piątek, 10 lipca 2015

Recepty na szybki powrót do stanu szczęśliwości



Nie warto zbyt długo się smucić i dołować, bez względu na wagę nieszczęścia w pewnym momencie trzeba się „pozbierać do kupy” i ruszać dalej. Zanim zaczniemy się zamartwiać, przyjrzyjmy się swemu nieszczęściu, może nadajemy mu z rozpędu zbyt dużą rangę? Niżej przedstawiam recepty na szybki powrót do stanu szczęśliwości na podstawie książki Osho –„ Apteka dla duszy. Zbiór medytacji i ćwiczeń relaksacyjnych. Spośród licznych propozycji Osho, wybrałam takie, które uznałam za najbardziej „praktyczne”, bo po co zaśmiecać sobie umysł niepotrzebną treścią.

1. Przechytrzyć rutynę umysłu. Gdy poczujesz smutek zrób coś innego, czego jeszcze nie robiłeś w tym stanie, np. spróbuj wziąć prysznic. Zrób cokolwiek, ale nigdy się nie powtarzaj, żeby nasz umysł nie przyzwyczaił się do tego i po czwartym prysznicu nie powiedział w porządku, jesteś smutny i dlatego bierzesz prysznic. Za każdym razem zaskakuj swój umysł.

2. Prawo afirmacji. Jeśli jesteś o czymś głęboko przekonany, to się urzeczywistnia. Właśnie dlatego ludzie są nieszczęśliwi zgodnie z prawem afirmacji bo wyobrażają sobie nieszczęście. Ludzie szczęśliwi mają świadomość tego co robią ze swoim życiem. Gdy potwierdzają istnienie radości, stają się radośni. Niech to będzie nasz cel, zacznij podkreślać rzeczy pozytywne, a po tygodniu zdziwisz się, że trzymasz magiczny klucz do szczęścia w swoich dłoniach. Wszystko zależy od naszego wyboru. I piekło i niebo tworzą nasze myśli. Człowiek jest taki jak jego myśli. Przenieś się z tego co negatywne do tego co pozytywne. To paradoks, ale łatwiej porzucić coś pięknego niż coś brzydkiego, bo brzydota pociąga. Łatwiej porzucić bogactwo niż biedę, przyjaciela niż wroga.

3. Wypowiedz to trzykrotnie. W buddyzmie stosuje się metodę „wypowiadanie po trzykroć. Jeśli pojawia się problem, należy trzy razy potwierdzić jego istnienie, np. gniew, gniew, gniew, aby zakodować to sobie i nie pozwolić uciec temu ze świadomości. Następnie wracamy do swoich zajęć nic nie robiąc z gniewem wystarczy trzykrotnie potwierdzić jego istnienie. I staje się cud: gdy uświadomisz sobie gniew i potwierdzisz jego istnienie, on znika. Nie może nami zawładnąć, ponieważ byłoby to możliwe tylko wtedy, gdybyśmy nie byli go świadomi. Wszystkie kultury i cywilizacje uczyły nas, żeby tłumić problemy. Tłumiąc je stopniowo stawaliśmy się ich nieświadomi, zapomnieliśmy o nich i wydaje nam się, że one nie istnieją, tymczasem właściwe postępowanie jest odwrotne: uświadom sobie problem, a ten się rozpłynie. (Wydaje mi się, że to dotyczy naszych emocji, a nie problemów egzystencjonalnych, bo czy uświadomienie sobie biedy spowoduje, że ta się rozpłynie…?)

4. Nie bądź smutny, zdenerwuj się. Smutek to pasywna złość, złość to aktywny smutek. Osobie pogrążonej w smutku trudno się zdenerwować. Jeśli się to uda, smutek natychmiast zniknie, i na odwrót. Jeśli jesteśmy w smutnym nastroju trudno jest przestawić się na bycie złym, ale wydobądźmy to z siebie, zagrajmy to. Jeśli nauczymy się przepływać między złością a smutkiem, obie emocje staną się równie łatwe i będziemy mogli je obserwować. Gdy dwie przeciwne energie są równie silne, wtedy łatwo się od nich uwolnić, ponieważ one walczą i eliminują się nawzajem a nas nic nie przygniata, możemy się wyśliznąć. Jest to jedno z podstawowych praw dotyczących energii zawsze utrzymywać przeciwstawne energie na równym poziomie, bo gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta. Nie mieszaj do tego rozumu. Niech to będzie nasze codzienne ćwiczenie, nie czekaj na sprzyjający moment. Każdego dnia będziesz musiał się zdenerwować to dość łatwe. Kiedy bez żadnego powodu będziesz potrafił wpaść w gniew, będziesz wolny. W innym wypadku gniew będzie zależny od sytuacji, a ty nie będziesz nad nim panował. Jeśli nie potrafisz go wywołać to jak mógłbyś się go pozbyć?

34 komentarze:

  1. Dzień dobry !

    Chciałabym zaprosić Państwa na nową stronę aukcyjną ze sprzętem RTV, AGD ! Ostatnio w tym serwisie aukcyjnym wylicytowałam TV za 52,90 zł (wartość rynkowa 5199zł) (możecie Państwo zobaczyć w zakończonych aukcjach). Polecam spróbować swoich sił ponieważ o tym serwisie wie mało ludzi i łatwo jest wylicytować ;)

    Rejestrując się z linku poniżej otrzymają Państwo bonus !

    http://goo.gl/wGghFz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, może komuś się przyda :-)

      Usuń
  2. Przyznam, że troszkę mnie to zaskoczyło. Powiedzieć np. "gniew", zamiast wyprzeć go ze świadomości. To przecież tak zawsze nas uczono. Mało tego, twierdzono, że organizm zna wyłącznie pojęcia pozytywne, zatem nie wolno nawet wymawiać niczego "złego". W tym na przykład "NIE jestem zły", a zamiast tego mówić "jestem dobry".
    Zawsze trąciło mi to jakąś szarlatanerią, z tym większą przyjemnością czytam Twój dzisiejszy wpis. Zwłaszcza moje dziecię znajdzie tu cenne wskazówki, jak walczyć ze smutkiem.
    Co do wywoływania gniewu jednak, to przecież możemy to tylko zrobić myśląc o czymś bulwersującym. Tak całkiem bez powodu to się raczej nie da:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To o czym wspominasz, kojarzy mi się z prawem przyciągania, w które zresztą wierzę ;-) Natomiast trzykrotne wypowiedzenie ma swoje korzenie w buddyzmie i ma na celu uświadomienie sobie co własnie czujemy. Probowałam tej metody i muszę przyznać, że... działa! Jakimś cudem, kiedy powiem sobie wyraźnie,co czuje w danej chwili, wyraźnie uspokaja organizm. Polecam!

      Usuń
  3. Ciekawe sposoby na powrót do stanu równowagi - koniecznie wypróbuję ten pierwszy z wykonywaniem różnych czynności w stanie smutku - ciekawa jestem rezultatów :)
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie odwracanie uwagi :-) Dla mnie jest to trudne, kiedy mam ciężkie chwili to zazwyczaj wolę nic nie robić, bo za nic nie mogę się wziąć, nie mam energii. Zazwyczaj pomaga medytacja,nie koniecznie klasyczna, siedząca - można np. pobiegać. Bieganie idealnie odciąga umysł od bzdurnych myśli. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  4. Z 2 punktem jak najbardziej się zgadzam, choć często, jak wiadomo, łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić.
    Pozostałe sposoby bardzo ciekawe, zwłaszcza ten o trzykrotnym wypowiadaniu. Jedynka też jest interesująca, jestem ciekawa efektów :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eksperymentowałam trochę na sobie i jedynka jest dla mnie trudna, chociaz ostatnio nauczyłam się, żeby negatywne uczucia wybiegać. Głowa od razu lżejsza!. Prawo afirmacji - działa, ale wypowiedzenie trzykrotne (tzy razy, a potem dość myślenia o tym!), też daje lekkość.Czwórki szczerze nie chciało mi się ćwiczyć, jedynie z doświadczenia wiem, że smutek jest bardziej przytłaczający niż atak wściekłości. Jestem wsciekła, to się na czymś wyżyję i z głowy ;-)

      Usuń
  5. Ja wolę ostatnio się właśnie zdenerwować i wykrzyczeć niż być smutnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wspomniałam o tym w komentarzu wyżej. Smutek jest taki... ciężki, ale czasami jest naturalny, np.w żałobie.

      Usuń
  6. Dziś się zdenerwowałam na zapyziałe, niedouczone pseudourzędniczki!!!!! W poniedziałek c.d. sprawy!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech te urzędy, też nie lubię załatwiania spraw. Powodzenia i żelaznych nerwów życzę!

      Usuń
  7. oj teraz te rady bardzo mi się przydadzą... :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Duszenie w sobie na pewno niczemu dobremu nie służy, ale czasem to takie trudne aby....wyrzucić z siebie, ja bynajmniej się hamuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi udało się zmienić, ale wychowana byłam na tzw.grzeczną dziewczynkę i pamiętam, że dopóki nie pękłam i nie nauczyłam się wyrażac głośno złość, to bardzo się męczyłam. Nawet jest seria książek o grzecznych dziewczynkach, np. jedna z nich to: "Grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne tam gdzie chcą" ;-)

      Usuń
  9. Wypowiedzenie daje ulgę ,powtórzenie tego uwalnia!!! Powtarzając asymilujemy emocje i przestają wtedy negatywnie działać,,Miłego dnia!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zauważyłam, ze ta metoda naprawdę działa :-)

      Usuń
  10. Czasem łapię doły, nie powiem, że nie, bo bym skłamała, ale najczęściej wszelkie porażki motywują mnie do działania. Może to głupie, ale najbardziej motywują mnie właśnie porażki oraz sytuacje gdy ktoś mi próbuje wmówić, że nie dam rady. Ja nie dam rady? Hehe, zawsze na przekór. A stresujące sytuacja staram się wyładowywać na worku treningowym, specjalne zakupiłam taki. Kilka uderzeń i zła energia znika :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Worek treningowy? Świetny pomysł, kiedyś już o tym słyszałam, może i ja sobie taki kupię :-) Ja mam z kolei inną konstrukcję psychiczną, u mnie to działa mniej więcej tak: "nie dasz rady", ja: "to moja sprawa, mam prawo spróbować, nie dam rady to nie koniec świata". Czyli nie pojawia sie taki efekt "ja wam pokażę". Dlatego każdy musi znaleźć swój sposób na motywację :-)

      Usuń
  11. Siła umysłu to piękna rzecz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wielka siła, tylko trzeba znaleźć przycisk, żeby ją uruchomić :-)

      Usuń
  12. trzeba wypróbować...może z cierpliwością też sie tak da...

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ciekawe. Musze wypróbować przechytrzyć umysł:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przyda się, bo tak jakoś ostatnio szaro, smutno, nerwowo :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiem jak prawdziwy Polak: bo to przez okropną pogodę!

      Usuń
  15. Wlasnie, podobno najlepszym sposobem na smutek jest nauczenie sie czegos nowego, a jak powiedzial Abraham Lincoln ludzie sa na tyle szczesliwi, na ile sie na to zdecyduja. pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lincoln miał na 100% rację! Pozdrawiam :-)

      Usuń
  16. Wydaje się takie banalne... zaczynam od afirmacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo najprostsze, często bywa najlepsze ;-)

      Usuń