niedziela, 1 listopada 2015

I nastał listopad... brrr

Nie będę słodzić, że listopad posiada jakiekolwiek atuty zachęcające mnie do wyjścia z domu na łono natury. Jeśli to w końcu robię, to z rozsądku, żeby dotlenić się i zahartować. Jednak, żeby nie dołować się zanadto, powtarzam uparcie, że KAŻDY DZIEŃ ŻYCIA POSIADA SWOJE SPECYFICZNE PIĘKNO. MUSIMY JE PO PROSTU ODKRYĆ!

Listopad zapędza nas ostatecznie do ciepłego zacisza mieszkań i może dobrze, że tak się dzieje, nie możemy bowiem żyć wyłącznie aktywnie, potrzebujemy także okresów zadumy i spokoju. Właśnie głównie w mieszkaniach będziemy szukać możliwości i zalet tego miesiąca. Dajmy szansę listopadowi.

Jak co miesiąc, z książki "Zadbajmy o siebie. 365 porad i złotych myśli na każdy dzień roku", wybrałam dla nas kilka porad jak zadbać o siebie w listopadzie:

1. Z zazdrością patrzę na prawdziwe "torpedy", które nie zrażone niczym, skreślają kolejne punkty z listy spraw do zrobienia. A ja czasami wracam z pracy zmęczona i senna. Jeśli wtedy nie walnę się na 30 minut do łóżka, to będę wredna dla męża przez resztę dnia, a w dodatku każde zajęcie wyda mi się zbyt ciężkie. Jestem zła, bo leżę sobie zamiast myć okno. I co z tego??? Czasami chęć perfekcyjnego zarządzania sobą w czasie staje się zbyt dominująca, a człowiek przecież nie może i nie musi codziennie osiągać tyle samo. Zresztą nikt tego od nas nie oczekuje, chyba że my same. Ta cała presja istnieje wyłącznie w naszych głowach. Tak naprawdę nie stanie się nic, jeśli zwolnimy - cała przyroda zwalnia, my też chociaż w te ciemne miesiące przestańmy tak gnać. Odetchnijmy i bądźmy miłe dla siebie. I dla innych.

2. O tej porze roku ulica staje się coraz bardziej szarobura, gdyż większość z nas, z czystej praktyczności (deszcz, błocko) kupuje ubrania w ciemnych kolorach. Moja propozycja to przemycenie więcej wesołych i barwnych ciuszków także zimą. Kolory nie tylko odzwierciedlają nasz nastrój, ale mogą też wpływać na niego. Również w mieszkaniu odpowiednie kolory (na poduszkach, zasłonach, dywanach, narzutach) okażą się pomocne w budowaniu dobrego samopoczucia.


3. A może już jesienią pomyśleć o wiośnie? Postarajmy się o cebulki śnieżyczek i krokusów i zasadźmy je w niedużych doniczkach. Doniczki wstawmy do pustej skrzynki, grubo wyłożonej gazetami i starannie przykryjmy gałązkami jodłowymi. Skrzynkę umieśćmy pod ścianą domu, w suchym miejscu. Co pewien czas, gdy nie ma mrozu, możemy oszczędnie podlać cebulki. Już w lutym powinny wychylić się pierwsze roślinki, co napewno będzie powodem do radości. Lepiej zrobić coś z myślą o nadchodzącej wiośnie, niż narzekać na zimę.

4. I wreszcie, długie i ciemnie dni przed Bożym Narodzeniem poświęćmy na gruntowne i niespieszne porządki w szufladach i szafkach, gdzie zwykle gromadzi się SAMO zbyt dużo zbędnych przedmiotów. Pozbędźmy się ich z myślą, że oto pozbywamy się z życia wszelkiego balastu. Wymiećmy kurz z wystkich kątów, upierzmy zasłony i umyjmy porządnie okna. Nie zostawiajmy wszystkiego na ten ostatni tydzień przed Świętami, traktowany przez znamienitą większość, jako czas wielkich porządków. W efekcie, na kolację Wigilijną wkraczamy słaniając się ze zmęczenia, nie wspominając już o tym, że wtedy same przygotowania do tej najpiękniejszej kolacji w roku przyprawiają nas o nerwicę i w domach często dochodzi do scysji.

Oczywiście, listopad to też świeczuszki, aromatyczne kąpiele, czytanie książek ale też i dobra dla zdrowia dawka ruchu. Wszystko byle nie jęki, jak to straszliwie nie cierpimy tej okropnej pory roku. Jęcząc, sami sobie psujemy humor, lepiej wziąć tego byka za rogi i zwyciężyć. Ostatecznie - jak mawiał mój były (na szczęście) szef - jesteśmy skazani za sukces!

56 komentarzy:

  1. Super rady i przydatne. Właśnie wyciągnęłam kolorowe szaliki:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje szaliki są kolorowe, ale i kurtki tak samo :-)

      Usuń
    2. Nawet komin w kolorze fuksji mi się zamarzył!

      Usuń
  2. ja zaczynam porządki świąteczne przed końcem listopada, by nie robić wszystkiego na raz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak robię. Po powrocie z corocznego listopadowego wyjazdu do rodziny na pewno zacznę. Tak, żeby się nie przemęczać - np. każdego dnia po jednym oknie ;-)

      Usuń
  3. Aby do świąt - co bardzo szybko nastąpi. Później dni zaczną się wydłużać i się obudzimy z przyjemnego wyciszenia zimowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście i dla mnie listopad i grudzień bardzo szybko mijają, już styczeń i luty bardziej się dłuży, szczególnie, jeśli przymrozi i zawieje :-)

      Usuń
  4. Ponieważ my na święta jeździmy do Polski, ja nastrój świąteczny, w tym także choinkę wprowadzam do domu na początku grudnia. Raz nawet ubrałam ją już na urodziny męża (są pod koniec listopada). W naturalny sposób muszę więc zabrać się za przygotowania dużo wcześniej. :) A w zeszłym roku na przekór pogodzie kupiłam sobie na zimę bardzo jasną (prawie białą) kurtkę i już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła ją zakładać. :) Ale i tak największym wyzwaniem jest nie marudzić. Jak o tej porze patrzę przez okno, to marudzenie jest pierwszą myślą jaka pojawia się w głowie. Nawet rozważam na ten czas zaklejenie okien jakąś tęczową folią. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolory naprawdę działają. Wiem, że szary, czarny bardziej praktyczny, ale tak naprawdę też się brudzi tylko tego nie widać i w efekcie chodzimy w brudnym ;-)

      Usuń
  5. jakiś czas temu spisałam 10 powodów, dzięki którym jesień będzie piękniejsza - i wiesz co? - pomogło! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ja też widzę uroki jesieni, jak wspomniałam na wstępie - te uroki każdy musi sobie odkryć sam, albo inspirując się wpisami na blogach. A materiału w tym temacie jest nieprzebrana ilość, wystarczy chcieć :-)

      Usuń
  6. Ja jestem pozytywnie nakręcona z dwóch powodów. Po pierwsze, listopad zwiastuje grudzień czyli Święta i trochę wolnych dni (i porządki, o których wspomniałaś). Po drugie, rozpoczął się mój sezon biegowy. O tej porze roku biegam najefektywniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się dobrze biega we wrześniu i październiku, o tej porze zwykle znikałam z dróg, bo jedyne oświetlone u mnie miejsce biegnie przy Szosie Gdańskiej, a tam można się zbyt dużo spalin nawdychać. Jednak w tym roku może będzie inaczej, bo pomyślałam, że od biedy mogę robić kółka dookoła osiedla. Takie bieganie na pewno też zahartuje nasz organizm :-) Faktycznie, myśl o świętach, polowanie na prezenty itd. - to wszystko sprawia, że mniej się dłuży brzydki listopad.

      Usuń
  7. czy pogoda czy niepogoda, na pewno przyda nam się ruch:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie chcę przerywać na czas ciemnicy i zimnicy, bo wiem, że to gwarantowana poprawa odporności :-) Szczególnie, kiedy biegamy na zewnątrz.

      Usuń
  8. Tak jak piszesz, czasami dobrze pobyć w zaciszu domowym, ja w weekendy jeśli nie mam ochoty, bo brzydko na dworze, to nie wychodzę, czas płynie leniwie, czytam, pije kawkę, oglądam z mężem filmy, piekę dobre ciacho..
    A pod koniec listopada już myślę o porządkach, dekoracjach, prezentach, żeby na święta nie padać na nos:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak zleci listopad, jak wszystko. A potem będziemy się dziwić - ale szybko minęło... :-)

      Usuń
  9. Ja w listopadzie nie lubię tych wiatrów, strasznie się to na mnie odbija, a halny wyczuwam na 200 km. Deszcz błoto mi nie przeszkadza, ale ten wiatr . Pozdrawiam Bożenko :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jeszcze jeden mankament listopada - oprócz braku słońca i ewentualnych wichur. To smętny krajobraz. Kiedy liście opadają, niektóre miejsca wyglądają brzydko i lepiej na nie nie patrzeć. Pozdrawiam ;-)

      Usuń
  10. Dla mnie pora roku nie ma znaczenia, jeśli chodzi o działania. Mam obniżony nastrój i jestem bardziej śpiący, gdy jest jesień, ale tak samo pracuję, ćwiczę czy czytam książki, jak podczas innych pór roku. Najważniejsze, by się nie rozleniwiać i nie szukać wymówek. A czasami nawet listopad może być fajnym miesiącem:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jedynie co potrafi rozwalić, to brak słońca, po dłuższej jego nieobecności robię się taka... przytłumiona i śpiąca, ale też nie odmawiam sobie drzemki jeśli czuję, że muszę, bo inaczej kogoś uduszę :-)

      Usuń
  11. Mnie też goni do domu jak jest tak zimno. Tęsknie już za latem. Bardzo bardzo. A przyjdzie cały rok czekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, na dworze trochę wypada pobyć, ale ja robię to bez większej przyjemności, brak komfortu termicznego i wzroku też nie ma na czym zawiesić :-)

      Usuń
  12. Punkt 1 był zdecydowanie do mnie! Najgorsze, że mam świadomość, że jak nie wyrobię planu, to świat się nie zawali. A i tak mnie to wkurza. A już najgorzej jak się rozchoruję i nie mam siły na plany. Uuu, wkurz taki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja nad jedynką intensywnie pracuję. W tym roku dotarło do mnie, że żyję za bardzo od linijki, tak jakby świat miał się zawalić, jeśli wszystkiego co zaplanuje nie wykonam. Dotarło do mnie jakie to chore. Po pierwsze - planować rozsądnie, a nie jak dla robokopa. Wiem, że bez pracy nie ma kołaczy, tyle że do pracy w pełnym wymiarze to już chodzę, więc rachunek jest prosty - albo zaczynam zarabiać z pasją, albo pasja (i wszystko inne) przybiera właściwy wymiar.

      Usuń
  13. W listopadzie najczęściej zaszywam się w domu z kubkiem ciepłej herbaty, kocem i książką. Jest mi wtedy najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oto chodzi, żeby zawsze było jak najlepiej - wtedy mamy swoje małe niebo na ziemi :-)

      Usuń
  14. Mój sposób na przetrwanie takich atrakcji jak listopad to szukanie choćby maleńkich pozytywów życia codziennego, w związku z czym gęba mi się cieszy jak zjem pyszne ciacho, spotkam się ze starą znajomą, poczochram psisko, itp.; generalnie zwierzęta to super sprawa, jak wracam z pracy zmiętoszona jak pluszowy królik to taki zwierz zawsze widowiskowo cieszy się na mój widok i jakoś tak od razu chce mi się żyć, nawet w listopadzie :D Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umiejętność cieszenia się z codzienności, uśmiech od rana i skupianie się na przyjemnych aspektach życia przydaje się przez okrągły rok, te cechy można w sobie z powodzeniem wykształcić. Jeśli uśmiech od rana wejdzie w nawyk to na jesień będzie jak znalazł :-)

      Usuń
  15. bardzo mądre i ciekawe porady. Na czasie...
    U mnie za oknem tak mgliście..............

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, najciemniejszy okres w roku. Tak często narzekamy na biznes świąteczny, ale to on pomaga rozjaśnić nam ten okres :-)

      Usuń
  16. Póki co pogoda dopisuje i chętnie wychodzę ma zewnątrz, zwłaszcza rano z psami. Takie mroźne powietrze jest dużo lepsze niż kubek kawy na pobudzenie :-P
    Ja tam zawsze staram się ubrać na siebie coś kolorowego - a to bluzka, a to sweterek albo szalik. A jak nie to mocna ale nie ciemna szminka na usta i od razu lepiej się czuję :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że osoby, które muszą rano wyjść z psami są zwykle bardziej radosne, rozbudzone. Nie mam psa i teraz zastanawiam się, czy mnie cieszyłaby perspektywa wczesnej pobudki i spaceru z pieskiem jeszcze przed wyjściem do pracy czyli gdzieś między piątą a szóstą rano... Jeszcze latem to może i tak, ale teraz, to pewnie bym klęła pod nosem ;-)

      Usuń
  17. A ja lubię listopad, to mój miesiąc. Moje urodziny :) Jesień, nawet tą szarą także lubię, może czasem nie chce mi się nic robić. troszkę leżakuję, ale na relaks też trzeba znaleźć czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja mam urodziny w listopadzie :-) Faktycznie, to pomaga polubić listopad :-) A poleżeć i odpocząć też w końcu kiedyś trzeba! W końcu nie jesteśmy maszynami i nie ma co się spinać, na tamten świat za wiele nie zabierzemy, a jeśli już to lepiej, żeby to było zadowolenie z życia.

      Usuń
  18. Średnio przepadam za jesienią ze wzgledu na ochłodzenie i krótsze dni. Masz jednak rację, że nie warto wyolbrzymiać niedogodności związanych z tą porą roku, gdyż wszystko siedzi w naszej głowie i tylko podświadomie będziemy sobie psuli humor. Wyznaję więc zasadę, by skupiać się na pozytywach :) Wpartuje się w kolorowe liście i równie kolorowe wschody słońca, bo teraz wstaje o takiej godzinie, że mogę je obserwować :) I czekam niecierpliwie do wiosny, kiedy znowu będzie cieplej, bo dla takiego zmarzlucha jak ja to istotne ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja - wszystko siedzi w głowie i każdy program można i należy zmienić na taki, który na rzeczywiście służy. A malkontenctwo to chyba nikomu nie służy :-)

      Usuń
  19. Zgadzam się z Tobą. Nie ma co jęczeć i marudzić tylko warto spojrzeć na listopad przychylnie. Warto wykorzystać ten czas na relaks w domu oraz na porządki (mając do nich takie podejście jak opisałaś - że pozbywamy się zbędnego balastu - to naprawdę oczyszcza :))
    A tak swoją drogą zimy ostatnimi laty są dla nas naprawdę łaskawe, więc warto to wykorzystać i wyjść z domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I z tego oczyszczania robi się aspekt duchowy - w sam raz przed świętami, albo jeśli ktoś woli przed przesileniem zimowym, które dla naszych przodków było świętem w innym wymiarze: słońce zaczyna odzyskiwać panowanie nad światem :-)

      Usuń
  20. To rzeczywiscie jakies bledne kolo, jest szaro, nosimy szare niebrudzace ciuchy, i jakos robi nam sie tak smutno. Kiedys czytalam fajny artykul o wplywie kolorow w naszym otoczeniu na nasze zdrowie. Ja wtedy zdalam sobie sprawe, ze nie mam w swojej garderobie nic zoltego (ten kolor zupelnie mi nie lezy), ale wlasnie zolty pobudza trawienie, a ja jakis czas temu mialam z tym problemy. Jakos tez tak przygniotl mnie ten listopad i tak jak to piszesz z checia zamykam sie w 4 scianach. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Twoich zdjęciach mimo wszystko wygląda to lepiej niż To co ja oglądam na codzień, u nas od wtorku mgły utrzymujące sie przez cały dzień, ktory kończy się jeszcze przed 17-stą ;-) W ubiegłym roku miałam kurtkę żółtą (są różne odcienie, tan wchodzący w pomarańcz, nasycony, bardzo lubię), w tym roku mam jeszcze ciemną czerwień, odcień bieli i brudny róż, beż, ciemny fiolet i jodełka biało-czarna - żadnych czarnych! Pozdrawiam :-)

      Usuń
  21. pewnie że nie ma co marudzić, ale nie zmienia to faktu że listopad to i tak najmniej przeze mnie lubiany miesiąc ;-) A czwarty punkt ostatnio intensywnie wdrażam w życie i wywalam wszystko co się da, ale u mnie spowodowane jest to zbliżającą się przeprowadzką ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie przez cztery przeprowadzki nie mamy zbędnych klamotów, ale przyznaję, że szczególnie szuflady w moim mieszkaniu ciągle zapełniają się SAME ;-)

      Usuń
  22. Masz rację, zamiast marudzić, trzeba znaleźć coś pozytywnego. A to napędzi już całą resztę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak z dobrymi nawykami - wprowadzisz jeden, a już myślisz o kolejnym :-)

      Usuń
  23. Ja od wielu lat późną jesienią razem z mężem odkrywamy nową muzykę. Siadamy sobie przy imbirowej herbacie i szukamy w internecie, radiu czy tv muzyki, jeśli któraś nam się spodoba drążymy dalej. Uwielbiamy to, ile dzięki temu jej odkryliśmy!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz :-) Szczerze żałuję, gdzie zniknęła muzyka z mojego życia. Już od kilku lat słucham jdynie radia w pracy albo w samochodzie. A przecież jeszcze nie tak dawno, nawet tu, gdzie teraz mieszkam było inaczej, a teraz - cisza. Potrzeba chwili? Przepraszam, była mała przerwa latem, kiedy naszła mnie ochota na włoskie piosenki, ale teraz znów nic.

      Usuń
  24. Fajne rady i zgadzam się z nimi :) Staram się wyciągnąć nawet z listopada wszystko co najlepsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedziałabym nawet, że taka postawa na pewno po części wynika z postawy życiowej lub na nią wpływa, i to nie jest dorabianie ideologi. W życiu jak listopadzie niektórzy widzą same smutki, a niektórzy skupiają się na przyjemnościach :-)

      Usuń
  25. Dobre rady, nie przepadam za listopadem i zimną jesienią. :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, widzę, że chyba nikt nie przepada... Gdyby tak móc się przeprowadzić, gdzie zawsze świeci słońce ;-)

      Usuń
  26. Mnie się bardzo podoba punkt pierwszy. Będę kultywować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polubiłam go z konieczności, bo mam chyba w rzeczywistości inny charakter. Ale widzę, że działanie siłowe nie przynosi nic dobrego. Jednak kiedy czuję, że jeszcze dam rady, to ratuję się guaraną :-)

      Usuń
  27. Na szczęście ciągle świeci słońce i jest ciepło jak na tą porę roku, przetrzymam listopad, a w grudniu już udziela mi się nastrój świąteczny :)

    OdpowiedzUsuń