niedziela, 11 stycznia 2015

Panujemy nad czasem

źródło
W ostatniej notce stawiałam sobie ambitne cele na bieżący rok, podobnie jak mniej więcej rok temu TUTAJ. Skoro zapowiadałam coś publicznie, to - w moim mniemaniu - wypadałoby wspomnieć jak mi się udała realizacja. Oto moja "spowiedź" - przyznaję, że analizując swoje poczynania momentami miałam ochotę walnąć się w piersi, mamrocząc pod nosem "moja wina".
  1. Wprowadzenie dnia bez komputera - zakładałam, że będzie występował raz na dwa tygodnie, a w praktyce był to każdy piątek, ale uwaga - małe oszustwo - w biurze do 15:30 komputer był, to narzędzie mojej pracy ;-) W tym roku to kontynuuję, popołudnie bez komputera niewątpliwie swój urok ma.
  2. Wprowadzenie dnia dla swojej pasji, również raz na dwa tygodnie, tego dnia bez wyrzutów sumienia miałam robić to, co kocham robić - w letnich miesiącach poczułam, że to postanowienie jakoś mi nie leży i bez poczucia winy zrezygnowałam z niego. Żelazna konsekwencja to gwarancja sukcesu, ale po co ciągnąć coś, co wydaje się już pozbawione sensu.
  3. Robienie więcej zdjęć na swego bloga - to postanowienie stało się ciałem i myślę, że efekty są widoczne.
  4. Sprawniejsza organizacja swego czasu (wcześniej pół dnia spędzam w internecie, a później z niczym się nie wyrabiałam, choć nauka i opieka nad dziećmi dawno już za mną). W gruncie rzeczy udało się, chociaż to nie jest tak, że chodzę teraz jak w zegarku - potknięcia ciągle się zdarzają, ale system mam i to taki, który się sprawdza, o ile się nie zakręcę ;-).
  5. Większa dbałość o kontakty z rodziną i przyjaciółmi. I tu mam sobie trochę do zarzucenia, bo mogłam więcej, bardziej, a niestety wolę zaszyć się w domu. Jestem niepoprawną domatorką, lubię być w swoim przytulnym mieszkanku, lubię swoją codzienność, a na towarzyskie imprezy zwykle chodzę, kiedy  już muszę. Mogłabym też częściej dzwonić do rodziców, przyjaciół i krewnych. Moglibyśmy się częściej spotykać. Niestety było inaczej, a przecież nie nie jestem na tyle pusta, żeby nie wiedzieć, że związki międzyludzkie należy pielęgnować. Usprawiedliwiam się, że to przez to wygnanie z dala od rodziny, ale to na nic - ten punkt do poprawy w bieżącym roku.  
  6. Zrzucenie kilku kilogramów, z przyczyn estetycznych. Z wagą to nie jest tak prosto, a szczególnie, kiedy przemiana materii zwalnia. Rok temu moja moja waga wahała się w granicach 62 - 64 kg, teraz 61 - 63 kg, a tak się starałam - biegałam, uważałam na to, co jem. Dobrze, że przynajmniej brzuch prawie się "wchłonął". Dla mnie to połowa sukcesu, zresztą gdzieś na blogu są moje zdjęcia i mam nadzieję, że "maćka" na nich brak. No dobrze, przyznaję, brakowało systematyczności w tym moim bieganiu, za dużo robiłam sobie przerw i to jest dla mnie żenujące... Ale nie odpuszczam, bo ze wszystkich aktywności fizycznych, bieganie jednak najbardziej mi odpowiada.
  7. Uregulowanie swego snu. Jest dobrze, zawsze dbam by spać minimalnie 7 godzin, jednak nie mam stałych godzin kładzenia się spać i pobudek, w weekendy czy dni wolne żyję ciągle jak chcę, bo co tu kryć - ja po prostu uwielbiam przesiadywać wieczorami do późna, szczególnie, kiedy dzieci są w domu, zwykle wtedy oglądamy straszne filmy i dobrze się bawimy, a później boimy się wyłączyć światło ;-) Nie wiem, czy chcę to teraz zmieniać...
  8. Czytanie książek. Myślę, że czytałam dużo, nawet spotykałam się z komentarzami, jaką to jestem farciarą, że tyle mogę czytać. W grudniu czytanie książek stanęło w martwym punkcie z powodu zamknięcia dwóch najbliższych bibliotek. Teraz jakąś kupię od czasu do czasu, ale głównie zajęłam się lekturą różnorodnych blogów, stron internetowych i czasopism. 
  9. Walka z uzależnieniem od słodyczy. Tutaj świetnie! Opanowałam temat w stopniu zadowalającym. Co prawda nie wyrzekłam się słodkości na amen, ale określiłam limity spożycia i (przeważnie) ich przestrzegam. Na co dzień - coś słodkiego do porannej kawy (np. 2 - 3 michałki, kawałek ciasta), uważam, żeby nie jeść słodyczy po południu tj. po 12-stej. W weekendy mogę zjeść drugie tyle do popołudniowej kawy. Nie mam już napadów głodu na słodkie, bo im mniej tego jemy, tym mniej potrzebujemy. Nie używam cukru do słodzenia, zamieniłam go na stewię. Nie piję słodzonych napojów gazowanych i soków w kartonach.
  10. Dalsze prowadzenie i udoskonalanie swego bloga. Tego nie muszę komentować ;-) Co do doskonalenia, to lubię zmieniać szatę graficzną Plantacji wraz ze zmianą pory roku i zdecydowanie wolę pławić się w kolorach. Chociaż takie profesjonalnie wyglądajace blogi robią na mnie pozytywne wrażenie, to jeszcze nie wiem, czy zmienię w ten sposób swój...


A oto i mój magiczny kalendarz na 2015 r.! Myślę, że mogłabym się z powodzeniem bez niego obyć, ale Mikołaj przyniósł go zanim podjęłam decyzję, że będę korzystała z kalendarza Google. Tytuł kalendarza wskazuje, że dużo w nim znajdziemy rytuałów i innych magicznych ciekawostek i rzeczywiście, takie treści tam znajdziemy, jednak mnie osobiście bardziej przyciągnęła do niego piękna okładka i tematy zahaczające o duchowość, rozwój osobisty, naturę i te balansujące na granicy zdrowego rozsądku jak np.:
  • pokonywanie rutyny,
  • przyciąganie pieniędzy,
  • rytuały oczyszczania domu i energia domu,
  • magia świec,
  • świecznik, który oczyszcza powietrze,
  • metody na zdrowy i spokojny sen,
i wiele innych. Zresztą, tak naprawdę, kiedy tylko zobaczyłam reklamę tego kalendarza, od razu wiedziałam, ze muszę go mieć. Najbardziej rozbawiła mnie córka, która stwierdziła, że szukanie go po księgarniach było dla niej jednym z większych obciachów, bo podobno panie patrzyły na nią z politowaniem ;-)


A obecnie w panowaniu na czasem pomaga mi wspomniany kalendarz Google, gdzie zapisałam wszystkie stałe czynności na poszczególne dni tygodnia oraz w miarę rozwoju sytuacji dodaję kolejne zadania do wykonania. Ponieważ swoje konto Google mam zsynchronizowane z komórką, na nią w ciągu dnia otrzymuję przypomnienia, w każdej chwili mogę też sprawdzić, co mam danego dnia do wykonania. Myślałam, że planowanie z Google nie dla mnie, ale spróbowałam i wsiąkłam! W torebce noszę kieszonkowy kalendarz na szybkie notatki, które potem przenoszę do Google. Natomiast będąc w domu, notuję w aplikacji Everynote. Z mojego doświadczenia wynika, że w procesie planowania i realizacji najlepiej jest:

  • nie zapisywać szczelnie każdego dnia zadaniami, a skupić się na dwóch, maksymalnie 3 ważnych - to duże kamienie w słoiku, potem w miarę możliwości dosypujemy mniejsze kamyki, czyli zadania drobne czy takie, których odpuszczenie danego dnia jest dopuszczalne,
  • przeznaczać określoną ilość czasu na określone zadanie i sztywno się tego trzymać, ja ustawiam w kuchni elektroniczny minutnik, do którego muszę się pofatygować w celu uciszenia hałasu.

Niewątpliwie panowanie nad czasem to podstawa sukcesu - dzięki skutecznemu planowaniu możemy realizować swoje cele, ale mimo wszystko nie dajmy się w tę grę wciągnąć na 100% i zostawmy trochę miejsca na spontaniczność. Bo jesteśmy ludźmi, a nie robotami!

                                                                    



94 komentarze:

  1. Też mam taki kalendarz, ja dostałam go od wydawnictwa, jest świetny, aż żal cokolwiek w nim zapisywać.
    A tak w ogóle to życzę Ci moja droga spełnienia tych wszystkich postanowień i zapowiedzi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziekuję :-) To sympatyczny prezent dostałaś, w sumie - mój to też prezent :-)

      Usuń
  2. Piękne masz postanowienia. Życzę Ci ich spełnienia. Na zdjęciu wyglądasz świetnie, ale rozumiem, ja stale widzę niedoskonałości mojego ciała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdjęcie to już po głównej metamorfozie, kiedyś brzuch wystawał przed piersi, naprawdę pocieszny widok ;-) To właściwie ubiegłoroczne postanowienia, ale skoro są w porządku, to już ze mna zostaną, tym bardziej, że wiekszość stało się juz nawykami :-)

      Usuń
  3. Ambitne cele przed Tobą. Ja niestety jem bardzo dużo słodyczy i nie potrafię tego zwalczyć. Czekolada to dla mnie jak mały batonik :) Życzę Ci, abyś podołała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One właściwie są już za mną, bo to cele z ubiegłego roku ;-) Ale większość i tak zostaje ze mną na zawsze, bo jeśli jest dobrze, to po co psuć? :-) Przed dwoma laty zjadałam za jednym razem dwa paski ptasiego mleczka. Producenci naprawdę coś do niego dodają, bo to nie możliwe, żeby tak się zajadać bez końca...

      Usuń
  4. oczywiście widać większą ilość Twoich zdjęć :)
    ten pomysł z minutnikiem jest super :)) może w moim przypadku także by się sprawdzał :) nad punktem 5 też chcę w tym roku pracować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że jest nawet taka aplikacja pomodoro (nazwa od popularnego kształtu minutnika). Wpisz w google, wyjdą propozycje :-)

      Usuń
  5. Kiedyś czytałam, że planowanie swojego kolejnego dnia, wieczór przed zaoszczędza około 10% czasu. Skoro planujemy, to nie kombinujemy nad tym: co by tu dzisiaj zrobić? tylko podchodzimy do sprawy jak maszyny. 3 rzeczy do wykonania? To robię te 3 rzeczy i mam wolne. Albo zajmuję się innymi sprawami, które "wyskoczyły" w międzyczasie. Dlatego tak jak piszesz, nie ma sensu zawalać sobie kalendarza sprawami, bo ich wszystkich nie wykonamy. A kiedy wieczorem zdamy sobie sprawę, że nie zrobiliśmy tego i tego, to odczujemy niesłuszną frustrację i w ogóle zniechęcimy się do planowania.
    Co do systemu notowania widzę, że są 2 grupy ludzi. Jedni lubią planować dni za pomocą aplikacji, a drudzy muszę czuć pod palcami papier. Ja zaliczam się do drugiej grupy i chociaż z kalendarzem żyję za pan brat dopiero od rozpoczęcie studiów, to nie wyobrażam sobie żebym go kiedyś zarzuciła. Naprawdę takie notowanie w moim przypadku sprawdza się zadziwiająco. I to właśnie motywuje do podtrzymywania nawyku ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do 2015 r. zawsze używałam książkowych kalendarzy, im bardziej wyszukane były, tym lepiej. W 2014 wpadłam na to, że dobrze mieć kalendarz zawsze przy sobie, bo pomysły/planyprzychodzą w różnych momentach - nie zapiszesz - ulecą. Więc kupiłam kalendarz w sam raz do torebki. Dopiero w tym roku wsiąkłam w kalendarz google, chociaż wcześniej mnie odpychał. Dobre jest w nim to, że jednym pociągnieciem planuję wszystkie powtarzalne wydarzenia, np. dni, w które idę pobiegać, albo obsługę kont na FB. Facebook musiałam limtować, bo tam można wsiąknąć na amen. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  6. Muszę i ja zrobić sobie taki rachunek sumienia za 2014

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet dla siebie samej jest dobrze rozliczyć swoje plany, bo inaczej - po co planować, skoro nas później nie interesuje, co dalej?

      Usuń
  7. muszę wypróbować ten kalendarz Google ( jeszcze nie wiem gdzie on jest ;) ) a co do realizacji postanowień? to powiem, ze całkiem Ci sie udało; w 100% to jest niemożliwe bo nie mamy wpływu na to co się wydarzy ale większość zrealizowałaś i to sie liczy! :)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jesteś na blogspocie, to musisz mieć konto w google, wejdź na to konto i tam będziesz miała dużo opcji, m.in. kalendarz, wystarczy być zalogowanym w google, a dodatkowo dobrze jest zsynchronizować swego smartfona z tym kontem :-)

      Usuń
  8. O to postanowienie z organizacją czasu i mi by się przydało. Ostatnio ściągnęłam sobie aplikację i dzień przed planuję co kiedy robię- aby ze wszystkim się wyrobić. Widzę, że poszło Ci świetnie i fajna ta metoda ze słodyczami. Wszystko z umiarem i jest dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ze można też nie jeść ich wcale, ale żal mi było pożegnać ten smak. Należy zdrowo się odżywiać, ale myślę, że takie małe co nieco jeszcze nikogo nie zabiło :-)

      Usuń
  9. Boski ten kalendarz! I nie słyszałam jeszcze o kalendarzu google, aż zaraz go obczaję :D
    I dlaczego słodyczy nie powinno się jeść po 12? :P Chyba, że to tylko Twoje postanowienie takie było? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Sympatycznie wygląda, aż sie czuje, że to będzie szczęśliwy rok! Kalendarz googleznajdziesz też na swoim koncie google. A słodycze lepiej jeść z rana, ponieważ nasz organizm na pewno je wtedy spali, jak gdzieś wyczytałam, ale nie pamietam gdzie. Ale jakoś mi sie to wbiło do głowy i zawsze sie pilnuję :-)

      Usuń
  10. Życzę powodzenia w postanowieniach :) Ja również walczę z uzależnieniem od słodyczy ale puki mam wspólną kuchnie z teściowa mogę pomarzyć o zaprzestaniu jedzenia słodkości , na każdym kroku słodycze a że ze mnie łasuch sięgam po nie :) Na szczęście moja kuchnia się już robi a w niej wprowadzę należyty porządek braku kupowania gotowych łakoci - wszytko jak co przygotuje sama

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę nie rozstawiać talerzyków z łakociami, a czasami nawet kupuję do domu cos, co średnio mi smakuje, dzieki czemu wiem, że na porannym głodzie na pewno zachowam umiar. Wcześniej byłam w gorszej sytucji, bo syn ciągle musiał mieć coś słodkiego, ale od kiedy się wyprowadził i zostałam tylko z córką, która też dba o linię, to zadanie mam ułatwione :-)

      Usuń
  11. Lubię czytać takie wpisy, podobają mi się u innych, ale gdybym ja miała stworzyć taki, to byłoby mi chyba ciężko ;]
    Fajny kalendarz :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalendarz rzeczywiscie inspirująco, przyjemnie się na niego patrzy i tak samo używa. Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Uzależnienie od słodyczy... u mnie jest jednak straszne. Nie wiem też czy bym przeżyła dzień bez komputera :D Martwiłoby mnie nadrabianie wpisów na blogu i następnego dnia siedziałabym dwa razy dłużej :D.
    Ja muszę się odchudzić :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W wolnych chwilach czytam Akademię Witalności i tam dowiedziałam się, że spożycie 1 łyżeczki cukru blokuje nasz system odpornościowy na conajmniej godzinę. Inne sposoby rujnowania naszego zdrowia przez cukier: http://www.akademiawitalnosci.pl/10-sposobow-rujnowania-twojego-zdrowia-przez-cukier/. Kiedy się nad tym zastanawiam, to naprawdę przechodzi mi apetyt na słodycze ;-) Do bloga też mam podebne podejście i początki moich wolnych piątków były ciężkie, ale już się przyzwyczaiłam. Bo tak naprawdę do wszystkiego jesteśmy w stanie sie przyzwyczaić, nawet do niewygody - po pewnym czasie :-)

      Usuń
  13. A propo panowania nad czasem to właśnie zostałam wydelegowana z pracy na takie szkolenie ;) w sumie na szkolenie idę dopiero na koniec marca. Ale w pracy jestem i tak w miarę zdyscyplinowana, gorzej w domu, więc przed świętami jak znalazł ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to jestem pełna podziwu dla Twego pracodawcy, bo kojarzę w jakim zawodzie pracujesz :-) U mnie w pracy taki temat by nie przeszedł.

      Usuń
    2. Oj zawodów może byś sporo bo ludzie z różnych wydziałów idą na to szkolenie ;) zresztą mam i drugie szkolenie - tzw "ja w zespole" ;)
      Ale możesz strzelać ;)

      Usuń
    3. Nie chcę strzelać, jestem pacyfistką ;-) Po prostu kiedyś coś tam o sobie pisałaś na blogu, więc skojarzyłam, nie wykluczam, że błędnie...

      Usuń
  14. ja też powinnam zapanować nad swoim czasem, mam wrażenie, że ostatnio przecieka mi między palcami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyśl tylko, że obecnie prawie wszyscy widzą jakieś problemy w związku z czasem: albo przecieka między palcami, albo go za mało, a inni znów sie nudzą. Ja tam chciałabym się czasami tak naprawde ponudzić, ale nie za długo. Po prostu fajnie byłoby się od czasu do czasu zbudzić i wiedzieć, ze dzisiaj niczego nie "muszę" :-)

      Usuń
  15. muszę mieć ten kalendarz! jest fantastyczny! ja tez kocham michałki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może już trochę staniał? Zauważyłąm, że wszystkie te piękne i niepiękne kalenendarze po nowym roku zaczynają tracić na wartości, ale oczywiście swój zawsze muszę mieć na 1 stycznia albo jeszcze wcześniej :-)

      Usuń
  16. kilka kilogramów mniej i czytanie książek to również moje wyzwanie, a uzależnienie od słodyczy... no cóż brakowałoby mi czegoś w życiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ja też nie mówię im definitywnie NIE :-)

      Usuń
  17. Oho.. widzę że muszę się bardziej wgłębić w Twój blog, bo już sam tytuł obiecuje dużo :)

    OdpowiedzUsuń
  18. I dobrze poszło :) słodycze i komputer ograniczyłaś, biegałaś, dbałaś o bloga - piękne efekty :) A te drobne niepowodzenia to trzeba puścić w niepamięć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie wszystkie moje ubiegłoroczne wyzwania stały się już moimi nawykami i dobrze mi z nimi :-)

      Usuń
    2. I to się liczy najbardziej :)

      Usuń
  19. Mi by sie przydało panowanie nad pieniędzmi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno nie jest takie złe, ale w granicach rozsądku. Nie chciałąbym sobie zbyt dużo odmawiać, bo na razie taka postawa bardziej kojarzy mi się z ubóstwem niż z rozsądkiem ;-)

      Usuń
  20. Chyba się skupię nad tym, by zaakceptować swoje "niedoskonałości". Oswoiwszy się z nimi, łatwiej przyjdzie się z nimi zmierzyć. Co nie jest równoznaczne z ich likwidacją. Wprost przeciwnie, mam zamiar je polubić:)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodzę się z Tobą w tym, że swoje niedoskonałości należy zaakceptować, ale co do likwidacji, to już zależy oczym mowa - nie pójdę na operację nosa, bo brzydki, ale już nad celulitem chętnie popracuję :-)

      Usuń
  21. Niech sie spelni Gaju, wszystko co sobie zalozylas!

    OdpowiedzUsuń
  22. No, no, dużo tego, gratuluję! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę, że wreszcie cokolwiek się ruszyło :-)

      Usuń
  23. Gaja, dałaś radę wypełnić większość postanowień.
    gratulacje i toast sokiem marchewkowym :-):-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech będzie sokiem :P Dziękuję!

      Usuń
  24. Ja też żyję z kalendarzem. To bardzo ułatwia planowanie i ogarnięcie wszystkiego. Z tym nie mam problemu.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, bez planów nie ma porządnych efektów, a przynajmniej u mnie. Ale czasami robię sobie jednak wolne od wszystkiego, tak dla higieny psychicznej :-)

      Usuń
  25. widać wiele pozytywów, czyli pewnie rok na plus:) mam nadzieję że ten też taki będzie no i oczywiście powodzenia w realizacji założeń:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, 2014 był zdecydowanie na plus i zdecydowanie jeden z lepszych :-) Dzieki!

      Usuń
  26. Ja bez kalendarza nie żyję :P
    Kochana życzę powodzenia niech spełni się wszystko to, co sobie założyłaś! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka mam nadzieję, dzięks :-) Też nie rozumiem, jak można funkcjonować bez kalendarza, mój M. nie ma kalendarza...

      Usuń
  27. Super, że pomału odhaczasz z listy to, co sobie założyłaś!
    Masz wspaniały kalendarz. Uwielbiam takie rzeczy, które biorą pod uwagę naszą duchowość.
    W tym roku korzystam z kalendarza, ale że nie pracuję, toteż nie mam zbyt wiele do roboty. O, sesja się zbliża, to będę planować już na dniach naukę. Reszta obowiązków zapisana w głowie. Ale może muszę sobie pozapisywać też te zadania, które doskonalą i relaksują?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetny pomysł, ja np. wpisuję sobie ćwiczenia - w tym roku zaczęłam też wyciskać agrafkę i robić przysiady, więc rozpisuję ile czego ma być. A ponieważ jestem wielką miłośniczką czytania, więc żeby nie oszaleć, w tygodniu wyznaczam sobie dni, kiedy czytam książki, czasopisma lub blogi. Wiem, że to w pewnym sensie trywialne, ale mi pomaga, bo wtedy w lekturze panuje względna równowaga :D

      Usuń
  28. Ja mam w obrocie nie jeden ale dwa albo trzy kalendarze i mimo to mogłabym miec jeszcze jeden. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z kolei, zbyt dużo miejsc w których coś zapisuje powoduje, że czuję się zakręcona, no i sprawdzanie tego wszystkiego też dłużej trwa...

      Usuń
  29. Oby Twoje postanowienia nadal się realizowały Gaju :)
    Też mam kilka w zanadrzu ale......ostatnio kompletnie nie panuję nad swoim czasem, zbyt wiele spraw i problemów.... stąd też moja dłuższa nieobecność u Ciebie :(
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę na to zapracować po prostu :-) Nie łam się, kiedyś i u Ciebie się przejaśni, problemy rozwiążą. Kiedy dopada mnie coś takiego zawsze sobie tłumaczę, że przecież nic nie trwa wiecznie :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  30. Interesujący punkt - pokonywanie rutyny, przydałby się ciekawy poradnik, może rozwiniesz temat Gaju.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kalendarzu są tylko króciutkie artykuły :-) Do przełamywania rutyny służą podróże, robienie czegoś nowego albo inaczej. Nic wielkiego, ale impuls, żeby o tym pomyśleć jest? - Jest!

      Usuń
  31. Uregulowanie swego snu- muszę się postaraćchodzic wcześniej spać, za dużo czytam książek do 1-2 w nocy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może przynajmniej nie musisz wstawać o 6 rano tak jak ja... Dlatego ZAWSZE jestem w tygodniu roboczym w łóżku o 23-ciej, albo i wcześniej - jeśli się uda :-)

      Usuń
  32. Odpowiedzi
    1. Aż chciałoby się powiedzieć "nie dziękuję", ale walczymy z przesądami :D

      Usuń
  33. Ja też mam w planach panować bardziej nad czasem. Czasami cały dzień przemija na robieniu pierdół chociaż mogłoby się zrobić coś ważnego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z moich wieloletnich obserwacji, jest to niezbędnie jeśli zamierzamy coś zbudować, a nie tylko żyć z dnia na dzień niczym niebieski ptak :-)

      Usuń
  34. No, no, jestem pod wrażeniem! Spełnienia marzeń i wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Gratuluję! A co z powitaniem słońca bo u mnie słabo. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, na razie ciągle w sferze marzeń, ale pocieszam się, że przez to ciepełko poczułam wiosnę i od poniedziałku lepiej mi się wstaje, więc może wkrótce coś zacznie się dziać :-) Jak na razie, znalazłam chyba ciekawe czasopismo "Joga - magazyn wyjogowanych". Może jak się naczytam, to bardziej się nakręcę...

      Usuń
  36. Całkiem dobrze z tym realizowaniem postanowień, których było całkiem sporo :)
    Co do snu, to polecałabym jednak stosować się do tych minimum 7 godzin ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze mam to na uwadze, nie śmiałabym robić inaczej - niewyspana buzia straszy ;-) Tylko w weekendy po prostu nie pilnuję stałych godzin, chociaż zdaję sobie sprawę, ze to byłoby idealne...

      Usuń
  37. Ja muszę ograniczyć internet na rzecz książek, więcej zdrowych potraw i ruch, ruch ....na świeżym powietrzu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też staram się tak robić, ale zależy mi na blogu, a to powoduje, że poświęcam mu dużo uwagi :-) Jednak robię to z zegarkiem w ręku - teraz już nie ma tak, że przez przypadek zasiedziałam się o godzinę dłużej.

      Usuń
  38. Gratuluję wprowadzenia wielu zmian w Twoim życiu i życzę dalszych sukcesów w pokonywaniu własnych słabości:)
    Wiesz, ja kiedyś byłem bardzo radykalny. Na przykład kiedyś przez kilka miesięcy nie wypiłem nawet piwa, albo przez kilka tygodni nie oglądałem telewizji. Przeginałem też w drugą stronę np. chciałem zbyt dużo przebiec naraz i doznałem kontuzji.
    Najlepiej znaleźć złoty środek. Daleko mi do ideału, ale obecnie staram się jak najrzadziej oglądać TV, jeść mało śmieci, pić mało alkoholu, często ćwiczyć, czytać dużo książek itd.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złoty środek jest najlepszy, potwierdzam! Zresztą nie sensu w wyzwaniach typu: nie oglądam wcale telewizji. Ponieważ wg mnie to nie jest tak, że telewizja jest zła i tylko zła. Ma swoje dobre strony i zamierzam z nich korzystać, bo w imię czego nie? Pozdrawiam :-)

      Usuń
  39. Plan świetny dodałabym tylko odrobinę miejsca na spontaniczne wydarzenia, postawy, zachowania i będzie super :) jesteś bardzo kreatywna i dzięki temu tak bardzo Nas inspirujesz :)

    Ps.Przepraszam za problemy z dodawaniem komentarzy na moim bloogu, były jakieś problemy techniczne ale już jest okey :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, post miał na celu zwrócenie uwagi, że jeśli chcemy osiągnąć coś więcej niż tylko spokojne, relaksujące życia z dnia na dzień, to musimy nauczyć się panować nad czasem. Ale również bardzo doceniam poczucie luzu i dlatego w ostatnim zdaniu piszę: jesteśmy ludźmi, nie robotami :-) Życie z zegarkiem w ręku jest straszne i stresujące, a stres to jeden z naszych większych wrogów - wpływa źle na wszystko. Nawet włosy możemy stracić i wyglądać 10 lat starzej niż pesel na to wskazuje. Spontan jest bardzo ważny, ale powinniśmy też wiedzieć na czym nam zależy, w czym tkwi nasze spełnienie. Inaczej - bez pracy nie ma kołaczy, ale złoty środek, jak zawsze - najważniejszy! ;-)

      Usuń
  40. GRATULUJĘ szczerej spowiedzi i tylu sukcesów!
    Ten CzaroMarownik wygląda i brzmi ciekawie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Tobie mógłby się spodobać :-) I dziękuję!

      Usuń
  41. Podziwiam za wprowadzenie tyle zmian i wywiązywanie się z nich całkiem dobrze:))opanować czas to by było coś,ale ja nie potrafię:)))staram się planować i układać ale większość spraw załatwiam spontanicznie:)))może już nie potrafię się zmienić albo za mało nad sobą pracuje?:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię - większość ludzi kocha wygodne życie bez wyrzeczeń, ja również, ale kiedyś usłyszałam pewną prawdę: zmień w swoim życiu jeden aspekt na lepsze, a ta zmiana pociągnie za sobą następne. Druga prawda jest taka, że nie mamy obowiązku się zmieniać jeśli nam dobrze ze sobą samym, to wyzwanie tylko dla chętnych :-)

      Usuń
  42. Też jestem uzależniona od słodyczy. Walcze i walcze i nic :/ Mam nadzieje że wytrwasz i spełnisz swoje postanowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieję! Ze słodyczami, tak jak z innymi uzależnieniami - nawet jeśli wydaje nam się, że jesteśmy już wolni, lepiej nie ryzykować i od nowa nie próbować ;-)

      Usuń
  43. A ja w tym roku chcę popracować nad swoją organizacją czasu, zgubić kilka kg i walczyć z uzależnieniem... od chipsów i tym podobnych rzeczy! Bo u mnie nie słodkie, a słone królują ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię temat organizacji czasu, jest wbrew pozorom szeroki i można wiele zdziałać, jeśli złapie się bakcyla :-)

      Usuń
  44. Oby udało Ci się jak najwięcej w nowym roku. Bardzo podoba mi się punkt walka z rutyną!

    OdpowiedzUsuń
  45. Sporo masz postanowień, powodzenia w ich realizacji. W tym roku postawiłam na luz, którego tak często mi brakuje. I zrobiłam szczegółowy plan na 2015 dla bloga. A jak będzie to czas pokaże.

    OdpowiedzUsuń
  46. Gratuluję tego, co się udało, sukcesy uskrzydlają :)

    OdpowiedzUsuń