piątek, 9 października 2015

Bądźmy dobre dla siebie

"Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego" - bardzo długo żyłam wśród ludzi, którzy uważali, że miarą naszego człowieczeństwa jest chęć poświęcania się dla innych, bez względu na własne odczucia. Sąsiadka po raz kolejny prosi nas o kłopotliwą przysługę, więc lecimy jej pomóc, chociaż od niej nigdy nie doczekaliśmy się rewanżu i czujemy się wykorzystywane. Jednak szybko tłumimy w sobie negatywne odczucia, bo my przecież jesteśmy takie dobre...

Gdy opuściłam dom rodzinny i zaczęłam czytać dużo książek o rozwoju osobistym, odkryłam wspaniałą prawdę: najpierw powinniśmy zająć się sobą, potem innymi. Jednak żeby być dobrą dla siebie, musimy siebie pokochać. Bez miłości własnej nie ma rozwoju osobistego. Co za pożytek z ludzi, którzy siebie nie kochają? Nawet trudno jest czuć się dobrze w ich towarzystwie, a kiedy tacy coś z siebie dają z obowiązku, a nie ze szczerego serca, to chyba jest to sytuacja niekomfortowa dla obu stron - i dającego, i biorącego. 

Dzisiaj do naszej świadomości napływa z otoczenia dużo wzorów, z których dowiadujemy się jak NIE wyglądamy, kim NIE jesteśmy, czego NIE posiadamy. Niektórym trudno jest przejść obok tych obrazów obojętnie. Zaczynają myśleć, że są do niczego,  nie wiadomo kiedy znika miłość do samego siebie. Wszyscy znamy symptomy braku tej miłości:
  • nadmierne krytykowanie się,
  • trudności z pokochaniem innych,
  • robienie sobie "pod górkę", 
  • robienie czegoś, choć wiemy, że nie powinniśmy,
  • skrępowanie w różnych sytuacjach społecznych tj. wigilia w pracy, przyjęcie imieninowe,
  • trudności z przyjmowaniem komplementów,
  • brak radości z własnych osiągnięć,
  • niecenienie własnego czasu i priorytetów.

Jeśli zauważymy u siebie wyżej wymienione symptomy, to znak, że nasza miłość własna została zepchnięta do kąta i czas ją stamtąd wyciągnąć. Oto kilka rad z książki psychoterapeuty Wayne'a W. Dyera "Pokochaj siebie":

1. Zmień swoją reakcję na komplementy i prezenty od innych. Jeśli ludzie mówią nam, że pięknie wyglądamy albo chcą nam podarować jakiś drobiazg, a my czujemy się szalenie skrępowani w takich przypadkach, pamiętajmy, że wystarczy uśmiechnąć się i powiedzieć "dziękuję", zamiast wykręcać się i tłumaczyć, że to nie prawda, to niepotrzebne.

2. Wyeliminuj zazdrość ze swojego życia. Kiedy zazdrościmy, to tak naprawdę umniejszamy własną wartość, a przecież każdy z nas ma swoje wyjątkowe życie, które możemy kształtować według własnych upodobań. I wcale nie musimy być tacy jak ON/ONA, nie musimy mieć tego co oni mają.

3. Staraj się raz na jakiś czas spełniać swoje bardziej lub mniej szalone marzenia. Na przykład, w restauracji zamówmy coś, na co mamy naprawdę ochotę, nie zważając na cenę i nie żałując wydanych pieniędzy!

4. Po męczącym dniu zrób coś, co cię zrelaksuje. Jednych relaksuje drzemka, innych bieganie po parku. Zmęczenie, zdenerwowanie należy odreagować, inaczej po prostu się przemęczymy i dopadnie nas jakieś choróbsko albo opryszka wyskoczy.

5. Stań przed lustrem, najlepiej nago, i powiedz sobie, jak bardzo jesteś piękna. Akceptacja własnego ciała jest bardzo ważna, bo pozwala nam czerpać większą radość z życia, także seksualnego.

6. Nie bój się mówić "Kocham Cię". Oczywiście, jeżeli wyrażasz w ten sposób swoje prawdziwe uczucia. Wymaga to odwagi i pewności siebie, a te ma w sobie osoba, która też kocha i akceptuje siebie.

Dbajmy o siebie, bo jeśli nie my, to kto? To dziecinne, zwalać takie sprawy na innych.



56 komentarzy:

  1. bardzo dobry post przed weekendem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam dziś dbać o siebie w pracy, robiąc sobie przerwy na posiłek ;-)

      Usuń
  2. Muszę przyznać że jest dużo racji w tym poście. Brak miłości do siebie samych odbija się nie tylko na nas ale i na innych. Kiedyś ze mną bywało naprawdę źle, obecnie jestem już na bardzo dobrej drodze tylko muszę iść nią pewniej. Uświadomiłam sobie, że dbamy o siebie przede wszystkim dla siebie nie dla innych. Chcę robić wszytko dla siebie jak najlepszego bo tak naprawdę najważniejsze jest to abym to ja na tym zyskała a dopiero potem inni. Po kilku przejściach życiowych człowiek wie ile znaczy dla najbliższych i jak bardzo liczy się dla nich moje szczęście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie zawsze uczą tego w domu, o szkole już nie wspomnę. U mnie to odkrycie jest również efektem samokształcenia. Zauważyłam po prostu, że kiedy zaniedbuję swoje potrzeby, staję się wredna dla bliskich :-)

      Usuń
  3. Uwielbiam czytać i słuchać wykładów Louise Hay, to ona mnie po części stworzyła na nowo.
    Dziś kończy 89 lat i jak wygląda...Tym panem, o którym piszesz też się zainteresuję. Pięknie napisany post, zaraz go prześlę paru moim koleżankom :) Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bardzo cenie sobie wiedzę z ksiażek L. Hay, jej życiorys jest idealnym przykładem na to, że pozytywna postawa zmienia życie na lepsze. Zwykle myślim: "Przecież jestem dobra, aż za dobra i co? Obrywam po tyłku od życia." Ale tu nie chodzi o to, co robimy, tylko o to, co wewnątrz nas. Ile w nas złości, poczucia krzywdy. Tego nie widać od razu, ludzie żyją i latami nie zdają sobie sprawy z tego, co dzieje się w ich głowie i jak to na nich wpływa. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  4. sama prawda! kto zadba o nas lepiej niż my same o siebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w pewnym wieku to nawet niepoważne, by domagać sie od innych tego, czego sami nie potrafimy zrobić - zadbania o nas samych :-)

      Usuń
  5. Dobrze, że zwróciłaś na to uwagę|!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem na ten temat wyczulona, jako kobieta ;-)

      Usuń
  6. Sama prawda :) Tylko trzeba ją wprowadzić w życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś latami czytałam mądre ksiażki i zastanawiałam sie, dlaczego nic się w moim życiu nie zmienia, przecież wiem wszystko o rozwoju. Tyle, że wiedza była tylko wiedzą. Zmiany się zaczęły, kiedy na poważnie wzięłam się za swój życiowy bagaż.

      Usuń
  7. Właśnie czytam książkę "Egoizm to nie grzech", w której wczoraj natknęłam się na cytaty w/w pana:). To nie przypadek, że znowu się na niego natknęłam u ciebie Gaju:) Coś jest na rzeczy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie wierzę w przypadki, zaraz dopatruję się znaków i wiesz, że to ma sens... :-)

      Usuń
  8. Aż chce się powiedzieć, że akceptując samych siebie jesteśmy lepsi dla innych :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre zdanie na podsumowanie :-) Zauważ sama - jeśli ktoś Ci coś daje z serca, obie strony czują sie komfortowo. Weź takie zmęczone matki: często widać, jak szarpią się ze swoimi dziećmi, nie mają do nich cierpliwości, bo marzą tylko o wyspaniu się.

      Usuń
  9. Uwielbiam czytać Twoje posty, bo piszesz bardzo mądrze i widać, że akceptujesz siebie i swoje życie w pełni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję, że długo u mnie trwało przebudzenie, ale przecież - lepiej późno niż wcale ;-)

      Usuń
  10. To bardzo ważne co piszesz. Bez zaakceptowania sobie, bez pokochania własnej osoby, nie ma szans na sukces. Nigdy, na żadnej płaszczyźnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W żadnej! Nawet nie będziemy dobrymi w swoich rolach społecznych (matki, żony, kochanki, przyjaciele) jeśli nie zaakceptujemy siebie bezwarunkowo.

      Usuń
  11. Dobrze ze sa takie posty jak ten ktory napisalas, wszystko to madre i wazne, to prawda z tym kochaniem siebie, najpierw ja potem inni, tylko czasami jest to trudne, mam na mysli matki, ktore maja powaznie chore dzieci, czesto sa to dorosle dzieci, ale ciagle wymagajace pomocy, podziwiam te kobiety, ale przeciez jednoczesnie jak nie beda myslec o sobie, dbac o siebie to i nie beda pozyteczne dla tej chorej osoby. Dla mnie osobiscie bylo wazne na stare lata nauczyc sie mowic NIE i przestac sie martwic czy sie to podoba tej osobie czy nie. Mysle zreszta ze ciagle sie tego ucze. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet sam fakt bycia matką już stwarza okazję do nadużyć na swoim JA, a co dopiero, kiedy dziecko niedomaga. Zawsze twierdziłam, że każdą radę odnosnie rozwoju osobistego każdy musi dostosować do swoich, nieraz trudnych, warunków. Np. taka medytacja, wymagająca odosobnienia i ciszy. Jak ma to zrobić kobieta, do której co chwila ktoś podchodzi i czegoś od niej potrzebuje. Dla mnie w tamtym okresie medytacją był samotny spacer, choćby na zakupy. Kiedyś jakaś starsza pani, widząc mnie spacerującą samotnie nad Zalewem Zegrzyńskim, zagadnęła mnie: "a pani tak sama spaceruje?" ;-) Pozdrawiam Tereso!

      Usuń
    2. Milo mi sie zrobilo, ze mnie pozdrowilas i pamietam ze wcale nie jestes Grazynka jak ktos nizej napisal, tylko masz na imie Bozenka, wyjasnialas to kilka razy, pamietam dobrze. Spacery samotne uwielbiam, wtedy naprawde moge sie zrelaksowac, spacer w towarzystwie jest przyjemny, ale to calkiem cos innego. Serdecznie pozdrawiam. Teresa

      Usuń
    3. Ech, ta Grażynka przykleiła się do mnie, już kilka razy w komentarzach zwracano się tak do mnie. Fakt te imiona są do siebie podobne :-)
      Ja po prostu muszę mieć chwile sam na sam ze sobą - muszę, bo inaczej się duszę.

      Usuń
  12. Zawsze miałem problem z dobrym myśleniem o sobie. Z biegiem lat nauczyłem się trochę zdrowego egoizmu, ale raczej przeważa u mnie myślenie o tym, co mogłem lepiej zrobić, ile lat zmarnowałem, co można poprawić itd.
    Strasznie trudno znaleźć złoty środek. Bo miłość własna może być przykrywką lenistwa lub strachu. Na przykład ktoś codziennie robi sobie drzemkę zamiast iść poćwiczyć czy spotkać się ze znajomymi. Albo tak siebie kocha, że codziennie pije piwo, a pilot to jego najlepszy przyjaciel..
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że zwracasz na to uwagę, faktycznie, znam nawet osobę, która twierdzi, że codzienne piwo, to jedyna przyjemność, która jej została, więc odmawiać sobie nie będzie. Pozdrawiam :-)

      Usuń
    2. Chodzi mi o to, że strasznie łatwo przekroczyć granicę. Jeśli ktoś codziennie biega, to jedni powiedzą, że świetnie, bo dba o siebie i wytwarza endorfiny, a inni powiedzą, że jest chory psychicznie, bo biega nawet gdy jest deszcz lub śnieg.
      Codzienne picie to dla jednych alkoholizm, a dla innych oznaka wyluzowania i satysfakcji z życia.
      Życie jest strasznie skomplikowane;)

      Usuń
  13. Baaardzo dobry wpis, o niektórych sprawach pamiętam, ale inne trzeba mi przypominać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo tych spraw, o ktorych warto byłoby pamietać. Jeśli powstanie dobry nawyk, to już sukces, jeśli nie, temat ginie w gąszczu innych :-)

      Usuń
    2. Dokładnie, najpierw trzeba świadomie, a potem "samo" się będzie pamiętało :)

      Usuń
  14. Tak Grażynko zgadzam się z Tobą po całości. Odrobina egoizmu jest potrzebna zawsze i każdemu :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już nie mam siły walczyć z tą "Grażynką", niech i tak będzie, ostatecznie od tego mi nie ubędzie ;-) Pozdrawiam:-)

      Usuń
  15. Z punktem 2. - zaciekle w sobie wyciszam. Nie to, że zazdroszczę i życzę komuś źle. Zazdroszczę i też chciałabym mieć m.in. doświadczenie i wiedzę w różnych dziedzinach. Ciężko zwalczyć w sobie zazdrość

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że cieżko. I nie będę kłamać, ze mi się ukłucia zadrości nie zdarzają, bo się zdarzają. Kiedyś przeczytałam o fajnym sposobie na przypływ zazdrości: pomyśleć o danej osobie z miłością, ucieszyć się, że coś osiagnęła, pomyśleć "i ja też tak mogę".

      Usuń
  16. Pouczające to było, a właściwie to coś co już przeszłam na własnej skórze, bo kiedyś byłam wielką wolontariuszką, każdy kto się do mnie zgłosił mógł liczyć na moją pomoc, bo nie potrafiłam odmówić. Teraz mam już wyselekcjonowane grono znajomych, którym nadal chętnie w razie potrzeby pomagam, ale zdarza się to już niezwykle rzadko :-) bo wiedzą, że teraz to ja potrzebuję czasem wsparcia, choćby mentalnego.
    Najbardziej jednak jestem dumna z tego, że nauczyłam się być asertywną, czyli potrafię powiedzieć NIE. Dodałabym ASERTYWNOŚĆ jako punkt nr 7 do Twojej listy, bo to cecha, która bardzo pomaga w życiu wprowadzić harmonię. Bez niej targają nami przeróżne emocje i uczucia, które mnie nie pozwalały na wyciszenie.
    Trzeba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, cenię sobie umiejętność mówienia NIE, jeśli coś mi nie pasuje. Nauczyląm się tego trochę zbyt późno, wiele osób zdążyło sobie do tego czasu na mnie "pojeździć" (bez podtesktów wiadomo jakich ;-)

      Usuń
  17. Hihi, uwziely sie babki na "Grazynke" :) ja akceptuje Ciebie ... jedyne z czym mam problem to znalezienie chwili dla siebie, na relaks, cisze, spokoj. Pozdrawiam cieplo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zostałam przechrzczona, trudno, mogły tylko wybrać inne imię, bo te z Ż w środku niekoniecznie mi się podobają ;-)
      A chwil dla siebie będziesz miała jeszcze kiedyś pod dostatkiem, ja na przykład już tego doczekałam :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  18. Tak to prawda, najważniejsze, żebyśmy same się pokochały i były dla siebie dobre. Bo trudno wymagać, żeby ktoś nas kochał i szanował, jeśli same sobie tego nie dajemy. Dlatego w pierwszej kolejności warto postawić na siebie. To będzie z korzyścią dla nas i dla innych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc to na pewno nie jest egoizm :-) Choć znam kilka osób, które powiedziałyby, że to właśnie egoizm i nie po chrześcijańsku.

      Usuń
  19. Warto też samemu sobie mówić komplementy :-) To również ułatwia przyjmowanie ich od innych a i potrafi poprawić humor i zwiększyć pewność siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze w nie uwierzyć :-) Ale to przyjdzie z czasem, jeśli bardzo się uprzemy w twierdzeniu, że jesteśmy piękne!

      Usuń
  20. Pierwszą zasadę jaką podałaś - tą odnośnie komplementów, to przez długi okres czasu jej nie stosowałam. Nie potrafiłam, bo i moja mama zawsze zbywała komplementy machnięciem ręki albo doszukiwała się w nich jakiegoś wyrabiania gruntu pod przyszłą przysługę. Dopiero babcia kiedyś ustawiła mnie do pionu i zapytała, dlaczego nie potrafię zwyczajnie podziękować za usłyszane miłe słowa. I tak to się zaczęło :-) Także wszystko zależy z jakimi członkami rodziny obcujemy ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnie zdanie, jakże prawdziwe. U mnie w domu raczej nie mówiono sobie komplementów (a przynajmniej nie pamiętam nic takiego) i także nie mówiono mnie. Bardzo długo czułam się nienaturalnie, źle, kiedy ktoś powiedział mi komplement. Wiłam się jak piskorz i udowadniałam, że jest odwrotnie. A wystarczylo zwykłe DZIĘKUJE. Ale skąd mogłam wiedzieć? Musiałam sobie o tym dopiero przeczytać w jakiejś mądrej książce ;-)

      Usuń
  21. Masz rację :) Jak się zastosuje te proste zasady to życie jest fajniejsze i problemy nie są takie straszne :) Wiem po sobie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo przecież życie ma być fajne, a nie wiem dlaczego, niektórzy uwielbiają się licytować, kto ma bardziej przerąbane ;-)

      Usuń
  22. Świetny i bardzo potrzebny post. Pozdrawiam Gaju :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Dobre rady, bardzo przydatny post. Jesteśmy dla siebie zbyt krytyczni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami niestety tak. Cóż, każdy od czasu do czasu poczuje pokusę, by być naj naj :-)

      Usuń
  24. Cieszę się, że przeczytałam u Ciebie ten artykuł - porady niby oczywiste a ciągle trzeba sobie je utrwalać i o tym mówić :) Ja nauczyłam się dziękować za komplementy i jest w życiu łatwiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też i ja myślę - większość spraw, o których czytamy, już w pamięci mamy, ale tylko zrobienia ze sprawy nawyku rozwiązuje problem :-)

      Usuń
  25. Zgadzam się, niektórzy powinni być mniej krytyczni w stosunku do siebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niektórzy odwrotnie - czasami i krytyczne oko się przydaje, byle by sobie nie nawsadzać od nieudaczników ;-)

      Usuń
  26. Mnie z miłości własnej odarł mój związek miniony, w którym ciągle słyszałam, jak bardzo jestem do niczego. Teraz chyba powoli znów zaczynam zakochiwać się w sobie - jakkolwiek głupio to brzmi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, co masz na myśli, u mnie też nie było różowo :-/

      Usuń