wtorek, 16 czerwca 2015

Liebster Biegany A co

Małgorzata Wrzesińska z Zakochanej w Bieganiu (blog biegającej po polach i łąkach) nominowała mnie do kolejnego Liebster Blog Award - Małgosiu dziękuję!!! Pewnie dlatego w pytaniach można zauważyć trochę biegania, z czego bardzo się cieszę i stąd tytuł posta. Zatem bez dalszych zbędnych rozważań przystępuję do odpowiedzi na pytania Zakochanej w Bieganiu...

1. Co Ci daje szczęście? Świadomość, że jestem we właściwym miejscu i zajmuję się właściwymi sprawami, czuję wtedy spokój, a to przekłada na się na bycie szczęśliwą. Nie gwałtowne emocje, ale raczej równowaga, spokój, harmonia, sprawiają, że czuję się lekko i radośnie.

2. Co Cię popchnęło do wykonania Twojego pierwszego kroku biegowego? Mój pierwszy krok biegowy, wykonany poza godzinami w-fu, miał miejsce w szkole średniej. Wtedy lekcji w-fu szczerze nie znosiłam, a szczególnie sportów zespołowych, a biegać po prostu lubiłam, tak samo jak pisać. Ale wtedy, ani jedna, ani druga czynność nie przerodziła się w szczerą pasje - za bardzo wciągało mnie burzliwe życie nastolatki.

3. Co Cię motywuje do biegania lub innych uprawianych przez Ciebie dziedzin sportu? Trzy rzeczy. Co prawda, bieganie zawsze najbardziej lubiłam z wszelkich aktywności fizycznych, ale dopiero zwolnienie przemiany materii po 40-stce, kiedy kilogramy zaczęły przybywać praktycznie od oddychania (nigdy wcześniej tak bardzo nie uważałam, na to, co jem!), zobaczyłam, że to nie przelewki i grozi mi nadwaga, jeśli nie wezmę się za siebie. Kolejne dwie, to chęć poprawy kondycji fizycznej oraz odporności. Bieganie naprawdę działa, ale trzeba postawić na bycie systematycznym, co zawsze sprawiało mi problem. 

4. Tutaj zrób sobie przerwę... Dziękuję! W tym miejscu chciałabym zachęcić wszystkich do poczytania sobie o slow joggingu, np. tutaj. Nie dość, że ta forma biegania sama w sobie jest korzystna dla naszego organizmu, to dodatkowo może stanowić dobry fundament pod zwykły jogging (dla osób mniej wysportowanych), gdyż praktycznie bezboleśnie poprawia naszą kondycję.

5. Twoje ulubione miejsce – do którego powracasz. Mój dom na wsi. Tam czas płynie inaczej i mamy z moim M. nadzieję, że za kilka lat będziemy mogli tam wrócić na stałe, chociaż niektórzy nie rozumieją naszej euforii.

6. Góry czy morze? W Polsce zdecydowanie góry, nigdy nie mam z powodu tego wyboru rozterek. Chociaż Mazury też są urocze... Nasz Bałtyk za zimny.

7. Twoje ulubione motto życiowe? "Jeśli sądzisz, że potrafisz to masz rację. Jeśli sądzisz, że nie potrafisz - również masz rację" H. Ford, zresztą powiedział on wiele mądrych zdań, aż zacytuję jeszcze jedno: "Każdy, kto przestaje się uczyć, jest stary, bez względu na to, czy ma 20 czy 80 lat. Kto kontynuuje naukę pozostaje młody. Najwspanialszą rzeczą w życiu jest utrzymywanie swego umysłu młodym".

8. Co byś zmienił/zmieniła w swoim życiu? Po prostu pracę. Jeszcze kiedyś to zrobię, na razie bardzo mi się nie spieszy.

9. Za co lubisz swojego bloga? Że prowadzę go tak, jak chcę, nikt mi niczego nie narzuca. Mam może i badziewny szablon, ale nie przepadam za grzebaniem w szablonach i stąd to opóźnienie w rozwoju. Wiem jednak, że mogę to zrobić albo nie - jestem tutaj swoim szefem i to bardzo mi odpowiada.

10. Jaki jest Twój ulubiony gatunek muzyczny? Power metal, ale nie tylko. Od najmłodszych lat jest ze mną muzyka Depeche Mode.

11. Jak znosisz porażki? Najpierw powściekam się głośno przez - powiedzmy - 3 godziny, potem zaczynam walczyć z myślami i tłumaczyć sobie, co oznacza dla mnie ta sytuacja, co dobrego i co złego z niej wynika. Wyciągnę jakąś lekcję na przyszłość, np. nie angażuj się emocjonalnie w układy w pracy. I żyję dalej. Zwykle nie trwa to dłużej niż 24 godziny (w zależności od wagi porażki).


Moi kochani, mam jeszcze jedną nominację do LBA - od Odchudzanie Motywacja Inspiracja - jest mi bardzo miło, dziękuję! Ta przyszła później i później na nią odpowiem, czyli w przyszłym miesiącu i wtedy pomyślę też nad pytaniami i dalszymi nominacjami. Dzisiaj wszyscy nie sympatyzujący z tym uroczym tagiem mogą odetchnąć ;-)

48 komentarzy:

  1. Gaja,biegasz ? dla mnie bieganie to trud ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie ćwiczenia z filmikami na YT to trud i nuda. Każdy musi znaleźć coś dla siebie :-) Ale to żadne profesjonalne bieganie, nawet nie myślę o biciu rekordów.

      Usuń
    2. A ja wolę filmiki na YT, bo wykonuje się "na miejscu", a jak idę biegać to ciągle myślę o tym, żeby nie odbiec za daleko bo do domu nie wrócę ( bo ja jestem z tych co wypluwają płuca po przebiegnięciu 500m ) ;D Ilu ludzi, tyle upodobań

      Pozdrawiam
      Ania

      Usuń
    3. D o k ł a d n i e :-)

      Usuń
  2. Miło było blizej Cię poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie bliżej Cię poznać. :) Też wolę góry, nasze polskie są cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W górach zawsze jest coś do roboty, zresztą lubie chodzić po górach, lubię widoki z góry :-)

      Usuń
  4. Milo było dowiedzieć się o Tobie więcej. Zdecydowanie też wole góry i mamy podobny gust muzyczny :) Jesli chodzi o bieganie stawy mi padły i ciężko to znoszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę... Biorę pod uwagę takie prawdopodobieństwo i staram się biegać po polnych drogach,a także nie przesadzam: 3-4 razy w tygodniu po 2 km to nic obciążającego. Myślę o zwiększeniu dystansu, ale też nie wiem, czy to konieczne, bo po powrocie jeszcze chciałabym mieć siłę wykonać kilka ćwiczeń, a tytanem fitnessu nie jestem ;-)

      Usuń
    2. Też coś staram się z tym robić ale trudno jest calkowicie się wyleczyć. Ze sportem tak jak piszesz, trzeba ostrożnie. Zwiększać dystans ale stopniowo. Ja wręcz przegięłam z aktywnością i teraz mam skutki.

      Usuń
  5. Ja już w jednym wpisie odpowiedziałam chyba na 6 nominacji! Jeszcze jedna mi wisi :).
    Polskie morze nie zawsze jest zimne, polecam zatokę w okolicach sierpnia. Woda może nie jest gorąca, ale lodowata też nie jest :). Zresztą jeśli chodzi o widoki, to cała polska jest ŚLICZNA :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie że Polska jest piękna, po prostu jesteśmy, że tak powiem "opatrzeni", ale kiedy widzę np. piękne stepy Mongolii czuję zachwyt i co z tego? Raczej na dłużej nie chciałabym tam zostać, to tylko chwilowy zachwyt, później miałabym dość monotonii krajobrazu :-)

      Usuń
  6. Ja się w bieganiu już dawno zakochałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W bieganiu dobre jest też to, że wtedy umysł naprawdę odpoczywa :-) To zamiast medytacji, na którą nigdy nie znajduję czasu.

      Usuń
  7. No to życzę Ci zdrowego biegania :))

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja lubię LBA. W sumie poznałam go dzięki Tobie Gaju :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dużo ciekawostek :) Ja na przyklad nad polskim morzem nie byłam, więc nie mam porównania ;) A skoro tak zachwalasz bieganie to chyba sama też się za nie powinnam wziąć. Kiedyś biegałam na bieżni, gdy chodziłam na siłownię, ale to nie to samo co na świeżym powietrzu. Zresztą i tak dość dawno nie biegałam. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale znam też całkiem dużo osób, które za żadne skarby nie pójdą biegać. Dla mnie to pasuje, czuję, że to mi służy, zresztą uważam, że to najlepszy sposób na cellulit, a nie balsamy czy inne cuda wianki. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  10. Żaden badziew, oprawę masz super, z miejsca nastraja pozytywnie, tak jak obiecuje tytuł! H.Ford to miał tę głowę na karku..., chętnie skorzystałabym z Twojego motta, bo jest naprawdę mega:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się skrytykowałam, bo różni znawcy tematu często wypowiadają się jak powinien wyglądać blog z prawdziwego zdarzenia. W tym kontekście to rzeczywiście blado wygląda, ale ostatecznie niczego tu nie sprzedaje i nie muszę dbać o komercję :-)

      Usuń
  11. O proszę, biegany liebster. Tego jeszcze nie widziałam. :) Sama przeszłam z bieganiem od nienawiści po... sympatię. Jak na razie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się odświeżać tego Liebstera jak mogę ;-)

      Usuń
  12. Biega (m) to mój Małż i to od zawsze....ja tylko,, do tramwaju,,, ;))) a poważnie to pedałuję rowerem, to wolę i lubię. Góry ponad morze zdecydowanie i to dość aktywnie bo włażąc na najwyższe szczyty ;) no i plany na przyszłość związane ze swoim miejscem na wsi identyczne więc ja akurat podzielam Twój entuzjazm: miasto gdzieś pędzi, przytłacza, jest głośne i brudne... a tam cisza, spokój i piękno przyrody... domek przy dzisiejszych możliwościach to można sobie taaaak urządzić, że nawet mieszkanie w drogim apartamentowcu się nie umywa. Ech te plany ;) może się ziszczą....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja z kolei za rowerem to tak średnio na jeża przepadam, chociaż też można się spocić, nie powiem nie, szczególnie kiedy mój Małż się podłączy.

      Usuń
    2. A co do wsi, to właśnie najbardziej odradza nam rodzina, która tam mieszka. Nie mogę się nadziwić, oni naprawdę widzą tylko uciążliwości i nic poza tym...

      Usuń
    3. Ha to podobnie jest u mnie... może dlatego, że nie zaznali nigdy,, rozkoszy,, miejskiego życia... a to wiejskie kojarzy się tylko jako uciążliwe, sama nie wiem :/ Nie powiem znam je trochę od podszewki i rzeczywiście przy typowym,, gospodarskim,, życiu łatwo nie było tyle tylko, że ja nie mam zamiaru,, gospodarzyć,, domek, ogród tylko tyle i aż tyle :)

      Usuń
  13. to muszę spróbować.ja niestety biegam tylko po mieście, choć muszę się pochwalić bo ostatnio przebiegłam całą trasę maratonu PKO :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja staram się biegać po naturalnym podłożu, może to śmiesznie zabrzmi, ale jeśli mam gdzieś kawałek chodnika, to staram się pomykać obok ;-)

      Usuń
  14. Dziękuje gaju za udział w zabawie i udzielone odpowiedzi, miło mi poznać Cię bliżej :)
    Serdecznie pozdrawiam :) Małgosia

    OdpowiedzUsuń
  15. Wybacz - Twoje imię miało być z dużej litery :) Pozdrawiam Gaju

    OdpowiedzUsuń
  16. bardzo ciekawy blog :)

    zapraszam!
    http://izaporemba.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Witaj
    ciekawe pytania i jeszcze ciekawsze odpowiedzi. Bieganie jak przeczytałam jest też dobre na depresję lepsze niż leki psychotropowe.... a motto bardzo mi się podoba bo jest trafne i mądre
    pozdrawiam ciepło
    dobrycoach.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj dowiedziałam się, że Pepsi Eliot, autorka strony http://www.pepsieliot.com/, wydała książkę pt. "Biegam, bo muszę", w której wyznaje, że dzięki bieganiu dała sobie rady z nerwicą lękową. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  18. Świetnie mieć pasję która przynosi wiele dobrego :) Ja bym z chęcią biegała ale niestety lekarz mi zabronił :( Kocham za to jazdę rowerem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię rower, ale wydaje mi się, że bieganie lepiej działa na sylwetkę...

      Usuń
  19. Dom na wsi. Marzy mi się taka chatka z dala od miejskiego zgiełku. Babcia się wyprowadziła, dom do wyburzenia, bo się powoli zawala, więc i wracać na wieś nie ma do kogo..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wrócę do swego rodzinnego, tylko małe poprawki w nim by się przydały :-)

      Usuń
  20. W swoim życiu miałam krótki epizod z bieganiem - może półroczny. Nawet mi się podobało - do momentu aż ktoś w biały dzień nie zaczął mnie gonić :/ Wtedy najadłam się strachu co niemiara i porzuciłam bieganie ze względu na zdrowie psychiczne... Ale na szczęście jest tyle rodzajów sportu, że znalazłam coś innego, co daje mi dużo szczęścia i zapewnia komfort psychiczny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieźle, można się przestraszyć. Ja miałam jeden incydent. Kilka lat temu, kiedy mieszkałam nad Zalewem Zegrzyńskim, biegałam deptakiem wzdluż jego brzegu, któregoś razu z krzaków wyszedł całkiem goły mężczyzna i stanął na moim torze patrząc na mnie :-P W tym miejscu podobno nudyści nielegalnie zawładnęli plażą, ale myślę, że żaden prawdziwy nudysta nie straszyłby ludzi, więc zawróciłam, wolałam się nie nie dowiadować czy to świr czy może nie.

      Usuń
  21. Heh, pamiętam jak rok temu mnie nominowałaś do czegoś takiego :-P.

    OdpowiedzUsuń