czwartek, 9 kwietnia 2015

Rytuał poranka

Lubię takie ranki, kiedy budzę się po nocy i powoli staję się świadoma nowego dnia. Z każdą minutą, z każdym spokojnym oddechem coraz wyraźniej dostrzegam szansę na jak najlepsze jego przeżycie. Nie zawsze tak jest, czasami - nie wiadomo dlaczego - budzę się w złym nastroju, nie mam pojęcia, co zjem na śniadanie, wszystkie czynności wykonuję dwa razy dłużej, a w końcu czasu nie starcza nawet na spokojny posiłek. 




Moim celem jest jak najwięcej idealnych poranków, czyli takich, kiedy budzę się z uśmiechem na ustach i już w pierwszych myślach kreślę równie idealny dzień, a czasu wystarcza na wszystkie zaplanowane czynności.

Męczące myśli i troski zaraz przebudzenia to zła alternatywa, przez to czujemy się jak ktoś, kto już przepracował kilka godzin. Zatem co zrobić, by każdy poranek był idealny? Stwórzmy swój własny rytuał na rozpoczęcie dnia. Niżej wymieniam czynności, które mogą wchodzić w skład takiego rytuału, a część z nich wchodzi też w skład mojego poranka:

1. Po pierwsze i przede wszystkim, żeby poranek przebiegał nam bez zakłóceń, lepiej jest wieczorem przygotować tyle, ile się da. U mnie jest to zawsze: ubranie gotowe do założenia oraz zaplanowane śniadanie (rano trudno mi się podejmuje decyzje).

2. Nie ma innej rady - musimy być wyspani, więc lepiej też poprzedniego wieczora nie kraść godzin przeznaczonych na sen.

3. Pobudka. Mam dwie wersie budzenia. W dzień roboczy jest to spokojny dźwięk, jednak budzik leży poza zasięgiem ręki, tak żebym musiała wstać z łóżka, by go wyłączyć. W weekend czy w dni wolne od pracy nie włączam pobudki. 

4. Po przebudzeniu możemy poleżeć chwilę. Przeciągnijmy się i rozciągnijmy ciało, weźmy kilka głębokich oddechów. Jeszcze nie myślmy o czekających nas obowiązkach, spróbujmy całkiem świadomie poleżeć kilka minut, pobyć tu i teraz. Dzięki tym cennym minutom spłynie na nas spokój i pewność, że nadchodzący dzień będzie udany.

5. Uświadomienie sobie o czym myślimy. Często wmawiamy sobie, że myślimy pozytywnie, ale kiedy się poobserwujemy, dostrzeżemy że jednak wiele małych, negatywnych myśli zdążyło przewinąć się przez naszą świadomość. Dlatego poświęćmy dosłownie minutę na zatrzymanie i wypowiedzenia ulubionej afirmacji, która może nam też towarzyszyć przez cały dzień. Możemy to zrobić przed lustrem, patrząc sobie w oczy.
Ta czynność jest dla mnie bardzo ważna i staram się o niej pamiętać - chyba, że mam zły humor od rana i zapomnę, wtedy przypomina się dopiero w pracy. Żeby się nie znudzić, co kilka dni zmieniam sobie afirmację, aktualna brzmi: Naturalną tendencją życia jest miłość, pokój, piękno, harmonia i obfitość.

6. Prysznic. Może być chłodny, albo naprzemienny, wtedy lepiej rozbudza. Zauważyłam, że kiedy na dworze trzaskający mróz, chłodny prysznic zdecydowanie wykluczam.

7. Wypicie kubka ulubionego napoju w atmosferze relaksu, nie spiesząc się nigdzie.

8. Przygotowanie fajnego śniadania i w miarę możliwości zjedzenia go z bliskimi osobami. (Bez śniadania nigdy z domu nie wychodzę, po prostu mój organizm tylko na świeżym powietrzu daleko nie ujedzie).

9. Medytacja. Choćby krótka. Ja zwykle wychodzę na balkon w grubym szlafroku (w tym roku już od marca zaczęłam to robić, bo temperatury naprawdę są znośne) i przez kilka chwil oddycham sobie rześkim powietrzem. To najlepszy sposób na obudzenie.

10. Poranna gimnastyka, jogging czy może joga np. powitanie słońca. Aktualnie tego nie praktykuję. Pamiętam, że kiedyś robiłam powitanie słońca, ale ostatnio nie mogę się do tego zebrać. A szkoda, bo takie rozciąganie o poranku fajnie rozgrzewa nam ciało.

11. Muzyka o poranku. Stwórzmy sobie playlistę, albo włączmy radio. Ulubione rytmy na pewno pomogą nam się rozkręcić.

12. Szczotkowanie ciała na sucho. U mnie dwa razy w tygodniu.

13. Przypomnienie sobie planu dnia. Gwarantowany wzrost motywacji i zagęszczenia ruchów. Dlatego warto mieć plany - człowiek wie od razu, po co wstaje z łóżka.

14. Prasówka, blogowanie, a może chwila z książką? Ja przed wyjściem z domu lubię się dowiedzieć, co wydarzyło się na świecie, dlatego zwykle oglądam przez kwadrans TV.

15. Otwarcie okna i kąpiel w świeżym porannym powietrzu. Jak wyżej wspomniałam, ja wychodzę w tym celu na balkon, żeby przypadkiem mojego M. nie zawiało, bo on jeszcze słodko śpi, kiedy ja już na nogach ;-)

17. Podlewanie roślinek. Poranny przegląd kwiatków i ziół to całkiem dobry pomysł.

18. Poranna szklanka lekko ciepłej wody z miodem i sokiem z cytryny. Miód rozpuszczamy w wodzie jeszcze wieczorem.

19. Spacerowanie boso po rosie. To dla szczęśliwych posiadaczy domu z ogródkiem...


Mój rytuał poranka właśnie został odnowiony, specjalnie na wiosnę! Oczywiście nie wszystkie z wymienionych wyżej czynności znalazły się w nim: boso nie chodzę, kwiatków nie podlewam, blogów rano nie czytam, ale to nie ważne - każdy z nas tworzy taki rytuał, jaki najbardziej mu pasuje. W całej tej zabawie chodzi o to, żebyśmy po obudzeniu nie miotali się po domu w poszukiwaniu skarpetki do pary, ale dokładnie wiedzieli, co mamy do zrobienia. Te same czynności, wielokrotnie przećwiczone, w końcu zaczniemy wykonywać w możliwie najlepszym tempie, a skupienie się na pozytywach sprawi, że rozpoczniemy dzień pełni energii i w dobrym humorze.

Co sądzicie o takim sposobie na dobre rozpoczęcie dnia? Macie swój rytuał? A może nie lubicie szablonowych działań? Z ciekawością przeczytam co o tym sądzicie, może coś podpatrzę...






69 komentarzy:

  1. Ostatnio zaczynam otwierać rano okno, robię parę ćwiczeń, włączam ukochaną muzykę, parzę czystek z sokiem malinowym i mówię sobie-to będzie fajny dzień. Pomaga ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, energetyczna muzyka to jest to. Muszę i ja sobie włączać, przynajmniej na te pół godziny, kiedy małżonek jeszcze śpi, bo kiedy wstaje to od razu TV z nim się budzi. Stąd to moje poranne odsłuchiwanie wiadomości ;-)

      Usuń
  2. To podobno ważne, aby dobrze zacząć dzień.
    Każdy mój poranek jest szybki, w pośpiechu lub w biegu.
    Często nie mam nawet czasu na zjedzenie kawałka chleba czy wypicie porannej kawy.
    Muszę to zmienić, być może będzie to zmiana na lepsze :)
    Miłego dnia! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z małym dzieckiem trudniej, ale na pewno nie jest to niemożliwe :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. ja budzika nie potrzebuje, budzi mnie regularnie mój syn, moje poranki zaczynają się tak, że wstaję, szykuję się i w biegu odprowadzam syna do przedszkola, potem robię sobie herbatę, ogarniam kompa, a z jedzeniem śniadania przyznaje się różnie bywa...
    dałaś mi kopa ..pozytywnego oczywiście
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam parę osób, nie jadających śniadań, ja długo bym nie pociągnęła. Muszę regularnie jeść inaczej czuje się słabo. W ubiegłym roku nawet robiłam sobie badania, żeby sprawdzić czy to nie cukrzyca, ale jest OK :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  4. spacer w rosie ale sie rozmarzylam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy przyjeżdżam na swoją wieś to sobie taki spacerek robię. Tam można śmiało pomykać na bosaka, u nas to praktycznie wszędzie leży szkło :-/

      Usuń
  5. z radą nr 1 w zupełności się zgadzam! oszczędza to wiele stresu z rana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Np. prasowanie z rana - jak znaleźć na to czas, a potem jeszcze w drodze do pracy zastanawiałabym się, czy żelazko wyłączone :-D

      Usuń
  6. Same cudowności. Z pewnością jak Oli podrośnie będę mogła sobie na niektóre pozwolić. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam jak to było z małymi dziećmi (mam dwójkę, już dorosłych), ale szybko rosną :-)

      Usuń
  7. leżenie po przebudzeniu to u mnie konieczny punkt ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dni robocze wolę nie ryzykować ;-)

      Usuń
  8. Dla mnie idealny poranek przeważnie jest w weekend. Nieśpiesznie wstaje, wybieram się na bieganie, po bieganiu śniadanie z kubkiem ciepłego napoju (celebracja jedzenia śniadania). Czasem lubię też w piżamie i łóżku pooglądać TV. Bez pośpiechu, pełen relaks ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też i dla tego między innymi nie opuszcza mnie marzenie o jakiejś fantastycznej robocie freelancera ;-)

      Usuń
  9. Mam trzyzmianową pracę i zauważyłam , że pod koniec tygodnia, kiedy chodzę na pierwszą zmianę , nie mogę doczekać się, kiedy będzie druga zmiana. Kiedy już to nastąpi, nie nastawiam rano budzika , chociaż budzę sie stosunkowo wcześnie (ok. 6-30) , chwilę leżę a kiedy dzieci wychodzą do szkoły (7-30) , wstaję , robię kawusię i wracam do wyrka, owijam się kołdrą i na siedząco sobie sączę. Teraz jest już ładnie więc jeszcze odsłaniam żaluzję na balkonie, uchylam jedno skrzydło drzwi i obserwuję ptaki jak zajadają śniadanko , które jeszcze zostało po zimie na sznureczku jazgocząc niesamowicie głośno przy tym :) Łóżko mam prawie przy samym balkonie , więc siedzę "prawie na dworzu". Uwielbiam takie poranki i zawsze czekam na tę drugą zmianę ...:) Natomiast nocek nie cierpię :( Po tygodniu nocek jestem zawsze zmęczona , choć mam czas żeby się wyspać, dzieci już duże i samodzielne ale niestety nie jestem typem "nocnego marka".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Ci się nie dziwię, że nocek nie cierpisz. Na szczęście nigdy nie musiałam w nocy pracować, ale czasami, kiedy syn przyjeżdża na weekendy namówi mnie na nocny seans fimowy (mamo nie marudź, co ci się stanie, jak posiedzisz do drugiej w nocy, jutro sobota) oglądamy do późna w nocy filmy i na drugi dzień chodzę do tyłu :-)

      Usuń
  10. Cennymi poradami tutaj się z nami dzielisz :) Ja przeważnie wstaję bardzo wcześnie - dlatego też staram się mieć ubranie przygotowane już pod ręką by czas poranny przeznaczyć na śniadanie i nie denerwować się że przez poszukiwanie ubrań nie zdążę na autobus. Pozdrawiam serdecznie :) Małgosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ubranie przygotowane wieczorem to u mnie konieczność. Zazwyczaj raz w tygodniu prasuję większą ilość ubrań, kompletuję i zawieszam w szafie. Później zostaje mi tylko wybrać stosowny do pogody czy kaprysu komlet i po krzyku. Wiem, że niektórych to może rozśmieszyć, ale w szafie zwykle mam do 12 takich kompletów (bo więcej się nie zmieści!) Pozdrawiam :-)

      Usuń
  11. Kubek dobrej kawy z rana to mój przepis na udany poranek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero w pracy wypijam swoją kawę, ale wtedy nie zawsze można się nią spokojnie delektować. Za to w weekendy.... :-)

      Usuń
  12. U mnie poranek wygląda jak gra z czasem. Bieg do łazienki, szybkie ogarnięcie się, śniadanie i znowu bieg.. na autobus do szkoły ;) Ale w weekendy różni się on całkowicie od "roboczych dni". Wtedy mam czas żeby się poprzeciągać, wyjść na balkon, pomyśleć o wszystkim na spokojnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też lubię wyjść rano na balkon, powietrze wtedy jest najlepsze i ptaki najgłośniej śpiewają :-)

      Usuń
  13. Bardzo fajny post:) poranek jest mega ważny i w pewnym sensie decyduje o całym naszym dniu. Dlatego staram się od rana wprowadzić w dobry nastrój i zauważyłam, że najlepiej się czuję (i psychicznie i fizycznie) kiedy wstanę wcześnie. Nie pracuję na etacie i bywa, że katuję się drzemkami nawet 3 godziny zanim wstanę! Wtedy od rana jestem zła jak osa, ospała, mam wyrzuty do siebie bo z niczym później nie moge zdążyć. I wtedy mi żadna herbatka, muzyka ani medytacja nie pomaga:D

    Lubię też wieczorem poprzedniego dnia ogarnąć przestrzeń, zmyć wszystkie naczynia, nie lubię zostawiać takich rzeczy nie zrobionych, bo to mnie na starcie demotywuje z rana.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Nawet kiedy nie idę do pracy, to wolę wstać około 7 rano, bo jeśli zaleniuchuję, to mam tak jak Ty. Ale w temacie kładzenia sie spać i porannego wstawania ciągle mam dużo do zrobienia. O 6 rano muszę już być na nogach, żeby zdążyć do pracy, a wieczorem tyle zawsze mam ciekawych rzeczy do zrobienia, no i notorycznie popełniam ten sam błąd - śpię po 6 godzin nadrabiając w weekendy. To dla mnie za mało... Wszystko przez to, że przez pracę nie wystarcza czasu na moje sprawy ;-) I to wcale nie jest oglądanie telewizji. Wczoraj obiecałam sobie po raz setny chyba, że zacznę poważnie traktować swój sen i na razie dotrzymałam słowa :-)

      Usuń
  14. to prawda, elementy które podałaś są bardzo ważne:)) wszak miły poranek to dobra podstawa dnia....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak :-) Dla własnego dobra lepiej nie wstawać lewą nogą.

      Usuń
  15. W tygodniu nie mam czasu na rytuały ale za to niedziela....niedziela to jedna wielka celebra. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie i w sobotę jest już fajnie. Żal, że człowiek codziennie nie może żyć aż tak przyjemnie, ale co zrobić, potrzebuje tych pieniędzy ;-)

      Usuń
  16. Mój ranek każdy jest inny w zależności od humoru chłopaków, ale gdy już zostaje sama to kubek kawy we dwoje to chwila dla mnie i dla Niko, odpoczynek i przemyślenia chocby przez chwilę aby naładować akumulatory :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja szwagierka ma dzieci w wieku wczesnoszkolnym i zawsze dramat przeżywa, kiedy dzieci mają wolne od nauki, ale ona ma naprawdę kręcone te dzieciaki, mnie od samego patrzenia na nie boli głowa ;-)

      Usuń
  17. długo sypiam. bo uwielbiam :-)
    budzi mnie delikatny dźwięk dzwonka. czasami promienie słońca - wtedy delektuję się chwilą. uświadamiam sobie życie w moim ciele. pozwalam się sobie dobudzić.
    zaparzam zioła lub zieloną herbatę. delektuję się ciszą poranka, zimą półmrokiem, latem świergotem ptaków. podlewam kwiaty.
    przygotowuję śniadanie (zawsze). zdarza się, że zajrzę na bloga lub do książki.

    naprawdę robisz rano suchy masaż ? rano ? naprawdę ?
    b a r d z o p o d z i w i a m :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja też lubie sobie pospać minimum 8 godzin, kiedy kradnę godziny wieczorem, z każdym kolejnym dniem czuję się coraz bardziej zmęczona...
      Tak, robię suchy masaż szczotką z Oriflame w czwartki i niedziele. Uważam, że to całkiem przyjemne. Może za pierwszym razem czułam dyskomfort, ale teraz jest OK. Może już sobie wmawiam, ale mam wrażenie, że skóra jędrniejsza się robi, a ja sama bardziej ożywiona :-D

      Usuń
  18. Oj pięknie to napisałaś :)) marzą mi się takie poranki :) ale wszystko w moich rękach więc postaram się o jak najwięcej pięknych poranków ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że tak! Każdy może mieć piękny poranek, nawet młode mamusie... kiedy wstaną odpowiednio wcześniej niż ich pociechy ;-) (Ale wiem, że w przypadku mamuś sprawy często wymykają się spod kontroli...)

      Usuń
  19. Stosuję niektóre Twoje rady i od razu dzień rozpoczyna się przyjemniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg mnie najgorszy jest poranny chaos, wybieganie z domu w popłochu. Widać wyraźną róznicę miedzy jednym, a drugim porankiem :-)

      Usuń
  20. Ja muszę zawsze wieczorem uszykować sobie rzeczy na następny dzień, inaczej bym chyba nie zasneła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to też podstawa, no i jeszcze, żeby zlew był uprzątnięty. Kiedy rano wchodzę do kuchni, zawalony garami zlew bardzo mi przeszkadza :-)

      Usuń
  21. Każdego ranka budzi mnie kot, skacząc na mnie z półki... i weź tu człowieku nie miej morderczych myśli z samego rana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kilka lat temu miałam wesołego kota i pamiętam te pobudki :-) A jaki żebrak z niego był, właściwie to żebractwo najbardziej mnie drażniło. I jeszcze kiedyś ukradł mi rybę przeznaczoną na obiad...

      Usuń
  22. Ja uwielbiam wstawać wcześnie rano. Wstaję już o 4.30, choć do pracy wyjeżdżam o 6.50. Lubię nieśpieszny makijaż, spacer z psem, smaczne śniadanie. Robię wszystko, co lubię, bo to w jaki sposób rozpoczniemy dzień, wpłynie na jego resztę. Miłych poranków! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa o której kładziesz się spać, bow moim przypadku to kluczowa sprawa. Też wyjeżdżam do pracy podobnie - o 7 rano, ale najwcześniejszą pobudkę mogłam u siebie wytargować dopiero na 5:45 i wcale nie jestem od razu uskrzydlona, właściwie to pierwsze 15 minut snuję się śpiąca po domu. Ja po prostu MUSZĘ spać 8 godzin, szkoda trochę ;-)

      Usuń
  23. A ja ostatnio budzę się przed budzikiem, więc mam więcej czasu na przyjemności. Poranne TV, stretching itp. ;) Bajka! Kiedy widzisz jak słońce budzi wszystkich do życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda... U mnie kłądzenie się spać i wstawanie to zawsze ciężkie tematy, tak jak wspomniałąm wyżej - muszę spać 8 godzin. Kiedy tego nie robię, kradnę sobie godzinkę albo dwie snu dziennie i z każdym dniem coraz słąbiej się czuję. W końcu muszę wyspać się na maksa. Ten post zmotywował mnie, do chodzenia spać o rozsądnej godzinie tj. o 22-giej i na razie trochę się frustruję, że nie mieszczę się ze wszystkimi czynnościami... Doszłam do wniosku, że jeśli chcę pracować zawodowo i jednocześnie robić jakieś własne projekty, to muszę po prostu mniej czasu poświęcać na dom :-)

      Usuń
  24. W sumie nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale wiele z tych rzeczy, robię każdego dnia :) Chociaż dzięki Tobie zauważyłam, że można więcej, można jeszcze te rytuały wzbogacić i poszerzyć listę. Uwielbiam te dni, w których nie muszę nastawiać budzika, mogę spać tyle, ile chcę (ile organizm potrzebuje) :) Dziś był taki dzień :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się dziwię ile potrafię spać jeśli sobie na to pozwolę. Na przykład w ten weekend przez cały czas pilnuję, żeby nie siedzieć po 22-giej, a mimo to dzisiaj wstałam o 8 rano!!! Wygląda na to, że jestem mocno wyczerpana ;-)

      Usuń
  25. Ja jestem sową, więc chodzę spać około 24 albo i później, a wstaję jak tylko mogę najpóźniej, byle nie spóźnić się do pracy.
    Budzik mam w głowie, bo zawsze w tygodniu budzę się tak, by zdążyć do pracy. Zawsze praktykuję leżenie kilka minut w łóżku, bo gdy wstawałem od razu po przebudzeniu kręciło mi się głowie.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też być może jestem sową, ale moja praca skutecznie mi to uniemożliwia...

      Usuń
  26. Muszę koniecznie kilka rzeczy wrzucić w rytm mojego poranka. Czasem mam problem ze wstaniem dlatego ten telefon z budzikiem gdzieś dalej jest świetnym pomysłem, który doskonale znam ;) jest jedna rzecz, którą w swoim dniu musze koniecznie zmienić :) zacząć ćwiczyć rano :) kiedyś spróbowałam i czułam mega energię całego dnia, mimo że teroetyczie się zmęczyłam, ale endorfiny i te sprawy robią swoje. To taki mój plan na wiosnę ;) Świetny post! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Ja kiedyś robiłam "powitanie słońca", to było dobre, ale z jakichś powodów przerwałam i już na nowo się nie wgryzłam. Teraz myślę, czy może nie wrócić do tego... Żadnych innych ćwiczeń nigdy nie próbowałam. Jeśli prawdziwy jest podział na sowy i skowronki to ja zdecydowanie jestem sową, więc rano naprawdę ciężko mi się rozruszać. Robię co mogę, żeby moje ranki były lekkostrawne :-)

      Usuń
  27. Wplecenie wszystkich tych punktów w moje poranki oznaczałoby przestawienie budzika o godzinę do tyłu co z pewnością przyniosłoby odwrotny efekt :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto powiedział, że wszystkie? Ja też nie jestem najmocniejszym porannym zawodnikiem, myślę, że chyba nigdy nie zdobędę się na poranne ćwiczenia, a psa nie chcę mieć głównie przez wczesne spacery :-)

      Usuń
  28. Uwielbiam spać i zrobię wszystko byleby tylko przedłużyć chwile w ciepłym łóżku o poranku :D Prysznic rano? Chłodny? Chyba bym umarła ;p Takie urozmaicone poranki to raczej dla osób o typie skowronka, ja wstaję najpóźniej jak tylko mogę i robię jak najmniej rzeczy rano :) Uaktywniam się raczej wieczorami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chłodny, ale tylko od kiedy zaczynają się ciepłe dni. Chociaż kiedyś próbowałam w ten sposób się hartować, jednak moja sowia natura w końcu mnie dopadła i zrozumiałam, że rano muszę być dla siebie dobra ;-)

      Usuń
    2. Gdybym serwowała sobie takie atrakcje rano to mogłabym być niebezpieczna dla otoczenia :D Chociaż podziwiam twardzieli, którzy wstają rano żeby zrobić coś dla siebie - dla mnie to nieosiągalne ;)

      Usuń
  29. Uporządkowanie poranka faktycznie pomaga dobrze przeżyć dzień, ja jestem bardzo zadowolona z siebie kiedy mi się uda spokojnie ogarnąć siebie i nie zostawić bałaganu przed wyjściem. Niestety, na drugi, trzeci dzień już mniej mi się chce, znów jest pośpiech..a potem znów zaczynam od nowa wdrażać "dobre poranki" ;) Ale mam niezłomne przekonanie, że w końcu dobrze zaplanowane ranki staną się moją naturą, bo baaardzo warto, a w końcu wiosna jest po to, żeby nam się chciało :-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bałagan jest nie do przyjęcia! Kiedy wracam z pracy i pierwsze co widzę to bałagan, to od razu słabnę, bo wiem, że dopóki nie ogarnę mieszkania to będę sie źle czuła. Nie jestem pedantką, ale przynajmniej w zasiegu wzroku musi być ład. W szafkach to już niekoniecznie poukładane w kosteczkę ;-)

      Usuń
  30. Chwila spokoju i poranna medytacja, idealnie to do mnie przemawia. Moim porannym rytuałem jest rozkoszowanie się zapachem świeżego powietrza, nałożenie ulubionego szlafroku i szklanka ciepłej wody z cytryną. Czuję się gotowa na nowy, owocny dzień ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te elementy są również w moim poranku. Tyle, ze ja zawsze na balkon wychodzę i myślę: szkoda, ze jestem zbyt leniwa, żeby znaleźć czas na poranne bieganie... Taka przebieżka musi naprawdę ładować akumulatory :-)

      Usuń
  31. Mam takie swoje małe szczęście, że moja droga do pracy wiedzie w stronę wschodzącego słońca, które ładuje mi akumulatory. Śniadanie rano do podstawa, ale kawę wypijam dopiero w pracy, równocześnie planując działania na dany dzień. Kiedy mam wolne, bardzo często wstaję na długo przed słońcem i jestem już daleko w drodze, kiedy zbudza ono nowy dzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie po drodze bardzo zwyczajnie, ale pamiętam, że kiedyś pracowałam w miejscu do którego szło się przez mały parki, a ptaki tak śpiewały. I wtedy szłam sobie sobie noga za nogą i myślałam, żeby nacieszyć się tym, bo zaraz stanę oko w oko z szefem - chodzącą wścieklizną (już emerytowanym - Bogu niech będą dzięki!)

      Usuń
  32. Ja rano niestety nie mam czasu na to wszystko, ciągle w biegu :p Musiałabym chyba o 5 wstawać, żeby wszystko spokojnie zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To współczuję :-) Mam nadzieję, że chociaż śniadanko grzecznie zjadasz?...

      Usuń
  33. Masz racje, czasem zdarzają się idealne poranki, a czasem są po prostu nie do zniesienia..
    Duży wpływ według mnie na to, jaki on jest ma również pogoda i to czy świeci słonko, czy pada deszcz. Chwilka dłużej w łóżku na przebudzenie bardzo pomaga i kawa/herbata wypita bez pośpiechu... : ))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby mówi się, że pogoda powinna być w głowie, ale rzeczywiście, coś jest na rzeczy z tą pogodą, bo kiedy wieje i pada to tylko bym spała...

      Usuń
  34. Ja niestety ciagle w biegu..:-) wstaje polprzytomna o 5, zbieram sie i lece do pracy..w weekend pobudka o 5 i studia zaoczne..:-) Ale przyjdą wakacje i urlop i będą piękne poranki :-)

    OdpowiedzUsuń