środa, 21 października 2015

I znów coś o mnie - LBA

Stąd pochodzi grafika...
Zostałam nominowana przez Alexandrę do Liebster Blog Award - dziękuję!

I tym razem wywiążę się jedynie z połowy zadania czyli odpowiem na pytania. Z nominacji wykręcam się stwierdzeniem, że WSZYSCY JESTEŚCIE WSPANIALI! I jak tu wybrać 11 osób? Naprawdę tak uważam i szczerzę lubię naszą blogosferę. 


1. Być czy mieć? O nie, żadnego "rybki albo akwarium" - i być, i mieć. 

2. Sposób na idealny poranek. Obudzić się wypoczęta i zdrowa i od razu zacząć myśleć o samych fajnych sprawach, uśmiechnąć się do swego odbicia w lustrze, zrobić Powitanie słońca przy otwartych drzwiach balkonowych. 

3. Co zawsze chciałeś/chciałaś zrobić, a nie miałeś odwagi? Jeździć konno. Ale uwaga, nie śmiać się... boję się koni. W dzieciństwie przeżyłam incydent z koniem w tle, może dlatego konie wydają mi się nieprzewidywalne... Działo się to na wsi. Ojciec koleżanki przyjechał na łąkę wozem, takim ciągniętym przez konia. Akurat ta koleżanka i ja bawiłyśmy tam się w łowienie ryb. Kiedy poszedł sypać nawóz, usiadłyśmy na wozie i koleżanka nagle oświadczyła, że umie powozić. Nie uwierzyłam jej, to mi udowodniła. Trzasnęła konia batem po zadzie, a ten spłoszony pognał przed siebie z nami przerażonymi i trzymającymi się kurczowo wozu. Trzęsło jak diabli. Boże, jak ja się wtedy bałam! W końcu zdecydowałyśmy się skakać z tego rozpędzonego wozu, co było skrajną głupotą, ale na szczęście nic poza strachem, nam się nie stało.

4. Czego chciałabyś się nauczyć? Aktualnie języka włoskiego, tańca brzucha oraz jogi.

5. Co najbardziej wkurza Cię w blogowaniu? Wyłącznie to, że zawsze mam na tę czynność zbyt mało czasu i czuję niedosyt.
6. Gdy mam chandrę to? Śpię.
7. Co zjadł(a)byś gdybyś wiedział(a), że za chwilę nastąpi koniec świata? Wątpię, czy wiedząc o rychłym nadejściu końca świata w ogóle odczuwałabym apetyt... 
8. Dlaczego zaczęłaś blogować? Z pasji pisania. Dobrze jest mieć pasję, a nawet powiem więcej - uważam, że każdy powinien mieć pasje - dla własnego dobra. Nic tak nie doda smaku naszemu życiu, jak pasja. Ewentualnie jeszcze zakochanie ;-)
9. Co dobrego dziś Ci się zdarzyło? (Dzisiaj, czyli w dniu pisania posta!) Byłam zdrowa, czułam się energetycznie i radośnie. W takim stanie wszystko wydaje się dobre :-)
10. Książka, która w jakiś sposób wpłynęła na Twoje życie. "Rozmowy z Bogiem" Neale Donald Walsch. Książka ta otworzyła mi oczy na życie, odmieniła moje myślenie i postawę życiową. Mam ochotę na powtórkę tej lektury. 

11. Twój autorytet/życiowa inspiracja? To trudne pytanie, bo na co dzień nie myślę o autorytetach. Rozglądam się i biorę od każdego, to, co wydaje się dobre i dla mnie. Pamiętam, że kiedyś bardzo podziwiałam Ewę Foley. Kiedy zginął w wypadku jej jedyny syn, a ona dalej robiła swoje, pomyślałam, że jest naprawdę silną i dojrzałą kobietą.



W zanadrzu mam jeszcze jedną nominację od Sylwii W. - dziękuję :-), ale na nią odpowiem w listopadzie.


56 komentarzy:

  1. Śliczna jesteś na zdjęciu, a książkę spróbuję przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję ;-) Książka "Rozmowy z Bogiem" jest... inna. Trochę się obawiam polecać ją np. osobom szczerze praktykującym religię katolicką, gdyż książka ta stawia na głowie pojmowanie więzi człowieka z Bogiem i dotychczasowe spojrzenie na życie. Chociaż otwarta na świat osoba powinna sobie poradzić sobie z każdą treścią :-)

      Usuń
  2. Bardzo energetyczna z Ciebie osóbka, tak trzymaj! Czapki z głów za taniec brzucha :-) Pasje to dla mnie też nr 1
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taniec brzucha to dopiero zalążki marzeń - chciałabym, ale są pewne opory, więc daję sobie czas na decyzję. Zobaczymy na wiosnę, na wszelki wypadek szkoła tańca już na FB polubiona ;-) Mam trochę takich oporów w różnych tematach, ale pocieszam się, że przecież ja jako jednostka, mimo, że teoretycznie mogę wszystko, nie mam żadnego obowiązku, by robić wszystko. Może taniec brzucha dodałby mi trochę kobiecości, bo ostatnio jakaś taka anty-męska się zrobiłam... Serio, zaczynam się nawet martwić swoją postawą ;-)

      Usuń
  3. podobnie jak mam chandrę to idę spać, albo co najmniej poleżeć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chandra odbiera mi energię, tak że nawet nie ma mowy, by ją np. "przebiegać" w parku. Nawet nie mam wtedy siły, żeby z domu wyjść. Na szczęście sen zawsze pomaga :-)

      Usuń
  4. Spoglądam Ci w oczy:-))))) fajnie się czytało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcie z sierpniowego lata zrobione na mojej wsi :-) Lubię być na wsi i to chyba widać na zdjęciu.

      Usuń
  5. :) najbardziej podobało mi się to pytanie o końcu świata- też chyba nie miałabym apetytu...no może na tiramisu;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ewentualnie na coś do picia - coś co zawiera alkohol ;-)

      Usuń
  6. Oby cały dzisiejszy dzień był dla Ciebie taki radosny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy, zobaczymy... Tamten był, a dzisiaj dopiero się rozkręcam. W nocy miałam ciężkie sny, a te zwykle coś oznaczają :-/ Na razie więc walczę z senną marą, ale wkrótce się otrząsnę :-)

      Usuń
  7. Niezla traume przezylas... podobno po takiej przygodzie zawsze trzeba ponownie zmierzyc sie z koniem,masakra! Zycze Ci kazdego dnia tak samo pieknego:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Konie są takie piękne i wszyscy mówią, że właśnie są godne zaufania, a ja kiedy widzę konia, to mam zaraz myśli, że mnie kopnie, stratuje czy coś takiego. A mogłabym mieć konika na tej swojej wsi...

      Usuń
  8. Super, że odpowiedziałaś! :)
    Matko, z tym powozem to naprawdę przygoda... jeżąca włos!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałam być przekonana, że ta jazda skończy się bardzo źle, skoro zdecydowałam się opuścić pojazd w pędzie. Zupełnie jak w filmie akcji ;-)

      Usuń
  9. Och chciałbym się nauczyć tańca brzucha, a jak mam chandrę to też śpię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taniec brzucha niedawno wpadł mi do głowy. To było coś takiego jak w filmie "Zaczarowany ołówek" - bum i jest. A że zwykle ufam swojej intuicji, to też i tutaj nie powiedziałam - "Kobieto, z twoim brzuchem chcesz tańczyć????". Pomyślałam, że nauka tego tańca mogłaby mi dużo dać. Sama jestem ciekawa czy w końcu się zdecyduję :-) Choć mówi się "chcieć to móc"...

      Usuń
  10. Też kiedyś miałam incydent z koniem, bo jak miałam naście lat to koń mojego wujka kopnął mniw w udo. Na szczęście skończyło się na ogromnym siniaku i śladzie po podkowie, no i nie mam urazu do koni:)
    Może kiedyś uda Ci się pokonać strach i siądziesz na konia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jeszcze omal paluchów nie urąbał zębami. Rodzice kiedyś też mieli konia i jako dzieciak biegałam do niego po kryjomu i dawałam mu jeść nastawiając paluchy, bo nikt nie powiedział mi, że tak nigdy nie karmimy konia. A nie powiedzieli mi, ponieważ generalnie koń do zabawy i głaskania nie był. Rodzice nawet nie wiedzieli, że postanowiłam się z nim zaprzyjaźnić :-)

      Usuń
  11. Konie, to mądre zwierzęta. Niech Cię nie zraża ten incydent z dzieciństwa.
    Ja w dzieciństwie często jeździłam na koniach (o ile można to tak nazwać), takich podwórkowych, pociągowych.
    Nasz właściciel kamienicy w której mieszkaliśmy , kiedy byłam kilkuletnią dziewczynką handlował końmi i zawsze był ich sporo w chlewach na podwórku. Niektóre pojedyńczo wyprowadzał na podwórko żeby sobie połaziły (te niby były spokojne). Pozwalał nam z sąsiadką na nich jeździć ale musiałyśmy sobie same radzić. Przezwyciężałyśmy strach i wdrapywałyśmy się na konia z rampy drewnianej , łapałyśmy za grzywę i łaził taki koń z nami po podwórku , gdzie chciał. Zapewniam Cię, że konie są mądre i inteligentne. Każde inne zwierzę nie pozwoliło by na to. Potrafią być płochliwe i na to trzeba uważać. Dasz radę Gaja! Jak nie teraz , to kiedy???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę, ale niestety jestem trochę lękliwą osobą :-/ Zresztą, obecnie nawet jeślibym chciała to naprawić to nie za bardzo mam szansę (po prostu nie mam na to kasy...). Jednak często widuję w pobliskim Myślęcinku ludzi jeżdżących konno i to pewnie przez to zapatrzenie taki pomysł :-)

      Usuń
  12. Ja tez koni sie boje, muszę przyznać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy, kto poznał konie z bliska, zapewnia, ze to bardzo mądre i przyjacielskie zwierzęta. Wiem też, że takie incydenty z dzieciństwa zupełnie niepotrzebnie blokują - wyrobiłam sobie zdanie, że jeśli stanę obok konia, to ten się spłoszy, zacznie szaleć, kopać. Inna sprawa, że zwierzęta też wyczuwają naszą postawę i jeśli ktoś jest lękliwy to nie będzie miał dobrego kontaktu z nimi, a już na pewno z psami.

      Usuń
  13. Bożenka znów nam o sobie opowiedziała :) I ja się koni boję choć je podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak tak samo. Patrzeć mogłabym na nie bez końca, ale już bezpośredni kontakt budzi obawy. Myślę, że mądry instruktor jazdy konnej na pewno by nam pomógł, jednak na razie brak środków w planie finansowym na ten cel ;-)

      Usuń
  14. Ja się uczyłam jeździć konno na studiach, w ramach zajęć z wfu, Nie szło mi, nie czułam tego kompletnie... trudno:-( miałam jakieś wewnętrzne opory, choć konie to przecież miłe zwierzęta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż jestem ciekawa, czy mi udałoby się przełamać. Na razie, kiedy pomyślę o jeździe konnej, w głowie nie wiadomo skąd pojawia się śmieszne pytanko: "jak u licha wdrapać się na konia???"

      Usuń
  15. podoba mi się odpowiedź na 9 pytanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie taka odpowiedź, to zmuszona byłabym napisać NIC - ostatnio taka senna monotonia w moim życiu :-)

      Usuń
  16. Gratuluję Gaju, to wspaniale! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Ale nie mam coś ostatnio cierpliwości to wymyślania pytań itd. Ogólnie rzecz ujmując, wolę pisać O CZYMŚ INNYM niż o sobie, wolę pisać na konkretny temat :-)

      Usuń
  17. Widzę, że LBA również u Ciebie zagościło Bożeno :) Podoba mi się Twoja odpowiedź na pytanie : "Co dobrego dzisiaj CI się przytrafiło ?' Jakże często nie doceniamy tego co mamy teraz a książkę "Rozmowy z Bogiem" muszę koniecznie przeczytać - już od dłuższego czasu noszę się z tym zamiarem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już w ten sposób odbieram pytanie - "co dobrego", to przecież nie muszą być wielkie sprawy. Co do "Rozmów" to pierwsza część jest taka... najbardziej życiowa :-)

      Usuń
  18. Swietnie... fajnie poznac czastke Ciebie... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych cząstek już trochę było na blogu ;-) (Etykieta LBA)

      Usuń
  19. No to faktycznie niebezpieczne przeżycie z koniem.. Ja boję się psów, bo również mam z nimi nieciekawe wspomnienia, jeden bezpański wilczur rzucił się nagle na mnie, gdy byłam u babci na wsi, upadłam na betonowe schody i złamałam na szczęście tylko rękę, ale.. było to dzień po komunii, więc mama musiała mi przerabiać sukienkę i oczywiście wstrętne dzieci się ze mnie śmiały. Innym razem, gdy jechałam do tej samej babci rowerem, dorwał mnie pies za nogawkę i strącił z roweru, ja się wywaliłam, a rower... spadł do rowu - odpadł łańcuch, licznik, pedał, bałam się reakcji rodziców, bo było to nowiutki rower za dobre świadectwo, na szczęście dziadek mi naprawił. Innym razem szłam do przyjaciółki z prezentem urodzinowym. Jej młody oczywiście niegroźny piasek rzucił się na mnie przy drzwiach jak wchodziłam i zatopił zęby w moim.. pośladku, ze strachu nic nie czułam, i tak miałam szczęście, bo ten niegroźny piesek dorósł i pogryzł listonosza do krwi ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychowywałam się na wsi, więc wiem, że biegające sobie luzem po drogach pańskie i bezpańskie psy były i są tam stałym elementem krajobrazu, a mieszkańcom wcale to nie przeszkadza i nie zgłaszają takich przypadków na policję. Nie raz pędził za mną pies, pogryziona nie byłam, ale co z tego, kiedy nie mogę swobodnie pójść pobiegać tam gdzie chce, choć tyle dróg dookoła.

      Usuń
  20. Gaju, wyglądasz przepięknie! :) Lubię dowiadywać się czegoś więcej o bloggerach. Uwielbiam Cię czytać i poznawać. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Miło dowiedzieć się czegoś o Tobie. Z niecierpliwością czekam na listopadowe odpowiedzi ;) Zainspirowałaś mnie książką "Rozmowy z Bogiem", już od kilku osób słyszałam, że warto ją przeczytać i chyba będę musiała przekonać się na własnej skórze:) Taniec brzucha bardzo Ci polecam, kilka lat temu chodziłam na kurs i po prostu uwielbiałam te zajęcia. Chociaż przyznam, że byłam zaskoczona, że to wcale nie jest takie proste, jak się wydaje. Baa, to trudny taniec. Ale bardzo piękny, a dzięki niemu można poczuć większą świadomość własnego ciała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję, ze dla mnie też ten taniec nie będzie łatwy. Próbowałam coś zrobić z filmikami na YT i skończyło się śmiesznym podrygiwaniem ;-) Dziękuję!

      Usuń
  22. też chciałabym nauczyć się włoskiego :) kiedyś na pewno się uda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie zaczęłam, obym wytrwała...

      Usuń
  23. włoskiego i jogi też chciałabym się nauczyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak łatwo to powiedzieć - nauczę się włoskiego. Ale ile pracy należy w to włożyć. No cóż, wyobrażam sobie, że jadę w nocy samochodem, a jego światła zapewniają mi widoczność na najbliżym, krotkim odcinku trasy. Dalej panuje ciemność, jednak my skupiamy się wyłącznie na tym, co widzimy i to wystarczy, żeby kiedyś dojechać do celu :-)

      Usuń
  24. sposób na idealny poranek w zupełności podzielam. w mojej wersji jest jeszcze śniadanie na tarasie :) kiedyś uczyłam się jeździć konno i też miałam tzw. "incydent", kiedy koń ni z tego, ni z owego zaczął pędzić przed siebie, a ja myślałam tylko o tym żeby nie spaść i o dziwo - dokąd dobiegnie (zamiast martwić się co tu robić). na szczęście potem się przełamałam i uraz nie pozostał. polecam Ci to gorąco, wybierz się na lekcję z instruktorem, a zobaczysz, że to cudowne doświadczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Tańca brzucha i ja z chęcią bym się nauczyła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno świetny sposób na podkręcenie swojej kobiecości :-)

      Usuń
  26. Heh, też się boję koni... chociaż jeździłem nie raz, czasem nawet po lesie. Ale tak żeby podejść, pogłaskać, wyczesać itd., to mam jakiś lęk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, zachowuję się tak, jakby to był co najmniej oswojony tygrys ...

      Usuń
  27. o! Ja też boje sie koni... nic mi nie zrobił... nawet ostatnio miałam przygodę z koniem... przechodziliśmy przez teren stajni wiec stwierdziłam że podejdę i pooglądam sobie te cuda w boxach... Pani czesała klacz która koniecznie chciała mnie poznać... wyszła z boxu silniejsza od opiekunki... koniecznie chciała mnie poznać ja zesztywniałam ze strachu... nie wiedziałam jak sie zachować... to takie ogromne zwierze przede mną stoi a ja kompletnie sie nie znam... zapytałam Panią zgodnie z instrukcjąpogłaskałam zwierza... miło mimo wszystko było:)
    Język włoski ponoć jest dość łatwy i przyjemny w nauce - tak przynajmniej moja koleżanka twierdzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też słyszałam, że włoski jest łatwy. A tak w ogóle, to włoski mi się wyśnił ;-) Tej jesieni planowałam rozpocząć naukę nowego języka, myślałam o rosyjskim, którego podstawy już znam. A tu nagle sen, w którym rozmawiam po włosku. Nie przejęłam się zbytnio, zaczęłam rozglądać się za kursem rosyjskiego, a tu drugi włoski sen. I wtedy przypomniałam sobie, że przecież włoski zawsze mi się marzył, ale uważałam, że to strata czasu, bo niby gdzie sobie w tym języku porozmawiam! Ale ostatecznie nigdy nic nie wiadomo ;-)

      Usuń