czwartek, 16 kwietnia 2015

Dziękuję



„Dziękuję za… ” – wielu uważa, że tymi słowami należałoby kończyć i zaczynać dzień, wyrażając to całą swoją postawą, a nie tylko mechanicznym powtarzaniem wyuczonych zwrotów. Oczywiście, również tak uważam! Wdzięczność to magiczne uczucie, które sprawia, że im częściej ją wyrażamy, tym więcej mamy do niej powodów.

Myślenie wdzięcznościowe, a jeszcze lepiej zapisywanie sobie pozytywnych rzeczy, które nas spotkały, zmienia naszą perspektywę, pomaga skoncentrować się na tym co dobre. Gdy koncentrujemy się na wdzięczności, to automatycznie przestajemy narzekać! A miłośnicy „Sekretu” powiedzą, że koncentrując się na pozytywach, przyciągamy powodzenie, obfitość i dobre samopoczucie.

Budzenie się i zasypianie z uczuciem wdzięczności pozwala przeżyć (być może jedyne) chwile bez pretensji do siebie, kogokolwiek czy czegokolwiek, bez uczucia zależności od ludzi i wydarzeń. I to jest właśnie naprawdę piękne uczucie – po prostu być. Ktoś mądry zauważył, że „ciężar tworzy to, co chcielibyśmy posiadać, chcąc być kimś innym niż naprawdę jesteśmy, żyć inaczej niż żyjemy”. Ciężar tworzy też strach o swoją zdobytą już pozycję w świecie. 

Zatrzymajmy się, by poczuć wdzięczność, bo jest za co, nawet jeślibyśmy uważali, że jest inaczej. Takie sprawy najbardziej rozumieją ludzie, którzy przeszli ciężką chorobę, czy inne nieszczęście. Kiedy złe dni miną, automatycznie budzi się w nich wdzięczność:
- za każdą przespaną noc,
- za uśmiech,
- za brak bólu,
- za kolejny dzień życia,
- za każdą złotówkę, która wpływa na konto.

„Jestem wdzięczny:
- kiedy mogę sprzątać po imprezie, bo to znaczy, że mam przyjaciół,
- za podatki, które płacę, bo to znaczy, że mam dochody,
- za ubrania, które są nieco ciasne, bo to znaczy, że mam jedzenie na stole,
- za osobę, która fałszuje śpiewając, bo to znaczy, że mogę słyszeć,
- za zmęczenie i ból w mięśniach, bo to znaczy, że mogłem ciężko pracować,
- za budzik, który dzwoni z rana, bo to znaczy, że mogę żyć kolejny dzień.”
Lasse Lundberg

Na zakończenie wspomnę jeszcze o Dzienniku Wdzięczności: przez pierwsze dwa miesiące roku starałam się robić w nim zapiski codziennie, w pewnym momencie poczułam, że takie codzienne zaglądanie do Dziennika zaczyna mi ciążyć… Wpadłam w pułapkę rutyny, czynność – zamiast pomagać – zaczęła przynosić frustrację. Skończyłam więc  z codziennym zapisywaniem powodów do wdzięczności, w zamian starając się przed snem wspomnieć ile to dobrego w ciągu dnia mnie spotkało i myślę, że jest OK. Wszystko co wymuszone, rzadko przynosi pozytywne efekty.


75 komentarzy:

  1. Rano, kiedy wychodzę na spacer z psem... przyglądam się czerwono-wschodzącemu słońcu zaczynam się modlić. Dziękuję za to co mam, za spokojną noc i proszę Tego u Góry o dobry dzień, o sprawiedliwych, empatycznych ludzi, którzy staną na mojej drodze i o to, abym ja taka była. To pomaga. Podsumowuje to, co dotychczas dostałam i planuję, to co będzie. Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg mnie "łono natury" stanowi lepsze miejsce do modlitwy niż kościół. Warto przypomnieć sobie, że przecież już mamy wszystko co potrzebne do życia więc nie ma po co się spinać. Miłego :-)

      Usuń
  2. Tak, czasem trzeba dostać porządnego kopa od życia, żeby się otrząsnąć i zacząć dostrzegać pozytywy.
    Czasem pomarudzić sobie trzeba, ale bez przesady - tak uważam. A dziękowanie za drobiazgi nawet, to bardzo dobry pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może czasami jesteśmy za bardzo... rozpieszczeni? Nie znam osobiscie nikogo, kto nie miałby na chleb, u każdeo ładnie urządzone mieszkanie czy dom, do tego samochód, szafy pełne ubrań, stały dochód i dalej bieda... Co za pokręcony świat :-)

      Usuń
  3. Przyznam, że mnie nieco zainspirowałaś. Może też założę sobie taki dziennik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować, całkiem fajne ćwiczenie, kiedy się przyłożymy, poczujemy zmianę na plus. Czasami warto sobie takie rzeczy przećwiczyć, bo kiedy obrastamy w piórka, często wdzieczność schodzi na dalszy plan :-)

      Usuń
  4. Wdzięcznością można w łatwy sposób przywołać do siebie szczęście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą! I dlatego praktykowanie wdzięczności powinno być w menu każdego poszukiwacza szczęścia :-)

      Usuń
  5. Warto uświadomić sobie jak wiele rzeczy dostaliśmy od losu danego dnia.Za bardzo chyba skupiamy się na tym co zle i co nam nie wyszło i nie potrafimy dostrzec pozytywów. Nawet jeśli są maleńkie, ale są i za nie trzeba być wdzięcznym, bo co wtedy kiedy nawet takich małych rzeczy nam zabraknie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękując za te drobiazgi, powoli zaczynamy odsuwać od siebie ogólne niezadowolenie :-)

      Usuń
  6. Nie myślałam o tym w ten sposób, ale to sama prawda. Mała zmiana w myśleniu, a jak może pomóc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samo docenienie swego życia już pomaga. Bo większość z nas naprawdę ma wszystko, tylko to, że chorobliwie chcemy więcej, skutecznie psuje nam nastrój ;-) Tzn. dobrze, że chcemy, bo w ten sposób się rozwijamy, tylko, żeby nie zapominać się w tym wszystkim, widzieć szklankę do połowy pełną :-)

      Usuń
  7. Jejku, ależ mi się spodobał ten post. To bardzo sympatyczne przypomnienie ważnej sprawy. Tak często zapominamy o okazaniu wdzięczności... ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-) U mnie najczęściej zdarzało się takie krecenienosem na to, co mam, aż któregoś razu dotarło do mnie, jak jestem - za przeproszeniem - tępa: po prostu zatrzymałam się i rozliczyłam wszystko, co posiadam. Jest taki program na Polsacie prowadzony przez K. Dowbor "Nasz Nowy Dom", naprawdę chce się płakać, kiedy się ogląda, w jakich warunkach ludzie żyją i potrafią być szczęśliwi :-)

      Usuń
  8. Czasami zapominamy dziękować. Sobie i innym, bo pomoc, czy okazanie jakiegoś miłego gestu jest dla nas czymś naturalnym, lecz już podziękowanie nie bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam jak w czasach szkolnych uczono nas, że "dziękuję" to czarodziejskie słowo. W pewnym sensie tak jest :-)

      Usuń
  9. Dziękuję - proste słowo o wielkiej mocy ... Jeśli komuś dziękujemy - ten ktoś poczuje się doceniony i poczuje,że jego praca/działalność ma sens; jeśli ktoś dziękuje nam - aż chcemy zrobić dla tej osoby coś więcej..

    Ja sama lubię zrobić nieraz coś dla innych i gdy usłyszę te słowo - wtedy motywacja do dalszych czynności rośnie...:)

    Słowo dziękuje - może zdziałać cuda - szkoda że używamy go tak rzadko .. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, i wypowiadanie go i usłyszenie przynosi tyle samo radości. Staram się zawsze pamietać, żeby też bezpośrednio dziękować ludziom, choćby za drobiazgi - ktoś podrzucił mnie do pracy, dziekuję :-)

      Usuń
  10. Nigdy nie prowadziłam dziennika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już drugi raz to robiłam, ale nie sądze, że trzeba to robić przez cały czas. Jeśli siebie znamy, będziemy wiedzieli kiedy zacząć i skończyć :-)

      Usuń
  11. świetny pomysł z tym dziennikiem chyba podpatrze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie warto zakłądać, że "będę pisała już zawsze", przestaniesz, kiedy pisanie stanie sie zbędne. Teraz tak o tym myślę :-)

      Usuń
  12. Zmotywowałaś mnie, by częściej być wdzięczną. Staram się, ale to trochę za mało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potraktuj to jak uczenie się nowego nawyku, po jakimś czasie to będzie automat ;-)

      Usuń
  13. ''Za podatki, które płacę, bo to znaczy że mam dochody'' xD.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celowo podałam ten cytat :-) Rozumiem to tak: podatki tak czy inaczej musimy płacić, nawet jeśli bardzo nam się to niepodoba, wiec dlaczego nie wybrać takiego spojrzenia na sprawę, zamiast wściekania się na ich wysokość, co w gruncie rzeczy nikogo nie obchodzi, a tylko nastrój nam skutecznie psuje :-)

      Usuń
  14. od razu człowiek zauważa i docenia takie pozytywne drobnostki w swoim życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to już droga do zmiany na lepsze! Ilu ludzi nie docenia tego, co ma? Ilu nie cieszy widok wschodzącego słońca, tęczy na niebie itp. "pierdół"?

      Usuń
  15. lubię dziękować,czasem po 3 razy dziękuję, tak mnie wychowano:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypowiedzenie tego słowa i poczucie tego, to prawdziwa przyjemność :-)

      Usuń
  16. A ja często w myślach dziękuję tej Sile Wyższej za te wszystkie małe i duże dobre rzeczy, które mnie codziennie spotykają i dzięki którym czuję szczęście :)
    Ludziom też staram się często za coś dziękować, to bardzo pozytywny zwrot :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo :-) Prawda, ze to miłe uczucie, wiedzieć, ze ma się wsystko, co potrzebne do życia? Zawsze mamy jakieś potrzeby, ale kiedy jesteśmi wdzieczni, to zdajemy sobie sprawę, że tak naprawdę te potrzeby to zachciewajki :-)

      Usuń
  17. Nieważne komu...ważne aby dziękować i lepiej o dwa razy za dużo niż o jeden za mało. :)
    Zapraszam na kotlet z kurczaka w jabłkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to czuć. Czuć takie nasycenie wszystkimi dobrami. Uczucie niedostatku wcale dobrze na nas nie wpływa, a szczególnie, kiedy dzieciaki są wychowywane w poczuciu niedostatku.

      Usuń
  18. Oj musze sobie przypomnieć to słowo i dziekować za wszystko co mam, nawet za te psujące się rzeczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sensie, że masz coś, co może się zepsuć, bo np. plastikowa miska do prania (zamiast pralki) raczej się nie zepsuje ;-)

      Usuń
  19. Mi w pamieci utkwilo takie zdanie przeczytane w ksiazce; kto zapomina o wdziecznosci, ten przesypia swoje zycie. Dziennik wdziecznosci to fajny pomysl, moze jakos mozna go dopracowac, by nie przerodzil sie w rutyne. pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może zamiast dziennik - tygodnik?... Albo po prostu prawda jest taka, że siegamy po jego pisanie wtedy, kiedy tego naprawdę potrzebujemy. Kiedy już dziennik spełnił swoją funkcję - jego pisanie przestaje nam być potrzebne :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  20. Rzeczywiście dziękując za takie rzeczy, człowiek nagle bardziej docenia życie i dostrzega, że wcale nie jest ono takie złe. Niestety zbyt często uświadamiamy sobie, że wcale nie żyło się nam tak źle dopóki coś naprawdę złego i przykrego nas spotka. Ja staram się doceniać i dziękować wszystkie nawet najmniejsze pozytywne rzeczy w życiu. A zawsze się wszyscy śmiejemy jak ktoś się mnie zapyta jakie jest moje ulubione uczucie, rzecz która sprawia mi ogromną przyjemność - zapach i pierwsza noc w czysto przebranej, świeżej pościeli :D A więc life is so simple, don't make it complicated :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, niektórzy mają talent do komplikowania najprostrzych czynności. Najpierw robią sobie pod górkę, a potem jeszcze się denerwują, że coś idzie zbyt wolno. Znam też takich, co uważają, że dopiero ich odpowiedni wysiłek świadczy o tym, że są godni podziwu. Jeśli zrobiłam coś bez wysiłku i mam czas na odpoczynek, to w najlepszym wypadku jestem leniem :-)

      Usuń
  21. Dziękuję Ci Gaju, że jesteś i tak pięknie i mądrze piszesz :)
    Czas zapisywać kolejne karty w Dzienniku wdzięczności!!! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wdzięczna jestem za to że mogę chodzić i dotykać. Wdzięczna jestem za wszystkie zmysły i za to, że mogę podziwiać ten piękny świat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to, że musimy miec wszystkie zmysły wcale nie jest takie oczywiste... Ja np. jestem bardzo wdzieczna za dobry wzrok, który umożliwia mi realizowanie moich pasji :-)

      Usuń
  23. Kiedyś pisałem pamiętnik. Pisałem przez kilka lat (nie codziennie) i uzbierało się tego kilkanaście zeszytów. Ostatnio robiłem duże porządki i po ogólnych przejrzeniu tych zapisków (trochę się pośmiałem, trochę zasmuciłem) wszystkie podarłem i wyrzuciłem. Jakoś nie było mi żal. A dlaczego? Chyba dlatego, że od 2 lat prowadzę blog:)
    Warto dziękować za słońce, zdrowie, rodzinę, znajomych, kasę (choć zawsze może być więcej), brak wojny, przyrodę itd.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja, od kiedy pamietam, zawsze coś pisałam. Urodziłam się chyba z długopisem w dłoni. Pamiętniki to mi się ze dwa razy czkawką odbiły. Przestałam pisać, kiedy zauważyłam, że wcale nie mam ochoty ich czytać, a skoro nie ja, to kto? Ostatni pamiętnik pisałam w latach kiedy uczyłam się Tarota. Poprzedniego dnia wyciagałam trzy karty na kolejny dzień, interpretowałam je, a następnego dnia zapisywałam, jak karty przełożyły się na życie. Ten zeszyt ciągle jeszcze czeka na spalenie :-)

      Usuń
  24. Też myślałam nad takim dziennikiem, ale w końcu nie rozpoczęłam... Może to i dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy okazji, nominowałam Cię do Liebster Blog Award. :) Zapraszam po więcej szczegółów do mnie. :)

      Usuń
    2. Dziennik to fajna sprawa, ale nic na siłę, we wszystkich czynnościach raczej powinniśmy widzieć sens. Dziekuję za nominacje :-)

      Usuń
  25. Wdzięczność jest dobra, ale na pewno nie możemy nią niczego usprawiedliwiać. Chodzi mi o podejście, gdy jesteśmy wdzięczni za zdrowie, bo inni go nie mają, dzięki czemu spoczywamy na laurach, bo uznajemy, że już nic nie musimy robić, przecież teoretycznie mamy wystarczająco dużo. Można tutaj wpaść w pułapkę zadowalania się na chwilę podstawowymi dobrami, a po latach obudzić się z niespełnionymi marzeniami, bo po co coś robić skoro inni i tak mają mniej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, chyba podobną kestie zauważyłam przy komentarzu Leny. Gdyby każdy myślał, mam wszystko, bo mam kromkę chleba i szklankę wody i dach nad głową, więc nie muszę nic robić, to w jakim świecie byśmy dzisiaj żyli ;-) Tylko to chcenie więcej nie powinno nam psuć radości z życia, należałoby to jakoś pogodzić, zharmonizować...

      Usuń
  26. "Budzenie się i zasypianie z uczuciem wdzięczności pozwala przeżyć (być może jedyne) chwile bez pretensji do siebie, kogokolwiek czy czegokolwiek, bez uczucia zależności od ludzi i wydarzeń." Z tą zależnością to się trochę nie zgodzę - wdzięczność polega w pewnym stopniu na tym, że jest się wdzięcznym np. za to, że jesteśmy zdrowi, nic nam się nie stało itd., co wiąże się z losem, bogiem czy jeszcze czymś innym. Fajne jest natomiast bycie wdzięcznym również samemu sobie, że się dało radę, zrobiło coś fajnego :) Też miałam dziennik wdzięczności, ale nie wytrzymałam nawet miesiąca :D Ale staram się go prowadzić w głowie i doceniać małe rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, to dowod na to, że każdą wypowiedź można zintrpretować dwojako... Może powiem dokładniej, co miałam ja na myśli pisząc te słowa: kiedy tak sobie dziękuję, za dobrze przeżyty dzień, za to, że czuję wszystkimi zmysłami itd. to nie myślę o niczym więcej, jest tylko wdzieczność i jakieś takie wewnętrzne zadowolenie czuję. Pewnie, że większość dóbr jest dzieki komuś, ale chodziło mi o to, że w tym momencie nie martwię się żadnymi zależnościami, nie myślę, co będzie, jak mi bozia jutro zdrowia nie da, jeśli szef zwolni mnie, albo mój samochód zostanie podrapany przez łobuza. Po prostu cieszę sie z tego, co jest tu i teraz :-) A dziennik w głowie to praktycznie nawet wyższa forma, bo nie musimy już ćwiczyć się we wdziedczności, mamy ją na zawołanie - tak to sobie tłumaczę ;-)

      Usuń
  27. Wierzę, że uczucie wdzięczności to po miłości jedno z najważniejszych i najpiękniejszych uczuć. Ale nic na siłę, bo i wdzięczność wtedy traci sens.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wdzieczność na siłę to po prostu obłuda, tak by to mozna ująć...

      Usuń
  28. Tak! Podpisuję się pod Twoim wpisem obiema rękami :) pozytywne nastawienie to jest podstawą szczęśliwego przeżywania życia :) a podsumowanie tego co spotkało nas dobrego jest idealnym motywatorem właśnie do pozytywnego myślenia na dzień kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to naprawdę działa, jest po prostu kwestią nawyku :-)

      Usuń
  29. Hmmm założyłam taki "zeszyt wdzięczności" i starałam się zapisywać tam 5-10 rzeczy każdego dnia i po jakimś czasie miałam odczucia podobne do Twoich, stało się to obowiązkiem, frustrującym na dodatek. Dlatego zapominałam o nim coraz częściej, albo chciałam o nim zapominać. Teraz już nie zapisuję tych podziękowań, ale staram się właśnie przed snem sobie pomyśleć co fajnego mnie spotkało, za co jestem wdzięczna i co udało mi się osiągnąć w danym dniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam już poważnie znużona, tym bardziej, że na takie posiedzenie z zeszytem to i dodatkowych minut wieczorem potrzebowałam. Zdecydowanie wygodniej jest usypiać z takimi myślami, przynajmniej odpływamy nie wiadomo kiedy ;-)

      Usuń
  30. Ja jeszcze uczę się takiej wdzięczności, ale wiem, że daje ona nam bardzo bardzo dużo :)

    OdpowiedzUsuń
  31. To ostatnie zdanie chyba sobie gdzieś zapiszę... co do wdzięczności - ciągle się jej uczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda znam parę osób z wrodzonym wojskowym drylem - mus to mus, wstaję i robię. Czasami im zazdroszczę, ja nie potrafię na siłę, nawet do sprzątania muszę mieć natchnienie i motywację :-)

      Usuń
  32. Świetny wpis, bardzo mądry i przemyślany. Od pewnego czasu staram się myśleć właśnie o tym co mnie w danym dniu spotkało dobrego, być wdzięczną za to, a nie tylko myśleć o porażkach i popadać przez to w zły nastrój :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo cenna umiejętność - nie skupiać się na porażkach. Wiem co to natręctwo myśli i jak cieżko je pokonać, ale na szczęście nie jest to niemożliwe :-)

      Usuń
  33. wdzięczność otwiera serca :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I prowadzi do innych "wzniosłych" uczuć :-)

      Usuń
  34. Witam serdecznie. Miałam długą przerwę w blogowaniu. Na szczęście na feedly zapisały się wszystkie moje ulubione blogi. Cieszę się, że mogłam tu do Ciebie wrócić. Jak zwykle pięknie powiedziane, głęboko i refleksyjnie. Trzeba doceniać to, co się ma, dziękować rozważnie, cieszyć się każdą pozytywną drobnostką. A nie narzekać i narzekać. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wartościowe słowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam ponownie! To ja dziekuję :-) No i sobie podziekowałyśmy ;-)

      Usuń
  35. Zbyt często zapominamy "być wdzięczni" a wręcz mamy pretensje do losu o tyle rzeczy, zapominając, że sama możliwość istnienia na tym świecie to cud.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, tylko pretensje i pretensje, wszyscy biedni i prześcigają się w narzekaniu. Jest bieda na tym świecie, ale większość z nas nie stała nawet obok niej i za to też należy dziekować!

      Usuń
  36. Wdzięczność to cecha, której brakuje wielu osobom. Z reguły ludzie skupiają się na tym, czego nie mają. Warto pielęgnować tę cechę. Ja mam taki mały rytuał w drodze do pracy - myślę o tym co mam, co sprawia mi radość i za co jestem wdzięczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do pracy zawsze idę z koleżanką więc nie ma mowy o czymś takim, ale wieczorem mam swoje 5 minut, bez których już nie wyobrażam sobie zakończenia dnia. I mam nadzieję, że wdzieczność przyciąga jeszcze wiecej dobra :-)

      Usuń
  37. Pracuję właśnie nad tym i im lepiej mi wychodzi, tym mniej złości i negatywnych emocji jest we mnie. Więc coś jest w tym, co piszesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też to sprawdziłam na sobie :-)

      Usuń