poniedziałek, 5 października 2015

Jak zacząć pisać czy realizować cokolwiek

TUTAJ możesz kupić!
Książka Katarzyny Krzan rozpoczyna się jakże trafionym cytatem: "...takich co mają chęci i talent, jest wielu, a mimo to większość z nich nigdy do niczego nie dochodzi. To tylko punkt wyjścia, by cokolwiek w życiu zrobić. Można urodzić się z większymi lub mniejszymi zdolnościami, ale nikt nie zostaje sportowcem tylko i wyłącznie dlatego, że urodził się wysoki silny i szybki. Tym, co czyni kogoś sportowcem lub artystą, jest praca, praktyka i technika. Wrodzona inteligencja jest tylko i wyłącznie amunicją. Żeby ją skutecznie wykorzystać, musisz przekształcić swój umysł w precyzyjną broń." Carlos Ruiz Zafon

Jakiś czas temu dyskutowałam z pewną blogerką, której imienia nie pamiętam, a powinnam, bo to ona otworzyła mi oczy na istotę pisania. Otóż ja upierałam się, że prawdziwy pisarz pisze wyłącznie pod wpływem weny, nigdy na siłę, ona - że pisanie to przede wszystkim codzienna, żmudna praca - z weną czy bez.  Jednak przemyślałam temat i przyznałam jej  rację. Od tamtej pory praca nad moją książką ruszyła z miejsca.

Ruszyła, ale z prędkością lodowca. I znów zmuszona byłam przemyśleć, co jest ze mną nie tak. Może tak naprawdę nie chcę napisać tej książki, bo przecież, jeśli ktoś chce czegoś bardzo, to zawsze znajdzie czas i środki na przedsięwzięcie...? Ale ja przecież chcę, tylko to moje życie - ciągle coś! W domu tyle do zrobienia, muszę chodzić do pracy i muszę spać. Kiedy wreszcie odhaczę wszystkie obowiązki na dany dzień, zwykle jestem już tak bardzo zmęczona, że o pisaniu nie ma już mowy. Pachnie mi wyłącznie poduszka. 

I tu pies jest pogrzebany: nieumiejętna organizacja dnia oraz niewłaściwie dobrane priorytety. Skoro marzę o pisaniu, to dlaczego codzienne gotowanie dla mężusia ciągle zajmuje pierwsze miejsce na liście priorytetów? Żeby jeszcze bardziej sobie temat przepracować, sięgnęłam po książkę "Zacznij pisać. Motywacyjny poradnik pisarza" Katarzyny Krzan i rzeczywiście się zmotywowałam. Pisanie znalazło swoje miejsce w wyznaczone dni i nie znajduje się już na końcu listy obowiązków, bo nie może się tam znajdować, jeśli to dla mnie takie ważne. Zresztą dzieje się tak z każdą wymarzoną pracą, która opiera się na naszych talentach - to, że mamy do czegoś "smykałkę", może nic nie oznaczać, jeśli nie zaczniemy ciężko i systematycznie pracować nad dziełem rąk i umysłów naszych!

Osiągnąć cel, to jak wędrówka po szczytach...
Przykładowo, chcemy pisać? OK, ale pamiętajmy, że:

Po pierwsze - na początku zawsze myślimy "napiszę książkę!" i wydaje się to niezwykle proste. Jednak już wkrótce dane nam będzie się przekonać, że napisanie i wydanie książki wymaga wielkiego wysiłku, ciężkiej pracy oraz wiedzy.

Po drugie - trzeba będzie pogodzić się z myślą, że pisarz to nie tylko nawiedzony mistyk, piszący wyłącznie pod wpływem boskiego natchnienia. Pisarstwo to zawód, któremu należy poświęcać codziennie czas, narzucając sobie dyscyplinę oraz szkolić się i uczyć się od mistrzów. Kurs pisarstwa? Czemu nie, ale rzemiosła można się też uczyć od najlepszych, po prostu czytając ich książki.

Czy ktoś tu jeszcze marzy o pisaniu? Zachęcam do podzielenia się swoimi sekretami w czynieniu postępów w tym zakresie. A może o czymś innym marzycie i też macie pod górkę? Zapraszam do komentowania, jestem ciekawa jak Wam idzie realizacja celów.



76 komentarzy:

  1. Kochana, jakbyś wyjęła mi to z mojej własnej głowy...dlatego chyba piszę blog, a nie książkę, a z drugiej strony - jeśli umiemy być systematyczne w blogowaniu...Tak jak piszesz codzienność i proza życia czasem tak wyczerpują , że nie starcza już sił na bycie pisarką...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ta proza życia długo przytłaczała, nie umiałam przejść obojętnie obok niektórych spraw, w głowie tkwiło mi, że skoro urodziłam dzieci, to powinnam stworzyć im idealny dom. Na męża za bardzo nie liczyłam, ale to inna bajka... Aż w końcu dzieci urosły i młodsze właśnie w ostatnią niedzielę wyjechało do innego miasta na studia. Czuję się trochę, jakbym zaczynała życie od nowa, dzięki moim pasjom nie czuję syndromu pustego gniazda ;-)

      Usuń
  2. Kiedys bedac nastolatka pisalam ksiazki ktore liczyly max 50 stron A5. Tak, to ciezka praca.
    Teraz wiem, ze do ksiazek nie mam glowy. Lepiej wychodza mi eseje, opowiadania, cos krotszego, ale zwiezlego.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to masz doświadczenie :-) Udało Ci się coś opublikować? Staram sie do swego marzenia nie podchodzić zbyt wzniośle. Działam na zasadzie - dobrze spędzam czas pisząc, a świat się bez mojej książki, w razie czego nie zawali, ale w głębi umysłu to ziarno ciągle kiełkuje...

      Usuń
    2. Hihi... nie, to byly takie "dzieciece" ksiazki, w ktorych znajdowalo sie wszystko o czym wtedy marzylam, duzy dom, zwierzeta, wycieczki, ciekawe zycie, fajni znajomi.

      Koniecznie sie pochwal jak jakas ze swoich ksiazek opublikujesz ;)

      Usuń
  3. kochana, życzę Ci wytrwałości i trzymaj sie swoich priorytetów! jak chcesz napisać książkę to to pop prostu rób! ja już dawno przestałam przejmować sie obiadami i tobie to w tedy kiedy mam czas ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz bardziej jestem przekonana, że z garami w tle sie nie da. Tak samo z inną czarną robotą na głowie i pracą zawodową. Spać też trzeba. I tu priorytety się kłaniają ;-)

      Usuń
  4. Ja kiedyś namiętnie pisałam opowiadania i wszyscy mi mówili, że dobrze mi idzie. Obecnie jednak trochę zmieniły się moje zainteresowania, cóż... może kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś? Jednego jestem pewna - lepiej nigdy nie mówić "nigdy" ;-)

      Usuń
  5. Świetny tekst. Podobny temat zastanawiał mnie przez dłuższy czas. Zgadzam się w 100%, że talent, czy inne przymioty, które są nam dane nie wystarczą, aby coś osiągnąć. Osiągnąć coś, czego bardzo pragniemy. To wymaga właśnie systematycznej pracy, która mimo że podejmowana jest w kierunku realizacji upragnionych celów, nie zawsze będzie łatwa, ale dzięki temu możemy później czuć ogromną satysfakcję. Uważam, że ważne jest czerpanie radości z samej drogi wiodącej do naszych celów, pokonywanie słabości, odkrywanie siebie i tworzenie. Przypomniał mi się pewien wspaniały cytat : "Nigdy nie rezygnuj z osiągnięcia celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cytat świetny! Czas płynie i to zwykle za szybko. Jeśli ktoś nie ma go w nadmiarze, to lepiej poukładać sobie czynności od najważniejszych do najmniej ważnych. Wyznaczyć sobie godzinę i ustawić przypomnienie w komórce. I do dzieła... ;-)

      Usuń
  6. Moje pisanie - to wiersze, które tworzą się w tak zwanym międzyczasie :) ale moja przyjaciółka pisarka przez duże "P" pisze już piątą książkę ale... i tu jest pies pogrzebany. Nie ma tych jak piszesz "obiadków dla męża" natomiast są obiadki dla żony pisarki. Jej mąż tak szanuje talent, który dostała od Niebios, że nawet kiedy wyjeżdża na parę dni służbowo, to zostawia pełną lodówkę dla żony i synów. :)A jak z pracy wraca, to zakłada fartuszek i...zmywa. Wiem bo bywam ich częstym gościem. Chyba trzeba popracować nad mężem - jako wstęp do pisania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tylko jej mąż wierzy, że ona MA TALENT, a mój musi się dopiero o tym przekonać ;-) Ale obiadki zostaną ukrócone. Ostatnie dziecko wyjechało na studia, zostaliśmy sami, a w pracy też możemy zjeść obiad, więc ten problem jakby się rozwiązał :-)

      Usuń
  7. Już dawno pomyślałam (tak od sasa), że bardzo chętnie przeczytałabym książkę napisaną przez Ciebie! pomyśl o takich jak ja, swoich przyszłych czytelnikach, i po prostu PISZ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję się zachęcona podwójnie :-)

      Usuń
  8. Blog powstał właśnie z zamiłowania do pisania, ale przyznam, że z weną bywa u mnie różnie. Przez jakiś czas, kiedy nie brakowało mi jej, pisanie szło mi świetnie, ale kiedy przyszedł gorszy okres w mojej twórczości, nie umiałam sobie z tym poradzić. Zrobiłam sobie przerwę w blogowaniu, ale starałam się jak najczęściej siadać i pisać, tworzyć, konstruować. Dlatego zgadzam się z tym, że pisanie, to nie tylko wena, to ciężka praca, która wciąż wymaga doskonalenia.

    Trzymam kciuki za Ciebie i Twoją książkę. Mam nadzieję, że zdradzisz jej tematykę, choć w niewielkim stopniu. Marzy mi się napisać książkę, ale nie czuję się na siłach. ...może kiedyś?

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje serce oddałam kryminałom ;-) W takim razie trzymajmy za siebie kciuki nawzajem. Z blogiem narzuciłam sobie olbrzymią dyscyplinę i piszę systematycznie i wytrwale. Czasami myślę, ze mogłabym się mnie Plantacji poświecać, żeby oszczędzać czas na mój priorytet, ale ten blog powstał właśnie z pasji pisania i nie mam sercatraktować go byle jak, co najwyżej szablony trochę olewam ;-) No i obiecałam sobie pisać krótsze teksty, to będzie z korzyścia dla wszystkich :-)

      Usuń
  9. Marzyłam niegdyś o pisaniu, nawet moją przygodę z blogowaniem rozpoczęłam właśnie od pisania własnego opowiadania, gdzie co jakiś czas publikowałam kolejne rozdziały. Było to jednak jakieś 7-8 lat temu? Wciąż jednak piszę opowiadania, a moje zapędy pisarskie wyładowuję na tak zwanych blogach grupowych. To taka forma rozrywki, gdzie na jednym blogu każdy z autorów tworzy swoją postać, by następnie za pomocą wymienianych komentarzy, zwanych wątkami, wchodzić w interakcję z postaciami innych autorów. Może brzmi nieco skomplikowanie, ale w rzeczywistości wcale takie nie jest, a ja dzięki temu mam gdzie spożytkować wenę, a także od czasu do czasu wrzucić opowiadanie o mojej postaci :) Gdybym jednak miała odpowiadać na wątki tylko w te dni, w które wena dopisuje, to robiłabym to zaledwie kilka razy w miesiącu, tym bardziej, że pod natłokiem obowiązków polot i chęci tak po prostu giną. Dlatego czasem warto się zmusić. Z doświadczenia wiem, że kiedy już zacznę, choćbym musiała zmuszać się bardzo, to później leci już jak z górki.
    O napisaniu własnej książki przestałam już jednak marzyc, co może wydawać się smutne, ale ja wcale tak tego nie odbieram. Ukochałam sobie fantastykę i wiem, że tak jak mogę ją czytać godzinami, tak pisanie na ten temat jest ponad moje siły i zdolności. Choć, jak sama piszesz, droga Gaju, wszystko to kwestia ciężkiej pracy :) Mi jednak wystarczy realizowanie się poprzez to, co wyżej opisałam, co stanowi formę rozrywki i swoiste hobby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O blogach grupowych po raz pierwszy słyszę! Aczkolwiek, ja ciągle jestem wierna swemu marzeniu i ciułam kazdą wolną chwilę na jego realizacje :-) Też nie uważam, że rezygnacja z pisania ksiażki to smutne. Usłyszałam kiedyś przy jakiejś okazji - "tylko krowa nie zmienia przekonań" i ciągle o tym pamietam. Nie warto kurczowo trzymać się obranej drogi, za to warto zweryfikować marzenia, cele, plany. Te, do których straciliśmy serce, lepiej odsunąć na bok. Jestem przeciwnikiem ciężkiej, surowej pracy, bez cienia radości. Sam obowiazek to beznadzieja...

      Usuń
  10. Pisanie wydaje się łatwe, a czasem siadasz i nic się nie dzieje, przed człowiekiem biała plama,a w głowie wielka pustka.
    Miałam propozycję spisania i publikacji swoich wspomnień, ale że to nie są miłe wspomnienia odłożyłam to na zaś. Jeszcze nie jestem gotowa , ale kiedyś kto wie. :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, kiedyś myślałam, że skoro tak wiele doświadczyłam, to powinnam o tym właśnie napisać, a potem przyszła refleksja - a co z rodziną? Oni brali w tym wszystkim udział, czy dobrze to zniosą, czy dobrze zniesie to osoba, która już się zmieniła i w niczym nie przypomina tamtej osoby? Z takimi autobiografiami są zwykle problemy ;-)

      Usuń
    2. Dokładnie Grażynko....rodzina. Spisać coś trzeba być szczerym, a nie wiem czy część rodziny byłaby w stanie to przełknąć. Bo niby wszyscy wszystko wiedzą, ale się o tym zbyt głośno nie mówi. A więc jeszcze poczekam. Miłego dnia :)

      Usuń
  11. Ja na szczęście nie myślę o pisaniu książek. Świat nie potrzebuje kolejnego grafomana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd wiesz, że jesteś grafomanem? Zazwyczaj Ci, którzy tak o sobie myślą, właśnie potrafia coś dobrego napisać ;-)

      Usuń
  12. Kiedyś próbowałam napisać książkę, ale wyszedł wewnętrzny chaos (zewnętrzny po wyjściu). Później postanowiłam pisać bloga i piszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blogowanie też lubię i daje mi ogromną satysfakcję, tak, że nawet nie chcę ucinać czasu na nie przeznaczonego :-)

      Usuń
  13. Książka to pryszcz... ja teraz jestem na etapie myślenia, jak zrobić z rozmowy fajny wywiad, muszę to zrobić perfekcyjnie, bo rozmówcy mi zaufali i od dwóch dni myślę... to jest sztuka dopiero... :-) Niby proste... Pozdrawiam Gaju

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre sobie, pryszcz - chyba wrzód, jeśli już ;-) Ja niestety nigdy nie startowałam w konkurencji wywiadu. Wszystko na wstepie wydaje się takie proste... Pozdrawiam:-)

      Usuń
  14. Kurcze, a ja piszę wyłącznie pod wpływem weny. Czasem spędzam na pisaniu całe dnie i noce, a czasem nie tknę komputera przez dwa tygodnie.. i na początku przyszłego roku ukaże się moja książka. Widocznie nie jestem pisarką, wg owej blogerki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to masz energię. Piszesz nocami, a przecież też pracujesz. Ja po nieprzespanej nocce, to w pracy na pewno bym usnęła. Ostatnio miałam tego przykład. Nie dospałam pół nocy, a w pracy prawie waliłam głową o biurko, aż mną rzucało :-) Umnie wena przychodzi czasami po kilku zdaniach, ale też bywają dni (kiedy w domu coś się dzieje), że w glowie pustka. Zauważyłam, że do piasania potrzebuję ciszy i spokoju, żadnego telewizora w tle.

      Usuń
    2. To tak jak ja. Cisza i najlepiej samotność, dlatego wykorzystuję czas, gdy mąż rusza na treningi. Pisanie to wspaniałe oderwanie się od rzeczywistości. Życzę Gaju mnóstwa weny zarówno Tobie jak i sobie :)

      Usuń
  15. Otwierajacy cytat bardzo podzialal mi na wyobraznie. Nie marzylam o pisaniu wczesniej, ale blogowanie pokazalo mi, ze pisanie sprawia mi wiele przyjemnosci, na blogu wprost nie moge sie wygadac. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zauważyłam i podziwiam szczerze Twoją "płodność" oraz organizację czasu, czasami to aż ch...a mnie bierze, kiedy pomyślę, jak dajesz rady to wszystko oblecieć i wydaję się sobie wtedy taka rozlazła... Ale to nic, jeszcze sie nie poddałam ;-) Pozdrawiam!

      Usuń
  16. No więc ja porzuciłam pisarstwo na bardzo długi czas, bo aż 8 lat, a przecież kocham pisać. Bloga nie liczę, blog to forma terapii aby nie zwariować. Już dawno temu zdałam sobie sprawę, że sam talent nie wystarczy. Na to trzeba poświęcić trochę czasu. Ja staram się pisać godzinę dziennie. Myślę, że na tym etapie to mi wystarcza. Mam jednak problem z przelaniem tego co mam już na papierze, na komputer. Na to nie umiem czasu wygospodarować. Może jak Julka zacznie bardziej interesować się zabawkami lub telewizorem (tak wiem, że to samo zło). Jej drzemki są dla mnie za krótkie. :P
    A książka wydaje się być ciekawa. Ja mam "Jak zostać pisarzem. Pierwszy polski podręcznik dla autorów". Też bardzo pomocny. To pod jego wpływem znajduję tę godzinę dziennie na pisanie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo wspólnego w tym komentarzu zauważyłam ze sobą :-) Blog to i moja forma terapii, już dawno bym zdziwaczała w tym swoim kochanym biurze, a po południu w roli idealnej pani domu, a tak - jakoś się trzymam. Poza tym, też wolę pisać ręcznie, bo nie mam osobistego komputera tylko notebooka z androidem i nie mogę się przyzwyczaić do pisania na nim poważnych partii tekstu. A męża nie chcę prosić bez przerwy o udostępnianie jego sprzętu. Myślę też, że przepisanie pozwoli mi od razu dokonać koniecznych poprawek. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  17. Pisanie bloga to już wyzwanie! Książki to chyba nie byłabym w stanie napisać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i jeszcze ja nie będę w stanie... To sie okaże. Blog to wyzwanie - potrzebuje uwagi, czasu, ale też uczy systematyczności :-)

      Usuń
  18. Osobiście raczej nie nadaje sie do napisania książki, choc wielu mi juz powiedziało, że wystarczyłoby ująć w ramkę i jedną calość moje wpisy na blogu i byłaby supeer książka, która na pewno zainteresowałaby wielu. Pozdrawiam i wytrwałości w pisaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M. Czubaszek wydała książkę złożoną z wybranych wpisów ze swojego bloga :-) Mówi się, że jeśli komuś się udało, może i nam się udać... Pisanie swoją drogą, kto lubi ten pisze nie myśląc o kasie, ale jeśli o kasę chodzi, to K. Krzan również uprzedza, ze z zarobkami początkujących trudna sprawa. Są tacy, którzy sami wydaja swoje książki, żeby mieć chociaż skromny zysk, ale to dodatkowy nakład pracy, w obszarze, który dla mnie wydaje się obcy. Cóż, jestem na takim etapie drogi, że nie muszę się tym na razie martwić, wystarczy, ze będę czerpała radość z tego co robię, a potem zobaczymy. Usłyszałam kiedyś porównanie życia do jazdy samochodem po ciemku - nie widzimy całej drogi, ale metr po metrze odsłania nam sie ona i podróż trwa :-)

      Usuń
  19. Świetnie to ujęłaś. Od razu zrobiłam sobie rachunek sumienia i wyszło, że o wielu rzeczach marzę, mam jakieś plany, a stawiam je na końcu. To w końcu na czym mi zależy ? Pytam siebie i odpowiadam - na realizacji. Więc muszę się przeorganizować. Najbardziej na świecie chciałabym zrezygnować z pracy na etacie, a boję się ryzyka. Wciąż się zmuszam, żeby podjąć próbę. Wydrukuję Twojego posta i będę go czytać codziennie jako motywację do zmian :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja najbardziej na świecie chciałabym nie musieć pracować na etacie. MUSZĘ -to brzmi może fałszywie, a na pewno przytłaczajaco. W rzeczywistości nic nie musimy, ale możemy wybierać. Ja niestety fortuny nie odziedziczyłam, więc wybór wydaje się prosty - pieniądze są mi potrzebne :-) A jak Napiecyku trafnie zauważyła, w naszym kraju pisarz ma daleką drogę do majątku ;-)

      Usuń
  20. Pisz , pisz masz do tego najlepsze predyspozycje. Twoje pisanie jest takie lekkie i trafia do czytelnika. Często dyskutujemy ze znajomymi dlaczego ten czas tak szybko nam leci. Co nam go zabiera , na co go marnujemy? Czy może to kwestia organizacji albo samodyscypliny? U mnie musi być tzw wena do pisania , dyscyplina nic nie pomoże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podnosisz mnie na duchu :-) Czas tak leci, że już nie wiem, co sie dzieje... Ostatnio, na sesji reiki, skarżyłam sie na to swojej Mistrzyni, a ta kazała mi mentalnie rozciągać czas, jeśli potrzebuję go więcej na jakąś czynność. Jest to ponoć możliwe. Działając nieświadomie, da sie zauważyć, że czas różnie płynie - czasami woooolno, czasamijak błyskawica. Działając świadomie, możemy sprawić, że będzie płynął wolniej, a my zdążymy np. wyspać się kiedy noc za krótka. Jak na razie to ćwiczenie średnio mi wychodzi w praktyce ;-)

      Usuń
  21. masz rację z tą właściwą organizacją zadań - na wszystko musi się znaleźć czas - a jeżeli jest na końcu listy, to zwyczajnie nie zależy nam na zrobieniu tego. Nad swoją listą "to do", pracuję nieustannie, starając się ustalić rzeczy najważniejsze - jednak nie jest to ani łatwe, ani proste...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest proste :-/ Też zaczęłam sie już zastanawiać, czy aby na pewno mi zależy. Bo przecież, jeśli chcemy czegoś bardzo, to podobno zawsze znajdziemy na to czas. Zrobiłam szczery rachunek sumienia i to pisanie siedzi mi w głowie, tylko cierpię na syndrom matki-polki, a raczej cierpiałam - od poniedziałku mogę czuć się z obowiązku zwolniona. To nie jest też tak, że do tej pory nie zrobiłam nic, bo zrobiłam, ale patrząc obiektywnie - mogło być dużo lepiej. Zobaczymy na jakim etapie będę pod koniec roku, przyznam się oficjalnie do postępów ;-)

      Usuń
  22. Ostatnio w wiadomościach był poruszany temat opłacalności pisania, nie wiedziałam, że to jest tak słabo opłacany zawód. Podobno zarabiają tylko nieliczni.....to tak na pocieszanie Gaju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej książce autorka również o tym problemie wspomina. Cóż, na obecnym etapie prac, lepiej delektować się pisaniem i nie wybiegać myślami zbyt daleko. Podobno tajemnica sukcesu tkwi między innymi w tym, żeby pracować tak, jakbyśmy nie potrzebowali pieniędzy ;-)

      Usuń
  23. Dobry temat.
    Ja ostatnio zostałam poproszona o spisanie wspomnień . Wspomnień , które mają się znaleźć w pewnej książce.
    Nie ja będę jej autorem ale Pan, który te wspomnienia zbiera od większej ilości osób, które w przeszłości były ze mną
    w zespole. Wspomnienia napisałam i przekazałam a co z tego wyniknie....zobaczymy.
    Fajnie jest pomyśleć sobie, że jakiś malutki "wkładzik" w tę książkę włożę i może jakiś mały ślad po mnie pozostanie.
    Gaju , uważam , że Ty masz dobre predyspozycje do napisania dobrej książki! Więc do dzieła!
    Bo jak nie Ty , to kto?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, dziękuję za zachetę ;-) Widzisz, Ty już swój wkład w literaturę masz zapewniony, a mi też idzie lepiej, więc możemy wypić lampkę wina za powodzenie, co tak na marginesie, właśnie czynię :-)

      Usuń
  24. Cytat bardzo mocno przypadł mi do gustu. Nic dziwnego w końcu jestem sportowcem. Super, że zmieniłaś nastawienie i praca wre. Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, na pewno sie przyda :-) To wszystko niby proste i znane prawdy, ale czasami wymagają ponownego odkrycia.

      Usuń
  25. Trzymam kciuki za książkę! Myślę, że jest trochę racji w tym co piszesz, że pisanie to zawód, ale z drugiej strony potrzeba tej weny, która sprawi, że po tę książkę a nie inną sięgniemy. Warsztat to jedno, a bogata wyobraźnia i tzw. "lekkie pióro" to drugie i jest jeszcze to, co wspomniałaś czyli praca, praca... powodzenia, niech się spełni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może też jeszcze drobina szczęścia potrzebna... Jak we wszystkim :-) Dziękuję!

      Usuń
  26. Moją pasją jest czytanie... Ale muszę też żyć. Czasem trudno ustalić priorytety ;) A mówiąc poważnie- pisać każdy może. Pytanie czy trafi w gust czytelników. Czyli- czy lepiej stworzyć gniota, który stanie się bestselerem (służę przykładami), czy arcydzieło, które trafi do nielicznych? Do pierwszego potrzebny jest pomysł, do drugiego warsztat i systematyczna praca. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się też nad tym. Wg mnie, liczą sie emocje, czy ksiażka potrafi je poruszyć, wciagnąć bez reszty. Kiedy czytam książkę i czuję się, jakbym na ten czas przenosiła się wyobraźnią w jej akcję, to taka książkę stawiam przed wartościowym arcydziełem i tak sama chciałabym umieć pisać. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  27. brak mi systematyczności, nawet blog leży odłogiem w pewnych okresach, prawda, że często dużo się dzieje, ale tez prawda, że czasem po prostu mi się nie chce albo nie mam tzw. natchnienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie właśnie blog nauczył systematycznej pracy :-)

      Usuń
  28. Żeby osiągnąć sukces w jakiejkolwiek dziedzinie życia trzeba 3 rzeczy: pracy, pracy i jeszcze raz pracy.
    Pokazują to brzydcy aktorzy i niskie aktorki, którzy są gwiazdami albo piosenkarze, którzy mają beznadziejny głos. A jednak pracą i uporem osiągnęli sukces.
    Kiedyś myślałem, że do dobrego pisania wystarczy wena, ale na pewno trzeba włożyć sporo wysiłku, by stworzyć dobry wiersz, felieton, a co dopiero prozę.
    Życzę powodzenia z książką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W powieści wszystko musi grać, zazębiać się. Opowiadanie - prostsza sprawa, ale krótkie formy mnie nie kręcą. Nawet, jeśli wybieram książkę do czytania, to cienkie grzbiety omijam :-) Dziękuję!

      Usuń
  29. Też kiedyś marzyłam o pisaniu.. baaa... zamknęłam nawet dwie swoje "książki" w szufladzie biurka:)
    w ubiegłym roku moje marzenie poczęści się spełniło. Zostalam współautorką wierszowanych bajek dla dzieci w pięknym wydaniu - akcja charytatywna :) chcieć, to móc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję :-) Ja kilka rozpoczętych spaliłam, potem był ten blog, a w trakcie robie swoje ostatnie podejście do książki. Jeśli i teraz pęknę, to pożegnam się raczej z tym marzeniem :-) Ale robię wszystko, żeby nie pękność, jednak wiem, że wszystko się może zdarzyć...

      Usuń
  30. Gaju, ja piszę książkę kucharską od jakichś 6 lat. I wiem jedno- że to moja własna wina, że jej nie napisałam, bo żeby ją napisać to potrzebna mi SAMODYSCYPLINA!! A ja mam ją gdzieś, ha, ha:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój śmiech mnie rozwalił, aż sama zarżałam ;-) To być może jesteśmy do siebie podobne... Chociaż ja tak otwarcie nie mówię, gdzie mam swoją samodyscyplinę, jednak to widać często gołym okiem.

      Usuń
  31. zawsze marzyłam, ze napisze ksiazke...a co do procesu jej tworzenia - zgadzam sie, to zmudna i trudna praca. pisanie pod wplywem weny tylko dobrze brzmi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może są tacy, co wenę czują bez przerwy, ale jeśli trzeba ją upchać miedzy dzieci, garnki i biuro, to czasami trudno sie do niej dokopać. Mam coraz wiecej czasu dla siebie, więc może jakaś szansa istnieje :-)

      Usuń
  32. Ja też chciałam napisać książkę... i do dziś nie napisałam. Tak jak Ty napisałaś, zawsze było coś ważniejszego. Moja córka napisała tomik wierszy, zaczęła szukać wydawnictwa i okazało się, że to nie jest tanie, a zyski też niepewne. I na tym się skończyło.
    Ale Tobie życzę wytrwałości, weny... i daj znać jak wydasz :)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem tak zakręcona na punkcie pisania, że ciągle jestem gotowa to robić nie myśląc o pieniądzach ;-) Pewnie, ze dam znać. Marzę o tym, by móc sie tym pochwalić!

      Usuń
  33. Pisanie książki to jak pisanie bloga - ani tego ani tego nie robisz pod wpływem weny. Robisz, bo wiesz że "musisz" jeżeli ma to przynieść jakieś efekty.
    Nie czytałam książki, o której wspominasz. Za to sięgnęłam po S.Kinga "Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika" i szczerze ją polecam, chociaż nie wiem czy w Twoim przypadku, nie będzie to już dublowanie zagadnień. Tak jak piszesz, uczymy się nawet poprzez czytanie dobrych książek, ale King utrzymuje (a ja się z nim zgadzam), że najwięcej uczymy się właśnie z tych źle napisanych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś jest w tej poradzie, że uczymy się ze źle napisanych książęk - uczymy się jak w żadnym wypadku nie należy pisać :-)

      Usuń
  34. Ja, ja… Wg mnie pisanie to i wena i nawyk, czyt. regularność. Gdy mam coś napisać z „poczucia obowiązku”, zdarza się, że po prostu mi nie idzie. Słowa się nie układają tak, jak chcę. Nie podoba mi się ich rytm, brzmienie, konstrukcja tekstu. I wtedy pozostaje pytanie – czy udostępniać coś takiego szerszej publice, czy może zostawić na dysku. Ja zostawiam.
    Z drugiej strony wenie trzeba pomóc systematycznością. Mój przykład: pisałam coś od zawsze. Lubiłam to raz na jakiś czas gdzieś wysłać, udostępnić, zgłosić na konkurs. Potem nie umiałam zacząć, a poczucie, że coś zaprzepaszczam rosło. W końcu postanowiłam: PISZĘ. Nieważne póki co, czy ktoś to czyta. JA PISZĘ. Jestem uważna. Szukam weny i pomysłów, codziennie. Traktuję się jak „prawdziwą pisarkę”, którą nie jestem i być może nigdy nie będę. Ale taki stan umysłu bardzo pomaga, bo daje energię i motywację. Piszę w kawiarni. Piszę po nocach. Piszę w zeszycie i w wordzie. Piszę BLOGA. I odetchnęłam, bo żeby być kiedykolwiek pisarką, trzeba pisać i JUŻ :-) A może ta systematyczność wspierana weną doprowadzi mnie co czegoś dobrego. Póki co skrobię sobie i czekam, do czego mnie to zaprowadzi.
    Ale odzyskałam kontrolę i serio mnie to cieszy.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Między innymi dlatego dwa lata temu rozpoczęłam pisanie bloga i robię to nad wyraz regularnie ;-) Blog pozwala mi polubić systematyczność. Wcześniej to była jakaś tragedia. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  35. Cześć, mam 13 lat i bardzo chciałabym pisać. Wszyscy mówią, że mam talent, nawet nauczycielka języka polskiego, która jest dla mnie autorytetem.😊 Miałam świetny pomysł na napisanie książki, lecz kiedy zabrałam się do wypełniania danej sobie obietnicy, okazało, się, że to wcale nie takie łatwe! Nie dość, że wracam ze szkoły o 16.00 i muszę odrobić lekcje, muszę pomóc mamie i mnóstwo innych rzeczy, to jeszcze od dwóch miesięcy zaczynam i zaczynam pisać dopiero pierwszy rozdział!!! Może masz dla mnie jakieś głębsze rady? ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć! W Twoim wieku miałam takie samo marzenie, później życie bardzo mi je rozproszyło i dopiero teraz, po wielu latach mam nadzieję na jego raalizację. Co prawda, jeszcze nie ukończyłam książki, ale ponad roczne doświadczenie pozwoliło mi wyciągnąć pewne wnioski, ocenisz sama, czy sprawdzą sie także u Ciebie. A więc - jeśli marzymy o napisaniu książki to musimy nastawić się na pisanie przede wszystkim. Pisanie ma stać się naszym niekwestionowanym priorytetem a wszyscy, którzy mogą nas od tego odciagać muszą być wprost poinformowani, że piszesz, że traktujesz to poważnie i oczekujesz, że to uszanują. Ponadto, pisanie powinno się wpisać na stałe w plan dnia. Zarezerwuj na tę czynność czas każdego dnia - możesz dać sobie w tygodniu dzień wytchnienia, Bóg też odpoczywał podczas stwarzania świata ;-) - i konsekwentnie w tym czasie pisz. Nie radzę od razu skupiać sie na każdym szczególe książki, bo może okazać sie, że przez tydzień ugrzęźniesz na jednej stronie i nie zdołasz nic przyzwoitego wymyśleć. Napisz cokolwiek, później do tego wrócisz, będziesz miała okazję, bo musisz i tak przynajmniej jeszcze jeden raz przejrzeć wszystko od poczatku do końca, wtedy na pewno pojawią sie ciekawsze rozwiazania. No i tytuł na końcu :-) Mam nadzieję, że chociaż trochę Cię zainspirowałam do pracy nad książką - powodzenia!

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję! 💟 Od dzisiaj codziennie będę poświęcała czas na hobby! ☺

      Usuń