środa, 4 marca 2015

Eksperyment "lepsza odporność"

Sezon na przeziębienia ciągle trwa, a jeśli nawet sami się nie przeziębimy, to zawsze ktoś może nam "sprzedać" chorobę. Okres jesienno-zimowo-wczesnowiosenny od lat jest dla mnie trudny z powodu moich biednych, chorych zatok. Lekarze nie potwierdzili tego wprost (mam wrażenie, że mój przypadek ich przerósł), ale wg mnie wygląda to na stan przewlekły.

Dlatego, w ubiegłym roku we wrześniu, rozpoczęłam eksperyment polegający na systematycznym zażywaniu produktów uznawanych za podnoszące odporność, ponadto wprowadziłam małe modyfikacje w dotychczasowym stylu życia. Ponieważ luty właśnie się kończy, a ja ciągle "trzymam pion", mogę stwierdzić, że eksperyment się powiódł i warto wspomnieć na forum publicznych, co zrobiłam dla polepszenia swojej odporności. Może któryś ze środków i Wam wyda się godny uwagi?

1. Colostrum. Inaczej siara - mleko wytwarzane przez samice ssaków podczas pierwszych 24 - 72 godzin po porodzie. Jest to złożona substancja, bogata w składniki odżywcze, przeciwciała i czynniki wzrostu. Stosuje się jako uzupełnienie kuracji w przypadku: zaburznia odporności, chorób autoimmunologicznych, alergii, astmy, chorób nowotworowych, infekcji (bakteryjnych, wirusowych i grzybiczych). Colostrum wywiera też pozytywny wpływ na zdrowy organizm, zwiększając jego wydolność i możliwości regeneracji.

W okresie grudzień - luty przyjęłam 3 opakowania Colostrum w kapsułkach (po 45 szt. każde). I w tym miejscu muszę dodać (pod wpływem uwag zawartych w komentarzach), że w opinii publicznej, oprócz opisów rewelacyjnego działania tego specyfiku, pojawiają się też wątpliwości, czy colostrum w ogóle działa, czy to może efekt placebo. Dyskutuje się o możliwości przyswajania colostrum przez organizm dorosłego człowieka.

2. Mikstura imbirowa. O miksturze imbirowej przeczytałam na blogu mystylemyeveryday.blogspot.com, wcześniej jadłam plasterki surowego imbiru, co nie było przyjemnym doświadczeniem. Na wspomnianym blogu znalazłam ten oto przepis:

Składniki:

  • kawałek imbiru (3-4 cm),
  • ząbek czosnku,
  • woda,
  • sok z limonki lub cytryny.
Wykonanie:
Imbir i czosnek obieramy. Imbir kroimy w plasterki. Wrzucamy do garnka z wodą (u mnie to 500 ml), zagatowujemy i na lekkim ogniu gotujemy jeszcze ok. 10-15 min. Na koniec dodajemy ząbek czosnku i zostawiamy pod przykryciem na przynajmniej pół godziny. Przed wypiciem wyciskamy do mikstury dowolną ilość soku z limonki/ cytryny. 

Taki napój można pić na okrągło, nie ma ograniczeń chyba, że kogoś boli po imbirze żołądek. Mikstura oczyszcza, wzmacnia, uodparnia, dodaje energii, wspomaga trawienie i odchudzanie. Jednorazowe czy sporadyczne stosowanie nie zadziała, należy nastawić się na kurację kilkumiesięczną.

Miksturę imbirową piłam w miesiącach wrzesień - luty (pół roku), jednak czosnek w składzie bardzo mi przeszkadzał i w grudniu przepis zmodyfikowałam w ten sposób, że wyrzuciłam z niego czosnek, a dodałam 3 szt. goździków i szczyptę kardamonu (również cenna dla zdrowia przyprawa!).

3. Pogryzanie goździków. Goździki pogryzam od czerwca ubiegłego roku? Od tego czasu nie miałam problemów z gardłem, ani w ogóle z drogami oddechowymi. Wcześniej ciągle pochrząkiwałam, dokuczała mi chrypka, musiałam ratowac się tabletkami. Teraz jest inaczej. Nawet jeśli zaczynam czuć lekki dyskomfort w gardle, to po prostu zjadam więcej goździków i wszystko wraca do normy. Doskonale odświeżają jamę ustną!

Podobno zaleca sie żucie 1-3 goździki dziennie. Zdarzają mi się większe dawki i nic złego się ze mną nie dzieje. Nie znam przeciwskazań do zwiększenia dawki chyba, że dolegliwości żołądkowe.

Goździki - zastosowanie w lecznictwie:

  • zaleca się żucie goździków przez kilka minut zwłaszcza w okresie przeziębień, zapobiega to infekcjom dróg oddechowych, eliminuje ryzyko zachorowania na grypę, anginę czy katar;
  • pobudzają wydzielanie soków trawiennych, wzmagają apetyt;
  • wykazują działania wykrztuśne;
  • wymiatają wolne rodniki i są doskonałą profilaktyką chorób nowotworowych.
(źródło: naturalneoczyszczanie.pl

4. Cytrusy, czosnek, cebula, ryby. Codziennie rano na czczo pół szklanki cieplej wody z sokiem cytrynowym. Czyli odpowiednia dieta.

5. Znaczne ograniczenie słodyczy. Cukier możemy dzisiaj znaleźć w wielu produktach, które spożywamy codziennie. Wiadomo, że cukier to nie tylko cukierki i słodzenie kawy czy herbaty. Badania sugerują, że spożycie cukru może osłabiać układ odpornościowy przez dłuższy czas, nawet o 50%. Spożywanie 100 g węglowodanów takich jak fruktoza, glukoza, sacharoza, pasteryzowany sok pomarańczowy i miód, hamuje zdolność białych krwinek do pochłaniania i niszczenia szkodliwych mikroorganizmu i cząstek obcych dla ciała. Większa ilość cukru oznacza wyższy stopień utraty odporności.

Cukry proste tłumią odporność, jest więc konieczne, aby ich unikać w okresie walki z infekcją, a na co dzień ich spożycie powinno być kontrolowane. (Źródło: food-forum.pl)

I ja coraz poważniej podchodzę do eliminacji słodyczy z diety. W 2014 roku jadłam słodycze codziennie, ale od poniedziałku do piątku tylko w w godzinach porannych, a w weekendy było ciastko do popołudniowej kawy.

W styczniu ustaliłam sobie jeden dzień w tygodniu bez mięsa i słodyczy. Od lutego już przez trzy dni w tygodniu nie jem słodyczy wcale, a przynajmniej świadomie ;-)
Nie słodzę też kawy i herbaty oraz nie piję soków z kartonów i słodzonych napojów.

6. Oczyszczanie zatok (Sinulan Duo, RenoPuren Zatoki, hebatka fix "Zatoki" z Herbapolu - produkty zawierają w składzie zioła). Takie produkty to w moim przypadku konieczność, inaczej groźba łykania antybiotyku staje się realna.

7. Temperatura w mieszkaniu. Kiedy zaczyna się sezon grzewczy, ustalamy temperaturę w mieszkaniu nie wyższą niż 21 stopni Celsjusza w dzień, 18 stopni - w nocy.

8. (Prawie) codzienna dawka ruchu na świeżym powietrzu. Co tu kryć, zimowe bieganie dość szybko mi przeszło, ale przynajmniej każdego dnia starałam się przejść choćby na krótki spacerek, bez względu na pogodę.



9. Lapacho. Od marca rozpoczynam picie herbatki z kory Lapacho, która od wieków jest stosowana przez plemiona Ameryki Środkowej i Południowej w leczeniu niemalże wszystkich dolegliwości.

Z badań laboratoryjnych wynika, że "herbata Inków" rzeczywiście wykazuje potencjalne badanie lecznicze, jednak daruję tu sobie wyliczanie, co Lapacho zwiera i w jaki sposób działa, bo nie jest to post poświecony wyłącznie tej herbatce.
Warto wiedzieć, że kora z drzewa Lapacho stymuluje do działania komórki układu odpornościowego, może zabić bakterie (m.in. gronkowce i paciorkowce) i grzyby (w tym Candidia albicans). Naukowcy przekonują także, że lapacho działa na wirusa opryszczki oraz różne wirusy grypy. Może mieć właściwości wzmacniający układ odpornościowy.
Stosowana być powinna głównie przy infekcjach i osłabieniach. Można także przeprowadzić "lapachowy detoks", który jednak nie powinien trwać dłużej niż miesiąc, który mogą towarzyszyć mdłości, biegunki i wymioty, w zależności od tego, jak dużo toksyn do usunięcia znajduje się w ciele. Picie herbatki z Lapacho nigdy nie powinno być stalym elementem diety, zresztą może one wykazać działania niepożądane, takie jak zmniejszanie krzepliwości krwi. Może wchodzić w interakcje z aspiryną i lekami rozrzedzającymi krew. Z "herbaty Inków" powinny bezwzględnie zrezygnować kobiety w ciąży oraz karmiące, nie powinno sie jej podawać dzieciom. W ogóle osoby zmagajace się z chorobami i przyjmujące leki, przed spożyciem tej herbatki powinny skonsultować się z lekarzem.
(Źródło: poradnik zdrowie.pl)

W ubiegłym roku w marcu również przeprowadzałam miesięczną kurację Lapacho, wypijałam wtedy dwie szklanki prawie każdego dnia (zdarzało się zapominajstwo, bo herbatkę należy odpowiednio przygotować - tu nie wystarcza zwykłe zalanie wrzątkiem. Nie dopadły mnie niepożądane działania, może i w tym roku też mnie ominą inaczej będę musiała zrezygnować z kuracji.

To był niezły sezon! Życzę wszystkim dobrego zdrówka, ale wiadomo, nie każdemu jest ono dane na tacy, czasami musimy sobie na nie zapracować. Teraz, kiedy nadchodzi wiosna, możemy zacząć pracować już na kolejny udany sezon jesienno-zimowy.





80 komentarzy:

  1. ja mam wrażenie, że bolą mnie zatoki czołowe, od pół roku nie mam kataru, boli na środku czoła, ale nie nad brwiami , nie wiem sama

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapalenie zatok, takie ostre, zazwyczaj zaczyna się katarem. U mnie też na początku tak było. Niestety z biegiem lat przebieg choroby bardzo się zmienił. Np. Już od ponad roku nie miałam kataru, takiego zwykłego, natomiast kiedy robi się chłodniej mój nos po prostu zaczyna się zatykać uniemożliwiając normalne oddychanie. Oczywiście jestem już przebadana i dalej nic nie wiadomo. Lekarze nawet nie byli w stanie wymyślić co mi jest :-/ Jeśli nie walczę z blokadą, to za chwilę zatoki zaczynaja sie wypełniać i prawdziwy problem gotowy... Ech, niby to tylko nos, ale też utrudnia życie ;-)

      Usuń
  2. Muszę zacząć żuć goździki, bo uwielbiam ich smak, a poza tym często boli mnie gardło, bo muszę dużo gadać... A wodę z cytryną piję często, jest świetna! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj koniecznie! Ja jestem sama zaskoczona efektem. Przyznaję, że do niedawna nie wierzyłam w to, że takie środki pomagają. Otóż pomagaja, tylko tu nie wystarcza jednorazowa przygoda :-)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy i przydatny post :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. pobiegłam po goździk :-)
    zaciekawiłaś mnie lapacho
    a marzec będzie u mnie miesiącem bez pszenicy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też chyba nie do końca lubię sie z przenicą, a z mlekiem to już na pewno się nie lubię. Od tych dwóch produktów brzuch mi "puchnie" :-)

      Usuń
    2. i u mnie mleka nie ma w jadłospisie. chyba, że naleśniki ;-)

      Usuń
  5. A to ciekawe z tym goździkiem-muszę spróbować. Ja biorę witaminę D3 z tranem, codziennie imbir, czosnek i sos z bzu czarnego. Nie wiem czy działa jak powinno, bo mimo wszystko złapałam dwie infekcje, ale biorę nadal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O D3 też myślałam, tylko nie chcę aż tyle łykać, w tym roku i tak prawie na okrągło coś biorę - a to colostrum, a to na oczyszczenie zatok. Zaraz będziemy mieli więcej słońca, więc będę obowiązkowo je łapać - w miarę możliwości. To przecież też D3 i zauważyłam, ze coraz głośniej się o tym mówi, bo wcześniej słońce to było samo zło - bez filtra ani rusz. A ja stosuję filtry tylko wtedy, kiedy podejrzewam, że słońca będzie tyle, że aż się zaróżowię. W przeciwnym wypadku nie smaruję się nimi.

      Usuń
  6. O kurczaki, czyli to prawda z tymi goździkami :) Już mi to kiedyś, ktoś mówił :)
    No to czas wypróbować na sobie :)
    Jak zwykle bardzo przydatny post :))
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Próbowałam namówić chorujące koleżanki w pracy na pogryzanie goździków, ale żadna nie mogła scierpieć ich smaku :-)

      Usuń
  7. Jeszcze za mało doceniamy moc natury. A tyle w niej mądrości i dobra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ba, powiedziałabym, że dopiero budzimy się z cywilizacyjnego snu ;-) A przynajmniej o mnie to można powiedzieć. Moja pasja tym co naturalne, rozpoczęla się gdzieś podczas prowadzenia tego bloga.

      Usuń
  8. O colostrum nie słyszałam. Muszę poczytać czy dzieci mogą spożywać. Inne sposoby staram się stosowĆ, choć dzieci nie chcą rzuc goździków...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smak goździków odstręcza też większość dorosłych. Colostrum jeszcze u nas popularne nie jest. Poniżej komentarz Athoualii dotyczący colostrum, już wcześnie słyszałam o podobnej teorii, ale zdecydowałam się mimo wszystko spróbować. W sumie nie wiem czy w moim przypadku pomogło coś konkretnego, czy wszystko na raz...

      Usuń
  9. Uwielbiam tematy i testy odpornościowe :D
    Lapacho jest świetne w smaku (nie piłam naparu, tylko odwar).
    Biostymina i jeżówka dobrze działają, ale trzeba je brać przez odpowiedni okres czasu.
    Dobry jest pyłek pszczeli (1 łyżeczka na szklankę wody), miód i mleczko pszczele (prawdziwe mleczko należy trzymać w lodówce, liofilizowane jest całkiem wygodną opcją).
    Probowałam jeszcze tran i olej rybi. Pelargonia afrykańska, colostrum, czosnek i Rutinoscorbin czekają na test!
    Colostrum podobno nie działa tak dobrze na dorosłych jak na noworodki, które mają słabiej wykształcony układ pokarmowy, immunoglobuliny nie ulegają tak gruntownemu strawieniu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja nie choruje w ogóle;) a w sumie nie dbam jakos szczególnie o odpornosc:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetnie. Jeśli już rodziłaś i to Cię nie osłabiło to można pogratulować! Zawsze warto pamietać, żeby jakoś radzić sobie ze stresem, przez niego też wiele złego dzieje się z naszą odpornością. U mnie to był główny powód, jak mi sie wydaje.

      Usuń
    2. 2 razy juz rodziłam :) ze straesem to masz racje!!

      Usuń
  11. U mnie codziennie mleko z miodem, a do potraw często dodawany jest czosnek i zdrowa jeszcze jestem! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak trzymać jak najdłużej. Zresztą wygląda na to, że jesteś również świadomie żyjącą osobą, więc pewnie świetnie dasz sobie radę :-)

      Usuń
  12. Nie choruję od ponad roku (uff, zbawienie) :) Miód, czosnek, imbir, cytryna działaly u mnie tylko na przeziębienie. Z grypami, zapaleniami musiałam niestety antybiotykami. Nie chorowałam od grudnia- od kiedy brałam antybiotyki. Pomijając to, że rzadko choruję na wiosnę i lato to nie chorowałam przez jesień i zimę dzięki temu, że... nie stresowałam się! Tak przynajmniej wnioskuję, po ostrym rzucie depresji, który trwał pół roku.
    Życzę dlatego mało stresów i dużo uśmiechu i radości Gaju :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. Gaju, poza tym cieszę się, że jest taka osoba jak Ty w blogosferze, która daje dobre rady i jakby nie było wsparcie :)

      Usuń
    2. Dziękuję! Po takich słowachaż chce sie więcej robić :-) Stres jest okropny, zwykle dopadało mnie przeziebienie w okresach, kiedy i tak miałam wszystkiego dość. A z depresją też się poznałam i dlatego nigdy więcej nie zamierzam wpuscić jej do swego świata. Szkoda życia na to g...o. Międzi innymi dlatego zaczęłam pisać bloga, aby motywowac się do lepszego życia :-)

      Usuń
  13. Ja właśnie kończę chorować :( Zwykle cieszę się dobrą odpornością i jeśli już to dostaję katar. Mam nadzieję, że wychorowałam się na kolejne kilka lat :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy biorę antybiotyk, jestem na siebie zła :-/ Bo czuję, że taka pomoc w gruncie rzeczy zawsze odrobinę mnie cofa, później konieczne jest wzmocnienie, nadrobienie zaległości. W tym roku, jak na razie spokojnie... Ale przed nami jeszcze kapryśny marzec i kwiecień. Miejmy nadzieję, że kolejny sezon okaże się dla nas jeszcze lepszy :-)

      Usuń
  14. Na lepszą odporność polecam zmianę klimatu najczęściej jak to możliwe. Dla mnie zbawienne okazały się wizyty w górach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele osób chwali sobie też pobyt nad morzem, spacery po plaży :-) Szkoda, że mam dość daleko i tu i tam :-) Na dodatek moje miejsce zamieszkania do najzdrowszych w kraju nie należy. Ostatnio byłam przez tydziń na wsi na wschodzie, gdzie niewiele przemysłu, zanieczyszczeń powietrza. Naprawdę lepiej się oddychało moim zapchanym nosem :-)

      Usuń
  15. Imbir sam spożywam :-). A siara to chyba już gdzieś Ci pisałem, że nie ma sensu tego spożywać, to jest pokarm dla noworodków, które mają inny nabłonek jelit, niż osobniki dorosłe. U nas te wszystkie immunoglobuliny itd. są rozkładane do aminokwasów i i tak nie odczujemy tego obiecywanego przez producenta działania, chyba że jako placebo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak pamiętam - zadawałam Ci pytanie na blogu :-) Jednak i tak miałam już produkt kupiony. Oczywiście, zdecydowana większość opinii o produkcie bardzo pozytywna, więc założyłam, że jednak warto spróbować. Ale, że wątpliwości co do przyswajalności colostrum przez organizm dorosłego człowieka również się pojawiają, więc właśnie edytowałam post wprowadzając uzupełniającą informację. A może tak dzieje się tylko z prawdziwym colostrum, natomiast preparat apteczny został dostosowany do naszych wymagań...?

      Usuń
  16. bardzo cenne rady, tak imbir to mój ulubieniec na okres jesienno-zimowy. Zawsze lepiej zapobiegać niż leczyć, natomiast zamiast owoców cytrusowych, które chłodzą organizm lepiej spożywać kasze jaglaną z warzywami, które mają dużo dawki witaminy C np. papryka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuję polubić jaglankę, a właściwie to przyzwyczaić się do niej :-) Pierwszy raz spróbowałam tej kaszy dopiero w ubiegłym roku i na razie smak nie wydaje mi się kuszący. Niestety tak mam z pozostałymi kaszami, nie przepadam :-/ Co począć w tej sytuacji? Dać spokój czy starać się polubić?

      Usuń
  17. I dla Ciebie - dużo zdrówka i jak najmniej problemów z zatokami. Podobno strasznie to boląca dolegliwość ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boli, ale dopiero kiedy się wypełnią, a ja przez większość czasu staram się do tego nie dopuścić. Zepsuły się i już ;-) W moim Czaromarowniku 2015 przeczytałam, że dolegliwości mogą nam coś powiedzieć o nas samych, a zapchany nos to podobno świadczy o tym, że w naszym otoczeniu znajduje się osoba, która bardzo nas irytuje. No nie wiem, może i tak być ;-)

      Usuń
    2. A mnie się dziś śniło, że miałam taki katar.. No ale dobra, nie będę mieszała jeszcze snów do tego tematu ;]

      Usuń
  18. Dobry pomysł z tymi goździkami :) Przed sezonem jesienno-zimowym i w trakcie brałam witaminę C, no i więcej ruchu na dworze było. Chora byłam jeden dzień, teraz miałam trochę kataru, który mi mąż sprzedał, ale ogólnie jest ok. :)
    Zdrowia wszystkim życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W wolnych chwilach czytam Akademię Witalności.pl i tam dowiedziałam się, że wit. C jest nam tak naprawdę potrzebna do prawidłowego funkcjonowania w dużo większych dawkach niż te w preparatach aptecznych. Akademia ma swój sklepik, gdzie można sobie kupić podobno idealną wit. C (w słoiku) i dosypywać sobie do picia :-) Ja jeszcze nie kupiłam, ale może...

      Usuń
  19. Juz kupilam sobie gozdziki i za Twoim przykladem bede podgryzac. Slodycze zakwaszaja organizm, kwasne srodowisko we wnatrz organizmu podraznia blony sluzowe, a te stoja na pierwszej linii obrony przed mikrobami, dlatego slodycze moga wplywac na odpornosc. pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że taką doraźną ulgę można poczuć bezpośrednio po zjedzeniu goździka, szczególnie widoczną, jeśli dokucza Ci chrypka. Zwykle zjadam dwa przed samym snem, rano na bank będzie świeżość w ustach :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  20. Cytrusy, czosnek, cebula, ryby i słodycze - uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście żałuję, że woń czosnku uważana jest za odrażającą. Przez to muszę się bardzo ograniczać :-) Ale, ale... Dużo czytam o zdrowiu i znów natknęłam się na info - ponoć czosnku lepiej regularnie nie jadać, bo organizm może się przyzwyczaić do jego działania jako antybiotyku!

      Usuń
    2. Są kapsułeczki z czosnkiem z maceratem olejowym.
      Jeśli chodzi o całkowitą eliminację zapachu to Herbapol ma lek Alliofil (tabl. dojelitowe), więc na pewno woń nie przejdzie :)

      Usuń
    3. Dziś właśnie poczytałam o czosnku, że nie niszczy flory bakteryjnej oraz ma inne właściwości. Na dniach coś o nim napiszę :)

      Usuń
    4. Na pewno coś w tym czosnku jest, mój ojciec jest jego wielkim fanem i je czosnek dosłownie codziennie! No i dużo rusza się na świeżym powietrzu. Ma 67 lat i cieszy się dobrym zdrowiem.

      Usuń
  21. Cały rok wcinam czosnek i cebulę, ale stanowczo za mało witamin:/ W każdym razie zauważyłam, że ostatnio coraz mniej mi trzeba, aby się pochorować. Muszę spróbować goździków, bo póki co, to jedynie wykorzystywałam je przy zakażeniach skóry.

    Pozdrowienia:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Goździki to generalnie korzyść dla jamy ustnej (zapomniałam wcześniej dodać, ze dziąsła też przestały mi krwawić!), układu oddechowego i pewnie też dla odporności. Mam nadzieję, że ich pogryzanie pomogło mi przetrwać tak ładnie zimę, a przynajmniej pośrednio - zwalczając drobne infekcje w gardle :-)

      Usuń
  22. Ja w ramach odporności pijam herbatę ze świeżym imbirem, zjadam duuużo owoców oraz cytrynę z cukrem, w celu uzupełnienia witamin i minerałów. Staram się także regularnie przebywać na świeżym powietrzu :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Regularne przebywanie na dworze jest oczywiście nieocenione! Też staram się nie powstrzymywać przed codziennym wyjściem, chyba, że na dworze jakaś prawdziwa apokalipsa. Jeśli nie biegam czy nie spaceruję, to przynajmniej zasuwam pieszo po chleb codzienny :-)

      Usuń
  23. ja zauważyłam, że jak ćwiczę to mam większa odporność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra odporność to wg mnie ileś tam czynników złożonych do "kupy", a więc nie tylko postanowienie - będę jadła czosnek,ale też dawka ruchu, świeże powietrze, hartowanie, witaminy, dobre spanie itd. No i umiejętność radzenia sobie ze stresem też. Kompleksowe podejście daje efekty, ale zauważyłam, że jeśli już było źle, to odbudowa musi trochę potrwać.

      Usuń
  24. Stosuję większość metod, które opisałaś. W zimie rzadko grzejemy w mieszkaniu (sąsiedzi niech płacą;)), kilka razy w tygodniu chodzę na spacer, rzadko jem słodycze, a na zatoki mam brutalny, ale skuteczny sposób. Gotuję mięte, czekam aż wystygnie, a później wlewam przez rurki do nosa i wypuszczam ustami. To jest obrzydliwe, ale działa.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o płukaniu nosa, to chyba tradycja wywodząca się z ajurwedy, ale że miętą? Czemu nie. Nie stosowałam jeszcze płukania, może i powinnam, bo dużo pochwała zbiera ta metoda - dla mnie jednak też wydaje się drastyczna...
      Pozdrawiam :-)

      Usuń
  25. Czosnek uwielbiam, ale swój hodowany w ogródku ( kupiłam ostatnio w sklepie, bo moje zapasy się skończyły,beee już nigdy więcej nie zakupię )Herbatkę z cytryną i miodem również bardzo lubię, ostatnio wyciskam całą cytrynę,pomarańczę plus miód i tak pijemy.Ryby-pstrąg, dorsz, makrela, łosoś mniam uwielbiamyyy :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam ogródka na razie :-/ Ale staram się kupować czosnek polski, bo słyszę narzekania na chiński, który jest faktycznie mniej aromatyczny, ale jak dla mnie i tak intensywny :-) A czym jeszcze się różni od naszego - nie wiem...

      Usuń
  26. Przez 5 lat pracowałem jako technik farmacji - codziennie kontakt z zakichanymi ludźmi, złe odżywianie, nie brałem żadnych leków i w tym czasie zachorowałem tylko raz w środku lata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, to jest to. I pewnie nic specjalnego nie robiłeś? Cóż, myślę, że po prostu nie zdążyłeś sobie zrujnować odporności. W moim przypadku, ale myślę, że i w wielu innych przypadkach, występuje syndrom "mądry Polak po szkodzie". Jak było dobrze, to wydawało nam się, że nie do zdarcia jesteśmy, nie dbaliśmy o to co jutro, a potem przyszło do zapłaty ;-)

      Usuń
  27. Muszę coś wypróbować na chłopcach bo znów załapali katar :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to same niesmaczne rzeczy są ;-)

      Usuń
  28. Imbir tez stosuje, ale bez czosnku. Uwielbiam herbatę ze startym świeżym imbirem, cytryna i miodem. Pyszności:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie również musiałam pozbyć się czosnku, bo trudno było to przełknąć. Kiedyś mąż przez pomyłkę skosztował, to aż zapluł kuchnie z obrzydzenia :-)

      Usuń
  29. dobre rady, dopisz do tego 1 kiwi dziennie ;) u mnie właśnie kiwi mnie trzyma w zdrowiu już od około roku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiwi - jak mówią bomba z witaminą C. Dobry pomysł :-)

      Usuń
  30. Do mikstury imbirowo-cytrynowej polecam świeżą kurkumę i łyżeczkę miodu :). Mnie właśnie to utrzymywało ostatnio przy życiu. Szczególnie kurkuma. Od biedy może być i suszona :). Pomysł z goździkami może wykorzystam. Całkiem przypadkiem wczoraj kupiłam :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nigdy nie natknęłam się na świeżą kurkumę, używam tylko tej w proszku, ale sporadycznie - chociaż oczywiście nie mogło mi się nie obić o uszy info o właściwościach kurkumy. Będę pamietała, żeby dodawać do swojej miksturki :-)

      Usuń
  31. Super rady, większość staram się stosować :) o herbatce Lapacho nie słyszałam ale teraz już wiem :) pozdrawiam Gaju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ubiegłym roku udało mi się kupić lapacho z czerwonym pieprzem i jabłkiem, co podobno podniosło jej smak. W tym roku mam korę bez dodatków, w smaku żadna rewelacja, ale daję rady :-)

      Usuń
  32. Nigdy nie słyszałam o żuciu goździków, ale zaintrygowało mnie to! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli dasz radę przyzwyczaić się do ich piekącego smaku, to szybko odczujesz pozytywne efekty. Z chrypką radzą sobie znakomicie, wlaściwie nie używam już żadnych pastylek na gardło. Mam taki nawyk, że przed uśnięciem pogryzam sobie goździka a rano wstaję ze świeżością w buzi, to bardzo przyjemne :-)

      Usuń
  33. To dołożę jeszcze swoje: pół cebuli co rano na surowo z olejem lnianym i porządnym razowym chlebem na zakwasie:) sprawdzone, działa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj rano u mnie odpada - praca biurowa ;-) Ale po południu mogę spróbować, jednak surowa cebula jest dość ciężkostrawna, pamietam że miałam kiedyś po czymś takim mdłości. A wiesz, czytałam kiedyś, że cebula podobno nie traci właściwości po przetworzeniu i jest bardziej strawna...

      Usuń
  34. O żuciu goździków wiem i czasem też tak robię, a miksturę imbirową sobie zrobię..
    Sok z cytryny z miodem uwielbiam i piję, pozdrawiam i zdrowia życzę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A miodek najlepie rozpuścić sobie na noc w wodzie, podobno jeszcze zdrowszy :-)

      Usuń
  35. Kobieto, ale Ty o siebie dbasz! :) godne podziwu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście nie zawsze tak było. Wcześniej musiałam doprowadzic się do takiego stanu, że wyjścia nie miałam. A wlaściwie miałam - łykać antybiotyk za antybiotykiem i generalnie codziennie jakieś prochy. Postanowilam udowodnić sobie, ze można inaczej i okazało się, że można, tylko trochę wysiłku trzeba włożyć. Oczywiście, bardzo inspirująca okazała się blogosfera :-)

      Usuń
  36. Świetne rady, na pewno z paru skorzystam ;D

    Zapraszam
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz pije codziennie czystka i muszę przyznać że działa.

      Usuń