojrzewanie,
- ciąża,
- u osoby dorosłej, której przybywa kilogramów,
czyli musimy uważać przez cały czas. Komórka tłuszczowa nie spali się podczas ćwiczeń, a jedynie uwolni tłuszcz, przez co stanie się mniejsza (mądry artykuł TUTAJ). 

Mam wrażenie, że my, blogerzy dbamy o siebie i wiemy, co należy robić, by zachować zdrowie, więc pewnie ten artykuł nikomu oczu nie otworzy, ale może chociaż zmotywuje do jeszcze większej dbałości o siebie. A napisałam go, prawdę mówiąc, pod wpływem rozmów z różnymi znanymi mi "nie-blogerami" usiłującymi wmówić mi, że powinno się zawsze siebie akceptować. Zgoda, jestem za samoakceptacją, to podstawa dobrego samopoczucia i zdrowia psychicznego, jednak akceptacja powinna być punktem wyjścia do koniecznych zmian, inaczej kiedyś nie zmieścimy się w ulubionym fotelu i będziemy sobie żartować, że mąż ma teraz dużo nas do kochania, a następnie zanosząc się śmiechem z udanego żartu, zejdziemy na zawał.

66 komentarzy:

  1. A więc uważajmy na węglowodany i przeróbmy kwasy tłuszczowe na energię!!!:):) Temat , który poruszyłaś to temat rzeka...Myślę , że dobrym pomysłem jest kontakt z dietetykiem czy lekarzem ...jest wiele powodów otyłości...Specjalista na pewno nas ukierunkuje
    A teraz no cóż niedziela!!! Czas na spacer, kijki, marsz. bieganie????
    Ruch to zdrowie !! Nie darmo tak mówią:):)
    Pozdrawiam
    Idę zaraz na spacer:):

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też skorzystałam z niedzieli i zrobiłam sobie szybki spacer :-)

      Usuń
  2. Otyłość często jest chorobą,ale często po prostu naszym wyborem. Nie mam kłopotów z nadwagą,i chyba dobrze,bo mało we mnie samozaparcia.Pewnie poległabym w walce z kilogramami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, żeby się nie poddawać!

      Usuń
  3. Dla mnie nadprogramowe kilogramy zawsze oznaczają gorsze samopoczucie, tak fizyczne, jak psychiczne, ale wyrosłam już z ciągłego kontrolowania wszystkiego, bo to męczące bardzo i zabija radość z życia, będę się martwić gdy pojawi się problem...a nie jest łatwo, wiem, bo musiałam zrzucić po ciąży sporo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ też miałam problemy z nadprogramowymi kg, to wiem, jaka jest różnica w byciu szczupłym, a nadmiernie otłuszczonym. Co ciekawe, te dolegliwości tak powoli wkradają się w nasze życie, że trudno spostrzec o co chodzi. Ale zawsze powtarzam, weźmy sobie siatę z 10 kg mąki i wnieśmy to po schodach. 10 kg to 10 kg, tyle, że rozłożone na całym ciele jakoś łatwo umykają naszej uwadze...

      Usuń
  4. Nadwaga, to wielki problem społeczeństwa. Otyłość to też choroby serca, zatory i cukrzyca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze w końcu "grubasek" będzie miał w/w problemy. Powiedzą: szczupły też może zachorować. To tak samo, jak ten niepalący może zachorować, ale czy w związku z tym trzeba od razu ignorować niebezpieczeństwo?

      Usuń
  5. Zaakceptować można nieco krzywy nos, który mamy taki, jaki dała nam natura. A zbędnych kilogramów trzeba się po prostu pozbyć dla własnego zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, bo otyłość to przecież nie jest dar natury, a z reguły błędy żywieniowe i brak ruchu.

      Usuń
  6. Mądrze piszesz Gaju, wagę należy kontrolować bo to też się przedkłada na wygląd, samopoczucie ale też zdrowie. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie tym dobrym samopoczuciem szczycą się zwykle puszyści ;-)

      Usuń
  7. nie tak łatwo sie pozbyć, ja walczę kilka lat i nic z tego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem coś o tym, też mam tendencję do zbierania tłuszczyku, ale nie poddam się dopóki będę sama decydować o sobie. Zresztą pisałam coś u Ciebie na ten temat. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  8. Nadwaga to zarówno problem 'ładnego wyglądu', jak i zdrowia. Mój tata swego czasu bardzo przytył. Nikt nie robił mu z tego powodu uwag, ale on sam w pewnej chwili uznał, że ciężko mu się oddycha, ciężko mu się chodzi, potrzebuje nowych ubrań. Zeszczuplał nieco dla swojego zdrowia i dobrego samopoczucia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomniałaś mi o tych ubraniach... I wiesz co? Chyba jednym z błędów jest wymiana ciuchów na większe, to tak, jakbyśmy coś przyklepali, że niech tak już będzie, trudno...

      Usuń
  9. Tak to prawda -święte słowa. Otyłość to choroba , niosąca wiele konsekwencji . Ja nie mówię o głodzeniu się i rygorystycznych treningach ale rozsądku. Sama wiem po sobie ,że nie trzeba dużo - trochę spacerów , ograniczenia jedzenia przed snem, ograniczenie słodyczy i tłuszczów i już nasze ciało odwdzięczy się nam za to . Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, żeby te zmiany wprowadzić na stałe, a nie dorywczo. W tym cały urok :-) Nawet "głupie" spacery - teraz, kiedy zrobiło się ciemno i zimno, na pewno u wielu przestały być stałym punktem dnia. Pozdrawiam!

      Usuń
  10. Zgadzam się - otyłość to podstępna bestia!!! Przypomniała mi się córeczka sąsiadki, której w dzieciństwie wpychano na siłę ciastko za ciastkiem. Wtedy nikt nie reagował, bo to nie nasze dziecko, bo nie wypada itd. Dzisiaj dziewczynka jest nieszczęśliwą, grubą nastolatką, z którą nikt nie chce się przyjaźnić i która nie potrafi sobie sama poradzić z otyłością. To jeden z przypadków, ale obok nas jest ich wiele. Może szybka reakcja odmieniłaby los dziewczyny?
    Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś tak łatwo przeoczyć jej wkroczenie... Też znam takie pulchne dzieciaki. Ich mama pyta: "To co mam zrobić??? Nie dawać im jeść?". A w kuchni nie uświadczysz wody do picia, tylko słodzone napoje z Biedronki. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  11. Na początku blogowania poruszyłam podobny temat - dyskusja olbrzymia, ale zostałam też przez niektórych skrytykowana. Że skoro ktoś akceptuje siebie, to nie ważne że jest otyły. Tylko to jest szerszy problem SPOŁECZNY.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to podkreślam w swojej wypowiedzi - akceptowanie, że się jest grubasem? W porządku, jestem, przecież nie rzucę się z mostu ale co z tym zamierzam zrobić? To nie jest kwestia nietolerancji czy piękna (niektórzy wręcz utrzymują, że pulchność jest piękna, nie to co bycie "wieszakiem"!)

      Usuń
  12. Zgadzam się z Tobą. Nie każdy musi wyglądać jak wieszak, ale kiedy wskaźnik BMI zaczyna przekraczać normę powinno dać to do myślenia. Bo otyłość jest naprawdę poważnym problemem i cichym zabójcom. Dlatego powinno się o niej mówić i uświadomić skalę problemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uświadomienie sobie, że to nie tylko kwestia podobam się sobie/komuś czy nie, a kwestia zdrowia jest kluczowa. Pamiętam, jak swego czasu poruszyłam w gronie rodziny temat swoich kilogramów i usłyszałam od teściowej, że od bycia ładną w rodzinie to powinna być już moja córka, a ja powinnam sobie takie głupoty wybić z głowy. Typowe podejście do problemu.

      Usuń
  13. Na pewno nie możemy być swoimi wrogami. Być przyjacielem samego siebie to znaczy umieć wytknąć sobie błędy i to nad czym należy pracować. Nie można patrzyć na siebie bezkrytycznie....lubię siebie, ale np to mogę poprawić i to jest ok.
    Co do wagi i walki z tym balastem wbrew pozorom sprawa jest prosta, pod warunkiem że jesteśmy zdrowi.
    NIE MOŻNA SIĘ GŁODZIĆ....bo ile na tej głodówce wytrzymamy, ile schudniemy? Później wracamy znudzeni do starych nawyków a organizm rzuca się na każdą kalorię jak wilk i dokłada ją sobie, bo kto wie kiedy znów go zaczniemy wyliczać.
    Z odchudzaniem - naszym metabolizmem jest jak z paleniem w piecu....dokładamy systematycznie i tyle aby nie zgasło i aby nie było za gorąco. I wszystko będzie OK:)
    A się rozpisałam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, są przypadki, kiedy robi się wyjątkowo trudno. Choroby czy zmiany hormonalne po 40-stce. Nie kwestionuję tego i nie podważam, że to prawdziwy trud, ale mimo wszystko, zawsze powinniśmy być swoimi przyjaciółmi - dobrze to ujęłaś :-)

      Usuń
  14. Puentą tego wpisu mnie rozbroiłaś! :-)
    Nie można schudnąć, nie akceptując wcześniej samej siebie. Nie rozumiem dlaczego tak jest, ale jest. Wiele razy próbowałam zrzucić co nieco z założeniem, że jak schudnę tyle i tyle kg, to wtedy będę siebie lubić. No i nie wychodziło. Dopiero kiedy zaakceptowałam całą siebie, ustaliłam treningi, dietę i do wszystkiego podeszłam z głową, wtedy pokazały się efekty.
    Nie wspomniałaś jeszcze o tym, że oprócz zawału tacy ludzie niesamowicie przeciążają stawy. Nie pamiętam już jaki był przelicznik, ale dodatkowy 1kg wagi niesamowicie obciążał stawy/kręgosłup. Nadwagą gwarantujemy sobie problemy na starość. A po co? Emeryturę wszyscy będziemy mieć skromną, więc szkoda jeszcze zostawiać jej lwią część u lekarza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puenta pisana z emocjami, bo akurat przeżywałam rozmowę ze znajomą ;-) Na obrazku jest też o stawach - rzeczywiście, kiedy miałam za dużo kochanego ciałka to nie mogłam chodzić w butach na obcasach, bo potwornie bolały mnie nogi, a szczególnie stopy... Kwestia emerytury powinna wszystkich przekonać do dbania o siebie. Niektórzy emeryci to połowę jej zostawiają niestety w aptece :-/

      Usuń
  15. Można siebie akceptować, jeśli przynajmniej BMI jest w normie. Otyłość jest chorobą, a społeczeństwo nie powinno usprawiedliwiać swoich nadprogramowych kilogramów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że nie wszyscy postrzegają nadwagę jako chorobę, a jedynie jako kwestię wyglądu... Tak wynika z moich obserwacji. Świadomość prawdziwej twarzy nadwagi nie jest imponująca w społeczeństwie.

      Usuń
  16. Otóż to! niektórzy w taki sposób jakoś chyba przed samym sobą się usprawiedliwiaja, lekko się oszukując. No bo ani o głodzenie, ani też o wygląd tylko chodzi, ale do tego trzeba dojść samemu. Oby ten post trafił do wielu, którzy nie myślą o swoim zdrowiu, a swoje kg mnożą dla męża "d kochania" ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego jednak ważenie się ważne jest! Bo początków problemu często nie zauważamy, tak jakbyśmy w lustrze widzieli to co chcieli. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  17. Takiego kopniaka potrzebowałam. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  18. Masz rację.. chyba pokażę to, co napisałaś jednej osobie, która potrzebuje motywacji.. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc też znasz ludzi myślących w taki waśnie sposób? Skąd sie to bierze, wydawałoby się, że dzisiaj ludzie powinni być bardziej uświadomieni.

      Usuń
  19. Świetny tekst ! Zgadzam się z Tobą w 100%, ponieważ bardzo denerwuje mnie usprawiedliwianie się ludzi, którzy twierdzą juz tacy są i trudno. Tu chodzi o zdrowie. Jeżeli dbamy o siebie to wiemy jak ważne jest zdrowie, a akceptacja idzie w parze ze zdrowym stylem życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo też akceptacja w sensie, że OK - mam nadwagę, trudno, nie skoczę z balkonu, bo siebie kocham, ale też dlatgo muszę ten problem rozwiazać.

      Usuń
  20. Trafne spostrzeżenia, fajny wpis i takie drastyczne zakończenie :) Zgadzam się z Tobą i w sumie ze wszystkim co napisałaś. Samoakceptacja to jedno, ale dbanie o siebie i swoje zdrowie to drugie. Nikt nie mówi żeby się głodzić i mieć niedowagę, bo to też niedobrze, ale kontrola wagi jak najbardziej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kontrola jest niezbędna bo lustro potrafi kłamać ;-) A szczególnie gdy jesteśmy w jakiś sposób zagrożeni nadwagą. Znam kobiety, które niczego sobie nie odmawiają i trzymają linię.

      Usuń
  21. Prawda. Ostatnio trafiałam na dokumenty, w których otyłe osoby opowiadają jak walczą z całym światem o akceptację i jak bardzo nie zamierzają się zmieniać. I tak przykro się robi widząc młodą dziewczynę i ponad sto kilo wagi, ledwo chodzi, ciało zaniedbane, ale wszystkich przekonuje, że jest szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech będzie, że wierzymy takiej dziewczynce, nasz umysl czasami potrafi wyczarować szczęście w najmniej odpowiednich wydawałoby się sytuacjach. Tak więc może i jest szczęśliwa, ale jednak chora.

      Usuń
  22. ech, jak to jest, że taka argumentacja trafia głównie do osób szczupłych....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dlatego, że nie dla wszystkich zrzucenie 10 kg to bułka z masłem, niektórzy muszą się porządnie nacharować, a kto lubi się umartwiać? Do tego potrzeba prawdziwie wielkiej motywacji...

      Usuń
  23. A ja cały czas walczę z wagą. Na okrągło tyję i chudnę. Ech... Ale, to przede wszystkim wina mojej choroby. Mimo to ćwiczę regularnie i jem co 3 godziny małe porcje.

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam teraz gorszy okres, u mnie z kolei zwolnienie metabolizmu w związku z takim a nie innym wiekiem ;-) Nie zawsze tak było, kiedyś wystarczył tydzień na osiagnięcie zadowalajacych efektów.

      Usuń
  24. Świetnie to napisałaś. Nie trzeba tutaj nic dodawać.

    OdpowiedzUsuń
  25. "W moim przekonaniu, wagę należy kontrolować od dzieciństwa. Tłuste dziecko wcale nie wygląda uroczo i zdrowo!" Chciałabym,aby każda mama o tym pamiętała! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie przypomniała mi sie reklama parówek jakiejś firmy, któą widzę na co drugim płocie i na ich samochodach. Dzieciak okręgły jak pączek z wielkim apetytem wsuwa parówę! Że też rodzice tego dziecka zgodzili się na coś takiego...

      Usuń
  26. Otyłość najbardziej przerażała mnie kiedy kilka ładnych lat temu byłam 3 miesiące na Florydzie. Pracowałam jako studentka w cukierni i ilość sprzedawanych pączków, które ludzie kupowali była zdecydowanie zbyt wysoka. Np. 2 pudełka po 24 sztuki a Pani już ważyła grubo ponad 100 kg. Tam naprawdę widać, jak niezdrowo się żyje.

    OdpowiedzUsuń
  27. Wiadomo, nie ma co wszystkiego zrzucać na ,,mi tak dobrze i już". Otyłość to nic dobrego! Nie dajmy się jednak zwariować i nie poddawajmy niezdrowym i katorżniczym dietom. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dieta to zdrowe odżywianie - przez cały czas! Ale mimo wszystko, diety ciągle cieszą się popularnością. Zawsze znajdzie się ktoś skuszony obietnicami błyskawicznego schudniecia. Na szczęście diety nigdy mi nie leżały. Nie dałabym rady żyć w takim reżimie i słaniać sie z głodu :-)

      Usuń
  28. Jest coraz więcej dzieci otyłych, więc tu widać, iż skoro przykład idzie od góry to rodzice sami często nie przywiazują uwagi do odpowiedniego żywienia czy aktywności fizycznej. Niestety u mnie idzie to ostatnio w drugą stronę, więc planuję się ogarnąć w najbliższym czasie :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się wydaje, że zwyczaje żywieniowe wyniesione z domu nie tak łatwo później wymazać z pamięci. I zazdroszczę :-) Chociaż wiem, że to co masz też może być problematyczne.

      Usuń
  29. Bardzo madry wpis, jak zawsze u Ciebie Gaju, ja mam wrazenie, ze niektore osoby za bardzo dbaja o linie, zupelnie niepotrzebnie, nie potrafia zaakceptowac swojej morfologii, a inni zupelnie machaja na to reka, a tymczasem chociaz troszke, by sie poruszali. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jak zwykle, ten złoty środek to najlepsze rozwiazanie :-) Tym bardziej, że dzisiaj mowi się już o ortorektykach, przegiecie w drugą stronę. I tak, albo w jedną, albo w drugą, a zwykły umiar jest najzdrowszy - w każdej sytuacji. Pozdrawiam Beatko :-)

      Usuń
  30. masz rację - to kwestia dbania o siebie...
    dlatego u mnie na blogu konkurs, ostatnio pisałaś, żebyś przetestowała, to teraz jest szansa :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Zgadzam się z Tobą w 100 % akceptacja akceptacją ale trzeba przede wszystkim być zdrowym :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na cokolwiek zachorujemy, zaraz chcemy się leczyć - za wyjatkiem otyłości ;-)

      Usuń
  32. Z jednej strony zwiększa się nasza świadomość i zwracamy więcej uwagi na to, co jemy, z drugiej - żywność jest coraz gorsza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż świadomość tego, co jemy, też jakby wyższa i producenci zaczynają to zauważać...

      Usuń
  33. Ludzie kojarzą szczupłą sylwetkę z wychudłą modelką, a szczupły nie równa się niedożywionemu. Utarło się w naszej kulturze łączenie otyłości z dobrym powodzeniem, a chudość z biedą i to pozostaje w jakimś stopniu w myśleniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio nie spotykam się co prawd z takim podejściem, ale w przeszłości doświadczyłam włąśnie tego typu uwag, ponieważ byłam chudzinką rozmiar 34. Wg mojej babci to wstyd było tak wyglądać, a i teściowa ręce załamywała oficjalnie. Kiedy słodziłam sobie herbatę wsypując do niej pół łyżeczki cukru, "mamusia" zachęcalą mnie, żebym sypnęła sobie więcej, bo u niej nie trzeba oszczędzać na jedzeniu ;-)

      Usuń