piątek, 22 maja 2015

Nie dajmy się wampirom

Na nasze samopoczucie i zdrowie w głównej mierze wpływamy sami, za pomocą właściwego odżywiania, pozytywnego nastawienia do życia, aktywności fizycznej czy pielęgnowania pasji, ale czasami, mimo dobrych chęci i działania, nie wszystko idzie tak, jakbyśmy sobie życzyli. Wtedy przyjrzyjmy się ludziom, którzy nas otaczają, oni też mają udział w naszych wzlotach i upadkach.

Przyjaźnie oraz dobre kontakty, oparte na wspólnych zainteresowaniach i poczuciu bliskości należy szanować i pielęgnować. Tacy ludzie zachęcą nas do rozwoju, zainspirują do zmian, będą wspierać w potrzebie i powiedzą nam prawdę w oczy, kiedy zbłądzimy. To prawdziwy skarb, jednak należy go uważnie wybrać z towarzystwa, które do nas przylgnęło siłą przyciągania.

Zatem nie zostawiajmy przypadkowi składu naszego towarzystwa, ponieważ ludzie, z którymi spędzamy czas, mają na nas znaczący wpływ. Spójrzmy z dystansem na swoje związki z ludźmi:
  • czy osoby, z którymi często się spotykamy, pomagają nam się rozwijać, czy może spowalniają, sprawiają trudności, wysysają emocjonalnie i duchowo?
  • czy ich podziwiamy i szanujemy? 
  • czy ważne są dla nas te same wartości?
Jeśli tak, to świetnie! Jeśli nie, tzn. jeśli odnosimy wrażenie, że ludzie z otoczenia nas spowalniają, sprawiają trudności, wysysają emocjonalnie i duchowo - warto rozważyć, czy nie powinniśmy spędzać razem mniej czasu, gdyż istnieje ryzyko, że takie znajomości oddalą nas od założonych celów i wprowadzą do naszego życia niepokój.

Sygnałem świadczącym o tym, że tkwimy w relacji, która nam nie służy, będzie nasze samopoczucie po spotkaniu z daną osobą - podenerwowanie, wyraźny spadek energii życiowej, kompulsywne odruchy by zjeść coś słodkiego albo napić się alkoholu. Generalnie mamy poczucie zmanipulowania czy poniżenia, z ciała też mogą płynąć symptomy takie jak: ból głowy, brzucha, mdłości czy duszność. Warto słuchać swojego ciała, takie obserwacje mogą nas doprowadzić do ciekawych odkryć na temat relacji z ludźmi.

Wypisz - wymaluj samopoczucie jak po spotkaniu z wampirem, oczywiście takim energetycznym. Kiedy zauważyłam u siebie podobne objawy po spotkaniach z niektórymi ludźmi i skojarzyłam jak bardzo przystają do powyższego opisu, byłam w szoku!
Ja odbijam się w lustrze! ;-)
Wampir energetyczny to osoba, w towarzystwie której nasze myśli są zmącone, zaczynamy odczuwać negatywne emocje, często po spotkaniu czujemy osłabienie, zniechęcenie do życia. (Definicja pochodzi stąd.) Swoimi słowami powiedziałabym: to osoba, która świadomie lub nieświadomie gra na naszych niższych emocjach, co jest dla nas męczące tak bardzo, że często musimy spotkanie z nią po prostu odespać. Z taką osobą u boku daleko nie zajedziemy, chcąc nie chcąc musimy zacząć się bronić, a jeśli się da, to i uciekać jak najdalej od niej. I chociaż ciągle uśmiecham się z niedowierzaniem widząc / słysząc słowo "wampir", to jednak da się zauważyć, jak wiele stron internetowych ten temat podejmuje. I już nawet nie chodzi mi o nazwanie takich ludzi tak czy siak, po prostu faktem jest, że z niektórymi jest nam wyraźnie nie po drodze. Niby są blisko nas, ale zachowują się jak kotwica - nie możemy przy nich odpłynąć, zawsze czujemy "spięcie pośladków", nadmiernie kontrolujemy się i trudno nam być w pełni sobą.

Do czego zmierzam: życie mamy jedno i w efekcie zawsze wydaje się za krótkie. Mamy za mało czasu na wszystko, co naprawdę chcielibyśmy robić, dlatego nie marnujmy czasu na wampiry, niech idą pożywić się gdzie indziej. Jeśli nie damy im swojej uwagi, wtedy będą musiały poszukać nowej ofiary, ale to już ich problem, my przecież chcemy się rozwijać i spędzać czas dany nam na ziemi jak najprzyjemniej. A więc ciągnijmy do swoich, bo tylko z ludźmi nadającymi na tych samych falach możemy stworzyć coś dobrego, pięknego czy wielkiego.

Nie będę tu wpisywała porad typu: jak poradzić sobie z wampirem, jeśli kogoś ten temat szerzej interesuje, to wujek Google na pewno doradzi. Pewnie każdy ma swego wampira, więc może podzielicie się swoimi doświadczenia z tymi, wcale nie fikcyjnymi, stworzeniami?

89 komentarzy:

  1. Proszę bardzo! Jakieś 20 lat temu wprowadziłam do życia to spostrzeżenie na temat istnienia wampirów właśnie żywiących się energią :))) Ja jestem bardzo na nich podatna. Po spotkaniu z taką jednostką wręcz potrafi mnie bardzo szybko boleć głowa a miałam przypadek, że musiałam się położyć i sprawiałam wrażenie wręcz bardzo chorej. Teraz to powszechne stanowisko, ale jeszcze kilkanaście lat temu jak o tym mówiłam to patrzono na mnie dziwnie.
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mam wrazenie, że ja również jestem na takie osoby bardzo wrażliwa, bo miewam te wszystkie namacalne, fizyczne dolegliwości. Kiedy rozmawiałam ze znajomymi kobietami, okazuje się, że nie wszystkie tak to odczuwają. Zaczęłam myśleć, jakby tu sobie pomóc, bo nie da się nie spotykać TEJ osoby i zauważyłam, że pomaga trochę, gdy nie otwieram się w kontaktach z nią. Zachowuję dystans, bez okazywania bliskości.

      Usuń
  2. znam parę takich wampirów, z niektórymi ucięłam kontakt i odżyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, jeśli w rodzinie da się żyć. Zauważyłam, że mnóstwo ludzi zauważa "wampiry" w domowym zaciszu, a gdzie wypoczywać, jeśli nie w domu? Taka sytuacja musi być koszmarem.

      Usuń
  3. A co, jesli te wampiry to bliskie nam osoby? Poszukam w necie, co z tym zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W necie, jak zwykle pelno podpowiedzi, począwszy od takich typu "skrzyżowanie nóg w czasie rozmowy" na psychologicznych poradach kończąc. Zrezygnowałam z podawania ich, bo to bardzo obszerny temat. Myślę, że w stosunkach z takimi ludźmi kłania się też asertywność i pewność siebie :-)

      Usuń
  4. Miałaś kiedyś takiego wampira energetycznego koło siebie. Gdy zerwałam znajomość, od razu w życiu zaczęło mi się układać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze by było, gdyby tak dało sie zawsze. Zwykle jesteśmy na siebie w jakiś sposób skazani, wtedy lepiej się po prostu nie zaprzyjaźniać, chociaż taka osoba może próbować nas podejść, my jednak nie możemy się złamać ;-)

      Usuń
  5. Wampir- bardzo trafne określenie. Wiem o czym mówisz. Czasami ktoś nas po prostu gasi na każdym kroku, wypija cały optymizm i sprawia, że życie z nas uchodzi. Na szczęście obecnie nie sądzę, abym takie osoby wokół siebie miała, ale bardzo dobrze wiem o czym piszesz. Najgorzej jeśli wśród naszych bliskich/rodziny trafi się wampir, wtedy nic, tylko go trzeba ratować, aby nauczył się czerpać ze swojego życia i nie zatruwać go innym ;) Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bo takie osoby są wampirami wtedy, kiedy im pozwalamy. Kiedy widzą, ze nic z tego, stosunki się prostują, ale to pozwalanie, to złożona sprawa. Z "normalnymi" ludźmi sprawa jest prosta, są określone zasady, kultura osobista, uprzejmość, otwartość. W stosunku do wampirków, bycie uprzejmym i otwartym źle się może skończyć.

      Usuń
  6. To prawda, że lepiej otaczać się osobami pozytywnie wpływającymi na nasze samopoczucie. Problem pojawia się, gdy bliskie osoby stają się "wampirami" - członkowie rodziny przechodzący trudne chwile potrafią skutecznie wyssać energię, jednak nie znaczy to, że mamy się od nich odcinać - czasem pomoc bliskiej osobie jest ważniejsza, niż własny nastrój...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem, co myślę o ostatnim zdaniu Twojej wypowiedzi... Takie osoby nie zawsze naprawdę potrzebują pomocy, a częściej potrzebują, żeby ktoś przy nich skakał. Rozumiem, że pomagać należy, a jednak osoba, która z dziwnych powodów ciągle wymyśla problemy, zadania do realizacji, ale nie dla siebie. Jeśli jest tak słaba i nieporadna, to po co chce/domaga się tych wszystkich rzeczy typu:co należy kupić, co zrobić. Dla mnie pomoc, to sprawy bezpośrednio zwiazane z funkcjonowaniem, a nie życie w zastępstwie za kogoś. Mam nadzieję, ze mnie zrozumiałaś, bo jakoś trudno było mi się wysłowić...

      Usuń
    2. To prawda... chyba każdy przypadek trzeba rozważyć indywidualnie.
      Ja miałąm na myśli sytuację, gdy członek rodziny lub przyjaciólka przechodzi trudny okres w życiu, w związku z czym mimowolnie emanuje przygnębiającą energią. Możliwe, że dzięki pomocy wyjdzie z tego stanu.
      Oczywiście osoby z premedytacją psujące innym samopoczucie, by poprawić własne, nie zasługują na współczucie...

      Usuń
    3. No tak, właściwie, taki przypadek, jak wspominasz, też może mieć miejsce. Osoby smutne, przygnębione mogą być dla nas uciążliwe, ale to raczej nie "rasowe wampirki", a stan przejściowy :-)

      Usuń
  7. Na poprzednim blogu właśnie też pisałam o wampirach energetycznych. Jednym z takich wampirów jest mój teść, dlatego wiem co to znaczy, mieć taką osobę w rodzinie.
    Miłego weekendu Gaju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku śmiałąm się z tego - co za wampiry, po prostu osoby, z którymi nam sie nie układa. Ale jednak, z uwagi na konkretne objawy, słowo "wampir" pasuje jak ulał :-) Wzajemnie!

      Usuń
  8. Znam ten typ człowieka i staram się właśnie ograniczać z takimi osobami kontakty. Wszędzie by wbijali tylko szpilki. To bardzo frustrujące.
    PS. Nominacja spełniona, zapraszam do lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak już nie da sie ich ominąć, to w kontaktach z nimi unikać jednak otwarcia. Nie mogą mieć punktu zaczepienia, by za bardzo się zbliżyć.

      Usuń
  9. Miałam i mam do czynienia z takimi osobami, w tym przypadku to nie wampiryzm lecz MEGAwampiryzm. Perfekcyjna manipulacja, szantaż emocjonalny na najwyższym poziomie brrr..Jedną znajomość ucięłam, druga to mama. Po spotkaniu jestem skołowana, bez życia i energii . Jest leciwą osobą, nie mogę się odseparować, staram się jakoś chronić, ale to strasznie trudne uff.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest właśnie ten wyznacznik - brak energii (ziewanie, koniecznoćć odespania, szum w głowie). Takie osoby często na pierwszy rzut oka wydają się bardzo udzielajace się w naszym otoczeniu i właśnie tym, że wszędzie ich pełno - cały czas absorbują naszą uwagę, męczą, wysysaja energię. W rozmowie z nimi pocimy się, bo toczy sie ona jakoś tak... nienaturalnie.

      Usuń
  10. oby o takie łatwe było. U mnie wampiry lekkkie to mąż i mama, a ciężki syn.A żyć trzeba...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z rodziną - trudna sprawa... U mnie teściowa na bank jest wampirem, ale na szczęście z nią nie mieszkam. Reszta - raczej po prostu od czasu do czasu mnie wkurza ;-)

      Usuń
  11. Coś na rzeczy jest, na pewno. Kwestia teraz jest taka, żeby mieć świadomość istnienia takiego wampira i skutecznej ochrony przed nim. Bo nie zawsze da się go od nas odseparować, niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w rodzinie zdarzają się takie osoby, przy których normalnie wymiękamy. Moja metoda nie jest doskonała, ale jako-tako działa: przywdziewam pancerz, słowne ataki i prowokacje jednym uchem wpuszczam, a drugim wypuszczam, staram się nie otwierać za bardzo przed taka osobą, a jednocześnie zachowuję się poprawnie, aczkolwiek stanowczo.

      Usuń
  12. Ostatnio same takie wampiry mnie otaczają :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie dni, kiedy wydaje mi się, że każdy czegoś ode mnie chce, ale to co czuję wtedy, to zwykłe wkurzenie, a osoby, które na potrzeby tego tekstu nazywam "wampirkami" jednak wywierają na mnie o wiele "głębsze wrażenie". Jednym zdaniem: gdybym mogła, to uciekłabym od nich daleko i na zawsze i nigdy nie zatęskniła :-)

      Usuń
  13. Bożeno, ja też swego czasu szukałam nawet intensywnie informacji w internecie na temat wampirów energetycznych. Niby słowo wampir może budzić śmiech - lecz faktycznie to śmieszne nie jest. Od takich ludzi z daleka - powiem tylko.
    I to co teraz napiszę, zabrzmi może brutalnie : Nasze życie to jak klub- a my powinniśmy być dobrymi selekcjonerami i nie każdego wpuszczać. Może to niezbyt ładnie brzmi -co napisałam ale powiem tylko jedno- jest to prawdziwe. Ja jestem pozytywnie z reguły nastawiona lecz w obecności niektórych osób czuję się bez energii, boli mnie głowa po spotkaniu z nimi, zawsze potrafią powiedzieć: "Po co cos robisz, nie uda Ci się , etc".
    Dobrze,że wspominasz o jedzeniu słodyczy po takich spotkaniach - cieszę się,że przeczytałam u Ciebie o tym, Zwrócę uwagę i będę się obserwować - po jakich wydarzeniach i kiedy sięgam po słodkie.
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to mi chodziło - o to samopoczucie, jak w czasie choroby. Przeczytałam już wszystkie komentarze pod tekstem i zauważyłam, ze czasami to pojęcie się rozmywa, np. Zdeterminowana Ana pisze nawet, ze przygnębienie może mieć źródło w nas. W pewnym sensie przyznaję jej rację, ale tylko w pewnym sensie. Bo to, że wszystkich nie da się lubić, niektórym możemy zazdrościć, jest prawdą i też twierdzę, że nie musimy z takimi osobami przebywać, skoro takie emocje w nas wzbudzają. Ale w artykule miałąm na myśli pewien szczególny rodzaj osób i widzę, że wiesz, co mam na myśli. Tylko pozazdrościć dziewczynom, które nie spotkały nigdy na swej drodze takich osób. Pozdrawiam!

      Usuń
  14. czy na pierwszym zdjęciu zamek w Bobolicach? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Jakoś mi tak do tekstu o wampirach pasował ;-)

      Usuń
  15. Czasem wcale to nie jest takie łatwe aby się wyzbyć takich osób z naszego otoczenia. Można zminimalizować kontakty i tyle...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zminimalizować i spłycić :-)

      Usuń
  16. Na energetyczne "wampiry" jestem nadwrażliwa, z czego nie zdawałam sobie sprawy. Z zatłoczonego autobusu, do którego wchodziłam zdrowa, wychodziłam chora. Wchodziłam do sklepu i od razu chciało mi się niekontrolowanie płakać i traciłam całą energię. Na szczęście są na to sposoby i działają:))
    Na znajomych też, najtrudniej uświadomić sobie, że ktoś wysyssa z nas energię. Uświadomienie sobie tego, to połowa zwycięstwa. Resztę też da się zrobić ale to już wymaga wysiłku i pewności siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie dowiedzialabym się czegoś więcej o Twoich sposobach, ja postawiłam na uprzejmowość i uśmiech, ale takie typu - bez zobowiązań i spoufalania. Koleżanka zaś twierdzi, że krzyżuje nogi ;-) Niewątpliwie, jeśli nadamy moc symbolom, to one zaczną "działać" - to jedna z zagadek umysłu, może dzieki nim szamani uzdrawiali chorych...

      Usuń
    2. Na te wampiry, których nie znam, mam znane szamańskie sposoby. Pierwszy, to "zakorzeniam" się przed wyjściem z domu, czyli dosłownie wyobrażam sobie jak ze ztóp wyrastają mi korzenie i wrastają w ziemię, a potem jak z tych korzeni wpływa energia w moje ciało. Jak jestem np. w sklepie lub obok kogoś "podejrzanego", to wyobrażam sobie, że jestem w przeźroczystej "bańce" białego światła. Wręcz czuję namacalnie i widzę oczami wyobraźni białe światło wokół mnie.
      Może wydać się to dziwne, ale działa, sprawdzone przez tysiąclecia przez szamanów. Symbole i rytuały mają dla naszej podświadomości ogromną moc.
      Co do znajomych, to po pierwsze, jak mogę, to urywam kontakt lub zmniejszam do minimum (asertywność!), podczas kontaktów wyobrażam sobie to samo co wyżej ale jednocześnie pracuję nad asertywnością, swoją wartością i z taką osobą nie dyskutuję. Wpada w jedno ucho, wypada drugim, a ja nawet nie wyjawiam swoich poglądów, aby nie wchodzić w wyczerpującą energetycznie polemikę.
      Dyskusje mają sens, jak wzbogacają nasze życie, zmieniają nas na lepsze i dodają energii.

      Usuń
    3. O wszystkich sposobach, przyznaję, czytałam. Zgadzam się z asertywnością, co do szamańskich sposobów - nie neguję, wierzę wręcz, że zestosowane z wiarą przyniosą pozytywny skutek, ale do mojej osobowości niestety nie mogą się wpasować... Jeśli mam wybierać, to już prędzej obstawię afirmacje. Mam takie ulubione z JAM JEST w roli głównej, pochodzące z książki "Złota Ksiega" Saint Germain :-)

      Usuń
    4. Z moimi paranormalnymi zdolnościami, szamańskie sposoby są najlepsze ale nie namawiam. Same afirmacje mało mi dają. Każdy ma inny sposób, a najlepszy jest taki, który działa :)) I świadomość tego.

      Usuń
  17. Pare takich znajomosci zerwalam i po latach wiem, ze warto było!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są ludzie, których zostawiamy za sobą i nigdy za nimi nie zatęsknimi.

      Usuń
  18. A wiesz, jak tak czytałam Twój post, to skojarzyłam sobie, że tak się czuję po spotkaniu z jedną znajomą - i faktycznie, teraz już się tak często nie widujemy i jest w życiu mi się bardzo pozytywnie układa...coś w tym musi być!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać po komentarzach, na palcach jednej ręki można policzyć szczęśliwców, które nie spotkały się z tym niewątpliwie dziwnym zjawiskiem :-)

      Usuń
  19. U mnie w rodzinie jest taki wampir, który ne tylko wysysa z ludzi pozytywną energie, to na dodatek sieje zamęt pomiędzy ludźmi. Niestety nie ma szans na odcięcie się od tej osoby, staram się ograniczać kontakty, ale całkiem wyeliminować się ich niestety nie da :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wampira w rodzinie mam też swój pomysł: na spotkaniach, gdzie on jest, zwykle solidaryzuję się otwarcie z tą częścią rodziny, która jest mi bliska, wtedy jego moc maleje ;-)

      Usuń
  20. Dla mnie nie do pokonania jest, kiedy spotykamy wampira energetycznego w pracy, na studiach i jest to osoba, z którą musimy codziennie współpracować, musimy więc codziennie rozmawiać i nie ma na to rady. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze, że nasze ciało aż tak reaguje. Bo tu nie chodzi o jakieś zdenerwowanie czy niechęć, tylko ból głowy, senność, takie "wypompowanie"...

      Usuń
  21. Mam takiego wampira, wypisz-wymaluj przykład jak z definicji. Po spotkaniu z tą osobą jestem zmęczona, zniechęcona na maksa, mam ochotę polać sobie konkretną lampkę wina. Na szczęście zdałam sobie sprawę z toksyczności tej relacji i ograniczyłam kontakty do absolutnego minimum. Najlepsza rada, o ile nie możemy całkowicie zrezygnować ze spotykania tej osoby (tak jak u mnie), to ignorować wszelkie docinki, nie wdawać się w dyskusję, nie dać się sprowokować. Przestałam też tej osobie mówić o swoich planach, sukcesach i ambicjach, bo konczyło się zawsze podcinaniem mi skrzydeł. Czułam wręcz, że źle mi życzy. W oczach widać wszystko. Można się uśmiechać i udawać przyjaźń, ale co z tego, gdy w spojrzeniu widzę jad i fałsz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, jeśli już mamy kogoś takiego w otoczeniu (i musimy mieć), to niech wie on o nas jak najmniej, nie dopuszczajmy do poufałych relacji.

      Usuń
  22. Grunt to nie dać się wyssać. Potrzeba siły i treningu, bo czasami nie da się uciąć kontaktów, ale można się na te siły nieczyste uodpornić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można! Trening czyni mistrza ;-)

      Usuń
  23. Odpowiedzi
    1. Ale pamiętaj: nie zwykła niechęć, tylko objawy wyssania! Chociaż tych, do których pałamy niechęcią, też nie musimy znosić w swoim otoczeniu. Bo i po co?

      Usuń
  24. Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że są to nieliczne egzemplarze ;-)

      Usuń
  25. Tez znam takie osoby, ale jakos podswiadomie, a moze instynktownie staram sie ich unikac. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy znajomość samego siebie :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  26. Na szczęście otaczam się ludźmi pozytywnymi. Nigdy nie czułam się po spotkaniu sfrustrowana czy przygnębiona. Warto jednak jeszcze dodać, że czasem przygnębienie może wynikać z tego, że komuś zazdrościmy, a to już nasza wina. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiscie, nasze negetywne emocje jak najbardziej mogą psuć nam humor, zawsze powtarzam, że jeśli sie na kogoś wściekam, to sama przez to czuje się źle. Dyskusja zeszła na temat wampirów, ale myśl przewodnia artykułu była taka, żeby otaczać się ludźmi inspirujacymi i przychylnymi nam, takimi, z którymi czas szybko płynie i czujemy ich wsparcie. Jeśli komuś zazdrościmy, to może też lepiej nie zawracać sobie głowy taką relacją, bo wtedy to my stajemy się takimi wampirkami ;-)

      Usuń
  27. Ja od takich osób uciekam i na szczęście nie mam ich w swoim najbliższym otoczeniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to chodzi, jeśli możemy otaczaś się ludźmi, z któymi nadajemy na tych samych falach, to dajmy sobie spokój z zawracaniem kijem Wisły i nie starajmy się na siłę z kimś być, dodatkowo robiąc sobie wyrzuty, że komuś szansy nie dajemy. Niech swój ciągnie do swego i będzie najlepiej. Jak kiedyś jedna z Was napisała w komentarzu: na siłę to się szafę przesuwa :-)

      Usuń
  28. Ja podobnie jak Beata, unikam ludzi negatywnych. Ale rozmowy innymi ludźmi, często również mnie inspirują i wzbogacają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to co wpisałam pod komentarzem Małej-Myśl(i) pasowałoby i tutaj. Trudno zdefiniować TAKĄ osobę - to nie koniecznie jest związane z tym, że ta ma inne poglądy czy narzeka. Środki świadomie czy nieświadomie stosowane przez takie osoby, są czasami tak subtelne, że osoba nie wtajemniczona za chiny nie zrozumie o co nam chodzi...

      Usuń
  29. Prawda, prawda i jeszcze raz prawda ;) Gorzej jak tych "wampirów" jest w naszym otoczeniu dużo, bo gdy się ich wyeliminuje, to może okazać się, że nie ma do kogo buzi otworzyć ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze jest opcja, aby poszerzyć kręgi znajomych, świadomie i z wyboru :))

      Usuń
    2. Wampiry też maja różną wagę, niektóre osoby po prostu nie ida tą samą drogą, co my, więc pojawiaja sie dyskomfort w kontaktach, a są też te prawdziwe wysysacze energii, co to na pierwszy rzut oka wyglądają, że do rany przyłóż, a w ich obecności również nie czujemy komfortu, chociaż teoretycznie - nic się nie dzieje...

      Usuń
  30. Szczęściem na taki typ - wampira energetycznego jeszcze nie trafiłam. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To można powiedzieć, że jesteś farciarą, bo jak widać po komentarzach, prawie na każdym ktoś pasożytuje ;-)

      Usuń
  31. Ciekawe ile tu jest takich wampirków hehe ;) Ja już od kilku lat staram się unikać ludzi, którzy wywołują u mnie negatywne emocje. Unikam również osób, które niby miłe ale po spotkaniu z nimi nagle mój entuzjazm i dobre samopoczucie odchodziło w siną dal. I bardzo mi z tym dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najczęściej w niechciane relacje wikłają nas: praca i rodzina. Na szczęście, na takie osoby są też inne sposoby, oprócz zniknięcia im z oczu :-)

      Usuń
  32. Świetnie napisane! Mam kilka takich wampirów, ale omijam ich szerokim łukiem! Warto znaleźć czas właśnie, dla ludzi którzy nas rozwijają, w których towarzystwie odpoczywamy i świetnie się czujemy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, bo izolacja od ludzi też nie wpływa na nas najlepiej. Nawet jeśli jesteśmy introwertyczni, to i tak pozostajemy istotami społecznymi :-)

      Usuń
  33. Też tak uważam Gajo, że mamy duży wpływ na nasze zdrowie, wiem coś o tym........ Właśnie zaraz wychodzę na marsz z kijkami, albo uprawiać Nordic Walking ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O super! A ja postanowiłam zająć się slow joggingiem :-)

      Usuń
  34. Witaj Gaja:). Bardzo ciekawy artykuł. Właśnie jestem w trakcie lektury WAMPIRY EMOCJONALNE Alberta Bernsteina, a Ty akurat o wampirach piszesz. Nazwa wydaje mi się bardzo trafna - wysysają z ciebie energię i życie i musisz to jakoś odreagować i się zregenerować po takim spotkaniu.

    A książka jest świetna - daje praktyczne porady, jak je rozpoznać i sobie z nimi poradzić. Sama ograniczyłam takie kontakty, jeden nawet zerwał się całkowicie, co na dobre wyszło. Pozdrawiam:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalazłam coś o tej książce: http://ksiazki.wp.pl/bid,28280,tytul,Emocjonalne-wampiry,fragment.html?ticaid=114ef1
      Ma pozytywne opinie :-)

      Usuń
  35. Masz rację nasze decyzję wpływają na nas znacząco :) Nasze zdrowie, samopoczucie a nawet szczęście i warto spędzać czas z ludźmi, którzy bardzo dobrze na nas wpływają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko i wyłącznie z takimi :-) wg mnie.

      Usuń
  36. Mam koleżankę, która działa na mnie mocno osłabiająco .. a na dodatek ciągle pali.. kiedy wracam od niej, jestem przesiąknięta dymem i złymi emocjami... dobrze, że spotykam się z nią tylko kila razy w roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami niespotykanie się z kimś, kto na nas źle działa wygląda "niepolitycznie" i robimy to, żeby nie wyjść na gbura. Też tak oczywiście potakuję, bo jak tu np. ominąć przysłowiową już teściową ;-)

      Usuń
  37. myślałam kiedyś o tym. i nie wiem, czy potrafię. rozpoznać ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wampir wampirem, już nawet nie chodzi konkretnie o ten typ człowieka, a o wszystkich, w towarzystwie których marniejemy, nie potrafimy być sobą.

      Usuń
  38. Zakochana w Bieganiu poleciła mi ten wpis :). Wydaje mi się, że chyba trafnie spostrzegłaś coś czego ja do końca nie widziałam :). Teraz będę się rozglądać, bo moje sięganie po słodkie to jakaś tragedia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można w te wampiry wierzyć lub nie, ale tak czy inaczej, zdrowo jest unikać niechcianego towarzystwa, nie bawić sie w miłosierne samarytanki i nie zmuszać się do polubienia kogoś na siłę, bo przecież jesteśmy dobrymi ludźmi :-)

      Usuń
  39. Miałam w swoim życiu długotrwały kontakt z jednym takim wampirem. Trwało to zbyt długo, ale zdobyłam w sobie siłę i przecięłam ten chory układ. Odżyłam, rozkwitłam...stałam się nową wersją siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie będzie przesady, jeśli powiem, że pozbycie się takiej osoby, to jak zdjęcie ciężkiego placaka po długiej wędrówce :-)

      Usuń
  40. Powtórzę za Tobą; "Ciągnijmy do swoich"!!!!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  41. Mam dwie znajome o podobnym charakterze, które siebie nie znają. Kiedy spotykam się z pierwszą i słyszę jej chwalenie się sukcesami i osiągnięciami, to wracam do domu z poczuciem własnej "miałkości". Właściwie ostatnio już się nie widujemy.
    Kiedy spotykam się z drugą znajomą i słyszę o jej wspaniałych wynikach na studiach, przygotowaniach do ślubu, planach wyjazdu za granicę, bo ma tam ofertę pracy to... czuję radość. Cieszy mnie, że tak dobrze sobie radzi, że tak wspaniale układa się jej w życiu i wracam do domu z przekonaniem, że "ja też tak mogę".
    Podobne rozmowy, podobna tematyka a tak jak piszesz zachowanie własnego organizmu jest zupełnie odmienne.

    OdpowiedzUsuń
  42. Mam wrażenie że mam taka znajoma, bardzo żadko sie teraz widujemy, raz na rok bym powiedziała. Mamy za to kontakt telefoniczny, wiem że ma problemy w pracy i w zwiazk, ale to bardziej jest winikiem jej podejscia do sytuacji i koleja własnych wyborów. Staram sie do niej żywić empatię i zindentyfikować z jej problemami i zawsze dac jej dobre słowo od serca. Ostatnio kiedy się z nia spotkałam powiedziała mi wręcz że zazdrosci mi mojego zwiazku co czesto bywało przyczyna jej kłutni z chłopakiem bo porównuje mojego chłopaka do jej. ZmierZam do tego że po tym spotkaniu zauważyłam spadek energii, przestałam ćwiczyć, jestem bardzo senna, odkładam obowiazki na drugi plan, zaczelam jesc nie zdrowo i w ciagu tych kilku dni pokłuciłam sie z dwójka znajomych bo wyprowadzili mnie z równowagi gdzie nigdy to sie nie zdarza. Moge łatwo zindentyfikować że moje podejscie do życia na chwilę obecna jest o wiele gorsze niż w zeszlym tygodniu. Dopiero dziś zdałam sobie sprawe jak trudno mi jest wstać z łóżka i że to dzieje sie dokładnie od ostaniego spotkania z moja znajoma.. być może to tylko moje przypuszczenia ale powiedziałam dość tego, zabrałam sie za swoje obowiazki z pełna para i nie dam sie jakimś przytłaczajactm emocja

    OdpowiedzUsuń