środa, 7 stycznia 2015

Mogę wszystko?

Bywają w naszym życiu takie okresy, kiedy wydaje nam się, że jesteśmy panami świata i okolic - możemy wszystko! Nie ma pracy w naszym regionie? Bzdura, wystarczy chcieć i odpowiednio się starać. Magister prawa na kasie w supermarkecie? Widocznie był za mało zdeterminowany, zabrakło mu pasji. "Mnie się to nie przytrafi".

Tak najczęściej myślą ludzie młodzi, jeszcze nie styrani przez życie. Jednak kiedy mija rok za rokiem, a oni zamiast robienia wymarzonej, błyskotliwej kariery aktorskiej służą komuś w biurze za wynieś, przynieś i pozamiataj, animusz powoli ich opuszcza. 

Powtarzamy stare, wyświechtane powiedzenie "dobrze, że w ogóle mamy jakąś pracę". I ja też myślę, że dobrze - jakby nie było lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu, sama też tak mam i nauczyłam się z tym żyć, jednak kiedy czytam historie ludzi spełnionych zawodowo, mimo pogodzenia się ze swoim losem, moje serce zaczyna bić szybciej. Zaczynam analizować swoje życiowe poczynania, sprawdzam, w którym miejscu popełniłam błąd, uczę się od nowa jak wygląda mechanizm sukcesu, próbuję siebie poznać dokładnie, by wiedzieć, co dzisiaj dałoby mi poczucie spełnienia. 

Mam świadomość, że nigdy nie jest za późno, by zacząć od nowa. Jest mnóstwo przykładów na to, że w każdym wieku można dobrze wystartować i odnieść sukces, ale wypadałoby wiedzieć, czego tak naprawdę chcemy. Tylko świadomość własnego powołania może nam dać wystarczająco dużo determinacji by pokonać KAŻDĄ przeszkodę na naszej drodze. Tak więc śmiem twierdzić (na podstawie obserwacji siebie i ludzi z otoczenia), że wielu z nas nie wie czego chce, nie zna swego powołania, w wyborze drogi życiowej kieruje się opiniami osób, które usiłują na nas wpływać.


Nie będę się oszukiwać - prawda jest taka, że zaraz po wczesnym wyjściu za mąż, z ochotą zabrałam się za prokreację i poświęciłam się w 100% rodzinie. Typowa Matka-Polka. Hormony wzięły górę nad wszelkimi ambicjami, także tymi zawodowymi, stąd w wyborze pracy kierowałam się głównie swoją dyspozycyjnością dla domu i rodziny. Czy tego naprawdę chciałam? To jest dobre pytanie, już wiemy, że nie zawsze w życiu postępujemy idealnie, czasami wystarcza jeden krok w bok i już inny wir nas wciąga. Dlaczego więc teraz tak często zaprzątam sobie tym głowę? Proste - dzieci już wyfruwają z domu, wracam do punktu wyjścia, mam więcej czasu na rozmyślania i czasu dla siebie, mam bloga, który pomaga mi rozwinąć świadomość samej siebie i pracę biurową, która - gdyby nie popołudniowe pasje - z pewnością by mnie "zabiła". Chcę czegoś więcej!!!

Chcę czegoś więcej, niż bycie trybikiem w "korpomachinie". Zaspokojenie podstawowych potrzeb jest ważne, ale przecież równie istotne jest też bycie uczciwym i szczerym wobec siebie. Stąd podejmuję jedno, ale złożone z wielu działań, postanowienie na 2015 r. Jest to:
PRÓBA PÓJŚCIA INNĄ DROGĄ, KTÓRA MA MNIE ZAPROWADZIĆ DO 100% ZGODNOŚCI MOICH DZIAŁAŃ Z MOJĄ WIZJĄ DOBREGO ŻYCIA.



Postanowienie to nie oznacza rezygnacji z tego co mam i rzucenie się na głęboką wodą - to nie ja. Wspominałam wyżej, że mam coraz więcej czasu, który przecieka mi między palcami, a gdyby tak wykorzystać go na stopniowe odkrywanie nowych możliwości? Sama jestem ciekawa, co uda mi się osiągnąć przez 12 miesięcy, ile kroków w kierunku nowego życia postawić. Na pewno będę konsekwentna i napiszę tutaj o tym za rok.

Na zakończenie kilka sytuacji, które powodują, że nie żyjemy zgodnie ze swoją wizją życia:

  1. Wielkie plany. Problem tkwi w tym, że łatwiej jest czasami siedzieć na nudnym zebraniu i fantazjować o niebieskich migdałach niż podjąć jakiekolwiek działania. Ambitne pomysły i wielkie plany poprawiają nam jedynie nam nastrój w chwili frustracji, ale brak nam energii, żeby swoje wizje rozpisać na realne predyspozycje i możliwości.
  2. Idealne JA. Perspektywa przejścia etapu przejściowego drogą prób i błędów blokuje nas, ponieważ boimy się być osobą początkującą. Osoba która uczy się nowych rzeczy potrzebuje wskazówek i rad, nieraz słyszy się wtedy w myślach, a czasami i w realu "jesteś beznadziejna, na pewno to schrzanisz". Znacznie bezpieczniej jest wybrać bezpieczną i pewną rutynę dotychczasowej pracy, zamiast ryzyka i niepewnej satysfakcji. 
  3. Porywy serca. Z trudem przychodzi nam koncentrowanie się na pracy, kiedy życie osobiste dostarcza tak wielu wrażeń. Współczesne badania psychologiczne potwierdzają, że to, kim kobieta jest, w dużej mierze zależy od tego z kim jest, bo nieświadomie odbiera od partnera sygnały wspierające jej dążenia lub, niestety takie, które je blokują. Możliwe też, że kłótnie, napięcia i problemy w związku pochłaniają jej uwagę i siły życiowe, więc nie starcza ich na wyzwania zawodowe.
  4. Żelazna konsekwencja. Jest jednym z warunków osiągania celów, ale nierzadko, kontynuowanie za wszelką cenę rozpoczętych działań staje się naszym przekleństwem. Ciągniemy coś, czego mamy już dość, bo: "tyle włożyliśmy w to wysiłku i pieniędzy, wiec teraz tego nie zostawimy". 
  5. Cudze życie. "Kiedy wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one", czyli rola wpływu innych ludzi na nasze wybory, postrzegania siebie i swoich celów życiowych. Nawet jeśli jesteśmy odważne i śmiałe, zrobienie czegoś wbrew otoczeniu może być ponad siły, dlatego uważnie przyjrzyjmy się ludziom z którymi mamy do czynienia, unikajmy takich, którzy ciągną nas w dół, a spędzajmy więcej czasu z tymi, którzy są ciekawi świata, otwarci na nowe idee i inspirujący.
(Na podstawie testu zamieszczonego w miesięczniku SENS z lipca 2014)

Niech to zdjęcie będzie symbolem mojej/naszej drogi przez 2015 rok.
Zidentyfikowaliście może swoją sytuacje wśród wyżej wymienionych? Bo ja tak - z całą pewnością kierowałam się oczekiwaniami innych, zabrakło odwagi, by zdecydować, że mój plan na życie też jest dobry, a rozterki dnia codziennego chłonęły moją uwagę jak gąbka. Ale nie jestem skłonna do płaczu nad rozlanym mlekiem, raczej powiem, że odwaliłam kawał dobrej roboty, a teraz czas na odbiór nagrody. Tylko ode mnie zależy jak będzie wyglądał ten rok, mam nadzieję, że nie okażę się niezorganizowanym leniem i po jego upływie nie będę musiała świecić oczami ;-)

Z badań wynika, że upublicznienie zamiarów motywuje do działań i wytrwałości. Dlatego i ja (jakby nie było, wystawiając się na publiczne biczowanie) podarowałam sobie dodatkową motywację. A jak będzie? Ewangelia mówi "po owocach ich poznacie".



74 komentarze:

  1. Gaju tekst pelny madrosci. Musze sobie go glebiej przemyslec. Tez we wczesnej mlodosci wierzylam ze swiat stoi przede mna otworem, teraz mam pewien dystans do zycia i mysle, ze kazdy ma swoja droge i cos waznego w zyciu do zrobienia i nie przestaje poszukiwac tego, co ma byc moim udzialem. Pozdrawiam serdecznie Wszystkiego naj w nowym roku Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi :-) Podobno każdy ma w sobie coś wyjątkowego, co pozwala mu na bycie w dobrym w wybranej dziedzinie, ale zwykle gubimy łączność ze swoim ja. Mam córkę maturzystkę i przyglądam się, jak ludzie w jej wieku wybierają studia - część patrzy na przyszłe zarobki, część - gdzie da rady się dostać.

      Usuń
  2. Tez mam ten problem, ze czasami ciagne cos za wszelka cene, bo juz tyle wlozylam w to wysilku i w finale okazuje sie to moim przeklenstwem. Swiete slowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja tego doświadczam :-) Zauważyłam, że kiedy ma się na utrzymaniu rodzinę, to ciężko się ryzykuje, a często, żeby robić zmiany na zakładkę, po prostu nie starcza sił i energii :-)

      Usuń
  3. źycie codzienne nieraz rzeczywiście tak absorbuje, że nie ma nawet czasu na myślenie o czymś więcej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeszcze dołożyć kłopoty i weź tu myśl o tym, co by się chciało fajnego robić, kiedy marzysz przede wszystkim o zaspokojeniu podstawowych potrzeb, czy życia w spokoju.

      Usuń
  4. Pięknie napisane...
    Każdego dnia sobie przypominam, że nie muszę być idealna i perfekcyjna, choćbym nie wiem jak chciała. I tak wiele czasu zajęło mi wbicie sobie do głowy, że czasem nie żelazna konsekwencja jest niezbędna, ale umiejętność odpuszczenia sobie i zrezygnowania w porę, by zająć się czymś innym.

    Tak, masz rację, często to, co na co dzień tak absorbuje, że człowiek zapomina że kiedyś chciał czegoś więcej, a codzienność i niewykraczanie poza nią wydaje się bezpieczniejsze. Fajnie, że czasem się budzi jakaś tęsknota, parę przeczytanych słów, czyjaś historia przypomni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę, czasami nawet nie pomyślelibyśmy o zmianie patrząc na otoczenie żyjące wg takiego samego schematu. Dlatego Ci ludzie drążący, myślący, to w pewnym sensie mają gorzej, bo zawsze coś sobie wymyślą ;-) Ale to tak tylko z przymrużeniem oka, bo ja nie wyobrażam sobie nie myśleć.

      Usuń
  5. Trafiłaś w samo sedno problemu. Też jakiś czas temu zaczęłam rozmyślać czego ja naprawdę chcę, gdzie podziały się moje marzenia, dlaczego mam spełniać czyjeś oczekiwania względem tego kim chcę być. Zaczęłąm szukać i coś znalazłam, taką trochę inną siebie. Czy to jest to, co naprawdę da mi szczęście? Mam nadzieję... i nie ukrywam, że rozterki życiowe często zabierają mi chęć do działania, przez co spowalniają moje kroki :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie właśnie też tych rozterek było trochę za dużo, nie potrafiłam podzielić uwagi, bałam się, że dzieci ucierpią, a to by mnie jeszcze bardziej osłabiło. Na szczęście jest jedna prawda - wszystko ma swój kres, a po nocy nastaje dzień, byle tylko nie zaspać ;-)

      Usuń
  6. kobietki zawsze maja pod górkę.... niestety bo bardzo są za dziećmi i czasu na siebie im brak, ale w każdym kawałku jesteśmy sobą nawet w tym gdy coś zmieniamy całkowicie :-) Pozdrawiam i życzę Gaju wszystkiego Dobrego w Nowym Roku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam i wzajemnie! To prawda, kobiety bardzo przejmują odpowiedzialność za dzieci. W tych samych sytuacjach myślę, że znakomita większość mężczyzn znalazłaby czas na wszystko :-/

      Usuń
  7. Życzę więc dobrych owoców :) I jakoś nie mam wątpliwości, że już wkrótce będziesz je zrywać. Niech Cię prowadzą dobre anioły, jak na tym zdjęciu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby się Twe słowa sprawdziły, bo bardzo tego potrzebuję :-)

      Usuń
  8. Bardzo dobry tekst!
    Ja jestem dopiero przed realizacją siebie. Mam pewne marzenia i plany na których bardzo mi zależy. Wiem, że nie będę szczęśliwa jeśli tych celów nie osiągnę. Ten rok będzie burzliwy - mniej lub bardziej, bo od niego bedzie zależało moje dalsze życie. Oczywiscie rok to tylko początek - kilka szczebelkow na wysokiej drabinie. Jestem jeszcze studentką i mam różowe okulary na nosie. Wiem, że nie raz mi upadną i ktoś je połamie stając na nich. Ale nasza siła tkwi w umiejętności podnoszenia ich i sklejenia. Tego Ci Kochana życzę - żebyś zawsze miała siły schylić sie po nie.
    Obie damy radę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Jesteś na razie studentką, ale z moich obserwacji wynika, że nie brakuje Ci samoświadomości, więc na pewno rady dasz :-) A upadki? Któż ich nie doświadcza! A jak one uczą. Książki nie są w stanie ich zastąpić (chociaż bardzo pomagają!).

      Usuń
  9. Myślę o poważnej pracy, marzę o niebieskich migdałach, ale wiem też, że wszystko nie od razu. Chciałabym zacząć nawet od stażu - to już będzie wielkie osiągnięcie! :)
    Bardzo mądry tekst, Gaju. Cieszę się, że mogę czytać Twojego bloga. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi :-) Fajnie by też było, gdybyśmy naszą poważną pracę mogli chociaż trochę polubić...

      Usuń
  10. Jeśli chodzi o samą pracę, to wiele osób (ja też niestety) robi taki błąd, że zadowala się beznadziejną pracą. Pracuje tak latami, myśląc, że znajdzie coś lepszego, a tak się nie dzieje..
    Inni z kolei robią taki błąd, że chcą mieć od razu świetną, dobrze płatną pracę. Kończą studia i chcą od razu zarabiać 3 czy 4 tysiące złotych. Zamiast iść do sklepu i pracować za 1,5 tysiąca złotych, a później awansować albo znaleźć coś lepszego, oni wolą siedzieć kilka lat w domu i czekać aż praca sama przyjdzie.
    Strasznie ciężko znaleźć złoty środek..
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, w kraju, gdzie pracy brak, a właściwie to nie wiem, czy bez znajomości możemy się gdziekolwiek zatrudnić (z moich obserwacji wynika, że nie) trudno o doskonałą receptę. Można, tak jak wyżej wspomniałam pracować trochę na "zakładkę", ale też nie w każdej sytuacji.

      Usuń
  11. Bardzo dobry post, oby wielu skorzystało z tej mądrości we właściwym czasie. Chociaż na zmiany nigdy nie jest za późno, warto zawalczyć o realizowanie siebie. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może prawo przyciągania zadziała ;-)

      Usuń
  12. ja uważam, że można wszystko, tylko trzeba tego chcieć i mocno dążyć do celu, a także pracować nad jego realizacją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i nastawienie jest ważne, a także, żeby być wdzięcznym za to co się ma :-)

      Usuń
  13. Ja także ciągnę pewne sprawy za wszelką cenę, bo włożyłam w nie wiele wysiłku i serca... czasami jednak nie warto. Uwielbiam Twoją mądrość i słowa Gaju :) Czasami pokrzepiają, a innym razem ukazują bolesną prawdę. Trzymam kciuki za Twoją drogę oraz pozdrawiam cieplutko :)
    Ps. Widzę, że wybrałaś się na spacer po starym mieście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, z tą mądrością to różnie bywa, najłatwiej mądrzyć się pisemnie ;-) Ale staram się jak mogę i dziękuję :-) A spacerek był jeszcze w starym roku, w mrozie. Wreszcie jakieś zdjęcia musiałam robić, bo ile można wklejać zdjęcia z wakacji!

      Usuń
  14. Serce potrafi najbardziej namieszać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, w moim przypadku zawsze tak było!

      Usuń
  15. Masz rację chyba wiele osób nie wie czego chce, ale narzeka na to, w czym tkwi. W sumie to już jakiś znak - wiedzą, że obecna sytuacja im nie odpowiada ;] No, ale to, co napisałaś na samym początku też jest prawdą. Czasami można się starać, dążyć do celu, a nic z tego nie wychodzi. Różnie bywa..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo różnie bywa, a to, ze nie jesteśmy zadowoleni, nie jesteśmy sobą, powinno zwrócić naszą uwagę. Uważam, że takie życie w niezgodzie ze sobą samym na dłuższą metę jest szkodliwe i na to warto zwracać uwagę - żeby przy okazji się nie krzywdzić. No chyba, że potrafimy skutecznie się oszukiwać...

      Usuń
  16. Gaja, możesz wszystko (!)
    wierzę w to całym sercem. i zgadzam się, że nie wiemy, czego naprawdę chcemy. nie wiemy, z jakim darem przyszliśmy na świat. co jest naszym powołaniem w życiu.
    ja nie wiem. często o tym myślę. i szukam.

    życzę Ci odnalezienia tej drogi. niech anioły Ci (nam) sprzyjają :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby! :-) Po wielu latach ta wiedza zaczęła się u mnie powoli klarować, ale długo to trwało.

      Usuń
  17. Trzymam kciuki, zmień coś, pokaż nam, że można! Nawet nie wiesz, jak ja bym chciała zmienić pracę, ale się boję, bo co będzie, jak nie znajdę innej? Ech, słaba jestem... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się boję, w dodatku zmiana etatu nie jest taka prosta, kiedy ma się 3 miesiące wypowiedzenia... Fajnie byłoby móc zarabiać, na tym, co lubi się najbardziej :-) Na pewno nie wpadać z deszczu pod rynnę!

      Usuń
  18. Powodzenia w dążeniu do celu :)
    Ja tam mówię, że zawsze szybciej znaleźć pracę jak już się ją ma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! No właśnie nie wiem, kiedy próbowałam, to okres wypowiedzenia bardzo mi to utrudniał...

      Usuń
  19. Ja mam dużo planów ogólnie na ten rok. No i też chcę trochę zmienić. Zobaczymy czy mi to wyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem życzmy sobie powodzenia! :-)

      Usuń
  20. Kiedy wybrałam kierunek studiów nikomu o tym nie mówiłam. Wiedziałam, że skutecznie by mnie zniechęcili. A tak, dostałam się w ścisłej czołówce, kończę je w tym roku, a ci, którzy mnie z początku zniechęcali teraz są dumni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli już na początku udało Ci się postawić na swoim :-) U mnie edukację ściśle kontrolowała rodzina, to oni decydowali, co da mi w przyszłości zarobki - nie chcieli płacić za kota w worku ;-) Przyznaję, to nie było dla inspirujące doświadczenie.

      Usuń
  21. Ja myslę, że dokonujemy takich wyborów jakie możemy na danym etapie życia, gdybyś nie poświęciła się prokreacji :) nie miałałbyś dwójki dzieci a to napewno wartości dodatnia w twoim życiu. Przeszłości nie zmienimy, tylko na to co będzie mamy wpływ..
    Ja tez byłam taką studentka, która chciała zarbiac Bóg wie ile, ale spokorniałam dostałam po nosie. Teraz raczej jestem na etapie, cieszę się z tego co mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie masz rację! Ja również wyżej wspomniałam, że nie płaczę nad rozlanym mlekiem, a wręcz przeciwnie, lepiej jest znaleźć plusy. Jedynie czasami trochę żałuje, ze nie byłam w stanie skoncentrować się przez te lata na niczym więcej, poza rodziną i stąd ta melancholia w treści ;-)

      Usuń
  22. Więc życzę powodzenia, by wszystko co sobie zaplanujesz, się spełniło :-) życzę również odwagi, wiary we własne możliwości i dużo samozaparcia :-) A z tym upublicznianiem swoich postanowień zgadzam się w stu procentach, sama po sobie wiem, że odkąd się uzewnętrzniam, to łatwiej później to wykonać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Bo człowiek posiada jakiś wstyd i dlatego robi wszystko, żeby go później nie odczuwać :-)

      Usuń
  23. To takie smutne, że większość ludzi podąża za tłumem i nie wiedzą dokładnie czego sami chcą. Ja od wczesnej młodości wiedziałam co chcę, ale niestety słuchałam się innych, głównie rodziców, którzy chcieli jak najlepiej ale nie wierzyli w sukces ani samorealizację.
    Wierzę jednak, że nigdy nie jest za późno!
    No i podobno upublicznienie swoich planów zwiększa szansę na ich realizację.
    Więc powodzenia i wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Moi rodzice też twardo stąpali po ziemi i uważali, że "ludzie tacy jak my" kokosów i tak zbierać nie będą, więc lepiej nie wydziwiać, żeby nie zostać z pustymi rękami.

      Usuń
  24. Niech się więc spełni to, co zaplanowałaś na ten rok, Gaju :) Czasem małymi kroczkami, ale do przodu prędzej się ten cel osiągnie, aniżeli od razu robiąc coś wielkiego z rozmachem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego też nie zakładam cudów, jeśli się wydarzą będzie super, ale głównie jestem ciekawa, ile uda mi się zmienić w rok, jak długi krok postawię :-)

      Usuń
  25. Gaju, nawet nie wiesz, jakiego dals mi pozytywnego kopa w tylek!
    Niby sie to wszystko wie, ale napisane wyglada inaczej, ba, poparte czymis doswiadczeniem, jeszcze lepiej.
    Biore sie do roboty!
    I trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko się wie, ale jest tego tak dużo, że trudno wszystko mieć na uwadze ;-) Dziękuję i powodzenia!

      Usuń
  26. Ja staram sie aby obcy ludzie mieli na mnie mniejszy wpływ, staram sie robic co lubie i nie przejmować sie opinią innych choc to bywa czasami trudne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej irytujące są te lubiące dominować jednostki, co to bez przerwy muszą wszystkich i wszystko kontrolować. Chyba w każdej rodzinie znajdzie się taka "perełka", najlepiej niech się sami zdominują!

      Usuń
  27. Mój cel na ten rok jest bardzo podobny. Również utknęłam na ciepłej posadce w korporacji i żal mi ją zostawiać - jest stabilna, śmiało można iść na macierzyńskie, rodzina jest ze mnie dumna... Jednak satysfakcja, jaką czerpię z obecnej pracy jako wokalistka dała mi motywację, by skończyć z tym siedzeniem na etacie, by znaleźć pracę w swoim zawodzie i mieć satysfakcję z pracy - nawet za cenę niestabilności, która wiąże się zawsze z pracą artysty.
    Co do tej listy sytuacji, to bardzo trafna, widzę na niej kilka powodów, które powstrzymywały mnie od działania przez ostatnie lata. Przede wszystkim właśnie toksyczny związek... lata psychicznej przemocy, które umniejszyły moją samoocenę. Odkąd to zakończyłam, a potem zaczęłam zdrowy związek, moja praca wreszcie zaczęła przynosić efekty, wreszcie rozwijam się i podążam w dobrym kierunku.
    Czego i Tobie życzę! Wytrwałości przede wszystkim, bo ta jest najważniejsza, gdy musimy iść pod prąd...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje małżeństwo też nie sprzyjało rozwijaniu pasji. Nie chciałam pisać wprost, ale pod wpływem Twoich słów muszę wspomnieć, że mąż okazał się w swych poglądach na małżeństwo bardzo konserwatywny, przeszkadzało mu, że czytam książki, uczę się angielskiego. Słyszałam zaraz, że jako żona i matka mam się zajmować rodziną i domem, a ja tylko o sobie myślę. Przy czym od razu strzelał focha i oziębiał atmosferę w domu na kilka dni. Mi brakowało asertywności, bałam się konfrontacji. Dobrze, że w końcu, małymi krokami wyprowadziłam swój związek na prostą i teraz jesteśmy - myślę - prawdziwymi partnerami, o co zresztą chodziło mi od początku. Choćby i ta historia świadczy o tym, że wytrwałość i praca popłaca. Tak samo może udać się w każdej innej dziedzinie, czego sobie i Tobie życzę ;-)

      Usuń
  28. U mnie w życiu głównie wszystko fajnie się układa za sprawą tego, że nie boję się zdecydowanych kroków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze jest nie mieć w sobie niepotrzebnych lęków. Ja do chwili obecnej się z nimi zmagam, ale moje lęki nie wzięły się z nikąd, niestety...

      Usuń
  29. Nastawienie mam, teraz tylko pytanie czy w nim wytrwam, bo niestety słomiany zapał u mnie to norma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często też z lenistwem musimy walczyć ;-)

      Usuń
  30. Warto zrobić coś dla siebie a nie dla innych :)
    Pozdrawiam ciepło, bardzo przyjemnie się czyta!

    OdpowiedzUsuń
  31. Życzę spełnienia!!!
    Znalazłam w Twoim poście wiele ciekawych informacji na swój temat. Ach, życie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co najdziwniejsze, mnóstwo ludzi wcale do spełnienia w takim sensie nie dąży, bo spelnieniem dla nich jest po prostu przyzwoita praca :-) Tak przynajmniej wynika z tego co mówią...

      Usuń
  32. U mnie niestety punkt 3. Hamulcem jest mój partner, który jest stworzony do podcinania skrzydeł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój robił to latami, dobrze, że jakimś cudem się zmienił :-)

      Usuń
  33. dobrze napisane. nie zawsze kroczymy tą drogą którą chcemy ale powtarzamy sobie, że trzeba się cieszyć z tego co się ma. czym jest to spowodowane ? tak jak piszesz, może to właśnie problem jest w nas, bo tak naprawdę nie wiemy czego tak naprawdę pragniemy. powinniśmy odkryć w sobie cel i dążyć, pomimo przeszkód.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasz system edukacji obecnie jest tak skonstruowany, że już licealista musi zdecydować, co konkretnie chce robić, ponieważ od kierunku liceum zależy na jakie studia będziemy mogli złożyć papiery. I wiem jakie to dla nich bywa frustrujące. Nie zdziwię się jeśli wielu się pomyli i będą ciągnąć coś, w co włóżyli dużo wysiłku.

      Usuń
  34. Nie od tego jak wiatr zawieje ale od tego jak postawisz swoje żagle zależy Twoje życie - ten mądry cytat zapamiętałam z lekcji.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja teraz zamiast przedłużyc umowe zrezygnowalam z pracy na rzecz czasu spedzonego z dzieckiem :) Pozdrawiam
    najlepiej kierowac sie samym sobą i sercem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To gratuluję :-) Wiele matek oddaje maleństwa do żłobka i chodzi do pracy, żeby mieć trochę więcej pieniędzy...

      Usuń
  36. oby wszystko o czym marzysz zostało spełnione i zrealizowane! :) ja w tym roku również postawiłam sobie taki cel i mam nadzieję, że nie zabraknie mi wiary i siły, a to, co zaplanowałam małymi kroczkami będzie się spełniało :) wychodzę z założenia, że możemy wszystko, choć czasami może to potrwać dłużej, niż zakładaliśmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby! Wiem, że zmiana nie trwa chwilę, ale może damy radę :-)

      Usuń