poniedziałek, 6 lipca 2015

LBA - nominacja od Odchudzanie Motywacja Inspiracja

Jak wcześniej wspominałam, autorka bloga Odchudzanie Motywacja Inspiracja nominowała mnie do kolejnego Liebstera - miło mi, dziękuję :-)


Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań od osoby, która Cię nominowała. Oto pytania i moje na nie odpowiedzi:

1. Gdzie w tej chwili jesteś? :)
W swoim ulubionym fotelu.

2. Czy masz jakieś zwierzęta? Jeśli nie - dlaczego?
Aktualnie nie mam zwierząt domowych - od czterech, może pięciu lat i dopóki mieszkam w mieszkaniu w bloku, nie będę miała. Z powodu męża, który najwyraźniej męczy się w ich towarzystwie. Stwierdziłam, że skoro przez wiele lat było po mojemu, to teraz niech i mąż się cieszy.

3. Jaki prezent chciałbyś/chciałabyś dostać?
Którąś z książek, które czekają w kolejce na kupienie, a jest ona bardzo długa.


4. Jaką supermoc chciałbyś/chciałabyś mieć?
Moc uzdrawiania.

5. Z kim chciałbyś/chciałabyś zjeść kolację i dlaczego?
Z przyjaciółmi, bo z nimi najbardziej smakują mi posiłki. Na pewno nie z żadną gwiazdą czy z kimś sławnym, bo nie wiem, czy byłabym w stanie zajadać się i prowadzić swobodną konwersację z takimi osobami.

6. Jaki film warto według Ciebie obejrzeć?
W pierwszej kolejności przyszedł mi na myśl "Dom dusz".

7. Czy Twoja praca/szkoła sprawia Ci przyjemność? Co lubisz w swojej pracy/szkole?
Moja praca nie sprawia mi przyjemności i często o tym wspominam, jednak dobre jest w niej to, że przynosi mi stałe dochody, odbywa się w przyzwoitych godzinach (7:30 - 15:30), jadę do niej 10 minut, no i warunki socjalne są dobre. Te plusy są bardzo istotne. Zmiana pracy? Po co, skoro moją wymarzoną pracą jest ta pod własnym kierownictwem, a więc gdzie bym nie poszła, to zapewne wkrótce stwierdzę, że szef mnie wkurza ;-)

8. Czym byś się zajął/zajęła w życiu, gdybyś nie musiał/a zarabiać na utrzymanie?
Pisałabym oczywiście. I podróżowała.

9. Do mężczyzn: jakich cech u kobiet nie lubisz, a jakie lubisz i cenisz?
Do kobiet: jakich cech u mężczyzn nie lubisz, a jakie lubisz i cenisz?
Nie lubię mężczyzn infantylnych, trzymających się spódnicy mamusi. Matkę należy szanować, ale w pewnym okresie jabłko spada z jabłoni. Nie lubię macho. Lubię, kiedy mężczyzna jest męski, a jednocześnie nie boi się uczuć, jest czuły i kochający dla żony i dzieci. Nie znoszę, kiedy mężczyzna bez przerwy liczy swoje pieniądze.

10. Co w sobie lubisz?
Wszystko.

11. Jakich trzech rzeczy się w życiu nauczyłeś/nauczyłaś i chciałbyś/chciałabyś przekazać to innym?
Po pierwsze - najważniejsza jest miłość, ale nie wyłącznie ta związana z naszymi partnerami życiowymi, a miłość do wszystkiego co żyje i nas otacza. Kiedy patrzymy na biedaka grzębiacego w koszu, na hałasującą pod balkonem młodzież czy bezdomnego i zaniedbanego psa i nie czujemy wściekłości czy obrzydzenia, a wyłącznie spokój, równowagę i akceptację, to znaczy, że jesteśmy na dobrej drodze.
Po drugie - radykalne wybaczenie i wzięcie odpowiedzialności za swoje życie, wyjście z roli ofiary.
Po trzecie - zaufanie do siły wyższej, Boga czy mocy naszego umysłu (jak zwał, tak zwał), że zawsze spotyka nas wszystko, co dla nas najlepsze, że zawsze będziemy mieli nadmiar pieniędzy do naszego użytku, dach nad głową i szczęście.
Te trzy czynniki (można pokusić się o wymienianie innych, ale była mowa o trzech), sprawią, że nie zatrzymamy się w miejscu, a będziemy się rozwijać i osiągniemy wymarzone cele.

Jeszcze raz dziękuję za nominację. Zdecydowałam, że jednak imiennie nie nominuję nikogo, zresztą robiłam to już wiele razy - wszystkie moje Liebstery znajdziecie klikając w etykietę "LBA". Uważam, że wszyscy jesteśmy świetni i tego będę się trzymać, także w przyszłości. A tak dla porządku, proponuję 11 pytań inspirowanych książką Leo Babauty "Książeczka minimalisty. Prosty przewodnik szczęśliwego człowieka":
1. Czy multitasking to wg was jedyna droga do osiągnięcia sukcesu w dzisiejszych czasach?
2. Czy zakup kalendarza na kolejny rok to dla Was ważne przedsięwzięcie? Jaki kalendarz jest z Wami w tym roku?
3. Czy jesteście "kolekcjonerami" przedmiotów, czy może wolicie przejrzyste półki i szuflady?
4. Co sądzicie o robieniu zdjęć przedmiotom, które mają dla nas wartość sentymentalną, a następnie pozbywaniu się ich (przedmiotów)?
5. Czy macie swój system sprzątania mieszkania? 
6. Jakie znacie sposoby na pozbycie się niepotrzebnych rzeczy, oprócz wyrzucenia ich na śmietnik?
7. Czy zużywacie dużo papieru, czy staracie się z niego rezygnować? Jakie stosujecie sposoby na rezygnację z papieru? Może elektroniczne faktury? A inne?
8. Spakować się minimalistycznie na trzydniowy wyjazd - co to dla was oznacza? 
9. Wasz sposób na rozsądną ilość ubrań w szafie? A może taki rozsądek nie zawsze jest potrzebny?
10. Wymieńcie kosmetyk, któremu można przypisać największą waszym zdaniem ilość zastosowań?
11. Życie minimalistyczne oznacza konsumowanie mniej, zużywanie mniejszej ilości zasobów naturalnych, ograniczenie zanieczyszczeń, posiadanie mniej i wydzielanie mniej gazów cieplarnianych. Minimalizm sprzyja zrównoważonemu rozwojowi, wtedy mniej obciążamy świat. Prawda to czy fałsz?

Chętnych zapraszam do dzielenia się swoimi przemyśleniami na temat życia minimalistycznego, choćby w komentarzach.

 

60 komentarzy:

  1. Gratuluję Gaju, kolejna nominacja LBA, wspaniale! Zasługujesz na to :)

    OdpowiedzUsuń
  2. w punkcie 8 to tak jak ja zupełnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A prawdziwa zagwozdka, to robić te rzeczy i mieć z nich pieniądze... Innym się udało :-)

      Usuń
  3. Wiele nas łączy. O facetach wypowiedziałaś się tak, jak myślę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dom rodzinny i rodzina z której się wywodzimy zawsze pozostaje dla nas ważna, ale irytuje mnie, kiedy facet tam gania po każdą pierdołę, czy wyraźnie pozostaje pod wpływem, zresztą kobiet dotyczy to również. Jeśli zakładamy rodzinę, to ona staje się dla nas najważniejsza :-)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawe odpowiedzi Gaju :) Okazuje się, że lubimy to samo :) Nie znoszę za to podobnych typów, zwłaszcza sknerów :) Takich gonie jak najdalej ode mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ubóstwo zaczyna się w mózgu! Taki sknerus na pewno posiada więcej chorych przekonań :-)

      Usuń
  5. książka to zawsze dobry pomysł na prezent:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nawet wolę dostać książkę, a pozostałe rzeczy mogę sobie kupić sama w razie potrzeby. Natomiast na książki sama aż tak dużo nie wydaję, staram się kupować jedną na miesiąc :-)

      Usuń
  6. "Dom dusz" to piękny film. Ja bym w bloku również nie chciała trzymać zwierząt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam kota, króliki, chomiki. Kota zabierałam na wakacje do mamy na wieś. Jak zasmakował wiejskiego życia, to nie chciał ze mną wracać do bloku. Celowo się chował, musiałam poprzedniego dnia go zamknąć, bo znikał jak kamfora ;-)

      Usuń
  7. Bardzo trafne te przemyślenia na temat życia, zgrabnie tez sformułowane :)
    Co do swojej obecnej pracy na etacie, to mam podobnie. Życzę Ci więc, byś zrealizowała marzenia o zawodowym pisaniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo do etatu trzeba mieć odpowiedni charakter. W niedzielę robiłam sobie tutaj test osobowości: http://www.16personalities.com/ i wyszło mi że jestem adwokat, jakiś znikomy odsetek społeczeństwa tak ma (1 - 2%), i tam napisano, że kariera w korporacji w żadnym wypadku nie dla mnie ;-) A swoją drogą polecam test, dość ciekawie wychodzi :-)

      Usuń
    2. a wiesz, że ja od jesieni zacznę swój pierwszy etat w życiu i na razie nie mogę się doczekać :) zwłaszcza na socjal :))

      Usuń
    3. a co do testu osobowości... mam architekta (INTJ), jeszcze gorzej, bo ma go tylko 0,8% populacji kobiet ;)

      Usuń
    4. A ja właśnie zrobiłam test drugi raz, ponieważ wpadłam na to, że mogę ustawić język polski - wcześniej robiłam w angielskim na androidzie i niestety połowy nie rozumiałam :-/ No i po polsku wyszło, że jestem architekt... Chociaż ten adwokat, z tego co zrozumiałam, też wydawało mi się, że do mnie pasuje. Ale faktycznie, nawet pytania trudno było mi czasami przetłumaczyć - już od dawna nie używam j. angielskiego i coraz mi trudniej.

      Usuń
    5. Ale po polsku w opisie jest bardzo mało szczegółów niestety.

      Usuń
  8. lubię, kiedy odpowiadasz na pytania z kolejnych nominacji. zawsze czuć w Twoich słowach niewymuszoną swobodę i pozytywną energię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, super, że tak to odbierasz :-) Tak też oczywiście jest ;-)

      Usuń
  9. Gaja, zadałaś tak ciekawe pytania, że chyba sięgnę po tą książkę :-)

    a pytanie nr 8 to temat na notkę. bo kupiłam kosmetyczkę xs.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię minimalistyczne pakowanie, bo później w hotelu łatwiej wszystko się ogarnia, a trudniej zapomnieć o jakimś przedmiocie. Zawsze wychodzę z założenia, że parę dni można wytrzymać bez tych wszystkich przedmiotów na co dzień używanych w domu. Myślę sobie, a co, gdybym nagle stała się... uchodźcą (na przykład), albo mieszkała w prymitywnych warunkach na pustyni. Okazuje się, ze można obywać się bez większości przedmiotów. Zwykle się nie umartwiam, ale jeśli chodzi o podróż, to wyznaję zasadę "im mniej, tym lżej". Ostatecznie zawsze mogę sobie dokupić coś arcyważnego ;-)

      Usuń
  10. Nawet nie wiesz, jak podoba mi się Twoje podejście do ludzi i Swiata :)) Za punkt 10, dodatkowy plusik. Chyba nie spotkałam osoby, która akceptowała by u siebie wszystko. A wiadomo, że akceptacja siebie , pozwala nam akceptować innych. Taki punkt wyjścia do miłości bliźniego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, po prostu mam już za sobą okres analizowania co we mnie dobre, a co złe. To prowadzi do frustracji, lepiej zaakceptować się i dawać z siebie każdego dnia tyle ile zdołamy. Z urodą tak samo - i co, że aktualnie mam za dużo tłuszczyku? Mam się nie pokazywać i płakać? Robię swoje - dobrze jem, biegam i ubieram się tak, żeby wyglądać estetycznie. Podobno jeśli się nie zaakceptujemy (ale tak z całych emocji, a nie tylko słowem!), to nie będziemy mogli zmienić się, ruszyć z miejsca...

      Usuń
  11. też nie chciałbym mieć zwierząt w mieszkaniu w bloku ale nie dlatego, że ja bym się męczył tylko dlatego, że męczyłyby się zwierzęta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koło takich przekonań nie moge przejść obojętnie. To jeden z największych mitów. W schroniskach są tysiące psów i kotów. Każdy pies dużo bardziej męczy się w dwumetrowym betonowym boksie, z którego wychodzi na spacer raz w tygodniu, gdzie siedzi w hałasie i stresie, robi pod siebie, niż "męczyłby się" w najmniejszym nawet mieszkaniu.

      Usuń
    2. Na pewno zwierzę w bloku, u boku kochającego człowieka ma lepszy komfort niż w schroniskach, ale też ważne jest nasze samopoczucie. zakładam, że każdy bierze pod swój dach zwierzę, z którym jest w stanie żyć w dobrych relacjach. Znam siebie i wykluczam pod jednym dachem psa, gryzonie, gady. Natomiast z kotem zawsze się pogodzę i jestem w stanie wiele znieść dla tego zwierzaka. Problem tkwi w tych wszystkich, którzy biorą pod swój dach zwierzęta nieodpowiedzialnie, a potem znudzeni wyrzucają je w lesie. Albo nieodpowiedzialnie pozwalają się zwierzętom rozmnażać. Schroniska są przepełnione przez takich zdzieciniałych, niedojrzałych ludzi i kary powinny być dla nich surowe, a przede wszystkim egzekwowane. Wczoraj w TV widziałam newsa o czyimś psie zastrzelonym na wiejskiej ulicy z wiatrówki. Info zaczynało się zbliżeniem na ulicę biegnącą przez wieś, po której biegały luzem psy różnej maści i wielkości. Reporterka donosiła: "jeszcze wczoraj zastrzelony pies biegał tu razem z nimi, a dzisiaj leży martwy, bo komuś przeszkadzał". A podstawowe pytanie brzmi: dlaczego po drodze biegają psy, które powinny znajdować się na posesji właściciela, co jest bezpieczne i dla nich i dla przypadkowych przechodniów i jest zgodne z obowiązującym prawem? Wkurza mnie, że ludzie biorą zwierzęta dla zabawy, nieodpowiedzialnie, a potem w ogóle ich nie pilnują albo po prostu wyrzucają, kiedy się znudzą. Na to jest odpowiedni paragraf. Ufff... rozpisałam się, ale ten temat również mnie bulwersuje i dość mocno jak widać ;-)

      Usuń
  12. Nawet nie wiesz ile mamy wspólnego :) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zawsze miło, jeśli w czyichś odpowiedziach znajdziemy część siebie. Też się cieszę :-) I pozdrawiam!

      Usuń
  13. Fajnie się Ciebie 'czyta' :) Bardzo pozytywną osoba jesteś :)
    Odpowiedź na pytanie 10 kupiła moje serducho!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 10? :-) Bo mam już dość rozdrabniania się na drobne. Po iluś tam latach to zaczyna być nużące. Akceptacja siebie jako całości przynosi spokój :-)

      Usuń
  14. minimalizm jest OK, ale tylko wyważony. Bo przecież wiadomo, że "przedobrzenie" w każdej dziedzinie życia nie jest niczym dobrym...
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja - zresztą Babauta nie zaleca trzymania sztywnych reguł w swoim minimalizmie. Właśnie każdy powinien znaleźć swoją ścieżkę minimalisty, na której czuje się komfortowo. Zdarzało mi się czytać artykuły typu "ile rzeczy powinien posiadać minimalista. Wg mnie, ale także wg autora książeczki to kompletna bzdura. Dlatego Babauta tylko szkicuje zarys minimalizmu, jakieś ogólne zasady przyświecające tej idei i akurat z nimi mogę się zgodzić, ale zawsze wybiorę to, co daje mi szczęście. Np. nie podoba mi się wizja szafy skrajnie minimalistycznej - co w niej powinno się znaleźć często możemy przeczytać na blogach minimalistów. To nie dla mnie. Moja szafa nie jest przeładowana i mogę tam łatwo znaleźć swoje ubrania, jednak osobiście wolę mieć większy wybór. Lubię kolory, wzory, różne fasony, zdecydowanie nie czułabym się sobą w stonowanym kompleciku o uniwersalnym kroju :-)

      Usuń
  15. Po raz kolejny zaskakujesz mnie swoją mądrością. Bardzo lubię czytać Twoje posty, zawsze jakoś tak pozytywnie mnie nastawiają :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zapomniałam już jaka to świetna zabawa z taką nominacją :) Najbardziej spodobała mi się odpowiedź na pytanie: "co w sobie lubisz? " :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To najlepsza odpowiedź- nie wymaga zastanawinia ;-)

      Usuń
    2. Powiem Ci, że zależy dla kogo bo mi sprawiłaby trudność.

      Usuń
  17. Minimalizm oznacza chyba dla każdego coś innego. Rzeczy materialnych niby dużo nie potrzebuję, ale nie potrafię spakować się do walizki minimalstycznie, na trzy dni zabieram tyle co na 10 dni!
    Kosmetyków używam bardzo minimalistycznie: mydło w płynie, szampon, krem do twarzy, puder i dezodorant. Koniec listy. Każdy ma swoje konieczne dla mnie zastosowanie. Nie znalazłam jednego, magicznego.
    Nie lubię otaczać się zbędnymi rzeczami, ale zdecydowanie mam duży sentyment do różnych kreatywnych prac swoich dzieci i ciężko mi się ich pozbyć.
    Czy minimalizm sprzyja rozwojowi? Zawsze twierdzę, że we wszystkim potrzebna jest równowaga i nie warto przesadzać, co może również dotyczyć minimalizmu.
    Bardzo ciekawe i intrygujące pytania, które zmuszają do przeanalizowania swojego sposobu życia. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo twierdzi Leo Babauta (i ja też!). Chodzi o to, żeby przedmioty i niekończąca się chęć posiadania nie zawładnęła naszym życie. Wprowadzenie do swego zycia podejścia minimalistycznego jakby rozjaśnia umysł :-)

      Usuń
  18. Bardzo pozytywna z Ciebie osoba :) Miło się czyta twoje odpowiedzi :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Takich samych mężczyzn i ja nie lubię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni pewnie samych siebie też nie lubią ;-)

      Usuń
  20. Też chciałabym posiadać moc uzdrawiania. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. z ta moca uzdrawiania zdecydowanie nie...nie umiałabym żyć normalnie, wiedząc, że ktoś tam umiera, a ja mu nie pomogę...jednak to niebezpieczna zdolność.
    a co do własnej działalności - wiem, co masz na myśli. mnie też szef wkurza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to zależy - może od wrażliwości. Chyba trzeba zawsze pamietać, że całemu światu jedna osoba nie pomoże i najważniejsze, żeby robiła ile może w zasięgu swego wzroku. Gdyby każdy tak postępował, już nie byłoby źle, tymczasem mnóstwo ludzi nie widzi, ale udaje, ze nie widzi czyjegoś nieszczęścia. Myślę, że właśnie w taki sposób patrzą na życie lekarze. Wiedzą, że ktoś obok umarł, bo nie dali rady pomóc, ale przecież nie stają się z tego powodu wrakiem człowieka. Na pewno przez chwilę zatrzymają się i pomyślą o tym, ale wkrótce idą dalej. Jednak jest inny aspekt tej sprawy - jak wyglądałoby życie człowieka ze zdolnością uzdrawiania od strony technicznej? czy to czasami nie marzenie typu "chcę, żeby wszystko czego dotknę zmieniło się w zloto". Kiedy wiadomość o naszej mocy rozeszłaby się po ludziach, wtedy przed naszym domem ciągle stałaby kolejka chorych. Właśnie dzisiaj przypomniała mi się podobna historia z pewnej książki :-)

      Usuń
  22. TEż bym chciała mieć moc uzdrawiającą:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo tego, o czym wyżej napisałam?...

      Usuń
  23. Jesteś mega pozytywną osobą. :)
    Musze na swoją listę filmów do obejrzenia wciągnąć "dom dusz". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak myślisz :-) Dom dusz oglądałam kilka lat temu i ciągle mam go w głowie, takie wrażenie na mnie wywarł ten film :-)

      Usuń
  24. Kolacja z przyjaciółmi to jest to. Ze sławną osobą nie można czuć się chyba swobodnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Nie wiem, co to za frajda, a nie raz bywa nagrodą w konkursie i ludzie na to lecą. Ja nie wyobrażam sobie takiej sytuacji.

      Usuń
  25. Skoro chciałabyś pracować na swoim, to może warto założyć własną firmę? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy myśli się o czymś wytrwale i wkłada w to emocje, to po pewnym czasie wydarzają się się różne historie. Otóż i dla mnie życie zaczęło tak się układać, że jeszcze tak ze trzy lata będę "musiała" popracować. Dlaczego "musiała"? Ponieważ nie lubię skoków na główkę, a cenie sobie bezpieczeństwo finansowe. A po trzech latach... jeśli będę jeszcze tutaj pisała, to się dowiecie :-)

      Usuń
  26. Ja byłam strasznym chomikiem i w pewnym momencie zaczęłam się dusić. Wtedy wkroczyłam na drogę do minimalizmu, ale jestem dopiero na początku tej drogi, a Twoje pytania dały mi sporo do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podobnie, a szczególnie miałam problem z ubraniami - ja po prostu uwielbiam fatałaszki ;-) i nie przeszkadzało, a że połowy z nich wcale nie zakładam, bo mam więcej ubrań niż możliwości ich noszenia. Zauważyłam, że wtedy w moim mózgu ukształtowało się coś jak niepokój... Ciągle czegoś potrzebowalam, to samo z przedmiotami, z jedzeniem. Bez przerwy planowałam kolejne zakupy niepotrzebnych rzeczy. Próbuję minimalizmu tak od 2011 r., tzn. intereseję się, czytam, stosuję. Bardzo fajny jest blog Loe Babauty "ZenHabits". To bardzo ciekawe i mądre podejście do życia i świata - minimalista pomaga w utrzymaniu równowagi na ziemi.

      Usuń