wtorek, 28 lipca 2015

Jak sobie radzić ze zmęczeniem i wyczerpaniem

Tytuł tego posta jest także tytułem książki, którą dzisiaj prezentuję: "Jak sobie radzić ze zmęczeniem i wyczerpaniem" Fiony Marshall. Sięgnęłam po nią z ciekawości. Sama często czuję się jakby czołg po mnie przejechał i gdyby nie guarana, którą wypijam po powrocie z pracy, w moim terminarzu pewnie wiele spraw pozostałoby nieodfajkowanych.

A czasami nawet guarana nie pomaga, muszę zdrzemnąć się pół godzinki i dopiero wtedy nabieram energii. Jak podejrzewam, za ten stan rzeczy odpowiada u mnie przesiadywanie do północy, podczas gdy rano muszę wstać o 5:45. Można być sową, ale pod warunkiem, że rano możemy sobie pozwolić na luksus odespania straconych godzin.

Właśnie rozpoczęłam lekturę kolejnej książki, jest to popularny w blogosferze "Projekt szczęście" Gretchen Rubin. Jednym z pierwszych założeń prowadzącym autorkę do stanu szczęśliwości jest przesypianie zalecanych siedmiu, ośmiu godzin na dobę, ponieważ niedostateczny czas snu połączony ze stresem to dwa najważniejsze czynniki wpływające na nasz nastrój. Chociaż nauczyliśmy się radzić z uczuciem senności, to ograniczenie czasu snu i tak niekorzystnie wpływa na naszą pamięć, system odpornościowy czy metabolizm.

Ale brak snu, to tylko jeden z wielu czynników mogących wpływać na poziom naszej życiowej energii. Fiona Marshall wymienia ich wiele, włączając w to choroby, takie jak np.: anemia, zaburzenia pracy serca, cukrzyca, nieprawidłowe ciśnienie krwi czy problemy z tarczycą, które na wstępie pracy nad przywróceniem sił witalnych należałoby wyeliminować. Podsuwa również wiele rozwiązań (oprócz przebadania się, pod kątem występowania określonych chorób). Interesująca lektura, na podstawie której mogłabym napisać jeszcze wiele postów.

"Zmęczenie to cicha epidemia, odbierająca wszelką radość z życia", ale zmęczenie nie jest czymś nieuniknionym, możemy znaleźć na nie sposób, a książka Fiony Marshall na pewno nam nam w tym pomoże. Książka "okaże się pożyteczna dla wszystkich, którzy odczuwają zmęczenie przez cały czas, lecz żaden lekarz nie potrafi zdefiniować ich zaburzenia. Pomoże także każdemu, kto jest zdrowy i dość dobrze daje sobie radę w życiu, a jednak z niewytłumaczalnych powodów ciągle czuje się zmęczony".

I niewykluczone, że jeszcze coś na podstawie tej książki naskrobię, a na razie, po raz kolejny (o matko, ile razy ja to sobie postanawiałam!), zaczynam realizować wyzwanie pod tytułem: uczę się chodzić spać o 22-giej! A to oznacza, że o 21:30 muszę zameldować się w łazience i to bez wymówek. Martwi mnie, że to oznacza co najmniej półtora godziny mniej każdego wieczora na pisanie i czytanie, ale może z czasem nauczę się inaczej rozkładać zajęcia. Niby taki drobiażdżek, a ciągle nie mogłam (celowo czas przeszły) nad nim zapanować. Może tym razem się uda :-/


86 komentarzy:

  1. No tak, odpowiednia regeneracja i odpoczynek to niezwykle istotne sprawy. Myślę, że wiele zależy od nas samych - czy i jak będziemy wypoczywać, a także jak dużej ilości obowiązków się poddamy. Nieco wcześniejsze chodzenie spać to chyba dobry pomysł z czasem się na pewno nauczysz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy mam wolne od pracy i kładę się między 23 a 24, to rano sama budzę się około 8 rano, czyli mogę założyć, że w tygodniu kradnę sobie zwykle około 2 godzin snu na dobę. To dużo.

      Usuń
  2. Ja niestety bardzo zaniedbuję swój organizm i za mało śpię. I czasami czuję się bardzo zmęczona. Tylko jak to zmienić, jak tyle książek do czytania przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja kocham spać i z chęcią zasypiałabym po 22, ale niestety nie umiem zasnąć w hałasie ani przy świetle i tak chcąc nie chcąc muszę spać tyle ale nawet i mniej od mojego męża

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z hałasem sobie poradziłam za pomocą stoperów do uszu :-)

      Usuń
  4. Ja tez nie potrafię się zdyscyplinować i usnąć jak człowiek, tylko szukam szczęścia do późnej nocy a we dnie chodzę jak zombie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem już czy to kwestia dyscypliny, mam wrażenie, że 22-ga to dla mnie środek dnia. Może ten podział na sowy i skowronki rzeczywiście pokazuje prawdę...

      Usuń
    2. Może i tak. Ja jestem ostatnio zmęczona problemami i awariami w domu. Nie wiem, jak długo wytrzymam...

      Usuń
  5. Mniej czasu wieczorem na pisanie i czytanie, ale za to więcej rano- i to ze wzmożoną energią :-) Polecam, bo sama sprawdziłam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja rano do pracy się wybieram, chyba że wstawałabym jeszcze godzinę wcześniej czyli co najmniej w okolicach piątej rano :-/

      Usuń
  6. ja bardzo dużo czasu siedze wieczorami, a w dzień lubie sobie pospać póki jeszcze mam taką możliwość, ale jak za długo leniuchuje to z niczego jestem bardzo zmęczona. U mnie najlepiej sprawdza się ciągły ruch. Najlepiej mi to robi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, trzeba mieć możliwość, a ja taką mam tylko w weekendy, a z kolei nie wszędzie można przeczytać, że takie jednorazowe "wybryki" nie wychodzą nam na dobre. Tzn. w młodości inaczej się nie da, ale później każda zarwana nocka bokiem wyłazi ;-)

      Usuń
  7. Z tym wczesnym chodzeniem spać to jest ciekawa sprawa. Przez ostatni rok, kiedy miałam dużo stresu, nerwów lub emocjonalnej huśtawki w związku z pewnymi znajomościami, które już się pokończyły, nie potrafiłam zasnąć wcześniej niż o północy. Zwyczajnie mi się nie chciało i to obojętnie czy wstawałam o 6 rano czy o 8 (za każdym razem z pomocą budzika). Kiedy wszystko się uspokoiło mój organizm sam się przestawił na wcześniejsze chodzenie spać (jakby na autopilocie). Obecnie np. zasypiam między 22-23, a budzę się sama o 6-7. Wszystko samo się wyregulowało, a ja już się wyczuliłam na to, że jeżeli o 23 nadal nie chce mi się spać i kombinuję co by tu jeszcze poczytać/obejrzeć, to jest to znak iż coś jest nie tak w moim życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to znajomość swojego organizmu. U mnie raczej ta formuła nie działa, chociaż... Kiedy przyjeżdżam na kilka dni do siebie na wieś, to faktycznie zaczynam spać wcześniej, a budzę się bez pobudki przed 7 rano... Ale to tylko na wsi, natomiast w moim codziennym mieszkaniu zawsze chce mi się przesiadywać wieczorami. Może to przez pracę, wiele razy wspominałam, że to nie moje wymarzone zajęcie...

      Usuń
  8. Ja od kiedy urodzilam pierwszego syna spie snem przerywanym. Nie pamietam zebym chociaz przespala 4 h pod rzad. Niestety, ale takie uroki macierzynstwa I moj organizm silnie to odczuwa. Ja nauczylam sie klasc o 22.30 najpozniej I chociaz spie zazwyczaj do 7.30 to te nocne pobudki daja mi w kosc.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamusie to mają wpisane w życiorys. Ja podobnie - wyszłam za mąż mając 21 lat i jeszcze przez kilka miesięcy, tj. do urodzenia pierwszego dziecka wiodłam rozkoszny żywot. Później się zaczęło. Dwoje dzieci, praca rozpoczynana o wczesnej porze. Już nigdzy wiecej nie pospałam sobie tak jak w młodości :-)

      Usuń
  9. Jak jestem zmęczona to mi się automarycznie włącza opcja "marudzenie". Rozpoznaje to dość szybko i zaraz ostrzegam mojego faceta "Chyba zaczynam marudzić". To zwiastun tego, że albo potrzebuję chwili spokoju, większej przesrzeni lub snu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to u mnie podobnie. Kiedy wszyscy dookoła zaczynają mnie drażnić, to znak, że muszę się zdrzemnąć, bo inaczej gotowa jestem pokłócić się z całym światem, żeby zostawił mnie w spokoju :-)

      Usuń
  10. Temat dla mnie na czasie :) W czerwcu byłam wyczerpana 14-godzinnym dniem pracy, sesją, stresem i przeprowadzką... W lipcu ciągle spałam, a chodziłam jak we śnie. Niestety cierpiała na tym moja praca, a że wiąże się ona z pieniędzmi, w pewnym momencie ogarnęłam się, że popełniam coraz więcej błędów, dlatego powiedziałam stop. Czego mi brakowało? Oczywiście żelaza, dodatkowo multiwitaminy i po dwóch tygodniach czuję się jak zupełnie inny człowiek, skupienie wróciło i nie jestem senna :) W razie gdyby ktoś też się zmagał ze zmęczeniem, na które nie pomaga sen :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, sen to nie wszystko. Wspomniałam o nim, bo mi najbardziej doskwiera jego brak. Oczywiscie książka też wspomina o suplementach i sama je biorę, bo zdję sobie sprawę, że nie zawsze udaje mi się jeść dobrze skomponowane posiłki. W ogóle w tej książce omówione są chyba wszystkie możliwe przyczyny, np. możemy mieć podstępną candidę...

      Usuń
  11. Czuję, że nie powinnam tu dużo komentować.... Dla mnie na te rady za późno. Jednak ludzie (mój mąż, przyjaciele, itd) zapominają, że ciało ludzkie zaprogramowane jest na średnio 8 godzin snu na dobę (co może oznaczać między 7 a 9). Niestety taki prosty wynalazek jak żarówka (nie wspomnę prąd i komputer) doprowadza ludzi do chronicznego zmęczenia, które próbują zagłuszyć kawą. Do tego brak świeżego powietrza i ruchu, bo siedzimy przy tych komputerach, nienaturalne jedzenie i ludzie dziwią się, że są zmęczeni. Nikogo nie osądzam. Też taka byłam. Niestety czasami ten proces zmęczenia może przejść granicę możliwości naszego ciała. Powrót zza tej granicy jest czasami niemożliwy. Dlatego dobrze, że o tym piszesz. Może do kogoś dotrze wystarczająco wcześnie.
    Ludzie: odpoczywajcie. Najlepiej aktywnie! A potem prosto do łóżka:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację - prąd w domach wszystko skomplikował ;-) A dzisiaj, mam wrażenie, że ludzie dumni są z tego ile mogą wyciągnąć. Odpoczynek jest dla słabych i starych. Prawdą jest to, że na początku nie czujemy wielkiego niedoboru odpoczynku, bo im mniej mamy lat, tym organizm szybciej się regeneruje i większość młodych i silnych ludzi olewa sen czy odpoczynek i zawsze tak będzie, bo wtedy nie myśli się, że może być inaczej. Skądś to znam ;-)

      Usuń
  12. wiesz, nic na siłę - cóż z tego, że położysz się o 22:00, gdy zaśniesz dopiero po północy? Wsłuchaj się w siebie, Twój organizm nie musi potrzebować tych statystycznych ośmiu godzin...ważne, żeby czuć się rano wypoczętym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, mój raczej potrzebuje, już się wsłuchałam. Po prostu zbyt wcześnie muszę wychodzić do pracy - tu jest pies pogrzebany ;-)

      Usuń
  13. Ja zasypiam bez problemu pod warunkiem, że położę się przed północą. Długie siedzenie przed komputerem lub z książką to gwarancja nie przespanej nocy. Nie do końca ufam suplementom, dlatego wolę się lepiej odżywiać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego i ja pilnuję, zawsze kładę się przed północą (choćby na kwadrans, ale zawsze!) i podobno sen wtedy jest najbardziej wartościowy :-)

      Usuń
  14. Hm... fajnie byłoby zrobić kompleksowy merytoryczny wpis o sposobach odpierania marazmicznego nastroju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kompleksowy?... Wiesz jaki długi post by wyszedł? Myślisz, że ktoś by przez to przebrnął? Podobno w internecie lubimy czytać krótkie, zwarte informacje, ja i tak zwykle przesadzam z pisaniem ;-)

      Usuń
  15. Jestem jak automat, idę spać o 23, a budzę się przed piątą. Nawet mi to odpowiada, dopóki nie mam imprezy, bo wtedy o tej 23 jestem nie do życia, "chodzi" za mną tylko łóżko. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niewiele snu potrzebujesz, zazdroszczę - ja około ośmiu. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  16. Myślę, że dużo zależy od tego, czy jesteśmy sowami czy skowronkami. Ja jestem sową, nie potrafię zasnąć przed 23. W ostatnich kilkunastu latach tylko raz zasnąłem przed 23, było to po kilkunastu godzinach ciągłego chodzenia po górach.
    Gdyby nie praca, to pewnie wstawałbym codziennie o 10 i rozleniwiłbym się.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i prawda z tym podziałem na sowy i skowronki. Ja nie potrzebuję spać aż do 10-tej rano, nawet źle sie czuję, kiedy zbyt długo się zależę, ale tak max do 8 rano. Dla mnie idealna była by praca rozpoczynajaca się około 10 rano ;-)

      Usuń
  17. Ja ma problem z zaśnięciem przed 2.00 w nocy, rano wstaję koło 8.00, więc sześć godzin snu jest :) Zauważyłam jednak, że na moje zmęczenie ma raczej wpływ pogoda. Najgorzej jest gdy są letnie, upalne noce, na drugi dzień jestem zombie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ciekawy system :-) Chociaż kiedy urządzamy sobie raz na jakiś czas nocne oglądanie filmów, tak do drugiej w nocy, to jednak następnego dnia nie czuję się pełna energi. Osobiście wolę zasypiać przed północą :-) A upały w nocy potrafią wymęczyć. Pamietam, jak kiedyś o trzeciej nad ranem poszłam spać na balkon (na leżak) :-)

      Usuń
  18. Zaglądałam tu kilka razy, i nie mogłam się zdobyć na jakikolwiek komentarz, bo w moim wypadku trafiłaś w środek tarczy. Śpię jakieś okruchy godzin, rano piasek w oczach, ale potem jakoś się kręci, a im bliżej końca dnia, tym mi przyjemniej. Idę spać na siłę i przez rozsądek, bo tyle jest nocnych przyjemności, ...a czas stoi w miejscu (szkoda, że zegary idą!) No i tak to wygląda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale w końcu musimy jakoś nad tym zapanować, sen to uroda, wszędzie o tym wypisują i to prawda - sama widzę to w lustrze, kiedy przesadzę z czytaniem po nocach ;-)

      Usuń
  19. Miewam problemy ze snem, ale jakoś sobie radzę, tak jak większość z nas.Pozdrawiam i życzę spokojnych i ...sennych nocy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie grzecznie zaganiam się do łóżka, ale dopiero o22:30. O 22-gie po prostu nie wychodzi :-/

      Usuń
  20. Tak jak już wiesz, ja od 4:30 do 21/22 działam na pełnych obrotach, ale jeśli trafiam do łóżka, to też wykorzystuję sen na maksa. Jeśli nie prześpię 6 godzin jest mi źle. Co więcej, jeśli śpię dłużej, również źle się czuję, nerwowo itd. Sen to cudowne lekarstwo również na problemy. W stresowych sytuacjach staram się zdrzemnąć choć na kwadrans. Budzę się w lepszym nastroju... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, na stres nie ma jak sen. Budzę się i świat wydaje sie piękniejszy, czuję, że narodziłam się na nowo :-)

      Usuń
  21. Moim zdaniem, trzeba wybierać pomiędzy zarabianiem pieniędzy (na przykład w swojej firmie), a spokojnym życiem. Odkąd założyłem działalność, borykam się z trudnymi wyborami, mam znacznie mniej czasu na odpoczynek i pojawiły się u mnie problemy z zasypianiem. Z drugiej strony, osoby, które mają za dużo wolnego czasu, znacznie częściej chorują i cierpią na zaburzenia psychiczne - pisał o tym ciekawie Michaly Csikszentmihalyi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już od jakiegoś czasu nastawiam się na zakup "Przepływu" :-) Równowaga - jak widać nie takie proste jest jej osiągnięcie.

      Usuń
  22. Doba jest zdecydowanie zbyt krótka;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tak, albo za dużo chcemy ;-)

      Usuń
  23. Oj, ta też uwielbiam siedzenie nocne i muszę ograniczać - bo w przeciwnym razie chodziłabym rano jak zombie . Siedem godzin to optymalna ilość zalecana biegaczom- to ostatnio nam na spotkaniu Jerzy Skarżyński mówił ale i osobom nie uprawiającym sportu - myślę, że taka ilość się przyda :) Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dla mnie siedem godzin to niezbędne minimum! Pozdrawiam :-)

      Usuń
  24. Jeszcze teraz mam wakacje i wysypiam się za wszystkie czasy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korzystaj, wakacje kiedyś sie skończą i zostanie 26 dni roboczych urlopu, hehe ;-)

      Usuń
  25. za mój kiepski nastrój zawsze winię problemy z tarczycą :) prawda jest jednak taka, że notoryczne niewysypianie się i dochodzący do tego stres wcale nie pomagają, chociaż na co dzień nie myśli się o tym. każdego ranka obiecuję sobie, że dziś, właśnie dziś na pewno położę się wcześniej do łóżka, ale... wieczorem myślę sobie, że szkoda mi wieczoru, kiedy dzień taki krótki! ...i tak w kółko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problemy z tarczycą były wymieniane w książce jako jeden z powodów przemęczenia, ale tak jak piszesz - za mało snu i stres na pewno nie pomagają. Miałam w przeszłości wiele stresujacych lat pod rząd, w czasie których z moich włosów została cieniutka wiązka siana. Dopiero teraz zaczynają się powoli odbudowywać.

      Usuń
  26. Podziwiam! Ja nie jestem w stanie funkcjonować, jeśli prześpię mniej niż 7 godzin...
    Niestety w okresach bardzo dużego stresu i dużej ilości pracy, nawet spanie 8 godzin na dobę nie pomaga. Dopierorelaks, "reset", pozwala odzyskać energię.

    Powodzenia z postanowieniem wcześniejszego chodzenia spać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam tak jak Ty, kiedy nie wysypiam normy to wręcz nie nadaję się do życia. Szczególnie po powrocie z pracy jestem wypompowana i trudno mi cokolwiek zrobić w domu. Wiem, że takie przesiadywanie dopółnocy w sytuacji kiedy muszę wcześnie wstać jest głupie, tym bardziej, że w domu jestem już tylko z mężem i wszystko wydaje się kwestia organizacji. Wiem, ze muszę wyrobić nawyk :-)

      Usuń
  27. I jak sobie radzisz ze zmęczeniem? ;)
    Każdy ma na to jakieś swoje sposoby. Na mnie zwykle najlepiej działa żywa muzyka. Albo czekolada :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo po powrocie z pracy robię sobie półgodzinną drzemkę, albo wypijam guaranę (płaska łyżeczka rozpuszczona w wodzie) :-) Ale ta drzemka z kolei powoduje, że wieczorem znów nie mam ochoty na sen o rozsądnej porze... Ale moje postanowienie aktualne, chociaż nie udaje mi się iść do łóżka o 22-giej, tylko o 22-30. Zmęczenie może też wynikać (w moim przypadku tak jest) z zatkanego nosa. Przewlekłe zatoki powodują, że w nocy, kiedy leżę, nos się zatyka - czasami bardziej, czasami mniej.

      Usuń
  28. W moim przypadku nie ma opcji z tak wczesnym chodzeniem spać zwyczajnie nie usnę chyba jestem "sową". Nie śpię do 2-3h i wstaję o 8h. Na szczęście nie czuję się zmęczona chyba że z czasem wyjdzie... Czasem mogę pozwolić sobie na dłuższe spanie i może to się wyrównuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też niewiele snu potrzebujesz, masz dobrze, że możesz pospać do 8 rano, ja byłabym przeszczęśliwa, gdybym tak miała :-)

      Usuń
  29. Bo dzisiaj to jest tak, że mało kto ma czas na sen...tak po prostu liczy sie coś innego, a ze snu zawsze można coś ukryść...szkoda...bo masz rację zmęczenie robi swoje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bywa to u niektórych powodem do dumy ;-)

      Usuń
  30. Ja co kilka tygodni postanawiam chodzić wcześniej spać, ale mi się po prostu nie chce. A niezależnie od dnia wstaję o tej samej godzinie. Za dużo myśli tłucze mi się po głowie wieczorami. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie pierwszy raz podejmuję to postanowienie. Żeby zdążyć do pracy wstaję o 5:45, a niestety potrzebuję pospać. Czysty rozsądek nakazuje żeby wreszcie wziąć się za siebie :-)

      Usuń
  31. ja uwielbiam słodycze, blask świeczki i wydobywajcy sie z kominka zapach woska z YC

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdziwy sezon świeczuszek już tuż tuż ;-)

      Usuń
  32. Ja ostatnio jestem cały czas zmęczona. Ale planuję zrobić badania tarczycy.
    Nie umiałabym chodzić spać o 22 :D
    A co do Tofi to w domu ma do dyspozycji cały mój pokój, czasem przedpokój i kuchnię. Na działkach jest ze mną w małych pokoikach i też biega luzem. Królik bezklatkowy raczej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robiłam sobie już badania tarczycy, bo wcześniej mialam z nią kłopoty. Słyszałaś o wybuchu w Czernobylu? Byłam wtedy dzieckiem i mieszkałam przy wschodniej granicy, leczyłam tarczycę kilka lat, aż wreszcie pomogła babcina metoda łykania kropelek jodyny na mleku. Później dwukrotnie badałam tarczycę i jest OK. Też miałam królika miniaturkę, który urósł jednak duży. Kiedy wypuszczałam go z klatki, to zawsze narozrabiał: przegryzał kable telefoniczne, zjadał kwiatki doniczkowe, robił kupę do butów męża. Chyba miał złośliwy charakter ;-)

      Usuń
  33. A mnie gdy już tak dopadnie totalnie, odcinam się od świata. Zostawiam komórkę, zegarek biorę psa i idę na spacer po okolicznych polach. Czasem czegoś nazbieram np ostatnio jeżyn...wracam odmieniona. Niby fizycznie zmęczona ale psychicznie odparowuję, puszcza mnie, wywietrzeją ze łba złe emocje i znów chce się żyć :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie drzemka powoduje taki reset. Kiedy wstaję po pół godzinie, czuję sie jak nowo narodzona. Czuję, ze stare zostało wymazane i zaczynam od nowa. Każdy jest inny, ja zmęczona nie mam siły wyjść z domu ;-) Pozdrawiam!

      Usuń
  34. Też sobie chyba muszę powziąć takie postanowienie, bo chodzę wiecznie zmęczona. Jeśli sen nie wyeliminuje tego uczucia, będę wiedziała, że czas się przebadać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio miałam tak mało energii, ze aż zaczęłam się o siebie martwić. U siebie typuję głównego winowajcę - brak snu, bo to widać gołym okiem. Kolejnym powodem, bardzo istotnym, jest zatkany nos. Od lat męczą mnie przewlekłe zatoki. Publiczna służba zdrowia już sie wypięła na mój problem, sama zaczęłam wymyślać dla siebie recepty naturalne, bo zatkany nos powoduje, że oddycham na pół gwizdka. Jeśli przytka mnie w nocy, to rano budzę się zmęczonajuż na starcie. Na razie zapuszczam olej sezamowy i widzę, ze to dobry pomysł. Umowiłam sie też na wizytę do mistrzyni reiki :-)

      Usuń
  35. Jak dobrze, że nie muszę się rano zrywać i nie muszę iść wcześnie spać, bo tego zdecydowanie nie lubię. Chociaż pewnie i bym się przestawiła jak bym musiała, ale nie muszę a wieczorem i po nocy jestem najbardziej produktywna zazwyczaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, zazdroszczę. Ale mam nadzieję, że ja też kiedyś skończę z poranną pracą, a przynajmniej widzę światełko w tunelu :-)

      Usuń
  36. Trzymam kciuki za Twoje wyzwanie.
    Ja od jakiegoś czasu nauczyłam się kłaść spać o 22, ale był to nie lada wyczyn. Sen w połączeniu ze zmianą nawyków żywieniowych i aktywnością fizyczną nieprawdopodobnie wpłynął na jakość mojego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czuję, że to jest poważny wyczyn... Bo trudno przyzwyczaić się do czegoś, co wydaje się przykre ;-)

      Usuń
  37. Ja mam teraz aż za dużo sił, nudzi mnie wypoczywanie, naprawdę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba bardzo potrzebuję urlopu, bo teraz właśnie myślę, że luzik nigdy by mnie nie znudził ;-)

      Usuń
  38. Wiem, że najlepszym lekarstwem na zmęczenie jest reset, sen, spokój. I zdrowie. Kiedy kładłam się spać o przyzwoitej porze (22.00) . O matko, kiedy to było! Było genialnie. A teraz nie daję rady iść wcześniej, bo po pierwsze nie usnę, ponieważ mam w myśli wiele rzeczy niezakończonych no i nie chce mi się spać.
    Najlepiej działa na mnie drzemka po południu (20'). Jak się wtedy świetnie czuję. No i właśnie mogę potem dłużej posiedzieć.
    Ale fakt, muszę zacząć chodzić wcześniej spać. Na początek będę skracać sobie siedzenie np. o 15-20' i tak dojdę do 2 godzin. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też często ucinam sobie taką popołudniową drzemkę po powrocie z pracy, inaczej staję sie niemiła dla domowników, ale przez to błędne koło się robi, bo znów nie chce mi się iść spać o rozsądnej porze. Po prostu moja drzemka jest za póżno - w granicach 16:30 - 17-30. Idealna pora to chyba okolice 14-stej. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  39. Zmęczenie to najgorsza zmora młodej matki, to okropne - osobowość się zmienia kiedy nie śpisz! Przynajmniej ze mną tak było, gdy nie spałam lub spałam mało. Masakra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niekiedy młode matki po ciężkiej nocy muszą iść do pracy, a dziecko po drodze do żłobka odprowadzić. Mam takie mamusie w pracy i jestem dla nich pełna podziwu. Ale dużo kobiet wybiera wczesny powrót dopracy, żeby podreperować budżet domowy.

      Usuń
  40. Wiesz przerabialam ten sam problem, bo kiedys wieczorami pisalam bloga, a nastepnego dnia rano wtawalam wypluta, bo robilam to kosztem snu. Teraz probuje inaczej sie zorganizowac, tzn wstawac wczesnie rano i wczesniej klasc sie spac i zauwazylam, ze u mnie ten system funkcjonuje efektywniej. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety ciągle jeszcze nie czuję się przestawiona ale próbuję się przyzwyczaić, ostatecznie wszystko jest podobną kwestią nawyku :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  41. Ja już nawet nie wiem skąd mogłabym ukraść chociaż z godzinkę dla siebie i swoich przyjemności. Całe dnie mnie nie ma w domu, a jak wracam, to już nie mam na nic siły i tak wygląda prawie każdy dzień :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przykre, nawet nie wiem co w takiej sytuacji powiedzieć... chyba, żeby łapać każdą wolną chwilę na totalne odstresowanie... Trzymaj się jakoś, nic nie trwa wiecznie. Niektórzy poradziliby wizualizację fajnej pracy czy wogóle życia, czasami, kiedy mi się przypomni, to sobie to robię ;-)

      Usuń
  42. O tak! Książka idealna dla mie :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Hej, też czytałam tę książkę i mega mnie ona zainspirowała! Polecam wszystkim!!! Co do snu to teraz uważam, że to PODSTAWA!!! a głównie dlatego, że jak się wzięłam i uparłam na mocne spanie to... zauważyłam poprawę komfortu mojego życia, jakkolwiek trywialnie to nie zabrzmi ... ja zawsze miałam problemy ze snem, po prostu zawsze. Ciepłe mleko nie działało - męczyłam się z zaśnięciem, w nocy byle szmer mnie budził - nie pomogały żadne stopery (gubiłam), nic, a rano po prostu byłam jak zombie, zła, rozdrażniona. pierwsze godziny po przebudzeniu to była masakraaa! I tak zaczęłam kombinować - po pierwsze sport - jak się mega zmęczę to łatwiej mi zasnąć, ale niestety nie mam zawsze możliwości pójścia na siłownię, czy pobiegać, zaczęłam kombinować z jakimiś tabletkami. najpierw farmaceutka zaproponowała mi kilka rodzajów ale nie kupiłam, tylko spisałam nazwy i w internecie wygooglowałam składy, po czym zdecydowałam się na forsen forte i stał się cud - no ale nie od razu... Przez pierwsze dni nie widziałam absolutnie żadnej ale to żadnej różnicy po czym nagle jakby zaczęło działać i co? kładę się o 23 wstaję o 6,30 WYSPANA co do tej pory było po prostu niemożliwe (nie wierzyłam, że ludzie potrafią przespać całą noc ot tak).

    Polecam, polecam! To nie są farmazony, pokombinujcie ze znalezieniem sposobu na sen u siebie i nie ma wymówek. U mnie (nie wiem, czy to za sprawą tego, że się sama na maksa wkręciłam z tej radości i poszło efektem domina) nawet w pracy zauważyli, że coś się w moim życiu zmieniło (pytali ciągle, czy się zakochałam) co poskutkowało podwyżką... :D Taka mała rzecz, a jak bardzo wpłynęła na życie! :D

    Pozdrawiam Cię serdecznie, Gaja!

    /kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ja też bardzo doceniam sen! A panie około 40-stki na własnej skórze mogą się przekonać, ze to najlepszy kosmetyk - na młodszych buziach aż tak jego brak nie rzuca sie w oczy. Pozdrawiam również :-)

      Usuń