czwartek, 12 lutego 2015

Naostrz piłę

Znam krótka przypowieść, mającą przestrzegać nas przed wprzęgnięciem w codzienny kierat...
Idziemy lasem i widzimy, że ktoś tępą piłą próbuje ściąć drzewo. Mówimy: "Człowieku, naostrz piłę", a on na to: "Nie mam czasu, bo ścinam drzewo".

Jak często, wędrujemy przez życie z "tępą piłą", zapisując swoje terminarze od góry do dołu czynnościami do wykonania, wśród których brak czasu na prawdziwy odpoczynek, na rozwój, na więzi z bliskimi osobami? Zdarza mi się uczestniczyć w rozmowach, z których wynika, że kiedyś to było inne życie, ludzie odwiedzali się wzajemnie bez anonsowania, wpadali do siebie a to po sól, a to po ocet, by później paplać o niczym przez godzinę bez najmniejszych wyrzutów sumienia.

Obecnie takie zjawiska rzadko już można spotkać w realu. Szukamy w terminarzach wolnej godziny na spotkanie z przyjaciółmi, w domach każdy siedzi w swoim pokoju zajęty własnymi sprawami, a kobitki w wolnej chwili jeżdżą na mopie. To, że życie towarzyskie zamiera, wydaje się całkiem naturalne, bo co możemy ofiarować drugiej osobie, jeśli cały czas jesteśmy zmęczeni?


Jak możemy sobie pomóc? Przecież my nie mamy czasu! A zresztą, nawet nie potrafimy siedzieć bezczynnie - to nie dla nas. Machamy ręką i ruszamy dalej przez dzień. Takie jest życie... Zresztą, sama jestem przykładem osoby z przeładowanym kalendarzem i odczuwam wyraźną potrzebę by dać sobie więcej luzu.  Szukając sposobu na uwolnienie się z kieratu, wróciłam myślami do trendu, na który zwróciłam uwagę już jakiś czas temu, ale wtedy uznałam, że to nie do końca dla mnie, a mowa o ... minimalizmie.

Minimalizm jest sposobem na odrzucenie tego, co zbędne i skoncentrowanie się na tym, co naprawdę ważne. 

Pozbywamy się zbytku, żeby stworzyć coś pięknego w swojej klasycznej prostocie.
Pozbawiamy się zbyt wielu zobowiązań, żeby móc spędzać czas z bliskimi.
Pozbawiamy się hałasu, żeby skoncentrować się na wewnętrznym spokoju i własnych myślach.

Jednym zdaniem: życie minimalistyczne polega na używaniu prostych narzędzi, posiadaniu prostej garderoby, życiu lekko i noszenia ze sobą minimum. W konsekwencji możemy żyć w mniejszym stresie, mniej wydawać i mniej sprzątać.


Oczywiście, to co napisałam wyżej na temat minimalizmu, to sama "kwintesencja esencji", istnieje cała masa blogów i książek poświęconych minimalizmowi. Jedną z nich aktualnie przeglądam, jest to "Książeczka minimalisty - prosty przewodnik szczęśliwego człowieka" autorstwa Leo Babauty (blog Zen Habits).

Jak wygląda harmonogram minimalisty? Wg Leo, na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi, ale minimalista z reguły koncentruje się na tym, by mieć mniej zajęć i luźniejszy terminarz, lecz żeby wszystkie zajęcia były dla niego istotne. Minimalista nawet nie musi prowadzić terminarza, jeśli nie ma dużo do zrobienia w ciągu dnia - może żyć chwilą lub co rano podejmować decyzję czym będzie się zajmować.

Oczywiście minimalista oszczędza też dużo czasu dzięki mniejszemu bałaganowi i mniejszej liczbie posiadanych przedmiotów. A kiedy już będziemy mieli ten upragniony czas, to może wreszcie porządnie "naostrzymy piłę"?

Czy wy również zastanawialiście się kiedyś jak to jest być minimalistą?

66 komentarzy:

  1. Nie jestem minimalistką:) Sama nie wiem czy to dobrze czy źle. Wszystko zależy od punktu widzenia i życia konkretnej osoby, bo co dla mnie jest minimalizmem dla innej osoby może wydać się zupełnie zbędne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że każdy musi znaleźć swoją drogę do minimalizmu i dobrze się z tym poczuć. Jestem przeciwnikiem siłowych rozwiązań ;-)

      Usuń
  2. Na szczęście moje życie to nie ciągła pogoń za czasem, nie mam terminarza, potrafię się zatrzymać, mam czas dla rodziny, lubię, gdy wszystko toczy się spokojnie i wolno. Nie umiem tylko zmniejszyć ilości rzeczy wokół siebie, to dla mnie wyzwanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje wyzwanie, to zmniejszenie ilości ubrań w szafie, z reszta sobie dość dobrze radzę. A-ha, no i chyba przesadziłam z kalendarzem i teraz go delikatnie czyszczę. Świat się nie zawali, jeżeli np. skrócę sobie czas czytania w języku angielskim, skoro w pracy i tak nie muszę używać tego języka i nie wiadomo czy będę musiała kiedykolwiek. Takie drobiazgi zebrane do "kupy" angażują całkiem dużo czasu. Mój problem to "za dużo chcę".

      Usuń
  3. Nie mam pojecia jak to jest ze mną, ale zawsze staram się mieć te trochę czasu dla innych :) Za to boli, jeśli inni to wykorzystują a nie maja go dla mnie. Zauważyłam ze to się robi nagminne zwłaszcza w rodzinach. No ale cóż, zycie uczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się wprost nazywa wykorzystywaniem, ale my nie damy się wykorzystać :-)

      Usuń
  4. wiesz chciałam ostatnio dodać post o minimaliźmie, ale jakoś zrezygnowałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Ciebie na pewno minimalizm kosmetyczny w rachubę nie wchodzi... :-)

      Usuń
    2. a powiem Ci, że nawet i w tym zmieniłam podejście, nie liczę w to darów losu ze spotkań blogerek oczywiście, ale z własnej kieszeni już się zastanawiam

      Usuń
    3. No, no... Powiem Ci, że zawsze zastanawiałam się, jak można zużyć taką ilość kosmetyków, jaką prezentuje się na blogach kosmetycznych. Już nawet podejrzewałam, że nie są wykorzystywane do końca, u mnie to każda tubka rozcięta i wyczyszczona do ostatniego grama ;-)

      Usuń
  5. Moja Przyjaciółka powiedziała mi kiedyś, że minimalizm jest teraz w modzie...
    Dzięki Tobie sięgnęłam dziś po książkę L. Babauty
    "MINIMALIZM- żyj zgodnie z filozofią minimalistyczną"
    Taki cytat Ci przytoczę, który wpadł mi w oko :)
    "Aby patrzeć inaczej na świat, najpierw spójrz na człowieka w lustrze" – śpiewał król muzyki pop Michael Jackson. Zacznijmy od samego początku, tzn. od dołu. Spójrz tam - co widzisz? Jakie masz na sobie buty? Buty to temat rzeka! Czy słyszałeś o kolekcjonerkach butów? Podobno Victoria Beckham ma ich w swojej szafie ponad 8 tys! A taki… Sokrates wierzył, że człowiek mądry będzie wiódł intensywne, ale minimalistyczne życie. Sam nie nosił nawet butów; jednakże stale ulegał czarowi targu i często tam chodził, żeby popatrzeć na te wszystkie wystawione towary. Kiedy jeden z przyjaciół zapytał go, dlaczego tam chodzi, Sokrates powiedział: "Uwielbiam odkrywać, bez ilu rzeczy jestem doskonale szczęśliwy".
    Nie chcę Cię namawiać do minimalizmu. Nie interesuje mnie w sumie również, ile masz par butów. Mam też nadzieję, że nie naśladujesz Sokratesa, bo w naszym klimacie mogłoby się to skończyć tragicznie.
    Nie w tym rzecz. Zresztą człowiek to stworzenie nadzwyczaj przekorne i gdy Ci powiem: nie potrzebujesz 10 pary butów, to możesz powiedzieć: A właśnie, że potrzebuję! I skoro tak myślisz, to pewnie masz rację. Jeśli jednak odpowiesz, że rzeczywiście nie potrzebujesz, to też masz rację!"

    Ściskam! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jest kolejna książka Babauty! Ja próbuję czytać jego bloga, ale za szybko mi to nie idzie, bo z angielskim całe życie miałam pod górkę. Ostatnie zdanie - zgadzam się jak najbardziej, zresztą sama jeszcze przed dwoma miesiącami byłam do kwestii minimalizmu zdecydowanie na NIE. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  6. "kiedyś to było inne życie, ludzie odwiedzali się wzajemnie bez anonsowania, wpadali do siebie a to po sól, a to po ocet, by później paplać o niczym przez godzinę bez najmniejszych wyrzutów sumienia" - muszę jeszcze odwiedzić przyszłych teściów i mam na to czas ostatniego dnia moich ferii. Nie miałam go wcześniej. Post bardzo wymowny. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-) Z tym wpadaniem, to nawet u mojej mamy na wsi bardzo się pozmieniało. Mama twierdzi, że młodsze pokolenie już nie odwiedza się wzajemnie, tak jak oni kiedyś, a wydawałoby się, że na wsi praca stała się lżejsza dzięki maszynom...

      Usuń
  7. Na to wychodzi że jestem minimalistką przynajmniej w organizowaniu swojego wnętrza w domu. Jak najmniej bibelotów na pułkach. A jak jest z resztą? Cóż... Zarabiamy z mężem tyle, że stać nas wyłącznie na to co konieczne do życia. Więc jesteśmy w tym minimalizmie czy nam się to podoba czy nie. ;) Konsumpcjonizm to nie dla nas. A czas dla innych. Jest. Ale czasem człowiek chce pobyć sam ze sobą, nacieszyć się tym co ma w domu. Przynajmniej puki wiosna nie przyjdzie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze piszesz - zarobki często wymuszają bycie minimalistą :-)

      Usuń
  8. Chyba jestem maksymalistą. Angażuję się w wiele rzeczy, ostatnio usłyszałam, ze jestem człowiek orkiestra. Myślę, że czas zwolnić, a na pewno poszukać złotego środka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, żeby wsłuchać się w siebie, mieć ze sobą dobry kontakt. Kiedy żyjemy szybko, nie zastanawiamy się co czujemy tak naprawdę. :-)

      Usuń
  9. Uwielbiam minimalizm w każdym calu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero się uczę, ale owszem, bardzo mi się podoba. Same zalety :-)

      Usuń
  10. Również mam za dużo spraw na głowie i kiedy mam w końcu chwilę by spotkać się z przyjaciółmi to po prostu mi się nie chce. Masz rację, trzeba coś w życiu zmienić a nie ciągle bieg i gonitwa... tylko za czym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo za dużo na raz chcemy - tak mi się wydaje. A przynajmniej do takich wniosków doszłam studiując swój kalendarz. Lepiej skupić się na ważnym celu i konsekwentnie doprowadzić go do końca, a nie robić sto rzeczy byle jak.

      Usuń
  11. Muszę sobie terminarz kupić może się zapełni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Ty nie masz terminarza??? No to podziwiam :-) Ja przy trójce dzieci byłabym tak zakręcona codziennością, że ważne sprawy bym pogubiła na pewno - np. jakieś opłaty, ważne terminy...

      Usuń
  12. Masz rację. Chociaż ja nie bardzo lubie, gdy ktoś mnie nawiedza bez ostrzeżenia, bo mogę na przykład mieć bałagan, nie być w humorze itd...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to już chyba nikt takich sytuacji nie lubi... ;-) Ja też.

      Usuń
  13. Nie należę do minimalistów:)))staram się jednak mieć czas dla innych:)))nie mam terminarza i mój dzień nie jest idealnie zaplanowany:))))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie to nie Twoja droga, więc pozostań na swojej bo Ci z nią po prostu do twarzy :-)

      Usuń
  14. chyba mnie to nie kusi ;)

    http://lamodalena.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. też to zauważyłam że kiedyś ludzie więcej sie spotykali...odwiedzali...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze kiedy myślę o spotkaniu, to obok pojawia się inna myśl: "o jej, ale wtedy już nic nie zrobię w domu, ominę ćwiczenia, nie będę pisała, itd...". Tego czasu nie obarczonego praca zawodową wydaje się tak mało, że ledwie wystarcza na siebie i dom...

      Usuń
  16. Ta historia z ostrzeniem piły to nie czasem z "7 nawyków skutecznego działania"? Chyba tam ją wyczytałam właśnie, przy 7 nawyku, który właśnie był nazwany jako ostrzenie piły w 4 wymiarach:)
    Cholerka, świetny jest ten post, zgadzam się całym serduchem. Dopiero dzisiaj tak sobie siedziałam rano z zieloną herbatką, słuchałam muzyki reiki i wygłosiłam podobny monolog mojemu facetowi. Też uważąm, że ludzie są teraz strasznie rozproszeni nieistotnymi sprawami. Wypełniają czas żwirkiem a potem brak im miejsca na wrzucenie kamieni (ważnych spraw). Przykładem takiego żwirku jest choćby przewijanie głównej strony fejsbuka, sprawdzanie kilka razy dziennie maili i różnych innych kont. No i te zakupy...ludzie wciąż kupują i wciąż im mało, wciąż kreuje się w nich nowe potrzeby i wmawia się, że potrzebują tego czy tego.
    Zmierzam w kierunku minimalizmu, też mnie to zainteresowało. Postanowiłam pół roku nie kupować ciuchów, przecież mam ich wystarczająco! Usunęłam fb, postawiłam na mniejszą ilość kontaktów z ludźmi ale za to o znacznie lepszej jakości. Bo dlaczego ludzie nie mają czasu się spotkać, wyjść na piwko, a w tym samym czasie siedzą na fejsie?? Nie pojmuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam "7 nawykoow...", a cytat chwycilam z książki, a właściwie artykułów zebranych przez Grażynę Dobroń "Na okrągło zdrowym być. Welness po polsku". Niestety, nie było tam odniesienia, skąd pochodzi... Również zrezygnowałam z FB. W sytuacji, kiedy nie muszę jakoś szczególnie nabijać na bloga (zresztą nie oszukujmy się - tak dużo wejść FB przekierowuje??? ) FB tylko zabierał mi czas.

      Usuń
  17. Miałam przez chwilę ogrom minimalizmu, pustka w domu po remocie :)
    Potem już było coraz gorzej, chociaż i tak wiele rzeczy nie wróciło, jest więcej przestrzeni i echo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię przestrzeń, męczą mnie zapchane półki i szuflady. Postanowiłam, że będę wyrzucałą co najmniej jedną rzecz tygodniowo, a pierwsze uderzenie poszlo na ubrania! Te zawsze były jeszcze dość dobre, żeby ze mną zostać, a jednocześnie co miesiąc przyjeżdżały nowe.

      Usuń
  18. Nie tylko zastanawiałam się, ale jakiś czas temu zaczęłam minimalizować garderobę. I muszę przyznać, że to rzeczywiście pomaga i upraszcza choćby podejmowanie decyzji w co się ubrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie z garderoba mam największy problem, no i może z tym, że wszystko chciałabym robić, wszystko mnie nęci.

      Usuń
  19. Ja tam na szczęście nie należę do takich osób, ale bardzo mądra przypowieść!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż są i tacy, ktorzy twierdzą, ze nie potrzebuja czasu tylko dla siebie. Tylko w działaniu odnajdują spełnienie :-) Ja, z natury leniwiec, nie mogę takiej postawy zrozumieć :-)

      Usuń
  20. Ja próbuję nauczyć tego moją mamę. Mówię jej żeby robiła te najpilniejsze rzeczy, a jak nie zrobi wszystkiego, co sobie zaplanowała, to przecież świat się nie zawali ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - moze takie pytanie wartosobie zadać: co sie stanie najgorszego, jeśli czegoś nie zrobimy?

      Usuń
  21. Idea minimalizmu podoba mi się. Słyszałam już o niej wczesniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi podoba się coraz bardziej, ale moje zainteresowanie nią, to na razie krótka historia :-)

      Usuń
  22. Chciałabym być w wielu sprawach minimalistką ale.... nie zawsze się daje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leo napisał coś takiego: nie ma jednej drogi minimalizmu. Dlaczego? Bo przecież w życiu nie chodzi o to, żeby czuć sie umartwionym, pozbawionym czegoś. To jest też nie w porządku wobec siebie. Tak praktykujemy, jak czujemy :-) I to jest w porządku, moim skromnym zdaniem również.

      Usuń
  23. Chciałam kiedyś kupić tą książkę ! :) Obecnie jestem na etapie: chcę coś poczytać na temat minimalizmu. Może sięgną po tą pozycję :) Myślałam jeszcze nad książką "Sztuka prostoty" albo "Skup się" Jutro jadę rozejrzeć się za sukienką, więc pewnie przy okazji rozejrzę się za jakąś książką na ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sztukę prostoty czytałam, kiedy jeszcze byłąm średnio zainteresowana minimalizmem, ale coś tam juz zaczynało mi świtać... Jest mnóstwo blogów o tej tematyce, też polskich, jak np. prostyblog.com

      Usuń
  24. staram się być minimalistą. przynajmniej raz na jakiś czas :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że masz nawet dobre zadatki, przynajmniej jeśli chodzi o oszczędność w słowach. Zawsze zachodzę w głowę (czytając Twój blog), ile treści można przekazać w kilku słowach :-)

      Usuń
  25. Minimalizm to dobra rzecz. Bo co nam po tym, że każdą minutę swojego czasu będziemy mieli dokładnie zaplanowaną, skoro dopadnie nas zmęczenie i nie będziemy się wcale cieszyć swoją aktywnością? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie taka myśl mi przyświecała podczas pisania tego artykułu :-)

      Usuń
  26. Minimalizm to dobra rzecz, ja lubiłam planować, ale od czasu taty choroby wybieram to co ważne, i nie czuję,że coś tracę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że kiedy w domu dzieje się coś wyjątkowego, trudno jest pilnować rutyny, dzień toczy sie swoim torem :-)

      Usuń
  27. Nie słyszałam wcześniej tej opowieści, ale faktycznie, bardzo dobrze oddaje współczesne realia. Co do odwiedzania się bez anonsowania i wpadania po cukier czy ocet - jestem trochę na bieżąco, oglądam właśnie "Alternatywy 4". Można się śmiać z tamtych czasów, można wyzywać, można tęsknić, jednak jakby nie było, jest w tych ludziach coś innego niż obecnie.
    _______________________
    Natalia, http://www.pieceofsimplicity.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamietam alternatywy 4 :-) Chociaż sama nie wiem, czy jestem gotowa na ewentualny powrót relacji z tamtych lat ;-) Na pewno nie tak od razu łatwo by mi przyszło przestawienie...

      Usuń
  28. recenzję tej książki w Twoim wykonaniu chętnie bym przeczytała.
    ja ostatnio czuje się przytłoczona "nadmiarem", w wielu kwestiach. próbuję poukładać wszystko tak, żeby pozostawić tylko to co najbardziej potrzebne, co dla mnie najważniejsze. i nie mam na myśli tylko przedmiotów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ech, też myślałam nad sobą i stwierdzam, ze ewidentnie od zawsze miałam za duży apetyt na życie. Nauka języka? Wszystkie bym chciała umieć, skończyło się, że wydukam coś w dwu, ale bardzo to kulawe... Tysiące pomysłów na siebie, zamiast jednego - tego właściwego, ale z czego zrezygnować??? Do tego oczywiście przetłaczająca codzienność, czyli dzieci i konieczność zarabiania na życie, bo dziedziczką fortuny nie jestem niestety. Do takich wniosków właśnie doszłam na początku 2015 r. i to chyba właśnie tu jest pies pogrzebany.

      Usuń
  29. Nie mam jakoś weny, żeby poruszać ten temat chociaż jest mi bardzo bliski. Sama cierpię z powodu tego w jakim kierunku rozwija się dziesiejsze społęczeństwo. Mam dośc tego, że nie liczą się już dla nas kontakty z ludźmi, zastępujemy je komputerem, na spotkaniach rodzinnych zawsze jest włączony telewizor. Ludzie nie cenią sobie już swojego towarzystwa a spotykają się ze sobą chyba tylko z poczucia obowiązku i przy różnych okazjach bo urodziny, imieniny, chrzciny, ślub. Nie ma już wpadania na papierosa, na kawę, robienia zakupów chorej koleżance, grania w karty i spędzania ze sobą czasu. Cały czas dążę do tego, żeby to zmienić i staram się odnaleźć dobrą ścieżkę w życiu ale nie jest łatwo bo za szybko żyjemy. Teraz byłam chora i czuję się jakbym wypadła z obiegu bo mogłam przecież tyle zrobić a z drugiej strony nic się przecież nie stało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to już chyba kwestia przyzwyczajenia do naszego szybkiego życia. Zawsze jest coś do zrobienia w domu, dla siebie, swojego rozwoju, że kontakty z innymi schodzą na dalszy plan. Tak wspomniałam o tym wpadaniu, żeby zaakcentować różnicę między wtedy, a teraz, ale to nie oznacza, że z wielką przyjemnością od razu przestawiłabym się na taki towarzyski tryb życia. Za bardzo jestem przyzwyczajona to tego co teraz. Nawet, kiedy nie mam noża na gardle, to i tak chętnie wybiorę wieczór z książką, wyprawę na łono natury, może jakieś planowane od dawna zakupy, kino, gdzie lata świetlne mnie nie było. Społeczeństwo się zmieniło i nawet na wsi to widać.

      Usuń
  30. Cóż, są osoby które nie mają czasu bo go marnują jak i takie, które naprawdę nie mają czasu, bo wykorzystują go na rozwój itd. Nie mogę mieć do kogoś pretensji, że nie ma czasu bo pracuje, bo coś tam... Ale przydałoby się w tym więcej swobody. Nie lubię gdy chcę z kimś spotkać się i pogadać, a ta osoba mówi, że nie ma czasu i najwyżej mam napisać na facebooku o co chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś takiego to grzecznie rzecz ujmując po prostu zwykła nieuprzejmość. Teraz pomyślałam sobie, że istnieej jeszcze taka ewentualność, że ktoś z natury jest... samotnikiem :-)

      Usuń
  31. Uwielbiam minimalizm w sztuce i wystroju wnetrz, natomiast w zyciu staram sie zawsze ostrzyc pile, ale nie zawsze stosuje w nim minimalizm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie, jak to się u mnie potoczy z minimalizmem, na razie, że tak powiem w przenośni - "ładnie pachnie"...

      Usuń
  32. Ostrzenie piły to jeden z ośmiu nawyków, które w zastosowaniu porządkują życie i je upraszczają.
    Minimalizm to chyba jednak nie dla mnie. Przynajmniej teraz, kiedy terminarz pęka w szwach, kiedy uczę się ciągle nowych rzeczy, kiedy jestem tak bardzo ciekawa prawie wszystkiego, co nieznane. Ale kto wie, co będzie za kilka lat, kiedy przyjdzie czas na to pospolite "ustatkowanie się"? :) Może kiedy w końcu zakotwiczę w jednym miejscu, coś się zmieni w tej materii. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja po prostu w pewnym momencie poczułam się zmęczona pękającym w szwach terminarzem. Szczególnie teraz, zimą. Zauważylam, że bez przerwy muszę odsypiać, czuję się wyciśnięta z energii. Na początek zrobiłam sobie piątkowe popołudnie po powrocie z pracy wolne od wszelkich zadań. Jaka ulga!

      Usuń