środa, 29 kwietnia 2015

Jedynakiem być



Wiele osób twierdzi, że jedynacy w życiu dorosłym radzą sobie gorzej z rozwiązywaniem konfliktów czy funkcjonowaniem w grupie. Zazwyczaj posądzani są też o egoizm, a na ich barki zrzucane są wszelkie negatywne cechy związane z zachowaniem i postrzeganiem świata. Narosło mnóstwo mitów na ten temat, z którymi ja, właśnie jedynaczka, będę tu polemizować. Obecnie jedynaków spotykamy częściej, ale w latach 70-tych, kiedy byłam dzieckiem, rodziny 2 + 1 były rzadkością i w otoczeniu wzbudzały coś na kształt zazdrości, a już szczególnie, kiedy mieszkało się na wsi. Na herbata-ze-szklanki.pl natknęłam się na ciekawy artykuł o mitach i prawdach bycia jedynakiem, które rozważyłam po swojemu, a oto efekty:

Mity i prawdy o jedynakach wg herbata-ze-szklanki.pl

1.  Jedynacy są rozpieszczeni. Niekoniecznie! Nie przypominam sobie, żebym miała lepiej niż koleżanki z wielodzietnych rodzin. Moi rodzice ciężko pracowali i tego samego wymagali ode mnie. Od najmłodszych harowałam w ich gospodarstwie i z pewnością byłoby mi lżej, gdybym miała choćby jednego brata. Nie pamiętam też, żebym dostawała jakieś pieniądze dla siebie, czy wyjątkowo dużo rzeczy. To wszystko zależy od statusu rodziny, jeśli ta ma pieniądze „do wyrzucenia”, to i szóstka dzieci żyje ponad stan.

2. Jedynacy są niezdolni do podejmowania samodzielnie ważnych życiowych decyzji. Cały czas polegają na rodzicach. Kolejna  generalizacja. Sytuacja ta może dotyczyć również dzieci z wielodzietnych rodzin. Jeśli rodzic bywa nadopiekuńczy, to jak najdłużej trzyma dziecko pod kloszem, żeby broń Boże sobie nie zaszkodziło własną głupotą. Jednym słowem, nie pozwala dzieciom uczyć się na własnych błędach.


3. Jedynacy są egoistyczni. Czy to przypadkiem nie zależy od charakteru człowieka??? Pewnie wielu nazwałoby mnie egoistką, bo od wielu lat nie pozwoliłam się nikomu wykorzystać, ale do takiej postawy doszłam sama, metodą prób i błędów. Jako młoda dziewczyna byłam wręcz jak cielę, praktycznie nie umiałam się bronić, bo tak byłam wychowana – uczono mnie w pierwszej kolejności myśleć o obowiązkach czy o innych ludziach.


4. Jedynacy nie potrafią się dzielić. Wszystko zależy od rodziców! Ja większych problemów w dzieleniu się nie widzę, aczkolwiek przyznaję, mam coś takiego, że dając zawsze uważam, czy moje potrzeby będą zabezpieczone. Bezmyślnie przysłowiowej ostatniej koszuli raczej nie oddam.


5. Jedynacy kochają być w centrum uwagi. Może tak, może nie. Myślę, że może dotyczyć wszystkich. Ja osobiście nie przepadam za byciem w centrum uwagi, robię to tylko z konieczności, np. mam imieniny i tego faktu nie da się ukryć ;-)


6. Jedynacy są leniwi. Może i jestem leniwa…, chociaż to zależy. Lubię pracować z pasją, wszystko zależy od motywacji. Natomiast wykonywanie beznadziejnie brzmiących poleceń innych ludzi, nie wiadomo dlaczego do mnie kierowanych to dla mnie męka piekielna i unikam tego jak mogę.


7. Jedynacy częściej decydują się na posiadanie większej ilości dzieci. Z moich obserwacji wynika, że to prawda. Sama chciałam mieć więcej niż jedno dziecko i widzę, że dobrze zrobiłam rodząc dwójkę. Niestety, nie każdy może. Moja mama na przykład nie mogła.


8. Jedynacy nie podejmują wyzwań. To w moim odczuciu jakaś totalna bzdura.

9. Jedynacy nie są zazdrośni. Za autorką artykułu powtórzę, bo też myślę dokładnie tak samo: „Jasne że to generalizacja, bo każdy czegoś zazdrości. …... Jedynacy z racji tego, że maja „wszystko” dla siebie, rzadziej zazdroszczą innym. Nie muszą walczyć z rówieśnikami, więc siłą rzeczy uczucie zazdrości pojawiają się rzadziej. Jak wszystko ma to swoje złe i dobre strony”.


10. Jedynacy wiodą żywot samotnika.  To prawda, że dobrze czuję się we własnym towarzystwie i nigdy się nie nudzę będąc sama. Kocham ciszę i spokój, a wręcz potrzebuję jej jak wody. Jednak do życia zdecydowanie potrzebuję wymiany emocji z innymi ludźmi, tyle, że nie 24 godziny na dobę.


11. Jedynacy nie doświadczają radości z pojawienia się nowego członka rodziny. Czy to prawda? Być może... Kiedy rodziłam swoje dzieci, to radość była wielka, ale już niemowlaki w dalszej rodzinie faktycznie nie robiły na mnie najmniejszego wrażenia…


12. Jedynacy często trzymają ludzi na dystans. Hmm… zależy jakich ludzi, jednak faktycznie zbyt częste kontakty bywają męczące. Ujmę to w ten sposób – każdego dnia muszę mieć czas wyłącznie dla siebie. Muszę, bo inaczej się „uduszę” ;-)


13. Jedynacy są doskonałymi słuchaczami. Też nie do końca prawda. Muszę czuć zainteresowanie osobą tematem. Jeśli ktoś zaczyna przynudzać, to na pewno nie zdzierżę.


14. Jedynacy częściej się nudzą. Dla autorki artykułu to prawda, dla mnie stwierdzenie to zdecydowanie powinno wylądować w MITACH.


15. Jedynacy zostają sami.  Kiedyś nadchodzi ten moment, że rodzice odchodzą. W takich momentach obserwuję rodzeństwa - jak wspaniale potrafią się wspierać, bo problem odejścia rodzica dotyczy ich w takim samym stopniu. Ja nie będę miała nikogo, kto będzie dzielił ze mną mój ból po równo.


16. Jedynacy są zaradni. Uważam, że to prawda, sama jestem taką trochę „zosią-samosią” i nie potrzebuję nikogo się dogłębnie radzić podczas podejmowania decyzji czy działania. To wszystko dzieje się u mnie z automatu. Decyduję się i działam. Obserwując znaną mi trójkę rodzeństwa, łapię się za głowę – u nich na każdy najmniejszy problem dotyczący jednego z nich musi być zwołana „narada rodzinna”. Przykład: jedna z sióstr kupuje nową kanapę i to już jest wydarzenie rodzinne. 


Z perspektywy jedynaka uważam za trochę krzywdzące przypinanie do nas najgorszych „łatek”. Myślę, że najmłodsze dzieci w rodzinie również narażone są na różne, destabilizujące charakter, działania rodziców, a najstarsze z kolei zwykle czują się pokrzywdzone. Średnie też mogłyby coś o swoim losie powiedzieć… Tak więc uważam, że to głównie w od rodziców zależy jak ich dziecko zostanie wychowane i nie koniecznie dziecko musi być jedynakiem, aby  posiadać takie cechy jak lenistwo, egoizm czy niezdolność do podejmowania decyzji. Zarówno bycie jedynakiem czy urodzenie się w wielodzietnej rodzinie jako pierwsze, środkowe czy ostatnie dziecko, ma swoje plusy i minusy. Często człowiek rodzi się z określonymi cechami i wychowywanie nie pomaga, bo dana osoba np. ma wrodzony wstręt do pracy.

Po przeczytaniu artykułu na herbata-ze-szklanki.pl postanowiłam sama poruszyć ten temat, trochę dla higieny umysłu - faktycznie dość często zdarzało mi się słyszeć w różnych sytuacjach stwierdzenia typu: co ty możesz wiedzieć, przecież jesteś jedynakiem, zawsze było ci lepiej niż nam, nie musisz kłócić się o majątek po rodzicach, w ogóle o nic nie musisz się kłócić i niczego nie rozumiesz. A przecież każdy ma swoje dzieciństwo, rodziców ma jakich ma i często jedynak mógłby zazdrościć osobom posiadającym rodzeństwo.

Po prostu róbmy swoje bez zawracania kijem Wisły, ponieważ to, ilu z nas było w rodzinie, stanowi marną wymówkę na wytłumaczenie dlaczego tak czy inaczej się zachowujemy. Dorastając, możemy świadomie kierować swoim rozwojem i pracować nad charakterem, więc zamiast narzekać na brak rodzeństwa czy jego nadmiar, bierzmy się do roboty.

A jak tam Wasze zapatrywania na ten temat? Czy czytają mnie jacyś jedynacy - jak Wam się żyje bez rodzeństwa?

75 komentarzy:

  1. Wszystko przez te stereotypy! Są krzywdzące - tak jak ten sugerujący, że jedynak to egoista. Tak naprawdę wszystko zależy od tego, co się wynosi z domu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tu ewidentnie mamy do czynienia ze stereotypem, a nawet mam wrażenie - z jakby... zazdrością...? Tylko czasami naprawdę nie ma czego zazdrościć.

      Usuń
  2. widzisz ja totalnie się nie zgadzam z tymi przekonaniami, jestem matką jedynaka, sama mam rodzeństwo, mój mąż ma 5 rodzeństwa i uwierz mi, że nie zawsze rodzeństwo oznacza dobroć, ludziom się wydaje, że rodzeństwo się wspiera, że w razie gdy zabraknie rodziców to można liczyć na wzajemną pomoc, otóż nie, wszystko zależy od charakteru człowieka, ja na każdym kroku słyszę, a bo Twój syn to jedynak, mam ochotę spojrzeć z politowaniem... ten temat bardzo mnie zawsze rusza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale widzisz, że ludzie jednak w dalszym ciagu uwielbiają to wytykać, a już myślałam, że coś się zmieniło...

      Usuń
  3. Nie jestem, co prawda jedynaczką, ale przychylam się do Twojego zdania, że wiele zalezy od rodziców i charakteru danej osoby.
    Mój bratanek jest jedynakiem - coś tam sie zgadza, coś nie, do końca nie jestem w stanie na to odpowiedzieć, bo nie jestem nim ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy też jakiś się rodzi i trudno walczyć z charakterem, zresztą nie każdy widzi potrzebę :-)

      Usuń
  4. Lubimy myśleć na skróty, bo łatwiej komuś przykleić stereotypową łatkę niż starać się go poznać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedynaki, grubasy, rudzi, ciapaty itd. można wyliczać :-)

      Usuń
  5. Ja jestem tak zwanym średniakiem. ;) Ale znam dużo jedynaków i zdecydowanie uważam, że to wszystko zależy od charakteru oraz jak nas rodzice wychowali. A stwierdzenia typu "nie musisz kłócić się o majątek po rodzicach" itp, są wręcz niestosowne. Bo jeśli rodzeństwo żyje w zgodzie to nie musi się kłócić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle ta cała dziwna otoczka wokół jedynactwa to pewnie bierze się z chorej zazdrości, że niby taki jedynak to ma wszystko dla siebie. A więc tylko przez pryzmat korzyści tacy zazdrośnicy patrzą, a jest przecież też inny aspekt sprawy.

      Usuń
  6. Moja przyjaciółka jest jedynaczką i w dzieciństwie zawsze jej zazdrościłam, że nie musi się dzielić wszystkim z rodzeństwem. Teraz jednak wiem, że to nie jest taka fajna sprawa, bowiem czasami mi się żali, że żałuje, iż jest sama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żebyś widziała, że to bycie jedną jak sam palec, to nie do końca fajne jest...

      Usuń
  7. Ja mam dwóch braci, i chociaż jak byłam dzieckiem to zazdrościłam mojej przyjaciółce jedynaczce to teraz cieszę się, że są i wspólnie się wspieramy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że z czasem większość ludzi wyrasta z takiej właśnie zazdrości, bo to logiczne, że normalne rodzeństwo, to więź krwi, osoba na którą zawsze można liczyć, do której idzie się jak w dym. Są oczywiście przypadki, kiedy rodzeństwo jest wrogo do siebie nastawione. Ostatnio rozmawiałam o tym z koleżanką i pomyślałyśmy, że to może być przez atmosferę w domu, np. któreś dziecko czuło się niekochane, albo gorzej traktowane...

      Usuń
  8. Mój Małż jest jedynakiem i muszę powiedzieć, że większość o ile nie wszystkie tezy przypisywane jedynakom to mity.... oczywiście wiele zależy i od rodziców i od samego jedynaka i tego jak pokieruje on swoim życiem. Nie zawsze też ten kontakt w rodzinach wielodzietnych jest tak dobry, że rodzeństwo jest ze sobą blisko i wspiera się,, w biedzie,,. Często i tak w praktyce człowiek musi liczyć tylko na siebie. To tak jak z tym powiedzeniem,, jak nie masz dzieci to nikt ci szklanki wody na starość nie poda...,, a dookoła ludzie, którzy mieli kilkoro dzieci starzeją się w samotności, często nawet biedzie bo albo zabrakło więzi albo dzieci rozjechały się po świecie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam takie rodzeństwo ze wsi, gdzie mieszka moja mama - jest ich trójka, a jeden drugiego w łyżce wody by utopił. Kiedy rodzice umarli, ci kłócili się o stare garnki, o wszystko.

      Usuń
  9. Mam dwóch starszych braci, a na drugie imię mi leniwiec - a przecież jedynaczką nie jestem ;) Bardzo dużo zależy od tego jak jesteśmy wychowywani oraz wpływ otoczenia, w którym przebywamy. Możemy mieć kilkoro rodzeństwa a być rozpuszczonymi i zepsutymi ludźmi do granic możliwości. Mój tato jest jedynakiem i nie widzę u niego powyższych cech. A egoistą jest każdy człowiek, bez względu na posiadanie rodzeństwa czy też nie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie każdy na swój sposób jest egoistą, bo ten kto im nie jest, naraża się na wyzysk i zadziobanie ;-)

      Usuń
  10. jak dla mnie większość zależy od wychowania i charakteru. Ja mam siostrę i nie wyobrażam sobie życia jedynaczki mimo, że nie zawsze jest kolorowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako jedynaczka, też żałuję, że mój brat musiał "odejść". Ja z kolei lekko zazdroszczę tym, któzy mają rodzeństwo. Myślę, że z biegiem lat brat czy siostra stają się czymś więcej niż zwykły przyjaciel :-)

      Usuń
  11. Ja tam nie uważam, żeby jedynacy byli egoiatami czy rozpieszczeni. Sama jestem jedynaczką, a do takiej osoby bardzo mi daleko. Mnie się wydaje, że nie można patrzeć na stereotypy. Każde dziecko może mieć liczne wady czy jest jedynakiem czy też nie.

    OdpowiedzUsuń
  12. wszystko zależy od wychowania, ja znam paru ale do nich bez patelni lepiej się nie zbliżać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem bardzo łagodnym typem, zapewniam, że patelnia nie byłaby potrzebna :-P

      Usuń
  13. W zupełności się z Tobą zgadzam, nic nie można generalizować, sama jestem jedynaczką i jednym z moich problemów jest to, że częściej myślę najpierw o innych a na końcu o sobie, przez co wiele razy się sparzyłam. Znam typowych egoistów, którzy mają kilkoro rodzeństwa więc gdzie tu zasada? Kiedyś myślałam też, że jak ktoś miał młodsze rodzeństwo to potrafi złapać lepszy kontakt z innymi dziećmi, łatwiej jest im się nimi opiekować, co też nie ma swojej reguły bo moja kuzynka jest w tym świetna, a również jest jedynaczką... Nie ma co uogólniać i to nie tylko w kwestii bycia jedynakiem, czy nie. Wszystko zależy od wychowania i charakteru!

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni popiera, jeśli rodzice wychowywali, a nie rozpieszczali, to nie ma obaw, jedynak nie sfiksuje. Ja np. nawet za grzeczna z domu wyszłam, potem musiałam uczyć się stawiać granice.

      Usuń
  14. Nie lubie takich generalizacji, można to wszystko o każdym i o nikim powiedzieć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka jest prawda - o wszystkich i o nikim. Nie da się prawidłowo zaszufladkować człowieka, chyba, ze każdy by miał swoja prywatną szufladkę ;-)

      Usuń
  15. Nie jestem jedynaczką a z natury trzymam ludzi na dystans, tak już mam. :) Pozdrawiam i zapraszam na pizzę inną niż zazwyczaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję, że byłam przekonana, że to właśnie typowa cecha jedynaków :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  16. Mój syn jest jedynakiem, ale przypasowałbym do niego, tylko punkt 12, zresztą ma to po mnie. Często jedynacy mają więcej przyjaciół, niż osoby z wielodzietnych rodzin :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, i ja też tak mam :-) Ale przyjaciele swoja drogą, dystans nie ma tu nic do rzeczy, prawdziwy przyjaciel wcale nie pragnie przytłaczać nas swoją stałą obecnością (inaczej nazwałabym go bluszczem!) ;-)

      Usuń
  17. Myślę, że to wszystko jest zależne od tego, jaką ktoś jest osobą i w jakiej rodzinie był wychowywany. :) W wielodzietnych rodzinach też można spotkać egoistyczne osoby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. D o k ł a d n i e! Też charakter człowieka ma wpływ. Przykładowo, mam dwoje dzieci o zupełnie różnych charakterach :-)

      Usuń
  18. Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak uniwersalny typ człowieka i "statystyczny Polak/człowiek" nie istnieje. Wiele zależy od wychowania, cech indywidualnych, sytuacji rodzinnej, relacji. Zgadzam się z tym, że dorastając sami możemy kierować swoim rozwojem, kształtować swój charakter. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie ma czegoś takiego! A tym samym nie ma jednej recepty, jednego sposobu na szczęście, jednego gustu. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  19. też jestem jedynaczką, ale nigdy nie byłam specjalnie rozpieszczana przez rodziców i umiem się dzielić tym, co mam z innymi. bywam czasami egoistyczna i leniwa, ale nie znoszę być w centrum uwagi, dobrze mi z boku ;) pragnę dużej rodziny, bo nie chcę, aby moje dziecko po moim odejściu było na świecie same- małżonkowie, przyjaciele, kuzyni to nie to samo co brat czy siostra, nie te więzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego i ja zdecydowałam się na dwójkę dzieci, z tego co wiem, jedynacy właśnie planują więcej dzieci w rodzinie. Chociaż z tym planowaniem to też nie wszystkim wychodzi... czasami ktoś chce, a nie może i na odwrót ;-)

      Usuń
  20. jedynak jedynakowi nierówny. Znam jedynaczkę - strasznie rozpieszczoną, co chciała, to miała. Z Kolei inna jedynaczka - miła, fajna dziewczyna, skromna i przede wszystkim nie była rozpieszczona! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozpieszczonych ludzi, mających rodzeństwo też nie brakuje. Znajoma tak bardzo troszczyła się o synka, który urodził się za wcześnie i miał zdiagnozowaną wadę serca, że aż gołym okiem widać różnicę jak traktuje starsze dziecko i jego właśnie. Efekty już są widoczne.

      Usuń
  21. moja przyjaciółka jest jedynaczką:) nie jest leniwa rozpieszczona itp :) stereotypy ....

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie znam ani jednego jedynaka wpisującego się w stereotypy. Natomiast zgodzę się z punktem 15. Wsparcie rodzeństwa w tych chwilach było dla mnie i jest bardzo, bardzo ważne... I tu nie chodzi o jakieś kwestie praktyczne, tylko emocje, uczucia. Tak naprawdę to im jestem starsza, tym bardziej się cieszę, że mam rodzeństwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też sobie wyobrażam, że tak to właśnie w praktyce wygląda... Najłatwiej jest mi obsewować relacje w rodzinie mojego M. - ich jest trójka i rzeczywiście myślę sobie, że ja nigdy czegoś taiego nie doświadczyłam. Natomiast znasz trójkę rodzeństwa, sąsiedzi mojej mamy - tam praktycznie sceny dantejskie swego czasu się działy. W takich momentach myślę, że może rzeczywiście nic nie rozumiem...

      Usuń
  23. Na szczęście to tylko stereotypy. Z resztą pisałam niedawno o nich. Są krzywdzące i kłamliwe. Moja kuzynka jest jedynaczką, wspaniale sobie radzi, co więcej urodziła trzech synów, aby nie być samotna tak jak ona się czuła w dzieciństwie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze swego dzieciństwa/młodości pamiętam, że ciągle wyrywałam się z domu do koleżanek, żeby doświadczyć chociaż trochę energii. Nawet internetu wtedy nie mieliśmy ;-)

      Usuń
  24. Jedynaczka! Jak mnie męczy to generalizowanie i przypinanie "łatek" do mojej osoby, bo nie miałam rodzeństwa, więc na pewno jestem rozpieszczoną egoistką bez poszanowania dla cudzej własności... Czytałam Twój wpis i po kolei zgadzałam się ze wszystkim co piszesz (czyli głównie z Twoimi zaprzeczeniami pewnych utartych poglądów). Lubię czasem pobyć w samotności i poskładać swoje myśli; w centrum uwagi czuję się trochę nie na swoim miejscu; chciałabym mieć więcej dzieci; jestem zaradna i na pewno nie jestem leniwa (poza nielicznymi wyjątkami). A w kwestii rozpieszczania masz absolutną rację, że to zależy od sposobu wychowania, a nie ilości dzieci w rodzinie. Mam koleżankę jedynaczkę, która rzeczywiście jest okropnie rozpieszczona, ale znam też kolegę który jest równie rozpieszczony a ma trójkę rodzeństwa. Dużo też zależy od podejścia rodziców do pieniędzy i tego ile ich posiadają.
    Cieszę się z tego jaka jestem, czyli zaprzeczeniem stereotypowej jedynaczki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym zostaniemy ju do końca, ale zawsze możemy miec jeszcze prawdziwych przyjaciół :-)

      Usuń
  25. Nie jestem jedynaczką, mam brata i siostrę, ale mam też pewne przemyślenia w tej kwestii. Moim zdaniem to jak ktoś się zachowuje zależy przede wszystkim od wychowania i charakteru danej osoby. Znam ludzi z wielodzietnych rodzin, którzy nie potrafią się dzielić, są leniwy, ba nawet nie gadają ze swoim rodzeństwem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to zdecydowanie krzywdzący stereotyp. Warto naprawdę poznawać ludzi, a nie sądzić po etykietkach :-)

      Usuń
  26. Ja mam 3 braci, ale przyrodnich. Więc jestem jedynaczką, ale mam rodzeństwo. U mnie to niestety nadopiekuńczość mamy zrobiła ze mnie życiową ciamajdę. Sama musiałam niestety to naprawić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzice nadopiekuńczy potrafią dużo namieszać, sama znam kilku i nawet nie sposób przejaśnić im w głowie. Jedna z mamuś spi w jednym łóżku ze swoim ośmioletnim synem, bo on tak się kręci w nocy, ze na pewno spadnie z łóżka czy się rozkryje i przeziębi. W ogóle przyklady mogłabymw tej kwestii mnożyć :-)

      Usuń
  27. Mój syn jest jedynakiem no i ma charakterek ;) Z większością powyższych bym się nie zgodziła. Dlaczego? Wszystko zależy od wychowania, od rodziny, od kontaktów z ludzmi, które zapewniają rodzice... No po prostu od wielu czynników zależy, jaki człowiek będzie. To nie prawda, że jedynacy nie potrafią się dzielić. Mój syn zawsze pyta, czy chcę coś, co on np. dostaje. Ostatnio mnie rozśmieszył, bo pytał, czy powinien podzielić się ze mną pieniędzmi, które dostał od zająca :D No to już do przesady... Jednak uczyliśmy go tego od małego. Nie prawda też, że się nudzą. Takie osoby stają się bardziej kreatywne, bo same muszą wymyślać sobie zabawy. Ja miałam sporo starszego brata i często spędzałam czas sama. Kiedy nie było towarzysza do zabaw w pobliżu, wymyślało się różne ciekawe zajęcia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ja też pamiętam, że w domu jednak czasami trzeba było samemu być i wtedy wymyślało się różne zabawy, później zajecia. Jeśli jest więcej osób, to zwykle więcej gadania niż działania ;-)

      Usuń
  28. Wszystkie mity o jedynakach to kolejny dowód na to, jak ludzie lubią grupować innych i wrzucać ich do worków. Zaś to, jak obaliłaś te stereotypy podkreśla to, jak niesłuszne jest to grupowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ludzie to uwielbiają - autorytatywnym tonem ogłaszać wyroki :-)

      Usuń
  29. Witaj
    Ciekawy tekst. Czasem mi jest zwyczajnie przykro, że rozpowszechniane są mity np. o jedynakach a ludzie w to wierzą. Tymczasem dużo zależy od sposobu wychowania, środowiska w szkole, osobowości, a nawet kraju w którym jest dziecko wychowywana.... Dobrze, że o tym napisałaś...
    pozdrawiam serdecznie
    dobrycoach.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze wszystkich stwierdzeń umnie głównie sprawdziło się jedno - konieczność posiadana własnej przestrzeni, chociaż i to też mają dzieci z wielodzietnych rodzin. No i niezaprzeczalny fakt, że z rodzeństwem na pewno dbrze jest dzielić i radość i ból. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  30. Ja nie jestem jedynaczką ale uważam, że takie szufladkowanie ludzi i stereotypowe myślenie jest bardzo krzywdzące. Bardzo dobrze Bożeno że o tym piszesz. Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pewnym sensie jest kzywdzące... Np. teraz piszę o tym na zimno, ale kiedy jako dziecko czy nastolatka spotykałam się z tego powodu z niechęcią, to fajne to nie było. Pamiętam taką babcię koleżanki, oczywiście już nieżyjącą. Przychodziłam tam, bo chciałam po prostu do dzieci, pewnie za często. Wyobraź sobie, ze ona kazała mi nie raz iść sobie do domu, bo ja jestem jedynaczka i nic robić nie muszę, a ich dzieci od małego muszą się uczyć pracować. Dosłownie!

      Usuń
  31. Ja mam trójkę rodzeństwa i syna jedynaka - uspokoiłaś mnie. Chciałabym, żeby miał rodzeństwo, ale póki co życie chce inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami życie wie lepiej - tzn. mam nadzieję, że lepiej...

      Usuń
  32. Również spotykam się z różnymi komentarzami - jedynacy to są tacy itp. Przyznam, że jest to irytujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd to się ludziom bierze? Myślę, że to jakaś chora zazdrość, jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze (stare dobre powiedzenie). Ukryć się nie da wyniku dzielenia na 1, 2, 3, itd. ale też zależy jaką kwotę dzielimy ;-)

      Usuń
  33. Nie warto szufladkować tak jedynaków. Dużo zależy od wychowania. Jeśli rodzice poświęcają dziecku uwagę i dają mu dobry przykład, to dziecko, niezależnie, czy ma rodzeństwo, nie będzie egoistyczne i zawsze chętnie będzie dzieliło się z rówieśnikami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - to już bardziej rodzice mają w takim wypadku pole do popisu!

      Usuń
  34. Ciężko mi wypowiadać się o jedynakach, bo sama mam dwóch braci ;) ale ogólnie nie przepadam za generalizacjami

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie jestem jedynaczką, ale co do tego tematu, to uważam, że bardzo dużo zależy od rodziców i od tego jak będą wychowywać swoje jedyne dziecko. Znam osobę rozpieszczoną, która uważa, że wszystko jej się w życiu należy, ale znam też osobę zaradną, poważnie podchodzącą do życia itd. Także nie można generalizować, trzeba poznać człowieka, a dopiero potem go oceniać ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami psim swędem coś nam się w wyglądzie człowieka nie podoba, nie musimy wszystkich lubić, ale bez poznania skreślać nie warto :-)

      Usuń
  36. Myślę, że takie stereotypowe myślenie krzywdzi każdego, w każdym aspekcie. Każdy jest inny, i nie ma co generalizować...

    OdpowiedzUsuń
  37. Jestem daleka od generalizowania, stereotypizacji i wrzucania wszystkiego i wszystkich do jednego wora. Prawdą jest, że mając rodzeństwo można żyć jak pies z kotem przez całe życie i zachowywać się jak jedynacy. Sądzę, że wartości przekazane przez rodziców a potem przede wszystkim - zaakceptowanie takiej hierarchii wartości znacząca przechyla szalę.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej - wychowanie i charakter. Straszenie jedynakami, że lepiej się z nimi nie wiązać, czy coś w tym rodzaju jest chore. Pozdrawiam!

      Usuń
  38. Agnieszka Mycaffetime: mam dotykowy ekran i przez nieuwagę wycięłam Twój komentarz, ale zdążyłam przeczytać :-) Masz rację, nie ma dwóch takich samych osób, istnieje nieskończona gama charakterów i upodobań i tak jest dobrze. Generalizowanie źle się kończy czasami. Może teraz uderzę w zbyt wysokie tony, ale np. przypinanie łatek do narodowości może być niebezpieczne w jeszcze szerszym wymiarze...

    OdpowiedzUsuń
  39. Współczesny świat jest zupełnie inny od tego z poprzedniego wieku. Dziś dostępność do towaru powoduje, że pracujący oboje rodzice nastawieni na dobro swojego potomka potrafią sprawić, że staje się właśnie taki z tych ,,mitów" o których piszesz. To jakim jest dziecko uzależnione jest od rodziców. :))) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń