poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Szczęśliwi 24 godziny na dobę



Mam taką prywatną teorię, że przyszliśmy na świat po to, żeby być szczęśliwi i nie zamierzam tu przy okazji rozważać tradycyjnych wątpliwości typu: "a co z chorymi na raka". Jeszcze się taki nie urodził, co by na całe zło tego świata zaradził – radźmy tyle, ile w naszej mocy, a będzie dobrze.  Tak więc nastawmy nas umysł na odczuwanie szczęścia i zróbmy wszystko, żeby pozytywne myślenie stało się naszym nawykiem, bo warto.

Jednak w drodze do szczęścia można się łatwo pogubić, jak w każdym innym temacie. Nieraz tak bardzo chcemy być pewni siebie, przebojowi i dynamiczny, chcemy by dobry humor stał się naszym wyposażeniem obowiązkowym, że kiedy tego stanu nie udaje się nam osiągnąć – wiadomo, przypadki chodzą po ludziach – zaczynamy się zastanawiać, jakby tu jak najszybciej problem zagłuszyć.

Akceptując jedynie pozytywne emocje, ignorujemy system ostrzegawczy, w jaki wyposażyła nas natura. Negatywne emocje i złe samopoczucie zwykle są sygnałem, że nasze życie zmierza w złym kierunku, że działamy na własną niekorzyść np. pozwalając innym naruszać nasze granice. Jednym słowem, z bólem duszy sprawa ma się identycznie jak z bólem fizycznym – tak jak pierwsze symptomy chorób wskazują, by zadbać o siebie, tak złe samopoczucie sygnalizuje, że w naszym życiu źle się dzieje.

Zatem, nie zagłuszajmy bezwzględnie swoich mniej przyjemnych myśli i wrażeń, bo dzięki nim możemy zrozumieć, że jesteśmy w niewłaściwym miejscu lub robimy rzeczy, których nie chcemy robić. Mogą one zachęcać do zmiany, a zmiana może okazać się dla nas zaskakująco dobra. Oczywiście, mogą też nic nie oznaczać. Dlatego zamiast „zabijać” smutek zaraz po tym jak się pojawi, wysłuchajmy go raczej, dowiedzmy się, co chce nam przekazać - odepchnięty od siebie, kiedyś może zaatakować nas ze zdwojoną mocą.

A wracając do szczęścia uważam, że mamy wręcz obowiązek by do niego dążyć. Oczywiście nie po trupach, ale mądrze, czuwając by być jak najbliżej „złotego środka”. Dlaczego?
 

Ponieważ emocje towarzyszące szczęściu, podobnie jak inne emocje, są zaraźliwe. Stąd, jeśli już zarażamy, to uśmiechem, spokojem, poczuciem bezpieczeństwa, miłością, pięknem i szczodrością w rozdawaniu dobra. Chodzą słuchy, że to wszystko i tak kiedyś do nas wróci – również ze zdwojoną mocą!

89 komentarzy:

  1. Oj Gaju, jak ja bym chciała, aby więcej osób żyło wg. Twoich zasad...:)

    OdpowiedzUsuń
  2. chory na raka też może być szczęsliwy:):):)
    Pozdrawiam:):):

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój komentarz sprawił, że edytowałam lekko wstęp. Za wiele nie zmieniło, a lepiej oddaje wydźwięk tego, co miałam na myśli. Bo zapewne sama spotkałaś się z negacją założenia, że wszyscy mogą być szczęśliwi. Zaraz odzywają się głosy protestu - "jak to możliwe na tej nękanej chorobami i katastrofami ziemi?!" Myślę, że jest tak właśnie jak mi odpowiadasz. Każdy może być szczęśliwy, kiedy odkryje w sobie siłę. Zresztą, sformułowanie użyte we wstępie było symboliczne, chodzi o różnorakie nieszczęścia, jakie mogą spaść na człowieka. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  3. Smutek jest konieczny w życiu, jak każda emocja zresztą. Z wszystkimi emocjami trzeba się zmierzyć, może po to by bardziej to szczęście docenić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak :-) Ja też nie wiem jak to jest żyć wyłącznie w szczęściu (myślę, ze to musi być piękne!), za to nieustannie i obsesyjnie do tego stanu dążę - czy to w smutku, czy będąc szcześliwa staram się tego nie psuć. Dlaczego? Bo wiem co znaczy być w depresji i nie zamierzam tego powtarzać :-)

      Usuń
  4. To prawda . Chyba trochę mamy w naturze tuszowanie tego co złe. Są problemy , które można zadusić w zarodku, gorzej z tymi rozwiniętymi z korzeniami. Wtedy przyda się złoty środek i nasza intuicja, żeby wybrać najlepsze rozwiązanie. Słuchajmy intuicji ona zna się na wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na przykład - jakieś stłumione problemy z dzieciństwa. Mówię Ci, nikt nie jest zły sam w sobie, to wszystko nierozwiazane problemy z przeszłości, chore metody wychowawcze, ukrywana patologia w rodzinach.

      Usuń
  5. Ja to najczęściej zarażam... ziewaniem :D Taki ze mnie śpioszek ;p
    W życiu prywatnym więcej w ostatnich miesiącach bywało smutków, ale nie poddaję się i cały czas dążę do tego, żeby było lepiej :) Nie ma co siedzieć i płakać nad własnym życiem, bo w końcu mamy je tylko jedno!
    Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ziewaniem to można sie zarazić nawet przez telefon, a może nawet przez słowo pisane, bo właśnie ziewnęłam :-D
      Zdecydowanie szkoda czasu na przedłużające się płacze, każda "żałoba" musi mieć swój kres! Powodzenia! Już samo dążenie jest pozytywem :-)

      Usuń
  6. Dokładnie, dzień bez uśmiechu jest stracony!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś taka zachmurzona podaję kasjerce towary, a ta zagaduje i się uśmiecha. W pewnym momencie czuję, że moje usta też rozciągnęły się w uśmiechu. To było magiczne uczucie i doświadczenie to dowodzi, jak zaraźliwe są emocje.

      Usuń
  7. Naszym nawykiem jest najczęściej negatywne myślenie, niestety. Ale próbować trzeba i nie poddawać się.

    OdpowiedzUsuń
  8. Każdy może doświadczać szczęścia. Nawet chory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak jest. Nie chcę pisać o czymś, czego nie doświadczyłam. Jeśli byłam chora, to na coś trywialnego i pamietam, że wtedy trudno jest utrzymać dobry nastrój. To też podziwiam ludzi, którzy żyją z poważną chorobą na karku i potrafią cieszyć się życiem. Wyobrażam sobie, że dla nich życie to nie bułka z masłem, jak dla nas zdrowych, często żyją szczęśliwie pod brzemieniem nadchodzącej śmierci. To musi byś siła! Jak już filozofuję to na całego: szczęście to stan przewlekły czy chwile?... O szczęściu traktaty pisano, w kilku zdaniach nie da się rozstrzygnąć pytania nurtującego ludzi od wieków... ;-)

      Usuń
  9. pozytywnie i optymistycznie, jak to na wiosnę przystało:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że da się odebrać post pozytywnie :-) Przyznaję, że kiedy go pisałam, to myślałam, że trochę za bardzo smęcę jak na wiosnę ;-)

      Usuń
  10. Pozytywny, sloneczny post! Świetnie:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Odpowiedzi
    1. Nie da sie tego nie zauważyć, więc kiedy już to wiemy, to możemy czuć się odpowiedzialni za pewne kwestie... ;-)

      Usuń
  12. Zgodzę się z Tobą Bożeno - z emocjami należy się oswajać , poznawać je - bo one są nasze i często są symptomami problemu ( nieraz poważnego) leżącego u źródła.

    Bardzo często - tak jak piszesz - świadczą o chorobie duszy oraz tym, że ktoś wdziera się na nasze terytorium - przekraczając granice.

    I nie pomoże zabieganie emocji, zapijanie ani inna forma ucieczki-( bo powrócą ze dwojoną siłą) nad emocjami należy pracować, słuchać ich - dać im się wygadać tak abyśmy mogli jak najwięcej mogli na naszych emocjach skorzystać.

    Czasami na źródło emocji mamy wpływ - problem jest rozwiązywalny i możemy poradzić sobie z nim sami albo z innych ludzi pomocą czasami zaś na źródło nie mamy wpływu (np. choroba)- czujemy się bezsilni i wtedy ... akceptujemy.

    Słuchajmy zatem naszych emocji i bądźmy szczęśliwi - jak tylko można być szczęśliwym na tej Ziemi :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Należy je "przepracować" - zrozumieć dlaczego je czujemy i pozwolić sobie na odpuszczenie, szczere wybaczenie. Przypomina mi się zwrot "radykalne wybaczanie", to chyba najlepsze narzędzie na zastałe emocje... Ukuł je Colin P. Sisson :-)

      Usuń
  13. Przyjrzeć się swojemu smutkowi. To mi się bardzo podoba. Bowiem spotykam się raczej z teoriami przeciwnymi, według których nie wolno dopuścić do siebie żadnej "złej" myśli. A przecież, tak, jak piszesz, trzeba się z przeciwnością zmierzyć. Dopiero wtedy można metodycznie ją pokonać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rady typu "uśmiechnij się do lustra" nie są najgorsze, tyle, że należy znać siebie, uważać , czy wymuszoną wesołością nie tłumimy łez rozpaczy. Smutek to coś innego przecież niż zwykłe fochy, brak wyciszenia, nerwowość.

      Usuń
  14. Ja ostatnio jestem bardzo radosna mimo braku większych powodów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc jesteś szczęśliwa po prostu :-)

      Usuń
  15. U mnie ostatnio dużo szczęścia nie ma. W sumie nie ma dni bez nieprzyjemnej wymiany zdań z mężem. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak często wygląda rodzina po pojawieniu się maleństwa, musisz wiedzieć, że nie tylko Ciebie to spotyka. Ja szarpałam się z "samczą naturą" ;-) i wiele innych dziewczyn, co nie oznacza, że same zawsze jesteśmy bez skazy! Spójrzmy prawdzie w oczy - problemy to próba ognia dla kochającej się pary. Trzymaj się :-)

      Usuń
  16. Dobrze jest się cieszyć z byle powodu, jednak nie warto ignorować znaków jakie daje nam los czy jakiś ukryty ktoś. Masz rację, często je ignorujemy, a one nogę nam wskazać drogę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami można skorzystać z psychologa. Nie wierzyłam, że taki ktoś obcy może pomóc, a się myliłam :-)

      Usuń
  17. ja od kilku lat jestem bardzo optymistycznie nastawiona i zyje mi sie o wiele lepiej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo myślenie pozytywne to nie wyświechtany zwrot! To naprawdę działa, w ogóle fajnie mają Ci urodzeni w bezproblemowych rodzinach, chołubieni przez los. Myślę, że oni już ten nawyk mają i nie muszą tyle tej sprawie poświęcać uwagi, co ludzie, którzy czegoś złego doświadczyli :-)

      Usuń
  18. Dobro wraca. To bez wątpienia sprawdzone przeze mnie osobiście. Nawet jeśli nie zawsze to w końcu przyjdzie dzień, że wróci do nas to co daliśmy innym. Szczęśliwym warto być jak najwięcej. Szukać radosci w najdrobniejszych rzeczach naszego życia. Ale masz rację odpychanie od siebie tego co casem złe i gorsze dla nas nie jest rozwiązaniem problemu. Bo potem problemy zaczną na siebie narastać i wtedy nie będzie już tak łatwo sobie z nimi poradzić. Ze wszystkim trzeba sobie radzić na swój sprawdzony sposób, by żyło nam się po prostu dobrze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też szczerze w to wierzę! I dbanie o to, by żyło się dobrze ma swój sens - człowiek zadowolony ma większą ochotę być dobry ;-)

      Usuń
  19. Właśnie, to powinno nam dawać do myślenia, że jeśli nasz organizm reaguje na coś niechętnie, to znaczy, że zmierzamy nie w tym kierunku, w którym powinniśmy. Dlaczego tak często go nie słuchamy? nie bierzemy tego pod uwagę i brniemy w coś, czego nie chcemy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ciało zawsze daje znać - czo to bólem fizycznym czy obniżeniem nastroju. Zresztą, ból fizyczny często pojawia się przy niedociągnięciach w sferze psychicznej (sztywnienie karku ze stresu, skórcze wątroby, zapalenie śluzówki żołądka - można wymieniać więcej...).

      Usuń
  20. ja staram się w każdej sytuacji znaleźć pozytyw i być szczęśliwą na co dzień ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc dużo uśmiechu na wiosnę życzę :-D

      Usuń
  21. O takich niechęciach mówi kuchnia według pięciu przemian. Namawia się w niej jeśli dziecko czegoś nie chce jeść nie zmuszamy go, jego organizm tego zwyczajnie nie potrzebuje. Popatrzmy na siebie...ile razy zmieniają nam się smaki i upodobania? Raz coś jemy z pasję, innym nas odpycha. To właśnie nasz organizm albo się domaga albo wprost przeciwnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem zwolenniczką poznania siebie i wsłuchiwania się w siebie. Bardzo żałuję, że nie mogę znaleźć czasu na rozpoczęcie systematycznej medytacji. Choćby dziesięć minut wieczorem, bo ta poranna na balkonie to za długo nie trwa i wtedy jeszcze prawie śpię... Jak na razie nie udało mi się wprowadzić nawyku medytacji wieczorem, nie potrafię się jakoś przeorganizować :-/

      Usuń
  22. Oj to do mnie powinno wracać, a to dobro się zamienia w katastrofy i z każdym dniem jest coraz gorzej...może to jeszcze nie czas na powrót..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weź Ty mnie nie przerażaj... Żadnych katastrof więcej, pamiętaj! ;-) Dobro ZAWSZE wraca i w to należy wierzyć.

      Usuń
  23. Piszesz tak mądrze i od serca, ze człowiek chce czy nie, przysiada na chwilę i zastanawia się jak to jest. I jest tak jak piszesz :) Mądra babeczka z Ciebie :***

    OdpowiedzUsuń
  24. Czy Ty wiesz, że to co piszesz ma dużą moc?
    Tylko nie wszystkie osoby są pozytywnie nastawione do siebie i do świata - na mój własny użytek nazywam ich wiecznymi pesymistami - i naprawdę trudno jest im znaleźć szczęście nawet w samym szczęściu?
    Sama należę do ciągłych poszukiwaczy pozytywnych i dobrych sytuacji i nawet obecna sytuacja, choć jest bardzo trudna, nie uczyniła ze mnie "wiecznego pesymisty".

    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim bardzo dziękuję za miłe słowa :-) A wiecznych pesymistów to nawet po buzi można poznać, od tego smutku to im się rysy wyostrzają, mają takie bruzdy przy ustach, ciężkie czoło, smutne oczy...

      Usuń
  25. Chce się być cały czas szczęśliwym, aby zawsze było jak najlepiej, ale każdemu czasami życie kopie po tyłku i podstawia przeszkody pod nogami. Jednak dzięki temu człowiek uczy się na błędach. Jeśli byłoby cały czas idealnie... Znudziłoby się to. :) Ważne, żeby zawsze wzbijać się w górę, mimo największych upadków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że idalnie szczęśliwe życie mogłoby się znudzić...? Tak tego nie rozpatrywałam, ale coś w tym jest. Na przykład mnóstwo kobiet powtarza, że woli być diablicą niż anielicą, albo, że porażki uczą itd. Trochę pieprzu dodaje smaku, byle nie przepieprzyć ;-)

      Usuń
  26. Po takim poście, od razu naladowana pozytywnie jestem, uwielbiam Twoje podejście do życia, jesteś niesamowita, pozdrawiam bardzo serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Niestety minęłam się z powołaniem i na codzień obrabiam cyferki ;-) Muszę to w końcu naprawić ;-)

      Usuń
  27. Gaju, zaraz mnie, prosze.... tym poczuciem bezpieczenstwa, bo tego mi teraz brakuje.... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się :-) To mówisz, że u Ciebie teraz noc? Ale dzień w końcu zawsze sie budzi...

      Usuń
  28. pozytywne myślenie, przypomniał mi się tef film z Lawrance, coś tam pozytywnego myślenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam książkę "Poradnik pozytywnego myślenia", ale fimu nie oglądałam. Taka sobie...

      Usuń
  29. Ale pozytywny post! Niech wszyscy wyznają takie zasady, a świat będzie przyjemniejszy. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Mam podobne podejście do tego tematu :) wierzę, że każdy może być szczęśliwy, jeśli tylko tak zadecyduje i sobie na to pozwoli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak najprowdopodniej się dzieje. Jak wyżej da się zauważyć, nawet osoba chora może postanowić, że jest szczęśliwa, to co my prawdziwi szczęściarze mamy powiedzieć... :-)

      Usuń
  31. Nigdy nie ignoruję złych emocji i staram się je zawsze przeanalizować, jednak skupiam się na tych dobrych i z przyjemnością się nimi dzielę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to myślę schodzi - zauważać - nie wypierać, ale skupiać się na pozytywach...

      Usuń
  32. Jak zawsze cudowny tekst, i jak zawsze zgadzam sie z Twoja prywatna teoria. pozdrawiam serdecznie beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i pozdrawiam Beatko :-)

      Usuń
  33. Staram się dużo uśmiechać choć zauważam, że ludzie wcale chętnie tego nie robią i często nie odwzajemniają uśmiechu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy to tylko polskie ulice są takie?...

      Usuń
  34. Trafiłam tu do Ciebie drogą od A Marzycielki... Zdecydowanie będę na Twojej "plantacji pozytywnych myśli" bywać.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo się cieszę i pozdrawiam :-)

      Usuń
  35. Sama prawda... szczęście przyciąga szczęście, dobre myśli przyciągają dobre i na odwrót :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli prawo przyciągania - mnie przyciąga :-)

      Usuń
  36. Ostatnio panuje jakaś dziwna moda na bycie w świetnym humorze 24/7, lepiej ukrywać smutek pod szerokim uśmiechem niż przyznać się do tego, że nie wszystko idzie po naszej myśli. Jednak uważam, że zdecydowanie lepiej jest wsłuchać się w siebie i znaleźć przyczynę naszej "smotności" niż wypierać ją ze swojego życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to również jest część pozytywnego nastawienia - rozprawić się z problemem, a nie przykrywać go pod płaszczykiem wątpliwych przyjemności.

      Usuń
  37. Pisałam o słuchaniu swojego organizmu, ale nie w takim aspekcie. Oczywiście z tym też się zgadzam i zupełnie utożsamiam się z Twoim zdaniem, że żyjemy po to, żeby być szczęśliwym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam Twojego posta :-) i tak jak chyba wspomniałam w komentarzu - ból ciała i ból duszy (smutek, depresja, żal, złość) informują nas o tym, że coś w nas nie działa jak powinno, a często nieprawidłowości w sferze psychicznej da się odczuć jak ból konkretnych organów. Tak czy inaczej, ból to czerwona lampka :-)

      Usuń
  38. O! Słyszałam tą samą plotkę, że dobro ofiarowane powraca ze zdwojoną mocą ;-)
    Cieszę się jak od czasu do czasu trafię na blogach tekst z radami, które sama stosuje - to podbudowuje :-) Bo jakiś czas temu również doszłam do wniosku, że to iż odczuwam złość, smutek to nie jest powód, by go od razu próbować "zagłuszyć" czymś dobrym i najlepiej jak najszybciej zniwelować. Szukam w tym stanie jakieś informacji zwrotnej i dopiero kiedy zrozumiem, co tak naprawdę powoduje iż jestem poddenerwowana, spięta czy niezadowolona, to dopiero wtedy wiem co robić dalej. I naturalnie powracam do stanu równowagi (sprawdza się lepiej niż sztuczne próby uszczęśliwiania się). Zrozumienie siebie i swoich odczuć to chyba najtrudniejsza podstawa podstaw do przyswojenia - wciąż się uczę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też zawsze zastanawia, że instynktownie uciekam od niektórych ludzi, czuję, że przebywanie w ich towarzystwie mnie wykańcza. Próbowałam pukać się w czoło i być mimo wszystko wobec nich miła, jakby nigdy nic. Ale próżny trud, zawsze tylko się wymęczę. Czyżby wampiry energetyczne istniały na prawdę ???...

      Usuń
  39. Podpisuję się pod tym rękami i nogami :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Zgadzam się absolutnie. Szczęście to stan ducha nie ciała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gddyby było inaczej, dlaczego sławni i bogaci popełniali by samobójstwa czy po prostu staczali się w alkohol i narkotyki...

      Usuń
  41. Skoro mamy tylko jedno życie, to po prostu opłaca się być szczęśliwym.
    Lepiej zwiedzać miasta, zdobywać góry, pływać w morzach, spać na łąkach, śmiać się, płakać, pić alkohol, uprawiać seks, czytać, śpiewać i robić tysiące rzeczy niż narzekać na pogodę, rząd, Putina, Rydzyka, korki, ulice, urzędy itd.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bycie po prostu szczęśliwym jest zdecydowanie przyjemniejsze niż dobrowolne psucie sobie humoru :-)

      Usuń
  42. Pozytywne myślenie, nastawienie, otoczenie sprawiają, że stajemy się szczęśliwsze, nawet gdy nie wszystko idzie gładko, warto wierzyć, ze będzie dobrze :) I tak będzie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozytywnie nastawionym, szczęśliwym możemy być zawsze i wszędzie, może to też kwesta pogodzenia ze sobą, spokojnej akceptacji siebie i danej sytuacji... Nadziei, że będzie dobrze, a może lepiej, wiary, że jesteśmy bezpieczni, że ktoś nad nami czuwa :-)

      Usuń
  43. To prawda. Problemy warto rozwiązywać. Nie leczyć objawy, tylko dochodzić do sedna sprawy, choć jest to czasami baaardzo trudne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, a co jest łatwe, chyba tylko psucie ;-)

      Usuń