wtorek, 24 lutego 2015

Moja życiowa lekcja na trudniejsze chwile

Dzisiaj, na początku zacytuję kilka wybranych lekcji na trudniejsze chwile w życiu z książki "Bóg nigdy nie mruga" Reginy Brett, a następnie opowiem jakiej lekcji mi udzieliło życie. Moja lekcja, czyli motywująca historia jest odpowiedzią na nominację Beatki z vademecumblogera.pl - dziękuję :-)
  1. Jeśli musisz utrzymywać związek w tajemnicy, nie powinieneś w nim być.
  2. Życie jest za krótkie, żeby się nad sobą użalać. Zajmij się życiem albo zajmij się umieraniem.
  3. Poradzisz sobie ze wszystkim, co cię spotyka, jeśli skupisz się na chwili obecnej, zamiast wybiegać myślą naprzód.
  4. Pisarzem jest ten, kto pisze. Jeśli chcesz być pisarzem, pisz.
  5. Kiedy walczysz o to, co w życiu kochasz, nie przyjmuj odmowy do wiadomości.
  6. Bądź ekscentryczny już dziś. Nie czekaj na starość, by ubierać się na fioletowo.
  7. Nikt prócz ciebie nie odpowiada za twoje szczęście. Jesteś menadżerem własnej radości.
  8. To nie twoja sprawa, co myślą o tobie inni.
  9. Czas leczy niemal wszystkie rany - daj mu tylko trochę czasu.
  10. UWIERZ W CUDA!

A teraz czas na moją historię, mam nadzieję, że okaże się motywująca, od niej wszystko się zaczęło...

Na początku września 2013 r. dodałam na bloga post pt. "Dlaczego nie zostałam wróżką", dzisiaj rozwinę temat trochę bardziej, żebyście mogli zrozumieć moje przesłanie.

Pamiętam wyraźnie, kiedy rozpoczęła się ta historia - tego dnia odbywały się uroczystości w związku ze śmiercią Jana Pawła II i nawet zastanawiałam się, czy wróżka zechce mnie przyjąć na umówioną wizytę, ale ta okoliczność nie stanowiła dla niej przeszkody.

A ja koniecznie chciałam otrzymać przepowiednię, nie mogłam czekać ani dnia dłużej. Moje życie wydawało się nie do zniesienia, małżeństwo praktycznie wisiało na włosku. Nie czułam się już ani trochę bezpieczna w swoim domu, a musiałam się przecież opiekować dwójką swoich dzieci (9 i 11 lat). Mimo wszystko wahałam się czy zakończyć ten etap życia, odpowiedzi miała mi udzielić wróżka.


Ku mojemu zaskoczeniu usłyszałam, że to jest mężczyzna mojego życia, że właśnie otrzymuję lekcję i chociaż jestem nieświadoma, to sama tę sytuację sprowokowałam. Zatem nie wskazane jest, żebym go opuszczała, bo nie osiągnę w ten sposób spełnienia, a jeśli wytrwam, to wkrótce sytuacja z roku na rok zacznie się poprawiać.

UWIERZYŁAM JEJ, ponieważ w trakcie spotkania padały z jej ust takie fakty o mnie, których ona nie miała prawa znać - widziałyśmy się pierwszy raz w życiu! Między innymi powiedziała mi nawet o takim szczególe jak fakt, że nasz samochód stał zepsuty u mechanika, a ten rzekomo był nieuczciwy i miał nas oszukać. Niedługo okazało się, że faktycznie oszukał!

Oprócz przepowiedni, które sprawdziły się później w 100 procentach, zostały mi w pamięci jeszcze inne słowa wróżki: wróżba nie jest nieodwołalna, jeśli zmienimy naszą energię, możemy "odkręcić" słowa przepowiedni. Oznacza to, że czy tego chcemy, czy nie, to my jesteśmy panami swojego życia, a wróżka posiada jedynie dar czytania przyszłości na podstawie naszego aktualnego wzorca myślowego.

Wróżka powiedziała mi też, że dziwi się, że do niej przyszłam, ponieważ ona wyczuwa we mnie taki dar i powinnam dać sobie rady w tym temacie. W następstwie tych słów przez kolejne siedem lat zajmowałam się nauką Tarota, ale równolegle drążyłam inny temat - utkwiła mi w myślach informacja, że mogę wszystko, a skoro tak, to po co komu Tarot? Nie potrzebuję słuchać, co mnie spotka, bo sama każdego dnia mogę tworzyć swoją przyszłość taką, jaką chcę i uważam, że tego warto ludzi uczyć, zamiast stawiać im karty.


Latem, 2012 roku, rozstałam się z moimi kartami Tarota i nie planuję powrotu do tego zajęcia. Jednak kurs i praktyka Tarota były ciekawą przygodą i nie uważam jej za czas zmarnowany, a wręcz przeciwnie, był to raczej brakujący element mojej osobistej układanki.

Dzisiaj, każdego dnia przypominam sobie od nowa, że mam wpływ na swoje życie. Oczywiście po dniach chwały następują upadki, ale nie opluwam się już za chwile słabości, bo wreszcie do mnie dotarło, że tacy właśnie jesteśmy: wszyscy upadamy, ale najważniejsze jest to, że ciągle chcemy i potrafimy się podnieść. To jest istota człowieczeństwa - według mnie.

Do opowiedzenia swojej motywującej historii nominuję:
Izabela Kułaga z http://z-makiem-zasiana.blogspot.com/
Marin S z http://marin-memories.blogspot.com/
Tęczowa Dolina z http://kolorymegozycia.blogspot.com/
Życzę dobrej zabawy ;-)

(Zdjęcia piórek pochodzą z internetu, na każdym z nich jest znak z której strony pochodzą.)

83 komentarze:

  1. Każde doświadczenie nas umacnia, lubię to uczucie, kiedy po trudnych chwilach wschodzi słońce....i mnie przytula;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mam swoje doświaczenia, chociaż wcześniej nie raz z ich powodu wylewałam łzy :-)

      Usuń
  2. Ostatnie opowiadanie "Trucicielki" Schmitta powinna przeczytać każda kobieta będąca w związku. Mnie też dało do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Najważniejsza jest ta siła w nas do tej walki o siebie i nasze dobro. Każdy jest kowalem swego losu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toteż bardzo nie lubię uczucia bezsilności, to jedno z moich gorszych doświadczeń, na szczęście wypracowałam już sobie swoje tzw. kotwice, które pozwalają mi się podnieść. Nie można pozostawać na dnie, nigdy!

      Usuń
  4. Niesamowita historia, ja też byłam raz u wróżki, lekko mnie "naprostowała" i wszystko jakoś się ułożyło, choć niekoniecznie wszystko się sprawdziło, ale może i lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten jeden raz wróżka spełniłą swoją rolę, ale po raz drugi już bym nie poszła po wyrocznię. A samej sobie też nie powinno się wróżyć. Zresztą nie mam takiego zamiaru :-)

      Usuń
  5. Wow, ale mnie zaskoczyłaś... Powiem Ci, że historia niesamowita. Nigdy nie byłam u wróżki i chyba się nie wybiorę :) ale mimo to...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia rzeczywiście niecodzienna :-) Dzisiaj już nie myślę o karierze wróżki, nie widzę sensu, ale takie wróżki jak ta z mojej historii to prawdziwe profesjonalistki :-) Jak to mawia F. Kiepski "są na tym świecie rzeczy, które się fizjologom nie śniły" ;-)

      Usuń
  6. Cenna ta lekcja, ale pomyśl, że gdybyś nie poszła do tej wróżki byś może wtedy rozstałabyś się z mężem? :(
    Ja nigdy nie wierzyłam w takie rzeczy, ale Twoja historia zaczyna mnie przekonywać. Skoro masz dar, może komuś pomożesz tak jak Tobie ta wróżka? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno mam dar, ale dzisiaj nie wracam do tego, chociaż nigdy nie mówię nigdy. Zresztą, nie wiem, co sobie wyobrażałam robiąc kurs, niby gdzie miałabym przyjmować klientów? W moim mieszkaniu? Jak znam mojego męża, w jego światopogląd nie wpisuje się żona wróżka, chyba biedak źle by się z tym czuł. Nie przeczę, tamta wizyta dała mi dużo siły i jestem kobiecie do dzisiaj wdzięczna :-)

      Usuń
  7. prawda, my kreujemy rzeczywistość!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż czasami wrażenie jest inne, ale zawsze podejmujemy jakąś decyzję, a więc mamy wpływ :-)

      Usuń
  8. Widzę, że książka Reginy Brett koniecznie mi się spodoba. Aktualnie czeka na przeczytanie.
    We wpisie cała prawda - nasze życie jest w naszych rękach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w Biedronce właśnie jest w sprzedaży jej trzecia książka "Bóg zawsze znajdzie ci pracę" :-)

      Usuń
  9. Doświadczenie nas uczy z każdym dniem podejmować odpowiednie dla nas decyzje, czym człowiek bardziej zaufa sobie tym bardziej będzie żył w zgodzie z sobą i jego plany będą realizowane...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zgodzie ze sobą, a więc trzeba zadać sobie trud i siebie poznać :-) Kiedy tak sobie o tym rozmawiamy, wydaje się, że to banalnie proste i oczywiste, ale w rzeczywistości to tylko pozory, czasami wcale siebie nie znamy, a już na pewno nie do końca.

      Usuń
  10. Co do lekcji, to sie zgadzam w zupełności :)
    Trafiłaś na profesjonalistkę i bardzo dobrze, to musiało być niesamowite przezycie. A jeśli chodzi o wróżenie, to moze jeszcze nie nadszedł czas na to, albo faktycznie nigdy tego nie będziesz robić. Życie bywa zaskakujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak brzmi mądre powiedzenie: nigdy nie mów nigdy :-)

      Usuń
  11. Piękna historia Gaju.Ja też wierze we własne siły, trzeba tylko chcieć iść do przodu i nie oglądać się zbyt często za siebie i nie użalać się nad sobą :)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tego się trzymajmy :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Jeśli sami nie będziemy decydować o swoim radosnym życiu, nikt za nas tego nie zrobi. Na szczęście jest to czynność, którą możemy rozpocząć w każdym momencie, chociażby dzisiejszego wieczora. Nigdy nie jest za późno, aby zacząć wszystko od nowa. Wystarczy uwierzyć w siebie. Widzę po sobie. Widzę, ile działań mam już za sobą. Widzę, że nie raz upadam. To fakt. Ale są rzeczy (ciepłe słowa, dobra książka, refleksje), które pomagają mi podnieść się i iść dalej. I to jest cudowne.
    Regina Brett napisała fantastyczne książki. Bardzo chciałabym po raz drugi przeczytać swój egzemplarz "Bóg nigdy nie mruga", ale jest stale w obiegu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak wspomniałam w artykule, wcześniej bardzo dołowałam się takimi "upadkami" i to właśnie było bez sensu. Zresztą odmawianie sobie prawa do błędu może spowodować poczucie beznadziejności, depresję.

      Usuń
  13. Bardzo lubię tą książkę ;) kolejną już nieco mniej. Jednak ta jest dla mnie bardzo "bogata" w życiową wiedzę i dała mi wiele wsparcia w gorszych chwilach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję to samo :-) Książka dodaje otuchy.

      Usuń
  14. Gaja, choć znałam fragment tej historii - stale mnie zaskakujesz :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że ja chyba lubię zaskiwać... To wręcz moja natura - dowiedziec się o czymś mało popularnym i podać dalej :-)

      Usuń
  15. Dwójka daje do myślenia.. szóstkę stosuję.. pod siódemką się jak najbardziej podpisuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie z myślą o siódemce założyłam kiedyś tego bloga :-)

      Usuń
  16. Ja też kilka razy byłam u wróżki i też mi powiedziała, że tarot tylko wskazuje. Sama uczę się tarota i już wiem jak to działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie żałuję tych lat z Tarotem. Jego kurs naprawdę dużo mnie nauczył, uważam, że jest w tym jakaś mądrość, tylko potrzebne właściwe podejście. Na pewno wiesz, że istnieje coś takiego jak bhp tarocisty :-) Ciągle też nie rozumiem, dlaczego dla niektórych karty tarota to wcielony diabeł. Nigdy nie wyczułam negatynych emocji, o ile stosowałam się do zasad.

      Usuń
  17. Uwielbiam cytowaną przez Ciebie książkę. Jeśli chodzi o wizyty u wróżki nie jestem przekonana co do ich słuszności.. osobiście nigdy bym do niej nie poszła. Dobrze jednak, że wyciągnęłaś z niej życiowy wniosek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tamta wizyta na pewno na coś mi się przydała, ale do wróżki więcej się nie wybieram :-)

      Usuń
  18. Ostatnio kiedy byłam w EMPiKU wpadła mi w oko ta książka, ale nie wzięłam jej. Po przeczytaniu tych cytatów zmieniłam zdanie i jutro po nią pędzę:). Świetna historia. To jest dobry przykład na to, że nie zdajemy sobie sprawy z tego jakie siły i możliwości w nas drzemią. Niektórzy ludzie przesypiają całe życie, a niektórzy trafiają na takie osoby lub zdarzenia, które wyrwą ich z uśpienia. Jak to mówią: Chcieć to móc:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeważnie - niestety - kopniak od losu otwiera nam oczy :-)

      Usuń
  19. Wierzę w cuda! I wszystkie pozostałe cytowane punkty.
    I wierzę w przepowiednie wróżek, te, które się spełniają i te, które się nie spełniają, bo sami tworzymy swoją rzeczywistość:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o tym powinna wiedzieć i czuć odpowiedzialność w zwiazku z tym, każda osoba, która para się podobną działalnością. Moja mama jeszcze wczoraj wspominała o wyroczni, którą usłyszała jako młoda dziewczyna, że jeśli jej życie wreszcie stanie się dobrym, to ona już długo nie pożyje. Widzę, że po prostu ta głupia przewodnia zamieszkała w jej głowie i martwi mnie to szczerze.

      Usuń
  20. Wróżki omijam z daleka, nie wierzę im, ale w cuda tak.
    No i zachęciłaś mnie do kupienia książki, dawno nie czytałam książek w ten deseń.
    Słonecznego dnia !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również wierzę w cuda, ale też czuję, że niektórzy ludzie widzą więcej. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  21. Tak podobno właśnie jest.. że jeśli zmienimy swoje nastawienie, zaczniemy inaczej działać, kierować w inną stronę swoje myśli, to możemy odkręcić to, co przepowiedziała nam wróżka. W każdej chwili można wszystko zmienić i my mamy na to wpływ, którą droga pójdziemy, jaką decyzję podejmiemy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale żeby zadziałało, za zmianą myśli muszą też pójść emocje, klepanie nowych stwierdzeń bez przekonania prawdopodobnie nie przyniesie efektów. Nasze nastwienie i pogoda ducha stają się kierunkiem dla naszych działań :-)

      Usuń
    2. Oczywiście, trzeba w to wierzyć, trzeba być przekonanym co się robi i że się tego chce. Nasze działania, zachowania muszą być zgodne z (nowymi) myślami ;)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  22. Książki Reginy Brett bardzo lubię :) W listopadzie miałam okazję spotkać się z nią osobiście i jest naprawdę niesamowitą osobą :)
    Reszty wpisu nie potrafię skomentować, sami decydujemy o swoim życiu i to najczystsza prawda :) Podziwiam, że wybrałaś się do wróżki !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę tego spotkania :-) Jeszcze nigdy nie byłam na spotkaniu z ulubionym autorem, ale o tym marzę, więc pewnie kiedyś... A w tym roku upłynie 10 lat od mojej wzyty u wróżki. Taka wróżka jak moja to może nie do końca samo zło... Byłam na rozdrożu, a ona mi w jakiś sposób pomogła. Ta pomoc dla mnie wtedy (dla osoby w moim stanie) wydawała się czymś potrzebnym. Dzisiaj też nie widzę potrzeby, żeby korzystać z takich porad, ani sama się w to nie chcę "bawić" :-)

      Usuń
  23. Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście tak jest, szkoda, że niektórzy okrężną drogą dochodzą do tej prawdy...

      Usuń
  24. Ciekawa historia Gaju :) W życiu, jak to w życiu - raz na wozie ... potem znów na wozie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie jest być na wozie :-) Obyśmy mieli jak najwięcej szczęścia i częściej byli na niż pod...

      Usuń
  25. Też uważam, że na swoje życie należy mieć wpływ, serdeczności dla ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nawet kiedy nic nie robimy, to i tak ma to jakiś wpływ...

      Usuń
  26. Rady z książki cenne. Co do Wróżek i Tarota,oczywiste jest że nie są wyrocznią a odczytujemy przeszły,aktualny,ewentualnie przyszły stan klienta i najpewniejsze zdarzenia do których wiodą jego obecne działania oraz myśli. Wpływ na swoje życie niezaprzeczalnie mamy i powinniśmy nim rozsądnie kierować. Tarot może nam pokazać czy zmierzamy w upragnionym kierunku i jak ominąć kłody które często sami rzucamy sobie pod nogi a Los w znikomym procencie. Dobra wróżka nigdy nie będzie się upierać że przyszłości nie można zmienić i że przepowiednia musi się ziścić tak a nie inaczej. Poza tym załamanej osobie może pomóc odnaleźć właściwą drogę do samorealizacji. Twoja historia ładnie to obrazuje. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam załamana i wróżka mi pomogła. Teoretycznie mogłam pomóc sobie inaczej, ale intuicja zaprowadziłą mnie do wróżki. Myślę, że należy ufać swojej intuicji. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  27. Mysl numer 7 wlasnie zapisalam na pierwszej stronie swojego kalendarza. Bede czesto do niej wracac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też codziennie to sobie przypominam, a szczególnie wtedy, kiedy wydaje się, że wszystko sprzysiegło się przeciwko nam :-)

      Usuń
  28. kiedyś ktoś mi powiedział że kabałę: wróżki, karty, wróżby traktować jako podpowiedź w życiu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest chyba najlepsze podejście. Zastanawiam się co począć z "przepowiedniami" osób, które tak naprawdę nie mają daru, a nas nabierają. Przecież takie słowa również mogą znaleźć podatny grund w naszym umyśle. Dlatego jestem przeciwnikiem czytanie horoskopów z czasopism.

      Usuń
  29. Nigdy nie byłam u wróżki, ale czuję że jeśli bym usłyszała - tak jak Ty - z Jej ust fakty o swoim życiu, których nie powinna Ona wiedzieć, a jednak wie - to obleciały mnie ciary po całym ciele.
    I super te lekcje na początku posta. Szczególnie podoba mi się trzecia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że się u niej popłakałam, kiedy powiedziała mi, że za stan w którym obecnie się znajduje nie mam prawo obwiniać wyącznie partnera, gdyż sama także do niego doprowadziłam. Popłakałam się, bo zrozumialam, ze to prawda i nawet lżej mi się zrobiło.

      Usuń
  30. Ja z moim Tarotem też się rozstałam, ale chętnie bym znów zaczęła stawiać karty i kto wie, może się znów zejdziemy:) Fajne te lekcje, a najważniejsze to znaleźć swoją kombinację.
    Dzięki, że podzieliłaś się swoją historią.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednym z zaleceń było, żeby nigdy nie stawiać kart za darmo. Powinno się przyjąć choćby symboliczną złotówkę, byleby nastąpił przeplyw energii w obie strony - każda coś daje.

      Usuń
  31. Pięknie napisane:) Właśnie świadomość faktu, że nic nie jest zdeterminowane najbardziej dodaje w życiu skrzydeł:) To powinno być obowiązkowe w nauczaniu początkowym:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety w szkole co najwyżej katecheza, a ta jeszcze bardziej oddala dzieciaki od znajomości praw duchowych. Zauważylam, że młodzież głównie wierzy w "szkiełko i oko"...

      Usuń
  32. Oczywiscie, ze jestesmy kowalami wlasnego losu, ale czasem przypadek, psikus jakis, potrawi zmienic jego tor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wtedy my znów decydujemy co dalej, a że niektóre decyzje częęsto nas przerastają nie oznacza, że nie mamy wpływu... Przykład: kobieta męczy się przez całe życie z mężem alkoholikiem. Mówi sobie "odejdę i co zobię?". A przecież wystarczy mieć odwagę by spróbować. Oczywiście nie każdą sytuację można rozwiązać w sensie ogólnie rzyjętym jako pozytywny, mam tu np. na myśli klasycznego raka. I tutaj niektórzy podjęliby dyskusję, bo na pewno coś można robić, żeby przeżyć ten okres jak najlepiej, ale ja nie chcę zabierać głosu, bo byłabym tylko teoretykiem...

      Usuń
  33. Odpowiedzi
    1. Wczoraj pożałowałam kasy na "Projekt szczęście" G. Rubin. Podobno banalne, ale tak dużo mówi się o tej książce, że też chcę ją przeczytać :-)

      Usuń
  34. co do powyższego komentarza - kończę czytać "Projekt szczęście" i myślę że "pożałowanie kasy" okazało się w Twoim przypadku słusznym wyborem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostrzeżenie przyszło za późno - dzisiaj znalazłam na Merlin.pl o 10 zł tańszą i kupiłam. Zobaczymy jak ją odbiorę :-)

      Usuń
  35. Nigdy nie korzystałam z wróżki, bo się boję tego, co mogę usłyszeć. Wolę wierzyć całą sobą, że to ode mnie wszystko zależy niż zasugerować się jakąś przepowiednią.
    A Tarota się realnie boję i tych kart to już zupełnie nie tykam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego dzisiaj nie czytam nawet horoskopów, nie chcę by cokolwiek mąciło mi umysł. Natomiast słyszałam, że niektórzy boją się Tarota, ja tak nie mam, jestem zupełnie spokojna. Swoich kart jeszcze nie spaliłam, ale zawiozłam do swojego starego domu - u mamy.

      Usuń
  36. Każde doświadczenie coś wnosi do naszego życia. Wiele zależy od nas, ale też wiele od różnych okoliczności, zdarzeń....... i wtedy nie tak jak chcemy, tylko tak jak musimy. Do wróżki nigdy bym się nie odważyła pójść. Jestem na to za słaba. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja odpowiem trochę filozoficznie. Czasami wydaje mi się, że im dłużej żyję, tym mniej jestem pewna, co z tego co przeżywamy/robimy jest słuszne/potrzebne, a co nie. Na pewno dzięki każdej najmniejszej decyzji wpływamy na swoje życie, decyzje często wynikają z myśli. Efekt motyla i te sprawy. Myślę, że słusznie jest płynąć z prądem, szarpanie się rzadko przynosi efekty. Obserwacja otoczenia, wsłuchiwanie się w intuicję. Chyba ważne jest, żeby podnosić się i płynąć, najlepiej z prądem.

      Usuń
  37. Odpowiedzi
    1. Do tego posta wybrałam lekcje, któere najbardziej do mnie trafiły - chociaż wszystkie są w porządku :-)

      Usuń
  38. Cześć :) Po pierwsze dziękuję za nominację, po drugie lekcje wyciągnięte z tej książki są bardzo przydatne w życiu i jak jak najbardziej się do nich ustosunkowuje:) Co do wróżek to jest to bardzo interesujący temat, kiedyś usłyszałam, że tak naprawdę to co usłyszymy tak wpływa na nas że zamienia się w rzeczywistość (urealnienie myśli) i zgadzam się z tym, ale coś jest w tym, że wróżki wiedzą o nas bardzo dużo:) Zastanawiam się czy kiedyś sama nie iść to sprawdzić :)
    pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Bo robienie przepowiedni na przyszłość przerabiałam, ale przyznaję, że wiedza o przeszłości osoby, zwłaszcza tak drobiazgowa, brzmi imponująco. I jak tu nie uwierzyć takiej osobie? Dobra wróżka to taki doradca życiowy, niestety - drogi! Ale nie raz dociera do nas, że i osoby sprawujące władze również korzystają z umiejętności takiego doradcy... (o ile nie są to plotki).

      Usuń
  39. Szukałam dzisiaj jakiegoś mocnego zdania - dałaś mi je. Dziękuję za to!
    "Życie jest za krótkie, żeby się nad sobą użalać. Zajmij się życiem albo zajmij się umieraniem." Mocne i prawdziwe do bólu! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie na pewno szybko mija, a im wiecej mamy lat, tym czas bardziej śmiga. Czasami trudno pozbyć się myśli, ile rzeczy już być może nigdy nie się zrealizuje...

      Usuń
  40. Bardzo ciekawa historia, jakoś nigdy nie ciągnęła mnie do wróżek, ale za to podoba mi się myśl, że to my sami jesteśmy panami swojego życia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ponadto bycie Panem mniej kosztuje ;-)

      Usuń
  41. Nie sądziłam że wierzysz w takie rzeczy :P. No ale mi kiedyś tez powróżono. Co prawda nie robiła tego wykwalifikowana wróżka, a moja przyjaciółka. I o dziwo wszystko się sprawdziło co do joty. Przez to przestraszyłam się wróżb. A że jestem osobą wierzącą i to i owo w swoim życiu widziałam, to nawet jak po trosze chciałam, to karty nie chciały wróżyć mi. Uważam że człowiek o pewnych rzeczach nie powinien wiedzieć, tak dla własnego zdrowia psychicznego.
    I owszem jesteśmy panami swojego życia, ale uważam że nie do końca. Tak jakby coś nas otaczało i miało wpływ na nasz los.

    OdpowiedzUsuń