sobota, 17 października 2015

Wszyscy nasi przyjaciele

Według mnie, po tym można poznać przyjaciela, że spotykając się z nim po latach niewidzenia, czujemy się, jakbyśmy rozstali się wczoraj i wracamy do dopiero co przerwanej rozmowy.

Wpadła mi w ręce typologia toksycznych przyjaciół:
  • typ symbiotyczny - chce mieć nas na wyłączność, wciąż obecny, osacza, złości się, gdy się, gdy spędzamy czas z innymi przyjaciółmi;
  • typ ofiary - zajmuje sobą dużo przestrzeni, wciąż czegoś potrzebuje: pieniędzy, ubrania, opieki, jeśli odmówimy - obraża się i wpędza nas w poczucie winy;
  • typ marudy - wciąż narzeka, ale nie chce nic zmienić w swoim życiu, tak naprawdę nie potrzebuje realnego wsparcia, chce tylko, żeby ktoś wysłuchał jego jęków;
  • typ gwiazdy - potrzebuje nas do potwierdzenia swojej niezwykłości;
  • typ interesowny - udaje przyjaźń ze względu na profity, jakie czerpie ze znajomości;
  • typ ratownika - wszystkim wokół pomaga, często na siłę, przeważnie nie ma swojego życia, daje za dużo, a potem pozostaje z poczuciem krzywdy;
  • typ mędrca - zawsze ma rację, ale nie odkrywa się emocjonalnie, taki bardziej ekspert niż przyjaciel;
  • typ wścibski - wszystko chce wiedzieć, nie szanuje naszej przestrzeni i prywatności, lubi plotkować, natomiast o sobie mówi niewiele;
  • typ rywalizujący - wciąż chce udowodnić, że jest od nas lepszy - jako pracownik, żona, matka;
Wielu ludzi przewinęło się przez moje życie, ale żadna gwiazda, rywal, ofiara czy inna trucizna, miejsca długo w nim nie zagrzała, bo żal mi każdej minuty spędzonej na gruncie prywatnym z kimś takim. Przyjaciel to dla mnie ktoś wyjątkowy. Wolę mieć jednego przyjaciela, ale takiego z prawdziwego zdarzenia, niż cały orszak przyjaciół na pół gwizdka (toksycznych) - ci pozostaną dla mnie co najwyżej kolegami czy znajomymi. 

Otaczajmy się ludźmi, którzy ciągną nas w górę, a nie w dół. Takimi, którzy nas inspirują, a nie dołują. OTACZAJMY SIĘ LUDŹMI, KTÓRZY POMAGAJĄ NAM ŻYĆ PEŁNIĄ ŻYCIA, na innych szkoda naszego zdrowia i czasu. NIE POZWÓLMY NIKOMU MIESZAĆ W NASZYM WSPANIAŁYM ŻYCIU!

W tym miejscu najbardziej pasuje mi kadr z reklamy Ikei:


Macie cierpliwość dla gwiazd, ofiar czy mędrców? Może tylko ja jestem tak apodyktyczna? Może należy takim specyficznym przyjaciołom wykazać więcej zrozumienia dla ich wad? Dajcie znać w komentarzach!



64 komentarze:

  1. Nic dodać, nic ująć. Ja w ostatnim czasie w końcu doszłam do wniosku, że szkoda mojej cierpliwości i nerwów na pewne toksyczne przyjaźnie. I jestem wdzięczna za to, że są w moim życiu osoby, tak jak napisałaś, z którymi mogę się nie widzieć długi czas, a następne spotkanie będzie jak kontynuacja dopiero co przerwanej rozmowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówi się, że człowieka świadomego samego siebie nikt ani nic nie jest w stanie wyprowadzić z równowagi, jeśli on sam na to nie pozwoli. Widać jeszcze nie do końca jestem oświecona, bo nie każde towarzystwo mogę znieść ze spokojem ;-)

      Usuń
    2. Ja myślę, że to już jest bardzo wysoki poziom świadomości ;) Ale wiesz, wydaję mi się, że już sama świadomość tego, dlaczego ktoś nas denerwuje i czemu z nim źle się czujemy, to też już jest bardzo dużo.

      Usuń
  2. Najblizsza moja przyjaciolka kilka lat temu zrezygnowala z przyjazni, bo swiezo upieczony maz zabronil jej naszej przyjazni (?), teraz mieszkamy w innych miastach, i gdy czasem rozmawiamy, to wiez wraca, ale tyran czuwa. Jest encyklopedycznym tyranem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest właśnie to! Część ludzi wchodząc w związki małżeńskie rezygnuję dla partnera z wieloletnich przyjaźni. Wierzysz, że takie małżeństwo może być szczęśliwe?...

      Usuń
  3. Ja pamietam slowa ojca mojego bylego chlopaka : "Pamietaj, by szukac przyjaciol madrzejszych od siebie, takich od ktorych bedziesz mogla sie czegos nauczyc, a nie takich ktorzy beda chcieli byc na takim samym intelektualnym poziomie co ty". Madre slowa.
    Na dzien dzisiejszy mam znajomych. Na miano przyjaciol zasluguja tylko nieliczni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo jest ze mną :-) Przyjaźń się czuję. W ogóle to przyjaźń bardzo przypomina miłość (jest jedna oczywista różnica!). Przyjaźń się czuje, nie wystarczy relację nazwać przyjaźnią.

      Usuń
  4. U mnie na blogu możesz od czasu do czasu poczytać co o tym myślę ;) http://virgo1982.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Odnośnie pogrubionego na końcu, dodałbym - i nie popadajmy w skrajność. Bo czasem ludzie nas słusznie krytykują i należy to przemyśleć, a są tacy, którzy w tym ''pozytywnym myśleniu'' są tak zakręceni, że wszystko odbierają jako atak, a osobę krytykującą jako ''toksyczną''.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pewnym sensie, osoba krytykująca taka bywa, chyba, że działa w dobrej wierze, bez złośliwości i podtekstów. Tak więc - jeśli krytyka, to od przyjaciela (ale takiego prawdziwego). Myślę, że po tym też możemy poznać przyjaciół, jak krytykują. Krytyka nie jedno ma imię i uważam, że nie należy nią szafować na prawo i lewo, ale zachować raczej na wyjątkowe okazje.

      Usuń
  6. Toksyczne związki są fatalne dla naszego samopoczucia. I mówię tu o przyjaciołach, a i o partnerach.
    Dobrze, że powstają u Ciebie takie posty na blogu, bo na prawdę dobrze poczytać, co/kto nas otacza. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję :-) Wszystkie toksyczne związki potrafią przytruć niczym nieświeży tatar.

      Usuń
  7. No wlasnie prawdziwy przyjaciel to taki, ze spotykamy po latach i te lata wydaja sie tylko chwilka, choc tyle mamy sobie do powiedzenia. Mialam kilku przyjaciol typu ofiary czy marudy, to nie jest takie zle, byle miec innych przyjaciol ktorzy rownowaze te sytuacje. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może imasz racje, byle nie było ich za dużo w ciągu doby ;-) Tzn. jeśli potrafimy mieć serce do takiej osoby, to nic w tym złego, gorzej, jeśli relacja faktycznie staje się toksyczna i po spotkaniu z przyjacielem odczuwamy coś na kształt kaca. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  8. Kiedyś trwałam w toksycznych relacjach, które odbiły się znacząco na mnie i moim życiu. Teraz wiem, jak ważne jest to kim się otaczamy. Zrozumienie i akceptacja to jedno, ale pozwalanie na wysysanie z nas energii życiowej to zupełnie inna sprawa. I tutaj sztuką jest to odróżniać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądrze napisane! Jeśli stać na takie relacje to czemu nie, warunkiem jest własne bezpieczeństwo "energetyczne" :-)

      Usuń
  9. Jeśli chodzi o przyjaciół, to zawsze lepiej iść w jakość, niż ilość. Lepsza jedna, porządna przyjaciółka niż pięć innych. A takich ludzi, wbrew pozorom jest bardzo mało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, drudno o prawdziwie przyjacielską relację, a szczególnie, jeśli ludzie często się przeprowadzają i tym samym zaczynają życie od nowa. Dobrze, jeśli chociaż męża można nazwać przyjacielem ;-)

      Usuń
  10. Podobno szukamy ludzi podobnych do nas i takimi się otaczamy ;) Mnie ten typ mędrca i interesowny chyba najbardziej by drażnił. Nie chciałabym się z takimi przyjaźnić.
    Ja też wolę mieć jednego przyjaciela a dobrego niż dziesięciu "złych".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam kiedyś przyjaciółkę, która okazała się "symbiotyczna", uwierz mi, to nic fajnego. Miałam wrażenie, że trapi ją jakaś obsesja. Ruszyć się człowiek nie mógł, żeby nie być przepytywanym, dlaczego bez niej.

      Usuń
  11. Ja zerwalam przyjaźń z pierwszym typem aż dwa razy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz trafiłam na symbiozę, właśnie wyżej wspaminałam :-) No i bądź człowieku w takim przypadku wyrozumiały? Przerabiałaś to, wiec rozumiesz.

      Usuń
  12. wiesz różnie to bywa, moja przyjaciółka z początku była jednym z tych typów, ale zmieniła się, po prostu jej sytuacja w życiu była taka, że ciężko było na nią nie narzekać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać, nie była toksycznym przyjacielem, tylko po prostu człowiekiem doświadczanym przez los. Powyższa podziałka nie oznacza przecież, że każdego, kto sie poskarży na swój los - szczególnie jeśli faktycznie jest ciężki, od razu możemy nazwać marudą czy ofiarą. Ostatecznie od tego sie ma przyjaciół, żeby liczyć na nich w trudnych momentach, pawda :-) Jednak, kiedy ktoś np. bez przerwy wylicza, jak trudno zwiazać mu koniec z końcem, każda rozmowa rodzi w naszej głowie pytanie, czy on(a) chce ode mnie pożyczyć trochę kasy, a jednocześnie widzimy, że osoba ta rozbija sie taksówkami, kupuje drogi sprzęt kuchenny na raty czy codziennie kupuję czteropak piwa, to jej narzekanie zaczyna być męczące. Autentycznie znam taką osobę! Są ludzie doświadczani przez życie, a mimo wszystko nie czują sie zobowiazani do trucia wszystkim dookoła, jak to są nieszczęśliwi. Twierdzę, że takie miauczenie wynikia raczej z charakteru danego człowieka. Jedni robią co mogą by wyjść z biedy czy innego nieszczęścia, np. typu "toksyczne małżeństwo", inni nie robią nic w tym kierunku oprócz stękania...

      Usuń
    2. masz rację !! zgadzam się co do słowa

      Usuń
  13. Miałam wielu przyjaciół jak mi źle szło w życiu, teraz kiedy jest coraz lepiej i bardzo dobrze. Kiedy postawiłam na mój rozwój osobisty ci przyjaciele zostali w tamtym miejscu bo nie mogą się pogodzić z moim sukcesem. Dzisiaj jest dla mnie bezcenna moja rodzina, która mnie wspiera i rozumie to co robię. Obecnie spotykam ludzi o podobnych zainteresowaniach . Jest ich niewielu, ale stawiam na jakość, a nie na ilość PRZYJAŹNI.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszesz, że kiedy postawiłąś na rozwój osobisty, przyjaciele zostali tam gdzie stali. Może nie mogli się pogodzić, a może, kiedy oni nie podążali za Tobą, rozwijającą się, wytworzyła sie między Waszymi światami przepaść nie do przebycia, np. zaczęli Cię postrzegać jako osobę delikatnie mówiąc - dziwną... Miałam podobne doswiadczenia, aczkolwiek, cieszę sie, że spotykam wiele osób podzielających moją pasje rozwoju osobistego :-)

      Usuń
  14. Takie osoby są jak czarownice z bajek co to się podpinają pod dobrą energię i człowieka osaczają. Najlepiej je wyeliminować lub do minimum ograniczyć kontakt. pozdrawiam Bożenko :))))) HA! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To podzielasz moje zdanie. Wyrozumiałość ma przecież swoje granice, nie możemy wiecznie być wyrozumiałe kosztem swego samopoczucia. I niech nikt nie próbuje mi mówić, że moje samopoczucie nie jest ważne, że to egoistyczne patreć tylko na swoje odczucie, że należy z tym walczyć. Tylko dlaczego ja mam być dla siebie mniej ważna niż taka gwiazda, która nas sobie upatrzyła za idealne tło dla swego blasku? Doceniam Elu :-D

      Usuń
  15. Trochę zrozumienia trzeba wykazać, ale we wszystkim zachować umiar. Jeśli tylko nadmiernie jesteśmy eksploatowani w przyjaźni to warto się nad tym zastanowić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy może mieć gorsze dni i to należy zrozumieć i zaakceptować. Nie ma ideałów. Każdy kogoś od czasu do czasu wkurza.

      Usuń
  16. Też wiele z tych typów przewinęło się przez moje życie, ale nie każdego potrafiłam rozgryźć od razu i niektórzy byli moimi przyjaciółmi o wiele dłużej niż na to zasługiwali. Teraz mam jedną jedyną przyjaciółkę , która mnie nie zawiodła i jest dla mnie jak siostra.
    Zapraszam do siebie :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoich przyjaciół policzę na palcach jednej ręki. Kolegów jest więcej, ale to inna dyscyplina, z kolegami inaczej się rozmawia...

      Usuń
  17. Tak jak napisalas "Przyjaciel to dla mnie ktos wyjatkowy", prawdziwa przyjazn jest czyms bardzo specjalnym, cudownym przezyciem, czyms bardzo ponad inne kolezenstwa. Mialam to szczescie w zyciu, 5 lat na studiach, dzien w dzien, uczylysmy sie razem, tyle wspanialych rozmow, zadnych tajemnic, szczere, kompletnie otwarte przed soba. Moja przyjaciolka byla wspaniala dziewczyna, dobra, szczera, uczciwa, modra i do tego bardzo ladna, delikatna, czula. Mialysmy chlopakow, kolezanki, kolegow, bylo wesolo, ale czas spedzany z moja przyjaciolka byl najlepszym czasem, dlatego inne relacje, chociazby z chlopakami rozpadaly sie. Koniec studiow i nasza wspolna decycja - koniec naszej przyjazni, obie chcialysmy zachowac wspomnienie wspanialej, wyjatkowej przyjazni, nie bylo mozliwe kontynuowanie, rozjezdzalysmy sie w dwa odlegle konce Polski, praca, zakladanie rodzin...Bylo to zerwanie bolesne, ale jednoczesnie jedyne i najlepsze, pamietamy tamte 5 lat przyjazni jako cudowny czas. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie mówią: są przecież telefony, skype, facebook, ale co z tego, kiedy dzieli pół Polski. Moje przyjaźnie też dzielą ode mnie setki kilometrów i jest to bariera, że hej. Bo kto ma czas i środki, żeby sie w takiej sytuacji odwiedzać. W pierwszej kolejności jedzie się do rodziny, która też o setki kilometrów odlegla. A jeśli nie mamy współnych przeżyć, jeśli się nie widujemy, to kontakty siłą rzeczy tracą na jakości :-/

      Usuń
  18. Ja długo na swoim łonie utrzymywałam przyjaciółkę marudę. W końcu znudziła mi się jej toksyczność, bo po jej wywodach po prostu źle się czułam psychicznie. Pogoniłam też "przyjaciółkę" gwiazdę. To był dopiero hardkor. Te ciągłe wysłuchiwanie Ja!Ja!Ja!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że zawsze należy mieć na uwadze swoje samopoczucie. Każdemu zdarzają się gorsze dni, ale u niektórych gorsze dni to już po prostu nawyk. Nawyk, który w końcu stał się ich charakterem. Nic na siłę. "Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz".

      Usuń
  19. Myślę, że Twoja klasyfikacja ( bardzo trafna zresztą)pasuje do ludzi w ogólności, do tych, z którymi często spotykamy sie codziennie, zwłaszcza gdy mamy duże grono znajomych, gdy pracujemy w dużej grupie osób.. Nie nazwałabym ich jednak przyjaciółmi, bo nie wyobrażam sobie, żeby przyjaciel miał wobec mnie jakies ukryte cele i odwrotnie. jeśli w czyimś towarzystwie nie czuję braterstwa dusz i muszę uważać na każde słowo, każdy gest lub uważność jest tylko po jednej stronie, to nie jest to przyjaźń....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klasyfikację znalazłam w archiwalnym numerze Sensu. Przeczytałam i pomyślałam tak samo jak Ty - jak w takich przypadkach można mówić o przyjaźni??? Zdarza mi się spotykać osoby, które bez przerwy utyskują na swoje "przyjaciółki", ale zaraz potem wracają do nich jak bumerang. Czy taka relacja to na pewno przyjaźń?

      Usuń
  20. Mam na ten temat dokładnie takie samo zdanie, jak Ty. Wolę zdecydowanie węższe grono przyjaciół od całego wianuszka, w przypadku którego nie ma on z przyjaźnią niczego wspólnego. Odruchowo odsuwam się od tego typu toksycznych osób, nie chcąc tracić na nie mojej energii, którą mogę przecież spożytkować na osoby, które o wiele bardziej na nią zasługują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to jest utrata energii. Przebywanie w towarzystwie osób, które w jakiś sposób mentalnie do nas nie pasują - mogą to być osoby z listy toksycznych przyjaciół - okropnie męczy, człowiek traci energię i radość życia. Nie jesteśmy tu za karę (a przynajmniej ja tak uważam), nie musimy dobrowolnie brać sobie na kark żadnych bezsensownych ciężarów. Lepiej ciagnąć do swoich :-)

      Usuń
  21. fajna klasyfikacja...Twojego autorstwa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, wyczytałam w Sensie, tylko charakterystykę trochę skróciłam po swojemu, zachowując oczywiście ten sam sens ;-) - zbieżność słów!

      Usuń
  22. a ja to mam pod górę z przyjaciółmi.. wiele się przez nich wycierpiałam - teraz odważnie i śmiało przecina wszelkie toksyczne relacje.

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze, bo na błędach należy sie uczyć :-) Ja raz byłam "zdradzona" przez "przyjaciółkę" gwiazdę. Pracowałam wówczas w kadrach i udało mi sie załatwić jej etat w firmie. Znała moje sekrety i wykorzystała je perfidnie w kontaktach z naszym wspólnym pracodawcą. To był jej wyraz wdzięcznosci ;-)

      Usuń
  23. Dużo tych typów, a jednak... żadnemu nie mogę zaprzeczyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chyba z każdym miałam do czynienia i wiesz co? Czasami po cichu sie zastanawiam, czy przypadkiem nie jestem uważana za któryś z nich przez kogoś... ;-)

      Usuń
  24. Pięknie napisane ;* Tak właśnie pozytywni ludzie w naszym życiu są najbardziej potrzebni - dodają motywacji , chęci do działania. Mieć takiego przyjaciela to majątek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stare przysłowie pszczół nie na darmo przestrzega - z kim przestajesz, takim się stajesz!

      Usuń
  25. W dzisiejszych czasach trudno o prawdziwą przyjaźń, a rozpoczynając ja nie wiemy tak naprawdę jakie są intencje naszego "przyjaciela". Ale na pewno nie warto tracić czasu na toksyczne relacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam napisać dokładnie to samo.
      Dodam jeszcze, że ciężko dziś spotkać kogoś, kto czegoś nie potrzebuje tzn. nie chce Cię wykorzystać, a potem brzydko mówiąc olać, do czasu, aż znowu będzie czegoś potrzebował. Warto jednak próbować szukać przyjaciela, bo czasem można jeszcze spotkać dobrego, prawdziwego i szczerego człowieka :) Pozdrawiam

      Usuń
    2. A nawet nie tyle szukać, co dawać szansę ludziom. Mnie jakoś szukanie przyjaciół nie wychodzi. Najlepiej, kiedy przyjaźń przychodzi sama, chociaż pewnie to miałaś na myśli :-) Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Toksyczne relacje przyjmuję tylko w dawce koniecznej - czyli takiej, której bez bólu nie sposób wykluczyć, np. praca...

      Usuń
  26. Pomyślałam sobie, że czas wykruszył u mnie wszystkich toksycznych przyjaciół... może i dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas - najlepszy uzdrowiciel każdej sytuacji :-)

      Usuń
  27. Ja ostatnio nie mam cierpliwości do żadnych toksycznych ludzi. I tak jak kiedyś zależałoby mi na człowieku, na przyjaźni, tak teraz eliminuję osoby, które mnie wnerwiają i... żyje mi się spokojniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja cierpliwość skończyła się kilka lat temu, kiedy próbowałam zaaklimatyzować się w nowym miejscu, nowej pracy. W takim wypadku przyjaciel u boku byłby dużym wsparciem, niestety, dookoła spotykałam ludzi, którzy jeszcze dodatkowo dowalali do pieca. W mojej pracy nawet krąży sympatyczne powiedzenie: "Pamiętaj, w tej robocie nie ma przyjaciół, są tylko znajome twarze" ;-)

      Usuń
  28. Ja też na swojej drodze spotkałam i napotykam różne typy ludzi - mniej toksyczne i bardziej. I jakoś tak intuicyjnie czuję przez skórę intencje danej osoby - czuję się po niektórych spotkaniach np. wyzuta z energii albo jak dętka.

    Czytałam kiedyś artykuł - że toksyczność dla każdego z nas oznacza coś innego - jedna osoba uzna osobę X za toksyczną a druga za najbardziej urokliwą pod słońcem i my zapewne też dla jednych jesteśmy the best a dla drudzy nas nie znoszą. Daleko nie muszę szukać - mam znajomych/przyjaciół - którzy mówią, że bardzo lubią przebywać w moim towarzystwie -mówią,że jestem spontaniczna, ekspresyjna i żywiołowa itp. z kolei niektórzy moi znajomi, członkowie rodziny/znajomi mówią, że z chęcią by mnie zabili, za to, że nie potrafię usiedzieć w miejscu. Z pierwszymi z nich zauważam wiele cech wspólnych - mamy wiele tematów i nie wiadomo - jak długo byśmy się nie widzieli - mamy o czym rozmawiać. Zaś z tymi drugimi osobami utrzymuje czysto "służbowe"albo znikome relacje - wogóle czuje się przy nich zgaszona, jakby nie sobą - i dlatego, wybieram tych pierwszych przy których mogę być sobą i oni też niezależnie ile gaf popełnię -wiadomo że też czasem się pokłócimy ale wolę ekspresję niż wystruganą pozycję sztucznego kija :) Pozdrawiam Bożeno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że toksyczność dla każdego z nas oznacza coś innego można porównać do popularnego stwierdzenia, że ktoś nadaje lub nie nadaje na naszych falach. Ekstremalny przypadek, jaki spotkałam w życiu, był mój były szef, który nigdy nie rozumiał, co mówiłam, a ja kompletnie nie rozumiałam jego wywodów i poleceń. Naszczęście udało mi się doczekać jego odejścia na emeryturę, a jego następca z kolei jeszcze nigdy nie dał mi do zrozumienia, że mówię niezrozumiale. I tak dobrze, że nie pozbył się mnie, bo przecież mógł. Przykład z prawa:http://www4.rp.pl/Kadry/307019896-Gdy-pracownik-nadaje-na-innych-falach-mozna-go-zwolnic.html

      Usuń
    2. Dziękuję za link do artykułu Bożeno, nie miałam pojęcia, że nadawanie na innych falach może być uznawane za przyczynę zwolnienia.

      Usuń
  29. Ludzie bywają naprawdę różni... Doskonale ich opisałaś. Teraz trudno o przyjaciela. Dlatego znajomych mam wielu, ale przyjaciela 1.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo przyjaciel to ktoś wyjatkowy. Sama jestem jedynaczką, ale obserwuję różne rodzeństwa i stwierdzam, że przyjaciel to nawet więcej niż brat czy siostra...

      Usuń