wtorek, 27 stycznia 2015

Zimno ma swoje plusy

Kiedy nadchodzi luty wiem, że zima może pokazać pazurki. Zaspy śniegu i 20-stopniowy mróz to atrakcje nie dla mnie, ale żyć i funkcjonować mimo tych utrudnień trzeba i jeszcze fajnie byłoby zachować pozytywne nastawienie na co dzień.

Na mnie świetnie działa następująca metoda: każdą pojawiającą się, dołującą myśl, natychmiast (kiedy tylko zreflektuję się, że smęcę) zmieniam na coś pozytywnego. Szukam drugiego końca kija - każdy kij go ma, a nawet odpuszczam sobie wszelkie pożyteczne plany i zajmuję się czymś przyjemnym dla ciała i ducha. Bo nie ma nic ważniejszego od naszego dobrego samopoczucia - będąc przygnębioną tak naprawdę nie przydam się też innym, co najwyżej zarażę ich "dołem".

Oto jaki wymyśliłam drugi koniec kija dla zimy i jej wątpliwych atrakcji: zimno ma swoje plusy! Zamiast trząść się pod jego wpływem, pomyślmy ile dobrego moglibyśmy zaznać, zostając "morsem" ;-) albo chociaż zwyczajnie hartując się za pomocą wody w swojej łazience.


  • u osób kąpiących się w zimnej wodzie wykształca się odporność na niskie temperatury,
  • regularne zimne kąpiele zwiększają wydolność układu sercowo-naczyniowego, obniżają poziom insuliny, wzmacniają odporność organizmu na wirusy czy bakterie - "morsy" rzadziej cierpią na choroby układu oddechowego tj. zapalenie oskrzeli czy katar,
  • radykalne schłodzenie ciała sprawia, że wszystkie mięśnie zaczynają intensywnie pracować, w wodzie zwężają się też naczynia krwionośne, a po wyjściu z niej - rozszerzają, czyli kalorie spalają się bez wysiłku i poprawia się ukrwienie skóry,
  • pod wpływem zimnej wody, wydzielają się w nas endorfiny - reakcja ma na celu zmniejszenie bólu, ale przy okazji nasz nastrój się poprawia!
Wiele zalet mają kąpiele w zimnej wodzie, ale nie wszyscy mogą zostać "morsami", a przynajmniej nie tak od razu, bo z hipotermią żartów nie ma. Ponadto, osoby chore na serce też powinny być ostrożne, gdyż taka aktywność bardzo obciąża układ krwionośny i oddechowy. Jednak do hartowania za pomocą wody wystarczy nam łazienka, gdzie korzystając z wybranych jego form, tak samo pobudzimy pracę serca oraz poprawimy krążenie i ukrwienie tkanek. Pamiętajmy, że hartować się powinny osoby zdrowe.


Decydując się na hartowanie w łazience, musimy pamiętać, że udając się pod zimny prysznic, powinniśmy być rozgrzani np. wychodząc prosto z ciepłego łóżka czy sauny. Temperatura w łazience powinna być przyjemna.

Mamy do wyboru kilka sposobów hartowania:
  • zlewanie ciała strumieniem zimnej wody, zaczynając od stóp i w górę ciała,
  • stosowanie naprzemiennego prysznica - raz zimnego, raz ciepłego, a ostatni musi być zimny (podobno dobry sposób na cellulit),
W obu przypadkach po zakończonym zabiegu powinniśmy się porządnie rozgrzać.
  • obmywanie ciała rano i wieczorem myjką zmoczoną w zimnej wodzie, można też połączyć z masażem szorstką gąbką, na koniec wycieramy się energicznie ręcznikiem,
  • zanurzenie w zimnej wodzie obu rąk do połowy ramion (najlepiej w tym czasie policzyć do 20), następnie wyciągamy ręce i suszymy je energicznymi ruchami - nie ręcznikiem, po takim zabiegu możemy liczyć na zdrowy i głęboki sen,
  • brodzenie w zimnej wodzie po łydki - też w wannie,
  • bieganie na bosaka po rosie na dzień dobry, a zimą szybciutko po śniegu (2-3 min).
Nie zdecydowałam się jeszcze na takie hartowanie, "morsem" oczywiście też nie jestem, a piszę no tym, ponieważ tego typu metody zwykle przyciągają moją uwagę i jakieś hm... 7 lat temu rano stawałam pod zimnym prysznicem. Potem stałam się zbyt wygodna i odpuściłam, jednak ciągle w przypływie optymizmu wyobrażam sobie, że mogłabym to robić. Może wtedy nie zamarzałabym tak strasznie na mrozie, aż do zdrewnienia kończyn? 

Pomysły na hartowanie pochodzą ze strony www.zdrowie.findit.pl






92 komentarze:

  1. u mnie też w końcu pojawił się śnieg ;)
    ale takie hartowanie to nie dla mnie...

    pozdrawiam serdecznie
    Marcelka Fashion
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze rozważam, ale obawiam się, że poczucie wygody zwycięży. W każdym razie zima nie jest chyba najlepszą porą, żeby przyzwyczajać się do zimnych pryszniców :-)

      Usuń
  2. Hartowanie zimnem, super sprawa, ale nie dla mnie ;).
    Za to zimą uwielbiam saune.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A po saunie pod zimny prysznic i gitara!

      Usuń
    2. Ha ha i tak wyszło na Twoje, prysznic tak, chociaż nie zawsze taki lodowaty :)

      Usuń
  3. Niby to wszystko wiem, ale zimna nie lubię. W dodatku u nas też biało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia z początku stycznia, aczkolwiek dzisiaj rano też i u nas zaczął padać śnieg :-(

      Usuń
  4. Raczej nie zostanę morsem, ale Twój sposób na szukanie drugiego końca kija sobie pożyczam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry sposób, można się go po niewielkich trudach nauczyć :-)

      Usuń
  5. Pamiętam jak byłam kiedyś na rekolekcjach gdzie jeden z pryszniców miał przyczepiona plakietkę: prysznic pokutny. Leciała z niego tylko lodowata woda i zawsze chętnie z niego korzystałam, do tego nigdy nie musiałam stać w kolejce. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prysznic pokutny - ojczulkowie mieli poczucie humoru :-D

      Usuń
  6. Oj, morsem to ja nie jestem :) chociaż dobry sposób, żeby przetrwać zimę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie może być takie trudne - myślę sobie, kiedy widzę w TV coraz to nowe relacje z ich kąpieli. W ogóle to chyba każde miasto ma swoją sekcję "morsów" :-)

      Usuń
  7. Ja niestety jestem ciepłolubna i nigdy nie chciałabym się kąpać w zimnej wodzie. Nie wyobrażam sobie tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, ze to by mi w efekcie nie zaszkodziło, ale też na razie nie zdobyłam się na taki krok. Za to radykalnie podeszłam do temperatury w mieszkaniu i tej jesieni i zimy nie przekracza ona 21 stopni :-)

      Usuń
  8. Ja morsem też nie jestem, ale pod prysznicem lubię na przemian oblewać się raz ciepłą raz zimną wodą i kiedyś jak byłam młodsza chodziłam na bosaka po śniegu :D:D fajne uczucie !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż jestem ciekawa, jak to naprawdę działa na pomarańczową skórkę. Ja oczywiście też próbowałam chodzić po śniegu, w czasie tych prób ból kości był nie do zniesienia i to mnie zniechęciło. Może gdybym mieszkała w domu z ogródkiem, miałam prościej jeśli chodzi o takie próby...

      Usuń
  9. ♥_(.•´♥...ŻYCZĘ
    `*.*´¨)♥WSPANIAŁEGO
    ¸.•)´♥. POGODNEGO
    .•´♥.. DNIA
    ¸.•)´♥.. POZDRAWIAM:)*

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja w lecie próbowałam się kąpać w wodzie o temperaturze +4stopnieC. :D Nie dałam rady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wspominam jakoś szczególnie źle zimnych pryszniców, zresztą po tylu latach można zapomnieć, ale nie pamiętam też, żeby to dawało mi wielką radość. Robiłam tak dla zdrowia, bo naczytałam się teorii Kneippa. Przerwałam w momencie, kiedy miałam zbyt stresującą pracę, która doprowadzała mnie do płaczu - jakbym nie chciałam kolejnych niewygód w życiu.

      Usuń
    2. To była woda morska :D Zimne prysznice czasem sobie robię - może inaczej, naprzemienne :). Ale to bardzo czasem.
      Co do Marizy - tak, są katalogi. Dostępne do przejrzenia u konsultantek lub w Internecie ;) To jest obowiązujący: http://mariza.com.pl/files/mariza/Mariza_Katalog_1_2015.pdf

      Usuń
    3. W lecie 4 stopnie? To musiał być Bałtyk!

      Usuń
  11. ja uwielbiam ciepło dlatego zimy są dla mnie najgorsze i chce żeby jak najszybciej minęły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieję, że jeszcze miesiąc tych niewygód i będzie po krzyku :-)

      Usuń
  12. to ja się na morsa jednak nie nadaję, mimo zbawiennych dla ciała i ducha aspektów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to jeszcze przemyślimy?... ;-)

      Usuń
  13. ja się hartowałam, a znów jestem chora,,,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo może byłaś wcześniej osłabiona...? Na pewno gdzieś tkwi przyczyna, przecież są tacy, co w ciągu zimy nawet kataru nie dostaną...

      Usuń
  14. A ja tam lubię zimę! Ale taką konkretną, z mrozem i śniegiem. Nie to co teraz. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam, żeby luty kiedykolwiek zawiódł nas w kwestii zimy :-)

      Usuń
  15. Mówiąc o zimnej wodzie niekoniecznie ma się na myśli tę, która leci z "zimnego" kranu. Zwłaszcza zimą, w przypadku ujęć wodnych napowietrznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co to są te ujęcia wodno napowietrzne??? Serio pierwszy raz słyszę...

      Usuń
  16. Brrr! Nie mogłabym być morsem, bo uwielbiam cieplutkie kąpiele. Zimne prysznice to dla mnie zło totalne. Ale hartuję się biegając zimą. :) Jednak fajnie poczytać o czymś takim, bo w zasadzie nie wiedziałam jak się zostaje morsem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i super nie przerwałaś na zimę, a ja przerwałam - niestety czułam się tak wycieńczona energetycznie, że nie byłam w stanie wyjść z domu na ciemno i zimno i samotnie :-( Na spacery chodzę, ale to nie to samo.

      Usuń
  17. można się też hartować, czekając na tramwaj ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też! A jednak dojeżdżanie komunikacją miejską ma swoje plusy :-)

      Usuń
    2. poproszę o posta na ten temat :-)

      Usuń
    3. Zaraz Ci napiszę: a więc hartowanie się, przymusowa medytacja w oczekiwaniu na nadjeżdżający autobus, a będąc już wewnątrz możesz sobie poczytać, albo poobserwować ciekawe otoczenie, no i spacer na przystanek - w moim przypadku oddalany o kilometr - to niezła poranna zaprawa, bo zawsze jestem spóźniona :-)

      Usuń
  18. Kiedyś zastanawiałam się nad tym czy można zmienić swoją naturę zmarzlucha i jak to zrobić. Sporo się naczytałam o możliwościach i.... na teorii się skończyło :)
    Mooooże kiedyś wprowadzę teorię w praktykę... :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zbyt wiele nie praktykowałam, bo zimne prysznice nie były przyjemne i zmuszałam się do nich. Może kiedy zrobi się ciepło zrobię jeszcze jedno podejście... Może!

      Usuń
  19. Heh. Widziałem facetów kąpiących się w tej lodowatej wodzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na żywo niczego takiego nie widziałam... A coś szczególnego zauważyłaś? ;-)

      Usuń
  20. Oj nie, na samą myśl robi mi się zimno ;) Ale szalenie podziwiam i zazdroszczę odwagi osobom, które się na to decydują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! Aż chciałoby się powiedzieć szacun :-)

      Usuń
  21. Rozmawiałam ostatnio na ten temat z Mężem :)
    Podziwiam takich ludzi, ja bym nie dała rady :P
    Zeszłabym z tego świata po zamoczeniu stóp :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że to bardzo możliwe w przypadku osób nie przygotowanych :-)

      Usuń
  22. Podziwiam!

    www.homemade-stories.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
  23. Lubię zimę choć nie lubię jak mi jest zimno....bycie morsem zatem odpada chociaż.... czasem pod prysznicem masuję się kostkami lodu, dla ujędrniania tu i ówdzie :) wolę tę wersję od zimnego prysznica..... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie myślę, że ta myjka już byłaby lepsza od zimnego prysznica. Pozdrawiam!

      Usuń
  24. Od zimna boli mnie całe ciało, jestem chyba zupełnie nieodporna na zimno, więc jeśli kąpiel to tylko ciepła, co najwyżej chłodny prysznic latem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam swoje próby chodzenia boso po śniegu i ten potworny ból kości...

      Usuń
  25. lubię zime :3
    Poklikałabyś w link Sheinside w poście, z góry dziękuję :))
    Obeserwacja za obserwacje? Zaobserwuj i poinformuj mnie a na 100% się odwdzięczę !
    stay-possitive.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja udaję, że lubię zimę, ale chyba nieźle mi to wychodzi ;-)

      Usuń
  26. Prawda jest taka, że jak się ma dobry humor, dobre samopoczucie, to prawie nic nie jest w stanie go zniszczyć/zmienić. A jak się ma gorsze dni, kiepskie samopoczucie, to nawet temperatura za oknem urasta do ogromnego problemu. Także od tego nastawienia tak wiele zależy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, myślę, że to prawda! Może i w ciele zachodzą te wszystkie procesy, ale czy one są aż tak decydujące? Przede wszystkim, jeśli masz smutną duszę, to nigdy nie pomyślisz nawet, że mogłabyś zostać "morsem", bo wtedy to co najwyżej chce się spać. Przetestowane na własnym organizmie :-D

      Usuń
  27. Lubię zimową scenerię i gdy mróz szczypie w nos i uszy, ale....kąpiel w lodowatej wodzie to już nie dla mnie. :)
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na pączki z ziemniaków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, słyszałam o pączkach z sera, ale z ziemniaków jeszcze nie :-)

      Usuń
  28. Ja bardzo lubię zimę ale taką normalną a nie kalendarzową - za oknem od kilku miesięcy jesień a śniegu u mnie wcale nie było :( Nie lubię takiej pogody chcę zimę z śniegiem ! A zahartowana to jestem na pewno, w pracy nie mam dobrych warunków i często jest poniżej 10 stopni a pracować trzeba w krótkim rękawku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się śmieję, że nasi palacze w pracy to muszą być zahartowani. Muszą palić na dworze w oznaczonym miejscu, bez względu na pogodę tam stoją co godzina ;-)

      Usuń
  29. Morsem to ja nigdy nie zostanę, zima to śnieg mogę się tarzać ale nie w lodowatej wodzie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet żaluję, że nie przekonuje mnie w zimie absolutnie nic. Przez to ta pora roku za bardzo mi się dłuży. Może tylko szadź na drzewach pięknie wygląda, ale ona bywa bardzo rzadko. Może w lutym jeszcze śniegu doczekasz, bo ja na niego nie czekam :-)

      Usuń
  30. To jednak nie dla mnie. Podobno naprzemienny zimny, potem ciepły prysznic działa też na ujędrnienie piersi. Ale nawet to mnie nie przekonuje nie mogę się przemóc. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też wygodnictwo często bierze górę, to wynika z mojej postawy życiowej - uważam, ze życie powinno być samą przyjemnością. Dlatego nie stać mnie na umartwianie, brakuje silnej motywacji :-)

      Usuń
  31. Haha Ja lubię Luty, bo wiem, że jest krótki, a po nim przychodzi marzec i upragniona wiosna. Co do zimnej kąpieli, to czasem stosuje zimny prysznic, dla dobrego ukrwienia ciała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tylko o 3 dni krótszy! Może nie da nam w tym roku popalić, jak na razie na zimę nie mialam powodów do narzekania - pod Bydgoszczą to teraz jak wczesna wiosna.
      No proszę - niektórzy nie są piecuchami :-)

      Usuń
  32. Podziwam morsy.. naprawdę.. a ostatnio to nawet im dopingowałam.. ale ze mnie taki zmarźluch, że na samą myśl robi mi się jeszcze zimniej :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja i podziwiam i zazdroszczę. Bo przecież co zrobił jeden człowiek, może i zrobić inny, tylko ograniczeniu umysłu nam przeszkadzają.

      Usuń
  33. No to wybieram naprzemienny prysznic, bo cellulitu mam pod dostatek. A potem wcieranie żelu rozgrzewającego. :P Tylko jak na razie drugi tydzień męczy mnie przeziębienie. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to lepiej na razie nie szalej, poczekaj aż się ociepli, a Ty się wzmocnisz :-)

      Usuń
  34. Nikt nigdy nie przekona mnie do zimnych kąpieli zimą. Za nic, w żadnym wypadku ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale sie bronisz dzielnie :-) Nie myśl, że ja wejdę pod zimny prysznic zimą! Tak sobie tylko snuję marzenia :-P

      Usuń
  35. Może to i zdrowe ale nie dla mnie sama myśl o zimnej wodzie z rana brrr

    OdpowiedzUsuń
  36. Natura jest tak wspaniale pomyslana, ze wszystko po cos jest, rowniez zima i rowniez dla nas. Chocby po to by docenic lato. A latem z kolei dobrze sie wypocic, bo organizm wypocony, wyprozniony z toksyn lepiej znosi zime. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest świetny sposób spojrzenia na zimę, a później na upalne lato. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  37. Piękne zimowe kadry... Jednak ja już chyba bardziej jestem przy wiośnie... no doczekać się jej nie mogę:)
    uściski serdeczne kochana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze trochę i podczas plusowej temperatury zacznie pachnieć wiosną :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  38. Zimny prysznic? Aż mi się lodowato zrobiło ;) ale masz rację, powinno się go stosować. Samo zdrowie, chociaż... ja się chyba nie odważę ;) Metoda z szukaniem pozytywów sprawdza się niezawodnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W każdym bądź razie ja w tym roku o odporność dbałam za pomocą odżywiania, a nawet colostrum łykałam. No i nie ma to jak pozytywne myślenie, jeśli dopada mnie choróbsko, to zwykle zbiega się to ze stresującymi wydarzeniami :-)

      Usuń
  39. Bardzo pozytywny Twój post i fajne zimowe kadry, ja wciąż jednak nie jestem przekonana do zimna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście już bliżej niż dalej do wiosennych klimatów :-)

      Usuń
  40. Ja jednak za zimną wodę podziękuję i zaraz pójdę sobie zrobić pachnącą, gorącą kąpiel.

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja uwielbiam zimę. mroźną i śnieżną. Wciąż na taką czekam :) Bo ta niby zima naprawdę mnie dołuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod Bydgoszczą zima jakby lżejsza, a już na pewno niż tam skąd pochodzę - na wschodzie polski są prawdziwsze zimy :-)

      Usuń
  42. O nie, ja ciepluch jestem, zimno mi czytajac o morsach i lodowatej wodzie !!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejże, żeby w domu nie bylo inkubatora, to podobno strasznie osłabia nas system odpornościowy :-)

      Usuń
  43. Próbowałam się hartować, korzystając z łaźni publicznej: kąpiel w basenie z gorącą wodą, potem wyjście do gorącej wody na dworze, czyli na mrozie, potem powrót do ciepła i zimny prysznic. Jednak z tym zimnym prysznicem kiepsko mi idzie - nie wytrzymuję długo, ani nie obniżam bardzo temperatury.
    Faktycznie odporność organizmu się poprawiła, jednak odporność na zimno- średnio;) może znoszę niskie temperatury nieco lepiej, niż zaraz po przyjeździe, jednak i tak cierpię z tego powodu - jestem zmarzluchem i już ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi się przypomniało - czytałam kiedyś (nie wiem,czy nie Joanna Bator to pisała, już mi się mi się myli gdzie co czytałam), że w Japonii domy nie mają CO i nam, przyzwyczajonym do komfortowej temeratury cieżko przyzwyczaić się do ich sposobów na ogrzewania domu :-) A przecież tam też są śnieżne zimy.

      Usuń
  44. Lubię spacery podczas mroźnych dni, szczególnie jak jest śnieg - piękne krajobrazy :) Ale hardcorowe hartowanie to nieee, odpada :)

    OdpowiedzUsuń