sobota, 25 kwietnia 2015

Jak zagrzewam się do aktywności fizycznej

W tkance tłuszczowej znajduje się 10 - 20 procent wody, natomiast w suchej masie mięśniowej jest jej średnio 70 - 75 procent. Ponieważ z uwagi na zawartość wody mięsień jest o wiele gęstszy i cięższy, osoby, które zyskują masę mięśniową i tracą tłuszcz, zwykle nie obserwują w czasie ważenia się szybkiej utraty masy ciała, jednak ich ubrania z pewnością stają się luźniejsze.

Dobra kondycja fizyczna posiada wiele zalet m.in. zmniejszenie częstotliwości uderzeń serca (puls), wzmocnienie układu krwionośnego, zwiększenie wydajności płuc, korzystny wpływ na masę ciała, a także... lepsze nawodnienie komórek ciała. To mięśnie, a nie tłuszcz zatrzymują więcej wody, dlatego im większą mamy masę mięśniową, tym większe szanse na zatrzymanie wody komórkowej. Wniosek - im bardziej jesteśmy wysportowani, tym mniej wody potrzebujemy.

Myślę, że akurat Was nie muszę przekonywać do podjęcia aktywności fizycznej, z moich obserwacji wynika, że większość odwiedzanych przeze mnie blogerek (-ów) na co dzień wybiera bycie fit - systematycznie ćwiczy, biega, jeździ rowerem itd. oraz dba o zdrowe odżywianie. Ci, którym ciągle trudno ruszyć się z fotela, bo nie lubią się męczyć, powinni wiedzieć, że nie istnieje żaden uniwersalny program dobry dla wszystkich, dlatego nikt nie powinien obwiniać się za to, że nie cieszy go coś, co nie leży w jego naturze. Zamiast negować potrzebę ruchu, lepiej jest zastanowić się nad następującymi kwestiami:
1) co poprawia nasze samopoczucie fizyczne i psychiczne?
2) jaka forma i poziom intensywności treningu sprawiają, że jesteśmy naładowani energią, a jednocześnie następnego dnia czujemy lekki ból mięśni?
3) gdybyśmy mieli jutro wolny dzień, jaką formą aktywności ruchowej byśmy się zajęli?

Sama nie jestem wielką pasjonatką fitnessu, podziwiam niektórych za to układanie grafików ćwiczeń oraz za to, z jaką konsekwencją ich przestrzegają. Wiele aktywności fizycznych wydaje mi się tak nudnych, że nawet palcem w bucie nie chce mi się kiwnąć, żeby je wykonywać, ale wiem z doświadczenia, że bez ruchu daleko nie ujadę. Przez większość dotychczasowego życia zawsze starałam się z rozsądku być aktywna - raz mniej, raz bardziej, a czasami nawet... wcale. Na szczęście zawsze budzę się z letargu i zaczynam kolejny zryw.

Już wiem, że kiedy nie ćwiczę to obrastam w tłuszcz, tracę kondycję podupadam na zdrowiu. Drastycznie spada moja jakość życia, a ja nie chcę żyć na pół gwizdka, cierpieć na zadyszkę podczas wspinania się po schodach. Wspomniane objawy stają się wyraźniej widoczne, właśnie po przekroczeniu 40-stki, niech więc moje słowa będą przestrogą dla tych młodszych osób, którym się nie chce. Co w pewnym wieku uchodzi na sucho, za to później zapłacimy z nawiązką, w przypadku rezygnacji z aktywności fizycznej, będziemy szybciej się starzeć, a o tym chyba nikt nie marzy!


Jak wyżej wspomniałam, nie pasjonuje mnie sport, ale uparłam się i znalazłam kilka aktywności, które z jakichś niewyjaśnionych powodów sprawiają mi przyjemność i do nich wracam po okresach stagnacji. Jest ich niewiele, ale ważne, że są:

1) bieganie (długodystansowe) lub marszobiegi - to lubię od najmłodszych lat, każdego roku biegam, ale z przerwami, bo jestem tak dziwnie skonstruowana, że w swoim wyzwaniu muszę być systematyczna, jeśli opuszczę dzień i go nie odrobię, to zwykle jest mi ciężko ponownie podjąć wyzwanie i może nastąpić zastój, teraz akurat znowu biegam - wiosna zachęca;

2) jakieś pajacyki, ćwiczenia na biust (korzystam z przyrządu zwanego agrafką) przysiady i skłony - najprostsze (żadne ćwiczenia z filmikami!), z równie niewyjaśnionych powodów nie znoszę ćwiczeń na brzuch i nie daję rady zaszczepić się nimi, postaram się jeszcze coś dla siebie znaleźć, bo sama widzę, że niewiele lubię...;

3) skakanka - ostatnio tylko na urlopach, w moim mieszkaniu zawsze o coś sznurkiem zahaczam;

4) ćwiczenia na siłowni - tylko od listopada do lutego, później nie chce mi się chodzić w to miejsce, a podczas ostatniej zimy siłownię odpuściłam sobie całkowicie (i żałuję, ale naprawdę nikogo do pary nie udało mi się namówić!);

5) joga - tutaj miałam dłuższą przerwę, ale czułam, że moje ciało wręcz łaknie rozciągania, sam ruch to nie wszystko, nie robię jeszcze nic trudnego, dopiero zaczynam się wkręcać po latach, przypominając sobie asany typu "drzewo", dobrze że w sieci pełno filmików i portali z jogą;

6) rower - z przerwą w okresie listopad - marzec, niby fajnie się jeździ, ale bieganie jest mi zdecydowanie bliższe, pewnie to przez miejsce przechowywania roweru (zagracona rowerami mieszkańców z naszej klatki pomieszczenie o powierzchni 13 - 14 metrów kwadratowych), zwykle do swego roweru muszę się przedzierać przez niedbale poustawiany sprzęt i mija kilka minut, zanim uda mi się go stamtąd wydostać.

Wyznaczyłam sobie na aktywność fizyczną następujące dni: wtorek, czwartek, sobota, niedziela. W weekend zamiennie - jeśli w sobotę bardziej się zmęczę, to w niedzielę tylko długie chodzenie po Myślęcinku (8 km z licznikiem w ręku). Wiem, że to wygląda dość marnie, ale taka właśnie aktywność do mnie teraz pasuje, tyle jestem w stanie dla siebie zrobić bez problemu i jestem otwarta na zmiany. Jak to mówią: lepszy rydz niż nic. Nie biję rekordów sportowych ani z nikim nie wpółzawodniczę, ćwiczę dla utrzymania dobrej kondycji, zdrowia i wreszcie dla urody.

Jeśli zachodzi taka konieczność, zmieńmy swoje wyobrażenia na temat wysiłku fizycznego, które u nas się nie sprawdziły - otwórzmy się na możliwość stania się bardziej aktywnymi w inny sposób, który pobudzi nas do działania. Przyjemne wrażenia sprawią, że będziemy stale powracali do odkrytej formy spędzania czasu. Ćwiczenia to nie kara ani przykry obowiązek - powinny sprawiać nam przyjemność! I tego się trzymam :-)

64 komentarze:

  1. Mając staż w domu opieki zrozumiałam jak ważna jest kondycja fizyczna. Można w wieku 50 lat być już starym i niezdolnym do aktywności fizycznej człowiekiem albo w wieku 80 lat być babcią która potrafi zrobić szpagat i więcej pompek niż nastolatka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, a będąc młodym, rzadko mysli się: będę miał 50 lat. Jednak zdecydowana większość ludzi jednak ten wiek osiąga, mnie samej już jest blisko, a przecież wydaje się, że nie tak dawno patrzyłam na 40-letnią matkę i myślałam, jaka ona stara. Kiedy człowiek już ma tyle lat, wtedy myśli "mogłem rozegrać to inaczej".

      Usuń
  2. Akurat mam już przygotowany post na podobny temat, niedługo go opublikuję.
    Co do blogerów, to już od dawna uważam, że to pewna elita. Nie wszyscy, ale wielu blogerów czyta sporo książek (niektórzy wydają swoje), często ćwiczy, często ma własne firmy. Creme de la creme ;)
    Jeśli chodzi o moje ćwiczenia, to regularnie chodzę na basen. Czasami, podobnie jak Ty, chodzę na kilkukilometrowe spacery. Basen mnie ostatnio nudzi, a chciałbym znaleźć coś, co będę robił z przyjemnością.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nudzą z kolei ćwiczenia z filmikami, a basen niestety odpada. Wiem, ze to może dziwne, ale basen mnie odpycha, te zapachy, szatnie, wszędzie wilgoć... Chodzenie na basen zdecydowanie nie leży w mojej naturze, na początku wstydziłam się o tym mówić, ale w końcu, znam też dużo osób, które za nic nie pójdą pobiegać, a więc zależy co kto lubi :-)

      Usuń
    2. Mnie też wkurzają szatnie, czasami brak mydła pod prysznicami, czasami zbyt zimna lub za gorąca woda pod prysznicami, ale samo pływanie lubię.
      Masz rację, jeden lubi biegać, inny pływać, inni wyciskać ciężary na siłowni. I to jest fajne:)

      Usuń
  3. Ja wprost uwielbiam rower, ale zepsuł mi się i nie mogę na razie jeździć... A taka piękne pogoda się zrobiła. Generalnie to jestem leń, dlatego staram się chociaż dużo spacerować, zawsze to coś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że tak! Mój M. zwykł mnie deprymować, kiedy mówię, ze idę na pół godziny bobiegać - "pół godziny, to tak jakbyś nic nie robiła", a ja twierdzę, że lepiej pół godzina niż wcale :-)

      Usuń
  4. Obecnie nabieram chęci do ćwiczeń tym bardziej ze względu na piękną pogodę za oknem. ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pogoda, zapachy, dźwięki - żal tego przegapić. Staram się codziennie wychodzić, a jeśli naprawdę poczuję się uziemiona, to chociaż na balkonie łapię słońce :-)

      Usuń
  5. Jeśli to wygląda marnie, to ja wcale niem co się starać. I tak nie będzie się liczyło.
    To jestem pierwszą, która się z tego szeregu wyłamuje:)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, powidziałam marnie, ale w kontekście tych - licznych zresztą - fitblogerów, których odwiedzam w poszukiwaniu motywacji. Faktycznie ćwiczącemu dla siebie, nie chodzi o porównywanie się,bo każdy z nas jest inny. Pisząc "marnie", ukłoniłam się w ich stronę mimo wszystko :-)

      Usuń
  6. Aktywność fizyczna jest bardzo ważna, jednak trzeba znaleźć coś, co się lubi najbardziej robić, żeby nie był to okropny obowiązek, a przyjemność. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i obowiązek dla niektórych dobrze się kojarzy, znam kilka osób uwielbiający wojskowy dryl. Dobrze jest znać siebie, ja na przyklad, jeśli wiem, że coś MUSZĘ, to od razu mi się nie chce :-)

      Usuń
  7. Ja jestem z tych co nie lubią się męczyć.
    Jedyna aktywność, która mi odpowiada to rower i ostatecznie basen. Próbuje się też przełamać do jazdy na rolkach, ale średnio mi to idzie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w sumie jesteśmy podobne - muszę lubić jakąś aktywność, a jeśli już się męczę, to muszę wiedzieć po co. Teraz wiem, że męczę się, żeby nie być "inwalidką" za kilka lat i to mnie bardzo motywuje. Mam przykład w rodzinie: mój 67 ojciec, żeby dojechać do odległego o 30 km miasta, potrzebuje tylko roweru. Jeździ bez względu na pogodę, a ilu mężczyzn w tym wieku już idzie na bok, bo nie daje rady. Ostanio, kiedy zabrał mnie i męża na wycieczkę do lasu, to był taki dumny, że nas zmęczył, a on nawet sie nie zasapał.

      Usuń
  8. Moją jedyną aktywnością fizyczną jest ostatnio spacer i bieg na autobus.
    Wiem, wiem wstyd, ale nie mam czasu, ani siły na nic innego.
    Głupie wytłumaczenie, ale serio tak właśnie jest.
    Uwielbiam basen, rower, rolki, nordic walking...no właśnie uwielbiam i nic w tym temacie nie robię:/
    Jestem do poprawki :P
    Uściski! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie raz tak miałam, ale wtedy- tak jak Ty - cieszyłam się, że mogę przynajmniej do tego autobusu dosłownie pobiec (przeważnie byłam spóźniona!). Niby wszystko jest kwestią organizacji i priorytetów, dlatego, kiedy już nie mam małolatów pod opieką, a ciągle brakuje mi czasu, myślę o tych priorytetach i sprawdzam,gdzie ginie mój czas. Jednak opieka nad dziećmi zmienia postać rzeczy, wtedy głównie jesteśmy dla nich... Każda mama to wie :-) Dzieci szybko rosną - pozdrawiam!

      Usuń
  9. Ja ćwiczę do 5 razy w tygodniu, siłownia, fitness, basen, spinning a jak tylko przestaje wszystko zaczyna mnie bolec-to najlepsza motywacja😄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei jestem na takim etapie, że codzienny wysiłek za bardzo mnie wykańcza. Próbowałam codziennie iść na rower, ale po powrocie do domu byłam już zbyt zmęczona, żeby cokolwiek jeszcze robić. Fakt, że jeżdżę z mężęm i zawsze przez to mam za duży wyierd. Gdybym jeździła sama, to aż tak bardzo bym się nie forsowała...

      Usuń
  10. Ja mam zamiar przeprosić rower - kiedyś jeździłam codziennie, ostatnio wcale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiosna rower to przyjemność, sama mam dylemat: rowerem czy biegiem? ;-) Dopiero co zaczęłam łapać kondycję biegową i żal mi to zaprzepaścić...

      Usuń
  11. Ja od kiedy przypomniałam sobie gdzie jest siłownia, nie wyobrażam sobie życia bez regularnej aktywności fizycznej. Dzięki temu mam naprawdę dużo więcej energi i chęci do działania także na innych płaszczyznach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale też mam wrażenie, że Ty masz łatwiej - z Twego bloga przebija pasja do fitnessu, czyli już na starcie masz kilka punktów więcej :-)

      Usuń
  12. Dobiegów przekonać się nie mogę mimo wielu prób. Jednak codzienne spacery to raz, rower w ciepłe dni to dwa, joga to trzy. I czasem jakieś inne ekstrawagancje ;) Chyba nic tak nie poprawia samopoczucia jak wysiłek fizyczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poza biegami, widzę, że podobne aktywności lubimy :-) Dobrze, że takie mamy!

      Usuń
  13. Moja aktywność to częste, długie intensywne spacery. Uwielbiam je. Podziwiam Gaju, fantastycznie, gdy ktoś znajduje czas, motywację i pozytywną energię na aktywność fizyczną. To ważne :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spacerowanie też jest świetne dla naszego zdrowia, może super kondycji sobie tym nie wyrobisz, ale zrelaksujesz się, zahartujesz przy okazji i rozruszasz. Mnie spacery bardzo uspokajają. Dosłownie zaczynam w trakcie ziewać :-)

      Usuń
  14. Ja długi czas chodziłam na siłownię. Próbowałam też jogi, ale już dawno temu. Czułam się wtedy świetnie. Uwielbiałam jogę. Najbardziej na świecie z aktywności lubię jednak pływać. Ta forma aktywności wcale mnie nie męczy, a dzięki temu jestem w dobrym samopoczuciu. Też mam uczucie czasem, że jak nie ćwiczę, nie ruszam się w odpowiednich ilościach to obrastam w tłuszcz. Nie czuję się wystarczająco dobrze sama ze sobą, choć przyznam, że czasem odpuszczam. Czasem dla motywacji dobrze jest właśnie- tak jak piszesz- zmienić wyobrażenie i wysiłku fizycznym i nie myśleć o nim jak o katordze, ale miłej przyjemności. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze zależy, jaką kto ma konstrukcję psychiczną, są ludzie, którzy stawiają sobie zadania i je po prostu realizują, bez roztrząsania, co czują. Nazywam takich miłośnikami drylu wojskowego. Ja do nich na pewno się nie zaliczam :-)

      Usuń
  15. Mówi się, że sport to zdrowie, ale trzeba zaznaczyć, że tylko właściwe podejście do sportu może przynieść z niego korzyści. Od zawsze byłam ruchliwym człowiekiem,góry, bieganie i jazda na rowerze dawały mi wiele szczęścia. W tamtym roku z ogromną radością na nowo kupionym rowerku jeździłam w góry, niestety chyba niewłaściwe przygotowanie, może dieta zniszczyły mi stawy i teraz nie dam rady uprawiać sportu. Strzelam jak z karabinu i mam wrażenie że zaraz się rozpadnę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale coraz częściej mówi się też, że właśnie umiarkowana aktywność jest zdrowa, a nie forsowanie organizmu. Znam osoby, które w młodości bardzo aktywnie ćwiczyły, były bardzo wysportowane (jedna z nich wiosła i pływanie, druga - gimnastyka), a teraz, kiedy młodość mają za sobą, mają problemy z kręgosłupem i o dziwo - z chorobami krążenia...

      Usuń
  16. Ja od grudnia do marca regularnie chodziłam na fitness, aż tu od początku kwietnia jakaś blokada, nie mogę się zebrać, żeby tam się wybrać. Chyba chodzi o to, że na dworze jest już tak ładnie, świeci słonko, jest ciepło i wszystko kwitnie. A na fitnessie jest ciemno, na zajęciach światła jak na dyskotece (oczopląsu można dostać), o zapaszkach nie wspominając;). Także problem tkwi w tym, że nie chcę ćwiczyć w pomieszczeniu, chce mi się na zewnątrz. W związku z tym na razie zaczynam od długich spacerów i jeździe na rowerze, a następnie chcę zacząć bieganie i rolki:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko na siłownię chodziłam, ale faktycznie, już w marcu zwykle traciłam ochotę na przebywanie tam i ciągnęło mnie do parku :-)

      Usuń
  17. Do sportu trzeba mieć zdrowe podejście :) Ja uwielbiam różne formy ruchu, nie lubię rutyny :) Dlaczego ćwiczę? Bo sprawia mi to przyjemność i uwielbiam stan "po treningu" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, da sie zauważyć tę lekkość po ćwiczeniach, tzn. kiedy już nie cierpimy na zakwasy ;-) Dlatego właśnie nie cierpie przerywać systematycznych treningów - potem boli od nowa!

      Usuń
  18. Masz rację, to powinna być przyjemność i tego staram się trzymać;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inaczej nie ma mowy o systematyczności, bo nie lubię się umartwiać :-)

      Usuń
  19. Wszystko zaczyna się w głowie, od tego jakie mamy nastawienie do tematu.
    Tak jak piszesz, ćwiczenia to nie kara, ale przyjemność , coś co każdego dnia pozwala nam pracować nad sobą i daje szanse na bycie każdego dnia lepszą wersją samej/samego siebie.
    Ja kiedyś byłam typowym leniwcem kanapowym i wołami nie dałoby rady mnie z niej ściągnąć, natomiast przyszedł taki moment przełomowy, kiedy postanowiłam coś zmienić, na początku nie było lekko ani przyjemnie, był pot i łzy, ale każdego dnia wbijałam sobie do głowy, że robię to dla siebie , że mam 2 nogi, 2 ręce, powinnam to doceniać, bo los dał mi taką możliwość abym mogła pracować nad sobą i dopomagać swojemu zdrowiu. . . Teraz nie wyobrażam sobie ani dnia bez chociaż kilkunastu minut ćwiczeń :)
    Pozdrawiam , http://pisareczka91.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie właśnie chyba najbardziej motywuje to zdrowie i odporność, zawsze od tego biegania człowiek bardziej odporny się robi. A kiedy zaczynamy nabierać formy, to z każdym dniem coraz łatwiej wstać z kanapy :-)

      Usuń
  20. Masz fantastyczne nastawienie - i tego się trzymaj. Grunt to dobry plan - u mnie na lodówce wisi zawsze rozpiska na każdy dzień tygodnia. W każdym dniu coś ;)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W każdym dniu? Ja na drugi dzień wolę odpocząć, bo wysiłek staje się zbyt ciężki, ale to pewnie z uwagi na kondycję...

      Usuń
  21. Świetne podejście. Tak samo powinno być z odżywianiem - jeśli dieta będzie niesmaczna długo na niej nie wytrzymamy. Pfu w ogòle nie lubię pojęcia dieta, użyłam skrótowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja - nigdy ie przerobiłam żadnej diety. Kiedy znalazłam się w przymusowej sytucji, czyli musiałam zacząć uważać na jedzenie, bo metabolizm wyraźnie zwolnił, to powoli przeszłam na zdrowszy styl - przeraża mnie życie wg schematu tak ograniczonego jak typowa dieta...

      Usuń
  22. brawo! jak to czytałam to normalnie szczęke z podłogi zbierałam.

    jak to jestem leniuszek! jaki tam leniuszek! LEŃ!!!

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
  23. Myślę, że tu potrzeba każdego po trochu. No, może nie do końca każdego, ale warto próbować różnych możliwości, miksować zestawienia, zmieniać sportowe przyzwyczajenia. Ja zbyt szybko znudziłabym się tylko jednym rodzajem aktywności. Ale co kto lubi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też dość szybko się nudzę, np. zawsze zmieniam biegowe trasy, bo ciągle ta sama, to dla mnie jakaś beznadziejna orka :-)

      Usuń
  24. Najgorsze są początki, ale z czasem.. jak jeszcze widzi się efekty, to ćwiczy się już z przyjemnością :)
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, dlatego zawsze bardzo załuję każdego przerwanego na dłuższy czas treningu, bo później od nowa muszę znosić ból i gorszą formę. Kondycja wyrabia się szybko, ale chyba jeszcze szybciej spada ;-)

      Usuń
  25. W zdrowym ciele zdrowy duch !! :) - jak to mówią i mają rację :)
    Ja uwielbiam bieganie, rower - w ogóle każda postać ruchu - zwłaszcza na świeżym powietrzu jest dla nas dobroczynna :) Pozdrawiam serdecznie Bożeno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy tylko mogę wybieram ruch na świeżym powietrzu - nawet zimą, kiedy tylko mamy trochę czasu, a ciemno i zimno nas nie przepłoszy, to idziemy pochodzic do Myśla :-)

      Usuń
  26. Ja z aktywności fizycznych mam jedną ulubioną: skakanie na macie ddr ;) Nie przepadam za bieganiem i innego typu ćwiczeniami. Zwyczajnie mnie nudzą. Mata to znowu też rozrywka dla mnie. Jak już zacznę to potrafię skakać około 2 godzin. Upocę się mocno, a i szczęśliwa jestem, że przechodzę na kolejne poziomy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo ja nie mogę zrozumieć jak można ćwiczyć z filmikami na YT... Dla mnie to jakaś niewyobrażalna nuda, a jednak wiele osób to sobie chwali. To dowód na to, że każdy może znaleźć coś dla siebie - nawet spacery są lepsze niż ni-nierobienie :-)

      Usuń
  27. Ja tam lubię trochę ruchu, rower, joga, spacery, kocham skakankę, ależ to zdejmuje napięcie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmieję się, ze ze skakanka w swoim mieszkaniu nie daję rady - ściany nie ograniczają! Ale też ją lubię :-)

      Usuń
  28. Lubię ruch i ćwiczenia, zwłaszcza ze względu na endorfiny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te endorfiny przychodzą po którymś tam treningu, kiedy zdobędziemy już kondycję jako-taką, dlatego lepiej za wcześnie się nie zniechęcać!

      Usuń
  29. Dokładnie!! Ćwiczenia nie powinny być dla nas karą i warto zachęcać się do nich małymi kroczkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Nie chcemy przecież być "nieruchawe" w okolicach 50-tki! A to jest bardzo prawdopodobne w przypadku leniuszków, jak bardzo ta 50-tka wydawała się odległa, dla większości z nas nadejdzie :-)

      Usuń
  30. Jestem raczej typem kanapowca ;p ale jak zmieniłam podejście do sportu, zaczęłam do niego chętnie podchodzić to tak od stycznia trzymam się jazdy na rowerze stacjonarnym, spacerów i ćwiczeń z Mel B :)
    Powodzenia ! :) nie ważne jakie mamy wyniki, ważne żebyśmy same były z siebie dumne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! przecież my niewalczymy o medale, nie musimy stale poprawiać osiągów. Chodzi nam o zwyczjaną, dobrą dla zdrowia aktywność :-)

      Usuń
  31. W szkole średniej i przez ostatnie parę lat uprawiałam sport, bo tak powinno się robić. Była i koszykówka, i rower, i pływanie, i bieganie. Chyba z pływaniem wytrwałam najdłużej, ale zawsze aktywność wynikała u mnie z tego, że chciałam schudnąć... Były większe i mniejsze sukcesy plus efekt jojo... Ponad rok temu zaczęłam ćwiczenia z Chodakowską z czystej przekory. Było o niej głośno, więc musiałam się przekonać o co tak naprawdę w tym chodzi i czy Skalpel jest taki trudny jak go opisują na forach, czy Killer mnie pokona? Nie wiedzieć kiedy wsiąkłam w ten rodzaj aktywności na dobre... Tak jak piszesz, waga spadała w bardzo wolnym tempie, ale bardziej cieszyły mnie luźniejsze ciuchy. Teraz jestem już prawie tam gdzie chciałam być (i to bez specjalnych wyrzeczeń związanych z dietą) i ani myślę o przerwaniu ćwiczeń! Uzależniłam się lub jak piszesz po prostu znalazłam coś co daje mi 100% frajdy. A kiedy nie ćwiczę przez kilka dni, to wyraźnie odczuwam, że czegoś mi brakuje. To są niesamowite spostrzeżenia, bo doświadczam ich po raz pierwszy :) A kiedy ostatnio koleżanka mi powiedziała, że zainspirowałam ją do zmiany stylu życia, to fruwałam kilka metrów nad ziemią :)
    Życzę powodzenia w realizacji postanowienia! Niech zapał Cię nie opuści! ;-)

    OdpowiedzUsuń